gina22
22.10.08, 22:03
Jestem dwa lata po slubie. Mamy roczne dziecko. Od początku moje
kontakty z teściami, a w szczegolności z teściową nie układały się
zbyt dobrze. Wynika to z faktu, że nie zgodziłam się mieszkać z nimi
we wspólnym domu na wsi. Wyciagnełam męża do miasta, mamy mieszkanie
30 m2 - małe ale najwazniejsze że mieszkamy sami. Teściowie
mieszkają 150 km od nas. Po urodzeniu dziecka nasze kontakty jeszcze
się pogorszyły. Mała ma ponad rok, a moi teściowie odwiedzili ją
zaledwie trzy razy, w tym raz byli na chrzcinach. Ostatnio byli u
małej w styczniu tego roku. Ja natomiast z dzieckiem w tym roku
bylam u nich ok 12 razy. Moi teściowie oczekuja ode mnie że to ja
bede im przywozić dziecko. Twierdzą że oni nie mogą malej odwiedzać,
bo maja za dużo obowiązków. Mąż również wymusza na mnie wizyty u
swoich rodziców. Wczoraj znów sie pokłócilismy, bo ja powiedzialam
że katergorycznie że tam nie pojadę w listopadzie, dodając teraz
kolej na dwiedziny dziadków. Dodam jeszcze, że moi teściowie to
ludzie po 50, sprawni fizycznie. Owszem mają gospodarstwo i
obowiązki, ale nie wierzę aby nie mogli raz czy dwa razy do roku
odwiedzić wnuczki. Nie przyjeżdżają, bo chcą postawic na swoim. Mąż
stoi w tej kwestii całkowicie po ich stronie. Jest głuchy na moje
argumenty i nie bierze pod uwagę faktu, że ja jeżdże tam niechetnie,
bo sa to wizyty wymuszone. Poradźcie mi proszę...czy dla Swietego
spokoju zawozić im dziecko czy trwać przy swoim zdaniu? Nie
zabraniam dziecku kontaktu z dziadkami, ale uważam że dziadkowie też
mogliby od czasu do czasu wnuczke dwiedzić.