asia22-2
17.11.08, 20:24
Witam postaram sie w miarę krótko opisac swoja historie. W 2006 roku
wprowadziłam sie z rodzicami do nowego mieszkania.Ukonczyłam
technikum znalazłam prace i żyłam sobie beztrosko,aż tu nagle
pojawił sie on-sąsiad.Zaczelismy sie spotykac , postanowilismy byc
razem,chcielismy miec dziecko i w niedługim czasie zaszłam w
ciąze.Przeprowadziłam sie do niego (klatka obok),wzięlismy cywilny i
po ok 2 miesiącach on wyjechał do Niemiec na 3 miesiące,by zarobic
na dziecko i w ogóle...Wówczas zaczęły sie problemy-do skrzynki
przychodziły listy z banków zwyczajne upomnienia,dowiedziałam sie ze
mieszkanie zadlużone -bralam kredyty by wyciągnąc go z bagna.Gdy
wrocił wybaczyłam wszystko i nadal bylo dobrze.3,5 miesiaca temu
urodził sie synek nawet jakos sie zylo ale to ja musiałam myslec o
wszystkim ,by było na zycie-brałam kredyty(on ma komornika )
myslałam wylącznie o małym.Od czasu do czasu kłócilismy sie- aż do
wczoraj przyszedł podpity z pracy zaczał krzyczec ,uderzył mnie(moze
to ja sprowokowałam) a juz jutro przenosze sie z powrotem do
rodziców.Jest mi bardzo cięzko,on z kolei ma wyrzuty sumienia a ja
nie wiem co robic? tyle razy przebaczałam,dawalam
szanse,pomagałam,płaciłam wszystko zadłużajac siebie a on mi tak
odpłaca? o nic sie nie martwi,wszystko ma w nosie(ale syna kocha)i
co mam wybaczyc czy dac sobie spokój? prosze o jakies rady bo
zwariuje!!!!!!!!!!!!!!!!!