kasik2222
25.05.09, 08:43
dziś mija półtora roku kochany. O tej dodzinie juz wiedziałam, że
odszedłeś, od jakiś 40 minut. Otępienie, ból niedoopisania,
niedowierzanie? jak to? przecież walczyłeś tak dzielnie, cały
tydzien, choc lekarz nie dawał 2 godzin. Jak przeżyłam te półtora
roku? nie wiem... ale nienajlepiej. Nie radziłam sobie z sobą, z
małą, wyrosła na malutką terrorystkę... Twoja kopia. Twoje oczy i
uśmiech. Twoje szczęście wymarzone. Tak byłeś szczęśliwy, jak
zaszłam w ciążę, jak mała sie urodziła.. więc gdzie jesteś? czemu
nie z nami? czemu jej nie wychowujesz?
Ja zaczęłąm sobie układać życie na nowo... bez Ciebie... z kimś
inym. Mam nadzieję że nie masz mi tego za złe. Ale tak bardzo mi
było źle samej. Teraz jest łatwiej. Nie mogłam znieść tej
samotności, bólu. Nie radziłam sobie sama. Ale tęsknota za Toba
powraca każdego dnia...