Dodaj do ulubionych

Chrzestny sponsorem...

24.08.09, 22:19
Naszła mnie taka refleksja, gdyż właśnie wróciliśmy z chrzcin u
rodziny męża. Żadne z nas nie było chrzestnym, aczkolwiek mąż jest
chrzestnym u synów swoich sióstr.
Ja jestem z małopolski i w moich stronach chrzestny kupuje prezent
na chrzciny, na komunię i na ślub. Moja chrzestna jest super, mam z
nią bardzo dobry kontakt, mimo że to "tylko" koleżanka mojej mamy,
ale nigdy nie oczekiwałam od niej jakiegoś prezentowania mnie, w
ogóle do głowy by mi to nie przyszło. Sama jestem chrzestną u
kuzynki (duża różnica wieku) i w ogóle nie odczuwam tego jako cieżar
finansowy, bo nikt ode mnie nic nie wymaga (poza okazjami o których
mówiłam i jak sama chce to daje, ale to nie obowiązek a moja dobra
wola).
Natomiast mąż jest z mazowieckiego (okolice Warszawy) i tam
chrzestny to takie sponsor do wszystkiego.
Jak przyjedzie ma kupić prezent (za każdym razem), to samo na
święta, dzień dziecka, urodziny. I nie jakieś tam badziewie, tylko
prezent na te okazje powinien być okazały. Że chrzestnych bierze się
zazwyczaj z bliskiej rodziny, to każdy ma po 2-3 chrześniaków,
przychodzą takie święta i trzeba 500 zł wywalić (jak się nie jedzie
osobiście należy wysłać). Innym dzieciom też trzeba kupić, tylko
mogą być mniej okazałe. Urodziny - to samo tylko nie w jednym
okresie. Do tego jak chrześniak podrośnie, to należałoby zapewnić mu
raz na czas rozrywkę, typu zabrać go na basen czy na łyżwy, to już
nie obowiązek ale jest dobrze widziane.
I nie chodzi o to że jest się bliżej czy dalej, ale o to że są
OBOWIĄZKI chrzestnego. W moich stronach zostanie chrzestnym to jest
nijako zaszczyt, a tutaj to strach że poproszą. W końcu jak się ma
swoje dzieci, to każdy woli odkładać dla nich a nie dla dzieci
sióstr czy braci, choćby nie wiem jak były fajne.
Pomijam już oczekiwania finansowe związane np. z komunią czy
chrztem, mierzone najcześniej domniemanym stanem posiadania
nieszczęsnego chrzestnego.
Próbowaliśmy trochę z tym walczyć, bo dzieci jest coraz więcej. Mąż
nieśmiało wspomniał teściowej i rozpętała się burza (ale to już
całkiem inna historia :):):)). Swoją drogą w tej "konstelacji" aż
głupio prosić na takiego chrzstnego.
A jak jest u Was?

Obserwuj wątek
    • wiki11110 Re: Chrzestny sponsorem... 24.08.09, 22:34
      Witam. ja też jestem z mazowieckiego i spod Warszawy (w stronę Radomia).
      Niestety to co opisujesz to prawda. Ja mam jednego chrześniaka (16lat) i póki
      był mały dostawał jakieś drobiazgi na imieniny, urodziny i dzień dziecka, na
      gwiazdkę większy prezent. Tak było do 10tych urodzin. Teraz kupuję coś tylko na
      Gwiazdkę, az do 18tych urodzin (tak postanowiłam) i koniec. Potem zostanie tylko
      ślub (jeśli zainteresuje się dziewczynami a nie komputerem). Ja jestem przeciwna
      dawaniu dziecku na komunie 1.000,00. Jeszcze nie ogłupiałam. Ale fakt, ludzie tu
      dają coraz większe sumy i kosztowniejsze pieniądze. Jakby chcieli pokazać na ile
      ich stać. Moja córka na chrzciny dostała od mojej koleżanki 200,00zł (wiem bo
      charakterystyczna koperta). Myślałam, że padnę!!! A teraz ona mnie na chrzciny
      zaprosiła i co? Ledwo wiążemy koniec z końcem ale wypadałoby sie zrekompensować.
      Jak koleżanka z pracy powiedziała, że siostrzeńcom i bratankom kupuje na
      gwiazdkę prezenty po ponad 100,00zł to powiedziałam, że chyba 'ogłupiała'. W
      ogóle to jest nienormalne. Dzieciaki tylko ręce zacierają co ten wujek - ciocia
      przywiezie. Ja w każdym razie uważam, że chrzestny to 'nie sponsor'!!! i tak
      będę uczyła moje dziecko, i osobiście jak siostra lub szwagier niosą kolejną
      rzecz to jest mi strasznie głupio.
    • bas-122 Re: Chrzestny sponsorem... 25.08.09, 06:40
      Kiedy mój brat powiedział, że pragnie abym była chrzestną Jego córki, starałam
      się uświadomić Mu, że jego wybór nie jest najlepszy. Jestem "gołodupiec".
      Radziłam, by wybrał na chrzestną kogoś bogatego, majętnego. Ale On się uparł. No
      więc jestem chrzestną. Za każdym razem kiedy widzę się z moją chrześnicą daję
      Jej minimum 50-100 zł. Staram się pamiętać o Jej urodzinach, imieninach. Kiedy
      przyjeżdża do mnie jako chrzestna nie popuszczam w uczęszczaniu na msze. Staram
      się dbać o Jej rozwój, na tyle na ile to możliwe /mieszkamy daleko od siebie/.
      Podsuwam czasopisma, książki wg mnie wartościowe, zabieram Młodą na dobre filmy.
      Raczej skupiam się na sprawach ducha.
      Nie jestem zwolenniczką okazałych, wartościowych /finansowo/, modnych prezentów.
      Uważam, ze jako chrzestnej bardziej mi wypada zaprenumerować dziecku dobre
      czasopismo katolickie, niż kupować np. rolki.
    • marianka_marianka Re: Chrzestny sponsorem... 25.08.09, 08:08
      Ja jestem z pomorskiego i tutaj też jest podobnie jak piszesz.
      Mam tylko jednego chrześniaka, nie chciałam go mieć ze względu na jego rodziców, którym nigdy nic nie pasuje. Prezent jest za duży (!), za mały, nie pasujący, niegustowny itp.
      To jest jedna wielka szopka z tymi prezentami i zatraca się gdzieś sens tego co najważniejsze - Rodzice Chrzestni są od tego aby pomóc lub zastąpić rodziców w wychowaniu dziecka w wierze katolickiej.
    • annb Re: Chrzestny sponsorem... 25.08.09, 08:28
      zawsze mozna odmowic bycia chrzestnym .
      Wprawdzie rodzina strzeli focha ale lepsze to nuiz byc sponosrem do
      konca zycia.
      ja mam dwie chrzesnice i nie czuje sie wyeksploatowana-ale ja jestem
      z małopolskiego :)
      Moze mam szczescie ze obie dziewczyny są z rodzin gdzie
      od zarabiania na dzieci są rodzice :)na łyżwy/basen/rolki zabierają
      rodzice.
      Ale slyszalam o przypadkach ssania chrzestnych.
      Za rok moja starsza chrzesnica bierze slub.Dam tyle ile dam i wiem
      ze focha nie bedzie.

      Mnie sie wydaje ze u was nie region jest problemem tylko merkantylne
      nastawienie rodziny.
    • burza4 Re: Chrzestny sponsorem... 25.08.09, 12:03
      bardzo dziwne zwyczaje opisujecie, i nie sądzę zeby miało to
      cokolwiek wspolnego z lokalizacją, bo jakoś nie spotkałam się z
      takimi sytuacjami wśród mazowieckich znajomych. Może mają po prostu
      normalne rodziny, albo potrafią być asertywni?

      jak czytam takie historie, to mnie zastanawia po co pisać
      że "trzeba" za kazdym razem kupować prezenty? a jak się nie kupi, to
      co? nie wpuszczą za próg? chyba przesadzacie i sami nakręcacie
      spiralę obłędu, a jeśli brak prezentu jest jakoś komentowany - to ja
      po prostu przestałabym utrzymywać kontakty z interesownymi krewnymi,
      bo z buractwem się nie przyjaźnię.
      • cegielka612 Re: Chrzestny sponsorem... 25.08.09, 12:53
        W praktyce wygląda to tak - jedziesz ze swoją pociechą w odwiedziny,
        i Twoje dziecko dostaje na progu coś - wiesz, że dostanie bo taki
        durnowaty zwyczaj. W związku z tym, czujesz się zobowiązana też coś
        zakupić. Nie chcesz tych prezentów, ale przecież im nie oddasz.
        Czasem nie kupujesz, ale widzisz że dzieciak czekał, no i Twój
        dostał, no to lecisz do sklepu.
        I spirala się nakręca.
        Na gwiazdkę nikt się nie zastanawia czy coś kupisz, tylko wymyśla co
        by chciał i czym akurat jego dziecko na ten moment się fascynuje.
        Odmówić można tylko teoretycznie, bo jeśli prosi Cię siostra czy
        brat a Twoje tłumaczenia, że nie masz kasy, bo np. bierzesz ślub (u
        nas tak było - w tym samym roku jedna komunia, dwa chrzty i nasz
        ślub) na nic się nie zdają, skoro ktoś się uprze. Przecież nie
        zrobisz sceny typu nie przyjeżdżam i się obrażam, bo ja nie chce.

        • burza4 Re: Chrzestny sponsorem... 26.08.09, 18:12
          cegielka612 napisała:

          > > Czasem nie kupujesz, ale widzisz że dzieciak czekał, no i Twój
          > dostał, no to lecisz do sklepu.

          cóż, ja tam nie lecę. Mogę mieć czekoladę dla dziecka gospodarza,
          czy coś w tym stylu, ale to wszystko. Idziemy żeby dziecko nauczyło
          się obcować z rodziną, a nie po prezenty - i może warto to omówić?

          kwestia relacji i komunikacji, nie możecie powiedzieć, że nie
          kupujecie i nie chcecie aby wasze dziecko dostawało prezenty bez
          okazji i tyle, dla zasady, bo uczy się dziecko interesowności.

          a co do gwiazdki - to skoro mowa o tak bliskiej rodzinie, tym
          bardziej chyba można coś ustalić? znajoma np. dogadała się z rodziną
          że prezenty robią "składkowe", po jednym dla każdego. Skoro czujesz
          się przymuszona, to możesz przecież kupić coś niedrogiego, nie musi
          to być ogromny wydatek.
    • syriana Re: Chrzestny sponsorem... 25.08.09, 13:20
      łosie z Was i tyle

      dajecie się wkręcać w chory system wiedząc jak wygląda od podszewki i nie macie
      odwagi wprowadzić własnej konwencji

      • verdana Re: Chrzestny sponsorem... 25.08.09, 13:30
        Moje dzieci dostaly od chrzestnych prezenty (Biblę, aparat
        fotograficzny) na chrzest i na I komunie. Jedna corka dostala tez na
        18-tke (kolczyki), I tyle. Do glowy mi nie przyszlo, ze crzestny
        powinien cos dać z kazdej okazji.
        • marzeka1 Re: Chrzestny sponsorem... 25.08.09, 14:33
          "łosie z Was i tyle"- zgadzam się z syrianą. Co z tego, że taki jest zwyczaj i
          ktoś ma niestworzone oczekiwania??? Serio trzeba dawać za każdym razem, bo
          wszyscy dają??? Też jestem chrzestną: prezent dałam na chrzest, piękną kartkę
          wysłałam na roczek (mieszkamy ponad 400 km od siebie), latem- dałam książeczki+
          zabawkę (bez szaleństwa), z reguły widuję raz/dwa razy do roku. Większy prezent
          planuje z okazji komunii( ale nie finansowanie np. laptopa) i ślubu.

          A wy dajecie się doić, bo "co ludzie powiedzą" (a niech gadają!- obleci mi to
          wyjątkowo).

    • kicia031 Re: czemu to wszystko jest takie skomplikowane ? 25.08.09, 15:19
      Hmm, jestem z Warszawy i nie spotkalam sie z takimi obyczajami.
      Swoim wlasnym dzieciom nie kupuje tak drogich prezentow (choc mnie
      stac) bo nie uwazam tyego za pedagogiczne) a coz dopiero dzieciom w
      rodzinie.
      • marzeka1 Re: czemu to wszystko jest takie skomplikowane ? 25.08.09, 15:23
        Nie spotkałaś się z takimi obyczajami, bo pewnie nie żyjesz w myśl zasady "co
        ludzie powiedzą". Bo do mnie też dochodzą opowieści z mchu i paproci, czegóż to
        chrzestni nie kupują. Ale mnie to lotto.Wybrano mnie na chrzestną (mąż jest 3
        razy) i nigdy w życiu nie zachowywałabym się w tak głupi sposób, dając się doić,
        bo wypada.
        • cegielka612 Re: czemu to wszystko jest takie skomplikowane ? 26.08.09, 07:56
          Mnie też nie interesuje co ludzie powiedzą, ale co innego "ludzie" a
          co innego siostry męża czy teściowa. Nie chce, żeby ktoś się obrażał
          na męża (bo że ja jestem sęp to już wszyscy chyba wiedzą),
          zwłaszcza, że cała jego bliska rodzina to mama, siostry z mężami i
          dziećmi.
          • kaz-oo Re: czemu to wszystko jest takie skomplikowane ? 26.08.09, 08:16
            Jestem z Warszawy i w swoim środowisku nie spotkałam się z takimi zwyczajami. To
            chyba raczej zależy od rodzinnych obyczajów niż terytorialnych.
          • annb Re: czemu to wszystko jest takie skomplikowane ? 26.08.09, 08:36
            to chyba nie jest zdrowa rodzina gdzie brat sie boi co siostra o nim
            pomysli
            omojbosze i co sie stanie jesli sie siostra skrzywi?
            • cegielka612 Re: czemu to wszystko jest takie skomplikowane ? 26.08.09, 09:31
              A tak na pewno niezdrowa, w ogóle niezdrowe jest branie pod uwagę
              uczuć innych, przecież to my jestesmy najważniejsi.
              • annb Re: czemu to wszystko jest takie skomplikowane ? 26.08.09, 10:33
                Rozumiem ze przyjmujesz za calkowicie naturalne ze ten pociąg jezdzi
                tylko w jedną stronę.
                i najwazniejsze są uczucia siostry/matki a nie meza który sie czuje
                niefajnie w roli dojnej krowy.
                Ale wiesz co?byc moze to nie rodzina jest zla tylko problem jest w
                waszej glowie
                ubzduraliście sobie ze przy kazdej wizycie musicie wyskakiwac z
                wypasionym prezentem

                Bo niby skąd ta agresja?
                no i co zlego jest w zwracaniu uwagi na własne uczucia?
                To nie jest zabronione
                • cegielka612 Re: czemu to wszystko jest takie skomplikowane ? 26.08.09, 12:51
                  Pociąg jeździ we dwie strony - nam też kupują. Po prostu to jest
                  taki festiwal prezentowy.
              • joshima Re: czemu to wszystko jest takie skomplikowane ? 28.08.09, 21:45
                Siostry Twojego męża jakoś się Waszymi uczuciami nie przejmują. Serio, chyba bym
                wolała rozluźnić relacje z taką rodziną niż się tak dać doić.
    • cichociemnylas Re: Chrzestny sponsorem... 26.08.09, 08:29
      Szczerze to jestem w ciezkim szoku, moj brat bedzie chrzestnym
      mojego dziecka. Nie wpadlabym na to, ze ma je sponsorowac..... jakby
      nie bylo ze dziecko odpowiadaja i wychowuja rodzice. Jesli ktos ma
      ochote dawac duzo pieniedzy i wiele prezentow - bardzo prosze -
      jesli nie, to co to za problem.

      Dziewczyny, dlaczego uwazacie, ze jezeli ktos da 1'000.00 to musicie
      sie zrekompensowac? Kazdy daje ile moze i koniec. My ostatnio
      dalismy chrzesniakowi meza spora kwote - bo mielismy i chcielismy
      tyle dac, ale nie uwazam, zeby jego rodzice w zwiazku z tym musieli
      obdarowywac nasze dziecko duza suma, czy drogim prezentem, skad ten
      pomysl?

      Uwazam, ze takie zwyczaje i zachowania narzucamy sobie sami, a
      jezeli ktos lepiej wie ile mamy w portfelu i co z jego zawartoscia
      powinnismy robic, to lepiej niech sie pojdzie leczyc.

      Idea bycia chrzestnymi jest zgola inna, anizeli obdarowywanie
      prezentami wszelkiej masci.
      • cegielka612 Re: Chrzestny sponsorem... 26.08.09, 09:37
        Zasada wzajemności jest czy się to akceptuje, czy nie, jedną z
        podstawowych na jakich funkcjonuje społeczeństwo. Jestesmy nijako
        zaprogramowani na odwdzięczanie się, fajnie o tym pisze Cialdini w
        książce, o ile dobrze pamiętam "Wywieranie wpływu na ludzi".
        Ja się zastanawiałam skąd te durne zwyczaje - że będziemy musieli z
        nimi walczyć to inna sprawa - po prostu nie stać nas, a nie ma nic
        gorszego niż kupowanie badziewia. Wolę jeden prezent a porządny.
        • cichociemnylas Re: Chrzestny sponsorem... 26.08.09, 10:18
          rozumiem zasade wzajemnosci i jej potrzebe - jednak, nie kazdy
          takowej postawy od drugiej osoby oczekuje.

          jeszcze raz napisze, ze idea rodzicow chrzestnych jest dalece
          odbiegajaca od sponsoringu; i kto jak kto, ale katolicy powinni byc
          tego swiadomi.
        • burza4 Re: Chrzestny sponsorem... 26.08.09, 18:16
          porządny prezent można kupić za grosze, trzeba tylko odpowiednio
          wcześniej pomyśleć, np. korzystając z wyprzedaży czy kupując w
          outletach. W ten sposób udało mi się nabyć wiele rzeczy po bardzo
          przystępnej cenie. Np. teściowej kupiłam w Royal Collection sweterek
          za 39 zeta, przeceniony z 200:)
    • jsiemi Re: Chrzestny sponsorem... 26.08.09, 13:47
      My też pochodzimy z okolic Warszawy i absolutnie nie spotkałam się z tym, co tutaj opisujesz. Mój mąż ma dwoje chrześniaków. Jadąc do nich zabieramy ze sobą zawsze jakąś czekoladę, ale też drugą dla rodzeństwa, żeby nie było niesprawiedliwie. Chrzestni mojego syna natomiast są w tej kwestii zupełnie różni - siostra męża nie daje chrześniakowi nic, no ale przecież nie będę się upominać. Kuzyn natomiast pamięta o każdych urodzinach, świętach, dniu dziecka i w ogóle tak się przejmuje swoją rolą, ale właśnie tylko w kwestii materialnej. Mi osobiście bardziej zależałoby na tym, żeby mój syn miał kontakt ze swoimi chrzestnymi, żeby z nimi rozmawiał, bawił, przebywał, uczył się od nich... Żeby to nie był tylko materialny obowiązek dla nich, ale też radość obcowania, bez konieczności obdarowywania drogimi prezentami...
      • wolna.emocja Re: Chrzestny sponsorem... 27.08.09, 17:06
        Nie rozumiem problemu...
        Moja córka ma chrzestnych i tylko od ich dobrej woli zależy czy dostanie prezent
        czy nie/OCZYWIŚCIE MÓWIĘ TU O URODZINACH BO O INNYCH PREZENTACH OD TEJ PARY MOŻE
        ZAPOMNIEĆ. W zeszłym roku ani chrzestna ani chrzestny nie przyszli na urodziny
        /choć byli zaproszeni/ ich sprawa w tym roku chrzestnej sie przypomniało tydzień
        po urodzinach kupiła prezent za 30zł a chrzestny cicho siedzi. Co ja mam ich na
        siłę zmusić?? JA TEŻ WYCHODZE Z ZAŁOŻENIA ŻE DZIECKO MA RODZICÓW OD KUPOWANIA A
        PREZENTY PO 1000ZŁ TO MOŻNA SWOJEMU DZIECKU ROBIĆ
        • joshima Do wolna.emocja 28.08.09, 21:48
          Strasznie dużo krzyczysz. IMO bez powodu :)
          • wolna.emocja Re: Do wolna.emocja 29.08.09, 01:03
            joshima napisała:

            > Strasznie dużo krzyczysz. IMO bez powodu :)

            Bo ja narwana kobietka jestem i czasem mi tak wyjdzie hi hi
    • joshima Re: Chrzestny sponsorem... 28.08.09, 21:37
      cegielka612 napisała:

      > Natomiast mąż jest z mazowieckiego (okolice Warszawy) i tam
      > chrzestny to takie sponsor do wszystkiego.

      Oooo. To takie trochę krzywdzące uogólnienie. To nie ma związku z regionem tylko
      z relacjami w rodzinie IMO.

      > A jak jest u Was?
      No właśnie ja i cała moja rodzina pochodzimy z tego nieszczęsnego mazowieckiego
      (okolice Warszawy) i jakoś nie zauważyłam (a mam dwoje chrześniaków a mój mąż
      jednego, moja siostra jednego i za chwilę będzie matką chrzestną mojej córki i
      mój brat ma jednego, moja mama dwoje a tata jednego i tak mogłabym wymieniać) i
      jakoś nie zauważyłam takiego parcia o jakim piszesz. Kupuje prezenty swoim
      chrześniakom jeśli mam ochotę i takie na jakie mnie stać. Czasem sponsoruję
      jakieś "atrakcje" jeśli mogę sobie na to pozwolić. I nikt nie ma mi nic w tym
      temacie do zarzucenia. Nie dlatego bynajmniej, że jestem obrzydliwie bogata,
      tylko dlatego, że nasza rodzina jest NORMALNA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka