Dodaj do ulubionych

Kontakty z teściami - co mi radzicie?

22.10.08, 22:03
Jestem dwa lata po slubie. Mamy roczne dziecko. Od początku moje
kontakty z teściami, a w szczegolności z teściową nie układały się
zbyt dobrze. Wynika to z faktu, że nie zgodziłam się mieszkać z nimi
we wspólnym domu na wsi. Wyciagnełam męża do miasta, mamy mieszkanie
30 m2 - małe ale najwazniejsze że mieszkamy sami. Teściowie
mieszkają 150 km od nas. Po urodzeniu dziecka nasze kontakty jeszcze
się pogorszyły. Mała ma ponad rok, a moi teściowie odwiedzili ją
zaledwie trzy razy, w tym raz byli na chrzcinach. Ostatnio byli u
małej w styczniu tego roku. Ja natomiast z dzieckiem w tym roku
bylam u nich ok 12 razy. Moi teściowie oczekuja ode mnie że to ja
bede im przywozić dziecko. Twierdzą że oni nie mogą malej odwiedzać,
bo maja za dużo obowiązków. Mąż również wymusza na mnie wizyty u
swoich rodziców. Wczoraj znów sie pokłócilismy, bo ja powiedzialam
że katergorycznie że tam nie pojadę w listopadzie, dodając teraz
kolej na dwiedziny dziadków. Dodam jeszcze, że moi teściowie to
ludzie po 50, sprawni fizycznie. Owszem mają gospodarstwo i
obowiązki, ale nie wierzę aby nie mogli raz czy dwa razy do roku
odwiedzić wnuczki. Nie przyjeżdżają, bo chcą postawic na swoim. Mąż
stoi w tej kwestii całkowicie po ich stronie. Jest głuchy na moje
argumenty i nie bierze pod uwagę faktu, że ja jeżdże tam niechetnie,
bo sa to wizyty wymuszone. Poradźcie mi proszę...czy dla Swietego
spokoju zawozić im dziecko czy trwać przy swoim zdaniu? Nie
zabraniam dziecku kontaktu z dziadkami, ale uważam że dziadkowie też
mogliby od czasu do czasu wnuczke dwiedzić.
Obserwuj wątek
    • ela-gda Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 22.10.08, 22:36
      myślę, że zbyt nerwowo podchodzisz do tego tematu. ja też mam
      teściów mieszkających na wsi. przez 7 lat naszego małżeństwa
      teściowa była u nas tylko 2 razy - zobaczyć nowonarodzone wnuczki, a
      teść nigdy. rozumiem to, mają gospodarstwo, a to jest o wiele
      większy obowiązek aniżeli praca na etacie, gdzie możesz wziąc o
      każdym czasie urlop i gdzieś wyjechać. zwięrzęta same się nie
      nakarmią... poza tym ja sama lubię pojechać na wieś i odetchnąć
      świeżym powietrzem. kilka wizyt w roku to standard. ponadto nigdy
      nie mam pretensji do męża, jeśli chce pojechać sam lub z dziećmi do
      rodziców na weekend, czy nawet urlop. to w końcu jego rodzinny dom i
      jego rodzice, których kocha. a ja jeżdżę do swoich na dłuższe
      urlopy. jakoś to dzielimy i łączymy i jest OK. w końcu każde z nas
      kocha swoich rodziców i najlepiej czuje się w rodzinnym domu, a nie
      u teściów. ważne, żeby to wzajemnie rozumieć i szanować.
      myślę, że nie warto stawiać spray na ostrzu noża, a porozmawiać, aby
      każde z Was było zadowolone.

      pozdr.
      ela
    • marzeka1 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 22.10.08, 22:39
      "Owszem mają gospodarstwo i
      obowiązki, ale nie wierzę aby nie mogli raz czy dwa razy do roku
      odwiedzić wnuczki."- nie, gdy ma się własne gospodarstwo jeżdżenie, wyjazdy są baaaardzo utrudnione. Mam rodzinę na wsi, wiem, jak trudno na dłużej było ciotce wyrwać się w odwiedziny, bo zawsze było: a to zwierzęta, a to inne sprawy. A tu jest mowa o odległości 150 km.Ty nie muisz jeżdzić , jeśli nie chcesz, mąż może jechać sam z córką.

      "Nie przyjeżdżają, bo chcą postawic na swoim."- wiesz to czy zgadujesz, bo to zdanie świadczy o wielkiek niechęci, a jeśli nie zrobili ci nic złego, otwierasz pole kompletnie niepotrzebnej kłótni rodzinnej, bo wychodząc za mąż za swojego męża, weszłaś także do jego rodziny.Przecież nikt ci nie każe odgrywać wielkiej miłości, chodzi o utrzmywanie kontaktów.
      • attiya Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 01.06.09, 08:00
        marzeka1 napisała:

        > "Owszem mają gospodarstwo i
        > obowiązki, ale nie wierzę aby nie mogli raz czy dwa razy do roku
        > odwiedzić wnuczki."- nie, gdy ma się własne gospodarstwo jeżdżenie, wyjazdy są
        > baaaardzo utrudnione. Mam rodzinę na wsi, wiem, jak trudno na dłużej było ciotc
        > e wyrwać się w odwiedziny, bo zawsze było: a to zwierzęta, a to inne sprawy. A
        > tu jest mowa o odległości 150 km.Ty nie muisz jeżdzić , jeśli nie chcesz, mąż m
        > oże jechać sam z córką.
        >

        ja też maiałam dziadków na wsi ale mieli sąsiadów, rodzine i nie było problemu,
        żeby trzy-cztery razy do roku ktoś ich zastąpił - tak jak i oni zastępowali
        sąsiadów jak była taka potrzeba.

        > "Nie przyjeżdżają, bo chcą postawic na swoim."- wiesz to czy zgadujesz, bo to z
        > danie świadczy o wielkiek niechęci, a jeśli nie zrobili ci nic złego, otwierasz
        > pole kompletnie niepotrzebnej kłótni rodzinnej, bo wychodząc za mąż za swojego
        > męża, weszłaś także do jego rodziny.Przecież nikt ci nie każe odgrywać wielkie
        > j miłości, chodzi o utrzmywanie kontaktów.

        i na odwrót - mąż także wszedł do nowej rodziny i tez ma takie same obowiazki
        jak jego żona wobec jego rodziny. To obowiązuje w dwie a nie w jedną stronę.
    • migi-79 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 00:36
      Wiesz co ja mam podobny problem,z tym że z teściową,bo teść nie żyje
      od 2 lat.Teściowa nie ma jako tako gospodarstwa,ziemię
      wydzierżawiła,jedynie co jest jej pasją to kury,kaczki i gęsi.Odkąd
      córcia moja jest na świecie,ma 20 m-cy,to odwiedziła ją w
      szpitalu,potem na roczku i ostatnio we wrześniu.Czasami jest w
      mieście i nie odwiedza nas,cięzko jej trafić.Mam do niej o to
      pretensje i nie raz zwróciłam jej uwagę.Dodam że ma już siedmioro
      wnucząt najstarsze ma 19 lat,najmłodsze nasze.Najdziwniejsze jest to
      że sąsiadki córka ma małe dziecko i tam teściowa potrafi iść i zająć
      się cudzym dzieckiem a nas nie odwiedza.Mój mąż też naciska mnie na
      odwiedziny,ale czasami się buntuję i stwierdzam że ma taką samą
      drogę.Też mam żal do niej.Co do mojej mamy też,bo mimo że mieszka
      niedaleko bo parę ulic ode mnie to też rzadko nas odwiedza.Wiem że
      pracuje ale sobotę czy niedzielę mogłaby poświęcić wnuczce,ale
      niestety tak nie jest.Od początku jestem skazana sama na siebie,na
      żadną babcię nie mogę liczyć.Czasami mama moja się zaopiekuję ale ma
      zawsze jakieś ale,a to że nie będzie mogła zapalić,a to że nie ma
      czasu i tak w kółko.Przykro mi że tak jest,sądziłam że będzie
      inaczej:(
      • jasiulek61 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 10:46
        Jestem teściową, mam dwie synowe.Pierwszego wnusia 6 latka synowa
        <dawała> nam jak Jaś miał roczek.jestem jej za to wdzięczna.Ja mam
        poczucie ,że ich troche odciążymy i my z meżem mamy radoci co
        niemiara.Teraz bieżemy młdszego 3 latka .Mieszkamy 50 km od
        siebie.Nie mogę życ bez nich.Uczę ich i wpajam pewne
        zasady ,chociaż nie na wszystko pozzwalam, nawet czasami maja karę!
        Mam też wnusię-600 km ,staram się odwiedzać ją co 2 miesiące.Chyba
        mi jest łatwiej wsiaśc w pociąg i znieśc te 10 godz z dzieckiem,no
        i oni pracują, są zmeczenia ja emerytka,ale pracująca na pól
        etatu.Dziwię się tym ludziom.Daj spokój, wybrnij zawsze
        dyplomatycznie ,niech syn sam jedzie do mamusi z dzieckiem.150 km
        to nie tak daleko.Nie daj się!Teściowie muszę sobie zapracować na
        szacunek synowych.Jak chcą nie mieć synowej to ich wybór!Może
        któraś to przeczyta.Pozdrawiam- teściowa .
    • gina22 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 08:15
      Ja swoich teściów bardzo szanuję,chociazby dlatego że są rodzicami
      mojego męża i dziadkami córeczki. Mam z nimi poprawny, ale dość
      chłodny kontakt - tak zreszą jak mój mąż z moją mamą na przykład.
      Wiem, że mój mąż musi tam jeździc, ze wzgledu na pomoc w
      gospodarstwie i na prawdę nie mam o to to do Niego żalu. Nawet gdy
      byłam w ciąży i leżałam w łóżku ze złamaną nogą - też odwiedzał ich
      co tydzień regularnie. Ale wkurza mnie to ich żądanie przywożenia
      dziecka. Podejrzewam, że gdybym z małą nie pojawiła sie tam przez
      rok to ani dziadek, ani babcia by jej nie odwiedzili. Oczywiście ja
      jestem ta okropną synową, która ogranicza im kontakt z dzieckiem. A
      ja bardzo chętnie chciałabym ich gościć u siebie. Chociażby dlatego,
      aby im sie odwdzięczyć za pomoc finansową. Jest to dla mnie dość
      duży problem, bo przez to kłócimy sie z mężem. Podejrzewam, że po
      raz kolejny będe musiała ustąpic i dla świętego spokoju jechac tam
      na Świeto Zmarłych, ale chciałbym aby ktoś szanował także moje
      zdanie, bo to że siedzę chwilowo w domu z dzieckiem nie oznacza, że
      mam robić czego inni ode mnie oczekują. Wydaje mi sie rzeczą
      normalną, że dziadkowie odwiedzają swoje wnuczki i na odwrót. A
      jeśli chodzi o ich obowiązki w gospodarstwie, to ja wiem że nie jest
      się łatwo wyrwać. Ale z tego co wiem teściowie mogliby liczyć na
      pomoc rodziny i sąsiadów w tej kwestii, gdyby wyjechali na dwa dni.
    • premeda Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 08:59
      Moim zdaniem to szukasz na siłę konfliktu z Teściami. Nie masz im
      nic do zarzucenia, bo wszystkie Twoje obiekcje są tylko Twoimi
      odczuciami i wydają Ci się. Może teście są po prostu z gatunku tych
      co nie lubią wyjeżdżać ale za to chętnie przyjmują gości w swoich
      progach i tutaj ich wiek jest bez znaczenia. Próbujesz postawić na
      swoim i do tego sama się nakręcasz. Czy naprawdę tak cięzko przyjąć,
      że wy jako dzieci odwiedzacie swoich rodziców?
      • gina22 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 09:16
        Ja na prawde nie szukam na siłę konfliktu :) ale oni idelani nie są
        w stosunku do mnie, ani ja pewnie w stosunku do nich:) Cóz takie
        życie. Gdybym na siłe szukała z nimi konfliktu po prostu bym z nimi
        nie utrzymywała kontaktów:) Chodzi mi tylko o to że nie mogą żądac
        ode mnie abym im co tydzien przywoziła dziecko, aby mieli z małą
        kontakt. Ostatnio jak dzwoniłam i zapraszałam ich na obiad, teściowa
        powiedziała mi cytuję" nie przyjedziemy, bo my żadnych spraw do Was
        nie mamy, jak chcecie to wy przyjedźcie"....Czyli wnuczka nie jest
        dla nich powodem, aby nas odwiedzić? A co powiecie na taka sytuację?
        Ostatnio jak do nich jechalismy mieliśmy wypadek, ledwo uszliśmy z
        zyciem:( Była ewidentna wina mojego męża. Ja się strasznie
        zdenerwowałam a rodzina mojego męża w tym teściowa zarzucili mi, że
        mój mąż był przemęczony bo ma za dużo obowiązków i ja za dużo od
        niego wymagam!!!!! JA sie pytam, czy praca 8 godzin dziennie, aby
        utzrymac swoje dziecko jest łaską ze strony jej syna? Przyklady
        mogłabym niestety mnozyć. Denerwuje mnie tylko to, że to ja zawsze
        muszę ustepować. Tak jak wczesniej napisalam, niechęc ich do mnie
        wynika z faktu, że stanowczo nie chciałam z nimi zamieszkać.
        • premeda Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 09:34
          Teraz zupełnie zmienił się obraz sytuacji. Nie wiem na jakich
          zasadach Wasz związek działa? Bo w moim nie unikamy wzajemnej
          krytyki swoich rodziców i nie robimy z tego problemu, więc łatwiej
          jest takie sytuacje rozstrzygać i o nich tak po prostu rozmawiać.
          Może faktycznie odpuście sobie wizyty u nich (przynajmniej Ty). Ja
          jestem ugodowa i grzeczna tylko do pewnego momentu, gdy ktoś
          przegnie to wygarniam wszystko lub jak się uda to wbijam
          przysłowiową szpilę (bardzo rzadko, bo do tego talentu nie mam).
          Ustępować zawsze też nie powinnaś, bo wejdą Tobie na głowę. Ustal
          priorytety w czym możesz ustąpić (bez szkody dla siebie), a czego
          będziesz bronić do upadłego.
        • gina22 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 09:58
          Premeda mamy bardzo podobne charaktery:) Ja też jestem usobą
          ugodową i czasem wole ustapic albo pewne sprawy przemilczeć.
          Problem polega na tym, iż ja nie mam wg mojego męża prawa nic złego
          powiedzieć na temat jego rodziców. Tak jak pisalam wczesniej on
          zawsze znajdzie usparwiedliwienie dla nich. I konieć końców jest
          taki, że to ja szukam dziury w całym i jestem ta gorsza. Dla mnie na
          prawde nie jest katorgą jechać tam. Nawet wtedy, kiedy teściowa
          zarzuca mi że za dużo ubranek małej kupję, albo że powinnam ja kąpać
          o tej i o tej godzinie. w takich sytuacjach najczęściej nic nie
          mówię albo odpowiadam grzecznie, że sama bym chciała decydować o
          swoim dziecku. Po prostu wychodzę z założenia, że widzimy się na
          tyle rzadko, że nie ma powodu sie kłócić. Ale rzeczywiście są
          kwestie w którym trudno mi ustapić np. kwestia przyjazdu dziadków do
          wnuczki. I wiem że albo ustapie i pojadę albo czeka mnie kolejna
          małżeńska awantura. I znów dowiem się, że mam za nic teściów, że
          jestem kłótliwa, szukam dziury w całym, aha no i że przed slubem
          byłam całkiem inna:)
    • burza4 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 12:27
      nie ma obowiązku lubienia teściów, ale problem leży gdzie indziej, i
      wg mnie niestety w tobie. Tak naprawdę to zła powinnaś być na
      siebie, na to że ulegasz presji męża i jego rodziny.

      po co te wyliczanki kto ile razy i w którą stronę jechał? a jakie to
      ma znaczenie ile razy teściowie byli u ciebie? a jakby byli co
      tydzień, to byście się bardziej polubili?

      po co ci to jeżdżenie, skoro nie sprawia ci to przyjemności?
      Jedyny problem, który masz to lęk przed konfrontacją z mężem, boisz
      się jego fochów i jedziesz wbrew sobie.
      • gina22 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 13:41
        Burza nie wiem, czy dokładnie czytałaś to co wczesniej napisalam:)
        Dla mnie wyjazd tam żadna kara na prawdę, chodzi mi tylko o
        zachowanie pewnych proporcji w tym wszystkim. Skoro my tam jeździmy,
        dobrze by było aby teściowie tez odwiedzali wnuczke, aczkolwiek
        zgodzę się z Tobą, że na pewno bysmy sie nie polubili bardziej. My
        nie darzymy się od samego poczatku sympatia i obawiam sie, że tak to
        już zostanie. A gdybym sie obawiała reakcji męża i zważała na jego
        fochy i presję ze strony jego rodziny, zgodziłabym się tam
        zamieszkać z nimi. Bo bałabym się co oni powiedzą. Ja jednak
        ppostawiłam na swoim i zamieszkalismy oddzielnie. Tak więc chyba nie
        masz racji:)
        • burza4 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 24.10.08, 16:25
          wiesz, powiem ci że jak się zaczyna myślec o proporcjach to się
          samemu nakręca i robi problem z niczego.

          nie pojmuję PO CO mieliby przyjeżdżać do was, skoro systematycznie
          widują wnuczkę u siebie?

          JAKA to różnica jakościowa? wizyty ich u was i was u nich dają
          dokładnie ten sam efekt - chodzi o kontakt, gdzie i u kogo ma
          drugorzędne znaczenie. O ile nie stoją za tym jakieś oczywiste
          względy. Rozumiałabym, gdyby wizyty u teściów wiązały się z
          koniecznością chodzenia za stodołę za potrzebą, albo gdyby mieszkali
          w kurnej chacie. Piszesz, że nie przeszkadzają ci spotkania na ich
          terenie - więc po prostu daj sobie spokój z prowadzeniem rachuby kto
          i ile razy gdzie był.

          moja mama w ciągu 5 lat była u mnie zaledwie kilka razy, mimo że
          mieszkamy w tym samym mieście. I co? i nic, ja nie widzę problemu,
          że ja do niej jeżdżę częściej, a ona u mnie bywa na święta. Tak jest
          wygodniej, tak się utarło.
    • michalina4 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 16:34
      Podobieństw do mojej sytuacji jest kilka. Teściowie są u nas raz w roku (7o km),
      my u nich raz w miesiącu. Powodem dla nich jest brak samochodu, chociaż
      połączenie mają doskonałe. Zdrowi 60-latkowie - emeryci, mieszkający w małym
      komfortowym domku z ogródkiem, przy lesie. Jednak nasze dzieciaki do babci na
      wakacje nie jeżdżą, bo "wiesz, ja taka aktywna jestem, i jeszcze Krystynę, i
      Zosię odwiedzić muszę, może w przyszłym roku..." Potrzebowałam 10 lat i ciągłego
      wsparcia ukochanego męża oraz mądrych i długich rozmów z moją mamą, żeby
      zrozumieć, że nie możemy nikomu nakazać miłości czy zainteresowania. Moje
      dzieciaki mają ogrom miłości rodziców, jednych dziadków, pradziadków i cioć. A
      najtrudniej było mnie zrozumieć...Uczę się ciągle rozumieć, tolerować, wybaczać
      pewne zachowania. I pomyśl też o sobie - nie masz na coś ochoty, to mów o tym
      głośno. Trzymam kciuki.
      • gina22 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 17:01
        Droga Michalino,
        Bardzo dziekuję Ci za słowa wsparcia. Ja również probuje ta sytuację
        zrozumieć. Tłumaczę sobie, że przecież są rózni ludzie, jedni
        bardziej kontaktowi drudzy mniej.Jedni lubia podróżować, drudzy są
        raczej domatorami. Jak bysmy byli wszyscy tacy sami to świat byłby
        nudny:) Najbardziej przykre jest dla mnie to, że to zawsze ja musze
        ustępować i się podstosowywać. Ty miałaś wsparcie w mężu, mój chocby
        nie wiem co się dzialo zawsze ma wytłumaczenie na zachowanie jego
        rodziców. Mam do Niego o to żal. Teściowa może do nas nie
        przyjeżdżać i mieć wszystko w nosie a ja muszę, bo to rodzina mojego
        męża i ble ble. Myślę sobie tak, że dopóki dziecko jest małe będe
        tam jeździć ze względu na córkę, ona jest za mała aby jechac teraz
        tylko z tatą. w samochodzie się wierci ikręci, także jedna osoba
        musią z nią siedzieć z tyłu. Ale jak córa urośnie, to ja wtedy będe
        zwolniona z obowiązku odwiedzania teściów. A cóż na razie musze to
        przełknąć. W końcu jedziemy tam tylko na trzy dni, a potem mam
        świadomośc że wrócę do siebie. :):):)
        • marzeka1 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 23.10.08, 17:58
          "Teściowa może do nas nie
          przyjeżdżać i mieć wszystko w nosie a ja muszę, bo to rodzina mojego
          męża"- nie musisz, wmawiasz sobie, że musisz, bo nie chcesz się przeciwstawić. Czym innym jest odwiedzanie co jakiś czas, a czym innym oczekiwanie regularnego meldowania co tydzień.Uważam,że dziecko może jechać z ojcem, bo jedzie przecież w foteliku, a nie "luzem".Dobrze, że nie zgodziłaś się zamieszkać z teściami (przy takim wzajmenym nastawieniu nigdy tego nie rób).
        • attiya Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 01.06.09, 07:56
          czy dobrze zrozumiałam, że jeździcie tam co tydzień? Hm...raz w miesiącu nie
          wystarczy? A moze powiedz mężowi, że skoro zdecydował sie założyć nową rodzine,
          to powinien jej poświęcic więcej czasu. Hmm. wiem, że miasto nie ma tego co ma
          wieś i na odwrót ale gdzie wspólne z dzieckiem wyjścia, wyjazdy we trójkę,
          wspólne zabawy ale i obowiązki....Skoro mąż MUSI rodzicom pomagac w
          gospodarstwie to czemu nei wziął sobei za żonę jurnej panny ze wsi?
    • burza1111 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 24.10.08, 00:49
      Na początku nie opisałaś całej sytuacji.. Racja twoi teściowie nie są zbyt ciepłymi ludźmi haha ty przyczyną wypadku, nadmiar obowiązków.. Rzadnych spraw nie mają do was to i ty nie miej . Niech mąż sam do nich pojedzie, zresztą porozmawiaj z nim o tym, że się jego rodzice są tacy a nie inni , niech zmienią stosunek.
    • michalina4 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 24.10.08, 16:06
      Wsparcie mojego męża nie było takie oczywiste od samego początku - przecież to
      jego rodzice, z którymi spędził całe dotychczasowe życie. Po prostu sytuacje
      drobne i te większe, które poprzez lata miały miejsce uświadamiały mu, że babcia
      nie zapomina o urodzinach czy Mikołaju, bo miała "ach, tyle spraw na głowie, bo
      wiesz kochana...", tylko ma to zwyczajnie gdzieś. Czasem zaboli, jak tydzień
      temu kiedy mały miał urodziny, a babcia zadzwoniła, żeby ich podwieźć z miejsca
      X do Y. Na wzmiankę syna, że ma dziś urodziny, zdziwiła się :"O, naprawdę? No,
      bo wiesz, dziadek to nigdy autobusu nie sprawdzi..."Boli, czasem jak cholera,
      ale pięknie napisałaś, że ludzie są różni, cóż by to był za żywot, gdybyśmy
      byli tacy sami...)
    • mal_art Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 24.10.08, 22:06
      Gina, tak z ręką na sercu - czy Ty masz problem z teściami czy raczej z mężem?
      Wydaje mi się, że boli Cię bardziej to, że on nie staje po Twojej stronie, nie
      broni przed przykrym traktowaniem. I nad tym warto by popracować, rozmawiać,
      żeby zrozumiał, że nie w tym rzecz że Ty nie lubisz jego rodziców (Twoje prawo),
      ale w tym, że powinniście się nawzajem wspierać i szanować, być wobec siebie
      lojalni. A na teściów... "włącz olewatory" :)
    • rycerzowa Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 25.10.08, 01:20
      Gina, pomyśl tak rozsądnie, masz mieszkanie 30m.kw. Jak w takich warunkach przyjmować gości? Jest gdzie się obrócić?
      Na kawę na 15 minut można wpaść, ale na dłużej? Miałabym wyrzuty sumienia, gdybym się komuś takiemu wpakowała w gościnę .
      Poza tym oni, przyzwyczajeni do przestrzeni, mogą się źle u was czuć. Mój teść, mieszkający w domu z dużym ogrodem, dosłownie "dusił się" u nas w bloku, chociaż mamy metraż znacznie większy, niż wy.

      Po drugie teściowie mają gospodarstwo. Mogą się wybrać zobaczyć nowo narodzoną wnuczkę, potem na chrzciny, i dalej się już nie da, więcej krowy (i sąsiedzi) nie zrozumieją. Odwiedziny wnusi to fanaberia, trzeba troszkę znać mentalność starszych ludzi na wsi.

      Po trzecie, rzeczywiście nie ma sensu jeździć do dziadków co tydzień. Niedziela jest dla rodziny. Ale raz w miesiącu można się wybrać, jeśli dziadkowie lubią wnuczkę i jeśli wnuczka lubi dziadków. Dziadkowie są dziecku potrzebni.
      Zmiana otoczenia też.

      Po czwarte, najważniejsze, czy zawsze, we wszystkim ustępujesz mężowi, czy tylko w kwestii wizyt u dziadków?
      Jeśli to jedyny powód konfliktów, a co do reszty jest wam dobrze, powiem ci szczerze - przesadzasz.

      • maja80-net Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 26.10.08, 10:50
        Rycerzowa-zgadzam się z tobą w pełni-dosłownie z ust mi wyjęłaś odpowiedz ;-)
        Czytając po kolei wszystkie posty zastanawiałam się, dlaczego nikt nie zwrócił
        uwagi na metraż ;-) Sama mieszkałam z dzieckiem w 30mkw.-kawalerce i wyobrażam
        sobie doskonale dyskomfort takich odwiedzin.
        Do giny22-nie przeginaj moja droga-rozumiem, ze "twój dom-twoje królestwo", ale
        moim zdaniem po prostu nie masz warunków i nieistotne jest jak twoi teściowie to
        wyrażają, ale za pewne nie czuja się dobrze w twojej "kliteczce" ;-)
    • gina22 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 26.10.08, 15:49
      Zgadzam się z Wami, że metraż na, ktorym mieszkamy nie sprzyja
      zapraszaniu gości. No niestety nie każdego stac od razu na
      mieszkanie 70m2:) Z noclegiem niebyłoby problemu, dwa bloki dalej
      mieszkają moi rodzice, którzy mają wieksze mieszkanie i spokoinie
      mogliby goscić teściów u siebie, albo moglibysmy spotkać sie tam
      wszyscy na obiedzie. Mi chodzi bardziej o sama kwestie odwiedzin. Na
      prawde mi byłoby miło gościc rodziców mojego męże u nas, mimo ze nie
      darzymy sie symapią. Moja córa jak bedzie starsza to na pewno zapyta
      dlaczego dziadkowie jej nie odwiedzają. Moi teściowie maja duży dom
      to fakt, ale wkurza mnie to że na każdym kroku pokreslaślaja jakie
      bogactwo starciłam, nie godząc się mieszkac z Nimi i że wyrządzam
      dziecku dużą krzywdę , bo dziecko mieszka w kawalerce , a u nich
      miałoby dom z ogrodem do zabawy itp. Dla mnie najbardziej liczy sie
      fakt, że mieszkamy sami i nie jestesmy od nikogo zalezni. Ale wiecie
      co? te Wasze rady też mi dały troche do myslenia. Ja chyba za
      rzeczywiście musze właczyć "olewatory" na ta kwestię:). Może tez
      sama nie potzrebnie się nakręcam? W każdym razie dziekuję Wam za
      Wasze rady. Czasami jak ktoś spojrzy na daną sprawę z dystansem i
      inaczej to pomaga. A wy mi pomogliście. Dzięki wielkie:)
      • burza4 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 26.10.08, 18:39
        Gino, niepotrzebnie się nakręcasz, tym bardziej że warunki lokalowe
        są jakie są. To, że nie chcą robić problemu ani tobie ani rodzicom
        odebrałabym raczej na plus. To byłby dyskomfort dla wszystkich.

        kierunek odwiedzin nie determinuje w żaden sposób jakości relacji
        dziecko-dziadkowie. Moja babcia mieszkała na wsi, u nas przez
        kilkadziesiąt lat była raptem kilka razy - z okazji komunii czy
        ślubu. W niczym mi to nie przeszkadzało, dla mnie jako dziecka
        oczywiste i naturalne było, że jeździmy do niej. Wolałam mieć babcię
        na jej terenie, niż u siebie w domu, gdzie była jakby inną osobą.
        Wolałam babcię w "babciowym" wydaniu, gotującą mi ulubioną zupę, czy
        lepiącą pierogi, niż odświętną babcię u nas w gościach. Babcia
        kojarzyła mi się z labą, wakacjami, przestrzenią, lasem i wolnością -
        wtłoczona w miejskie ramy była kimś innym, inaczej się zachowywała,
        inny był punkt ciężkości bo uwaga była skupiona na dziadkach jako na
        gościach, a nie na nas, wnukach.

        Urok dziadków dla dziecka polega m.in. na zmianie otoczenia, na
        zmianie obowiązujących zasad, hulaj dusza, piekła nie ma:). Był sad,
        łąki, zwierzęta - dla dziecka raj.

        To ty przekładasz na córkę własne uczucia, ona w ogóle może nie mieć
        tego problemu. Skąd twoja pewność, że córka spyta czemu dziadkowie
        nie przyjeżdżają do was? sama myślałam wyłącznie o tym, kiedy ja
        pojadę do dziadków - bo taki wyjazd był o niebo bardziej atrakcyjny
        niż ich wizyta; pytanie dlaczego oni nie przyjeżdżają do nas nawet
        mi do głowy nie przyszło.
        • ewel113 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 09.11.08, 15:12
          A ja też ma problem z teściową. Jestem mężatka zaledwie od 2
          miesięcy ale przez ten czas moja teściowa zdążyła mnie zupełnie
          olać!! Od slubu jej nie widziałam, a na samym slubie zrobiła mi
          awanture i publicznie bezpodstawnie poniżyła. Oczywiście można teraz
          powiedzić, ze to ja muszę zrobić krok w stronę mojej teściowej, ale
          niestety jestem uparta i nie będę się poniżac do głupiej baby. Znam
          swoją warość i jeśli jej nie zalezy na żone włanego syna to mnie
          również nie zalezy na jakiejś obcej fałszywej babie. Uważam że jeśli
          się ma chęci, to owiedzenie wnuczki i synowej nie jest zadnym
          problemem. Oczywiście nie mówię tutaj zeby teściowa odwiedzała Cię 3
          razy w tygodniu, ale zawsze mozna sobie wygospodarować troche czasu
          o przynajmniej raz w miesiacu przyjechać do wnuczki. Uważam że nasze
          teściowe to pokolenie, które nie do końca wie w jakim świecie
          przyszło żyć im dzieciom i synowym. Czasy kiedy synowa wchodziła do
          rodziny męża i musiała z tego powodu wszytskim i wszystkiemu się
          podporzadkować bezpowrotnie mineły. Nie mam ochoty podlizywać się
          jakies kobiecie tylko dlatego że jestem jej synową. Nie myście że
          jestem do niej uprzedzona- po prostu fazę starania się i
          nadskakiwania nam już za sobą. Wiem że oczkiem w głowie jest jej
          drugi syn i jego zona, a ja zawsze miałam być ta drugą - tylko że mi
          to zupełnie nie odpowiada. Dlatego radzę olać swoje tesciowe - ja
          tak zrobiłam i jestem przynajmniej zdowsza psychicznie. Z drugiej
          strony jeśli jej nie zalezy na szcześciu wąłsnego syna to co tu
          więcej można powiedzieć??
          • griswold79 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 10.11.08, 13:46
            Odświeżając temat. Mój mały ma 2,5 roku. Teść widział go raz, akurat
            gdy bylismy niedaleko na wakacjach przez ok. 2 dni. Powiedzmy ze
            dzieli nas ok. 3-3,5 godz. drogi. Oficjalnie teść pracuje,
            nieoficjalnie nie lubi się ruszać z domu. Po prostu typ domatora.
            A ze w domu żony jest tradycja unikania, nie podejmowania i
            przemilczania problemów oraz "betonowy" styl rozmowy jest to temat
            nieruszany. Zona to inny typ człowieka niz jej rodzina i im nic nie
            powie bo to i tak nic nie da. Gdy tesciowa (stara sie widywac małego
            jak czesto moze) porusza temat co tesc mowil o wnuku itp to ona go
            dusi w zarodku. Oni wiedza ze my wiemy o co chodzi ale nie przyznaja
            sie ze wiedzą i grają głupków. I tak to się kręci. Zona kiedys sporo
            płakała, zwlaszcza ze w podobnym czasie urodzil się drugi wnuk i
            widywala wspolne fotki dziadka i wnuczka. Dzis ma to juz gdzies. My
            tam nie jezdzimy chyba dlatego ze juz nam nie zależy (mi to juz
            zupelnie wisi).
            Wniosek: kochaj dzieciaka bo mu twoja prawdziwa milosc wystarczy i
            pamietaj ze dzieci są zawsze szczere i on kiedys powie dziadkom co o
            nich mysli, albo udowodni ze ci drudzy sa dla niego wazniejsi.
            • aga_ta_78 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 10.11.08, 20:27
              A w moim przypadku jest odwrotnie. Teściów mam wspaniałych. Nie mogę
              o nich powiedzieć złego słowa. Pomagali nam jak leżałam na początku
              ciąży, jak 10 miesięcy temu urodziło sie nasze pierwsze dziecko.
              Teściowa jest mi szczególnie bliska. Serio.

              Natomiast moja rodzina... Rodzice zobaczyli mojego synka, który był
              zresztą ich pierwszym wnukiem, jak kończył 2 miesiące. I to po
              ogromnej kłótni jaką wywołałam. Mój brat pierwszy raz zobaczył
              swojego bratanka jak miał 6,5 miesiąca - na jego chrzcinach. Nie
              miał czasu...

              Moi i męża rodzice są na emeryturach. Mieszkają w takiej samej
              odległości (120 km) od nas, są mniej więcej w tym samym wieku.
              Teściowie prowadzą jeszcze prywatny biznes i na początku, kiedy po
              porodzie teściowa nam pomagała, musiała nieźle kombinować, żeby
              pozałatwiać zastępstwa, żeby wszystko w firmie kręciło się jak
              dotąd. Moi rodzice, a właściwie mama opiekuje się babką (jej mamą).
              Rozumiem to, ale wiem, że jak muszą pojechać na jakiś pogrzeb, na
              Wszystkich Świętych, gdziekolwiek, to organizują sobie zastępstwo i
              mogą się wyrwać. Tylko mnie tłumaczą, że nie mogą, bo jak? „mają
              wystawić babkę na śmietnik?” – takie tłumaczenie usłyszałam. Jak
              również, że jestem głupia, bo oni bardzo mnie kochają, a ja
              słucham „innych”, i „inni” mieszają mi w głowie, a rodzina jest
              najważniejsza i musi trzymać się razem. Stosunki między nami
              ogromnie się zmieniły. I chyba nigdy już nie będzie jak wcześniej.
    • gina22 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 11.11.08, 12:58
      Jeszcze raz dziekuję wszystkim za rady i pomoc. Chcę Wam powiedzieć,
      że jednak przełamałam sie i pojechałam do teśćiów na Święto
      Zmarłych. Atmosfera była miła, do momentu, w którym moja Szanowna
      Teściowa zaczęła sie użalać nad swoim synkiem a moim małzonkiem, ze
      niby on taki biedny, bo spracowany, zmeczony i wszystko na Niego tak
      nagle spadło (miała na uwadze małżeństwo ze mną i narodziny dziecka
      no i to, że synuś musi pracowac po 8 godzin dziennie). Uwierzcie mi,
      takie teksty słyszałam od dawna, ale zawsze to przemilczałam - teraz
      jednak nie wytrzymałam, głosno i dobitnie powiedziałam co myślę.
      Skończyło sie poteżną awantrą i teraz nasze kontakty podejrzewam, że
      będa jeszcze bardziej zaognione. Ja mam cięzki charakter, ale nie
      pozwolę na użalanie sie nad moim mężem, bo ja też wychowuje dziecko
      co łatwe nie jest. Nie pytajcie mnie jaka jest w tym konflikcie
      postawa męża - szkoda gadać. Efekt jest taki, że od momentu powrotu
      od Teśćiów co dzień się kłócimy - dziś mąż w nocy chciał uciekać do
      rodziców, bo mała plakała a on się biedaczek niemógl wyspać. I co Wy
      na to? Szkoda gadać prawda? Zastanwiam się tylko, gdzie ja mialam
      oczy przed ślubem, że nie dostrzegałam ogromnej "miłości synunia do
      mamuni"....Ech życie....Cięzko jest czasami....
      • uli Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 26.05.09, 14:18
        Pewnie dobrze by było, gdyby ten Twój mąż dorósł jednak i umiał
        przedstawić swoim rodzicom prawdziwy obraz sytuacji - że Ty i dziecko to jego
        nowa rodzina, że sobie radzicie i że naprawdę nie potrzebujecie pouczania ze
        strony teściów. I tylko tyle. Mąz jednak nadal bardziej martwi się o uczucia
        mamy niż o Twoje. Co nie jest niestety takie nietypowe w naszej kulturze.
        Powinniście się skupić na sobie, nie na teściach, bo to sobie ślubowaliście
        miłość. Teściów w tym związku nie ma. Zostawcie sobie ten temat najlepiej,
        musicie uwierzyć w siebie i swój związek i powiedzieć teściom, że w waszym
        małżeństwie jest miejsce tylko dla Was, nikogo więcej. I wtedy naprawdę wszystko
        się ułoży.
        Dacie radę, ułoży się jesli oboje będziecie tego chcieli.
        Po tej awanturze problem z kontaktami z teściową na jakiś czas zniknie :) Tylko
        nie daj się wrobić w poczucie winy i wejść sobie na głowę. To przecież jest
        jasne - uważałaś zachowanie teściowej za nieakceptowalne, więc jej o tym
        powiedziałaś. Ja to potrafię zrozumieć, więc pewnie mąż też. Szkoda, że musiało
        dojść do awantury, ale skoro nie mogło inaczej się to odbyć - trudno. Może to
        zmotywuje męża do zajęcia bardziej stanowczej pozycji w tej rodzinnej przepychance.
      • amb25 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 27.05.09, 10:13
        Wiesz co nie przejmuj sie tak. Moja tesciowa tez uzalala sie na
        synusiem, ze on taki biedny, ze zapracowany, ze schudl a jego kuzyn
        przytyl (to byla do mnie ze o meza nie dbam bo mu diete
        wprowadzilam) itp. No cos jej tam zawsze odpowiedzialam dowcipnie,
        albo uzalalam sie razem z nia. Mnie to troche bawilo, moze wredna
        jestem, tak ja podpuszczac :) No ale w koncu to matka, i ja pewnie
        tez bede uzalala sie nad swoim synusiem jak juz znajdzie sobie druga
        polowke.
        Moja Tesciowa mieszkala w tym samym miescie i widywala sie z
        dzieckiem czesto, ale ona nie miala gospodarstwa. Potem byla na
        emeryturze i byla caly czas zajeta spotkaniami ze znajomymi. Dla
        dziecka starala sie takze znalezc czas.
        Natomiast moj ojciec choc mieszka tylko 60 km od nas, przyjezdzal
        tylko raz w roku na specjalne zaproszenie na urodziny wnuka. Zawsze
        chetnie za to widzial dziecko u siebie w domu i tez chcial, zebym go
        czesto przywozila. Ale jakos nie bylo to dla mnie ani mojego meza
        powodem do obrazy czy zatargow.
        Rodzicow meza tez trzeba zrozumiec,sa starsi, gospodarstwem musza
        sie tez zjac i ja wierze, ze jest im po prostu znacznie wygodniej
        gdy wy do nich przyjedziecie. No i dla dziecka tez lepiej, bo sie
        wybiega na dworze pooddycha swiezym powietrzem, dostanie ekologiczne
        jedzenie. A ty nie musisz gotowac i sprzatac. albo mozesz wyprawic
        meza i dziecko i masz czas tylko dla siebie. Jak dla mnie same
        zalety.
        Tylko nie denerwuj sie tak, bo z tego co piszesz to oni zli nie sa.
        A Tesciowo to chyba powinnas przeprosic :) bo jestem pewna, ze ona
        nie chciala Cie obrazic, choc ty tak to odebralas. Wiesz, kazda
        Tesciowa ma swoje odchyly. Ty moze bedziesz podobna :)
      • kamelia17 Re:gina22 27.05.09, 11:14
        Powiedz, bo nie rozumie tego ani trochę. Skoro Twój Mąż jeżdzi tam regularnie,
        Ty nie masz ochoty - co rozumię to dlaczego nie może ze sobą wziąść Małej i
        pojechać z nią sam? Dlaczego???

        Ja mam tak, mieszkam 300 km od swoich rodziców i też są u nas 1-2 razy w roku.
        Ale to ja jeżdzę do nich z córeczką (same jedziemy samochodem) a w efekcie moja
        Córka zna doskonale moją rodzinę, kuzynów, ma np 3-cią babcię, to ich pierwszych
        wymieniała z imion, gdy uczyła się mówić.
        Mąż też mawiał, że mu przykro, że Mała wspomina tylko jedną babcię - zawsze
        odpowiadałam - to ją zawieź do swoich rodziców. Z reguły nie miał czasu (aha oni
        mieszkają 17 km od nas...) ale i też nie pozwalałam na zwalanie winy na mnie.
    • stefcia31 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 26.05.09, 08:47
      ja bym się cieszyła ,że do mnie nie przyjeżdżają, wolałabym do nich jeździć
      • phantomka Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 27.05.09, 00:04
        Poruszasz w watku dwie rozne kwestie:
        1. Wizyty tesciow u was. Jak dla mnie szukanie troche dziury w
        calym. Moi tesciowie przyjezdzaja do nas od wielkiego dzwonu
        (mieszkaja 70 km od nas) Najczesciej sa to jakies uroczystosci
        rodzinne. Maja samochod, wiec przyjazd niby nie stanowi problemu,
        ale..No wlasnie, z jakis powodow tesc nie jest osoba lubiaca wyjazdy
        na niedzielne obiadki. Oni wola siedziec w swoim domu. Mi to
        kompletnie nie przeszkadza, bo przynajmniej widuje ich wtedy, kiedy
        JA chce. Poza tym nie musze sie martwic obiadami, deserkami i calym
        balaganem:D (to oczywiscie pol zartem)
        2. Druga sprawa to jest chyba twoje poczucie, ze tesciowie cie nie
        doceniaja, nie szanuja. I to jest faktycznie problem. Tylko ze nie
        slyszalam jeszcze, zeby jakikolwiek konflikt rozwiazal sie bez
        uzywania slow. Nie musisz im wygarniac, ale komunikuj im, ze nie
        zgadzasz sie z takim traktowaniem. Bycie ugodowa, to jedno, a pewna
        asertywnosc w obronie wlasnej osoby, to zupelnie inna para kaloszy.
    • mala-beti uspokoić sie 27.05.09, 13:12
      Witam
      Wydaje mi się, że twoja teściowa ma CI za złe ,że nie
      zamieszkaliście z nimi na wsi- bardzo dobrze zrobiłaś- a tym
      samym,że zabrałaś jej syna!
      Więc robi na złość - jak nie zamieszkaliście tutaj, tylko
      wyjechaliście 150km to sobie dojeżdzajcie!-myśli.
      Na tej zasadzie to działa podejrzewam.
      Ale ty się nie daj tej manipulacji.
      Ustalcie z teściową, że na przykład raz oni przyjadą , dwa razy wy.
      Z mężem nie ma co się o to kłócić, bo szkoda nerwów i popsutej
      atmosfery w domu, na prawdę!
      Zakończ z nim ten spór, nie szukaj dziury w calym, ciesz się że
      teściowie są 150km ,a nie drogę obok.
      Jak nie będzie chciała przyjeżdzać to wy jedzcie, ja tam wole iść do
      teściowej (bo wiem kiedy wyjdę;-) )

      Pozdrawiam:)
    • gosiakd1 Re: Kontakty z teściami - co mi radzicie? 02.06.09, 08:45
      A ja wole pojechać do kogoś gdyż nie zawsze mam czas na
      wyglancowanie domu na przyjęcie gości. Lubię też pojechac na obiad
      do rodziców czy do teściowej - mam chociaż dzień odpoczynku od garów
      a i od dzieci na chwilę.

      Wiesz co? Zrób dobre ciacho, zawieź do teściów i z teściową
      poplotkuj pryz kawie. A może to Ona ma wrażenie że to Ty jej nie
      akceptujesz i koło sie zamyka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka