Dodaj do ulubionych

Wybór partnera

11.12.08, 19:47
Zastanawiam się, czym powinien kierować się dorosły już człowiek
przy wyborze partnera.

Czuję się mocno niedzisiejsza, bo dla mnie zawsze najważniejsze było
uczucie. Miłość, chemia – jak by tego nie nazwać.
I to nie tylko przez wzgląd na te boskie chwile zakochania, uniesień
i motyli w brzuchu.
Uczucie do kogoś sprawia, że czuję się lepsza, zaangażowana,
potrafię i chcę dawać, starać się, zmieniać się, umieć pójść na
kompromis. Jestem ciepła, bardziej wyrozumiała, otwarta w sprawach
seksu. Miałam okazję być w związku, w którym kochałam byłam i w
takim, w którym uczucia zbyt wiele nie było i wiem, jaka jest
różnica.

Czas biegnie. Mam już 32 lata. Chciałabym założyć rodzinę, mieć
szansę na macierzyństwo.
Nie jestem jakąś super silną psychicznie babką. Przeżywam, to czy
uda mi się zrealizować życiowo w tym zakresie. Poszukiwania
kandydata na partnera, samotność, życie w pojedynkę uwiera. Coraz
trudniej spotkać kogoś ciekawego, wolnego, zainteresowanego. A co tu
jeszcze mówić, o takim którego by się pokochało z wzajemnością.
Możliwe to jeszcze?

Rodzina naciska. Że wybrzydzam, że jestem sama, bo sama tego chcę.
Bo jak się pojawi jakiś fajny ich zdaniem facet to go nie chcę. A ja
naprawdę nie szukam ideału. Tylko uczucia. I trzymam się tego, bo
tak jest uczciwiej.

Ale poznałam niedawno mężczyznę. Idealny kandydat na partnera. Nie
będę wymieniać tu wszystkich jego pozytywnych cech ale przyznam
uczciwie, ze nie mam mu nic, absolutnie nic do zarzucenia.
Tylko, że... lubię go ale… nie czuję tego, co chciałabym przy nim
czuć. Nie ma tej chemii. Nie pędzę w podskokach na spotkania z nim,
nie czkam na nie, nie pociąga mnie fizycznie. Nie jestem naiwna,
wiem, że zakochanie nie trwa wiecznie, że potem liczą się inne
cechy. Ale tak chcialabym, żeby przynajmniej na początku pojawiło
się uczucie... Czy to jest ten moment, ten wiek, kiedy trzeba
zapomnieć o miłości? Czy one mogą kiedyś przyjść w innej formie?
Obudzić się powoli? Boję się, że to nie będzie dla mnie prawdziwe
życie. Że mimo wspaniałego faceta on będzie tylko „zamiast” i że
będę to odczuwać każdego dnia. Że jak pojawią się dzieci, to skupię
się na nich, jak moja mama skupiła się na mnie i na siostrze. Że ten
związek się nie będzie prawdziwym związkiem. Że skrzywdzę JEGO i
siebie nie dając nam szansy na znalezienie sobie szczęścia.

A z drugiej strony czy te moje pragnienia są w ogóle realne. Czy ja
nie gonię za cieniem, przecież ten facet to marzenie wielu
kobiet.... Co ja w ogóle robię? Czego ja chcę?

Muszę podjąć decyzję a czuję się taka zagubiona... Czy los wyciąga
właśnie do mnie rękę a ja ją odtrącam...?

Obserwuj wątek
    • mariaeva Mysle jak Ty 11.12.08, 20:08
      W zyciu kierowalam sie zawsze uczuciem, nie wyszlo idalnie, bo to
      toche naiwne myslenie ze milosc, ze do konca swiata i jeden dzien
      dluzej.... Ale jak inaczej zaczynac z kims zyc?

      Nie umialabym bez uczucia, bez chemii, bez motylkow w brzuchu. Bez
      tego bylby to tylko zimny interes.
      • titta4 Re: Mysle jak Ty 11.12.08, 20:55
        a ja się kierowałam rozsądkiem...i włąśnie się rozwodzę:/.Moim córkom jedno
        przekażę-nie wychodźcie za mąż z innego powodu niż miłość.....
    • premeda Re: Wybór partnera 12.12.08, 09:30
      Mnie jakoś stan zakochania ominął i cały czas widziałam wady faceta
      z którym jestem, więc trochę przekalkulowałam ten związek na zimno.
      Za to teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. I o ile na początku
      niepowiedziałabym, że go kocham to teraz z każdym dniem miłość jest
      coraz mocniejsza :)
      • yellow.pen Re: Wybór partnera 12.12.08, 10:43
        Tez tak mam.. ale tez nie wyszlam za maz w wieku 20 paru lat, tylko
        później.
        Wiedzialam, ze chce z nim zyc, ze bedzie dobrze, intuicja mowila mi
        ze tak bedzie.. ale nie czulam sie szalenczo zakochana..
        Zastanawialam sie dlaczego tak jest.. w moim przypadku chyba kilka
        przyczyn..chyba z wiekiem stajemy sie bardziej swiadomi powagi
        decyzji o zwiazaniu sie z kims do konca zycia.. mnie to nieco
        przerazalo.. Poza tym, moje zycie nie bylo nieciekawe - dobrze mi
        sie zylo, wiec mialam zelazna zasade: jesli "rzucac" to wszystko -
        to tylko na lepsze, bo we dwojke w zyciu latwiej i lepiej.. a nie
        dlatego zeby tylko byc z kims. Ja mialam swoje zycie, mieszkanie,
        rzeczy, przyzwyczajenia - on - swoje, inne. Polączenie tego
        momentami wydawalo mi sie niemozliwe. Kazde z nas musialo z czegos
        zrezygnowac. Potem uczyc sie mieszkac i zyc razem..
        Chyba ta swiadomosc decyzji, konsekwencji powodowala, ze w dniu
        slubu nie bylam szalenczo zakochana..
        Ale obecnie jest wspaniale, zycie we dwojke okazalo sie super, co
        dzien jest lepiej..
        czego zycze wszystkim;)))
        • nie_do_pary Re: Wybór partnera 12.12.08, 11:58
          Ja też mam ciekawe życie. I własne mieszkanie, samochód etc.
          Facet, którego poznałam jest bardzo dobrze sytuowany. Miałabym z nim
          dobre, wolne od trosk finansowych życie. A do tego naprawdę jest
          dobrym człowiekiem.
          A jednak czuję, że jeżeli zdecyduję się być w tym związku to to
          będzie jak poddanie się. Rezygnacja z marzeń...
          Na razie ciężko mi sobie wyobrazić, że go pokocham. Chodzę
          podirytowana, nie mam ochoty na seks. Ehhh
          • couiza Re: Wybór partnera 12.12.08, 12:02
            To co piszesz faktycznie brzmi jak wybor dostatniego zycia nad uczuciami.
            Stanowczo odradzam. Jak nie masz ochoty na seks juz na poczatku, to co bedzie
            pozniej?
            Mysle, ze sa zwiazku z rozsadku i rozsadku, ale w zupelnie innym stopniu.
    • couiza Re: Wybór partnera 12.12.08, 11:57
      Moj zwiazek z milosci przetrwal tylko 4 lata i byl bardzo ciezki.

      Zwiazek z rozsadku ma juz 7 lat i widze w nim szanse na dalsze przetrwanie. Moze
      nie byl na zimno przekalkulowany, ale nie bylo szalenczej milosci. Raczej
      pewnosc, ze z ta osoba moge zestarzec sie, bo moge na niej polegac, bede miala o
      czym rozmawiac i nasze plany na przyszlosc sa zbiezne.
      Nie twierdze, ze czasami nie mialam ciezkich chwil, myslalam o rozstaniu, ale
      ostatnia proba rozstania, ktora przebiegla troche dramatycznie uswiadomila mi,
      ze moze wcale nie powinnam rozstawac sie tylko popracowac nad soba.

      Idealnie by bylo byc z kims kto bedzie mial wszystkie pozadane cechy i palac do
      niego szalencza miloscia, ale ja nie wierze w idealy. Im jestes starsza tym masz
      wieksze wymagania i wiesz dokladnie czego oczekujesz po partnerze, stad wybor
      jest coraz trudniejszy.
      Mi by nie wystarczala szalencza milosc, a potem 100 wad, ktore mnie irytuja.
      Wole dokonywac swiadomych wyborow, niz serce mialoby za mnie decydowac.
    • kicia031 Re: Wybór partnera 12.12.08, 12:35
      Trudno wytrzymac na dluzsza mete z czlowiekiem, ktorego sie nie
      kocha. nie polecam tego nikomu.

      Warto natomiast zauwazyc, ze milosc rodzi sie w rozny sposob i
      czesto nie jest dobrym doradca. Idealnie byloby, gdyby rodzila sie
      pod wplywem zabiegow mezczyzny o kobiete, oceny jego zachowania i
      charakteru, podziwu dla jego zalet i oczywiscie pociagu fizycznego.

      Czesto jednak opiera sie ma owych motylach w brzuchu, ktore nie wiem
      czym sa, ale na pewno nie dojrzalym uczuciem.

      Ale niezaleznie od tego, jak bardzo kochamy i dlaczego, uczucie
      powinno byc tylko jednym z czynnikow decyzji o stalym zwiazku, czy
      malzenstwie. Warunkiem koniecznym ale nie wystarczajacym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka