02.07.08, 08:15
Witam! Piszę poraz pierwszy bo już nie wiem co robić...
Ale od początku.
Jesteśmy małżeństwem od 4 lat, znamy się - 9. Ja mam 27, mąż 28 lat.
Nie mamy dzieci. Od początku naszej znajomości bardzo się
pokochaliśmy, a nie było łatwo. Nasze rodziny nie były zachwycone,
zwłaszcza jego. Ja z miasta, on ze wsi. Miał na siebie przepisane
gospodarstwo. Ja nigdy nie chciałam mieszkać na wsi, ale tak bardzo
go kochałam. On się bronił przed tą miłością. Odchodził, starał się
zniechęcić, ale ja walczyłam jak lwica. Wiedziałam że miłośc
wszystko zwycięży. On postawił sprawę jasno - możemy być razem tylko
jeśli zdecyduję się po ślubie wprowadzić do niego i jego rodziców.
Zrezygnowałam z dotychczasowych planów i postanowiłam że tak zrobię.
Nie było mi łatwo - zmiana środowiska, trudne warunki bytowe w tym
gospodarstwie (np. z toaletą). Ale byłam dzielna. Aż pewnego dnia
zaczęły się pretensje jego rodziców. Musiałam się wyprowadzić, on -
zastanawiał się 2 miesiące czy wyprowadzi się ze mną czy zastaje z
rodzicami. Wybrał mnie, ale od tego czasu już nic nie jest tak jak
było. Ciągle mamy pretensje do siebie, ja nie mogę mu wybaczyć, że
nie potrafi być stanowczy w stosunku do rodziców. Mogą mi lub jemu
nawtykać a on nie stanie po naszej stronie. Nie mam już sił, nie
potrafię walczyć za nas dwoje... Co robić?
Obserwuj wątek
    • vickydt Re: ja i on 02.07.08, 09:28

      ja bym sie rozwiodla. To du...a a nie facet.
      --
      Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
    • kicia031 Re: ja i on 02.07.08, 09:33
      On się bronił przed tą miłością. Odchodził, starał się
      > zniechęcić, ale ja walczyłam jak lwica. Wiedziałam że miłośc
      > wszystko zwycięży. On postawił sprawę jasno - możemy być razem
      tylko
      > jeśli zdecyduję się po ślubie wprowadzić do niego i jego rodziców.
      > Zrezygnowałam z dotychczasowych planów i postanowiłam że tak
      zrobię.

      Tak naprawde kwestia miasta / wsi wydaje mi sie byc wtorna wobec
      tego, ze to tobie bardziej zalezalo na tym zwiazku i to ty dokonalas
      poswiecen aby sie w nim znalezc - nic dziwnego ze przyzwyczajony do
      bycia obiektem zabiegow maz czuje sie zle w takiej sytuacji.

      Aczkolwiek jest nadzieja - wybral ciebie, zrezygnowal ze swojego
      planu na zycie by byc z toba. Tylko nie pozwol mu zapomniec, ze
      kochasz go, ale nie bedziesz sie godzic na niewlasciwe traktowania i
      ze zawsze mozesz odejsc.

      I nie wracaj do tego, co bylo - wybral ciebie - a ludzie docieraja
      sie latami...
      • jezykozwierz ja i on 02.07.08, 11:33
        hmm...
    • alexxa6 Re: ja i on 02.07.08, 12:24
      9lat razem, to wystarczający czas by się "dotrzeć" i poznać.Piszesz że tylko Ty
      walczyłaś o ten związek a on łaskawie się godził, stawiając ultimatum, na które
      Ty przystałaś.A i tak skończyło się fiaskiem.Jesteście dorosłymi ludźmi i przy
      dużej dozie dobrej woli, kompromisów, ten związek może przetrwać i być
      stabilny.Jeśli jego rodzice są wrogo do Ciebie nastawieni, jemu nie wolno tego
      akceptować, bo wtedy dalszy koflikt pewny. On musi się opowiedzieć po czyjej
      stronie stoi, rodziców czy Twojej.Jeśli tego nie zrobi, będziecie się tak
      "szarpać" jeszcze jakiś czas a potem rozstanie i rozwód nieuniknione.
      • vickydt Re: ja i on 02.07.08, 12:52

        jego rodzice Autorke wyganiali a on sie zastanawial 2 miesiace, czy
        sie wyprowadzic z nią. Rozumiem 2 godziny (i to tylko kwestie
        techniczne, co wynajac i gdzie) a nie 2 miesiace. Tyle chcialam
        dodac.
        --
        Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
      • kicia031 Re: ja i on 03.07.08, 10:22
        On musi się opowiedzieć po czyjej
        > stronie stoi, rodziców czy Twojej

        Nie sadze, by to byl dobry pomysl. Przeciez on kocha i zone i
        rodzicow. Powinien bronic zony, wspierac ja, ale nie sadze, by
        powinien stawiac sprawe na ostrzu noza.

        Mnie bardzo wkurzyli nietesciowie i na pewno predko sie do nich nie
        wybiore, ale rozumiem, ze moj partner chce odwiedzac rodzicow,
        zabuiierac do nch malucha - ja nie musze tam jezdzic i spedac czsu z
        ludzmi, z ktorymi nie lacza mnie wiezy sympatii.

        Stawianie ultimatum czesto nie wychodzi na dobre, wie o tym moj Ex,
        ktory na propozycje nabycia psa oswiadczyl: albo pies, albo ja. No
        to mam psa ;-))
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ja i on 05.07.08, 15:26
      Oczywiście relacje z rodzicami są nawet teraz ważne i dużo może z
      nich wynikać.
      Obecnie , mam wrażenie, chodzi o coś innego niż walka i opowiadanie
      się po jakiś ze stron ( choć mąż wybrał Panią, więc jest to dobry
      znak ).
      Pani mąż ma 28 lat. Wydaje się, że w tym wieku ma się ukształtowany
      charakter. A charakter męża kształtował się warunach wiejskich a
      więc w innych warukach i oczekiwaniach.
      Może w zaistniałej sytuacji mąż czuje, jakkolwiek to dla Pani nie
      zabrzmi, , że zawiódł rodziców, nie sprostał czemuś, oddalił się od
      korzeni. A może lubił gospodarkę i wieś i wszystko co się z tym
      wiąże. To nie są łatwe konstatacje ,nawet jak się ma
      przeświadczenie, że sam życiowy wybór, aby mieszkać z Panią był
      słuszny i podyktowany uczuciami do Pani.
      Trudno zatem oczekiwać, że wszystko będzie jak dawniej. teraz trzeba
      zacząć pracę nad związkiem w obliczu nowej sytuacji. Jeśli Pani
      umie walczyć o tego mężczyznę, proszę i teraz tę cechę wykorzystać.
      Może już nie jak lwica , ale łagodniej. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka