Dodaj do ulubionych

juz nic sie nie liczy

22.06.09, 19:42
Spotkało mnie cos co zawsze wydawało mi sie najgorszym
doswiadczeniem jestem 3 lata po slubie mamy dziecko 2,5letnia corcie
ale ja nie o tym...pare dni temu maz wyznal mi ze jest ze mna tylko
dlatego ze mamy razem dziecko!slub byl tylko dlatego ze bylam w
ciazy i bardzo kocha corke- tylko corke!!!bylismy szczesliwi tak mi
sie bynajmniej do tad wydawalo a teraz nie wiem co mam zrobic to tak
boli ze nie jestem w stanie nawet przy dziecku powstrzymac lez on
nie chce sie rozwodzic chce tak dalej zyc chce miec ze mna jeszcze
jedno dziecko ale ja tego nie potrafie zrozumiec ja juz nic nie wiem
mam pustke w glowie i Boze dopomoz zebym nie straciła rozumu bo nie
jestem w stanie myslec o czyms innym jak mozna byc z kims kogo sie
nie kocha jak mozna uprawiac sex bez milosci i jak mozna rodzic
dzieci mezczyznbie ktory nie darzy mnie uczuciem milosci ja nie
rozumie z tego nic i mysle jednak o separacjii nie potrafie polozyc
sie obok meza ktory juz nigdy nie bedzie moim mezem to dla mnie
bardzo bolesne przezycie i nie mam nikogo z kim moge o tym
porozmawiac napiszcie cos a Pani niech chociaz mnie
nakieruje i sprobuje zrozumiec podejscie meza blagam o pomoc Laura
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: juz nic sie nie liczy 22.06.09, 19:49
      Przykre jest to, co piszesz, ale prawda jest taka, że "slub byl tylko dlatego ze
      bylam w
      ciazy "- to nigdy nie jest wystarczający powód małżeństwa.
    • alis123 Re: juz nic sie nie liczy 22.06.09, 20:40
      Na poczatek wez gleboki oddech... To wszystko wcale nie musi byc
      takie proste. Ludzie mowia rozne rzeczy, bo sa zli, bo cos im nie
      wyszlo, bo chca sie na kims za cos odegrac... To co on ci powiedzial
      nie musi byc wcale prawda. Czy powiedzial ci to z jakiegos powodu i
      w jakims celu? Np. po klotni albo moze byl o kogos zazdrosny? A moze
      wymyslil sobie ze ty go nie kochasza? Moze byc milion przyczyn.

      Czy maz mowil ci wczesniej, ze cie kocha? Zgaduje, ze mowil.
      Dlaczego mialabys przestac wierzyc w to co mowil przez 3 lata a
      uwierzyla w te pare slow teraz, powiedzianych nie wiem w jakim celu -
      zapewne za kare, zeby cie zranic. Co takiego sie wydarzylo miedzy
      wami przed ta rozmowa? A moze cos dziwnego sie z nim dzieje? Nie
      jest jakis przygnebiony czy inny w ostatnich dniach?

      Nie wierze, ze mozna przez 3 lata udawac milosc nie czujac nic do
      tej osoby z ktora sie jest. To zbyt duzy wyczyn.
    • kol.3 Re: juz nic sie nie liczy 22.06.09, 23:10
      Przede wszystkim nie funduj sobie z mężem drugiego dziecka.
      Nawet jeśli facet powiedział Co to w złości a wcale tak nie jest, to przekroczył
      granicę, zniszczył Twoje zaufanie i zniszczył Wasze małżeństwo.
    • cas_sie Re: juz nic sie nie liczy 23.06.09, 14:27
      Moze nie od razu separacja ale możesz spróbowac korzystając z
      wakacji wyjechacc gdzies bez niego. Ty sie trochę uspokoisz a mąż
      bedzie miał mozliwosć sprawdzic czy tak na prawde cię nie kocha.
      Czasem taki wyjazd powoduje reflekse izastanowienie , może
      tesknote . Spróbuj
      • nowy99 Re: juz nic sie nie liczy 23.06.09, 17:54
        Baaardzo współczuję. Takie wyznanie męża na starcie życia. Kretyn. I
        bezczekny. Bo co Cię to powinno obchodzić, ten jego powód do ślubu z
        Tobą. Po cholerę Ci to powiedział!?
        a może faktycznie po jakiejś kłótni, czy Twoich uwagach dotyczących
        jego?
        No, ale wyjechał z ciężką artylerią, taką, z którą się w małżeństwie
        (nawet jeśli to prawda) nigdy nie wyjeżdża. KOmpletny brak taktu i
        szacunku do Ciebie.
        Szczerze też nie potrafiłabym pozbierać się i dalej żyć, a mam
        trochę więcej lat, więcej w życiu widziałam i powinnam być twardsza
        i odporniejsza.
        Nie udawaj przed nim, że jest ok. Niech dojrzy jak zdeptał komuś
        radość życia, komuś kto nie zawinił.
        Nie dawaj mu więcej dzieci, bo jeśli się nie pozbierasz i do niego
        nie przekonasz po jakimś czasie, to pewnie się rozstaniecie. I
        szkoda, by więcej niż jedno dziecię cierpiało.
        Ale miej swój honor. I nie proś go o miłość. Niech z nią "zjeżdża" z
        preproszeniem. Pamiętaj o swojej wartości: urodziłaś piękne dziecię,
        jesteś dumną mamą, spełnioną, prawdziwą kobietą, dajesz miłość
        swojemu dziecku, i ono Cię kocha nad życie. Reszta jest tak naprawdę
        funta kłaków warta. Tak samo mąż, który nie potrafi dostrzec
        prawdziwego piękna, wartości w bliskiej mu kobiecie.
        • krzysztof-lis Re: juz nic sie nie liczy 23.06.09, 18:04
          > Baaardzo współczuję. Takie wyznanie męża na starcie życia. Kretyn.
          > I bezczekny. Bo co Cię to powinno obchodzić, ten jego powód do
          > ślubu z Tobą. Po cholerę Ci to powiedział!?

          Kretynem jest dlatego, że do takiej sytuacji doprowadził, ale nie dlatego, że jest szczery.

          > Tak samo mąż, który nie potrafi dostrzec prawdziwego piękna,
          > wartości w bliskiej mu kobiecie.

          Widocznie tego piękna, wartości albo bliskości dla niego nie ma.
          • i_vovin Re: juz nic sie nie liczy 26.06.09, 10:14
            krzysztof-lis napisał:
            Kretynem jest dlatego, że do takiej sytuacji doprowadził, ale nie
            dlatego, że jest szczery.


            :) :) :)
            miód na moje uszy.. oczy :)
    • gallama Re: juz nic sie nie liczy 23.06.09, 20:08
      Że co? on ma w porzadku pod sufitem? nie kocha Cię więc chce mieć z Tobą jeszcze
      jedno dziecko i Ci to wprost mówi? co to, pan sobie klacz rozpłodową znalazł?
      Weź się nie przejmuj głupim facetem - a przede wszystkim, nie pozwól umniejszyc
      swojej wartości tym że wpadłaś, czy tym że on Cię nie kocha, mógł się nie żenić.
      I sama zdecyduj, czy chcesz z nim dalej być - i po co. Nie histeryzuj ale
      przemyśl sytuację.
    • ruda110 Re: juz nic sie nie liczy 23.06.09, 20:17
      Z tego co napisałaś obawiałaś się że tak jest w istocie, zatem przez skórę
      podejrzewałaś z jakiego powodu Twój mąż zdecydował się na małżeństwo z Tobą.
      Smutne i nieuczciwe... Mimo wszystko mam wrażenie,że mąż nie do końca sam wie co
      czuję. Trochę dziwne wydaje mi się żeby mężczyzna chciał mieć dziecko z kobietą
      której nie kocha i deklaruje wolę trwania w niesatysfakcjonującym związku. Coś
      tu nie gra...
      • karmentori.1 Re: juz nic sie nie liczy 24.06.09, 13:19
        wzielam gleboki oddech spakowalam jego rzeczy i wystawilam do
        przedpokoju gdy wrocil z pracy oniemial ja nawet nie wyszlam z
        pokoju ale nie zabral swych rzeczy tylko zapytal czy jestem normalna
        powiedzial ze on tylko tak powiedzial ze jest ze mna dla dziecka bo
        za czesto o to pytalam i chcial mi zrobic w koncu na zlosc nie wiem
        co dalej rozmawialismy i powiedzial ze nie mowi kocham cie bo to dla
        niego nie jest wazne i wydaje mu sie ze milosc mozna okazac w inny
        sposob niz slowa ja nie wiem nadal co dalej nie moge z tym normalnie
        zyc bo co bylo piekne zostalo zachwiane
        • karmentori.1 Re: juz nic sie nie liczy 24.06.09, 13:23
          nie potrafie zrozumiec faceta ktory tak sie zachowuje gdy zaszlam w
          ciaze byl szczesliwy nawet przez chwile nie podejrzewalam ze slub
          moglby byc tylko z powodu ciazy

          jedna odpowiedz byla od mezczyzny wiec poprosze o skomentowanie tej
          sytuacji z punktu widzenia mezczyzny moze to wlasnie facet zrozumie
          takie dziwne zachowanie mojego "meza"
          • nowy99 Re: juz nic sie nie liczy 24.06.09, 14:06
            Wiedz, że wiele związków toczy się z powodu pojawienia się dziecka.
            Ale w tych związkach się o tym nie mówi tej drugiej osobie. Bo to
            ciężka artyleria. I trza się liczyć - wyciągając ją - że zaboli tę
            osobę i zrobi bliznę na zawsze. Ale jeśli kiedykolwiek mąż Cię
            kochał (przed ślubem) to jest szansa na odbudowanie dobrych relacji,
            dobrych znaczy: partnerskich, przyjacielskich.
            Tylko musisz to Ty zamknąć ten rozdział i postarać się mu wybaczyć
            bolesne słowa. Chodzi o to, że ciągłe złośliwie cyniczne wypominanie
            jego rzekomego braku uczucia doprowadzi nieuchronnie do prawdziwego
            jego braku i pojawienia się w to miejsce nienawiści do Ciebie. On na
            pewno żałuje tych słów i obawia się z Twojej strony ciągłego
            tarmoszenia go o to. Zakończ to podumowującym monologiem, spokojnym -
            żeby czuł, że to co mówisz jest przemyślane i wyważone: że
            przyjęłaś do wiadomości informację o jego braku miłości, ciężko Ci
            dalej prowadzić normalnie życie w takim układzie, bo każdy chce być
            kochany i dąży do życia z osobą która go kocha, i potrzebujesz czasu
            bo nie wiesz czy sobie z tym poradzisz...
            wtedy on zrozumie, że może Cię za jakiś czas stracić, i może zacznie
            znów o Ciebie zabiegać, naprawiać co zepsuł. Nie pytaj go i nie proś
            o miłość - szanuj swą godność. On to doceni.
          • krzysztof-lis Re: juz nic sie nie liczy 24.06.09, 18:48
            > jedna odpowiedz byla od mezczyzny wiec poprosze o skomentowanie tej
            > sytuacji z punktu widzenia mezczyzny moze to wlasnie facet zrozumie
            > takie dziwne zachowanie mojego "meza"

            Gdyby mnie żona cały czas truła, że jestem z nią tylko dla dziecka, kiedyś na
            pewno bym jej odpowiedział, że ma rację.
        • kicia031 Re: juz nic sie nie liczy 24.06.09, 16:18
          powiedzial ze nie mowi kocham cie bo to dla
          > niego nie jest wazne i wydaje mu sie ze milosc mozna okazac w inny
          > sposob niz slowa

          Oczywiscie. Ale czemu nie okazac jej slowami, jesli druga strona
          tego potrzebuje? jesli to ma uszczesliwic ukochana kobiete - to
          naprawde nic nie kosztuje.

          Zreszta, twoj maz tak naprawde okazal ci kompletny brak milosci
          mowiac rzecz absolutnie okropna.

          Wytlumacz mu uprzejmie, ze masz szacunek do siebie i nie wyobrazasz
          sobie zycia z czlowiekiem, ktory cie nie kocha. I pozostaw kolejny
          ruch jemu.

          PS podziwiam cie za spakowanie rzeczy. Jestes twarda i odwazna i mam
          nadzeje, ze twoj maz stuknie sie w glowe i odzyska twoje uczucie.
          • krzysztof-lis Re: juz nic sie nie liczy 24.06.09, 18:49
            > > niego nie jest wazne i wydaje mu sie ze milosc mozna okazac w
            > > inny sposob niz slowa
            >
            > Oczywiscie. Ale czemu nie okazac jej slowami, jesli druga strona
            > tego potrzebuje? jesli to ma uszczesliwic ukochana kobiete - to
            > naprawde nic nie kosztuje.

            Jeśli się wie, że drugiej stronie jest to potrzebne...

            > Zreszta, twoj maz tak naprawde okazal ci kompletny brak milosci
            > mowiac rzecz absolutnie okropna.

            Równie okropne było powtarzanie przez wątkotwórczynię, że jest z nią tylko ze
            względu na dziecko.
    • bianka.5 Re: juz nic sie nie liczy 24.06.09, 16:37
      Nie chcialbym byc zla wrozka ale wydaje mi sie ze Twoj maz zakochal sie w innej kobiecie stad jego wyznania.

      Bardzo Ci wspolczuje:-(
      Trzymaj sie i pamietaj o dziecku ono jest najwazniejsze.
      • krzysztof-lis Re: juz nic sie nie liczy 24.06.09, 18:51
        > Trzymaj sie i pamietaj o dziecku ono jest najwazniejsze.

        To bardzo poważny błąd, popełniany często przez kobiety.

        Hierarchia wartości w życiu człowieka powinna być taka:
        * ja sam,
        * partner,
        * dzieci,
        * rodzice,
        * reszta rodziny.

        Dzieci są tylko etapem w życiu człowieka. Kiedyś się z domu wyprowadzają. Jeśli
        zainwestujesz w dzieci całą swoją miłość i uwagę, co zostanie dla męża? Czy
        zaniedbywany mąż ma czekać aż dzieci się wyprowadzą?
        • karmentori.1 Re: juz nic sie nie liczy 25.06.09, 08:06
          maz nigdy nie byl zaniedbywany tak mi sie wydaje -gdyz zawsze
          robilam to o co mnie poprosił, rozmawialismy szczerze nieraz pol
          nocy o problemach o zyciu razem z nim "obgadywalam" wszystkie swoje
          plany- sex tez jest udany wiec nie mam pojecia czy naprawde mnie nie
          kochajac moglby sie az tak poswiecac tzn. czy czekalby az 3 lata
          zeby mi wyznac taka podla prawde?

          Panie Krzysztofie czy wydaje sie to Panu (oczywiscie z punktu
          widzenia mezczyzny) logiczne i przemyslane???
          Czy facet naprawde moze az tak nie dbac o swoja radosc,szczescie
          itp.decydujac sie na zwiazek z kobieta ktorej by serio nie kochal?ja
          napewno nie wytrzymalabym tych lat z osoba z ktora bylabym z innego
          powodu niz milosc >czy Pan osobiscie byłby z kobieta ktora ma
          urodzic Panu dziecku lecz bez najmniejszego uczucia kierowanego do
          niej??

          To chyba za duze wyzwanie prawda?
          • krzysztof-lis Re: juz nic sie nie liczy 25.06.09, 10:08
            > >czy Pan osobiscie byłby z kobieta ktora ma urodzic Panu dziecku
            > lecz bez najmniejszego uczucia kierowanego do niej??
            >
            > To chyba za duze wyzwanie prawda?

            Oczywiście, że nie. Dlatego uważam, że on powiedział to tylko po to, żeby
            zrobić Pani przykrość i odegrać się za to, że Pani mu to wielokrotnie zarzucała.
            • kol.3 Re: juz nic sie nie liczy 25.06.09, 19:17
              A co ona mu wielokrotnie zarzucała? Bo ja się jakoś nie doczytałam. Za co się
              odegrał?
              Dla mnie jest to prymitywny osobnik, który lapnął ot tak sobie i zrujnował swoje
              małżeństwo. Najpierw myśleć, potem mówić i zdawać sobie sprawę, że kłócić się
              trzeba umieć, żona tego nie zapomni.
              • krzysztof-lis Re: juz nic sie nie liczy 25.06.09, 19:28
                > A co ona mu wielokrotnie zarzucała? Bo ja się jakoś nie
                > doczytałam.

                Bardzo proszę:
                > powiedzial ze on tylko tak powiedzial ze jest ze mna dla dziecka bo
                > za czesto o to pytalam i chcial mi zrobic w koncu na zlosc

                Do przeczytania tutaj:
                forum.gazeta.pl/forum/w,898,96965403,97045479,Re_juz_nic_sie_nie_liczy.html
                • kol.3 Re: juz nic sie nie liczy 25.06.09, 23:04
                  No więc to tym bardziej idiota.
                  • krzysztof-lis Re: juz nic sie nie liczy 25.06.09, 23:23
                    > No więc to tym bardziej idiota.

                    Oczywiście
        • i_vovin Re: juz nic sie nie liczy 25.06.09, 21:46
          Hierarchia wartości w życiu człowieka powinna być taka:
          * ja sam,
          * partner,
          * dzieci,
          * rodzice,
          * reszta rodziny.


          Po prostu nie wierze własnym oczom, w końcu ktoś to jasno i wyraźnie napisał! :) :)
          Podpisuje się wszystkimi rekami, nogami i czym tam jeszcze!
          ( pod wieloma innymi Twoimi postami tez! :)
          • krzysztof-lis Re: juz nic sie nie liczy 25.06.09, 23:23
            Szczerze? Aż ciężko mi uwierzyć, że ktoś na tym forum tak wprost mnie popiera.

            Dziękuję! :)
            • i_vovin Re: juz nic sie nie liczy 26.06.09, 10:13
              Szczerze...:) to co czytałam to mi pasuje, jak przeczytam coś czego
              nie podzielam chetnie podyskutuje :)
              • krzysztof-lis Re: juz nic sie nie liczy 26.06.09, 11:12
                Tu na forum jest tak długi, założony przeze mnie wątek. Jak go przeczytasz, na
                pewno dopiszesz się do listy mieszających mnie z błotem forumek. ;)
    • kozica111 Re: juz nic sie nie liczy 25.06.09, 20:23
      A wcześniej przed ciążą jak było?Czy rozmawialiście o wspólnej przyszłości?
      Czy ciąża była planowana, tzn czy ustaliliście że starcie sie o dziecko?
      Kobieta wie jak nie zajść w ciąże i wie jak w nią zajść mimo iż twierdzi iz nie
      wie jak sie to stało...
      Często gdy kobieta nie czuje sie pewnie w związku w który sporo zainwestowała
      robi kontrolowaną wpadkę.
      Nie pytam złośliwie i nie insynuuje nic ale szczera odpowiedz na te pytania może
      naświetlić kontekst słów.
      • takajatysia o kurka a ja tego nie umiem 06.07.09, 23:02
        Znaczy przeprowadzenia kontrolowanej "wpadki" nie umiem sobie
        wyobrazić jak to technicznie przeprowadzić żeby facet się nie
        zorientował..
        • krzysztof-lis Re: o kurka a ja tego nie umiem 07.07.09, 00:46
          > Znaczy przeprowadzenia kontrolowanej "wpadki" nie umiem sobie
          > wyobrazić jak to technicznie przeprowadzić żeby facet się nie
          > zorientował..

          A co w tym trudnego? Mówisz, że łykasz pigułki. A tymczasem nie łykasz. Jak ma
          to sprawdzić? Przecież nie przypilnuje, żebyś połknęła.

          A potem "łojezusicku stało się, ale ja przecież łykałam regularnie, no weź sam
          zobacz pusty listek"...
    • mamagabusi Re: juz nic sie nie liczy 25.06.09, 22:20
      >jak mozna byc z kims kogo sie
      >nie kocha jak mozna uprawiac sex bez milosci i jak mozna rodzic
      >dzieci mezczyznbie ktory nie darzy mnie uczuciem milosci...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka