Dodaj do ulubionych

Wszystko się zmieniło...-długie

19.06.09, 15:30
Nie bardzo wiem od czego zacząć.
Mam wrażenie, że mój związek się sypie..
Z M znamy się 6 lat. Od roku jesteśmy małżeństwem..
Mamy cudowną, 8-miesięczną córkę.

Wszystko się jako - tako układało, dopóki nie zamieszkaliśmy razem i nie
zaszłam w ciąże.. Ta przebiegła szczęśliwie i w radosnym oczekiwaniu.. Po
porodzie było mi strasznie ciężko.. M starał się i pomagał jak tylko
mógł..,ale dla mnie to wciąż było za mało..
Pojawił się pierwszy kryzys, być może depresja.. Czułam się winna, że nie
mogę wykarmić małej piersią.. Czułam rozżalenie,że ona wciąż płacze, a ja nie
umiem zaspokoić jej potrzeb.. Zaczęły się kolki.. M stał się strasznie nerwowy
i impulsywny.. Tłumaczyłam to jego przepracowaniem i zmęczeniem, choć sama
zrozumienia takiego nie uświadczyłam.. Ponieważ M pracuje w nocy, pojęcia nie
miał co to nocne wstawanie, płacz i opieka nad takim maluchem.. Gdy wieczorem
kładł się spać, a mała zapłakała, klnąc w niebogłosy, zrywał się z łóżka i
trzaskając drzwiami, udawał się spać do salonu.. Tak było prawie, co wieczór..
Co wprawiało mnie w totalną bezradność,a nawet poczucie winy.. Do około 1,5
miesiąca po porodzie miałam okropny problem z organizacją czasu. Bywały takie
dni, że nie było kiedy, by pójść do toalety, zjeść śniadanie, a nawet wziąć
prysznic.. Z biegiem czasu mała zaczęła lepiej sypiać i mogłam już coś zrobić
w mieszkaniu.., bo dla siebie w dalszym ciągu czasu brakowało..
M wracał z pracy nad ranem. Kładł się spać i wstawał o 11-tej -12-tej. Piliśmy
kawę, szliśmy na spacer i zakupy. Po czym gotowałam lub razem gotowaliśmy
obiad, a po nim M siadał przed laptopem, oglądał filmy, bądź grał na x-boxie.
I tak z reguły do kolacji.
Małej poświęcał ok. 15- 20 min. dziennie. O tyle, o ile jeszcze nie płakała..,
bo inaczej doprowadzała go tym do szału.. Cały czas dzwoni mi w uszach "
KUR....A (TU PADA IMIĘ NASZEJ CÓRKI) ZAMKNIJ SIĘ!!!", albo " RYCZ KUR...A"
rycz, po czym kładł ją do łóżeczka i wkurzał się,że ją z niego wyjmuję.. Stał
się nerwowy, agresywny i ciągle robił mi o wszystko awantury.. Krytykował
mnie, że nie powinnam reagować na każde pisknięcie dziecka, że nie powinnam
nosić go tyle na rękach, bujać.., choć sam nie umiał jej w żaden sposób zająć..
Teraz Młoda ma 8 miesięcy.. Powoli zaczyna się poruszać, umie siedzieć i bawić
się zabawkami. Mam więcej czasu, na dom i na siebie. Niestety mój związek
zmienia się z każdym dniem na gorsze, a mąż staję się to coraz bardziej
nerwowy i agresywny..
Kiedyś czekałam na każdy jego telefon z utęsknieniem i biegłam by go odebrać..
Teraz gdy dzwoni, denerwuje się.. Gdy czegoś nie usłyszę, nie zrozumiem,
proszę by powtórzył, natychmiast zaczyna się szereg przekleństw w moim
kierunku... Gdy zrobię coś później niż on tego chce, dzieję się to samo.. Ja
rozumiem,że on pracuje dniami i nocami, by zapewnić nam jak najlepszy byt, ale
czy to usprawiedliwia go,że ma prawo mnie obrażać i upokarzać..? Tyle razy
już z nim o tym rozmawiałam.., ale to do niego nie trafia.. Chciałabym, by
traktował mnie lepiej..- odzywał się do mnie - jak niegdyś - z szacunkiem.
By swój wolny czas, zamiast przed laptopem czy x-boxem, choć w 1/3 poświęcił
dziecku..
W dużej mierze to moja wina.., przytakiwałam i zgadzałam się na to..Teraz mam!
Wielokrotnie, gdy mąż wybucha i urządza kolejną awanturę - mam ochotę spakować
walizki i wrócić do kraju..
Nie wiem co mam robić, mam wrażenie, że on już kompletnie mnie nie szanuje..
Brak mi już, sił, nerwów i łez..
Walczyłam o ten związek jak tylko mogłam, czuję się zawiedzona...-przez to jak
się to wszystko potoczyło..


Przepraszam, że tak chaotycznie..
Obserwuj wątek
    • mamakrzysia4 Re: Wszystko się zmieniło...-długie 19.06.09, 17:41
      masz syna czy córke bo tak jakoś mylą Ci się osoby?
      a w temacie to czy Ty masz 2 dzieci czy jedno bo wydaje mi się że
      chciałabyś i facetowy matkować miej troche honoru i dumy naprawde
      widze, że on wcale Ciebie ani Waszego Dziecka wcale nie szanuje.
      Chcesz żeby w przyszłości Twoje dziecko też do Ciebie mówiło w ten
      sposób jak on je ucisza?
      Poza tym jak mogłaś się zajmować dzieckiem skoro nie zaspokoiłaś
      własnych podstawowych potrzeb? Wyspana, umyta,najedzona mama to
      szczęśliwa mama i tym samym dziecko też? i jeszcze żeby wykarmić
      dziecko piersią trzeba jeść i pić, napewno nie olewać śniadania.
      Dziecko ma oboje rodziców ale czuje, że tatuś to napewno nie dorósł
      do swojej roli do roli męża też.
      Szukaj wsparcia poza domem-przyjaciele,rodzina... nie zaniedbuj
      siebie a z facetem porozmawiaj szczerze o swoich
      potrzebach,oczekiwaniach i o rodzicielstwie, waszym wspólnym
      rodzicielstwie.

      Powodzenia! I bądz dzielna :)
    • kati1973 Re: Wszystko się zmieniło...-długie 19.06.09, 18:50
      Postaw granice poki jest nie zapozno, Mow, ze nie zyczysz sobie
      takiego odzywania sie do Ciebie, mow, ze nie ma tak mowic, ze tak
      nie ma odzywac sie do dziecka. Mow przy tym spokojnie, krotko i
      rzeczowo. Nie wdawaj sie w pyskowki. Szanuj siebie, zaden powod,
      praca nie jest powodem do traktowania w ten sposob Ciebie, Im
      bardziej sie na to zgadzasz, tym bardziej On, czuje, ze moze sie na
      to pozwolic. Nie boj sie obrazania, za zle potraktowanie, mowienia
      glosno nie, nie boj sie mowic o swoich potrzebach
      I zadbaj o siebie, niech nie czuje, ze jestes bezbronna
      Jesli nie dasz rady, wyjedz do rodziny, zeby nabrac sil.
    • krzysztof-lis Re: Wszystko się zmieniło...-długie 19.06.09, 19:17
      Naprawdę ciekawi mnie bardzo, jak to wygląda z drugiej strony. Aż trudno
      uwierzyć, by taka zmiana zachowania mężczyzny wynikała wyłącznie z jego
      charakteru czy pracy.

      > Krytykował mnie, że nie powinnam reagować na każde pisknięcie
      > dziecka, że nie powinnam nosić go tyle na rękach, bujać.., choć
      > sam nie umiał jej w żaden sposób zająć..

      I trochę w tym racji ma, nieprawdaż?
      • kati1973 Re: Wszystko się zmieniło...-długie 19.06.09, 19:19
        ale to nie powod, zeby mowic, zamknij sie ku... wa .... do dziecka.
        • krzysztof-lis Re: Wszystko się zmieniło...-długie 19.06.09, 21:50
          > ale to nie powod, zeby mowic, zamknij sie ku... wa .... do
          > dziecka.

          Więc się zastanawiam, co jeszcze za tym się kryje.
          • mala-beti Krzysztofie 19.06.09, 22:03
            krzysztof-lis napisał:

            > > ale to nie powod, zeby mowic, zamknij sie ku... wa .... do
            > > dziecka.
            >
            > Więc się zastanawiam, co jeszcze za tym się kryje.
            >

            Krzysztofie, co się może za tym kryć?? Co mu zawiniło dziecko?
            Gdybyś był nawet bardzo zmęczony , mówiłbyś tak do swojego dziecka?
            Chyba nie myślał, że dziecko tylko je i śpi?
            A jeśli tak, to widać , że był wogóle nie przygotowany na posiadanie
            dziecka i całkowicie niedojrzały.
            Tylko czemu dziecko ma za to płacić i mama?
            mają mu schodzić z drogi "bo zmęczony ojciec wrócił z pracy"?
            Mają dawać sobą pomiatać i dawać się obrażać?
            Nie, nic tego nie usprawiedliwa a na pewno nie zmęczenie..
            • krzysztof-lis Re: Krzysztofie 19.06.09, 22:20
              > Krzysztofie, co się może za tym kryć?? Co mu zawiniło dziecko?

              A skąd pomysł, że zawiniło dziecko? Facet jest sfrustrowany i wściekły na cały
              świat, więc nie kontroluje sposobu, w jaki odnosi się do dziecka.

              Mnie ciekawi
              • szalcia Re: Krzysztofie 19.06.09, 22:54
                Odwiedzam forum, a tu proszę Pan Lis w swojej okazałości i znowu się
                wymądrza!! Krzysztofie, a nie żal Ci pieniędzy na prąd, ile byś
                zaoszczędził jakbyś wyłączył wrescie ten komputer, ponoć taki
                oszczędny jesteś!
                • sebalda Re: Krzysztofie 19.06.09, 23:59
                  "Uważam, że człowiek ma prawo wściekać się na własne dziecko i wyrażać tę
                  wściekłość w dowolny sposób
                  • krzysztof-lis Re: Krzysztofie 21.06.09, 22:21
                    > "Uważam, że człowiek ma prawo wściekać się na własne dziecko i
                    > wyrażać tę wściekłość w dowolny sposób
                • krzysztof-lis Re: Krzysztofie 21.06.09, 22:12
                  > Odwiedzam forum, a tu proszę Pan Lis w swojej okazałości i znowu
                  > się wymądrza!! Krzysztofie, a nie żal Ci pieniędzy na prąd, ile byś
                  > zaoszczędził jakbyś wyłączył wrescie ten komputer, ponoć taki
                  > oszczędny jesteś!

                  szalciu, a nie żal Ci czasu na odpisywanie na moje wypowiedzi?
              • jagoda.kamczacka Re: Krzysztofie 21.06.09, 01:17
                krzysztof-lis napisał:

                > Uważam, że człowiek ma prawo wściekać się na własne dziecko i
                wyrażać tę
                > wściekłość w dowolny sposób
                • krzysztof-lis Re: Krzysztofie 21.06.09, 22:22
                  > Masz dziecko? Chociażby jedno własne?

                  Mam.
    • gra.fix Re: Wszystko się zmieniło...-długie 20.06.09, 01:32
      Kochana,
      jak ja dobrze znam to uczucie kiedy nie mozesz wykarmic wlasnego
      dziecka piersia, czujesz, ze zawiodlas w roli matki. Moj babel
      ryczal, doslownie darl sie w nieboglosy przez bite 6 tygodni. Potem
      nastapily kolki i znow cale noce nie przespane. Raz zdarzylo sie, ze
      wyla od 2 do okolo 5 nad ranem. Znam ten bol, wiem jak sie chodzi
      bez sniadania, bez prysznica, jest sie tylko na skinienie
      dzieciaczka. No sie sie jest w koncu mama, nie? I w dodatku na
      obczyznie? Gdzie wszystko jest dwa razy trudniejsze, jest sie
      osamotnionym, bez rodziny, bez wsparcia. Znam to wszystko z
      autopsji. Moj niemaz w prawdzie nie krzyczal na dziecko, ale rowniez
      byl przeciwny ciaglemu noszeniu, bujaniu, lulaniu. . . A ja w tym
      orkopnym czasie zapomnialam, ze mam partnera. W tym czasie mialam
      jedyne ojca mojego dziecka. Oczewkiwalam ciaglego wsparcia z jego
      strony i pomocy. Ograniczylam sie do bycia tylko i wylacznie matka.
      W tym wszystkim nie zauwazylam, ze i on przezywa kryzys, przeoczylam
      wiele sparw miedzy nami, bo placzace dziecko zawsze bylo na
      pierwszym miejscu, az kiedys mi powiedzial (w malej klotni, bo nie
      powiedzial by tego normalnie), ze dziecko kiedys mnie zostawi i
      rozpocznie wlasne zycie, on zawsze bedzie u mojego boku...ech...
      obudzialm sie z letargu. Dzis staramy sie zawsze odszukac balans.
      Ale to moja historia, a Twoj maz moze ma inne powody do zloscni.
      Moze jest sfrustrowany ta cala sytuacja a nie umie gadac, ma
      wybuchowy charakter. Nie umiem zrozumiec jak ludzie pisza, ze on
      jest taki i taki, a Ty powinnas robic tak a tak... zastanow sie jak
      wyglada Twoj zwiazek z boku moze, jakos sie zdystansuj. Szesc lat to
      kawalek czasu aby poznac partnera, a 8 miesicy to bardzo krotka na
      tak diametralna zmiane bez powodu.
      • marianka_marianka Re: Wszystko się zmieniło...-długie 20.06.09, 09:08
        gra.fix napisała:
        "Moj niemaz w prawdzie nie krzyczal na dziecko, ale rowniez byl przeciwny ciaglemu noszeniu, bujaniu, lulaniu. . . A ja w tym orkopnym czasie zapomnialam, ze mam partnera."
        Do pewnego momentu życia to mama jest dla niemowlęcia, a nie odwrotnie. Ma nosić, tulić, zapewniać bezpieczeństwo i dobry rozwój dziecka. Dla takiego malucha obecność matki to cały świat, wszystko poza nim to pustka. Takiemu partnerowi trzeba to najwidoczniej dobitnie oznajmić, skoro jest tak ograniczony że próbuje "wychować" takiego malucha przez ograniczanie mu dostępu do mamy.

        "Moze jest sfrustrowany ta cala sytuacja a nie umie gadac, ma
        wybuchowy charakter."

        Z frustracją dorosły człowiek radzi sobie w inny sposób. Wrzeszczenie na tak maleńkie dziecko to dowód na to, że facet ma z sobą duży problem. Na razie dziecko tylko płacze. Co mu zrobi jak będzie zbuntowanym kilkulatkiem o nieograniczonej wyobraźni? Obawiam się, ze wrzaski to będzie mógł sobie schować... Dziecko potrafi wrzeszczeć jeszcze głośniej.

        "Nie umiem zrozumiec jak ludzie pisza, ze on jest taki i taki, a Ty powinnas robic tak a tak... "

        Widzisz w przeciwieństwie do Ciebie, niektórzy rozumieją słowo pisane. To co napisała Autorka wątku wystarczy, żeby widzieć jej partnera jako osobę z zaburzeniami.
        • gra.fix marianka_marianka 21.06.09, 00:54

          Kochana,
          dziekuje serdecznie za slowa 'otrzezwienia' (?) Aczkolwiek w
          przeciwienstiwe do ciebie staram sie nie dokonywac ocen
          jednoznacznych na podstawie jednego posta.

          Dlaczego nazywasz od razu mojego partnera ograniczonym? Traktuje to
          jako obelge.

          W jaki sposob dorosly czlowiek radzi sobie z frustracja? Jakas
          regulka?

          Zgadzam sie z Toba, ze maja obydwoje duzy problem. Czy atakujesz
          mnie poniewaz napisalam moj post w innym charakterze
          niz 'solidarnosc jajnikow'?


          marianka_marianka napisała:

          > gra.fix napisała:
          > "Moj niemaz w prawdzie nie krzyczal na dziecko, ale rowniez byl
          przeciwny ciagl
          > emu noszeniu, bujaniu, lulaniu. . . A ja w tym orkopnym czasie
          zapomnialam, ze
          > mam partnera."
          > Do pewnego momentu życia to mama jest dla niemowlęcia, a nie
          odwrotnie. Ma nosi
          > ć, tulić, zapewniać bezpieczeństwo i dobry rozwój dziecka. Dla
          takiego malucha
          > obecność matki to cały świat, wszystko poza nim to pustka. Takiemu
          partnerowi t
          > rzeba to najwidoczniej dobitnie oznajmić, skoro jest tak
          ograniczony że próbuje
          > "wychować" takiego malucha przez ograniczanie mu dostępu do mamy.
          >
          > "Moze jest sfrustrowany ta cala sytuacja a nie umie gadac, ma
          > wybuchowy charakter."
          >
          > Z frustracją dorosły człowiek radzi sobie w inny sposób.
          Wrzeszczenie na tak ma
          > leńkie dziecko to dowód na to, że facet ma z sobą duży problem. Na
          razie dzieck
          > o tylko płacze. Co mu zrobi jak będzie zbuntowanym kilkulatkiem o
          nieograniczon
          > ej wyobraźni? Obawiam się, ze wrzaski to będzie mógł sobie
          schować... Dziecko p
          > otrafi wrzeszczeć jeszcze głośniej.
          >
          > "Nie umiem zrozumiec jak ludzie pisza, ze on jest taki i taki, a
          Ty powinnas ro
          > bic tak a tak... "
          >
          > Widzisz w przeciwieństwie do Ciebie, niektórzy rozumieją słowo
          pisane. To co na
          > pisała Autorka wątku wystarczy, żeby widzieć jej partnera jako
          osobę z zaburzen
          > iami.
          >
          • marianka_marianka Re: marianka_marianka 21.06.09, 09:16

            gra.fix napisała:
            " Aczkolwiek w przeciwienstiwe do ciebie staram sie nie dokonywac ocen jednoznacznych na podstawie jednego posta."

            Chyba sama sobie przeczysz, skoro na podstawie 1 mojego posta piszesz, że Cię atakuję, bo nie napisałaś posta w imię solidarności jajników. Gdybyś poczytała moje inne posty, na pewno zmieniłabyś zdanie.

            "Dlaczego nazywasz od razu mojego partnera ograniczonym? Traktuje to
            jako obelge."
            Przecież oceniam zachowanie Twojego partnera, nie Twoje.
            Dorosły człowiek, który uważa się za odpowiedzialnego i dobrego rodzica nie może być jednocześnie frustratem wyżywającym się na niewinnym dziecku.

            "W jaki sposob dorosly czlowiek radzi sobie z frustracja? Jakas
            regulka?"
            Gdyby na każdy problem życiowy była regułka, mielibyśmy zdecydowanie łatwiejsze życie.
            Frustrację można rozładowywać na wiele sposobów.
            Problemem jest to, kiedy dana osoba nie widzi lub nie chce widzieć swojego zachowania.

            "Zgadzam sie z Toba, ze maja obydwoje duzy problem."
            Zgadza się, z tym że jedno tego nie widzi, a najgorzej na tym wszystkim wychodzi to zakrzykiwane dziecko.

            W jaki sposob dorosly czlowiek radzi sobie z frustracja? Jakas
            regulka?
            • gra.fix koncze ta 'dyskusje' 21.06.09, 17:08
              Na forum sa pewni 'specjalisci'. Wyciagaja pojedyncze zdania z
              kontekstu i rozkladaja je, analizujac kazde slowka, na czynniki
              pierwsze. Ja ten etap mam juz za soba. Uwazam, ze nasza 'dyskusja'
              zasmieca watek autorki i nie wnosi nic konstruktywnego.
              Inna gupa ludzi to tak, ktora lubi 'miec ostatnie slowo' rowniez juz
              do nich nie naleze. W zawiazku z tym, cokolwiek napiszesz, nie
              podejmuje tematu. Mam nadzieje, ze nie bedziemy mialy okazji w
              przyszlosci sie juz spotkac, co zaoszczedzi czasu i
              bezkonstruktywnej 'paplaniny' na cudzym watku :-)
              pozdr.
        • krzysztof-lis Re: Wszystko się zmieniło...-długie 21.06.09, 22:25
          > Do pewnego momentu życia to mama jest dla niemowlęcia, a nie
          > odwrotnie. Ma nosić, tulić, zapewniać bezpieczeństwo i dobry
          > rozwój dziecka. Dla takiego malucha obecność matki to cały świat,
          > wszystko poza nim to pustka.

          Co jednak nie oznacza, że ośmiomiesięczne dziecko musi usypiać w ramionach
          matki. Pod tym względem opisywanego faceta popieram w 100%. Matka nie powinna
          być na każde zawołanie niemowlaka.

          > Takiemu partnerowi trzeba to najwidoczniej dobitnie oznajmić,
          > skoro jest tak ograniczony że próbuje "wychować" takiego malucha
          > przez ograniczanie mu dostępu do mamy.

          To prawda
          • edor67 Re: Wszystko się zmieniło...-długie 22.06.09, 17:10
            Przyjście na świat dziecka jest trudnym momentem w życiu zarówno
            kobiety jak i mężczyzny. Związek zamienia się "w piekło".
            Najważniejszy dla matki staje się maluch. Też kiedyś byłam na każde
            zawołanie dziecka. Dopiero zdenerwowany mąż uświadomił mi, że
            naprawdę nic się nie stanie, jak dziecko chwilę popłacze w łózeczku.
            Pokazał mi też, że nie trzeba go lulać przed snem. W związku trzeba
            przede wszystkim rozmawiać, mówić o tym, co dla nas trudne. I
            dostrzec, ze w całej tej trudnej sytuacji jest też mężczyzna, dla
            którego ojcostwo też jest wyzwaniem. On też potrzebuje naszej
            czułości, uwagi- tak jak nasze maleństwo.
            Autorko, twój mąż cię potrzebuje, tak jak ty potrzebujesz jego.
            Też pewnie zostanę zlinczowana na forum, ale takie jest moje zdanie
            • gra.fix Re: Wszystko się zmieniło...-długie 22.06.09, 18:56
              Cisze sie, ze napisalas. Cisze sie, ze jest oprocz mnie jeszcze
              jakas kobieta, ktora ma podobne zdanie.
              pozdr.
              • edor67 Re: Wszystko się zmieniło...-długie 22.06.09, 21:05
                Napisałam o tym, czego doświadczyłam. Nikt nie chce być traktowany
                przedmiotowo. My kobiety narzekamy, jak to źle jesteśmy traktowane
                przez facetów, ale tak naprawdę ich zachowanie wynika z naszej
                postawy. "Chłopy" to też ludzie z uczuciami, należy to wreszcie
                zrozumieć, a nie tylko narzekać.
                Gra.fix- dziękuję, że mnie nie zlinczowałaś:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka