Dodaj do ulubionych

Nasza droga żywność

07.02.11, 06:15
To nie jest do końca tak jak pani pisze. W grę wchodzi gra kapitałów i to tych światowych. Następuje teraz przepływ kapitału zarobionego na wysokich cenach ropy i gazu do kieszeni światowych producentów zbóż. Jak zwykle za wszystko muszą zapłacić najsłabsi.
Obserwuj wątek
    • leuciscus Nasza droga żywność 07.02.11, 06:49
      Święte słowa! Wreszcie ktoś o tym przypomniał. Niestety u nas rolnictwem rządzi PSL (albo, ha,ha... Samoobrona), więc wszelka dyskusja na ten temat jest niemożliwa. U nich liczy się tylko interes w danym roku. Przyszłość dla tych umysłów jest zbyt trudna do ogarnięcia.
      • n30n Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 08:24
        Myli pani skup interewencyjny z tworzeniem strategicznych zapasow. Skup interwencyjny jest pewnego rodzaji spekualcja i wplywaniem na wolny rynek. Najczesciej jest wymuszony dla zapokojenia malej grupy nacisku, a nie dla dobra spoleczenstwa. Zreszta w dobie gospodarki globalnej i braku barier celnych, taki skup nic by nie dal bo cene ustala rynek ogolnoswiatowy, a nie lokalny. To ze Rosja wprowadzila zakaz eksportu zboz do innych krajow, napewno nie zostanie zapomniane przez inne kraje, ktore uwazaja ze skoro otwieramy sie na wasze produkty to zasada solidarnosci muszkieterow musi byc zachowana. Dzis w dobie kontenerowcow, sprowadzenie jakiegokolwiek towaru z jakiegokolwiek miejsca na swiecie, nie stanowi wielkiego problemu. Rynek jest globalny. Jedynym rozwiazaniem tej sytuacji jest zwiekszenie areualu zasiewow, a nie interwencjonowanie przez rzady. Zreszta zamiast miesa mozna jesc ryby lub soje, zamiast przenicy - zyto lub kukurydze , zamiast makaronu - ryz lub kasze gryczana.
    • babaqba Nasza droga żywność 07.02.11, 08:22
      WPR jest potrzebne ...rolnikom. Konsumentom - bardzo tak sobie. Najpierw rząd zabierze mi pieniądze, aby na wszelki wypadek skupić od rolnika "płody" a potem, gdy nadejdzie nieurodzaj, rząd mi je sprzeda. Czyżbym zapłacił dwa razy? Dlaczego żywność tak szczodrze dotowana jest droższa niż na wolnym rynku? Argumentem rolników, by dostawać nadal naszą forsę było zawsze to, że bez dopłat chleb kosztowałby trzy razy drożej. Argument chybiony, bo chleba takiej jakości, jak produkują polskie piekarnie, nikt rozsądny nie jada, choćby dawali za darmo. Więc cena nie ma znaczenia.

      A tak na marginesie - wiecei, że wiele produktów zaczyna być tańszych w Niemczech? I do tego ma odpowiednią jakość, nie tę "polską". Przy takiej polityce nasz kraj padnie wcześniej niż później.
      • thorgallpl Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 08:30
        podaj nazwy produktow, ktore sa tansze w niemczech.
      • koloratura1 Ja w kwestii chleba (wyłącznie). 07.02.11, 10:38
        babaqba napisała:

        > bo chleba takiej jakości, jak
        > produkują polskie piekarnie, nikt rozsądny nie jada, choćby dawali za darmo.

        Chyba się jednak zbytnio rozpędziłe/aś...

        Trochę się w życiu poobijałam po świecie i - mogę Cię zapewnić - nigdzie nie jadłam tak dobrego chleba jak w Polsce...
    • misiu-1 Nasza droga żywność 07.02.11, 08:26
      Winą polityków jest nie brak WPR, tylko rozpanoszony socjalizm i ręczne sterowanie gospodarką. Jak się płaci rolnikom za nieuprawianie ziemi i wyznacza maksymalne limity produkcji, to nie ma się co dziwić, że przy lada zachwianiu pogody żywności zaczyna brakować.
      • tomalamas Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 08:32
        Z tego co wiem, to choćby w zachodniopomorskiem magazyny nie skupują zboża od rolników, bo prawdopodobnie mają pełny stan. Ot, ktoś rzucił hasło, że będzie drożej i wszyscy czekają. Więc to raczej wina braku grup producenckich wynikających z mentalności Polaków, wina braku elastyczności na rynku płodów rolnych, pewnie problemem jest także mała różnorodność podmiotów w obszarze przetwórstwa (młyny, rzeźnie, elewatory...). Oczywiście tych znaczących podmiotów, mali nie mają wpływu na ogólnopolskie ceny.
    • tomasso3 Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 08:29
      Już dawno nie czytałem rozsądnego tekstu o istocie i celu WPR. Brawo, Pani redaktor.

      Szkoda tylko, że ten głos nie ma szans przebic się przez pseudoliberalną papkę, która media karmią nas na codzień.
      • asperamanka Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 09:24
        Ten artykuł to jest czysta propaganda. Niestety, bo w tym artykule niezaprzeczalną prawdą jest tylko to, że Wspólna Polityka Rolna (CAP) miała w założeniach służyć samowystarczalności żywnościowej Europy doświadczonej głodem w czasie dwóch wojen światowych. Tak to na początku sprzedawano propagandowo, i ludzie to kupili jako tłumaczenie, dlaczego muszą płacić drożej za żywność. W rzeczywistości chodziło o to, że rząd RFN za pieniądze niemieckiego podatnika i konsumenta kupował zgodę Francuzów na budowę jednolitego obszaru gospodarczego, w którym pierwsze skrzypce grałby niemiecki przemysł. Plan sie udał. Tak to funkcjonowało kiedy EWG składała się z 6-ciu członków, potem 9-ciu, a potem 12-tu. De facto cała Europa płaciła i płaci na francuskiego chłopa. Stąd były te protesty tychże francuskich chłopów przeciwko przyjmowaniu Hiszpanii i Portugalii do Wspólnoty w 1982 roku, z wielotygodniowym blokowaniem dróg (bo na południu owoce i warzywa rodzą się i wcześniej, i taniej niż we Francji), i słynne walenie torebką przez Panią Thatcher, która utargowała "rabat brytyjski" w składce, żeby na tego francuskiego rolnika UK nie płaciło, co nam sie odbija czkawka do dziś.

        A przyczyny drożyzny są zupełnie inne, szanowna Pani Redaktor, i zasadniczo trzy:

        Po pierwsze, polityka amerykańskiego FED-u, który emituje puste dolary w ramach różnych TARP, QE 1 czy QE 2, i wobec tego inwestorzy uciekają od parzącego w ręce dolara w realne aktywa, czyli surowce mineralne i rolne. Ich ceny właśnie dlatego w wymiarze dolarowym wzrosły w ciągu ostatniego roku o 50 - 100%. Proszę pamiętać że w przeciwieństwie do żywności, w kopalnictwie miedzi czy rud żelaza albo ołowiu nie było w zeszłym roku nieurodzaju, a ceny wzrosły nawet pomimo tego, że ogólnie na świecie mamy recesję, i jedne Chiny aż tak popytu nie nakręcają.

        Po drugie, oszalali ekoterroryści w USA znaleźli potężnego sojusznika w przemyśle naftowym, i przy pomocy gigantycznych dotacji promują produkcję "ekopaliw" typu E 85 składających się głównie z etanolu uzyskiwanego z kukurydzy. Spora część kukurydzy zamiast na stół i na pasze wędruje zatem do gorzelni, a to powoduje ogromny wzrost nie tylko jej ceny, ale też ceny innych zbóż którymi zastępuje się kukurydzę. Proszę przy tym pamiętać że kukurydza to nie tylko pożywienie znacznej części biedniejszych ludzi, ale też pasza i syrop fruktozowy, którym słodzi się dziś bardzo wiele produktów. Problem w tym, że żeby uzyskać z pozyskanego z kukurydzy C2H5OH energię równoważną 1,4 litra benzyny, trzeba w jej uprawę i przetworzenie włożyć 1 litr benzyny, więc bez dotacji, jak to wyliczyli Amerykanie, galon takiego paliwa kosztowałby na stacji $ 7, a więc ponad dwa razy więcej niż benzyna. Drugi problem polega na tym, że jeżeli ten sam litr benzyny włoży się w uprawę i przetworzenie trzciny cukrowej w Brazylii, to się z niej uzyska energię równoważną 7 (siedmiu) litrom benzyny, ale rząd USA nie jest głupi i dba o swoich, więc import etanolu z Brazylii obłożono gigantycznymi cłami.

        Po trzecie w końcu, mieliśmy w 2010 roku na świecie trochę klęsk żywiołowych i niższe zbiory, ale zdarzały się gorsze lata, i bez pierwszych dwóch czynników ceny wzrosłyby nieznacznie.
        • mara571 Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 10:18
          nalezaloby dodac nastepujace punkty:
          4.ludnosc swiata nieprzerwanie rosnie
          5. powierzchnia upraw rolnych maleje
          6. rosnie spozycie zywnosci w krajach takich jak Chiny i Indie dzieki rosnacej stopie zyciowej.
          Artykulu nie uwazam za czysta propagande.
          Polityke rolna Uni pozbawiono waznego instrumentu ale dzieki naciskom lobby nie zmiejszono jej kosztow.
          Najwieksi beneficjenci dotacji doprowadzili nawet do wyroku sadowego zabraniajacego publicznego ujawnienia kto i ile dostaje.
          • asperamanka Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 10:57
            Twoje trzy kolejne punkty są oczywiście prawdziwe, tylko że to są czynniki które uzasadniają stopniowy i długoterminowy wzrost cen żywności na świecie, rebus sic stantibus. A pierwsze trzy czynniki zmieniły "zasady gry" i spowodowały właśnie wysoki i skokowy wzrost cen w 2010 roku, znacznie większy niżby to normalnie wynikało ze wzrostu liczby ludności, ograniczenia areału upraw, i rosnącego spożycia w Chinach czy Indiach.
            • mara571 Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 11:06
              sorry, ale rok 2008 nie byl rokiem nieurodzaju i klesk zywiolowych, a ceny zywnosci na swiecie rosly do wrzesnia w bardzo szybkim tempie. Glownie przez wielkie zakupy Chinczykow i Hindusow.
              • asperamanka Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 13:11
                To prawda że rok 2008 nie był rokiem nieurodzaju. Ale był rokiem, kiedy pękła w USA bańka spekulacyjna na nieruchomościach, kapitał zaczął szukać innych rynków do spekulacji (spójrz choćby na ceny ropy naftowej, które wtedy osiągnęły 150 $ za baryłkę), i na dobre rozkręcono program produkcji etanolu w USA z kukurydzy w ramach "kiełbasy wyborczej", a było to hasło chwytliwe, bo "globalne ocieplenie" nie zostało jeszcze wtedy skompromitowane ujawnieniem manipulacji "naukowców", co nastąpiło dopiero przed "szczytem klimatycznym" w Kopenhadze na przełomie 2009/2010. To wtedy doszło do rozruchów w Meksyku, bo przerabianie kukurydzy na alkohol doprowadziło do takiego wzrostu jej ceny, że tortille zaczęły kosztować majątek. Dodatkowo w drugiej połowie 2008, jeszcze za Busha Juniora, zaczął się w USA TARP, czyli pierwszy etap rozwadniania dolara.

                Własnie dlatego o tym wyraźnie napisałem. To nie nieurodzaj w 2010 jest podstawową przyczyną tak ogromnego obecnie wzrostu cen żywności. NIEURODZAJ SPOWODOWAŁBY SAM Z SIEBIE UMIARKOWANY WZROST CEN, A NIE AŻ TAK SKOKOWY. To GŁÓWNIE spekulacje związane z inflacyjną polityką FED, ułatwiające granie na obawach o dostępność żywności w związku z nieurodzajem, SĄ PRZYCZYNĄ OBECNYCH SZALEŃSTW CENOWYCH NA WSZYSTKICH RYNKACH SUROWCÓW, MINERALNYCH RÓWNIEŻ. Plus program rozwoju produkcji biopaliw akurat z tych surowców rolnych, z których najmniej je się opłaca wytwarzać, z punktu widzenia stosunku nakładu energetycznego do uzyskanego efektu, czyli kukurydzy w USA i rzepaku w Europie (bioestry do oleju napędowego). Bardzo opłaca się z trzciny cukrowej i roślin oleistych rosnących w tropikach, tylko one właśnie dlatego że są tropikalne, nie rośną ani w Stanach, ani w Europie, więc się promowanie ich koncernom z USA czy EU znacznie mniej opłaca.
                • mara571 Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 15:06
                  asperamanka napisał:

                  > To prawda że rok 2008 nie był rokiem nieurodzaju. Ale był rokiem, kiedy pękła w
                  > USA bańka spekulacyjna na nieruchomościach, kapitał zaczął szukać innych rynkó
                  > w do spekulacji (spójrz choćby na ceny ropy naftowej, które wtedy osiągnęły 150
                  > $ za baryłkę), i na dobre rozkręcono program produkcji etanolu w USA z kukuryd
                  > zy w ramach "kiełbasy wyborczej", a było to hasło chwytliwe, bo "globalne ociep
                  > lenie" nie zostało jeszcze wtedy skompromitowane ujawnieniem manipulacji "nauko
                  > wców", co nastąpiło dopiero przed "szczytem klimatycznym" w Kopenhadze na przeł
                  > omie 2009/2010. To wtedy doszło do rozruchów w Meksyku, bo przerabianie kukuryd
                  > zy na alkohol doprowadziło do takiego wzrostu jej ceny, że tortille zaczęły kos
                  > ztować majątek.
                  no to przypomne historie mleka w proszku zalegajacego unijne magazyny, ktore wykupili Chinczycy. Ich prezydent wyrazil zyczenie, aby kazde chinskie dziecko moglo wypic szklanke mleka codziennie jak w Europie z ktorej wlasnie wrocil.
                  Dodatkowo w drugiej połowie 2008, jeszcze za Busha Juniora, zac
                  > zął się w USA TARP, czyli pierwszy etap rozwadniania dolara.
                  zgadza sie, ale dopiero w ostatnim kwartale 2008.
                  > Własnie dlatego o tym wyraźnie napisałem. To nie nieurodzaj w 2010 jest podstaw
                  > ową przyczyną tak ogromnego obecnie wzrostu cen żywności. NIEURODZAJ SPOWODOWAŁ
                  > BY SAM Z SIEBIE UMIARKOWANY WZROST CEN, A NIE AŻ TAK SKOKOWY. To GŁÓWNIE spekul> acje związane z inflacyjną polityką FED, ułatwiające granie na obawach o dostęp
                  > ność żywności w związku z nieurodzajem, SĄ PRZYCZYNĄ OBECNYCH SZALEŃSTW CENOWYC> H NA WSZYSTKICH RYNKACH SUROWCÓW, MINERALNYCH RÓWNIEŻ. Plus program rozwoju pro
                  > dukcji biopaliw akurat z tych surowców rolnych, z których najmniej je się opłac
                  > a wytwarzać, z punktu widzenia stosunku nakładu energetycznego do uzyskanego ef
                  > ektu, czyli kukurydzy w USA i rzepaku w Europie (bioestry do oleju napędowego).
                  > Bardzo opłaca się z trzciny cukrowej i roślin oleistych rosnących w tropikach,
                  > tylko one właśnie dlatego że są tropikalne, nie rośną ani w Stanach, ani w Eur
                  > opie, więc się promowanie ich koncernom z USA czy EU znacznie mniej opłaca.
                  Prosze poszukac w sieci o wykupywaniu lub dzierzawie ziemi przez wielkie koncerny, glownie azjatyckie wielkich polaci ziemi w Kambodzy i o rozuchach na Magaskarze.
                  I o niszczeniu lasow tropikalnych, wszystko po to, aby zalozyc plantacje palm.
                  I o niemieckich "ekologicznych" mini-elektrocieplowniach na gaz palmowy, ktore buduje sie aby unikac podatku od CO2.
                  I o cenach ziemi w Meklenburgii, ktora jest wystawiana na licytacje po uplywie terminu umow dzierzawy.
                  Wtedy obraz bedzie pelniejszy.
                  Zgodzmy sie, ze spekulacja w polaczeniu z kleskami zywiolowymi prowadzi do destabilizacji na rynku zywnosci i glodu w najbiedniejszych krajach.
                  Czy utworzenie ponadpanstwowych rezerw zboz w Europie i Ameryce nie mogloby przynajmniej czesciowo zapobiec tej gigatycznej spekulacji?
                  PS. Kupcy ropy po 150$ za barylke poniesli niezle straty.



    • andrzejto1 Nie zapominajmy o bipolaiwach 07.02.11, 09:52
      Niestety, ale pod naciskiem lobby "ekologicznego" rozpętano histerię globalnego ocieplenia, co zaskutkowało powiększaniem areału obsianego roślinami przeznaczonymi na komponenty do paliw. To też jest czynnik znacząco podnoszący cenę żywności.
      Następnym czynnikiem jest masowa wyprzedaż ziemi uprawnej przez kraje afrykańskie. Wyrzucają swoich obywateli sprzedając ziemię arabom i chińczykom, którzy hodują na niej żywność dla siebie,
      Poza tym nie należy zapominać o działalności instytucji charytatywnych, które rozdając żywność zniszczyły lokalne ekonomie biednych krajów.
      • blogakt Re: Nie zapominajmy o bipolaiwach 07.02.11, 10:26
        Zgadzam się z przedmówcą, "pomoc rozwojowa" z samego założenia powinna być rozwojowa to co natomiast robią kraje dawcy, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy już od dawna woła o pomstę do nieba. Kraje nie tylko się nie rozwijają a fundusze gdzieś się rozpływają to do tego są im narzucane systemy społeczne gospodarcze, polityczne, które nijak się mają do ich obecnej sytuacji.
        Przykład:
        Izrael: 7 mln obywateli, PKB per capita ponad 3000 dolarów
        Egipt: ponad 70 mln obywateli, PKB 700-1000 dolarów

        pomoc rozwojowa ? Izrael otrzymuje pomoc 4x większą i nie chodzi tu nawet o wsparcie militarne, bo takie wsparcie do pomocy rozwojowej się nie zalicza.
    • 25cz Nasza droga żywność 07.02.11, 10:48
      Podobno piękno jest w prostocie.Recepta pani redaktor jest prosta ale kompletnie fałszywa. Problem z dopłatami polega na tym, że gdy gospodarki państw ue były silne a budżety pełne, z budżetów szły gigantyczne pieniądze na dopłaty produkcji rolnej.Efekt był taki, że była ogromna nadprodukcja żywności, której się pozbywano, dopłacając kolejne ogromne sumy do eksportu. Największym antychłopskim lobby jest rynek, który zweryfikował tę politykę. Zamiast żyć nostalgia do minionych dobrych czasów, co wyzwala w nas frustrację i blokuje intelektualnie, należy wymyślić nasz najpiękniejszy ze światów na nowo.
    • zew_atlantyku Czyli, jak nie ma o czym pisac, to sie pisze 07.02.11, 11:26
      o pogodzie lub zarciu. To temat zawsze aktualny.

      A moze tak Wyborcza juz zostanie przy tych tematach i tylko? Ilez to ludzi odetchnelo by z ulga.
      Ale oczywiscie nie musi. Przyjdzie i tak czas, ktory kaze jej zamilknac
      ---
      blog.rp.pl/ziemkiewicz/2011/02/06/kto-do-gory-kto-w-dol/#comment-201130
      blog.rp.pl/wildstein/2011/02/05/kutz-jako-pegaz/comment-page-2/#comment-104084
      • mara571 chcemy czy nie "zarcie" dla najubozszych 07.02.11, 17:38
        zawsze bylo tematem politycznym. Zwlaszcza jego ceny.
        Podobno codziennie umiera z glodu 20000 ludzi na Ziemi.
        Ile moze czekac hamburger na klienta zanim wyladuje w koszu na odpadki?
    • archie100 Nasza droga żywność 07.02.11, 12:12
      Jak świat światem Egipt zawsze był eksporterem zbóż i żywności. Ale widać teraz Allah chce inaczej... I nawet Tama Asuańska nic nie pomogła.
      • asperamanka Re: Nasza droga żywność 07.02.11, 13:16
        Nie wiem czy to Allach kazał Egipcjanom rozmnożyć się jak obietnice w przemówieniach polityków. Egipt eksportował żywność jeszcze 40 lat temu, kiedy było ich 30 milionów, mniej więcej. Dziś jest ich 80 milionów, a dolina Nilu jest nadal tylko jedna, i nadal zajmuje tylko 3% powierzchni kraju.
    • prac124 Nasza droga żywność 08.02.11, 15:16
      A niby jak ma nie drożeć jeżeli rolnik żyje z produkcji tylko surowców rolnych, a całe przetwórstwo zlokalizowane jest w miastach? Równocześnie w rodzinie rolnika z tej produkcji surowców musi się utrzymać jeszcze kilkoro członków rodziny w pełni sił, ale bezrobotni, bo brak skutecznej polityki gospodarczej polegającej na przenoszeniu przetwórstwa z miasta na wieś.
      Jak ma nie drożeć, jeżeli rolnikowi zabrania się rozliczać swoje gospodarstwa na zasadach ogólnych t.j. rozliczając bilans kosztów i przychodów?
      Jak ma nie drożeć, jeżeli rolnikowi nie pozwala się przechodzić na emeryturę na ogólnych zasadach, jak wszystkim pozostałym, tylko ubezpieczenie w KRUS, do którego musi zgromadzić odpowiedni majątek na czas poprodukcyjny? To wszystko wchodzi w cenę żywności. Będzie drożała tak długo, jak długo rolnik nie będzie miał praw równych z pozostałymi obywatelami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka