Dodaj do ulubionych

trzeba a chcę - różne podejście

31.07.09, 12:36
Mój problem polega na tym, że nie czuję się pewnie z mężem w niektórych
sytuacjach. Dla mnie oczywiste jest, że jak w rodzinie jest komunia, chrzest,
pogrzeb to się po prostu jedzie, w sumie bez zbędnych przemyśleń. Jeśli nic
nie stoi na przeszkodzie typu np. delegacja, choroba itp. A mój mąż musi
wszystko, każdy przypadek przemyśleć. Jak umarła moja babcia to on się pytał
mnie czy ma jechać. A ja bym chciała, żeby on sam czuł wewnętrznie, że
powinien jechać w takiej sytuacji, jeśli nie ma jakichś innych zobowiązań. I
wtedy ja naciskam na niego, żeby jechał, bo nie wyobrażam sobie, żeby miał nie
jechać. I z tego min. zrodził się brak zaufania. Ja nigdy nie wiem z czym on
wyskoczy. W rozmowie doszliśmy do wniosku, ze różnimy się w pojęciu wolności i
wyboru. Mój mąż uważa, że zawsze powinien mieć wybór a ja uważam, że w w/w
sytuacjach to jest raczej zobowiązanie, choć czasem może nam się nie chcieć. I
nie ma tu miejsca na jakieś wybory. On twierdzi, że zmuszaniem nic się nie
osiągnie i zgadzam się z nim. Bo to co osiągnęłam do tej pory to poczucie
krzywdy z mojej strony, złość i kłopoty. W sytuacji gdy słyszę: nie wiem czy
mam jechać na pogrzeb albo nie chcę jechać na pogrzeb cała się spinam i
denerwuję. W każdym przypadku mąż i tak pojechał ale pozostało poczucie, ze
został zmuszony i nie zrobił tego z własnej woli a tak ja bym chciała. Ślubu
też nie chciał brać sam z własnej woli. Pobraliśmy się bo ja chciałam. W tym
wypadku nie naciskałam tylko powiedziałam, ze bez ślubu to ja nie wyobrażam
wspólnego życia. I mimo, że się ze mną ożenił to wydaje mi się to wymuszone,
bo nie było to jego pragnienie. Takie podejście do życia rozwala nasz związek.
Nie wiem jak to rozwiązać, żeby nie czuć się pokrzywdzoną.
Czy mam rację mówiąc, że my się zbytnio różnimy, żeby być razem? Że się po
prostu nie dobraliśmy? Czy po prostu taka jednomyślność w poglądach jest
niemożliwa?
Obserwuj wątek
    • moniowiec Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 14:16
      widzisz czasem tak jest. j rozróżniam chcę i muszę, mąż stawia między nimi znak
      równości. bo jak chce to to robi a jak nie chce to nie i kropka. czyli nic nie
      musi na siłę, wbrew sobie itd. ja MUSZĘ robić obiad, wstawac rano do pracy - on
      CHCE. i obydwoje się nie rozumiemy. ale doszliśmy do porozumienia - mówię mu
      kiedy mi na czymś zależy, wtedy on też skłonny jest robić co chcę ja. wczesinej
      dawałam alternatywę, np. spacer w lesie czy wyjazd nad morze (a na drugim mi
      zależało). wybrał spacer, a ja zła... ożenił się ze mną bo ja tego chciałam, ale
      wiem że i on tego chciał (tyle że niekoniecznie w kosciele). nie uważam że my,
      czy wy nie nadajecie się do bycia razem. połówki jabłka nie muszą być identyczne
      - tylko styki mają być równe!
      • kachaa17 Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 14:21
        czyli ty jakoś to rozwiązałaś, a ja nie wiem jak, żeby nie czuć się
        pokrzywdzoną. /ja używam może głupiego argumentu, że inni to jadą ze swoimi
        żonami bez szemrania.
        • krzysztof-lis Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 16:30
          > używam może głupiego argumentu, że inni to jadą ze swoimi żonami bez
          > szemrania.

          Tak, to głupi argument
    • kicia031 Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 14:48
      Marks mowil, ze wolnosc to uswiadomiona koniecznosc.
      • sebalda Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 15:49
        Ja nie do końca rozumiem problem. Czy Twój mąż nie umie, czy nie chce podejmować
        decyzji. Czy należy do ludzi, których trzeba popchnąć, żeby coś zrobili, gdzieś
        poszli, bo są niemrawi i bezwolni, czy też mąż z reguły nie ma ochoty na
        większość aktywności, które mu narzucasz, czy narzucają niektore obowiązki bądź
        konwenanse i Ty musisz go ciągle zmuszać, namawiać, gwałcić?
        Z tego co piszesz, to nie odbywa się tak dramatycznie, Twój mąż godzi się na
        udział w pewnych przedsięwzięciach, tylko wykazuje za mało entuzjazmu w stosunku
        do nich. Otóż musisz wiedzieć, że większośc mężczyzn NIE UMIE SIĘ DOMYŚLIĆ,
        czego my od nich chcemy, oczekujemy. I nie jest to zła wola, ale pewna ułomność.
        Zresztą podobnie mają dzieci. Oni naprawdę potrzebują jasnych wytycznych.
        Dopóki Twój mąż jest tylko mało chętny, ale w sumie bez większego szemrania
        spełnia Twoje oczekiwania, nie robiłabym problemu. Problemy to mają kobiety,
        których mężowie notorycznie im wszystkiego odmawiają tudzież je olewają. Wybacz,
        ale w moim rozumieniu tej sytuacji trochę niepotrzebnie wyolbrzymiasz problem, i
        już zupełnie nie rozumiem, dlaczego piszesz o sobie, że czujesz się
        pokrzywdzona? Masz faceta, który ma problemy z podejmowaniem decyzji, potrzebuje
        bodźców, ale wszak nie czyni Ci żadnej krzywdy.
        Poczytaj o realnych problemach kobiet w małżeństwie i przewartościuj swoje
        problemy. Mnie ostatnio najbardziej zszokował, przeraził i poruszył taki
        problem: forum.gazeta.pl/forum/w,567,97978744,97978744,Temat_trudny_Maz_.html
        • krzysztof-lis Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 16:32
          > Otóż musisz wiedzieć, że większośc mężczyzn NIE UMIE SIĘ DOMYŚLIĆ,
          > czego my od nich chcemy, oczekujemy. I nie jest to zła wola, ale
          > pewna ułomność.

          To nie jest ułomność
    • bas-122 Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 15:36
      Inni jadą ze swoimi żonami bez szmerania.Akurat w to
      bardzo,ale to bardzo wątpię.
      Z tego co piszesz wnioskuję, ż jesteście młodym małżeństwem.
      Możliwe,że Twój mąż ciągle nie ma poczucia przynależenia do Twojej
      rodziny. Może jego rodzina była bardzo zamknięta, albo mała, albo
      wręcz niepełna. Mi to wygląda na brak pewności siebie, brak więzi.
      Jakieś braki.
      A może nie został przedstawiony członkom Twojej rodziny. Może z tego
      powodu nie widzi potrzeby jechać na pogrzeb kogoś, kogo nawet nie
      widział.
      Sprawa wyboru. Możliwość dokonywania wyboru daje pewnego rodzaju
      poczucie władzy, decydowania. Możliwe, że dodaje pewności siebie.
      Być może Twój mąż swoimi protestami daje Ci do zrozumienia, że nie
      czuje się głową rodziny, że Sama decydujesznie licząc się z jego
      zdaniem, potrzebami, pragnieniami.
      Przyznam, że nie bardzo rozumiem źródła Twoich uczuć i przyczyny ich
      powstania.Piszesz, że Twój brak zufania do męża zrodził się z tego
      powodu, że on nie bardzo chciał jechać na pogrzeb. Nie ufamy komuś,
      jeśli się na kimś zawiedziemy. Czy niechęć wyjazdu na pogrzeb była
      takim wielkim zawodem?
      [i][On twierdzi, że zmuszaniem nic się nie osiągnie i zgadzam się z
      nim. Bo to co osiągnęłam do tej pory to poczucie krzywdy z mojej
      strony, złość i kłopoty. /i] A czy musisz go zmuszać? Nie możesz
      powiedzieć: Wiesz wypada żebyśmy tam pojechali. I powiem Ci, że
      cieszę się, że będziesz przy mnie. Będę czuła Twoje wsparcie.


      Nudne by było małżeństwo mające na wszystka jednakowe poglądy.Nawer
      by nie musieli rozmawiać.
      • kachaa17 Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 15:44
        Zmuszam go bo się boję, że jak dam mu wybór to on z niego skorzysta tak, ze po
        prostu nie pojedzie.
        Zgadza się, odmowa wyjazdu na pogrzeb babci jest dla mnie wielkim zawodem.
        A porpos jego rodziny to jest bardzo mała -mama, babcia i wujek - i to wszystko.
        • krzysztof-lis Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 16:33
          > Zmuszam go bo się boję, że jak dam mu wybór to on z niego
          > skorzysta tak, ze po prostu nie pojedzie.

          No tak
          • kachaa17 Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 18:25
            to jest ciekawe pytanie. Okazuje się, że ja się czuję skrzywdzona za
            każdym niemal razem jak mąż nie chce zrobić tego co ja chcę. Wiem,
            ze to nienormalne.
        • bas-122 Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 16:36
          Więc może trzeba mu tłumaczyć jak to jest w dużej rodzinie, do tego
          jeszcze rozsianej po całym kraju? Wyjaśniać co to są więzi rodzinne
          i jakie to ma znaczenie. Jak dziecku, od podstaw.No i odrobinę
          blebleble o jego wsparciu i męskim ramieniu...
          A może Twój mąż jest domatorem?
          • kachaa17 Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 18:24
            mój mąż tez ostatnio powiedział, że moze on nie miał okazji
            zaobserwować jak to jest jak ktoś umrze, czy ma chrzciny itp. I może
            temu nie działa z automatu. Więc moze musi się mauczyć tego co ja
            już umiem.
    • bas-122 Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 16:39
      Pamiętaj, że małżeństwo nie musi wszystkiego robić razem, wspólnie.
      Macie przecież różne zainteresowania. Pomijam oczywiście sprawę
      wspólnych wyjazdów kiedy jest to konieczne.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: trzeba a chcę - różne podejście 31.07.09, 22:00
      Jedna rzecz, to Pani przeświadczenie, że w małżeństwie należy przeżywać,
      odczuwać tak samo i wspólnie , a pokazanie różnic, uświadomionych bądź nie,
      jest aktem skierowanym przeciwko partnerowi.
      Rozumiem Pani przeżycia i niejednokrotne poczucie skrzywdzenia. Na pewno są
      autentyczne, ale bardzo utrudniają życie. Może warto zastanowić się skąd się
      biorą i czemu są tak silne.
      Mąż, być może, miał inne doświadczenia z dzieciństwa. Środek ciężkości u niego
      jest gdzie indziej niż u Pani.
      Więc teraz, w małżeństwie, czas ustanawiać własne, Wasze wspólne, reguły. Będące
      wypadkową tego, co Pani potrzebuje i co potrzebuje mąż. Na co Pani się może
      zgodzić, a na co mąż. Będzie to budowanie Waszego doświadczenia, które
      przekażecie dalej.
      I tu wchodzi w grę druga sprawa. Jeśli są dla Pani ważne sprawy, np: pogrzeb
      babci i obecność na nim męża, to najlepiej jak Pani powie mężowi jak się Pani
      czuje , gdy on odmawia, jest niepewny czy w czymś nie widzi problemu.
      Trzeba to robić spokojnie i wystrzegać się tendencji do wyzwalania w mężu
      poczucia winy.
      Czyli: "gdy nie chcesz jechać ze mną na pogrzeb czuję się: samotna, niepewna,
      opuszczona w ważnej chwili itp" lub
      "Będę się czuła pewniej gdy ze mną pojedziesz , potrzebuję Cię, to dla mnie
      ważna chwila, chcę abyś był ze mną, potrzebuję, aby inni widzieli, ze jesteś
      przy mnie"
      Wiele razy powtarzane, tak formułowane komunikaty pozwalają poznać mężowi
      prawdziwy motyw Pani potrzeb i zbliżają Was do siebie. To są ważne momenty.
      Dzięki takim działaniom następnym razem mąż weźmie, mam nadzieję, pod uwagę Pani
      potrzeby i je spełni w naturalny sposób i bez przymusu. Lub będziecie o tym
      dyskutować, bo może mąż też powie Pani co czuje i przeżywa. Tylko proszę się nie
      dziwić, że to są inne uczucia niż Pani. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka