Dodaj do ulubionych

złośliwe wygłupy męża

15.01.09, 09:41
Witajcie,
Piszę do Was z być może błahą sprawą, nie jest to historia smutna,
ani dramatu życiowego, ot codzienność młodej mężatki ;)
Mój mąż to mistrz w żarcikach, docinkach i złośliwościach. Uwielbia
mnie szczypać, łaskotac do granic wytrzymałości, przedrzeźniać etc.
Kiedyś było to zabawne i nie przeszkadzało mi- wręcz przeciwnie,
odbierałam to jako jego końskie zaloty i sposób okazywania
zainteresowania, ma problem z okazywaniem uczuć, więc to jest taka
jego metoda jak myślę. Zresztą mnie samej zdaża się być złośliwą i
cyniczną, podejmuję jego grę- i to chyba błąd.
Niestety po 4 latach bycia razem, przy stresującym tybie życia jaki
prowadzimy- mam szczerze dość. To co jest śmieszne gdy człowiek jest
na luzie, niekoniecznie jest miłe gdy się wraca po 10 h pracy.
Szczerze mówiąc czuję się udręczona i zmęczona. Doprowadził swoimi
durnymi zaczepkami do tego, że działa mi na nerwy. Nie mam ochoty na
jego dotyk i obecność bo zaraz się spinam w środku, bo wiem że za
moment się zacznie.
Próbowałam rozmów na spokojnie, mówiłam mu jak źle się z tym czuje,
jak to mnie męczy. Oczywiście przyznaje mi racje, przeprasza i
ogranicza zaczepki na 2-3 dni po czym znów wraca do starych nawyków.
Chciałabym Was zapytać czy macie pomysł jak zmienić tą sytuację? Jak
ja powinnam się zachowywać w takich chwilach? Przyznam, że coraz
częściej doprowadza mnie do ostateczności: albo łez albo totalnego
wybuchu gniewu. Coraz trudniej jest mi zachować spokój i dystans.
Pozdrawiam
Mro ;)
Obserwuj wątek
    • kavainca Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 10:13
      Witam kolezanke z forum ślubnego:)
      to co mi przychodzi do głowy to nastepujaca konkluzja: bardzo czesto
      to co uwielbialismy w okresie zalotów (ja na to mówię "okres
      promocji") zaczyna nas doprowadzać do do szału w stałym zwiazku:(
      Nie umiem Ci poradzić, jak się zachować, ale koniecznie
      przeczytaj "Bezradnik" Zofii Milskiej-Wrzosińskiej. Znajdziesz tam
      opis tego zjawiska.
      Trzymaj sie cieplutko.
      Ps. Może poprostu nie reaguj na zaczepki i nie daj sie prowokować.
      Wymaga to stalowych nerwów, ale chyba sie opłaca. Można w wielu
      sytuacjach złapać fajny dystansik do siebie i do świata.
      :)
      • mrozonka82 Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 10:37
        Hej Kava ;)
        dzięki za podsunięcie lilteratury ;)
        pomysł ze stalowymi nerwami i brakiem reakcji jest dla mnie
        b.trudny, chociaż domyślam się że mógłby być skuteczny. Jestem
        b.emocjonalna i impulsywna, sama zepewne nie raz niepotrzebnie
        dolewam oliwy do ognia albo jakoś nieświadomie zachęcam go do taki
        zachowań.
        Poza tym czasem, mimo to że mnie wkurza swoim zachowaniem, to ciężko
        zachowac mi powagę w tej złosci, mimowolnie się smieję bo jego
        zachowanie jest tak abstrakcyjnie durnowate i dziecinne, że nie mogę
        się powstrzymać. Co oczywiście dla niego jest jasnym sygnałem, że
        się świetnie bawię. Co z tego, że mówię żeby się uspokoił skoro się
        przy tym śmieję. ;)
        Ehhh
        • kavainca Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 10:44
          mrozonka82 napisała:


          > Poza tym czasem, mimo to że mnie wkurza swoim zachowaniem, to
          ciężko
          > zachowac mi powagę w tej złosci, mimowolnie się smieję bo jego
          > zachowanie jest tak abstrakcyjnie durnowate i dziecinne, że nie
          mogę
          > się powstrzymać. Co oczywiście dla niego jest jasnym sygnałem, że
          > się świetnie bawię. Co z tego, że mówię żeby się uspokoił skoro
          się
          > przy tym śmieję. ;)
          > Ehhh

          Mam tak samo:(
          Jak sie wściekam na mojego, bo np. aktualnie nie stać mnie akurat na
          dysatansik, on mi mówi, że przecież kocham go za jego poczucie
          humoru. No i to prawda. A że czasami nie ma wyczucia czasu i
          miejsca - cóż to poprostu mało empatyczny chłop;)
    • vickydt Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 14:10
      moze to co powiem będzie głupie czy wręcz brutalne,ale mam pytanie: poślubiłaś
      człowieka czy durną małpę czy psa, do którego ludzka mowa nie przemawia???
      Mówiesz "nie lubię tych docinek/ łaskotek kiedyś lubiłam ale jest już tego za
      dużo, poza tym mamy za dużo stresów w życiu, by to działało odprężająco i koniec".
      • kavainca Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 14:40
        vickydt napisała:
        moze to co powiem będzie głupie czy wręcz brutalne

        rzeczywiście, jest głupie!
        • glamourous Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 15:01
          kavainca napisała:

          > vickydt napisała:
          > moze to co powiem będzie głupie czy wręcz brutalne
          >
          > rzeczywiście, jest głupie!


          Dlaczego glupie??
          W koncu czlowiek dorosly potrafi chyba zrozumiec jasny werbalny
          przekaz i jakos w konsekwencji zapanowac nad swoim zachowaniem.
          Dorosly facet to przeciez nie nadpobudliwe dziecko, ktore "musi"
          szkolnej kolezance podstawic noge czy pociagnac za wlosy, bo inaczej
          rozniesie je zle skanalizowana energia.

          Do autorki watku - IMO wszelkie tlumaczenia w trakcie takiej "akcji"
          niewiele moga pomoc, z facetem trzeba porozmawiac na zimno. Nie
          wahac sie uzyc dosadnych slow, np. ze na poczatku jego zachowanie
          wydawalo sie zabawne, teraz jednak stalo sie meczace, upierdliwe i
          masz tych jego gowniarskich zagrywek powyzej uszu. Ze kategorycznie
          wymagasz calkowitego przystopowania. Ze takie zachowanie sprawia, ze
          nie czujesz sie w jego obecnosci jak kobieta, tylko wlasnie jak
          kumpelka ze szkolnej lawki - i to sprawia ze nie odbierasz go jako
          faceta, tylko jak upierdliwego lobuziaka z podstawowki.

          Takie dictum powinno lekko nadepnac mu na meska ambicje (ktory
          dorosly facet chce uchodzic za meczacego gowniarza?) i byc moze jest
          jakas szansa ze maz wreszcie pojdzie po rozum do glowy. W koncu
          ludzie sa w stanie wyzbyc sie roznych o wiele bardziej
          zakorzenionych w podswiadomosci przyzwyczajen w bardzo szybkim
          tempie - pod warunkiem ze ktos lub cos im dobitnie uswiadomi
          ze "stop, tak dalej nie mozna".

        • vickydt Re: złośliwe wygłupy męża 16.01.09, 10:53
          skoro znioslabys np to ze Cie pan mYnż gilgoce do utraty tchu bo tak lubi, to
          wspolczuje. Poswiecenie tez podziwiam. Generalnie podziwiam/zadziwiam sie
          kompromisami, a wlasciwie poswieceniem, katorgą, którą kobiety potrafią zniesc w
          imie posiadania spodni w domu.
    • kavainca Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 15:38
      dlaczego głupie?
      bo stara psychologiczna prawda brzmi: nie można zmienić cudzego
      zachowania (tym bardziej, jeśli kiedyś coś nas bawiło i to
      uwielbiałyśmy, a teraz nagle nie), można tylko zmienic swój sposób
      reakcji np.nie dawać się prowokować.
      • mrozonka82 Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 15:58
        hej ;) troche ostro z tą małpą etc- ale szczerze mówiąc coś w tym
        jest ;) no bo jakim cudem nie dociera to do niego mimo, że tyle razy
        o tym rozmawialiśmy
        z drugiej strony sama wiem po sobie- tyle razy obiecywałam sobie i
        jemu, że będę konsekwentna i np. nie będę się objadać słodyczami
        albo reagować wybuchowo na drobiazgi- czasem się udaje czasem nie ;)
        tyle tylko,że moje umiłowane do słodyczy nie powoduje że on się
        czuje osaczony jak ja
        jedną rzeczą są dorbne dziwactwa i cechy charakteru a druga kwestia
        to zachowania, które ranią partnera/kę...
    • kavainca Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 15:46
      Słuchaj, a może tu wcale nie chodzi o te zaczepki?
      może są jakies inne powody dla których wybuchasz. A zaczepki to
      tylko pretekst - wentyl bezpieczeństwa?
      Ja wybucham tylko wtedy, kiedy cos innego mnie tak spięło, że
      straciłam dystans do siebie i świata, a mąż tylko dorzucił do pieca:(
      • mrozonka82 Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 16:05
        wybucham wtedy, gdy on zachowuje się nielegancko, po chamsku, albo
        czuję że przesadził w zasadniczych kwestiach
        te głupawki powodują raczej, że jestem rozdrażniona, smutna i mam
        ochotę uciec od niego, zdaża mi się płakać, czasem krzykne- ale
        raczej dominuje odczucie bezsilności niż chęć dania sobie "upustu"
        • kavainca Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 16:12
          Do tej pory odbierałam to jako niewinne zaczepki, które Cię wkurzają
          bo generalnie jestes zestresowana.
          Po tym co napisałaś, dochodze jednak do wniosku, że to nie sa
          niewinne zaczepki:(
          • mrozonka82 Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 16:18
            to może przykład:
            - siedzimy przed tv, jest fajnie, ale ponieważ np zrobiło mi się
            niewygodnie proszę go, żeby wziął rękę zza moich pleców- na co on ją
            uparcie trzyma i celowo się na mnie zwala całym ciałem, żeby było mi
            jeszce bardziej niewygodnie- im bardziej proszę tym bardziej on się
            zapiera- klasyczne szczeniackie zapasy- nie daj boże zacznę się
            szarpać, wtedy mnie uszczypnie, albo celowo wbije żartem palec w bok-
            wtedy oczywiście dostaję szału i zaczynam sama go szczypać albo się
            poryczę bo mam dosyć negocjowania i proszenia głupola- zaznaczam
            tylko że cała ta absurdalnie głupkowata sytuacja trwa zawsze jakoś
            nieproporcjonalnie długo do tego co normalny człowiek określiłby
            jako punkt wytrzymałości i śmiesznej sytuacji...
            • kavainca Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 16:28
              no faktycznie, strasznie to gó...arskie:(
              Wiesz, mój facet jest czasami tak upierdliwy jak natrętna mucha:(((
              • mrozonka82 Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 16:30
                Kava- no to witam w klubie ;) ... ehhh.. tylko tak się zastanawiam,
                jak teraz czegoś nie zmienimy i pozwolimy by tak było dalej, to ja
                chyba oszaleję.
                • kavainca Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 16:42
                  albo olejesz temat - jest jeszcze taka opcja:)
                  Kurcze, może poprostu Ty spróbuj być konsekwentna
                  Z chłopami jak z dziećmi, jak mu dasz sprzeczne info to zgłupieje i
                  tyle:) Bierzx przykład z Super Niani;)
                  ja to sie czasami normalnie śmieje przez łzy mówiąc do meża, że mi
                  robi przykrość. A on mi na to "no przeciez sie śmiejesz" - No
                  właśnie:(
            • glamourous Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 16:38
              Faktycznie - oszalec mozna w takich klimatach. Zabralam glos w tym
              watku, bo mnie rowniez dotyczyl podobny problem - moze nie w takim
              natezeniu, ale... Troche znam ten bol. Tez jestem mloda mezatka, moj
              maz tez ma "poczucie humoru" ;-) i z kolei trenuje wschodnie sztuki
              walki - swojego czasu (na poczatku zwiazku) mial
              zwyczaj "trenowania" na mnie przeroznych chwytow. Wszelkie
              przytulanie np. konczylo sie np. markowaniem wykrecania mi reki w
              stylu judo, albo podstawianiem mi haka i przewracaniem na ziemie
              (bezbolesnym, bo z podtrzymaniem na szczescie) albo przerzutem przez
              plecy i takimi tam. Jest ode mnie duzo ciezszy i silniejszy
              fizycznie, wiec latalam jak piorko, maksymalnie wsciekla oczywiscie.
              Nienawidzilam tego i szybko dalam mu do zrozumienia, ze NICI z
              przytulania dopoki nie bede w stanie moc sie wyluzowac w jego
              ramionach. Uzywalam wlasnie tych argumentow, ktore przedstawilam
              powyzej - i moj chlop jakos zrozumial. To po prostu kwestia
              szacunku, trzeba mu powiedziec "jezeli ja cie o cos prosze, USZANUJ
              TO". Teraz kiedy widze ze zanosi sie na jakies upierdliwa zabawe,
              mowie od razu "STOP, uszanuj to, ze ja nienawidze tych zagrywek.
              Jestem Twoja zona, a nie partnerka do judo". I pomaga.
              • mrozonka82 Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 16:41
                Glamourous- Jessssuuuusssmariiiiaaaa!
                Mój Mąż od kilku lat trenuje aikido- i ciągle mam wrażenie że te
                przepychanki to taki domowy trening, bo w końcu na macie równie
                silny facet co on nie pozwoli się tak zdominować jak ja ;)
                słowo w słowo co napisałaś dotyczy też mnie, tyle tylko że w naszym
                przypadku spokojna rozmowa nie pomaga- co najwyżej na kilka dni
                zwariujeeee ;)
                • glamourous Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 17:12
                  No wiec nie probuj juz spokojnej rozmowy z humanitarnymi apelami do
                  jego zrozumienia i golebim patrzeniem mu w oczka. Nie maja tez to
                  byc krzyki i awantury bezposrednio podczas akcji - taka denerwujaca
                  sie i miotajaca mala kobietka tylko takiego faceta rozsmiesza.
                  Trzeba mu to zakomunikowac patrzac bardzo stanowczo ("spojrzenie
                  mordercy" hehe) prosto w oczy i zimno cedzac slowa. Wypowiedz ma byc
                  w bardzo zdecydowanym tonie. Nie zadne tam jeczenie "ojjjj
                  przeeeestan, prosze cieeee", tylko raczej powoli wysyczane "zabieraj
                  te lapy w tej chwili, uszanuj to, ze sobie nie zycze" Tu chodzi o
                  to, zebys w tym momencie wzrokowo i werbalnie wytrzymala
                  konfrontacje, zeby on odczul cala Twoja determinacje i stanowczosc.
                  Chodzi o to, co ja nazywam "efektem weza" - waz jest czesto duzo
                  mniejszy od swojego przeciwnika, lecz odpowiednim wzrokiem i
                  ostrzegawczym, pelnym energii sykiem potrafi go skutecznie
                  zniechecic do niepokojenia go.
                  • mrozonka82 Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 17:16
                    Glam- ALEŻ SIĘ UŚMIAŁAM :)
                    Będę sobie powtarzać jak mantrę- będę jak wąż, będę jak wąż.... ;)
                    a na poważnie- wydawało mi się, że mój ton jest ostry- ale może
                    rzeczywiście wyglądałam jak miotająca się durna baba, co go
                    podkręcało i śmieszyło, a nie przekonywało... ;)
                    • glamourous Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 17:41
                      ;-D

                      W odstatecznosci mozesz zapuszcic dlugie paznokcie i zakomunikowac
                      mezowi, ze w razie gdy bedzie szczegolnie upierdliwy mozesz stracic
                      kontrole i w nerwach zahaczyc o dowolna czesc jego ciala ktora Ci
                      sie wtedy nawinie ;-))) Glowe daje, ze sie wtedy zastanowi nad
                      dalszym sensem tych zabaw (no chyba ze masochista...;-)))
              • kavainca Re: złośliwe wygłupy męża 15.01.09, 16:45
                Udało Ci sie tylko dzięki Twojej konsekwencji.
                Dlatego właśnie mówię, że zmienić można tylko swoje zachowanie:)
                • abasia471 Re: złośliwe wygłupy męża 16.01.09, 01:07
                  Znam z autopsji takie durne zagrywki. Sama jestem śmieszką i
                  wszystko potrafię obrócić w żart, ale mój ślubas czasami
                  przesadzał. Kiedy byłam w normie, to potrafiłam bezboleśnie
                  przystosować się do sytuacji, ale gorzej było, gdy byłam zbyt
                  zmęczona, żeby konstruktywnie reagować na głupie żarty. Co prawda
                  mój ślubny ogrniczał się do żartów słownych, ewentualnie głośnych
                  cmoków w ucho(czego organicznie nie znoszę), ale i tego było
                  czasami za dużo. Miałam wrażenie, że mąż się ze mną drażni i bardzo
                  go bawi moja irytacja. Ponieważ mam wojowniczą naturę a w dodatku
                  jestem zodiakalnym lwem, to zrobiłam z tego użytek. Parę razy tak
                  mu odpłaciłam pięknym za nadobne, że chłop się zniechęcił, chociaż
                  z natury jest uparty jak diabli. Jasno powiedziałam, że nie życzę
                  sobie takiego traktowania a jak chce robić za głupkowatego
                  upierdliwca, to niech rozgląda się za innym towarzystwem, bo ja się
                  na coś takiego nie piszę. Nie od razu zrozumiał, ale kiedy
                  uruchomiłam mój cięty język i rozdarłam się na całe gardło, jak
                  diwa operowa, zaczął włączać myślenie. Teraz mamy całkiem fajne
                  stosunki, hihramy się często, dobrze nam ze sobą, ale jak zdarza mu
                  się, że bez cienia empatii załapie fazę i tokuje nie zwracając na
                  mnie uwagi, to mówię, żeby się zresetował albo zmienił płytę, i ten
                  komunikat dociera. Nie można się godzić na zachowania, które nam aż
                  tak przeszkadzają a myślę, że zachowania Twojego męża mogą
                  przeszkadzać, nawet bardzo. Gdyby mój mąż zachował się tak jak to
                  opisałaś i złośliwie uwalał się na mnie, to zdzieliłabym go
                  pierwszą rzeczą którą miałabym pod ręką. Nie jestem zwolenniczką
                  rozwiązań siłowych, ale jeśli nie skutkują słowa, to trzeba
                  przydzwonić w berecik, żeby wyrównać poziom płynów w strukturze
                  szarej. Broń się i nie odkładaj na wątrobie złych emocji, szkoda
                  wątroby,
                  • mrozonka82 Re: złośliwe wygłupy męża 16.01.09, 10:35
                    hej ;)
                    problem jest taki, że jeśli ja odpowiadam fizycznie- szczypaniem,
                    drapaniem, szarpaniem- on to odbiera jako zachętę do dalszego
                    szaleństwa- jako miłośnik sztuk walki po prostu to uwielbia i dla
                    niego to jest genialna zabawa. Wierz mi, że własnie za często
                    działam konfrontacynjnie, ile razy nabiłam mu solidnego siniaka czy
                    podrapałam- ale to i tak go nie zniechęca- wręćz przeciwnie ;) Stop
                    jest tylko wtedy jak coś mi się stanie typu w wygłupach mocno się
                    uderzę o kant stołu etc :P)
                    • glamourous Re: złośliwe wygłupy męża 16.01.09, 11:21
                      Hmmm, to faktycznie ciezki i trudny do zreformowania przypadek.
                      Mojemu na szczescie przeszlo odkad pare razy stanowczo powiedzialam
                      ze od trenowania ma treningi, a ja sobie takich zabaw po prostu nie
                      zycze. Moze faktycznie trzeba bylo na samym poczatku ustalic
                      granice - nie od dzis wiadomo, ze najlepiej sie faceta "wychowuje"
                      wlasnie w poczatkowym okresie zwiazku, potem jest juz coraz trudniej
                      zmienic jego nawyki :-)

                      Trudno Ci cokolwiek poradzic, skoro Twoj maz jest az do tego stopnia
                      odporny na perswazje. Jedno jest pewne - wszelkie szczypanie i
                      szarpanie bym sobie na Twoim miejscu odpuscila - to faktycznie nie
                      wyglada zbyt przekonujaco i moze dzialac jako zacheta... Mowisz ze
                      rozmowy pomagaja na kilka dni - to moze wymoc na nim porzadne
                      przyrzeczenie ze juz wiecej nie bedzie tego robil i potem to twardo
                      egzekwowac : przy najmniejszej probie podjecia zabawy twardo
                      ucinac "stop! OBIECALES MI!!!!"
                      Jezeli mimo to nie pomoze, to po takim incydencie wyjsc z domu
                      trzaskajac drzwiami (okrzyk "mam dosc!!!" na wzmocnienie efektu
                      dramatycznego) i nie wrocic potem przez pol dnia/wieczoru, nie
                      odpowiadac na telefony - niech sie pomartwi i naocznie przekona jak
                      bardzo jestes tymi gierkami zmeczona. Moze to go skloni do
                      refleksji...
                      W ostatecznosci zablefowac, grozac rozstaniem. Innych pomyslow juz
                      nie mam, ale warto chyba sprobowac wszystkiego, bo perspektywa
                      spedzenia zycia z takim dreczycielem przy ktorym nie mozna nawet
                      odpoczac po ciezkim dniu nie jest chyba zbyt przyjemna, nawet jesli
                      jest to ukochany maz. Wydaje mi sie ze powinnas juz teraz, jak
                      najszybciej, wyznaczyc granice. Jestescie mlodym malzenstwem na
                      poczatku wspolnej drogi i to co denerwuje Cie dzis bedzie Cie z
                      czasem denerwowalo coraz bardziej, nadszarpywalo zwiazek i wypalalo
                      uczucie - a przeciez szkoda malzenstwa na takie bezsensowne walki o
                      nic.
                    • twoj_aniol_stroz Re: złośliwe wygłupy męża 16.01.09, 13:24
                      Ta konsekwencja, o której pisza dziewczyny jest najwazniejsza, ale
                      mi tu przyszło do głoy jeszcze coś. Jak wyglądało zycie Twojego męża
                      w jego rodzinnym domu? To może być kluczem do sytacji. Moiże, nie
                      musi. Generalnie dzieci alkoholików, dzieci z domów przemocowych,
                      zimnych, dysfunkcyjnych nie umieją okazywać miłości w czuły sposób,
                      bo same nigdy takich oznak miłości nie widziały. Powtarzam, ze to
                      może, ale nie musi być przyczyną, ale warto nad tym się też
                      zastanowić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka