16.09.08, 09:10
Mam 4,5 letniego synka i problem z babcią - otóz tak się złożyło że
przez jakiś czas miałam remont łazienki i na ten czas
przeprowadziłam się z synkiem do babci i tu zaczyna się mój problem.
Babcia jest osobą despotyczną i nie znosi jak ktoś ma inne zdanie
niż ona. Rozpieszcza mojego syna kiedy ja mówią że czegoś mu
niewolno np. było już dość późno mój syn chciał pobiec do sąsiada
odwiedzić jego córkę ja powiedziałam że absolutnie jest już późno i
to nie pora na wizyty - syn się rozpłakał i poleciał w te pędy do
babci i babcia powiedziała że na chwilę może iść. Ręce opadają. Poza
tym często mu kupuje wszystko co on chce. W mieście mamy
sklep "wszystko za 5 zł" i tam najczęściej babcia kupuje małemu
różne zabawki - jest ich tyle że można by obdarować niejedno
przedszkole. Kiedy jej mówię żeby tego nie robiał to odpowiada że
kosztowały przecież tylko 5 zł. Oczywiście nie w tym rzecz ile
kosztowały zabawki ale sam fakt to do niej to nie dociera. Co zrobić
z tak trudną do dyskussji babcią - próba rozmowy kończy się na
kłotniach. Babcia też w obecności dziecka (nie tylko mojego) używa
brzydkich słów typu: k...a itp. Wczoraj mój mąż zwrócił jej uwagę to
nawrzeszczała na niego. Proradźcie co robić. Oczywiście mogę
przyspieszyć sprawy remontowe ale kontakty z babcią przecież
pozostaną (pracuję często w soboty i potrzebuję jej pomocy i nie
stać mnie na wynajęcie obcej osoby).
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: babcia... 16.09.08, 10:14
      Przecież już założyłaś identyczny wątek na forum Wychowanie bez
      porażek jako Gość:mama...
      Po co kolejny?
      • kubulek55 Re: babcia... 16.09.08, 10:59
        Owszem, bo na forum: Wychowanie... nie uzyskałam porad.
    • anika305 Re: babcia... 16.09.08, 11:11
      To faktycznie temat dla pani psycholog bo ja nie widzę rozwiązanie, które nie uderzyło by w dziecko. Skoro rozmowy nie pomagają...
      Może powiedz, że zabawki za 5 zł mogą stwarzać zagrożenie dla dziecka. Wszystkie zabawki made in china nie są zbyt bezpieczne.
      Mam podobną sytuację tyle,że moja mama zgadza się ze mną w 100% a potem i tak robi swoje.Wychodzi z założenia, że rodzice wychowują a dziadkowie rozpieszczają i już. Córka kocha i uwielbia babcię więc kontaktów nie ograniczę. Małej nie dzieje się krzywda więc zaakceptowałam sytuację.
    • krzysztof-lis Re: babcia... 16.09.08, 11:42
      Zasada jest prosta: Twoje dziecko, Ty ustalasz zasady postępowania, Ty jesteś
      ostatecznym autorytetem. Jeśli babcia nie potrafi się podporządkować, to trzeba
      ograniczyć jej kontakty z dzieckiem.
      • anika305 Re: babcia... 16.09.08, 11:50
        Właśnie o tym pisałam.
        Faktycznie ograniczasz też kontakty dziecku a co ono winne...
        Ja bym tego nie zrobiła bo babcia dziecka nie krzywdzi a rozpieszcza jak
        większość babć...
        chyba, że robi coś złego i groźnego dla bezpieczeństwa dziecka...
        zostaje gadać, gadać, gadać..... gadać (tylko jak i co) i łudzić się, że kiedyś
        zrozumie;-)
        a poza tym "obraź" się na babcie, której pomocy potrzebujesz.
        • krzysztof-lis Re: babcia... 16.09.08, 14:21
          > Faktycznie ograniczasz też kontakty dziecku a co ono winne...

          Dziecko w procesie wychowawczym nie potrzebuje babci, która go rozpieszcza.

          > Ja bym tego nie zrobiła bo babcia dziecka nie krzywdzi a
          > rozpieszcza jak większość babć...

          Podważanie autorytetu matki i robienie z niej "tej złej, która tylko zabrania"
          nie jest krzywdą wprost. Ale jednak jest krzywdą.

          > a poza tym "obraź" się na babcie, której pomocy potrzebujesz.

          To zupełnie inna historia...

          • anika305 Re: babcia... 16.09.08, 21:44
            > Dziecko w procesie wychowawczym nie potrzebuje babci, która go rozpieszcza.
            na jakiej podstawie twierdzisz, że dziecko nie potrzebuje babci?
            > Podważanie autorytetu matki i robienie z niej "tej złej, która tylko zabrania"
            > nie jest krzywdą wprost. Ale jednak jest krzywdą.
            owszem to jest złe, ale dziecko nie przebywa u babci na tyle często by nie
            respektowało postanowień matki poza domem babci.
            > To zupełnie inna historia..
            Dokładnie ta sama. Autorka potrzebuje wsparcia babci. Ja piszę z doświadczenia,
            że taka sytuacja nie jest może komfortowa, ale bywają większe tragedie w życiu.
            Za utrzymywaniem kontaktów z babcią przemawia: jej pomoc,której autorka
            potrzebuje, komfort dziecka z posiadania babci i fakt, że babcia dziecka wprost
            nie krzywdzi.
            Przeciw: trudny charakter babci, który raczej nie jest do wyleczenia. Wybór
            należy do matki.

            • krzysztof-lis Re: babcia... 17.09.08, 14:34
              > na jakiej podstawie twierdzisz, że dziecko nie potrzebuje babci?

              Na podstawie zdrowego rozsądku twierdzę, że dziecko nie potrzebuje
              _babci,_która_go_rozpieszcza_.

              > owszem to jest złe, ale dziecko nie przebywa u babci na tyle często
              > by nie respektowało postanowień matki poza domem babci.

              O ile rzeczywiście tak jest...
              • anika305 Re: babcia... 21.09.08, 19:55
                > Na podstawie zdrowego rozsądku twierdzę, że dziecko nie potrzebuje
                > _babci,_która_go_rozpieszcza_.

                Teoretyk jesteś, albo faktycznie znasz babcie, która nie rozpieszcza...
                W moim otoczeniu każda babcia rozpieszczała wnuki na swój sposób. I wszystkie
                dzieci babć i dziadków bardzo potrzebują. Dziadkowie są od rozpieszczania (w
                pewnych granicach) a rodzice od wychowywania. Prawda stara jak świat. Jedyną
                rzeczą z jaką nie można się godzić to niewłaściwe zachowanie- przekleństwa,
                przemoc itp.- w towarzystwie dzieci.
                • krzysztof-lis Re: babcia... 22.09.08, 11:18
                  > Teoretyk jesteś, albo faktycznie znasz babcie, która nie
                  > rozpieszcza...

                  Teoretyk. Choć nie przypominam sobie, żebym był rozpieszczany przez babcie.

                  > Dziadkowie są od rozpieszczania (w pewnych granicach) a rodzice od
                  > wychowywania. Prawda stara jak świat.

                  Ale to jest prawda reklamowana przez dziadków, nie przez rodziców.

                  > Jedyną rzeczą z jaką nie można się godzić to niewłaściwe
                  > zachowanie- przekleństwa, przemoc itp.- w towarzystwie dzieci.

                  To rodzic decyduje, na co nie zamierza się godzić. Nie dziadek czy babcia.
                  • anika305 Re: babcia... 22.09.08, 11:56
                    > Teoretyk. Choć nie przypominam sobie, żebym był rozpieszczany przez babcie.
                    I wszystko jasne. Tak długo jak się nad tym nie zastanawiałam też sobie nie
                    przypominałam.

                    > Ale to jest prawda reklamowana przez dziadków, nie przez rodziców.

                    Jak będziesz miał dzieci zrozumiesz. Nie jest prawdą co napisałeś.Rodzice
                    wychowują to ich obowiązek. Dziadkowie opiekują się najlepiej jak potrafią,ale
                    przez nas rodziców wiele zachowań dziadków odbieranych jest jako rozpieszczanie.
                    Nie trzymają twardo dyscypliny bo nie muszą i nie potrafią bo to nie ich dzieci.

                    > To rodzic decyduje, na co nie zamierza się godzić. Nie dziadek czy babcia.

                    owszem i jako rodzic napisałam na co się nie godzę. Zaznaczałam, że piszę z
                    doświadczenia.Są rzeczy do których nie dopuszczę, ale do pozostałych zachowań
                    dziadków (tzw. rozpieszczania) podchodzę z rezerwą. Nigdy nie będą trzymali
                    takiej dyscypliny jak ja to jest oczywiste.

                    Reasumując: żądanie od dziadków by byli tacy jak rodzice jest pomyłką i z tego
                    należy zdać sobie sprawę.

                    Rodzice decydują o dzieciach dlatego ważne jest żeby podejście rodzica do życia,
                    otoczenia i roli rodziny w życiu swoim i dzieci było właściwe. Dzieci potrzebują
                    dziadków może nie do przetrwania ale do życia i owszem. Ja miałam dziadków, mąż
                    nie-więc mam porównanie w rodzinie...

                    Teoria teorią praktyka praktyką.
                    • krzysztof-lis Re: babcia... 22.09.08, 12:08
                      > Reasumując: żądanie od dziadków by byli tacy jak rodzice jest
                      > pomyłką i z tego należy zdać sobie sprawę.

                      Ale nie trzeba iść aż tak daleko. Wystarczy, żeby dziadkowie respektowali
                      wymagania rodziców.

                      I tego będę już wkrótce oczekiwać od moich starych i moich nowych starych.

                      • anika305 Re: babcia... 22.09.08, 18:37
                        powodzenia...
    • biedro_neczka Re: babcia... 16.09.08, 19:27
      a ta babcia to twoja mama?
    • alexxa6 Re: babcia... 17.09.08, 12:38
      Skoro jak piszesz jesteś skazana na jej pomoc, skoro babcia nie widzi swych
      błędów bo jest despotką, to jakiej Ty rady oczekujesz? Zostaje Ci trwać w takiej
      sytuacji, no bo "nic" się zrobić nie da albo zmienić radykalnie sytuację,
      odizolować siebie i dziecko od babci i konsekwentnie postępować. W życiu nie ma
      nic za darmo, skoro twierdzisz że MUSISZ korzystać z pomocy babci to musisz i
      pogodzić się z tym że ona będzie i Ciebie i Twoje dzieckotraktować tak jak uważa
      za słuszne.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: babcia... 20.09.08, 08:30
      Takie konflikty zdarzają się często i składa się na to wiele czynników.
      Podstawowym jest różnica w roli jaka pełni mama i babcia wobec dziecka oraz
      systemy wychowawcze, jakie obie te osoby znają i preferują. Oczywiście idealnie
      byłoby aby babcia przyjęła zasady mamy, nawet jak nie zgadza się wewnętrznie z
      nimi, a o różnicach porozmawiała ze swoją córką czy synową, zanim zastosuje je
      wobec dziecka. No , ale to jest idealna sytuacja . Podstawowym czynnikiem, który
      nie pozwala na to wzorcowe rozwiązanie jest, między innymi, nieświadoma
      rywalizacja między dwiema kobietami. O to która jest lepsza dla dziecka, która
      lepiej sobie radzi wychowawczo i czyj system jest lepszy, no i przede
      wszystkim, przy której z nich dziecko jest bardziej zadowolone. Taka
      rywalizacja ma silne korzenie i dlatego bardzo łatwo tworzyć nieskończone pola
      do tego, aby mogła się oddwarzać. Zaznaczam tutaj, że wchodzą w to obie strony.
      Radzenie sobie w takich sytuacjach polagać powinno na tym , aby mając tego
      świadomość nie wzmagać tego zjawiska.
      Mama powinna zatem stać przy swoim, jeśli nadal uważa, że nie powinna zmieniać
      stanowiska. W bieżącej sytuacji nie dyskutować z babcią, bo ona się nie zmieni,
      tylko z dzieckiem. Wyjaśnić, że babcia w danej sprawie ma inne zdanie niż
      rodzice inne i obowiązuje ich zdanie. Być konsekwentnym i spokojnie , nawet
      parokrotnie tłumaczyć to dziecku podkreślając, że się rozumie jego rozterki i
      chęci, ale wola rodzica w danej sprawie jest właśnie taka. Jeśli o sprawie
      dowiadujemy się później, gdy już coś się stało, krótko powiedzieć babci swoje
      stanowisko, ale z założeniem, że ona nadal może stać przy swoim i nie ma w tym
      nic dziwnego.
      Takie powtarzające się sceny mogą być irytujące, ale takie są też konsekwencje
      życia w wielu relacjach.
      Nie ma co nastawiać się na natychmiastowy proces zmiany babci, ale na to, że
      mimo tego nie ma powodów aby nie wychowywać dziecka po swojemu i stosować swoje
      normy. Nawet wtedy gdy babcia będzie je na bieżąco podważać je na różne sposoby.
      Więcej tego typu kłopotów mogą mieć kobiety, które same jeszcze nie są zbyt
      pewne swojej roli jako matki i żony i mogą czuć, że ta rola jest kwestionowana w
      ten sposób jak opisany w wątku. Niech to co napisałam będzie zatem ćwiczeniem w
      dobrym osadzaniu się w tej roli. No i czasem, kiedy się jest już pewnym swej
      pozycji, pozwolić od czasu do czasu na pofolgowanie babcinym zapędom, niech
      pobędą sobie w roli cudownej babć, które mają dobrą komitywę z dzieckiem.
      Oczywiście wszystko we właściwych proporcjach. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka