mąż i jego córka

29.09.08, 22:15
Witam wszystkich. Jestem w fatalnej sytuacji.Przed slubem moje
relacje z córką męża z pierwszego małżeństwa były poprawne. Miała
wtedy 12 lat. Nie ja rozbiłam małżeństwo, męża poznałam, jak juz był
po rozwodzie. Zamieszkalismy razem, bo mój przyszły mąż bardzo na to
nalegał.Trwało to kilka lat, w końcu powiedziałam-ślub, albo sie
wyprowadzam. Ustalilismy date, zaproszenia wysłane,tydzień do slubu,
a tu nagle córka wpada do ojca z totalną awanturą, nastawiona
oczywiscie przez matkę.Płacz, szantaż, grozby, prosby zrobiły swoje-
mąż chciał odwołać ślub! Wpadłam w depresję, myślałam, że się ze
wstydu pod ziemię zapadnę, nie jadłam, nie spałam. Doprowadziłam
jakos do tego slubu-wiedziałam, że będziemy razem, ale to był
poczatek piekła. W dzień slubu trzeba było zorganizować obstawę,
zeby córka nie narobiła skandalu na całe miasto. Mąż od tej pory
jakby się odwrócił ode mnie, wszystko dla niej , na kazde kiwnięcie
palcem, jakby chciał jej wszystkie krzywdy wynagrodzić. w podróż
poslubną pojechałam z kolezankami do Sopotu, a mąż z córką do
Tunezji. Czułość i ciepłe słowa tylko dla niej, a kiedy krzyczała w
naszym w końcu domu, że ma mnie wyrzucić przez okno, nie
wytrzymałam. Nie mogłam uwierzyć, że nie zareagował, nie mogłam
uwierzyć, że można być tak pobłażliwym. Po roku małżeństwa
zachorowałam ra raka, radość córki pewnie nie miała granic, ale sie
nie poddałam i jest ok.Nie mamy ze sobą żadnego kontaktu od paru
lat, aż do wczoraj, kiedy wróciłam wczesniej z pracy i zobaczyłam ją
siedzacą z ojcem w salonie. Jestem z tych, co nie zapominają, więc
spokojnie powiedziałam do męża-wyrzuć ją przez okno, no i rozpętała
się burza z piorunami. Mąż stanął oczywiścia po jej stronie, co mnie
bardzo zabolało, a do czego juz powinnam sie własciwie
przyzwyczaić...Przed ślubem było inaczej-potrafił przyznać mi rację,
mówił, że córka ma trudny charakter,że czuje śię skwywdzona, ale to
nie ja ja przecież zostawiłam, tylko ojciec. W domu jej i jej matki
jestem k. i d. itp.Tłumaczyłam mężowi,że jeżeli nie potrafi pogodzić
miłości do mnie z miłoscia do córki, to się rozstańmy. Jego poczucie
winy pszesladuje mnie na kazdym kroku. Może tacy ludzie powinni byc
sami? Koniecznie chce rozgrzeszenia od córki i zrobi dla niej
wszystko, ja juz sie liczyc nie będę. I się chyba nie liczę. Pomimo
choroby pracuję, ledwo żyję ze zmęczenia, ale muszę mieć własne
pieniądze, bo dostępu do konta męża nie mam. Nie żałuje mi na nic,
ale nigdy nie wiem, czy, jak będę w potrzebie, mogę na niego liczyć,
bo przecież pierwszeństwo ma ona. Są sytuacje, kiedy straszy mnie
córką-że zapisze jej dom, a ona mnie z niego wyrzuci. Czy to jest
normalne? Czy tacy ojcowie powinni zakładać nowe rodziny? Nie mamy
dzieci przez moją chorobę, może to i lepiej, bo bałabym sie, że
córka męża coś mu zrobi. Skrzywdziła juz moją siostrzenicę, dązy do
rozbicia związku ojca... Nie sadziłam, że tak to się potoczy...
Apeluję do wszystkich dziewczyn-uważajcie na rozwodników z dziećmi,
bo to pułapka bez dna. Mąż twierdzi, że to wszystko przeze mnie, ale
on zawsze tak twierdzi, choćby chodziło o wojnę w Iraku. Ja jego
córce nic nie zrobiłam, byłam dla niej miła, znosiłam jej chumory i
pyskowanie, może tu był mój błąd.Nie jestem zazdrosna o nia, tylko o
sytuację, kiedy ona zawsze jest tym aniołkiem, a ja ta złą macochą.
Mam dom, ogród, pracę, pieniądze, ale cały czas żyję w strachu i
niepokoju. Nienawidzę jego córki za to i cierpnę na myśl, kiedy są
razem i knują coś przeciwko mnie. Co robić??? Dodam, że przed slubem
było inaczej, jego córka do nas przychodziła, razem wyjeżdzalismy na
wakacje, razem śmiałyśmy się z roztargnienia jej ojca itp. Gdybym
wiedziała...Gdybym była zdrowa... ale gdybanie tu nie pomoże. Nie
wiem, czy pomoże cokolwiek. Rozmowa z córką odpada-pozabijamy się.
To chyba tyle...
    • bj32 Re: mąż i jego córka 29.09.08, 23:58
      Uderzyło mnie kilka rzeczy...
      "w końcu powiedziałam-ślub, albo sie wyprowadzam. (...)
      Doprowadziłam jakos do tego slubu-wiedziałam, że będziemy razem, ale
      to był poczatek piekła."
      Zmusiłaś faceta do ślubu szantażem. Nie chodziło Ci o to, zeby z nim
      być, tylko, żeby mieć ślub? I co Ci ten ślub dał? Wiedziałaś, ze
      będziecie razem. Masz poczucie, że jesteście?
      Ile córka miała lat, jak wpadła z awanturą z racji ślubu? A moze mąż
      ją przekonywał zawsze, że sie z Tobą nie ożeni, a Ty o czymś nie
      wiesz? Sporo niewiadomych... Bo jeśli tak bardzo Cię kochał i chciał
      się z Tobą ożenić to i sześć córek z awanturą nie spowodowałoby
      chęci odwołania ślubu.
      "Wpadłam w depresję, myślałam, że się ze wstydu pod ziemię zapadnę"
      Ze wstydu wpadłaś w depresje??? Bo "co rodzina powie?"? Litości...
      "W dzień slubu trzeba było zorganizować obstawę, zeby córka nie
      narobiła skandalu na całe miasto."
      A kto obstawiał i kogo? ASCO imprezę, czy pielęgniarze ją? Skandal
      na całe miasto... W Pcimiu Dolnym mieszkacie? I tam takie akcje
      powodują, że pamięta się jeszcze kto zemdlał z dziada-pradziada? Bo
      formalnie w średnio cywilizowanych miejscach jedną córkę, która się
      nie zgadza na powtórny ożenek ojca ma się w poważaniu...
      "kiedy krzyczała w naszym w końcu domu, że ma mnie wyrzucić przez
      okno, nie wytrzymałam."
      I co zrobiłaś? Poza tym dalej nie wiem, ile miała wtedy lat. Jeśli
      17 to miała prawo do głupawki; taki wiek.
      "Po roku małżeństwa zachorowałam ra raka, radość córki pewnie nie
      miała granic"
      Pewnie... Mówiła Ci o tym? Dała odczuć?
      "Nie mamy ze sobą żadnego kontaktu od paru lat, aż do wczoraj, kiedy
      wróciłam wczesniej z pracy i zobaczyłam ją siedzacą z ojcem w
      salonie."
      Nie macie. *Wy* czyli kto? Ty i ona? Bo chyba nie sądzisz, ze ojciec
      zerwał z nią kontakty choć na chwilę. Byłby wtedy bydlakiem.
      Wiesz... Żonę można zmienić. Dzieci na zawsze zostają nasze. Krew z
      krwi, a krew jest gęstsza niż woda.
      "Jestem z tych, co nie zapominają"
      I myślę, że tu tkwi problem.
      "więc spokojnie powiedziałam do męża-wyrzuć ją przez okno, no i
      rozpętała się burza z piorunami. Mąż stanął oczywiścia po jej
      stronie"
      Dziwisz się? Że po takim haśle stanął po jej stronie? A na czym ta
      burza polegała? Bo przyznam Ci się szczerze, ze ja na jego miejscu
      zaserwowałabym Ci liścia. Nie masz absolutnie żadnego prawa
      przeprowadzać takich akcji. To jego córka. Jak wspomniałam
      wcześniej: żon można mieć ileś. Z Tobą może się rozwieść. Ona zawsze
      bedzie jego córką. Słowo Ci daję, że jestem pełna podziwu, ze Cie
      zwyczajnie nie sprał na kwaśne jabłko, albo nie wystawił za drzwi.
      "to nie ja ja przecież zostawiłam, tylko ojciec."
      Nie piszesz o przyczynach, dla których on sie rozwiódł z poprzednią
      żoną. A córki - jak widać - nie zostawił. Jako dzieciak mogła pewne
      rzeczy widzieć inaczej niz teraz, mogła być zmanipulowana przez
      *oboje* rodziców... Za mało danych.
      "W domu jej i jej matki jestem k. i d. itp."
      Skąd wiesz? Mojego ojca druga kobieta w moim domu nigdy nie była tak
      nazywana. Żyję z nią w przyjaźni do dziś. Mimo, ze ojciec już nie
      żyje. Z mojego męża pierwszą żoną też żyję w przyjaźni i bywa
      wspólnie flaszkę wypić. Nie odczuwam niechęci. Skąd więc w tamtej
      rodzinie taka niechęć do Ciebie, jeśli nie rozbiłaś tego małżeństwa
      i w ogóle jesteś w porządku? Jak sądzisz?
      "Tłumaczyłam mężowi,że jeżeli nie potrafi pogodzić miłości do mnie z
      miłoscia do córki, to się rozstańmy"
      Wiec czemu nie odeszłaś, na Boga?! Tylko *tłumaczyłaś*?
      "muszę mieć własne pieniądze, bo dostępu do konta męża nie mam."
      Ja też nie mam. I jakoś nie muszę z tego powodu pracować. A mamy
      niepełnosprawne dziecko dodatkowo. Teoretycznie w każdej chwili mogę
      wylecieć na zbity pysk. Praktycznie nie mam powodów do obaw. Bo nie
      ma ognisk zadrażnień w postaci znienawidzonych przeze mnie krewnych
      męża. Znaczy są tacy znienawidzeni, ale rzecz sobie na spokojnie
      wyjaśniliśmy, front mamy nieomal wspólny... I nie są to dzieci.
      "Nie żałuje mi na nic, ale nigdy nie wiem, czy, jak będę w
      potrzebie, mogę na niego liczyć, bo przecież pierwszeństwo ma ona."
      Kobieto, czy wiesz, co piszesz, czy umysł Ci sie mąci? Sądzisz, ze
      mężczyzna, który nie wykopał Cię za drzwi po sugestii wyrzucenia
      jego córki przez okno - poskąpi Ci forsy w potrzebie? No, zależy, o
      jakich potrzebach rozmawiamy. Nie wierzę, ze nie da Ci na leki.
      Chyba, ze za potrzebę pierwszego sortu uważasz czterdziestą parę
      butów...
      "Są sytuacje, kiedy straszy mnie córką-że zapisze jej dom, a ona
      mnie z niego wyrzuci."
      Jakie to sytuacje? Kiedy zupa była za słona? Czy raczej kiedy chcesz
      pojeździć po owej córce? A na kogo ma przepisać dom? Na Ciebie?
      Dzieci nie macie. Jeśli dom jest własnoscią wspólną, to możesz sobie
      zażyczyć punktu, ze córka za Twojego życia nie moze Cie wykopać i po
      sprawie.
      "Apeluję do wszystkich dziewczyn-uważajcie na rozwodników z dziećmi,
      bo to pułapka bez dna."
      Nonsens.
      "Nie jestem zazdrosna o nia"
      Jesteś. Bije po oczach z całego postu...
      "Nienawidzę jego córki za to i cierpnę na myśl, kiedy są razem i
      knują coś przeciwko mnie."
      Nienawidzisz jego córki ogólnie i węszysz spisek. Nawet gdyby gadał
      z nią wyłącznie o zajęciach w sadzie na wiosne, to dopatrywałabyś
      sie w tym zaszyfrowanych komunikatów o sporządzeniu dla Ciebie
      trucizny.
      "Gdybym wiedziała...Gdybym była zdrowa... "
      Czy i o swoją chorobę ją obwiniasz? Wydaje mi się, ze tak.

      Zalecam wizytę u dobrego terapeuty. Nienawidzisz córki męża. Jego
      chyba też. Ważne jest dla Ciebie "co ludzie powiedzą" i że "skandal
      byłby".
      Szczerze Ci powiem, ze Twoje podejście jest żałosne. Tak pełne
      nienawiści do świata, a uwielbienia dla zachcianek przyziemnych...
      • czarnyraider Re: mąż i jego córka 30.09.08, 06:36
        nie do konca sie zgodze z bj. Wlasciwie chyba w ogole. Rzecz
        zasadnicza : dziecku nie podporzadkowuje sie calego swiata, bo potem
        sie go nie ma...dzieci odchodza. Musza odejsc i realizowac swoje
        marzenia i plany. Normalna kolej rzeczy ( poza oczywiscie
        wyjatkami ). Wydaje mi sie ,ze Twoj maz nie ma zdrowo ulozonych
        relacji i z corka, i z Toba. To Wy tworzycie teraz rodzine, corka
        powinna uczyc sie od meza miedzy innymi szacunku do Ciebie. Jestes
        Jego zona, kocha Cie... corka zwyczajnie wykorzystuje Go, bo wie, ze
        moze i to dziala. Rozpieszczone dzieci z zachwiana rownowaga sa
        potem ( i juz w sumie ) koszmarem. Czego On Jej uczy ? Ze mozna
        ludzmi manipulowac, ze usmiechem pewnie i lzami mozna, ze jest
        najwazniejsza. A jst de facto jedna z najwazniejsztych osob na
        swiecie, nie jedyna. Spojrzcie na szczesliwe zwiazki, tam dzieci
        nie "rzadza", nie decyduja, ucza sie zyc z roznymi problemami.

        Spotykalam sie kiedys z czlowiekiem, ktory za kazdym razem opowiadal
        o swoich corkach bez konca i tylko. "Pachnialo" podobnymi problemami
        na przyszlosc.

        Bardzo trudna sytuacja. Moze sprobowac sie przylaczyc
        do "wroga" ? "Pokonac" Ja usmiechem, a z mezem rozmawiac, moze
        poznajdowac jakies przyklady poprawnych stosunkow w otoczeniu.
        Na pewno pokojowo, nie atakiem i wrogoscia. Mysle, ze bardzo trudne,
        ale nie niewykonalne. Jesli sie wczesniej dogadywalyscie to jest juz
        jakis fundament i swiatelko Moze Ona jest tylko tragicznie
        nastawiana przez matke ? Do rozumu chyba nie przemowisz mezowi, jest
        zaslepiony glaskaniem dziecka. Zapomnial widocznie, ze odpowiada za
        wychowanie, nie rozpieszczanie i poblazanie.

        Kilka wizyt u dobrego psychologa tez moze pomoc, raczej nie
        zaszkodzi, prawda ?
        Powodzenia
        • chicarica Re: mąż i jego córka 30.09.08, 09:10
          Ja też się nie zgadzam z bj32. Niestety ale tutaj sytuacja wygląda tragicznie -
          ten związek praktycznie nie istnieje, a mąż nie rozumie, kto powinien być w jego
          życiu numerem 1. Rozpuścił córkę jak dziadowski bicz i tyle.
        • vickydt Re: mąż i jego córka 01.10.08, 16:50
          podpisuje sie 4 łapami. Histerie dziecka nie powinny doprowadzac do zniszczenia
          nowego malzenstwa. Rozumiem tez Autorke, ze puscily jej nerwy i odgryzła się
          dorosłej chamskiej pannicy.

          Nie rozumiem tylko dupowatego męża. Z tego, co przeczytałam widzę, że to
          małżeństwo nie istnieje. Istnieje jakis nierozgarniety facio i jego córeczka i
          gdzies z boku kobieta, ktora sie w ten zwiazek ojcowsko-córeczkowy nie moze
          wpasowac.

          Ja bym sie na miejscu autorki rozwiodla. Szantaz, ze ojciec przepisze dom na
          corke mowi sam za siebie. Podczas rozwodu podzial majatku powstalego w trakcie
          trwania malzenstwa, a to co tatusiowi zostanie niech da córeczce. Na cudzym
          nieszczesciu nie buduje sie swojego zycia - kiedys ta dorosla juz jak mniemam
          dziewoja to zrozumie.
      • dorula114 Re: mąż i jego córka 30.09.08, 13:12
        bj32 napisała:
        Chyba ze za potrzebę pierwszego sortu uważasz czterdziestą parę
        > butów...

        nie kupuję butów, jeśli nie muszę:)
        • bj32 Re: mąż i jego córka 02.10.08, 16:33
          :)
          Cieszę sie, że przynajmniej nie stwierdziłaś, ze jestem durna i
          chamska.
          Ale serio uważam całą sytuację za niezdrową... Może ujęłam to w
          niezbyt sympatyczną formę słowną, niemniej uważam, że masz problem
          nie tylko z mężem i jego córką, ale i swoim podejściem do sprawy.
          Pozdrawiam.
      • vickydt Re: mąż i jego córka 01.10.08, 16:50
        Kobieto (hmmm, ta nazwa to troszkę awansem). Własnie: kobieta "wali z liścia",
        "obala flaszkę" itp itd? Póki to są Twoje słowa, racz nie udzielać rad innym.
        • bj32 Re: mąż i jego córka 02.10.08, 16:31
          Mój sposób wyrażania myśli nie ma nic do rzeczy.
          • lampka_witoszowska Re: mąż i jego córka 03.10.08, 00:51
            ma
          • vickydt Re: mąż i jego córka 03.10.08, 10:45
            ma - dyskredytuje Cię mianowicie. Proste?
            • bj32 Re: mąż i jego córka 04.10.08, 18:04
              W takim samym stopniu można napisać, ze dyskredytuje około
              czterdziestoletnią kobietę hasło "wyrzuć ja za okno" do męża o jego
              córce.
              Poza tym to, jak ja sie wyrażam nie ma znaczenia dla problemów
              założycielki wątku. Proste?
              • alfika Re: mąż i jego córka 04.10.08, 22:19
                nie można w takim samym stopniu napisac, bo one mają ze sobą
                naleciałosci emocjonalne
                o ile widzisz różnicę
                a pytanie, czy Twoje słowa są proste... są
              • superdeboeronline Re: mąż i jego córka 30.03.09, 13:07
                bj32 napisała:

                > W takim samym stopniu można napisać, ze dyskredytuje około
                > czterdziestoletnią kobietę hasło "wyrzuć ja za okno" do męża o jego
                > córce.
                > Poza tym to, jak ja sie wyrażam nie ma znaczenia dla problemów
                > założycielki wątku. Proste?

                hehe, widac, ze malo masz doswiadczenia w tej materii.... Ja podziwiam
                cierpliwosc autorki watku: ja na jej miejscu - zamiast zwracac sie z tym do
                (dupka) meza, sam wywalilbym gnoja z domu. A jesli trzeba, to razem z dupkiem
                tatusiem!

                A swoja droga, dziewczyno (tu zwracam sie do autorki postu) , po cos sobie takie
                brzemie na barki wziela? W walce, ktora toczysz, z gory masz pozycje przegrana!
                Niepotrzebnie upieralas sie na ten slub... rozwody sa drozsze niz sluby. Na
                szczescie nei imasz z nim dzieci. Dobra rada: rozmow sie z nim bardzo stanowczo,
                wyciagnij wnioski i podejmij (SZYBKO) stosowne decyzje.
      • mama_pisarka Re: mąż i jego córka 30.03.09, 13:30
        a ja się podpisuję pod tym, co napisałaś, choć te "bijatyki i liście" to może
        trochę zo ostre...:)
    • aniazavonlea Re: mąż i jego córka 30.09.08, 09:53
      Podpisuję się pod wszystkimi postami i córka jest zle wychowana i autorka postu
      ma duzy problem ze sobą. Z tym ze córka jest niepelnoletnia a pani tak i juz
      mogłaby darować sobie teksty "wyrzuć ją przez okno" bo dorosłej osoba nie
      powinna tak dawać sie ponosic emocjom itd. Na peno mąz robi bład pozwalając sie
      manipulowac córce ale jakoś nie podobaja mi się teksty o tym ze pani sie martwi
      co komu zpaisze. Jego sprawa jego majątek a Pani co jemu zapisze>? W sumie nie
      wiadomo kto prędzej..
      Czyli dwie niezbyt zrównoważone panie i pośrodku facet który nie wie co zrobić.
      Ja bym wyskoczyła z takiego układu i podpisuje sie pod bj32 ze smieszne ze pani
      było wstyd ze ślub się nie odbędzie itd..wiocha! Moim zdaniem tridno zmienić coś
      takiego a motywacje pani tez sa jakies pojkrętne..majątek dom i co ślub?
      Wlasciwie jak nic nie ma emocjonalnei to na co czekać, choroba nie jest zadnym
      usprawiedliwieniem, niech se pan z córka zyje...wyprowadzic się i już...tutaj
      juz role zostaly rozdane..
      • triss_merigold6 Re: mąż i jego córka 30.09.08, 10:24
        A dla mnie to nie jest śmieszna obawa. Nastolatka dostająca spazmów,
        histerii czy innej jazdy podczas ceremonii w USC przy wszystkich to
        średnio zabawny widok.
        Tatuś nie spacyfikował małolaty odpowiednio wcześniej i słusznie
        autorka ma pretensje.
        • dorula114 Re: mąż i jego córka 30.09.08, 13:06
          Dziękuję za wszystkie posty i wyjaśniam kilka nieporozumień. Kolega podczas
          uroczystości w USC pilnował drzwi na wszelki wypadek, mimo, że córka nie znała
          godziny ślubu. Byli na nim moi rodzice, znajomi, koledzy z pracy, rodzina i
          znajomi męża itd. Mąż wiedział, do czego zdolna jest jego córka, więc podał jej
          inną godzinę. Najbardziej się bałam, że przy wszystkich wyleje mi coś na twarz,
          nie znacie jej, to w jej stylu.
          Nie szantażowałam męża, postawiłam sprawę jasno-ślub, albo wrócimy do
          początku-ja mieszkam u siebie, ty u siebie, nie naciskałam, sam poprosił moich
          rodziców o moją rękę. Razem stwierdzilismy, że relacje z córką są na tyle ok, że
          nie będzie histeryzować, ale stało się inaczej.
          To, jak jestem nazywana w domu byłej żony wiem od początku, mam na to świadków,
          nawet mój mąż nie zaprzecza.
          W dom i jego remont włożyłam więcej serca i wysiłku niż można sobie wyobrazić.
          wiem, że jest jego, może go zapisać nawet kotu, ale dlaczego straszy mnie, że
          jego córka mnie wyrzuci? Jakim prawem?
          Ktoś napisał, że po moim wystąpieniu powinnam dostać od męża w pysk. No
          właśnie-ja tak, córkę za to samo głaszcze się po główce.Skąd ja to znam... Córka
          teraz ma 20 lat, to dorosła kobieta, kiedy na mnie krzyczała, miała może 17.
          Niszczyła moje rzeczy, zdjęcia, kradła ojcu pieniądze z portfela, i to ona, a
          nie ja, jest materialistką, podobnie jak jej matka zresztą. I o to chyba w tym
          wszystkim chodzi.Z mężem dogadujemy się na innych płaszczyznach świetnie,
          wyjeżdzamy, robimy zakupy, sprzątamy, pracujemy, ale brakuje mi tej odrobiny
          czułości, poczucia, że tez jestem ważna. A najbardziej boli mnie poczucie
          niesprawiedliwości-córce wszystko uchodzi płazem, ja jestem karana, jak dziecko.
          Może powinno być odwrotnie? Jestem silną osobowością i to, że nie zapominam, a
          wręcz przeciwnie-chyba nie jest wadą, a zemsta ma słodki smak:)
          Mąż rozwiódł się na własne życzenie, miał kogoś, kto Go póżniej zostawił. Ja
          miałam wielu partnerów, długo zwlekałam, zanim się zdecydowałam, czyją żoną chcę
          zostać. Ale nigdy, w najczarniejszych snach nie przypuszczałam, że zostanę przez
          to znienawidzona aż do śmierci. I nic nie uratuje moich relacji z córką męża, a
          dużo winy jest po jego stronie, jak ktoś tu zauważył. Pobłażanie, brak szacunku
          dla starszych, pyskowanie, krzyki, histerie, szantaże(np. jak z tą... weżmiesz
          ślub, to mnie więcej nie zobaczysz, żądam wyższych alimentów,pożałujesz tego,
          itd.)zrobiły swoje.
          Jeszcze raz wielkie dzięki, zastanowię się, co zrobić ze swoim życiem, bo jak
          nie teraz, to kiedy?
          Ps. A raka to chyba przez nią dostałam. Serio.
          • bj32 Re: mąż i jego córka 02.10.08, 17:25
            Rozumiem, że nie chciałaś cyrku w USC. Nikt by nie chciał.
            Swoją drogą z Twojego opisu wynika, że on i jego była żona
            rozpuścili dziewuchę i w efekcie pan nie tylko sam sobie strzelił w
            stopę, ale przy okazji i Ciebie "ochlapało guano"...
            "Nie szantażowałam męża, postawiłam sprawę jasno-ślub, albo wrócimy
            do początku-ja mieszkam u siebie, ty u siebie,"
            A co to jest, jak nie szantaż? No dobra, ultimatum. Efekt taki sam.
            Że sam poprosił? Chciał z Tobą być, a Ty nie pozostawiłać mu wyboru.
            "dlaczego straszy mnie, że jego córka mnie wyrzuci? Jakim prawem?"
            Może go spytaj... Jak bedziecie oboje w dobrych humorach.
            "Ktoś napisał (...) No właśnie-ja tak, córkę za to samo głaszcze
            się po główce."
            Ja napisałam. I podtrzymuję. Tylko rozwinę: nie twierdzę, ze córkę
            należało pogłaskać. Tak samo powinna zostać zrugana potężnie.
            "ma 20 lat, to dorosła kobieta, kiedy na mnie krzyczała, miała może
            17."
            20 lat to pełnoletnia. Czy dorosła? Wątpię. Zwłaszcza przy takim
            zachowaniu. A jak miała 17 lat to tym bardziej.
            "Niszczyła moje rzeczy, zdjęcia, kradła ojcu pieniądze z portfela"
            I on sie na to godził? Nie no, wybacz, ale jakby mi dziecie siegnęło
            do portfela bez mojej zgody to biedna by była. A on zrobił z tym
            cokolwiek? Jeśli nie, to nie bedę tego komentować, bo mi sie wyrażać
            nie chce.
            " A najbardziej boli mnie poczucie niesprawiedliwości-córce wszystko
            uchodzi płazem, ja jestem karana, jak dziecko. Może powinno być
            odwrotnie?"
            Nie odwrotnie. Ale czmu się na to tyle lat godzisz? Nie mogłaś od
            początku sprawy mężowi postawić prosto? Nie życzysz sobie takiego
            traktowania i cześć pieśni? Ze slubem sobie poradziłaś...
            "I nic nie uratuje moich relacji z córką męża"
            Bo obie tego nie chcecie, a Twój mąż ma to w nosie. I nawet nie
            zamierzam Cię zachecać, bo to bez sensu przy takim układzie. Już od
            dawna. Jeśli nie od zawsze.
            "Pobłażanie, brak szacunku dla starszych, pyskowanie, krzyki,
            histerie, szantaże(np. jak z tą... weżmiesz ślub, to mnie więcej nie
            zobaczysz, żądam wyższych alimentów,pożałujesz tego, itd.)zrobiły
            swoje."
            Ja wiem, ze ona już powinna samodzielnie myśleć, ale wszystkie te
            rzeczy to wina jej rodziców, w tym w duzym stopniu Twojego męża.
            "A raka to chyba przez nią dostałam. Serio."
            Przepraszam, ale to nonsens. Raka sie nie dostaje "przez kogoś".

            Pozwól, że Ci coś powiem: wszyscy troje robicie Córka jest za duża,
            żeby manipulować Twoim mężem, mąż jest za duży, żeby dać sie
            wpuszczać w ten kanał, a Ty jesteś za duża, żeby dać sie prowokować.
            Jeśli poza córką nie macie innych problemów to powinnaś porozmawiać
            z mężem *na spokojnie* i bez tekstów w stylu
            siedemnastolatki "wyrzuć ją przez okno"...
            • dorula114 Re: mąż i jego córka 02.10.08, 21:35
              bj32 napisała:
              > Że sam poprosił? Chciał z Tobą być, a Ty nie pozostawiłać mu
              wyboru.

              Ależ pozostawiłam

              nie twierdzę, ze córkę
              > należało pogłaskać. Tak samo powinna zostać zrugana potężnie

              Ale nie została

              > "Niszczyła moje rzeczy, zdjęcia, kradła ojcu pieniądze z portfela"
              > I on sie na to godził?

              Nie, ale fakt jest faktem

              > Bo obie tego nie chcecie, a Twój mąż ma to w nosie.

              W tym problem, że mąż nie ma tego w nosie. Powiedział, że to moja
              wina, że stosunki z córką są, jakie są i ma o to do mnie wielki
              żal. To ja mam ją w nosie, dopóki jej nie widzę i o niej nie słyszę.

              > Przepraszam, ale to nonsens. Raka sie nie dostaje "przez kogoś".

              A nie słyszałaś, że raka można dostać pod wpływem wielkiego stresu?
              Pewnie nie, bo Ciebie to nie dotyczy i oby tak zostało.
              I nie raz próbowałam rozmawiać z mężem o tym problemie, nie raz
              mówiłam, że izolowanie nas(mnie i jego córki) do niczego dobrego nie
              prowadzi(efekt jest taki, a nie inny),ale on poszedł po prostu na
              łatwiznę-nie widujecie się-nie ma awantur.Ale to było dawno, teraz
              juz jest za póżno na cokolwiek. I właściwie nie byłoby problemu,
              gdyby mąż zechciał być choć troszkę obiektywny. I obiecuję,że już
              nigdy, przenigdy nie dam się sprowokować. Po prostu totalny luz.Ale
              założę się o każde pieniądze, że mąż też będzie miał do mnie o to
              pretensje.Jeśli powie,że mogłam jej chociaż dzień dobry powiedzieć,a
              nie udawać, że jej nie ma, to mnie chyba szlag trafi. Ja staram się
              go zrozumieć, wiem, że mu ciężko, że jego żona nienawidzi jego
              jedynej córki, że musi całe zycie kombinować, żebyśmy się
              przypadkiem nie spotkały, bo pójdzie na noże, ale o to niech ma
              pretensje do siebie i byłej, która do dzisiaj nie moze pogodzić sie
              z faktem, że mąż ją zostawił dla innej i mimo totalnej porażki
              ułożył sobie życie .Wolę nie myśleć, czego się jego córka o mnie
              nasłuchała. I obojętnie, kto byłby na moim miejscu,nawet sam anioł
              potraktowany byłby tak samo, albo jeszcze gorzej.
              Pozdrawiam.
              Ps. I nie wierzę w Twoje przyjacielskie kontakty z byłą żoną męża.

              • chalsia Re: mąż i jego córka 03.10.08, 09:37
                > nigdy, przenigdy nie dam się sprowokować. Po prostu totalny
                luz.Ale
                > założę się o każde pieniądze, że mąż też będzie miał do mnie o to
                > pretensje.Jeśli powie,że mogłam jej chociaż dzień dobry
                powiedzieć,a
                > nie udawać, że jej nie ma, to mnie chyba szlag trafi.

                i będzie miał rację mając do Ciebie pretensje za brak "dzień dobry"
                i udawanie, że w domu jesteście w danej chwili we dwoje a nie we
                troje. Bo chamstwa (a brak zwykłego dzień dobry) nie należy
                tolerować. Jak przychodzi do Was do domu np. serwisant od pralki,
                to tez nie mówisz mu dzień dobry i udajesz, że go nie ma?
                Nikt nie wymaga byś się specjalnie zajmowałs pasierbicą, możesz się
                usunąć do innego pokoju, cokolwiek, ale zasady kultury zobowiązują,
                nawet wobec osoby nielubianej. A tak wychodzi z Ciebie burak i
                emocjonalna gó...ara - bo to są zachowania obrażonego dziecka.
                • dorula114 Re: mąż i jego córka 03.10.08, 16:19
                  Bo chamstwa (a brak zwykłego dzień dobry) nie należy
                  > tolerować.
                  A tak wychodzi z Ciebie burak i
                  > emocjonalna gó...ara - bo to są zachowania obrażonego dziecka

                  Szkoda, że zasady obowiazują tylko jedna stronę-zawsze mnie. Jakbym
                  słyszała męża...
                  • chalsia Re: mąż i jego córka 04.10.08, 13:52
                    > Szkoda, że zasady obowiazują tylko jedna stronę-zawsze mnie.
                    Jakbym
                    > słyszała męża...

                    mylisz się. Zasady obowiązują wszystkich. A ci, którzy ich nie
                    stosują to buraki. Czyli nie róznisz się od swojej pasierbicy. Co
                    zresztą widać z tego co piszesz - jestescie mentalnie na tym samym
                    poziomie.
                    • dorula114 Re: mąż i jego córka 04.10.08, 23:28
                      chalsia napisała:
                      > mylisz się. Zasady obowiązują wszystkich. A ci, którzy ich nie
                      > stosują to buraki. Czyli nie róznisz się od swojej pasierbicy. Co
                      > zresztą widać z tego co piszesz - jestescie mentalnie na tym samym
                      > poziomie.

                      To znaczy, że mój mąż się myli. Nie musisz uczyć mnie dobrych
                      manier. I nie porównuj mnie do niej, bo tego sie nie da porównać.
                  • mama_pisarka Re: mąż i jego córka 31.03.09, 16:34
                    dorula114 napisała:

                    > Bo chamstwa (a brak zwykłego dzień dobry) nie należy
                    > > tolerować.
                    > A tak wychodzi z Ciebie burak i
                    > > emocjonalna gó...ara - bo to są zachowania obrażonego dziecka
                    >
                    > Szkoda, że zasady obowiazują tylko jedna stronę-zawsze mnie. Jakbym
                    > słyszała męża...

                    maz ma racje - TY kobieto jestes dojrzala, a raczej myslisz, ze jestes i to Ty
                    masz obowiazek powiedziac dzien dobry gowniarze, ktorej nikt nie nauczyl. co Ty
                    sie nia przejmujesz? bo ona nie to Ty tez nie? zachowujesz sie gorzej niz Twoja
                    pasierbica.
                    • kicia031 Re: mąż i jego córka 31.03.09, 16:58
                      >
                      > > Szkoda, że zasady obowiazują tylko jedna stronę-zawsze mnie.
                      Jakbym
                      > > słyszała męża...
                      >
                      > maz ma racje - TY kobieto jestes dojrzala,

                      Otoz to. Trudno tak naprawde ocenic, to w wiekszej mierze ponosi
                      odpowiedzialnosc za chore uklady w tej rodzinie - ale zachowanie
                      macochy nie sprzyja rozwiazaniu konfliktu. niestety od doroslych
                      ludzi wymaga sie bardziej dojrzalego zachowania niz od mlodziezy, i
                      nieco umiejetnosci nie brania do siebie nastoletniego buntu tez by
                      pomoglo.
              • bj32 Re: mąż i jego córka 04.10.08, 18:36
                "Ależ pozostawiłam"
                Postawiłaś. Na zasadzie "albo mój, albo chu..." Wybór na zasadzie:
                albo zrobisz po mojemu, albo znikam to emocjonalny szantaż.
                "Ale nie została"
                No i to jest wina Twojego męża. A Ty starasz sie mi dołożyć, że ja
                go popieram. Otóż nie.
                "I on sie na to godził?

                Nie, ale fakt jest faktem"
                No tego to ja nie rozumiem. Jeśli miała dostep do Twoich rzeczy...
                Luzem ją samą w domu zostawiał? Zwrócił jej jakoś uwagę, ze ma tego
                nie robić? Zostawiał luzem portfel, wiedząc, ze pannica go oskubie?
                "W tym problem, że mąż nie ma tego w nosie. Powiedział, że to moja
                wina, że stosunki z córką są, jakie są i ma o to do mnie wielki
                żal."
                Wiesz co? Rzadko sie zdarza, zeby w tego rodzaju stosunkach, jakie
                Ty masz z córką męża, była wina tylko po jednej stronie. Sama
                twierdzisz, ze wcześniej miałyście dobre układy. I co? Nagle, jak
                się okazało, że bierzecie ślub, to korby dostała? Zaczęła niszczyć,
                kraść i zachowywać się poniżej krytyki?
                Poza tym zauważ, że Ty jesteś dorosłą kobietą, ona miała 17 lat... a
                teksty miałyście takie same. Powiedzmy, że ona prowokowała... A Ty
                się dałaś pięknie wpuścić w ten kanał, w pyskówki, przepychanki.
                Generalnie mało to dorosłe.
                I *poniekąd* zgadzam sie z Twoim mężem, że to Twoja wina.
                "To ja mam ją w nosie, dopóki jej nie widzę i o niej nie słyszę."
                Dopóki. Otóż to. Jesteś o nią chorobliwie zazdrosna.
                "A nie słyszałaś, że raka można dostać pod wpływem wielkiego stresu?"
                Litości...
                pl.wikipedia.org/wiki/Rak_(choroba)
                pl.wikipedia.org/wiki/Nowotw%C3%B3r_z%C5%82o%C5%9Bliwy
                pl.wikipedia.org/wiki/Nowotw%C3%B3r
                Silny sres osłabia mechanizmy obronne organizmu tak samo, jak
                przemęczenie, niedożywienie, niedobory witamin i minerałów. Ale nie
                powoduje raka.
                "Pewnie nie, bo Ciebie to nie dotyczy"
                Jesteś przekonana, ze nigdy nie miałam z tym doczynienia? Masz
                pewność, ze ja i nikt z moich bliskich nie mieli z tym problemu? Że
                nie zgłębiałam zagadnienia?
                "nie raz mówiłam, że izolowanie nas(mnie i jego córki) do niczego
                dobrego nie prowadzi(efekt jest taki, a nie inny),ale on poszedł po
                prostu na łatwiznę-nie widujecie się-nie ma awantur."
                A do czego dobrego doprowadzi konfrontacja? Że weźmiecie się za łby?
                Nabluzgacie sobie? Pobijecie się? I co? To rozwiąże problem? Czy
                może planujesz pojedynek na śmierć i życe?
                "staram się go zrozumieć,"
                Nie prawda. Ciebie interesuje wyłącznie to, że jej nienawidzisz, a
                mąż ośmiela sie jej bronić. Ty przecież wolałabyś jej nie widzieć, o
                niej nie słyszeć i zeby w ogóle zniknęła z życia nie tylko Twojego,
                ale i Twojego męża.
                "musi całe zycie kombinować, żebyśmy się przypadkiem nie spotkały,
                bo pójdzie na noże"
                Czyli obydwie skaczecie sobie do gardeł. Co jest zrozumiałe u
                smarkuli, ale dziwi u około czterdziestoletniej kobiety.
                "byłej, która do dzisiaj nie moze pogodzić sie z faktem, że mąż ją
                zostawił dla innej i mimo totalnej porażki ułożył sobie życie"
                To niepoważne... Suchaj, ja dużo jestem w stanie zrozumieć, ale czy
                na prawdę sadzisz, ze kobieta, którą Twój mąż zostawił nie dla
                Ciebie tylko dla jeszcze innej kobiety - ma pretensje do Ciebie? To
                co? Nienormalna jest?
                Swoją drogą fajny ten Twój mąż... Lubi zmieniać baby jak rękawiczki.
                W zyciu bym się z takim nie związała.
                "I nie wierzę w Twoje przyjacielskie kontakty z byłą żoną męża."
                Nie zależy mi na Twoim wierzeniu. Poza tym wspólne wypicie gorzały
                nie równa się przyjaźni.
                A nie rozumiem, czemu ona miałaby nie lubić mnie: w końcu to ona się
                wypięła na mojego męża. A ja do niej miałabym mieć o coś żal? O co
                na przykład? Jak go poznałam już od trzech lat nie byli ze sobą. Ale
                to nie powód, żeby oni mieli między sobą, czy ja z nią sie szarpać.
                Kompletnie byłoby to bez sensu.
                I powiem Ci w tajemnicy, ze to mi się wydaje rozsądniejsze i
                doroślejsze niz sugerowanie wyrzucenia pasierbicy za okno...
                • dorula114 Re: mąż i jego córka 04.10.08, 20:13
                  bj32 napisała:
                  > Postawiłaś. Na zasadzie "albo mój, albo chu..." Wybór na zasadzie:
                  > albo zrobisz po mojemu, albo znikam to emocjonalny szantaż.

                  Chyba się nie rozumiemy. Zamieszkałam z nim przed ślubem, bo mnie
                  do tego nakłonił. Remontował i urządzał dom ze mną, na dwie osoby.
                  Nie sądziłam, że tak mnie ten związek wciągnie. Byliśmy ze sobą parę
                  lat, mieszkaliśmy razem dwa, może Tobie życie na kocią łapę
                  odpowiada- mi nie. Przedstawiał mnie jako swoją żonę, żylśmy jak
                  małżeństwo, więc co stało na przeszkodzie,żeby wziąć ślub i
                  zalegalizować związek? Zle się czułam jako konkubina, chciałam to po
                  prostu zmienić, wte albo we wte. I nie wiem, co to znaczy chu...

                  > No tego to ja nie rozumiem. Jeśli miała dostep do Twoich rzeczy...
                  > Luzem ją samą w domu zostawiał? Zwrócił jej jakoś uwagę, ze ma
                  tego
                  > nie robić? Zostawiał luzem portfel, wiedząc, ze pannica go oskubie?

                  Co to znaczy luzem? Przecież nie trzymał jej na smyczy.
                  Podejrzewał, że ona podbiera kasę od jakiegoś czasu, ale były to
                  drobne sumy, dopiero jak wzięła 500 zł to zareagował. Pojechał do
                  niej do domu i usłyszał-bo ty masz za dużo! Co było dalej, nie wiem
                  dokładnie, bo to nie była moja sprawa, ale kradzieże się skończyły.

                  I co? Nagle, jak
                  > się okazało, że bierzecie ślub, to korby dostała?

                  Dokładnie, przeciez o tym piszę cały czas. Czytaj z uwagą.

                  Ale nie
                  > powoduje raka.

                  Cieszę się, że wiesz, co powoduje raka, a co nie. Możesz z tym iść
                  na koniec świata.

                  Suchaj, ja dużo jestem w stanie zrozumieć, ale czy
                  > na prawdę sadzisz, ze kobieta, którą Twój mąż zostawił nie dla
                  > Ciebie tylko dla jeszcze innej kobiety - ma pretensje do Ciebie?
                  To
                  > co? Nienormalna jest?

                  Nie wiem, czy jest nienormalna, widziałam ją raz, słyszałam raz, jak
                  zadzwoniła do mojego przyszłego męża z pogróżkami. Tak się
                  wydzierała, że było siedząc obok męża przy stole wszystko słyszałam.
                  Wiem, że Ty nie przebierasz w słowach, ale to, co usłyszałam...

                  > W zyciu bym się z takim nie związała.

                  Mąż nigdy mnie nie zdradził. Nawet po mojej operacji nie dał mi
                  odczuc ani przez chwilkę, że jestem gorsza, czy mniej atrakcyjna.

                  > A do czego dobrego doprowadzi konfrontacja? Że weźmiecie się za
                  łby?
                  > Nabluzgacie sobie? Pobijecie się? I co? To rozwiąże problem? Czy
                  > może planujesz pojedynek na śmierć i życe?


                  To, o czym piszę, było dawno, wtedy była szansa na rozmowę, na
                  wyjasnienia nieporozumień. Mężowi nie chciało się po prostu tego
                  robić, zresztą on zawsze lubił zamiatać pod dywan. A teraz to już po
                  sprawie. I uwierz mi wreszcie, robiłam, co mogłam parę lat, było ok,
                  lubiłam córkę męża, a potem dowiedziałam się, że ona mnie nigdy nie
                  znosiła i zawsze była przeciwko mnie. Chciwość i zachłanność to jej
                  podstawowe cnoty. I każdą kobietę na moim miejscu tak samo by
                  znienawidziła. Przez sam fakt istnienia. A takich ludzi to ja mam w
                  poważaniu i nigdy już się do niej nie odezwę, choćby to było
                  dziecinne i chamskie. Mam to gdzieś.
                • dorula114 Re: mąż i jego córka 04.10.08, 20:21
                  Znam te linki na pamięć.
                • vibe-b Re: mąż i jego córka 19.12.08, 21:12
                  bj32 napisała:


                  Litości...
                  > pl.wikipedia.org/wiki/Rak_(choroba)
                  > pl.wikipedia.org/wiki/Nowotw%C3%B3r_z%C5%82o%C5%9Bliwy

                  > pl.wikipedia.org/wiki/Nowotw%C3%B3r
                  > Silny sres osłabia mechanizmy obronne organizmu tak samo, jak
                  > przemęczenie, niedożywienie, niedobory witamin i minerałów. Ale
                  nie
                  > powoduje raka



                  no i? uzyj mozgu teraz moze. zwalczanie komorek raka, tych
                  pierwszych, najwczesniejszych jest scisle, bardzo scisle zalezne od
                  kondycji ukladu odpornosciowego. Jesli uklad odpornosciowy lezy i
                  kwiczy (bardzo silny stres jak najbardziej moze tak wplynac) to co
                  sie moze stac, jak myslisz?
                  Nie ulega najmniejszej dyskusji ze silny, dlugotrwaly stres jest
                  jednym z czynnikow lezacych za rozwinieciem sie raka. Aczkolwiek w
                  wypadku autorki nie tu doszukiwalabym przyczyny, mimo wszystko- w
                  koncu od powstania pierwszych komorek rakowych do zamanifestowania
                  choroby mija nieraz kilkanascie albo przynajmniej kilka lat.
                  Niemniej jednak ona ma racje w twierdzeniach o wlywie stresu na
                  chorobe.
          • zyta285 Re: mąż i jego córka 26.11.08, 12:26
            Rozumie Cie calkowicie, jestem tez w takim związku. Ktoś napisał ŻE
            TO WINA DUPOWATEGO TATY, i zgadza się. Jego bezsilność i minimalizm
            życia z córką, będą zawsze gorą. Kocham mojego męża , ale to mnie
            wykańcza... Jestem samowystarczalna i też wkładam kase w dom męża,
            ktory w przyszlości żeczywiście może córce oddać. Nie chce Cię
            załamywać, ciesz się że twój mąż się NIE BOI swojej byłej żony, bo
            ja tak mam, i co wtedy. Najprościej ustąpić i szukać kolejnego
            męża..., ale to nie dla mnie.. prawdopodobnie całe dobrodziejstwo
            inwentaża z jakim go wziełam zniszczylo mi życie. Proszę kochani nie
            wypowiadajcie się na tematy o których nic nie wiecie. A życie uczy...
            • kicia031 Re: mąż i jego córka 26.11.08, 12:29
              prawdopodobnie całe dobrodziejstwo
              > inwentaża z jakim go wziełam zniszczylo mi życie. Proszę kochani
              nie
              > wypowiadajcie się na tematy o których nic nie wiecie. A życie
              uczy...

              No coz, ja akurat mam pojecie, bo moj partner ma corke z
              poprzedniego zwiazku. ale to dla nas zrodlo radosci a nie
              przykrosci. Zle wybralyscie facetow, gdyby nie dzieci z poprzedniego
              malzenstwa to bylby inny problem.
              • zyta285 Re: mąż i jego córka 26.11.08, 12:39
                to CI GRATULUJĘ...ZOBACZYMY JAK W PRZYSZLOŚCI TATUŚ KASĄ BEDZIE
                DZIELIŁ PIENIĄŻKI NA WASZE I "SWOJE"- ZOBACZYMY CZY TAK SAMO
                BĘDZIESZ ZADOWOLONA JAK DZIŚ, ZDZIWISZ SIE JUZ NIE DLUGO!!
                • kicia031 Re: mąż i jego córka 26.11.08, 13:08
                  Jestem w tym zwiazku od 8 lat, wiec sadze, ze niewiele mnie zdziwi.
                  mam wlasne pieniadze i to niemale i sama zapewniam przyszlosc swoim
                  dzieciom, lacznie z meiszkaniami na start, nie ogladajac sie na kase
                  od ich ojcow, wiec ten argument takze odpada.

                  A chciwosc i zawisc to pazozyt, ktory najbardziej zzera swojego
                  nosiciela.
      • kol.3 Re: mąż i jego córka 01.10.08, 20:03
        Aniazavenlea, chyba jest niezupełnie tak jak piszesz. To nie ona się
        martwi o to, że on zapisze córce majątek. To on się odgraża w ten
        sposób. Kobieta jest chora na raka, więc nic dziwnego, że boi się o
        swoje podstawy bytu, a przy takich tekstach widać, że na męża nie ma
        co liczyć. Może leżeć chora jak neptuś, bez możliwości zarobkowania,
        bez dochodów i pomocy od męża może nie dostać. Wydaje mi się że
        według prawa to żona jest pierwszym spadkobiercą a dzieci dopiero w
        dalszej kolejności. Facet jest niedorosły, corka koszmarna, sytuacja
        nie do pozazdroszczenia.Nie wiem czy jest w tym związku jeszcze
        jakaś szansa na normalność.
        • zyta285 Re: mąż i jego córka 26.11.08, 12:43
          JEST TYLKO CÓRKĘ TRZEBA DALEKO OŻENIĆ...a bez iskry pożaru nie ma...
      • mama_pisarka Re: mąż i jego córka 31.03.09, 16:30
        zgadzam sie calkowicie z aniazavonlea! nie wiadomo w sumie o co autorce posta
        chodzi - o meza, czy o jego dom? on to dom moze na schronisko zapisac a tej pani
        nie musi niczego zostawiac. ma prawo dom zapisac corce i nie wiem, co w tym jest
        zlego, ze ojciec zabezpiecza wlasne dziecko. fakt, ze sie ma zone to nie
        obliguje go jeszcze, by zapisywac jej majatek. jesli sie kogos kocha to nie
        patrzy sie na jego majatek. maz zachowuje sie a raczej odcina sie od tych
        problemow, bo mu tak wygodnie po prostu.zachowuje sie jak dzieciak w
        piaskownicy, a jego zona niemniej dziecinnie reaguje na wyglupy malolaty
        znizajac sie do jej poziomu. ja nie wiem, jak w takiej sytuacji mozna jeszcze
        przec do slubu?!w takiej atmosferze brac slub? przeciez to glupota. raczej
        trzeba bylo zrobic odwrotnie - zaniechac slubu i w ogole na ten temat nie
        dyskutowac. czekac co przyniesie czas i decyzje podjac albo w te albo we wte. od
        poczatku autorka zle to rozegrala i ta sytuacja jest rowniez jej wina. chciala
        udowodnic malolacie, ze wlasnie dopnie swego i wyjdzie za jej ojca. tak to z jej
        slow wynika - zawisc, zaborczosc. szkoda slow.sama wladowala sie w g...o na
        wlasne zyczenie. ja bym sie spakowala i see you a nie brnac do slubu z duzym
        dzieckiem z bagazem nie do udzwigniecia.
    • marzeka1 Re: mąż i jego córka 30.09.08, 15:07
      Gdybyś rozbiła dzieciakowi rodzinę, to jakoś takie reakcje nastoletniej panny nieradzącej sobie z emocjami można by zrozumieć.W takim wypadku- coś bardzo tu nie gra. Twój mąz jeśli zdecydował się na założenie nowej rodziny, absolutnie nie powinen pozwalac na takie jazdy dzieciaka. Zgadzam się z kimś, kto napisał,że dzieci się ma, a potem odchodzą- tu powstał jakiś chory klincz. Widac z każdego słowa postu, że bardzo nie znosisz dziewczyny. Ogólnie niefajna sytuacja, na dłuższą metę nie do utrzymania, no chyba że ktoś tak wyobraża sobie życie.
    • bubster rozwiedź się z nim 30.09.08, 15:14
      koleś jest wielkim dzieciakiem który wychowuje kolejnego
      rozpuszcoznego dzieciaka

      po co się w to pchałaś?
      od początku widać było, że to chore
      • dorula114 Re: rozwiedź się z nim 30.09.08, 19:40
        Jeszcze raz wielkie dzięki za pomoc. Przysięgam, że to nie ja
        rozbiłam małzeństwo męża. Myślałam o rozwodzie, ale wiem, że to nie
        takie proste.
        Jeszcze cos mi się przypomniało. Przed rokiem dostaliśmy zaproszenie
        na ślub i wesele bratowej męża(na naszym ślubie i weselu równiez
        byli), no i zaproszenie dostała również córka. Nie mogliśmy
        oczywiscie razem jechać i pojawil sie problem. Ale , jak się
        okazało, tylko dla mnie. Mąż oświadczył, że jedzie z córką! Powód-to
        jej chrzestna, więc córka ma prawo być na ślubie. Oni pojechali, a
        ja zostałam w domu. Zadnego telefonu, żadnego zaproszenia na
        poprawiny chociaż ze strony rodziny męża. Oni tez nie widzieli
        problemu! Powiedziałam mężowi, że już ich nigdy nie ugoszczę, niech
        jadą na obiad i nocleg do córki-i znowu piekło ze strony męża, znowu
        awantura, że jestem kłótliwa i robię problem z niczego, że to moja
        wina, że sama sobie to zafundowałam! Czy ze mną rzeczywiscie jest
        cos nie tak, czy tak się po prostu robi, że zostawia się zonę w domu
        (nie próżnowałam oczywiście) i jedzie na ślub i wesele rodziny z
        dorosłą córką? Dotrzymałam słowa, nigdy póżniej nie zaprosiłam ich
        nawet na kawę, co mąż ma mi za złe i do dzisiaj mi wypomina!
        Proszę o opinie.
        • kaz-oo Re: rozwiedź się z nim 30.09.08, 20:15
          Po przeczytaniu tego co tu napisałaś można powiedzieć tylko,jak w temacie -
          "rozwiedź się z nim". Ale ciekawe jak to wszystko wygląda z drugiej strony.
          Kiedyś na FK napisała rozpaczliwy post kobieta w zaawansowanej ciąży, którą
          opuścił mąż ponieważ stwierdził, że przestał ją kochać. Po kilku dniach ów mąż
          umieścił na forum swoją wersję wydarzeń. Cała sprawa przestała być już tak
          oczywista i jednoznaczna.
          Bardzo Ci współczuję ale wiem też, że nic nie jest jedynie czarno-białe.
          Piszesz, że myślałaś o rozwodzie, ale nie jest to takie proste. Możliwe, Ale
          napisałaś też, że nie macie dzieci, pracujesz i poprzednio mieszkałaś "u
          siebie". Widocznie są jakieś inne przyczyny dla których wolisz tkwić w tym układzie.
          • marzeka1 Re: rozwiedź się z nim 30.09.08, 21:01
            Im więcej dopowiadasz, tym bardziej twój związek wydaje mi sie nienormalny, sama musisz sobie odpowiedzieć, czy chcesz tkwić w takim układzie i np.na następne jakieś wesele nie pójśc, bo mąz woli iść z córką - chore....
            • zyta285 Re: komunia św. 26.11.08, 13:02
              kochani u mnie bylo podobnie. Kilka lat temu była komunia córki
              mojego męża, i co?żaden z jej rodziców nie wpadł na to,że może
              należalo mnie zaprosić.., więc na komunię pojechal sam z swoimi
              rodzicami. Bardzo mi bylo przykro. Dodam tylko że nasze stosunki z
              jego eks nie układają sie wzorowo. Matka córki oczywiście ułozyla
              sobie życie i byli obaj jej mężowie i jej dzieci..tylko mój mąż
              wyglądał jak msza żałobna. Teraz będzie komunia mojego syna, ( z
              pierwszego małzeństwa) organizowana u moich rodziców i co mam tez
              męża nie zaprosić tak jak on to uczynił wcześniej... Mieszkamy razem
              i mój syn nazywa go tatą... Bardzo mnie mierzi, żeby mąż chociaż
              przez chwilę poczuł się jak ja się kiedyś czułam.
          • dorula114 Re: rozwiedź się z nim 30.09.08, 21:04
            kaz-oo napisała:

            >Ale ciekawe jak to wszystko wygląda z drugiej strony

            Kiedy mój ojciec jeszcze żył, rozmawiał z moim mężem na ten temat i
            powiedział mi potem w zaufaniu, że dla mojego męża liczy się tylko
            praca i jego córka. Dla mnie miejsca moze zabraknąć,bo zyję w
            trójkącie.A rozwód-no, cóż... Mąż nie chce rozwodu, boi się zostać
            sam, ja chyba też, zwłaszcza w sytuacji, w której się znalazłam. Ale
            jak tylko spotkam KOGOŚ, nie będe się wahała ani chwilki...
            • marzeka1 Re: rozwiedź się z nim 30.09.08, 21:13
              "Ale
              jak tylko spotkam KOGOŚ, nie będe się wahała ani chwilki..."- czyli co? Póki co żyjemy w piekiełku,a potem to się zmieni? Nie wierzę, pzry takim podejściu, z męzem, dla któego nie jstes ważna- szkoda życia.A co bedzie jak ten drugi się nie zjawi, nie będzie tego KOGOŚ???
              • wielbicielnaruto droga dordulu powiem wprost 30.09.08, 22:31
                Rozwód z takim CH...em złagodzi Twoje nerwy. Ja w ogóle nie rozumiem
                jak mogłaś za niego wyjść? Jego trzeba garem okładać a nie obroączkę
                na palec wkładać. Gwarantuję 100% znalezienie kogoś lepszego nie
                potrwa długo. Po co tracić życie u idioty i niedorajdy. Wyhodował
                sobie księżniczkę - OK - niech się teraz z nią użera. Panu Bye i
                kopa w zad.
                • wielbicielnaruto przepraszam za błędy - klawiatura legła pod colą 30.09.08, 22:32
                  • dorula114 Re: przepraszam za błędy - klawiatura legła pod c 30.09.08, 23:07
                    Wielkie dzięki! Już myślałam, że to normalne, że w takich związkach
                    są takie problemy na porządku dziennym, ale widzę, że większość z
                    Was podziele moje obawy, a małżeństwo wisi na włosku. Nie napisałam
                    wszystkiego, bo zakrzyczycie mnie na śmierć:) Rozglądam się za kimś
                    normalnym z wielką przyjemnością i bez skrupułów. Nie czuję się
                    winna ani troszkę, a dlaczego wyszłam za mąż za mojego męża-nie mam
                    pojęcia. Zaćmienie umysłowe, czy co?
                    • chalsia Re: przepraszam za błędy - klawiatura legła pod c 30.09.08, 23:15
                      > wszystkiego, bo zakrzyczycie mnie na śmierć:) Rozglądam się za
                      kimś
                      > normalnym z wielką przyjemnością i bez skrupułów.

                      to Ty się najpierw rozwiedź a potem szukaj sobie faceta. Tak jest
                      uczciwiej. Jak zrobisz odwrotnie, to mąż może uzyskać rozwód z
                      orzeczeniem Twojej winy, wtedy poniesiesz koszty rozwodu, jego
                      adwokata a i jeszcze może sobie zażyczyć od Ciebie alimentów na
                      siebie, jeśli zarabiasz więcej od niego.
                      • vickydt Re: przepraszam za błędy - klawiatura legła pod c 01.10.08, 17:03
                        o to to.
                    • vickydt Re: przepraszam za błędy - klawiatura legła pod c 01.10.08, 17:01
                      :))
              • vickydt Re: rozwiedź się z nim 01.10.08, 17:03
                klasyka chorego myslenia polskiej kobiety: MUSZE MIEC CHLOPA!! Niech pije, bije,
                wyzywa sie... a jak dojdzie do umysłu takiej Pani, ze chlop sie do niczego nie
                nadajke będzie tkwić z nim do czasu pojawienia się kolejnych spodni przy boku. A
                odrobiny samodzielnosci nie łaska?

                Do Autorki: w takim stanie nie znajdziesz normalnego faceta. Tak po proswtu
                jest. Musisz stanac na wlasnych nogach, to prrzyciagniesz normalnego faceta.
                • dorula114 Re: rozwiedź się z nim 01.10.08, 19:11
                  vickydt napisała:
                  > A
                  > odrobiny samodzielnosci nie łaska?

                  Byłam samodzielna prawie 40 lat. To chyba nie jest odrobina? Poza
                  tym jestem bardzo chora i boję się zostać sama. Po prostu.Kto wie,
                  co to strach, ten mnie zrozumie.
                  • vickydt Re: rozwiedź się z nim 02.10.08, 08:37
                    przepraszam, ze nawarkotalam na Ciebie. Moze to... projekcja? Tez bywalam w
                    chorych zwiazkach. Tez nie wiedzialam "czy cos ze mna nie tak, czy to w czym
                    tkwie to naprawde g*" i potrzebowałam rad. I żałuje tylko, ze sluchalam ich z
                    takim opoznieniem. Probowalam ratowac chore sytuacje z 1000 razy. o tyle za dlugo.

                    Chodzi mi o samodzielnosc myślową. O to, w czym tkwi z 80% kobiet: MUSZĄ miec
                    chlopa, dopiero jak naprawde dostaną w kosc budzą sie, ze same tez sobie dadzą
                    radę. Ze ten chlop, o ile jest taki jak z Twojego opisu, jest tylko balastem i
                    przyczynia sie do zlego samopoczucia i braku pewnosci o byt (pisalas, ze nie
                    mozesz byc pewna, czy dom bedzie Twoj, czy bedziesz mogla tam mieszkac). JAK
                    WIEC DO LICHA MASZ BYC ZDROWA???????
                    Pisałas tez, ze z rakiem wygralas, ze tylko sie czai (dobrze zrozumialam?)
                    Kazduy z nas ma uspione komorki rakowe. I nie wiadomo, czy dziś czy jutro nie
                    przejedzie nas autobus albo pijak nie dźgnie nas nożem. Chodzi o to, by do tego
                    czasu żyć dobrze, spokojnie i pewnie. Życzę Ci tego. Część z Twoich opisów
                    pasuje do mnie - tez mialam ochrone na slubie, na szczescie zakonczonym rozwodem
                    juz. I tez pan nie mogl sie zdecydowac - w jego wypadku mamuncia byla tą
                    orbitującą wokol związku.

                    Nie zasłaniaj sie chorobą. Jesli ten facet sie obudzi to bedzie przy Tobie, w co
                    wątpie. Nie życzę Twoich przezyc najorszemu wrogowi.
                    • dorula114 Re: rozwiedź się z nim 02.10.08, 15:47
                      vickydt napisała:
                      > Kazduy z nas ma uspione komorki rakowe.

                      Sorry, ale nie opowiadaj bajek...

                      > Nie zasłaniaj sie chorobą

                      Nią się nie mozna zasłonić.

                      • vickydt Re: rozwiedź się z nim 03.10.08, 10:47
                        > vickydt napisała:
                        > > Kazduy z nas ma uspione komorki rakowe.
                        >
                        > Sorry, ale nie opowiadaj bajek...

                        Lekturę radzę.

                        > > Nie zasłaniaj sie chorobą
                        > Nią się nie mozna zasłonić.

                        No to sobie żyj z faciem i jego córką. Po co tylko jojczyć na forum?
                        Świata pełnego ignorantów nie da się zbawić, nawet, gdy cierpią ;)
                        • dorula114 Re: rozwiedź się z nim 03.10.08, 16:02
                          vickydt napisała:

                          > Lekturę radzę.

                          Możesz wskazać?

                          > Świata pełnego ignorantów nie da się zbawić, nawet, gdy cierpią ;)

                          To do mnie? Jeśli tak-wypraszam sobie
                          • vickydt Re: rozwiedź się z nim 03.10.08, 21:58
                            dorula114 napisała:

                            > vickydt napisała:
                            >
                            > > Lekturę radzę.
                            >
                            > Możesz wskazać?

                            nie, samodzielnie znajdz


                            > > Świata pełnego ignorantów nie da się zbawić, nawet, gdy cierpią ;)
                            >
                            > To do mnie? Jeśli tak-wypraszam sobie

                            nie szukaj wszedzie wrogow.
          • zyta285 Re: rozwiedź się z nim 26.11.08, 12:49
            do poprzedniczki.. a miłość?, to chyba dobrze że na tyle dorula
            kocha męża, a że sie z gó...arą szarpie i próbuje za wszelką cenę
            pozostać przy nim. On jej nie docenia, a to akurat jest powód do
            rozwodu....
        • vickydt Re: rozwiedź się z nim 01.10.08, 16:56
          jesli maz nie zachoewuje sie jak Twoj maz a jak maz wlasnej corki -...czy
          jeszcze nie widzisz, ze to chore? (nie, nie chodzi mi o relacje seksualne). Znam
          takie zwiazki jak Twoj - faceci po 1,2 czy 3 rozwodach wlasnie tak sie
          zachowuja. I biedne kobiety nr 2,3 lub 4 znosza do czasu to, ze córeczce czy
          synkowi z 1 malzenstwa dostaje sie milosc ojcowsko-mężowaska, bo tatusiom sie w
          glowkach popitoliło z tego zagubienia.

          Z tej mąki chleba nie będzie.
          • dorula114 Re: rozwiedź się z nim 01.10.08, 19:14
            O, Jezu...
            • annb Re: rozwiedź się z nim 06.10.08, 10:42
              ale to jest prawda
              a ty jestes dla nich popychadlem
    • kurka_wodna2 Re: mąż i jego córka 03.10.08, 00:15
      Dorulo, nie jesteś sama z takimi problemami, ja znam kilka takich związków.
      I tak to się skończy, że i Ty zastaniesz córcię migdalącą się do ojca, to
      kwestia tylko czasu.
      Zmykaj, póki masz jeszcze siły.
      • dorula114 Re: mąż i jego córka 03.10.08, 16:12
        Dzięki. Widzę, że nie mam innego wyjścia.
        • lampka_witoszowska Re: mąż i jego córka 03.10.08, 16:55
          masz! i to zawsze, w każdej sytuacji.
          Możesz w tym zostac, ale to Ty musisz miec wewnętrzną pewnosc, że
          robisz to, co najlepsze!
          I nie szczyp się, jeśli rozwód to dla Ciebie jedyna szansa na
          spokój, równowagę i poczucie własnej wartości - ale jeśli nie jestes
          gotowa - poczekaj. chocby na tę pewnosc wewnętrzną.
          I do dzieła!
          Mocno trzymam kciuki za piękne życie. Twoje piękne życie.
    • spacerownik.wroclawski.eu Rozwiązań jest kilka 05.10.08, 22:54
      Pierwsze (walkę) już wypróbowałaś, z marnym skutkiem - mąż z początku starał się
      być obiektywny, teraz się okopał i jest po stronie córki. Wniosek: to Ci się nie
      opłaca.

      Drugie rozwiązanie to kopnięcie Pana w zad. Jest to jakieś rozwiązanie.

      Trzecie może być właściwe, jeśli na Panu Ci jednak zależy i w zad go kopnąć nie
      chcesz: unikaj pola minowego, jakim są Twoje kontakty z jego córką. Nie ma
      tematu, jedyne, czego sobie życzysz, to żeby nie aranżował spotkań rodzinnych i
      żebyś Ty nie musiała z nią mieć nic wspólnego. Nie chcesz jej widzieć i nie
      chcesz o niej słyszeć. I tyle. Jak następnym razem ją spotkasz w salonie, po
      prostu obróć się na pięcie i idź sobie poczytać do sypialni.
      Wiem, że aż się w człowieku gotuje z takiej okazji, ale pomyśl sobie, ze jeśli
      Ty zachowasz zimną krew, to ją złość zeżre, nie Ciebie.
      A dom jej może zapisać, najwyżej zażądasz zachowku. Jeśli dom jest Wasz wspólny,
      postawiony/kupiony za czasów małżeństwa, to i tak Cię może cmoknąć - połowa Ci
      się należy i tyle. W takiej sytuacji możesz sama być wredna i ze swej strony
      zapisać majątek siostrzenicy.
      • dorula114 Re: Rozwiązań jest kilka 05.10.08, 23:42
        spacerownik.wroclawski.eu napisała:

        > Pierwsze (walkę) już wypróbowałaś, z marnym skutkiem - mąż z
        początku starał si
        > ę
        > być obiektywny, teraz się okopał i jest po stronie córki. Wniosek:
        to Ci się ni
        > e
        > opłaca

        Masz rację.Oprócz tego, że mąż starał się być obiektywny. Starał się-
        do momentu ślubu. I nagle jakby się ziemia zatrzęsła! I już
        wiedziałam, że jestem ugotowana. Zachciało mi się męża! Mam za swoje.

        Trzecie wyjście stosuję od dnia ślubu-tj. od trzech lat, ale nie da
        się wykluczyć córki męża z naszego życia, to nie takie proste, ona
        jest i będzie, nawet kiedy jesteśmy sami i mąż jest osowiały i
        smutny, to wiem, że to przez nią, że znowu mu jakąś aferę zrobiła,
        że znowu się do nas wpieprza, nie mogę tego znieść, albo
        chce kasy, a on teraz nie ma i awantura gotowa... Nie wiedziałam,
        że będzie tak ciężko.

        Co do drugiego wyjścia-pomyślę. To ostateczność, na którą na razie
        nie mam siły.

        Dziękuję i pozdrawiam!
        • spacerownik.wroclawski.eu Re: Rozwiązań jest kilka 05.10.08, 23:51
          Powiem Ci, ze dość podobnie się układały stosunki między moją matką, a córką z
          pierwszego małżeństwa Ojca, tyle, że ta druga szybko zmądrzała (moja matka
          niekoniecznie). Mimo wszystko mogę sobie wyobrazić, co przeżywasz.
          Wydaje mi się, że psycholog przydałby się Wam obojgu, żebyście w kontrolowanym
          środowisku mogli sobie powiedzieć, co Was boli i ustalić, co dalej. Jeśli jednak
          mąż nie da się zaciągnąć do psychologa, to niestety chcąc z nim być musisz
          przyjąć kłopoty z córką jako dobrodziejstwo inwentarza, zacisnąć zęby i dalej
          stosować strategię, którą stosujesz od trzech lat. Innego wyjścia nie ma.
        • kurka_wodna2 Re: Rozwiązań jest kilka 06.10.08, 17:55
          Jeśli się mloda do Ciebie rzuci-to powiedz jej, że nawet jakby nogi rozkladała
          we wszystkich drzwiach-to i tak nie jest w typie swego ukochanego.
          Zobaczysz, że zrozumie-ale od zaślepionego tatuncia baty zbierzesz!!

          Kseruj i rozkladaj wszędzie materiały o syndromie Elektry....


          • dorula114 Re: Rozwiązań jest kilka 06.10.08, 18:45
            kurka_wodna2 napisała:

            > Jeśli się mloda do Ciebie rzuci-to powiedz jej, że nawet jakby
            nogi rozkladała
            > we wszystkich drzwiach-to i tak nie jest w typie swego ukochanego.
            > Zobaczysz, że zrozumie-ale od zaślepionego tatuncia baty
            zbierzesz!!


            Dobre! Ale masz rację-tata sie chyba wścieknie:)

            A propos rozwodu, to chyba nie jest to możliwe, bo przecież
            nieszczęścia chodza parami i jak mąz przyniósł mi
            rozpoznanie "nowotwór złośliwy", to żal mi się go bardzo zrobiło, bo
            ja wiem, co to znaczy. Rozwód z kimś chorym na raka raczej nie
            wchodzi w grę-żaden sąd mi go nie udzieli. Mogę się jeszcze
            wyprowadzic i mieszkać z Mamą, ale jej by chyba serce pękło, gdyby
            się dowiedziała, że jej chora córka jest nieszczęsliwa z mężem i
            musi u niej szukać schronienia.Jestem w niezłym pacie, jednym słowem.
            • lampka_witoszowska Re: Rozwiązań jest kilka 06.10.08, 21:59
              sama siebie osłabiasz
              nie ma patowych sytuacji - tylko my je takimi widzimy
            • vickydt Re: Rozwiązań jest kilka 06.10.08, 22:04
              "co ludzie powiedzą" - serio myslisz, ze kogos procz matki to
              obchodzi?
              Ty nie chcesz sie rozwiesc i szukalas tu potwierdzenia swego
              kombinowania, gdaltego się wściekasz.

              Pierwsze słyszę by sąd odmówil rozwodu powodowi choremu na raka.
              • dorula114 Re: Rozwiązań jest kilka 07.10.08, 16:31
                vickydt napisała:

                > "co ludzie powiedzą" - serio myslisz, ze kogos procz matki to
                > obchodzi?


                Sądzę, że obchodzi.

                > Ty nie chcesz sie rozwiesc i szukalas tu potwierdzenia swego
                > kombinowania, gdaltego się wściekasz.


                Nigdzie nie napisałam, że chcę się rozwieść. O jakim kombinowamiu
                mówisz- nie wiem. Czy się wsciekam? Czasami tak, zwłaszcza jak widzę
                córkę męża:) A to się zdarza na szczęście rzadko.

                > Pierwsze słyszę by sąd odmówil rozwodu powodowi choremu na raka.

                Problem w tym, że mój mąż też jest chory na raka.

                • vickydt Re: Rozwiązań jest kilka 07.10.08, 17:07
                  > > Pierwsze słyszę by sąd odmówil rozwodu powodowi choremu na raka.
                  >
                  > Problem w tym, że mój mąż też jest chory na raka.

                  rotfl. Czyli to Ty zakladasz, ze on Ci nie da rozwodu? Czy tez dalej
                  szukasz paragrafow "rozwod dajemy tylko zdrowym"??

                  Zloz pozew to sie przekonasz. Ale Ty nie zlozysz pozwu.
                  Reprezentujesz postawę "tak, ale". Czyli niby sluchasz rad, "Ale"
                  zawsze masz podstawe, by z nich nie zkorzystac. I bedziesz tak sobie
                  tkwic w bagnie i pod koniec zycia stwierdzisz, ze swiat jest do dupy.
    • acorns Re: mąż i jego córka 27.11.08, 23:41
      Sytuacja trochę zbliżona do tej którą sam miałem. Z tą różnicą że to ja byłem ojcem samotnie wychowującym córkę. Młoda miała to do siebie że nie tolerowała w swoim otoczeniu dorosłych kobiet. Były oczywiście małe wyjątki dla rodziny ale to też tak nie do końca chętnie. Ja poznawałem różne kobiety i bywało że mieszkały trochę u mnie, trochę u siebie, niekiedy wprowadzały się na dłużej. Jak się potem okazało to nie było tak że Młoda nie akceptowała tych kobiet z założenia. Problem był gdzie indziej - każda z nich uważała za coś oczywistego hierarchię rodziną na zasadzie ona i ja, a dopiero potem dzieci. A u nas nie było takiej hierarchii, raczej w każdej sprawie z córką musiałem pewne rzeczy uzgadniać czy jej to pasuje itd. A tu nagle pojawiała się w domu obca baba która próbowała ją sobie podporządkować. No i były różne jazdy, raz nawet próba podporządkowania Młodej skończyła się zdemolowaniem mieszkania i wywalaniem rzeczy mojej kobiety (byłej) przez zamknięte okno. Moja córka dość dotkliwie ją pobiła, a miała wówczas 9 lat i jeszcze potem jak moja była uciekła z mieszkania to Młoda wyszła za nią z jakąś nogą od stołu albo siekierą (tego nie wiem z czym dokładnie bo mnie nie było, sąsiedzi nie byli zgodni w zeznaniach a Młoda nie pamięta) i wrzeszczała że ją ubije jak psa. Po tej akcji długo nie mogłem żadnej kobiety przyprowadzić do domu bo zawsze miała jakieś pretensje i urządzała przeróżne akcje protestacyjne typu podtarcie sobie tyłka ręcznikiem do twarzy mojej kobiety albo sikaniem jej do drinka. Raz to właśnie ją na tym złapałem jak moja kobieta (była oczywiście) zaprosiła jakieś koleżanki z pracy i zrobiła im drinki. Drinki stały w kuchni i czekały na właściwy moment. Ja słyszałem jak Młoda w kuchni mówi takim wściekłym szeptem "lubisz szmato kolorowe no to będziesz zara miała...". Wchodzę a ona sika do szklanek. Złośliwość Młodej mnie zadziwiała bo potrafiła nawet nic nie mówiąc ani nie ruszając się z krzesła doprowadzać moje kobiety do furii. W tym dość burzliwym okresie potrafiła również szantażować, zastraszać, grozić wymordowaniem rodziny, spaleniem domu, jednej groziła że jej syna na śnie zarżnie struną od gitary. Naprawdę potrafiła komuś życie uprzykrzyć. O byle drobiazgi były awantury i w końcu kobiety rezygnowały. Wszystko to minęło natychmiast jak tylko poznała moją obecną narzeczoną. Od razu się zaprzyjaźniły, dogadały i tak jest do dziś. Mnie się wydaje że ona chciała mnie chronić przed złym związkiem. Może nie tyle przed złą kobietą co złym związkiem. Kobieta mogła być dobra, ale nie dla mnie. I rzeczywiście tak patrząc na to wszystko co było i co jest teraz to moja córka się nie pomyliła. Ona sama jest dzieckiem z bardzo nieudanego związku, a do mnie mnie jest bardzo przywiązana. W zeszłym tygodniu jak usłyszała coś tam że parę kilometrów dalej TIR uderzył w drzewo i że straż jest i pogotowie to natychmiast do mnie zadzwoniła. Ponieważ akurat telefonu przy sobie nie miałem i nie odebrałem, to ona wsiadła na motor i w koszulce z krótkim rękawem, bez kasku pojechała na miejsce wypadku zobaczyć czy to nie ja się rozbiłem. Teraz to odchorowuje. Cały wypadek TIRa polegał na tym że facetowi naczepę ściągło do rowu i tyle a strażacy przyjechali żeby go wyciągnąć ale stare baby to tak przekazują sobie informacje. Ktoś tam przejeżdżał i widział, powiedział teściowej, teściowa tym swoim kumoszkom, każda coś tam dodała od siebie i wyszła jakaś tragedia na drodze. Mojej córce rozum w tym momencie jednak odebrało na tyle że zamiast zapytać się na CB co się tam stało to wsiadła i pojechała jak wariatka. Jak potem do niej oddzwoniłem to kazała natychmiast wracać i cały dzień nie chciała mnie nigdzie puścić i jeszcze ze mną spała. Tak się wystraszyła. Stąd też wnioskuję że ona źle dla mnie nie chciała i dlatego te baby tak niemiłosiernie tępiła. Po prostu uznała że ja nie będę szczęśliwy w takim związku i tyle. A ponieważ ja byłem do nich nastawiony pozytywnie to działała na własną rękę i osiągała to co chciała. Może w Twoim przypadku było podobnie. Jego córka uznała że ukochany tatuś nie będzie z Tobą szczęśliwy więc próbowała go przed tym związkiem uchronić.

      No ale mogę Cię pocieszyć - najgorszy okres masz już za sobą. Jego córka jest już dorosła, ułoży sobie życie, może dziecko urodzi i będzie miała i swoje własne życie rodzinne i więcej obowiązków a przez to brak czasu na uprzykrzanie Ci życia.
      • premeda Re: mąż i jego córka 28.11.08, 09:51
        Ja miałam w rodzinie o wiele bardziej poplątaną sytuację i żadne z
        dwojga dzieci się tak nie zachowywało. Choć wybrana przez tatusia
        pani też nie jest przez dzieci nawet lubiana. Natomiast jakbym miała
        takiego małego psychopatę w domu to szybko nauczyłby się dobrych
        manier. No żesz k...a dziecko gania z siekierą w ręku i sika do
        drinków, bo nie lubi nowej pani. Tylko utłuc takiego bachora.
        • triss_merigold6 Re: mąż i jego córka 28.11.08, 10:27
          Wprawdzie pojęcie normy jest podobno szerokie ale zachowania na
          pograniczu psychopatycznych się w nim nie mieszczą. Absolutnie nie
          wyobrażam sobie takiego zachowania w wykonaniu mojego dziecka, po
          pierwszej akcji zostałby ustawiony do pionu. Tu opis dziecka z
          ewidentnymi zaburzeniami i deficytami, niestety.
          • chalsia Re: mąż i jego córka 28.11.08, 11:02
            > pierwszej akcji zostałby ustawiony do pionu. Tu opis dziecka z
            > ewidentnymi zaburzeniami i deficytami, niestety.

            ora opis ojca, który równiez ma nie po kolei w głowie, skor
            decydowanie co do swego życia osobistego scedował na dziecko i nie
            robił nic (oprócz pozbywanie się pań) by dobrze wychowac córkę.
            • acorns Re: mąż i jego córka 28.11.08, 17:40
              > ora opis ojca, który równiez ma nie po kolei w głowie

              Ty się mnie nie czep bo moja córka sobie w życiu poradzi. Zresztą ona moją córką
              będzie zawsze a partnerki to można zmieniać ile się chce. Związek to nie jest
              tylko ja i kobieta. W tym jest jeszcze moja córka i ona też musi się w tym
              dobrze czuć. Z każdą z tych kobiet to by by ło tak że jakby się urodziło moje i
              jej dziecko to Młoda byłaby przez moją kobietę traktowana jak piąte koło u wozu
              a ja bym ciągle musiał stawać między dwoma awanturującymi się babami i jak jedną
              poprę to druga się obrazi i na odwrót. A po co mi to wszystko było skoro jak
              widać można mieć i córkę i kobietę i wcale nie muszą się zwalczać wzajemnie i
              nawet mogą się lubić i rodzina może się powiększyć i nikt nie będzie ten gorszy.
          • acorns Re: mąż i jego córka 28.11.08, 17:34
            > Tu opis dziecka z ewidentnymi zaburzeniami i deficytami, niestety.

            Jakie zaburzenia? Wtedy miała a teraz nagle jej minęło? I żadnych deficytów
            nigdy nie miała oprócz jednego - normalnej rodziny bo to akurat nie wyszło.
            Chciała mieć ale nie znaczyło to że zaakceptuje każdą kobietę która przekroczy
            próg domu. Postaw się w sytuacji dziesięciolatki która po powrocie ze szkoły
            zastaje w swoim pokoju rzeczy obcego dla niej chłopca a moja kobieta jej
            oświadcza że od dziś ma dzielić pokój z jej synkiem. Szczerze mówiąc podziwiałem
            w jakim tempie Młoda wypieprzała jego rzeczy z pokoju. A moja kobieta oczywiście
            w szoku no bo jak to w ogóle możliwe żeby dziecko kwestionowało jej decyzję. A
            pokój był dotychczas niepodzielną własnością mojej córki i jeśli chciała to
            sobie mogła nawet sufit na czarno pomalować a ściany na różowo w zielone paski.
            Więc mnie jej reakcja nie zaskoczyła wcale tylko moja kobieta sama się wpakowała
            na minę bo nie uzgodniła nawet ze mną tego że jej syn ma dzielić pokój z moją
            córką. Byłem nie mniej zaskoczony od córki z tym że ona się wtedy nie bawiła w
            dyplomację tylko podejmowała radykalne działania. To było tak że każda kobieta w
            pewien sposób zagrażała mojej córce bo jej wejście w rodzinę było dość mocno
            inwazyjne. Od razu próba ustalania pewnych reguł z moją córką (poważny błąd -
            ona tu była pierwsza i jest mocniejsza więc co najwyżej ona może coś ustalać
            choć wcale jej to nie było potrzebne), próba zaprowadzania swoich porządków
            (bardzo poważny błąd - córka nie akceptuje wywracania wszystkiego do góry
            nogami) aż wreszcie próba odsunięcia Młodej ode mnie (zajebiście poważny błąd -
            córka wie że jest najważniejsza bo na zawsze moja i nic tego nie zmieni i nie da
            się z tej uprzywilejowanej pozycji zepchnąć bez walki a walczyć potrafi więc
            wiadomo jak to się skończyć mogło). Takie błędy kończyły się podobnie jak
            opisuje to założycielka tego tematu. Jak już pisałem, związek z kimś kto ma
            dzieci to trudny temat a dzieci to mają taki instynkt i zauważają rzeczy których
            dorośli nie zauważają. Tak się zastanawiałem jakby moje życie z każdą z moich
            poprzednich mogło wyglądać i wiem że Młoda się nie pomyliła.
        • acorns Re: mąż i jego córka 28.11.08, 17:14
          > Natomiast jakbym miała takiego małego psychopatę w domu to szybko
          > nauczyłby się dobrych manier. No żesz k...a dziecko gania z
          > siekierą w ręku i sika do drinków, bo nie lubi nowej pani. Tylko
          > utłuc takiego bachora.

          Nie małego psychopatę i bachora tylko kochaną córeczkę. Z siekierą ganiała bo
          miała powód. Postaw się w jej sytuacji - masz 9 lat, ojca nie ma w domu bo
          pojechał na cały dzień, siedzisz sobie przed komputerem a tu wchodzi kochanka
          tatusia z pasem w ręku i mówi "no to sobie teraz porozmawiamy moja droga". Co
          wtedy robisz? No i kto tu kogo zaatakował z gadżetem w ręku? Moja córka miała
          prawo się bronić i się obroniła bardzo skutecznie bo zadbałem odpowiednio
          wcześniej żeby potrafiła kogoś oprawić. Taka umiejętność nie zaszkodzi w życiu i
          jak widać przydała się bardzo. A wcześniej po co wchodziła mojej córce w drogę?
          Po co ją drażniła? Po co próbowała ją różnymi metodami podporządkować sobie aż w
          końcu doszła do metody siłowej która jej kiepsko wyszła? Po co pytam się?
          Związek z osobą która ma już swoje dzieci to nie taka prosta sprawa. Jak dziecko
          czuje się w jakiś sposób zagrożone to musi odreagować. Moja córka nie jest
          jakimś przygłupem który w takich sytuacjach obgryza paznokcie do krwi, wyrywa
          sobie włosy albo leje w majty albo w nocy do wyra. Ona reaguje jak trzeba czyli
          atakując coś lub kogoś co jej zagraża.
          • dorula114 Re: mąż i jego córka 28.11.08, 19:03
            acorns napisał:
            Z siekierą ganiała bo miała powód.

            To ja już chyba nic nie powiem, bo ręce i gacie mi opadły...
            Kobiety! Uciekajcie od takich "tatusiów" ile sił w nogach!
            • acorns Re: mąż i jego córka 28.11.08, 19:51
              > Kobiety! Uciekajcie od takich "tatusiów" ile sił w nogach!

              Jeżeli kobieta jest mądra to wie jaka jest sytuacja i w jaki układ wchodzi.
              Zdarzają się sytuacje że kobieta dla faceta jest w stanie zaniedbać swoje
              dzieci, facetom też się zdarza dla jakiejś kobiety zostawić rodzinę. Dziecko
              które w takiej sytuacji się znalazło i w jakiś sposób straciło jednego z
              rodziców ma prawo się obawiać że straci też drugie. Jeśli weszłaś w ten układ
              jak czołg to się nie dziw że jego córka mogła się do Ciebie zrazić. Ja mam
              doświadczenie z kilkoma kobietami przed moją obecną i wiem w jaki sposób one
              wchodziły między mnie a córkę i w jaki sposób ona na to reagowała. Mogła
              akceptować moją kobietę, ale na odległość czyli my u siebie a ona u siebie ale
              jak kobieta się wprowadzała i zaczynała od próby przejęcia władzy nad Młodą no
              to pojawiały się problemy. Ona akurat ma to do siebie że nie respektuje prawie
              niczego czego sama nie ustali więc od tego się zaczynały awantury. A wystarczyło
              podejść do tematu tak jak to zrobiła moja obecna narzeczona i już było fajnie.
              Ja o tym nie wiedziałem ale ona wcześniej podpytywała moją córkę co ja
              najbardziej lubię jeść na obiad, na kolację, co ona lubi, jakie piwo ja lubię i
              zawsze coś takiego robiła żeby mi i Młodej pasowało, Młoda jej pomagała bo też
              lubi w kuchni coś tam podziałać i w ten prosty sposób się zaprzyjaźniły.
              Jednocześnie nie próbowała podporządkować sobie Młodej więc jest dobrze. Teraz
              to nawet mogą się o coś tam pokłócić ale zaraz jest zgoda i nie ma takiego
              czegoś co było wcześniej że w powietrzu fruwają jakieś gadżety, są pobite szyby
              w drzwiach, w oknach, powywalane regały, rozwalony telefon, zwalona półka w
              łazience, urwane drzwi do piekarnika bo się baby wzięły za łby. Jak widać może
              być źle a może też być dobrze. Zastanów się w jaki sposób Ty weszłaś do tej
              rodziny i czy to nie tu jest źródło wszystkich nieporozumień. Ja nie oskarżam
              Cię o nic, tylko mówię Ci jak może być i jak to było u nas.
              • dorula114 Re: mąż i jego córka 28.11.08, 21:08
                acorns napisał:
                > Ja o tym nie wiedziałem ale ona wcześniej podpytywała moją córkę
                co ja
                > najbardziej lubię jeść na obiad, na kolację, co ona lubi, jakie
                piwo ja lubię i
                > zawsze coś takiego robiła żeby mi i Młodej pasowało

                Nie pogrążaj się już...
              • triss_merigold6 Re: mąż i jego córka 28.11.08, 21:31
                Cóż, im starsze dziecko i bardziej związane z rodzicem tym trudniej
                mu zaakceptować obecność jakiegokolwiek partnera tegoż rodzica.
                Obserwuję niefajne przykłady tyle, że od strony kobiet mających
                dzieci w wieku szkolnym - zazdrosne, zaborcze i sztucznie postawione
                na miejscu zarezerwowanym normalnie dla dorosłego.
                Tyle, że rolą rodzica jest spacyfikowanie dziecka bez większych
                szkód i zmuszenie aby zrozumialo, że czym innym jest relacja rodzic -
                dziecko a czym innym relacja pary dorosłych.

                Acorns zapomniałeś dodac, że Twoja aktualna ma wykształcenie coś
                koło gimnazjalnego, pochodzi z wielodzietnej biedoty i poznałeś ją
                jak miała 16 czy 17 lat. I, że była ledwie parę lat starsza od
                Twojej córki. Dziewczyna nie pracuje, pracować nie będzie i jest
                całkowicie od Ciebie uzależniona. Sorry ale takiej osoby, w miarę
                inteligentne dziecko nie potraktuje jako zagrożenia czy autorytetu,
                ona w ogole nie jest postrzegana w kategorii DOROSŁY.

                BTW jesli ktoś nie akceptuje żadnych reguł współżycia społecznego
                poza wybranymi przez siebie to jest dramatycznie niezsocjalizowany i
                może sprawnie funkcjonować tylko w niewielkiej enklawie
                środowiskowej. Poza swoim środowiskiem zostanie zniszczony lub
                odrzucony.

                Swoją drogą nie bardzo wyobrażam sobie sytuację w której mój
                aktualny nie mógłby narzucać mojemu dziecko swojej woli w
                najbardziej elementarnych sprawach (uzgodnionych ze mną). Jesli
                zostaje z potomkiem a ja zostawiam dyspozycje typu w co ubrać na
                spacer i co jest do jedzenia to są to kwestie niedyskutowalne. Jest
                koło zera - dziecka ma założyć konkretną kurtkę i konkretne buty,
                czy mu sie to podoba czy nie.
                • chalsia Re: mąż i jego córka 29.11.08, 00:01
                  amen Triss.
                  No i wyszedł tutaj "cudny" obrazek faceta, który kilkukrotnie wprowadził do domu
                  kobiety (czyli znal je już od jakiegoś czasu, bo chyba nie brał od razu obcej z
                  ulicy) a on biedny nieświadomy żuczek ocykał się, że to nie "ta" pani dopiero
                  jak jego córka jej włosy ze łba powyrywała. A on do tego momentu nic nie robił,
                  bezwolny misiu. Nic nie wiedział, jaki stosunek/podejście do córki, układów w
                  domu ma partnerka. A tak na żywioł se szedł.
                  B_e_z_n_a_d_z_i_e_j_n_e.
                  • kicia031 Re: mąż i jego córka 29.11.08, 13:22
                    Zgadzam sie z wszelkimi przedmowczyniami,, ze szczegolnym uwzglednieniem triss i
                    chalsi. Ale mam takie poczucie, ze panie tez byly same sobie winne - gdybym mala
                    psychopatka wypowiadala grozby karalne pod adresem moim lub mojej rodziny, lub
                    co gorsza posunela sie do przemocy wobec mnie , mojej rodziny lub wlasnosci, to
                    bym sie nie opieprzala z gowniara, tylko wezwala policje i doprowadzila do
                    umeiszczenia jej w miejscu wlasciwym dla nieletnich psychopatow.
                    • acorns Re: mąż i jego córka 01.12.08, 18:59
                      > bym sie nie opieprzala z gowniara, tylko wezwala policje i
                      > doprowadzila do umeiszczenia jej w miejscu wlasciwym dla nieletnich
                      > psychopatow.

                      Jedyne co byś mogła w tej sytuacji zrobić to spakować mandżur i grzecznie zrobić
                      wypad z chaty. Jakbyś zadzwoniła na policję że dziewięciolatka się awanturuje to
                      cy cię wyśmieli. Nawet jakbyś to gdzieś tam sobie zgłosiła to i tak musi być
                      wywiad środowiskowy najpierw żeby jakiekolwiek działania mogli podjąć. I tu już
                      poległaś bo chyba nie myślisz że ludzie z którymi się znam od dziecka, z którymi
                      niejedną noc przesiedziałem na ławce przy piwku i grillu poszliby za tobą.
                      Prędzej miałabyś powybijane wszystkie szyby w samochodzie, pourywane lusterka i
                      porysowany lakier bo konfidentów nikt nie lubi.
                      • alfika Re: wiesz, acorns :))) 01.12.08, 23:07
                        psychopatyczne to, co piszesz
                        ale może rzeczywiście będziesz ważniejszy od wszystkich mężów twojej
                        córki, bo w koncu byłes pierwszy w jej życiu

                        ale nei o tym chciałam
                        widzisz, konfidentów nikt nei lubi
                        ale wyobraź sobie, jak bardzo matka potrafi nie lubic kogokolwiek,
                        kto rzeczy jej dziecka powywalał i przy dziecku urządził awanturę na
                        siekiery... hmmm
                        oj, takiej matki to na twoim miesjcu bym się obwaiała razem z
                        córeczką i sąsiadami :))))) tymi od piwka, ławeczki i grilla,
                        oczywiście :)

                        9latka dźwigająca siekierę?
                        a nei potknęła się o nią aby? bo siekiera ciężkawa bywa... :))))))))
                      • edol Re: mąż i jego córka 20.03.09, 12:02
                        Prędzej miałabyś powybijane wszystkie szyby w samochodzie, pourywane
                        lusterka i
                        > porysowany lakier bo konfidentów nikt nie lubi.


                        niedaleko pada jabłko od jabłoni.


                        Przerażające są Twoje metody "wychowawcze"
                • acorns Re: mąż i jego córka 01.12.08, 19:24
                  > Acorns zapomniałeś dodac, że Twoja aktualna ma wykształcenie coś
                  > koło gimnazjalnego, pochodzi z wielodzietnej biedoty i poznałeś ją
                  > jak miała 16 czy 17 lat.

                  No i co to ma do rzeczy poza tym że jej się dzięki temu w dupie nie poprzewracało?

                  > BTW jesli ktoś nie akceptuje żadnych reguł współżycia społecznego
                  > poza wybranymi przez siebie to jest dramatycznie niezsocjalizowany

                  Nie chodzi mi o takie rzeczy jak głośna muzyka w środku nocy albo wywalanie
                  śmieci przez okno. Chodzi mi głównie o takie głupie zakazy typu zakaz jazdy na
                  rolkach w parku No bo dla kogo jest ten park? Po co on jest? Żeby okoliczne
                  kundle miały sralnię a żuliki miejsce do picia? Park jest dla wszystkich w tym
                  dla rolkarzy i taki zakaz to my mamy w dupie tak samo jak zakaz mycia samochodu
                  pod blokiem? A komu to przeszkadza? Moja woda, ja za nią płacę.

                  > Jesli zostaje z potomkiem a ja zostawiam dyspozycje typu w co
                  > ubrać na spacer i co jest do jedzenia to są to kwestie
                  > niedyskutowalne.

                  Ja naprawdę nie widziałem sensu w wykłócaniu się z córką o to czy ma założyć
                  bluzę szarą z kapturem czy zieloną rozpinaną czy też pójść bez. Niech zakłada co
                  chce. Jak jej będzie zimno to też jej problem. A może jej jest ciepło a mi jest
                  zimno? W końcu nie musi odczuwać temperatury tak samo jak ja. Jakbyś się czuła
                  jakby Cię zmuszali do założenia ciucha który według Ciebie nie pasuje do tych
                  spodni albo po prostu nie masz ochoty go teraz akurat założyć? Albo jakby Cię
                  zmuszali żebyś zjadła schabowego z ziemniakami i kapustą podczas gdy masz ochotę
                  na jakiś lekki twarożek albo zupę owocową z makaronem?
          • premeda Re: mąż i jego córka 01.12.08, 09:47
            Normalnie jakbym czytała wypowiedź kobiety, którą mąż leje a ona
            tłumaczy jego zachowania. I cały ten wątek tak wygląda, bo wszystkie
            bite kobiety najpierw oskarżają męża (zaś tutaj mamy opis wyczynów
            córki) a później zaczynają tłumaczyć mężów, że przecież on jest
            dobry i kochany a one go sprowokowały (ty opisujesz, że przecież
            córeczka więcej widziała i wyczuwała, a zresztą te już KOCHANKI
            chciały ją bić, wprowadziły do jej pokoju swoje dziecko, a w ogóle
            były be itd). Jesteś w toksycznym związku ze swoim własnym
            dzieckiem, podporządkowałeś się 9-latce, którą można porównać
            jedynie do mężów psychopatów lejących swoich bliskichm, wykazujesz
            wszystkie cechy ofiary przemocowca. My polecamy skorzystanie z
            wszystkich instytucji zajmujących się problemem przmocy domowej oraz
            paradoksalnie forum "Bezpieczństwo Kobiet". I też odnoszę wrazenie,
            że ta nowa pani to się wszystkim podporządkowała i robi za służącą.
            • acorns Re: mąż i jego córka 01.12.08, 19:10
              > a zresztą te już KOCHANKI chciały ją bić, wprowadziły do jej pokoju
              > swoje dziecko, a w ogóle były be itd)

              No bo tak właśnie było. Najpierw były jakieś tam zwykłe pyskówki jak to w
              rodzinie a jak ja pojechałem i miałem wrócić późno to moja była postanowiła to
              wykorzystać i zbić Młodą pasem za to wszystko. To co? Można pobić małą
              dziewczynkę pasem i wtedy to jest słusznie ale jak ta dziewczynka w obronie
              własnej oprawi agresorkę to już jest źle? Wyjaśnij mi to bo nie rozumiem tej
              dziwnej logiki którą się posługujesz.

              > My polecamy skorzystanie z wszystkich instytucji zajmujących się
              > problemem przmocy domowej oraz paradoksalnie forum "Bezpieczństwo
              > Kobiet".

              Przemoc domowa w naszej rodzinie nie istnieje ponieważ wszyscy ci którzy
              próbowali ją stosować zostali wypieprzeni z domu na zbity pysk z wilczym biletem.

              > I też odnoszę wrazenie, że ta nowa pani to się wszystkim
              > podporządkowała i robi za służącą.

              Nie podporządkowała i nie robi za służącą tylko wie o tym że wszyscy na tym
              samym wózku jedziemy i albo będziemy zgodnie ze sobą współpracować i będzie
              dobrze albo nie będziemy i będzie źle. Podział jest jasny - ja pracuję, ona
              siedzi w domu i nim się zajmuje a także niedawno urodzoną Patrycją a Młoda
              ściemnia że się uczy i po odwaleniu obowiązków szkolnych albo się siostrzyczką
              zajmuje albo pomaga mi przy robocie na ile może albo idzie gdzieś ze znajomymi.
      • kurka_wodna2 córka 29.11.08, 09:07
        Niedługo, tatuśku, wytrenowane chwyty na dziewczynach będą przećwiczone na tobie.
        Może się założymy-ja zakładam się, że za rok swój skalp zobaczysz przed nosem
        • acorns Re: córka 01.12.08, 19:13
          > Niedługo, tatuśku, wytrenowane chwyty na dziewczynach będą
          > przećwiczone na tobie

          Nie zostaną bo moja córka doskonale wie że nie staje się przeciw rodzinie nigdy,
          więc przeciw mnie nie wykorzysta swoich umiejętności.
          • dorula114 Re: córka 01.12.08, 21:28
            Do acorns:
            Po tym, co napisałeś, powiem ci jedno-wypieprzaj z mojego wątku!
      • vibe-b Re: mąż i jego córka 19.12.08, 21:06
        acorns napisał:
        No i były różne jazdy, raz nawet próba podporządkowani
        > a Młodej skończyła się zdemolowaniem mieszkania i wywalaniem
        rzeczy mojej kobie
        > ty (byłej) przez zamknięte okno. Moja córka dość dotkliwie ją
        pobiła, a miała w
        > ówczas 9 lat i jeszcze potem jak moja była uciekła z mieszkania to
        Młoda wyszła
        > za nią z jakąś nogą od stołu albo siekierą (tego nie wiem z czym
        dokładnie bo
        > mnie nie było, sąsiedzi nie byli zgodni w zeznaniach a Młoda nie
        pamięta) i wrz
        > eszczała że ją ubije jak psa.


        Mnie się wydaje że ona chciała mnie chronić przed
        > złym związkiem. Może nie tyle przed złą kobietą co złym związkiem.
        Kobieta mogł
        > a być dobra, ale nie dla mnie. I rzeczywiście tak patrząc na to
        wszystko co był
        > o i co jest teraz to moja córka się nie pomyliła.



        Acorns, Ty jestes porazka jakas :(. Nie dosc ze puszczasz plazem
        dziecku takie wybryki jak przeganianie kogos z siekiera to jeszcze
        sie tym chwalisz :( . Najpierw mnie zdumialo jak spaczone musi byc
        wychowanie zeby nastolatka wpadla na taki pomysl. Ale pewnie
        niedaleko pada jablko od jabloni...skoro Ty doszukujesz sie tu
        jakichs pozytywow to pozostaje mi tylko powinszowac. Mam nadzieje ze
        los laskawie oszczedzi mi spotkan na zywca z takimi popaprancami :(



    • malgohan Re: mąż i jego córka 30.12.08, 13:29
      dorula114 podaję ci rekę, mam podobnie z tym że ja mam wspólne
      dziecko z mężem i cierpie nie tylko ja...niestety. Wiem co czujesz i
      co przechodzisz i nie potrafię ci doradzić ponieważ sama nie
      potrafię poradzić sobie z tymże problemem. Pozdrawiam i mam nadzieję
      że chociaż twoje życie jednak się ułoźy
      • dorula114 Re: mąż i jego córka 30.12.08, 13:51
        malgohan, moje zycie juz jest przegrane, cieszę się tylko, że nie
        dałam sie namówić na dziecko, na które mąż tak nalegał, nie dawał mi
        spokoju parę lat, ale ja wiedziałam, czym to pachnie i
        zabezpieczyłam się na maksa. Jest mi bardzo ciężko, myślałam, że jak
        córka dorośnie, problem złagodnieje, a jest wręcz przeciwnie. Rozwód
        zbliża się wielkimi krokami, bo juz nic nie uratuje mojego
        małżeństwa. Zbieram siły, żeby to wreszcie zrobić, bo to zyciowa
        decyzja, a ja nie jestem w stanie na razie jej podjąć...Gdybym była
        zdrowa, sytuacja byłaby o niebo prostsza, więc Tobie tego życzę, bo
        to najważniejsze.
        • efi-efi Re: mąż i jego córka 28.03.09, 22:20
          A mnie to prowakacją pachnie.
          Najpierw ona chora na raka.
          Potem jej mąż.
          I tak go kochała, ale zabezpieczała się na maxa żeby w ciążę nie zajść.
    • mama_pisarka Re: mąż i jego córka 30.03.09, 12:44
      Trudna sytuacja, ale może powinnaś spróbować namówić męża na jakąś terapię
      małżeńską?Nie wiem, co Ci poradzić. Myślę, że córka męża po pierwsze przeżywa
      rozwód rodziców, a po drugie przechodzi najwidoczniej okres dojrzewania i buntu
      i te dwie rzeczy się na siebie nałożyły. Mój ojciec również się z mamą rozwiódł
      i ożenił ponownie. Fakt jest jednak taki, że ja jestem też matką i jestem
      dorosła i inaczej patrzę na te sprawy. Jestem pedagogiem prawie i powiem Ci, że
      choć brzmi to niewiarygodnie to dziewczynki silniej są związane zawsze z ojcami
      niż z matkami. Ojciec stanowi dla niej wzór mężczyzny, jest jej księciem z
      bajki. Ona się boi, że go utraci. Myślę, że gdzieś jednak popełniłaś błąd. Nie
      obrażaj się jednak, ale za długo to trwa. Myślę, że ty powinnaś się zmienić,
      choć czujesz się przez męża "odrzucona", to jednak jego córka do Ciebie nie
      przyjdzie, to Ty musisz wyjść naprzeciw jej oczekiwaniom. Głupio to brzmi, ale
      tak jest. Żona mojego ojca też musiała "wyjść naprzeciw nam", a nie my jej, choć
      ojciec mój postawił nam warunek - albo ją zaakceptujemy i będzie z nami
      utrzymywał kontakt, albo nie. Myślę, że Twój mąż powinien również tak z córką
      porozmawiać. Wytłumaczyć jej, że jest dla niego wyjątkowa i że kocha ją jak
      córkę, a Ciebie jak żonę.
      • chalsia Re: mąż i jego córka 30.03.09, 12:57
        > ojciec mój postawił nam warunek - albo ją zaakceptujemy i będzie
        z nami
        > utrzymywał kontakt, albo nie. Myślę, że Twój mąż powinien również
        tak z córką
        > porozmawiać

        no super porada z ust pedagoga. Sorry - prawie pedagoga (no, to
        może wszystko tłumaczy).

        Nie ma to jak propagowanie szantażu tego typu "albo tak albo WCALE".

        PS. okay to by był przekaz typu "jesli nie zaakceptujecie mojej
        zony, to kontakty między nami będą się odbywały w innych warunkach -
        po za moim domem - więc np, będziemy spotykali się w parkach itp"
        Albo "jesli jej nie zaakceptujecie, to ja będę musiał inaczej
        organizować swój czas, bo niei da się być jednocześnie w kilku
        miejscach i kosekwencją będzie mniejsz ilość czxasu jaką będe mógł
        pośiwecic dzieciom".
        • mama_pisarka Re: mąż i jego córka 30.03.09, 13:23
          ok źle się wyraziłam, ale podobnie powiedział, że kontakt z nami będzie inny,
          trudniejszy niż jakbyśmy ją zaakceptowały. w każdym bądź razie powiedział mi np,
          że kocha nas, bo jesteśmy jego córkami, ale ją kocha jak żonę i ona sprawia, że
          czuje się szczęśliwy jako mężczyzna i skoro go kochamy to będąc dorosłe
          powinnyśmy zrozumieć, że on potrzebuje żony, kobiety, partnerki,która przeżyje z
          nim życie, a to nie znaczy, że przestał potrzebować nas.
          • chalsia Re: mąż i jego córka 30.03.09, 14:02
            mama_pisarka napisała:

            > ok źle się wyraziłam, ale podobnie powiedział, że kontakt z nami
            będzie inny,
            > trudniejszy niż jakbyśmy ją zaakceptowały. w każdym bądź razie
            powiedział mi np
            > ,
            > że kocha nas, bo jesteśmy jego córkami, ale ją kocha jak żonę i
            ona sprawia, że
            > czuje się szczęśliwy jako mężczyzna i skoro go kochamy to będąc
            dorosłe
            > powinnyśmy zrozumieć, że on potrzebuje żony, kobiety,
            partnerki,która przeżyje
            > z
            > nim życie, a to nie znaczy, że przestał potrzebować nas.

            no - to już jest zupełnie co innego (i OK) niz to co wczesniej
            napisałaś.
            Tak ogólnie - bardzo trzeba uważać na słowa.
    • mama_pisarka Re: mąż i jego córka 30.03.09, 13:19
      poza tym myślę, że trochę się tłumaczysz i robisz z siebie kozła ofiarnego. jak
      może "dziecko" triumfować nad dorosłą kobietą?widocznie od początku zbudowałaś z
      jego córką złe relacje i wygląda na to, że sytuacja jest mega trudna. może też
      ponosisz winę za to, co się dzieje?a w ogóle jak możesz za swoją chorobę
      obarczać winą jego córkę?to absurdalne. nienawiść również nie jest tutaj
      pomocna. popełniasz błędy i winisz za to męża i córkę. mąż na pewno ponosi jakąś
      odpowiedzialność za tą sytuację, ale również ty masz na nią wpływ. nie rywalizuj
      z młodą dziewczyną o męża, który jest twoim mężem. wygląda na to, że ona rzuciła
      Ci rękawicę, a Ty jak małolata ją podniosłaś.
    • mama_pisarka Re: mąż i jego córka 30.03.09, 13:34
      Poza tym nie rozumiem po co pchałaś się w ten związek? Gdyby mi mąż powiedział,
      że dom da córce np i tak mnie szantażował to bym się spakowała i odeszła i nawet
      nie chciałabym mieć nic z nim wspólnego, ani z jego domem. Nie dotknęłabym jego
      majątku, wniosłabym o rozwód i koniec. Bo tego małżeństwa nie ma po prostu.
      Mężowi odpowiada taka sytuacja, a Tobie nie, więc to Ty musisz podjąć decyzję,
      co z tym zrobić. To za długo trwa i nie wiem, czy da się to jeszcze naprostować...
      • dorula114 Re: mąż i jego córka 08.04.09, 22:07
        Dawno mnie tu nie było, dopiero teraz zobaczyłam nowe wpisy. To nie
        prowokacja, czasami los się odwraca i widzi się inaczej całą
        sytuację. Zachorowałam zaraz po slubie, nie obwiniam córki
        konkretnie za to, ale stres, jaki mi zafundowała dziwnie się z
        chorobą nałożył. Mąż zachorował 2 lata pózniej, ma dobre rokowania i
        po operacji żadnego leczenia,ale teraz rozumie, co ja przeszłam, bo
        wczesniej nie zdawał sobie do konca chyba z tego sprawy, jak wielu
        zdrowych zresztą. Nigdy nie chciałam mieć dziecka, dlatego się
        zabezpieczyłam i miłość nie ma z tym nic wspólnego. Mąż wiedział o
        tym, namawiał mnie na dziecko wiele razy, był moment wahania, ale po
        slubie wszystko się zmieniło.Zyjemy w miarę zgodnie, nie ma
        większych spięć, każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego,że lepiej nie
        będzie, skończyło się uszczęśliwianie na siłę w stylu-to moja córka,
        postaraj się ją zrozumieć, łatwiej będzie, jak się zaakceptujecie
        itp. Mężowi nie odpowiada taka sytuacja, pisałam już wiele razy, że
        to on robi problem z tego, a raczej robił. Ja się już w nic nie
        wtrącam (jeśli chodzi o córke,oczywiście) zyjemy trochę obok, dom
        mnie niewiele obchodzi w sytuacji, w której się znalazłam, nie tykam
        jego majątku, mam swój, pracuję, zarabiam, nie mieszam sie w wydatki
        męża(no, może czasami), on nie miesza się w moje. Niekiedy jest
        bardzo miło, naprostowaliśmy, co się da i tak musi zostać.
        Dziękuję za uwagi i za zainteresowanie.
Pełna wersja