Dodaj do ulubionych

kontrakt na 3 lata a dziecko

IP: *.217.147.42.coditel.net 27.06.10, 20:08
Witajcie,

Mam pytanie ,dostalam oferte pracy na 3 lata w Brux.GFIV ale sie
waham.Oczywiscie chodzi mi o szkole dziecka ktore ma obecnie 8
lat.Nie wiem czy jako kontraktowiec przyjma mi dziecko do szkoly
europejskiej a do belgijskiej nie wysle bo skoro kontrakt na 3 lata
nie wierze w cud.
Jestem ciekawa jak wy robicie z dziecmi ?
Mysle ze gdybym byla osoba bez rodziny pewnie nie bylo by dylematu a
tak sie pojawil i mysle.
Boje sie rowniez byc sama z dzieckiem poniewaz maz dojedzie pozniej
oczywiscie jezeli znajdzie prace .Nie wiem czy gra jest warta
swieczki wiec sie waham .

dzieki z gory za wasze rady.

Anna-Maria
Obserwuj wątek
    • Gość: tez mama Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: 88.147.47.* 27.06.10, 21:57
      jako CA masz prawo do szkoly europejskiej. jaki cud masz na mysli?
      ze nie da rady? w tym wieku jeszcze zalapie jezyk. inna sprawa to
      srodowisko...
      masz racje, ze sie boisz o bezpieczenstwo. samotna kobieta pracujaca
      w instytucjach jest tu wysoce zagrozona. jest mnostwo wlaman. ja
      mialam juz drugie w ciagu 10 tygodni a wlasciciel mieszkania
      twierdzi, ze to nie powod, zeby wypowiedziec mu mieszkanie, mimo, ze
      po pierwszym nie wstawil wystarczajacej oslony na zamek!
      nie mowiac juz o poziomie uslug etc. czy ktos na tym forum jest w
      brukseli szczesliwy?? bo ja nie. znam ludzi, ktorzy co weekend jada
      do kraju albo nawet 2 razy w tygodniu!
      • Gość: Polonus Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: *.dip.t-dialin.net 27.06.10, 22:04
        Ludzie jezdzacy co weekend, albo nawet dwa razy w tygodniu (!) do Polski, powinni w ogole dac sobie spokoj z praca za granica, bo oni sie do niej nie nadaja. Oni bede zawsze nieszczesliwi, czy to Bruksela, Londyn, Paryz czy dowolne inne miasto.
        • Gość: zadowolona Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: *.access.telenet.be 27.06.10, 22:33
          Mieszkam w Brukseli juz od 1,5 roku, wczesniej mieszkalam 3 lata w
          Londynie i w Brukseli poziom zycia jest duzo wyzszy niz tam, nawet
          pod wzgledem uslug. Zupelnie zgadzam sie z poprzednikiem, ze jesli
          ktos musi jezdzic do kraju z tesknoty tak czesto, to po prostu nie
          jest stworzony do mieszkania za granica. Inna sprawa moze byc brak
          znjomosci lokalnych jezykow. Jesli nie zna sie przynajmniej
          francuskiego, to mozna sie poczuc wyobcowanym i miec poczucie zycia
          w bance.
          • Gość: tratata Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: 66.90.73.* 28.06.10, 00:19
            a ja to chyba jakis wyjatek jestem, bo nie znam francuskiego a czuje sie w
            Brukselii wysmienicie, jakos ang i niderlandzki pomaga i wystarcza, i nie jezdze
            do Polski co tydzien ale raz na 4-5 misiecy ale na tydzien, jejku nawet teskniac
            nie dalabym rady jezdzic raz na tydzien,
            chyba jakas dziwna jestem bo chyba szkoda by mi bylo marnowac pol weekendu na
            latanie aby pobyc tam pare godzin
            • Gość: tm Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: 88.147.47.* 28.06.10, 00:50
              ja do Polski nie jezdze prawie wcale (ostatnio bylam 2 lata temu),
              porownuje Bxl do miast w innych krajach. poczekaj az cie okradna a
              policja przyjedzie tylko spisac raport do ubezpieczalni. nie biora
              odciskow palcow, nie ma zadnego dochodzenia, nawet z sasiadami nie
              porozmawiaja. od razu stwierdzaja, ze nie bylo swiadkow, bo
              wlamywacza za reke nie zlapalam. niech ci sie to stanie pare razy i
              zobaczymy jak sie bedziesz wysmienicie czula. czego ci oczywiscie
              nie zycze.
        • Gość: tez mama Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: 88.147.47.* 28.06.10, 00:38
          Ale ja nie mowilam o Polsce. A te osoby to HoU i inni dlugoletni
          funkcjonariusze. A jezdza z powodow rodzinnych, bo rodziny sa lepiej
          ustawione w kraju ojczystym, albo po prostu jak widac wola Paryz od
          Bxl. Ja tez bym w Londynie nie mieszkala, ale powiedz mi, ktore
          uslugi stoja na wyzszym poziomie w Brukseli?? Nie zauwazylam jak na
          razie. Jedynie mieszkania i transport sa tansze.
    • Gość: anbxl Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: 91.194.202.* 28.06.10, 10:31
      Nie jestem i nie bylam w takiej sytuacji jak ty,ale znam tu wiele
      kobiet w podobnej do twojej sytuacji i raczej sa zadowolone.Mysle,ze
      warto zaryzykowac.A moze jakas alternatywa jest na poczatek urlop w
      obecnej pracy i po paru miesiacach sama zadecydujesz.Dziecko moze
      uczeszczac do polskiej sekcji w szkole europejskiej.Pewnie nic nie
      straci,a tylko zyska-nauczy sie innego-innych jezykow,pozna nowych
      kolegow.Co do kontraktu,to zawsze mozesz w miedzy czasie jak bedzie
      ci sie podobalo tu zdac egzamin na F lub w przyszlosci probowac
      znalesc prace jako AT lub w innych instytucjach jako AC.Jezeli
      chodzi o znalezienie pracy tu dla twojego meza nie jest to
      niemozliwe,ale bardzo,bardzo trudne.Jezeli chodzi o wlamania i
      kradzieze to jest to plaga nie tylko w BXL,ale zawsze lepiej na
      poczatek zaplacic troche wiecej za mieszkanie lub dobrze poszukac i
      wynajac cos w bloku,gdzie jest dozorca (ciekawski dozorca i
      ciekawscy sasiedzi-mniejsze ryzyko na wlamanie)
      A wiec wypisz na kartce za i przeciw i... decyduj...przyjezdzaj,bo
      nie ty pierwsza i nie ostatnia...
      • Gość: anna-maria Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: *.217.147.42.coditel.net 28.06.10, 11:39
        witam,

        Troche sie wystraszylam ,na poczatku bedac sama i jeszcze mnie
        okradna ???faktycznie sie zniechecilam i sie bede dobrze
        zastanawiac.Z Pl nie musze az tak uciekac tyle ze praca mi sie
        wydawala interesujaca .Ale faktycznie aspekt bezpieczenstwa jest
        istotny i to w przypadku jak na poczatku meza bedzie brak.

        Kiedys rowniez kilka osob na forum wypowiadalo sie co oby dla
        contraktowych niestety nie zawsze daja miejsce w szkole
        europejskiej.czy to prawda?


        jeszcze raz dziekuje za wasze pomocne informacje .
        pozdrawiam Anna-Maria
        • Gość: Onaa Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: 109.129.146.* 28.06.10, 13:58
          wiesz jezeli chodzi o bezpieczenstwo, to sporo zalezy od dzielnicy, sasiadow, z
          nimi trzeba dobrze zyc i najlepiej w bloku duzym, gdzie sporo ludzi mieszka,
          najlepiej starszych, co nie pracuja, takie babcie zawsze maja wszystko na oku
          (przynajmniej u nas)
          wiec: dobra dzielnica, auto, i dobre ubezpieczenie i rozsadek, chociaz jak ma
          sie pecha to i w najlepszej dzielnicy Cie okradna,
          jak sie jezdzi na dluzej to najlepiej dac znac sasiadom z gory, z dolu i obok,
          zostawiac automatyczne wlaczanie swiatla i radia,
          my mieszkamy juz 2 lata i dotychczas nic sie nie stalo, no ale u nas w bloku
          nasza sprzataczka goni wszystkich obcych, sa kamery, i nie widzialam aby sie
          jeszcze zdarzylo aby ktos wpuscil obcego do bloku

          ze szkolami Ci nie pomoge bo sama nie mam jeszcze dzieci
          • Gość: joebxl Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: 193.178.209.* 28.06.10, 14:35
            bez przesady z tymi wlamaniami i bezpieczenstwem.... to, ze komus
            sie gdzies tam przytrafilo (wspolczuje) to jeszcze nie znaczy, ze to
            jakis standard.....
            • Gość: anbxl Re: kontrakt na 3 lata a dziecko IP: *.access.telenet.be 28.06.10, 22:39
              oczywiscie,ze to nie jest standardem,choc ostatnio plaga.Podobno
              najlepszymi zlodziejami sa tutaj (czy to w BXL czy na wsi
              podbrukselskiej)cyganskie dzieci.Oczywisce nic im nie mozna zrobic
              nawet jak policja czy sasiad zatrzyma ich na goracym uczynku.A wiec
              jak juz wczesniej pisalam i ktos podobnie-mieszkanie w bloku z
              dozorca i kamera-moze troche drozsze albo i nie-trzeba dobrze
              poszukac.Na 100% przyjma w twojej sytuacji dziecko do polskiej
              sekcji (chyba mylisz z unijnymi zlobkami,gdzie czasem ciezko o
              miejsce,ale tez mialabys pierwszenstwo jak bylabys tu na poczatku
              sama).
              • byly_eurokrata Psychoza strachu 29.06.10, 08:47
                Jak czytam o tej psychozie na temat wlaman, to mi sie przypominaja nie tak odlegle czasy, gdy pracowalem dla placowki niemieckiej w Polsce i Niemcy oddelegowywani do pracy w niej prowadzili te same dyskusje: Jechac do tej Polski? Przeciez mi zaraz ukradna samochod i co tydzien beda mi sie wlamywac do mieszkania.... Po paru miesiacach zycia w tej "niebeziecznej" Polsce z reguly im przechodzilo, ale byly jednostki, ktore te fobie mialy do konca pobytu.

                A czy przecietny Polak zyje w takim strachu w swoim kraju? Chyba nie. Mala czesc sie chowa z monitorowanych osiedlach zamnknietych, ale przewazajaca czesc Polakow zyje w normalnych kamienicach/blokach nie czujac sie bynajmniej jak w South Bronx.

                Mysle, ze z niektorymi rzeczami mozna przesadzac. Anna-Maria, nie pisze tego zloswliwie, ale jesli nalezysz do kobiet, ktore bez towarzystwa meza sie po prostu boi, to raczej nie jedz, tym bardziej ze praca dla meza jest na miejscu bardzo malo pradopodobna.
                • Gość: Ela Re: Psychoza strachu IP: 91.181.78.* 29.06.10, 09:40
                  Byly_eurokrato,
                  psychoza w Polsce jest ciagle ogromna.
                  Malo kto ma drzwi z jednym zamkiem, wszedzie 3 zasuwy na drzwiach.
                  Tylko jak jak sobie przypominam moje polskie samodzielne zycie,to kosiarka stala
                  2 tygodnie poza brama ogrodka, bo maz zapomnial schowac i... nie ukradli.
                  Laptop lezal w aucie na przednim siedzeniu na Karowej, bo zapomnialam schowac do
                  bagaznika wychodzac na towarzyskie spotkanie i lezal tam, jak wrocilam po kilku
                  godzinach do auta.
                  Notorycznie zapominalam zamykac drzwi tarasowe, a mieszkalam na parterze z
                  ogrodkiem i nigdy nikt nie wszedl.
                  Co wiecej - ciagle slyszelismy od sasiadow - wezcie te okna czyms zakryjcie
                  wiecej, bo widac po zapaleniu swiatla co wy tam macie w srodku, okradna Was.
                  Nie okradli.
                  Teraz mialam wizyte z Polski, pierwsze co zrobil moj tato to wniosl do domu
                  nieprzytwierdzona skrzynke na listy,bo stoi w wejsciu do domu, a mieszkamy w
                  centrum miasta na dosc ruchliwej turystycznej ulicy i wedlug taty, ta skrzynka
                  nie postoi tam 5 minut.
                  Stoi juz miesiac nie przytwierdzona i nikt jej nie wzial;-)
                  Poza tym, jak ja moge elektryka samego w domu zostawic - toc ukradnie mi cos.
                  No i te donice z kwiatami stojace od strony ulicy- ukradna je na bank!
                  Jak to, ze architekt ma jeszcze klucz do naszego domu - przeciez to ryzyko.
                  Jeszcze nigdy nie slyszalam, zeby kogos z naszych znajomych/rodziny w Belgii
                  okradli.
                  Teraz kiedy po malu zaczynam ogladac rynek wynajmu domow w Warszawie,zeby
                  wiedziec miedzy czym a czym moge wybierac, to w szoku jestem ile domow ma kraty
                  w oknach! Z dwojga zlego wole juz dom na zamknietym osiedlu, bo co jak co, ale
                  kraty w oknach to przesada.


                  • marekggg Re: Psychoza strachu 29.06.10, 11:25
                    mialasz farta, mi sie do samochodu wlamywali statystycznie prawie
                    razna rok.
                    w brukseli mi sie wlamali do mieszkania bo drzwi byly jak u mnie w
                    biurze albo i gorsze. A wiec - trzeba miec porzadne drzwi
                    antywlamaniowe i sie ubezpieczyc. To samo z samochodami.
                    • Gość: Ela Re: Psychoza strachu IP: 91.181.78.* 29.06.10, 12:23
                      Marekggg, ale ubezpieczenie to jest cos co chyba kazdy posiada?
                      Nawet ja z takim fartem;-)

                      Ukradli nam raz jeden jedyny cos. Dwa rowery.
                      W Londynie, mieszkalismy na Canary Wharf, w luksusowym budynku z 8
                      apartamentami. 5 kamer w garazu bylo, gdzie staly nasze rowery, oprocz nich bylo
                      tam jeszcze 5 aut, ktorych wartosc przekraczala pol miliona funtow, cala okolica
                      szczelnie zamknieta i strzezona z dozorca.
                      Okazalo sie, ze tego dnia obraz z garazu nie byl zarejestrowany, bo cos sie
                      popsulo z CCTV;-) Mysle, ze dozorca maczal w tym palce.

                      Laptop lezal w niepozornym fiaciku, wiec kto by zagladal w takie autko;-)


                      • marekggg Re: Psychoza strachu 29.06.10, 12:46
                        nie kazdy ma AC. a wiec wtedy szkody pokrywa z wlasnej kieszeni.
                        no i rowery i bruksela to odrebny temat
                • Gość: tm Re: Psychoza strachu IP: *.ec.europa.eu 29.06.10, 10:45
                  ja nie przesadzam, pisze z wlasnego doswiadczenia. nigdy mi sie nie
                  wlamali do mieszkania a mieszkalam w 4 krajach. przyjezdzajac tu
                  mialam jeszcze wiare w dobro czlowieka, ale zostalo to
                  skorygowane... 2 wlamania w ciagu 10 tygodni, ile bedzie jeszcze
                  albo nawet cos gorszego? a wcale nie mam specjalnych skarbow. Na
                  policje nie ma co liczyc. to jest wlasnie jeden z powodow dlaczego
                  jest taka wysoka przestepczosc. tutaj tez duzo mieszkan na parterze
                  ma kraty, wiele opuszczonych z powybijanymi oknami (bo chyba nikt
                  tam w takich warunkach nie mieszka??) zaobserwowalam w okolicy
                  Ambiorix, niedaleko Szumana.
                  • Gość: olaala Re: Psychoza strachu IP: *.brutele.be 29.06.10, 16:02
                    TM
                    skoro wlamali Ci sie dwa razy w ciagu 10 tygodni to gdzie mieszkasz? masz
                    dozorce, kamery na klatce, sasiadow?
                    Ubezpieczenie sie ma i tyle nawet jak sie nie ma nic cennego w domu, bo nam sie
                    tak wydaje, a pozniej bo to bizuteria, bo to TV, aparat i wszystkiego zal :)
                    Zreszta mieszkajac w Holandii jak okradli znajomych to policja tez niezbyt sie
                    angazowala, wypelnili formularz i sobie poszli, nawet w takiej cudownej
                    Holandii, a wtedy niezle ich okradli, obrazy, plazme, laptopy. Pozniej sami
                    chodzili po sasiadach i sie pytali czy cos slyszeli a oni ze tak i powiedzieli
                    im ze mysleli ze sie wyprowadzaja...
                    Dlatego najwazniejsze jak sie mieszka w domku to miec dobry alarm i
                    ubezpeiczenie, na tym sie tutaj nie oszczedza a jak w bloku to najlepiej dobrze
                    zyc z sasiadami, my zawsze swoim mowimy jak gdzies jedziemy, a poza tym sasiadka
                    bezrobotna co sie dziecmi zajmuje zawsze wtedy doglada domu.
                    Wiec zdrowy rozsadek a nie sianie paniki.

                    • Gość: anbxl Re: Psychoza strachu IP: *.access.telenet.be 29.06.10, 17:35
                      nie wiem co rozumiesz pod pojeciem dobry alarm.Znajomi takowy mieli
                      z groupe4 i okradli ich.Moj maz zalozyl im prosty z kilkoma zwyklymi
                      i najwazniejsze WIDOCZNYMI webcam i od tego czasu maja
                      spokoj.Najwazniejszy jest alarm widoczny (nawet zwykle webcam)-
                      wowczas zlodziej zastanowily sie i bedzie wolal ryzykowac w innym
                      miejscu
                      Mojej przyjaciolce ukradli bizuterie z sejfu 2 lata temu.Niestety
                      choc wynajela detektywa i byly konkrety nasze rodaczki (2
                      siostry,ktore od kilku lat na zmiane zajmowaly sie jej matka i
                      mieszkaniem)przepadly i przypuszczano,ze wyjechaly do Australii
                      Ale moze lepiej nie straszyc potencjalnych nowych w Belgii,bo tu
                      jest jak wszedzie...A wiec przyjezdzajcie i wynajmujcie mieszkania
                      najlepiej w budynku z dozorca i wscibskimi czasem uciazliwymi
                      sasiadami
                      • Gość: olaala Re: Psychoza strachu IP: *.brutele.be 29.06.10, 18:09
                        dobry alarm to mialam na mysli taki co jest w widoczym miejscu, piszczy
                        strasznie i przyjezdza zaraz firma ochroniarska :)

                        ale dokladnie nie ma co straszyc nowych, takie zycie w duzym miescie, wszedzie
                        jest podobnie, a dobra dzielnica, wscibskie staruszki, dozorczyni, dobre drzwi z
                        3 zamkami, ubezpieczenie i rozsadek i mozna zyc spokojnie :)
                        • Gość: baruebar Re: Psychoza strachu IP: *.174-64-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 29.06.10, 18:53
                          w "duzym" miescie? przeciez Bruksela to male miasteczko w porownaniu z innymi
                          stolicami... Za to w innych prawdziwych duzych miastach nigdy tyle nie slyszalam
                          o kradziezach i to ani od bojazliwych Polakow ani od tubylcow. W Brukseli mam
                          wrazenie ze kazdy z moich znajomych juz choc raz byl okradziony.

                          Sama jestem bardzo daleka od siania paniki i rozpowszechniania stereotypow ale
                          to jest poprostu fakt: w Brukseli kradna (a rowery to juz chyba legenda) i nie
                          jest tu najbezpieczniej.
                          • Gość: olaala Re: Psychoza strachu IP: *.brutele.be 29.06.10, 21:10
                            tu kradna rowery....???
                            to nie wiesz co znaczy krasc rowery w Holandii, tam jak jakis lepszy masz to
                            zapiecie na 3 rozne zapinki nie pomoze jak sie ktos uprze
                            zazwyczaj najstarszym i najbrzydszym sie jezdzi codziennie a lepszy i nowy od
                            swieta ;) i ubezpieczony oczywiscie (ten nowy nie grat, grat ma byc taki jak
                            ukradna to ma byc nie zal :)
                            samej mi ukradli pare gratow :)
                            tutaj mi jeszcze nic nie ukradli,
                            chociaz nie powiem, sama w pewne dzielnice/miejsca w dzien sie bym tutaj nie
                            wybrala, a wieczorem to tylko wlasny transport badz taxi
                      • Gość: tm Re: Psychoza strachu IP: 88.147.37.* 29.06.10, 20:08
                        do anbxl: napisalam na maila w pracy, jak bedziesz miala czas, to rzuc
                        okiem i daj znac, dzieki
                        • Gość: anbxl Re: do tm IP: *.access.telenet.be 29.06.10, 22:30
                          Pewnie czas bede miala,ale brak dostepu do sluzbowego maila.Napisz
                          na gazetowego.Postaram sie w miare mozliwosci jutro odpowiedziec
                          A co do alarmowych syrenlub na czujnik to trzeba uwazac.Kiedys taki
                          mielismy i kontrole nad nim na odleglosc.Kot byl przyczyna wlaczenia
                          sie alarmu,pol wioski "postawione na nogi"
                          • Gość: Dagmara Re: do tm IP: 72.52.65.* 30.06.10, 00:32
                            To musiał być jakiś super kot, sam się postanowił włamywać i sam się włamał
                            skoro alarm uruchomił. Mam nadzieję, że do nas nie dotrze!
                          • Gość: tm Re: do tm IP: 88.147.37.* 30.06.10, 00:33
                            nie wiedzialam jakiego masz maila gazetowego bo sie ostatnio nie
                            logowalas. teraz juz wiem. u mnie raczej nie grozi wlaczenie alarmu przez
                            kota, na tej wysokosci, ale przez "sasiadow" lub innych "gosci" owszem.
                            juz wszystko wydaje mi sie mozliwe, tzn. jak nie wejda drzwiami, to moze
                            oknem beda probowac.
                          • Gość: Dagmara do anbxl IP: *.dallasisd.org 30.06.10, 00:36
                            studiując Twoje ostatnie posty zauważyłam, że wszystkich i wszystkiego się
                            czepiasz, dosłownie
                            probójesz nam czy sobie udowodnić, że jesteś najmądrzejsza?
                            Łapanie wszystkich za słówka i wymądrzanie się jest conajmniej dziwną droga aby
                            to robić
                            więc powstrzymaj się proszę, bo przez to temat, który można byłoby już dawno
                            skończyć jest maglowany ciągle i maglowany
                            • Gość: do Dagmary Re: do anbxl IP: 88.147.37.* 30.06.10, 00:51
                              o co ci chodzi? do kogo to mialo byc? jesli do mnie to po prostu
                              tlumaczylam, dlaczego nie napisalam na jej prywatnego maila, bo sobie
                              zwyczajnie nie sprawdzilam, jakiego ma. ani nie napisalam tego zlosliwie o
                              tym kocie. to chyba raczej ty (patrz post powyzej). jesli do anbxl to nie
                              uwazam, zeby ona sie wymadrzala, bo ta uwaga byla akurat celna, ze alarm
                              moze sie wlaczyc przez kota w ogrodzie i to tez trzeba wziac pod uwage
                              instalujac go. jesli cie ten temat nie interesuje, to nie czytaj tego
                              watku. to nie lista wewnterzna gdzie dostaniesz 30 maili na ten temat. jak
                              widac jednak cie to ciekawi, skoro ciagle zagladasz.
                            • Gość: tm do Dagmary IP: 88.147.37.* 30.06.10, 00:53
                              aha i -uje sie nie kreskuje
                    • Gość: tm Re: Psychoza strachu IP: *.ec.europa.eu 30.06.10, 16:32
                      nie mam dozorcy ani kamer(jeszcze), paru sasiadow, ktorzy albo nic
                      nie slyszeli albo ich nie ma. Wydaja sie byc na poziomie, ale sa
                      jeszcze 2 sprzataczki, ktore tez maja klucze do drzwi wejsciowych,
                      ktore w obu przypadkach byly nieuszkodzone. Nie wiem, czy moge mowic
                      sasiadom, ze wyjezdzam, bo licho wie, kto to byl. Potwierdza sie zla
                      slawa Schaerbeeku, choc jest to czesc blizej Woluwe. Chyba
                      najlepszym rozwiazaniem bylby alarm z polaczeniem do centrali plus
                      kamery.
                      • Gość: joebxl Re: Psychoza strachu IP: 193.178.209.* 30.06.10, 16:39
                        Czyli dotarlismy do clue programu..... Wszystko zalezy w jakiej
                        dzielnicy mieszkasz....
                        • Gość: tm Re: Psychoza strachu IP: 88.147.13.* 30.06.10, 20:33
                          to doradz dokad mam sie przeprowadzic, najlepiej z dokladniejszymi
                          namiarami.
                          dzieki
                          • ella111 Re: Psychoza strachu 01.07.10, 15:15
                            Powierzchniowo to Bruksela jest wieksza od Paryza a Paryz to podobno
                            duze miasto ;-)

                            Ja tu mieszkam od 1991, alarmu nie mam i ani razu nie mielismy
                            wlamania.

                            A co do pytania autorki watku to to chyba indywidualna sprawa czy
                            komus odpowiada takie zycie na odleglosc, pewnie zalezy tez od
                            sytuacji jaka sie ma w Polsce.
                            • Gość: duze miasto Re: Psychoza strachu IP: *.ec.europa.eu 01.07.10, 15:53
                              A te dane to niby skad? To podobne jak mowienie ze Bruksela to
                              najbardziej zielone miasto w Europie, wiekszej bzdury nie slyszalem..

                              Paryz: 105,40 km²
                              Bruksela (Ville): 32,61 km²

                              Jezeli chcesz brac pod uwage aglomeracje to:

                              Agglomération de Paris: 2 723 km² (i 10 mln mieszkancow)
                              Bruxelles-Capitale: 161,38 km² (i ciut ponad 1 mln mieszkancow)

                              Wioska i tyle.
                              • ella111 Re: Psychoza strachu 01.07.10, 21:04
                                z wikipedii chyba
                                ale Bruxelles Ville to chyba samo centrum, a nie 19 gmin? No jesli
                                tylko centum brane pod uwage to faktycznie mala, ale nie liczy sie w
                                tym Schaerbeek, Woluwé, Ixelles, Anderlecht, Uccle, Jette, Etterbeek
                                itp... A do aglomeracji paryskiej wlicza sie przedmiescia typu Seine-
                                Saint-Denis. Moze trudno porownac bo Bruksela nie jest otoczona
                                blokowiskami.
                                A ze stosunkowo malo mieszkancow to sie zgadzam.
                                A zielone miasto to wyszlo chyba przy porownywaniu ile terenow
                                zielonych przypada na mieszkanca. Poniewaz chyba czesc Forêt de
                                Soignes liczy sie do Brukseli to tu wypada duzo.
                                Ale to zupelnie OT...
                      • marekggg Re: Psychoza strachu 30.06.10, 16:44
                        jezeli wlamuja sie gowniarze, lu amatorzy, to jedyny sposob sa
                        porzadne drzwi antywlamaniowe, z ktorych sie wbijaja prety metalowe
                        do framugi wypelnionej betonem. oczywiscie, profesjonalisci sa w
                        stanie predzej czy pozniej otworzyc kazdy zamek. do mieszkania w
                        ktorym mieszkamy obecnie tez sie probowano wlamac, zle lom tylko
                        troche pogniotl blache na drzwiach. zato jak sie zepsul zamek, to
                        kosztowal 500 euro. facet stwierdzil ze jedyne nasze sczescie to to,
                        ze nie za trzasnalem drzwi jak wychodzilem, bo by wymiana i naprawa
                        kosztowala kilka tysiecy oraz pare godzin pracy - chyba mial na
                        mysli rozwiercenie tych drzwi.
                        • Gość: mala Re: Psychoza strachu IP: *.ec.europa.eu 30.06.10, 17:27
                          kilka tysiecy euro za potencjalna naprawe drzwi, kosmicznie w tej
                          brukseli,
                          a dobytek i tak mozna stracic, to chyba naprawde lepiej przestac na
                          ikei i tanim lcd zeby w razie co nie bardzo bolalo ;)
                          drzwi do mojego bloku kosztowaly 6 tysi, w tym roku cos znowu beda
                          majstrowac przy nich za kolejne tysiaki, a ty placz i plac, a
                          zlodzieje i tak wejda jak sie upra
                • Gość: xyz Re: Psychoza strachu IP: 62.96.104.* 06.07.10, 17:06
                  Do bylego_eurokraty: Slyszalem juz pare razy z roznych zrodel, oczywiscie
                  niepotwierdzonych, ze ciezko jest znalesc prace w Brukseli dla ludzi spoza
                  instytucji. Poniewaz sam bede za 3 miesiace w podobnej sytuacji (dostalem prace
                  w instytucjach) a moja partnerka przeprowadza sie ze mna, zaczynam sie
                  interesowac tym problemem. Odnosi sie on do ludzi z malymi kwalifikacjami lub
                  niewdziecznym wyksztalceniem (humanisci czy pedagodzy) czy rowniez do innych
                  dziedzin jak np. IT lub BWL?
                  Nie moge uwierzyc, ze ktos znajacy dobrze Angielski, Niemiecki i Francuski,
                  dysponujacy dyplomen uniwersyteckim IT nie znajdzie szybko dobrze platnej pracy
                  w Brukseli.
                  Jakie jest Twoje zdanie?
                  Dziekuje z gory za odpowiedz.
                  • marekggg Re: Psychoza strachu 06.07.10, 17:31
                    jezeli w firmie ktora obsluguje instytucje, to i owszem, znajdzie.
                    Te firmy obsluguja nasze DG (nie wiem jak w innych):
                    One4EU
                    Altran Technologies
                    European Dynamics
                    Consortium CASSIS
                    w lokalnych firmach moze byc problem brak flamandzkiego. no i dyplom
                    sam w sobie to nie wiele daje, trzeba miec praktyke.
                  • byly_eurokrata Re: Psychoza strachu 06.07.10, 18:18
                    @xyz: poniewaz w Brukseli pracowalem tylko pol roku, potem w Luksemburgu, nie jestem niestety w stanie Ci udzielic jakiejkolwiek konkretnej odpowiedzi, bo po prostu ani nie znam pozainstytucyjnego rynku pracy w Brukseli ani nie znam osob z branzy IT na tym rynku.

                    Moze inni forumowicze Ci pomoga na podstawie swoich doswiadczen?
                    • Gość: anbxl Praca w Belgii IP: *.access.telenet.be 06.07.10, 19:00
                      A ja znam tutejszy rynek pracy i dorzuce-moze pare lat temu bylo
                      latwiej tu znalezc prace specjalistom IT,ale teraz jest kryzys i
                      wiele firm IT zwalnia nawet grupowo personel (np HP).W Belgii
                      bezrobocie ciagle rosnie rowniez wsrod wysokowykwalifikowanej
                      kadry.Latwiej znalezc prace ludziom mlodym lub pracownikom
                      niewykwalifikowanym (horeca,budowlanka,pielegniarki,salowe).Wielu
                      tutejszych po 40 traci prace i bardzo trudno jest im odnalezc
                      sie.Znam wielu Polakow,ktoorzy juz od kilku lat szukaja prace i poki
                      co dalej sa na utrzymaniu zon.Tylko kilku znajomych znalazlo prace w
                      sektorze prywatnym,kilkunastu w instytucjach.Chyba jest kilku
                      Polakow pracujacych przez firmy zewnetrzne w IT w KE.Jednak
                      wiekszosc IT to tutejsi,gdyz czesto oprocz angielskiego i FR
                      wymagaja znajomosc flamandzkiego.Mysle,ze nalezy tu myslec
                      pozytywnie-szukac w zagranicznych korporacjach,call centrum i
                      inwestowac w siebie-nauka i lepsza znajomosc jezykow
                      • Gość: xyz Re: Praca w Belgii IP: 62.96.104.* 13.07.10, 16:47
                        wielkie dzieki dla: marekggg, byly_eurokrata i anbxl.
                        Nie znam rynku belgijskiego i jestem wdzieczny za kazda wiadomosc. Troche tez mi trudno zrozumiec trudnosci ze znalezieniem czegos sensownego w Brukseli. W Niemczech, ktore maja podobnie ustrukturyzowany rynek, nie ma najmniejszych problemow na rynku pracy (pomijam NRD) a Belgia ma przeciez mniejsze bezrobocie... W ekstremalnym przypadku bedziemy musieli szukac czegos w poblizszym Aachen lub w Kolonii :)
                        Jest ktos, kto ma pozytywne doswiadczenia w szukanieu pracy w Brukseli?
                        Z gory dziekuje
                        • Gość: pracujaca Re: Praca w Belgii IP: 88.147.34.* 13.07.10, 20:42
                          bezrobocie w Brukseli podobno wynosi 24 procent...
                          • Gość: annick Re: Praca w Belgii IP: *.access.telenet.be 13.07.10, 21:16
                            a jednoczesnie Bruksela oferuje najwiecej miejsc pracy w Belgii...

                            Problem polega na tym, ze w Brukseli jest masa ludzi dojezdajacych
                            do pracy, podczas gdy wielu mieszkancow nie ma pracy z roznych
                            powodow
                          • Gość: anbxl Re: Praca w Belgii IP: *.access.telenet.be 13.07.10, 21:23
                            Ja slyszalam,ze obecnie w BXL bezrobotne wynosi ponad 25%,ale nie
                            moge znalezc info na necie.Natomiast moze to przyda sie
                            www.rtbf.be/info/regions/bruxelles/emploi-pic-historique-du-chomage-a-bruxelles-234998
                            Nalezy pamietac tez o tych,ktorzy z takich czy innych powodow traca
                            bezrobotne i przechodza na socjal lub pobieraja zasilki z kasy
                            chorych. Tu dalej jest polityka poprawienia imago i procentow i z
                            byle jakiego powodu ludzie traca bezrobotne.Mysle,ze latwiej o prace
                            w Niemczech (wieksze terytorium,wiecej
                            zakladow,firm,choc....ostatnio bylam we wsch Flandrii w miasteczku
                            oddalonym od BXL 20 km i w kazdym interimie wisialy olbrzymie
                            afisze -oferty pracy.Z ciekawosci probowalam dowiedziec sie czy to
                            nie reklama.Okazalo sie,ze firmy,fabryki w okolicach Lebbeke-
                            Dendermonde,Wetteren poszukuja pilnie pracownikow
                            • marekggg Re: Praca w Belgii 14.07.10, 14:56
                              tylko ze problem jest taki, ze z brukseli wiekszosc imigrantow z
                              afryki i blizkiego wschodu nie zna jezyka i nie ma kwalifikacji. no
                              i po co dojezdzac 20 km jak socjal jest w dzielnicy za rogiem.
                              • Gość: anbxl Re: Praca w Belgii IP: 91.194.202.* 14.07.10, 17:05
                                Znasz konkretne sytuacje i historie czy tylko tak myslisz i
                                przypuszczasz sluchajac opowiesci innych i obserwujac sasiada?W
                                mojej wiosce wielu takim niezle powodzi sie,bo coraz wiecej jest tu
                                czarnoskorych prawnikow i lekarzy,nie wspominajac o pielegniarzach.
                                Zapewniam ciebie ze i na socjal trzeba sobie zapracowac.Skonczylo
                                sie dostawanie kasy za nic. Ci co biora socjal musza uczestniczyc w
                                kursach lub pomagac np w domu starcow za ktory dany CPAS jest
                                odpowiedzialny.Prawda jest,ze nie jest latwo,ale jak mowia CHCIEC TO
                                MOC....
                                • marekggg Re: Praca w Belgii 14.07.10, 17:47
                                  oczywiscie ze sa wyjatki, tylko ze te wyjatki nie zamieszkuja pewne
                                  dzielnice do ktorych strach wejsc. a sasiadow mam chynczykow,
                                  wegrow, anglika, hiszpanke, belga...
                                  • Gość: anbxl Re: Praca w Belgii IP: *.access.telenet.be 14.07.10, 20:47
                                    marekggg zapewniam ciebie,ze to nie sa wyjatki (to moge stwierdzic
                                    na podstawie mojej dzialalnosci spolecznej,a nie na podstawie jedna
                                    pani drugiej pani)...jak dobrze wiesz nie wybiera sie koloru skory i
                                    miejsca urodzenia.A i Polacy nie lubia stereotypow typu
                                    pijak,zlodziej.Mam wrazenie,ze wielu rodakow chce docenic siebie
                                    krytykujac inne nacje,a nie widzac nic na swoim podworku.Wiesz ilu
                                    naszych rodakow nawet tu w Belgii i BXL "rzeruje" na innych
                                    rodakach,a to z jednej strony jako posrednicy-handlarze praca nie
                                    placac za wykonana robote,a to rozpoczynaja prace u kogos i znikaja
                                    z zaliczka.STOP TWORZENIU STEREOTYPOW
                                    • marekggg Re: Praca w Belgii 15.07.10, 14:28
                                      nie jestem twoim rodakiem, to po pierwsze. po drugie, to ze
                                      imigranci maja problem ze znalezeniem pracy to niestety jest faktem.
                                      a to ze czesci z nich sie udalo na pewno tez jest faktem. jedynie
                                      edukacja a chec zmiany stylu zycia pomoze.
                                      • Gość: anbxl Re: Praca w Belgii IP: 91.194.202.* 15.07.10, 16:25
                                        W obecnych czasach tutaj nie tylko emigranci maja problemy ze
                                        znalezieniem pracy,ale i tubylcy.Napewno nie jest to zwiazane z
                                        edukacja czy stylem zycia tylko z obecna koniunktura.Wyobraz
                                        sobie,ze to wlasnie ludziom wyksztalconym powyzej 35-40 roku zycia
                                        najtrudniej znalezc prace.
                        • kiniox Re: Praca w Belgii 14.07.10, 14:38
                          Witaj, nie mam doświadczeń osobistych, ale mam kilkoro znajomych,
                          którzy pracują na wolnym rynku i BARDZO dobrze im się wiedzie, z
                          podwójnym naciskiem na BARDZO. W tym, znam co najmniej dwie osoby,
                          które znalazły bez problemu pracę biurową wyłącznie z językiem
                          angielskim (tzn. bez francuskiego i niderlandzkiego), aczkolwiek ich
                          zarobki nie są szczególnie imponujące. Zależy zapewne od profilu
                          zawodowego i umiejętności autopromocji. Znam też osoby, które
                          prowadzą własną działalność i też sobie dają radę, ale to podobno
                          wyższa szkoła jazdy tutaj. Oczywiście jest tu również wiele osób,
                          które pracy znaleźć nie mogą, ale uważam, że nie ma co demonizować,
                          bo optymistycznych historii jest wiele. Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka