nikodem_73 Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:33 Może w końcu kiedyś się doczekam, że w gazecie wprost napiszą, że nie potrzeba nam tylu magistrów? I nie chodzi li tylko o humanistów (i "humanistów"). Bo po co np. administrator serwera musi być absolwentem informatyki? Gdzie jest miejsce na jego "inżynierowanie" (jak jest po politechnice)? Programiści także nie muszą mieć wyższego wykształcenia. Naprawdę. Programista w każdej większej firmie to "klepacz kodu" - dostaje gotową specyfikację co jego moduł ma realizować. Mało który ma szansę wymyślić jakiś własny, sprytny sposób przetwarzania informacji. A jak ktoś myśl, że "musi" być magistrem, bo obecnie "takie są realia na rynku pracy", to niech zda sobie sprawę z tego, że owe realia są skutkiem nadprodukcji ludzi z wyższym wykształceniem. Gdyby ów potok magistrów od gotowania na gazie ziemnym by ustał to firmy z czasem zaczęłyby stosować normalniejsze kryteria. Bo czy naprawdę recepcjonistka musi być mgr? Tytuł ten jest niezbędny do sprawnego podnoszenia słuchawki? Odpowiedz Link Zgłoś
eso1984 Sebastianek przekombinował 27.11.11, 20:44 Biedny Sebastian nie doczytał, że stypendium należy się tylko osobom studiującym po raz pierwszy (główny, wiodący kierunek studiów) - pewnie będzie mu przykro jak weźmie udział w wyścigu szczurów i okaże się że ZONK Odpowiedz Link Zgłoś
gdziekucharek6 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:32 nikodem_73 napisał: > Może w końcu kiedyś się doczekam, że w gazecie wprost napiszą, że nie potrze > ba nam tylu magistrów? w gazecie nigdy nie napiszą takich rzeczy, bo sami składają się z takich ludzi, całej rzeszy wyzyskiwanych młodych zdolnych, pracujących dla ideałów, za 1500 na dworze u Michnika, i innych post-esbeckich układów, którzy i tak nie siedzą w polsce, tylko spełniają swój po-peerelowski sen latając gdzieś od manchatanu do tokio, na puste nic nieznaczące konferencje i wzajemne chrząkanie do kotleta. natomiast bardzo opłacalne jest trzymanie polaków w matrixie idiotyzmu, choćby po to, aby ponabijali banery reklamowe w naszym serwisie, aby można było wykazać zysk dla akcjonariuszy spółki agora. Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:04 Na wakacjach poznałam kiedyś fajne małżeństwo. W pewnym momencie wyszło, że facet zarabia na życie jako kierowca tira i stąd ich stać na urlop pod palmami. Po czym zaraz dodał przepraszającym tonem, że on ma studia. Na prawdę to aż taki wstyd w dzisiejszych czasach nie mieć papierka i zarabiać na rodzinę pracą fizyczną? Dawniej było mądre powiedzenie, że żadna praca nie hańbi. Dziś odnoszę wrażenie, że dobrze widziane jest posiadanie kilku papierków magistra od zbijania bąków, za to ciężka harówka na rodzinę nie bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:45 TAK! Dziś praca fizyczna to wstyd! I to okropny. A myślisz, że skąd się wzięło "młodzi, wykształceni i z większych miast"? To przecież miał być wyznacznik tej "lepszej" części społeczeństwa. Tej "nowoczesnej", "europejskiej". Tej przeciwwagi dla "starych, niewykształconych i z zadupia" Sam sądzę, że owa pogarda dla ludzi, którzy żyją z pracy własnych rąk to dziedzictwo po "inteligencji pracującej", która żyjąc w kraju "dyktatury proletariatu" czuła doń kiepsko maskowaną niechęć. W końcu przecież dorobiliśmy się tak pięknych słów jak "robol", czy "fizol". No nie? Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 23:37 A dlaczego praca fizyczna to wstyd? Pogarda jest również w drugę stronę: od tych 'fizoli' i 'roboli', często ludzi bez ambicji, mało inteligentnych i zawistnych o to, że ktoś ma na tyle oleju w głowie, że nie musi przy mrozie -10C kopać rowów. Bo student to przecież 'frajer', nieprawdaż? Bo po co się uczyć jak można się alkoholizować? Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 23:56 Nie wiem dlaczego. Może Ty mi powiesz? Sam magisterium zrobiłem dopiero mając 30 lat. Nie wynikało to jednak z chęci "dogłębnego poznania tematu", tudzież robienia czterdziestu fakultetów, lecz po prostu najpierw uciekałem przed poborem, a później praca zawodowa mi efektywnie przeszkadzała w zakończeniu studiów. Tyle tylko, że nim zacząłem "robić głową" to machałem też rączkami. Nie miałem rodziców, którzy zafundowaliby mi "fajne kieszonkowe". Zbierałem truskawki, kładłem glazurę, nosiłem cegły, machałem łopatą. Wszystko jest dla ludzi. I tak na marginesie - przy minus 10 rowów się nie kopie. No chyba, że rura pójdzie. Ale nawet wtedy to nie robi się tego łopatą. No chyba, że mówimy o zsyłce za krąg podbiegunowy. A Twoje wyobrażenie o pracujących rękoma świadczy tylko i wyłącznie o tym, żeś chyba nigdy się nie parał pracą inną niż umysłowa. O ile żeś w ogóle pracował. > Bo po co się uczyć jak można się alkoholizować? To to chyba jest motto akademików? Nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 00:39 Z twoich postów bije jakaś zawiść, pretensje, postawa 'ja to musiałem coś pokazać', itd. Każdy ma inny start, ale to nie powód, żeby krytykować czyjś sposób bycia, decyzje życiowe, itd. Pracowałem fizycznie 5 dni w życiu i wystarczyło, aby poszukać 'true job' i się udało. Wcale nie uważam, że konieczność pracy fizycznej ze względu na warunki ekonomiczne czegoś szczególnego uczy; człowiek raczej doświadcza frustracji i poczucia niesprawiedlliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 00:53 > Z twoich postów bije jakaś zawiść, pretensje, postawa 'ja to musiałem coś pokaz > ać', itd. Każdy ma inny start, ale to nie powód, żeby krytykować czyjś sposób b > ycia, decyzje życiowe, itd. Tylko widzisz... Różnica jest taka, że to m.in. ja płacę za ich decyzje i ich sposób życia. Uwierz mi, że temat w ogóle by mnie nie nie interesował, gdyby oni sami płacili za swoje studia. Serio. > Pracowałem fizycznie 5 dni w życiu i wystarczyło, aby poszukać 'true job' i się > udało. Wcale nie uważam, że konieczność pracy fizycznej ze względu na warunki > ekonomiczne czegoś szczególnego uczy; człowiek raczej doświadcza frustracji i p > oczucia niesprawiedlliwości. No i widzisz. Sam uważasz, że praca fizyczna to nie jest "true job", a w dodatku powoduje frustrację i poczucie niesprawiedliwości. A możesz mi wyjaśnić dlaczego? Dlaczego praca fizyczna nie jest "true", a jej wykonywanie powoduje frustrację i poczucie niesprawiedliwości? Nie wiem - jesteś "zbyt dobry" aby pracować fizycznie? A może "nie po to się uczyłem"? Chętnie poznam genezę. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 21:49 Za co ty płacisz? Z tego co wiem w Polsce można studiować dziennie na tzw. 'bezpłatnych' tylko do 26 roku życia. Później tylko zaocznie i bez przywilejów typu zniżka na komunikację. W przypadku dobrego studenta pokazującego ambijcę i potencjał rozpoczęcie pracy w fabryce przy rutynowej czynności to po prostu marnowanie potencjału. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 29.11.11, 02:21 > Za co ty płacisz? Z tego co wiem w Polsce można studiować dziennie na tzw. 'bez > płatnych' tylko do 26 roku życia. Później tylko zaocznie i bez przywilejów typ > u zniżka na komunikację. Płacę za to, że pierwszym razem się pomylili. Bo to oznacza, że pieniądze przeznaczone na ich pierwszy kierunek wsiąkły jak ta krew w piach. > W przypadku dobrego studenta pokazującego ambijcę i potencjał rozpoczęcie pracy > w fabryce przy rutynowej czynności to po prostu marnowanie potencjału. Potencjał, bez ścieżki, bez połączenia i tak pozostanie wyłącznie potencjałem. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 29.11.11, 15:46 "Płacę za to, że pierwszym razem się pomylili. Bo to oznacza, że pieniądze przeznaczone na ich pierwszy kierunek wsiąkły jak ta krew w piach. " A dlaczego się pomylili? Przecież zakładamy, że studia zostały ukończone. Pieniądze wcale nie wsiąkły, bo mamy kolejnego obywatela z wyższym wykształceniem. Wydaje mi się, że Ty cały czas kojarzysz studia z nauką zawodu i stąd wynkają twoje pretensje. Jak ktos decyduje się na kolejne studia, za które sam płaci, to wyłącznie jego sprawa. To jego wybór, że chce wciąż być na utrzymaniu rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 30.11.11, 00:30 Wybacz - ale co mi z tego, że on ma wyższe wykształcenie? Jaką odnoszę z tego korzyść, że ukończył studia na kierunku, po którym nie pracuje w zawodzie? I nie chodzi mi o "potencjalną", "ewentualną", a nawet nie chodzi mi o "możliwą" korzyść, lecz taką konkretną. Nauka zawodu to jedyny mierzalny czynnik uzasadniający zrzucanie się na cudze wykształcenie. Działanie musi być racjonalne. Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 09:18 najlepszygeorge napisał: > Z twoich postów bije jakaś zawiść, pretensje, postawa 'ja to musiałem coś pokaz > ać', itd. Każdy ma inny start, ale to nie powód, żeby krytykować czyjś sposób b > ycia, decyzje życiowe, itd. > Nie wiem czemu praca fizyczna równa się u ciebie kopaniu rowów. Ja obserwuję swoich młodych i ambitnych rówieśników. Dziwię się, że dla nich lepiej siedzieć na garnuszku rodziców (pół biedy jeśli u nich, a nie na garnuszku podatników), niż zakasać rękawy i iść do pracy poniżej oczekiwań. Każde doświadczenie zawodowe może okazać się ważne, może dać nowe znajomości, otworzyć drzwi do pożądanej pracy. Kolejne studia, jeśli nie ma się pracy i nie są one związane z wykonywanym zawodem, to dla mnie przyznanie się do porażki, krok w tył. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 02:06 "Bo student to przecież 'frajer', nieprawdaż? Bo po co się uczyć jak można się alkoholizować? " Ciekawe mogłoby być zestawienie, ile "ciągną" studenci w porównaniu z innymi grupami ludności. Odpowiedz Link Zgłoś
eso1984 mitomani 27.11.11, 20:39 nie bierzcie proszę mitomanów do artykułów, bo program Erazmus ma jednen z wazniejszych warunków mianowicie to że można wyjechać raz... więc "byłem na dwóch Erazmusach" to tworzenie sobie jakiegoś mitu dotyczącego własnej osoby Odpowiedz Link Zgłoś
joankb Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:46 Ni pies nie wydra... Ani my pierwszy świat, ani drugi, ani trzeci. W trzecim - Chinach, Indiach, w drugim, w Korei jest autentyczne, duże zapotrzebowanie na inżynierów różnych specjalności. Na mechaników, elektryków, chemików i co tam jeszcze. Management zarabia świetnie, ale dobry inżynier ma szansę na dostatnie życie. U nas - chyba tylko IT, reszta pracuje jako handlowcy, albo na stanowiskach techników, wykwalifikowanych robotników. W USA, Anglii to tak pogardzane u nas studia z zarządzania dają szanse na naprawdę nieprzeciętna karierę i zarobki. Bo jest gdzie ją robić. Te humanistyczne też - bo, znowu, jest gdzie. Jak ktoś jest dobry - to i Polsce powinien tak studiować.... Nie ma prezesów ślusarzy, nie ma chyba i wielu inżynierów.Za to historyków, ekonomistów - wielu. A przemysłu raczej się już nie dorobimy. Odpowiedz Link Zgłoś
tomasz_maciejewski Monika-typowy przykład niezrozumienia rynku pracy 27.11.11, 20:51 idealny przykład. równie dobrze pójdzie w ten sposób na 10 kolejnycgh studiów i dalej nie dostanie tego czego chce. Niesamowite. Odpowiedz Link Zgłoś
osmiol Moje pierwsze wrażenie, to żal rodziców 27.11.11, 20:55 ale zaraz mi przeszło. W końcu sami się na to godzą.więc mają czego chcieli. Nie chodzi w tym wszystkim ani o koszt studiów, ani o to, że nie wiadomo jak długo dorośli ludzie pozostają na utrzymaniu mamy i taty ani o to, że wybierają prowadzące donikąd kierunki. Najbardziej przerażające jest zjawisko ucieszki od dojrzałości i dorosłości u ludzi metrykalnie zdecydowanie dorosłych a wręcz już dojrzałych. Ich 10, 15 lat młodsi znajomi , nawet bez żadnego wykształcenia, pracują, zarabiają jakoś, płodzą dzieci, żyją. A oni ciągle w poczekalni do tych wszystkich spraw. Czy facet pod 40-tkę po studiach, przy mamusi, z dochodem 1700zł założy rodzinę?Po co mu to?1700zł kieszonkowego to sporo. Można sobie płytę cd kupić, na piwo wyskoczyć, na narty czasem, kupić krawat w koniki polne, ba! nawet na raty za 15-letnie autko wystarczy. A jak wiadomo nic tak nie pociąga wolnych i wykształconych dwudziestoparolatek jak 15 lat starszy facet w peugeot 406 z 1996 roku, którego można przelecieć na wersalce u jego rodziców jak pójdą do kościoła - prawda? Albo kiedy pani 33-latka będzie rodzić dzieci? I komu? Dla takiej mądralińskiej po 3 fakultetach to "zwyczajny" mgr czy nawet dr to żadna partia! musi być conajmniej kierownikiem katedry. No i koniecznie bogatym. Szkoda tylko ,że tacy albo już mają żony, albo wolą takie 10 lat młodsze... Oczywiście każdy niech żyje sobie jak chce. Wolno być kawalerem czy panią w stanie wolnym. Ale przyznamy chyba, że nie jest to zjawisko ani powszechne, ani szczególnie korzystne dla społeczeństwa. Ostateczny wydźwięk tego artykułu miał chyba być coś o tym, że takie mamy czasy, że nic tylko się uczyć i siedzieć pod pierzyną u mamy jak długo mamę na to stać. Bo wredni kapitaliści kryzys zgotowali. A tu zamiast tej historii mamy bajkę o paru niedojrzałych niedorajdach... Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk.systemu.edukacji Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:56 33-letnia (!) pani Magda, bohaterka artykułu, jest bardzo żałosna. Skończyła jeden kierunek studiów, nie ma pracy, trzeba zatem skończyć następny; po drugim kierunku – to samo, trzeba więc zrobić trzeci. Czyżby pani Magdzie na żadnej z tych wybitnych szkół nie wyłożono, że wykonywanie tego samego eksperymentu w kółko nie ma sensu? Czyżby w szkołach niższych szczebli, do których również ta wybitna studentka ze wspaniałymi perspektywami pilnie uczęszczała, nie wprowadzano indukcji matematycznej? Pani Magdo, pani błądzi, po trzecim kierunku będzie dokładnie to samo! Swoją drogą poziom tych szkół, które z uporem maniaka kończy pani Magda, chyba też nie jest najświetniejszy, skoro potrafi ona wygłosić takie oto zdanko: Teraz studiuję marketing i zarządzanie. Dobry kierunek, na dniach kariery na uczelni usłyszałam, że takich specjalistów potrzeba na rynku. Pal licho te "dyplomy" i "wykształcenie", ale jak w wieku 33 lat można być tak naiwnym i najzwyczajniej głupim, nie pojmuję. Naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
gdziekucharek6 Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:57 na prawdę jak słyszę te historyje to mi się robi niedobrze. walą mnie ci wszyscy ludzie i ich stękania i marudzenia. ja skończyłem 2 kierunki, studiowałem dziennie, rodzice nie dawali mi ani grosza, sam musiałem pracować, nie pobierałem nigdy żadnego stypendium ani nie wyjechałem nigdzie na stypendium. I co? da się? Da się! żyje, jestem zdrowy i nic mi nie jest. mam własną firmę, a dokładnie dwie, robię to co lubię i koszę przy tym niemałą kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
hansfakir Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:00 Czym dłużej się studiuje tym trudniej znaleźć pracę. Nauczanie na studiach dziennych powinno tylko trwać do 23 roku życia. Później powinno być już połączone z pracą zawodową. Odpowiedz Link Zgłoś
grosz-ek Idę na astrofizykę 27.11.11, 21:06 Ma 37 lat, jedne studia - ekonomiczne - za sobą, warto więc poszukać czegoś nowego. Astrofizyka będzie w sam raz. Bo jak wiadomo, pracy dla astrofizyków jest ho, ho... A będzie jeszcze więcej, bo negocjujemy przystąpienie do ESO, a za chwilę do ESA. Astrofizyka, mówię Wam, ma przyszłość. Po cholerę mam się męczyć z pracą, własnym biznesem, klientami, itd. Będę studiował astrofizykę :-) Odpowiedz Link Zgłoś
zitterbewegung Re: Idę na astrofizykę 27.11.11, 22:24 Dokładnie. Nie wystarczy nie iść na kierunek humanistyczny. Trzeba także omijac kierunki nie mające wpływu na ksztaltowańie zycia, a zajmujące sie tylko wyjasnianiem i tłumaczeniem, nawet jesli sa "ambitne". Nalezy tu zaliczyć: fizyke, matematykę, biologię. Tych nie warto studiować, bo się potem tylko cierpi (znam z autopsji). W dalszej kolejnosci sa kierunki, ktore daja jakies umiejętności i moc sprawczą, ale spekulatywną, rzydatną w jakims przyszlym swiecie, wyżej rozwinietym i bardziej innowacyjnym, co rownie dobrze moze zajac całe Twoje życie zawodowe. Takim kierunkiem jest na przykład biotechnologia, po której w praktyce mozna dzis znaleźc prace, ale biurową na którą kwalifikacje ma tez prawnik, czy kazdy inny chemik. Ile czasu postęp gospodarczy i technologiczny moze zając, to ilustruje przyklad automatyki, bardzo popularnego kierunku lat `70, który dopiero teraz zaczyna być przydatny. Odpowiedz Link Zgłoś
takisobienik Re: Idę na astrofizykę 28.11.11, 15:24 Zdziwiłbyś się, gdybyś się dowiedział, jaką kasę trzepią najlepsi polscy astrofizycy. Pracujący w Polsce na jednym uczelnianym etacie. Odpowiedz Link Zgłoś
rychu_taxi_drajwer Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:17 Takie studiowanie to akurat przypadłość kobiet, którym zawsze łatwiej żyć na koszt rodziców/ męża. Mają skończone po 3 jakieś idiotyczne nierynkowe kierunki i nic ciekawego do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lonelyboy1989 To jest nieprawdopodobne 27.11.11, 21:24 Jak można trzy razy wybierać studia i trzy razy trafić jak kulą w płot. Socjologia, stosunki międzynarodowe, marketing i zarządzanie. Jakim imbecylem trzeba być... Brak słów. Dlaczego zawsze podobne artykuły dotyczą absolwentów bezużytecznych kierunków (jak powyższe), a nie np. absolwentów architektury, budownictwa, kierunków technicznych czy nawet przyrodniczych? Wiem, moja sytuacja też nie jest zupełnie czysta - jestem na IV roku ochrony środowiska, perspektywy raczej niewesołe, więc w planach mam jeszcze gospodarkę przestrzenną, ale na Boga - robię to, bo mam nadzieję na prace w zawodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: To jest nieprawdopodobne 27.11.11, 22:09 > Dlaczego zawsze podobne artykuły dotyczą absolwentów bezużytecznych kierunków ( > jak powyższe), a nie np. absolwentów architektury, budownictwa, kierunków techn > icznych czy nawet przyrodniczych? Pytanie retoryczne, jak sądzę. Odpowiedz Link Zgłoś
lech2011 czołem pasożyty ! 27.11.11, 21:34 ja, jako przyjmujący do pracy w firmie osobę po kilku fakultetach, zwłaszcza wzajemnie niezwiązanych ze sobą, nie przyjąłbym takiej osoby do pracy. Miałem kiedyś takiego kandydata, miałem niejasne wrażenie, że to wariat. A na pewno, że do niczego nie będzie się nadawał.To było widać od razu. A doktorat o niczym nie świadczy. Żaden specjalista, na ogół są te doktoraty na poziomie trochę lepszej pracy magisterskiej, świadczą tylko o pracowitości delikwenta, która niekoniecznie przełoży się na wartościową pracę dla firmy. Te doktoraty i kolekcjonowane przeróżne fakultety przypominają mi "Wielką Grę" , czyli taki teleturniej telewizyjny sprzed lat, w którym parę osób zdobywało główne nagrody w bardzo różnych dyscyplinach. Nie znali się na nich, nie była to ich jakaś pasja czy hobby; po prostu mieli świetną pamięć mechaniczną i wykuli zadany materiał na dany temat. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: czołem pasożyty ! 27.11.11, 21:38 > A doktorat o niczym nie świadczy. Żaden specjalista, na ogół są te doktoraty na > poziomie trochę lepszej pracy magisterskiej, świadczą tylko o pracowitości del > ikwenta, która niekoniecznie przełoży się na wartościową pracę dla firmy. Problem tkwi w tym, że w pędzie do wybicia się z tłumu ludzie rzucili się właśnie na doktoraty. Kiedyś doktorat musiał coś wnosić do danej dziedziny, w jakiś sposób ją rozwijać, dziś to jest już rzadkość. Odpowiedz Link Zgłoś
gdziekucharek6 Re: czołem pasożyty ! 27.11.11, 21:41 nie mówiąc o tym, że polski doktorat, np. na UG jest na poziomie licencjatu w Monachium czy nawet w Moskwie. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: czołem pasożyty ! 29.11.11, 12:43 Jesteś pewny? Mam koleżankę, która w Polsce nie była w stanie zaliczyć I roku w kolegium nauczycielskim. Z tego powodu wyjechała do Niemiec i teraz skończyła drugi kierunek na uniwersytecie w Dusseldorfie, jednocześnie pracując. W związku z tym przypuszczam, że studia za granicą są łatwiejsze niż nasze. Jeśli masz podstawy, żeby uważać co innego, uzasadnij. Odpowiedz Link Zgłoś
lech2011 Re: czołem pasożyty ! 27.11.11, 21:44 ....Kiedyś doktorat musiał coś wnosić do danej dziedziny, w jakiś > sposób ją rozwijać, dziś to jest już rzadkość. Postawmy kropkę nad "i": są bezwartościowe. I potem cała nasza nauka to taka pseudo-nauka się robi. No ale to już inna bajka, jeszcze smutniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_i Re: czołem pasożyty ! 27.11.11, 23:09 1) doktoraty sa gorsze jakosciowo niz na zachodzie z powodu braku funduszy na badania(slaba waluta). 2) jesli masz firme transportowa, budowlana, handlowa etc. to raczej nie potrzebujesz ludzi po doktoratach. z takimi stopniami najlepsi znajduja zatrudnienie w wiekszych korporacjach i w panstwie - gdzie zajmuja sie mniej przyziemnymi sprawami. Odpowiedz Link Zgłoś
lech2011 Re: czołem pasożyty ! 28.11.11, 00:08 "doktoraty sa gorsze jakosciowo niz na zachodzie z powodu braku funduszy na badania(slaba waluta)." Większość doktoratów nie wymaga dużych nakładów finasowych. To jest wynik wielu czynników, a "kasa" jako przyczyna tego stanu rzeczy jest na dalekim miejscu. No ale przecież nie o polskiej niby-nauce tu dyskutujemy. Jeden z przykładów, to cytowany w prasie w obszernych fragmentach doktorat Lecha Kaczyńskiego. Nie wymagał specjalnych nakładów finasowych, a mimo to w efekcie wyszła praca żałosna. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: czołem pasożyty ! 28.11.11, 00:17 Powiem Ci szczerze. Sam uważam swój doktorat za kpinę, gdyż sądzę, że nie zawarłem w nim nic ani odkrywczego, ani specjalnie intrygującego. Ot przeczytałem trochę książek, przetrawiłem zawartość, z częścią się zgodziłem, inne... hm... powiedzmy, że dokładniej przetrawiłem, całość ubrałem we własne słowa i TA DAM! Mamy nowego doktora! No żal.pl. Odpowiedz Link Zgłoś
lech2011 Re: czołem pasożyty ! 28.11.11, 00:37 nikodem_73 napisał: > Powiem Ci szczerze. Sam uważam swój doktorat za kpinę,.... dobrze, że chociaż stać Cię na szczerość i dystans do własnej osoby. Ale jeśli chodzi o doktorat, to nie jesteś wyjątkiem, a raczej regułą. Ja tu nie chcę pisać niczego konkretnego, aby nikomu tym nie zaszkodzić , więc wszelkie moje stwierdzenia są nieco gołosłowne, ale gdybyśmy podyskutowali szczerze o polskiej niby-nauce, to obraz byłby niewesoły. I nic tu do rzeczy nie ma nasza słaba czy silna waluta, jak sugerował ktoś z przedmówców. Odpowiedz Link Zgłoś
lech2011 Re: czołem pasożyty ! 28.11.11, 01:00 A tak bardziej przybliżając się do naszego wątku, to ktoś ze znanych mi osób stracił pracę na swoim stanowisku, chyba jako wynik szerszej redukcji (tego nigdy na pewno nie wiadomo). Żeby zwiększyć swoje szanse w dalszej karierze zawodowej zrobił szybko doktorat. Zostało to odebrane tak, że on sam nie wie czego chce: czy pracować dalej w tej (lub podobnej) firmie, czy zająć się pracą naukową. A więc po co nam taki pracownik, który sam nie wie czego chce ? Czy będzie z niego pożytek ? Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Wcale nie będą chcieli u ciebie pracować! 27.11.11, 22:59 Mają z czego żyć, rodzice nawet jak umrą, zostawią im kasę i firmy, do zarządzania którymi pewno zatrudnią takiego spiętego dupka jak ty, poganiaczu niewolników. A sami nadal będą szczęśliwymi ludźmi. Robiącymi to, na co mają ochotę. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Wcale nie będą chcieli u ciebie pracować! 29.11.11, 12:45 Jeśli wydaje ci się, że właściciel firmy, po zatrudnieniu sztabu osób, siedzi i pachnie pod palmą na Karaibach, to jesteś w błędzie. Interesu trzeba pilnować, nawet najlepszy pracownik nie zapewni bezpieczeństwa cudzej firmie. Odpowiedz Link Zgłoś
majka1525 Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:47 studia nie sa po to aby od razu po odebraniu dyplomu z sekretariatu dostac prace dyrektora....musisz zaczac tak jak kazdy, od szatniaza....ale kolega z szatni po zawodowce nigdy z tej szatni nie wyjdzie,a studia daja ci szanse awansu,na stanowiska gdzie jest wazne i doswiadczenie, i wyksztalcenie Odpowiedz Link Zgłoś
majka1525 Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:51 uwazam ze lepiej cos robic...niz nic nie robic...nawet jesli jest to studiowanie.... a jak z historii wynika cos co dzis jest bezuzyteczne jutro jest zyla zlota i na odwrót.... Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:01 Toż większość facectow z tego artykułu to leniwce na garnuszku rodziców. Pierwsza babka to oderwana od rzeczywistości. Socjologia i marketing jak 80% studentów w Polsce. I po im 3 kierunki ? Rozumiałabym gdyby zostali naukowcami, badaczami. Wygląda to na kolekcjonowanie "papierków". Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Po co? Bo ich na to stać. 27.11.11, 23:02 Niech kolekcjonują. Nie utrzymujesz ich, więc się od nich odpimpaj. Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Re: Po co? Bo ich na to stać. 28.11.11, 00:05 A co to już nie wolno ich ocenić ? Czyżbyś był jednym z nim, że od razu się wkurzyłeś ? I jest zasadnicza różnica, nie ich stać - ale ich rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Zadrościsz? 28.11.11, 00:27 Twoi rodzice kazali ci wypie...ć z domu do roboty? Współczuję, ale nie wszystkie rodziny są patologiczne i w niektórych stać rodziców = stać dzieci. P.S. Nie pochlebiaj sobie, naprawdę ciężko mnie wkurzyć. :) Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Re: Zadrościsz? 28.11.11, 00:51 ppo napisał: >Współczuję, ale nie wszystkie rodziny są patologiczne i w niektórych stać rodziców = stać >dzieci. Patologia to jest jak 40-letnia matka tyra na syna-nieroba. A syn zbija bąki, bo praca hańbi. Myślisz, że ci rodzice są szczęśliwi, że muszą hodować pasożyta ? To, że ich stać nie oznacza, że nie woleliby innej sytuacji. Znam przypadki, gdzie wywali. > P.S. Nie pochlebiaj sobie, naprawdę ciężko mnie wkurzyć. :) Widać po powyższym "odpimpaj" się albo "wypie...ć" Odpowiedz Link Zgłoś
eso1984 Re: Zadrościsz? 28.11.11, 09:26 ppo artykul jest o tobie ze sie tak spinasz? Odpowiedz Link Zgłoś
ami_lii Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:02 Czyli powinnam się jednak cieszyć że wybiłam rodzince z głowy wysyłanie mnie na pedagogikę (przecież to tradycja rodzinna - od prababci wszyscy nauczyciele), tylko polazłam na filologię angielską. Liczę że z trzema-czterema językami obcymi, załapię się na jakieś fajne praktyki (Hotelarstwo, urząd jakiś albo firma tłumaczeniowa) a potem pójdę tam do pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
fretkanelson Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 21:07 Jeśli mogę Ci coś poradzić - uczyń język obcy narzędziem pracy samym w sobie. Ja jestem tłumaczem języka angielskiego (filologię angielską na UJ kończyłam w 2005 r.) i naprawdę nie narzekam. Dobry lingwista - czy to jako tłumacz przysięgły, prasowy, kabinowy, czy też jako lektor języka - na rynku pracy obroni się zawsze. Sprzedaje bowiem usługę na wysokim poziomie, której nie zastąpi chałupnicze przetłumaczenie czegoś przez domorosłego mądralę z google translatorem, ani "udzielanie korepetycji" przez licealistkę z FCE. Jeśli potraktujesz filologię jako bazę do tego, by - powiedzmy - pracować w hotelarstwie, tak naprawdę zmarnujesz potencjał, jaki dają Ci te studia. Może się okazać, że w takiej firmie jednej czy drugiej nie będziesz miała żadnej karty atutowej - potencjalny pracodawca nie rozróżnia między absolwentem filologii/lingwistyki stosowanej, a kimś, kto zna dobrze, a nawet świetnie język. A Ty będziesz tylko sfrustrowana, że jesteś traktowana jak jedna z wielu :) Ja, mówiąc trywialnie, codziennie gratuluję sobie, że tych 12 lat temu podjęłam decyzję, by studiować neofilologię. To są naprawdę studia, które dają gwarancję zatrudnienia i dobrych dochodów, pod warunkiem, że nie pójdziesz do szkoły państwowej ani nie rozmienisz na drobne tego, co nazywamy native-like proficiency ;) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fo.xy Nie wiem, czy to dobre rozwiazanie... 27.11.11, 22:16 Wydaje mi sie, ze bohaterzy zostali troche wypaczeni przez podejscie rodzicow... I czesto kolejny kierunek studiow czy doktorat, to kwestia zabicia nudy. Najwyrazniej studia sa zbyt ogolnodostepne. I zawsze znajdzie sie jakis kierunek, ktory przyjmie kazdego prosto z ulicy. Tak, jak w kilku wypowiedziach - do pracy trzeba wstac co rano, szef moze byc marudny, urlopu nie tyle, co wakacji na studiach... Uciekaja od odpowiedzialnosci za wlasne zycie. I czekaja, az ktos zaprosi ich do pracy na ich warunkach, bo sa przeciez tacy wspaniali... Niestety po doktoratach przyjdzie kolejne rozczarowanie. To tylko kolejny papierek, a doswiadczenia zadne... siedzenie z ksiazka, to troche cos innego niz kontakt z innymi ludzmi, praca w grupie. Nie zazdroszcze im tego beztroskiego okresu nicnierobienia. A co do pracy, to nauczylam sie, ze mozna szybko i daleko zajsc. Trzeba jednak od czegos zaczac i nie zawsze pierwsza praca jest stanowiskiem prezesa, z firmowym autem, telefonem i wynagrodzeniem 20tys miesiecznie. Zazwyczaj zaczyna sie bardziej przecietnie niz marzy sie bohaterom artykulu... Byle czego robic nie beda, za marne pieniadze pracowac nie beda... tylko moze sa tacy wspaniali wylacznie w oczach rodzicow i na rynku pracy nikt nie zaplaci za ich prace wiecej niz te 2000? Odpowiedz Link Zgłoś
aleksy1978 Studiuj (,) dziecko (miej) do czterdziestki... 27.11.11, 22:24 Myślałem że taki jest sens tytułu artykułu.Bo studiować można całe życie a dziecko to tak do 35ki, 40stki tylko.... Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Jeśli się straciło zdrowie zapie...jąc od 18-tki 27.11.11, 23:22 to tak. W przeciwnym wypadku kobieta tak do 50-tki, a mężczyzna... sky is the limit! :) Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Jeśli się straciło zdrowie zapie...jąc od 18- 29.11.11, 12:47 Ile znasz 50-letnich matek? Mogą być nawet 40-letnie. Poza tym, spłodzić to jedno, a mieć siłę na wychowanie, to drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
mieczyslawg życie to nie bajka 27.11.11, 22:28 Nie na tym polega, studiuje się do tego momentu kiedy się widzi cel w życiu .Dużo młodych opuści kraj za chlebem wyedukowanych . Próbujących żyć normalnie by normalnie funkcjonować żyć i cieszyć się życiem .Uciec od patologi, biedy .Koszta ponoszą rodzice ,w dużym stopniu by ich pociecha coś sobą reprezentowała .Miała w życiu dobrze nie tak jak my całe życie każą odbierać sobie od pyska w imię chorych racji rządzących .Ja osobiście nie widzę dla swego syna w przyszłości by pracował w Polsce .Ma studia grafik Komputerowy to co mu obiecuje Polska to jałmużna .Praca w Polsce za niecałe 500 € gdzie zagranica ma bez porównania .Nie musi kombinować oszukiwać udawać .Nie po to dziecko wyedukowałem by był dalej dziadem .nawet nie chce by był okradany z Emerytury jak ja i żył na przysłowiowych zupkach .poruszając temat studiów powinno poruszać się wiele aspektów życia .Na zachodzie mógł się szybko dorobić programów by otworzyć firmę i się rozwijać .W Polsce trwało by to latami gdzie tu trwało miesiącami .Mieć studia to jedno i smykałkę talent to drugie tylko to razem wzięte daje wymażony efekt . Odpowiedz Link Zgłoś
ppo I bardzo dobrze! 27.11.11, 22:32 Lepiej, żeby człowiek, który ma na to warunki studiował, niż miałby pchać się na rynek pracy za byle jaką pensję i zaniżać stawki. Im więcej będzie takich "wybrednych", tym więcej będziecie zarabiać. Praca zarobkowa nie jest jedynym miernikiem wartości człowieka. Zwłaszcza, jeśli pracuje się za pensję wysokości renty. Człowiek jest szczęśliwy wtedy, kiedy robi to, co lubi. Sam swego czasu założyłem sobie niewielki biznesik "żeby się kręciło", którym nie muszę się specjalnie zajmować. Po to, aby poświęcić się mojej niekoniecznie dochodowej (a mimo to społecznie pożytecznej) pasji. -- God = Gold, Oil, Drugs Odpowiedz Link Zgłoś
kshak Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:38 Nóż mi się w kieszeni otwiera kiedy czytam takie rzeczy!!! Ja na swoje studia musiałam zapracować sama, utrzymać się sama. Być może gdybym była tak sprytna jak bohaterowie artykułu to bym te studia skończyła a nie wybrała pracę na kilka miesięcy przed obroną dyplomu. Ale za to dziś mogę spojrzeć spokojnie w lustro, podjęłam ponownie studia i wszystko co osiągnęłam zawdzięczam sobie:) Rodzicom tych ludzi dziwię się ogromnie jak mogą hodować takie pasożyty??? Pierwsze studia OK. mieszkaj, ucz się. Ale potem spadaj na swoje i bierz się do uczciwej pracy. Dodam, że mam znajomych którzy też robią doktoraty jednak nie żerują na rodzicach i potrafią ogarnąć naukę i pracę jednocześnie! Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Ludzie dzielą się na dymanych i dymających 27.11.11, 23:09 Bogaci rodzice i ich dzieci, nie muszące płaszczyć się przed byle ciulem za 1200, należą do tych drugich. Ty, ze swoimi drobnomieszczańskimi wartościami i poczuciem bycia lepszą, bo "zawdzięczasz sobie", niestety do tych pierwszych. P.S. Widać wcale nie jest tak trudno dogodzić kobiecie, jak niektórym się wydaje- jesteś dymana i dobrze ci :) Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 23:12 Ale czemu twoja historia ma być wzorem jak powinno przebiegać życie? Twój problem, że musiałaś sama te studia sfinansować. Nie nazywaj nikogo pasożytem, bo to jest sprawa między nimi kto ma finansować jej studia. Co to znaczy 'żerować' na rodzicach? Jej rodzice prowadzą biznes, być może na tyle dobrze, że koszt studiowania córki to grosze. W najgorszym wypadku córka wróci do rodziców i zacznie pracować u nich. Nie mów innym jak mają żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 23:29 W części zgodzę się z Tobą. I tak - jeśli rodzice chcą Cię finansować, proszę bardzo nie widzę przeszkód ku temu. Ich sprawa, ich pieniądze. Ale za szkolnictwo wyższe płacę ja, jako osoba opłacająca ZUS i podatek. I tutaj już mam pełne prawo powiedzieć, że to co robią bohaterowie artykułu nie podoba mi się. I mówię ogólnie, nie jednostkowo. Dlatego też trzeba wprowadzić płatne studia dla wszystkich z ewentualnymi stypendiami (o bardzo zaostrzonych warunkach przyznawania). Odpowiedz Link Zgłoś
ppo A ile tego podatku płacisz? 27.11.11, 23:38 Zwłaszcza w porównaniu z rodzicami tych dzieciaków, którzy od lat prowadzą biznesy? Wyjdzie na to, że to oni sfinansowali studia nie tylko swoich dzieci, ale i twoich. Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: A ile tego podatku płacisz? 27.11.11, 23:49 Moja sprawa ile płacę. Natomiast ewentualne studia moich ewentualnych dzieci sama albo ja będę w stanie pokryć albo one zarobić na nie. Więc obstaję przy płatnej edukacji wyższej (zresztą tak jak i prywatyzacji służby zdrowia, czy opodatkowaniu Kościoła). To są sprawy, które w najbliższych latach zostaną rozwiązane i uregulowane. Na szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: A ile tego podatku płacisz? 27.11.11, 23:55 Ale ty też możesz ropocząc trzecie studia jeżeli chcesz, wtedy to inni będą ciebie utrzymywali jak sama twierdzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: A ile tego podatku płacisz? 28.11.11, 00:02 A co to ma do rzeczy? Jak będę chciała to rozpocznę. I nikt nie będzie musiał mi go finansować. Swoją drogą zastanawiające jest jak niektórzy ludzie zupełnie nie czują się odpowiedzialni za państwo. Czy wiesz, że dług publiczny w Polsce wynosi ok 55% PKB? I wciąż się powiększa. A czy zdajesz sobie sprawę, że ten proce może zostać zahamowany tylko radykalnymi reformami oraz kolejnym wzrostem podatku? Nie wiem jak Ty, ale ja staram się patrzeć na pewne problemy ekonomiczne szerzej, a nie krótkowzrocznie do czubka własnego nosa. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: A ile tego podatku płacisz? 28.11.11, 18:22 Po pierwsze: ta pani Monika z artykułu też sama sobie finansuje studia, bo z tego co wiem w Polsce nie przyjmuje się na studia dzienne osób powyżej 26 roku życia. Czyli jest albo na zaocznych albo na uczelni prywatnej. Po drugie: nie uwierzę w to, że na co dzień w swoich decyzjach uwzględniasz dług publiczny, no chyba, ze jesteś ministrem finansów :-> Odpowiedz Link Zgłoś
that.bitch.is.sick Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 01.12.11, 20:43 najlepszygeorge napisał: > Ale czemu twoja historia ma być wzorem jak powinno przebiegać życie? Twój probl > em, że musiałaś sama te studia sfinansować. Pytanie czego nauczy się na studiach osoba która pracuje, a na studia poświęca tylko tyle ile wymaga zaliczenie, przecież to przekreśla sens studiowania, bo jak sama nazwa wskazuje studiować, to nie tylko ryć czego wymagają, tylko rozwijać się, samemu zgłębiać i nauczyć się samodzielności w myśleniu. Potem mamy takie idiotki jak przedmówczyni, które mają wprawdzie dyplom, ale jaka jest jakość tego dyplomu wynika z jej wypowiedzi która jest na poziomie kelnerki z pizza hut. W USA mit: od czyścibuta do milionera dawno zbankrutował bo wiadomo że rynek nie jest wolny. U nas te bzdury na forach gazety królują, pewnie dlatego że swoje poglądy głoszą osoby które "same sfinanansowały sobie studia" zaoczne na uczelni krzaku obierając kartofle w knajpie. Smutne, kiedyś w Polsce była inteligencja, dziś jest banda ciemniaków. > Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_i dlaczego nie pisza o studentach kierunkow scisly 27.11.11, 22:40 troche lepiej by sie czytalo bo tak art jest brzmi tendencyjnie, tak jakby mial wzbudzac najprostsze emocje ludzi skierowane przeciwko studentom. chcialbym sie dowiedziec czy mozliwym jest studiowac inzynierie i pracowac? czy jest ktos kto robi to za granica? jak mu to wychodzi? etc. Odpowiedz Link Zgłoś
franek31 Re: dlaczego nie pisza o studentach kierunkow sci 27.11.11, 23:35 kawa_i napisał: > > chcialbym sie dowiedziec czy mozliwym jest studiowac inzynierie i pracowac? Teoretycznie tak, ale w większości przypadków taki ktoś albo udaje że pracuje, albo jest na kiepskich studiach. Odpowiedz Link Zgłoś
myst Studia do czterdziestki 27.11.11, 23:21 A później wszyscy jęczą, że wiek emerytalny podnoszony jest do 67 roku życia. Dawniej ktoś, kto wybrał szkołę zawodową zaczynał przynosić zyski dla państwa już w wieku 16 lat ( produkcja prostych rzeczy w ramach warsztatów, itp. ). I ten ktoś będzie musiał pracować do 67 roku życia. W tej chwili najlepiej studiować do 40 lat a później przez kolejne 7 lat szukać godnej pracy, aby w końcu "napracować się" te 20 lat. I tak jest to wariant optymistyczny, bo większość tych wiecznych studentów liczy na pracę za granicą... Po prostu interes życia!! Odpowiedz Link Zgłoś
ppo W czasach, o których piszesz ludzie zarabiali po 27.11.11, 23:36 10$ miesięcznie, w zakładach, do których trzeba było dopłacać z kredytów zagranicznych. A teraz trzeba im wypłacać po kilkaset $ emerytury. Tyle było "pożytku" z ich pracy. > W tej chwili najlepiej studiować do 40 lat a później przez kolejne 7 lat szukać > godnej pracy, aby w końcu "napracować się" te 20 lat. Rozumiem, że lepiej jest nie szukać godnej pracy, tylko iść zapie...ć za 1200? Dzięki, ale swoje dzieci tak ucz. Od cudzych się odpimpaj. Odpowiedz Link Zgłoś
peer2 Re: W czasach, o których piszesz ludzie zarabiali 27.11.11, 23:46 "Rozumiem, że lepiej jest nie szukać godnej pracy, tylko iść zapie...ć za 1200?" Lepiej. Moja pierwsza robota była za 1100 zł netto, dzisiaj po sześciu latach mam już koło 6000 zł na rękę. Obie roboty zgodne z wykształceniem. Po prostu doświadczeni dostają lepszą pracę i lepszą kasę. Ale od czegoś trzeba zacząć. Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Gratuluję. 28.11.11, 00:07 Ale są ludzie, którzy mają tyle samo (a nawet dużo więcej) doglądając biznesu raz w miesiącu. Biznesu założonego po to, aby mieć kasę na robienie czegoś, co lubią, a co niekoniecznie musi przynosić dochód (np. dłubanie w nosie przed telewizorem czy dyskutowanie z idiotami na forum). Dzieci tych ludzi nie będą miały nigdy ekonomicznej konieczności pójścia do pracy. Pójdą, jak będą chciały, do takiej, jaką sobie wybiorą, niekoniecznie zarobkowej (wolontariat, działalność charytatywna). Współczuję tym, dla których kasa jest jedyną wartością. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Gratuluję. 28.11.11, 00:13 "Pieniądze szczęścia nie dają. Pozwalają jedynie szukać go w większej ilości miejsc." :> Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: Gratuluję. 28.11.11, 09:24 ppo napisał: > Współczuję tym, dla których kasa jest jedyną wartością. Wartością jest godne życie, które własna kasa w naszym świecie zazwyczaj gwarantuje. Życie za cudze pieniądze, bycie uzależnionym finansowo od osób trzecich, przez co nasze wybory są ograniczone (np. nie można założyć rodziny, o czym wiele osób marzy) to nie jest godne życie. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Gratuluję. 28.11.11, 18:26 Dla każdego godne życie oznacza coś innego. Nie szafuj tu kwotami, bo od 6 tys. netto to wielu zaczyna pierwszą pracę i w tym momencie stajesz się łosiem, co zachrzaniał za 1200. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Gratuluję. 29.11.11, 12:52 Jak wielu? Nie znam ani jednej takiej osoby, a jestem niedawną absolwentką i mam wśród znajomych absolwentów różnych kierunków. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Gratuluję. 29.11.11, 15:52 A jaką absolewntką? Uczelnia techniczna/uni/biznes? Jaki kierunek? Uczelnia polska/zagraniczna, top/środek/doły rankingu? Doświadczenie zawodowe/praktyki? itd. Problem jest w tym, że ludzie nie rozumieją, że absolwent absolwentowi nie równy. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Gratuluję. 29.11.11, 16:44 Absolwentką prawa, na polskiej państwowej uczelni, nie wiem, która jest w rankingu, bo nie jaram się rankingami. Na aplikacji radcowskiej, od 2 lat pracuję w kancelarii prawnej. A znajomych mam z różnych beczek, inżynierów po państwowych polibudach też. Żaden nie zarabia 6 tys. na rękę. Moim zdaniem w obecnej chwili sytuacja absolwentów jest podobna, tzn. podobnie nieciekawa. Czy ktoś skończył automatykę, czy finanse, wszędzie chcą ludzi z kilkuletnim doświadczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Gratuluję. 29.11.11, 16:46 A, sorry, przypomniałam sobie jedną koleżankę, co zarabia mniej więcej tyle. Pracuje w korporacji w stolicy, prawie całe studia była na praktykach w Londynie. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: W czasach, o których piszesz ludzie zarabiali 28.11.11, 00:10 Przebiję Cię. :) Moja pierwsza wypłata wynosiła trochę ponad 200 zł na rękę :) (1995? - nie robiłem na cały etat). Obecnej nie podam, bo nie jesteśmy na forum US ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: W czasach, o których piszesz ludzie zarabiali 28.11.11, 00:06 Powiem Ci tak - krytykować "realny socjalizm" też trzeba umieć (a nawet "umić"). Ówczesne $10 miało kompletnie, ale to kompletnie inną siłę nabywczą. I to co piszesz to po prostu bzdury. A zawierz mi - moje poglądy są biegunowo odległe od komunizmu. > Rozumiem, że lepiej jest nie szukać godnej pracy, tylko iść zapie...ć za 1200? > Dzięki, ale swoje dzieci tak ucz. Od cudzych się odpimpaj. No widzisz - a ja swoim dzieciom powtarzam, że mają się zastanowić co chcą w życiu robić, a później to robić. Nie czuję głębszej potrzeby aby moja córka zrobiła doktorat z socjologii, a syn magistra z kulturoznawstwa. Bo to jest nieistotne. Jeżeli stwierdzą, że np. chcą prowadzić restaurację, albo prowadzić firmę zajmującą się projektowaniem terenów zielonych? Pomogę im jak będę potrafił. "Godna praca" nie oznacza "pierdzę w stołek w jakimś urzędzie za zajebistą kasiorę". Można godnie pracować nawet wkręcając śrubki w czyimś samochodzie (syn jest na etapie "będę mechanikiem" /ze strażaka już wyrósł/). Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Kompletnie inna siła nabywcza? 28.11.11, 00:20 Tzn. wtedy zakupy za 10$ mieściły się w 2 siatkach, dziś wystarczy jedna? Mówimy oczywiście o sile nabywczej w normalnych krajach, a nie o przeliczaniu na bezwartościową, prl-owską złotówkę. No to niech będzie- zarabiali równowartość dzisiejszych 20$. PKB per capita w Polsce w roku 1970 wynosił 190$ (sto dziewięćdziesiąt dolarów). Wygooglałem to, ty też możesz. Rozumiem, że w/g ciebie siła nabywcza dolara zwiększyła się od tamtej pory 1000 razy? Czyli za 10 dzisiejszych $ można by było kupić 1000 siatek zakupów wtedy? Nawet po przeliczeniu na złotówki tyle by nie wyszło. P.S. Chyba jednak "umim", choć akurat nie socjalizm chciałem tu krytykować, tylko kapitalistyczną wiarę w to, że praca (ale wyłącznie zarobkowa) uszlachetnia. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Kompletnie inna siła nabywcza? 28.11.11, 00:47 Nie ma znaczenia owych $10 gdzie indziej choćby z racji tego, że znakomita większość ludzi najnormalniej w świecie nie mogła robić zakupów w innych krajach. A wtedy, niestety, musisz posiłkować się ową "bezwartościową prlowską złotówką". > Rozumiem, że w/g ciebie siła nabywcza dolara zwiększyła się od tamtej pory 1000 > razy? Nie używaj pojęć, których nie rozumiesz. Za równowartość ówczesnych $10 można było przeżyć miesiąc, więc owe $190 per capita oznacza tyle co nic. To tylko cyferki. Możesz zarabiać i $1 miesięcznie. Jeżeli tv będzie kosztował $0.10, dom $300, a samochód $10 to będzie Ci gorzej niż obecnie, czy lepiej? Naturalnie przy założeniu, że ilość tv, domów i samochodów jest nieograniczona? I muszę Cię zmartwić "praca uszlachetnia", tudzież "praca czyni wolnym" nie są hasłami kapitalistycznymi. Kapitaliści wierzą, że praca jest środkiem pozwalającym na konsumpcję i nie przywiązują do niej aż tak potwornej wagi jak Marksiści. Stąd kapitalizm nie wynalazł pojęcia "ludzia pracy". Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Re: W czasach, o których piszesz ludzie zarabiali 28.11.11, 00:20 ppo napisał: > > W tej chwili najlepiej studiować do 40 lat a później przez kolejne 7 lat > szukać > > godnej pracy, aby w końcu "napracować się" te 20 lat. > > Rozumiem, że lepiej jest nie szukać godnej pracy, tylko iść zapie...ć za 1200? > Dzięki, ale swoje dzieci tak ucz. Od cudzych się odpimpaj. Tia, lepiej studiować do 40, wybrzydzać na marne 1200. Potem szukać pracy w takim wieku, bez żadnego doświadczenia, bo będą o wiele lepsze posady. 6zł/h za machanie miotłą. :> Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Nikt z nich nie będzie machać miotłą. 28.11.11, 00:29 Nie po to się ma bogatych rodziców. Zostawią im firmy, w których dyrektorami będą takie spięte ludziki jak ty. I będą się z tego cieszyć, choć nadal będą dymani przez "nierobów". Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Re: Nikt z nich nie będzie machać miotłą. 28.11.11, 00:58 A firmy polecą na pysk, gdy potomstwo się nimi zajmie. Ktoś nauczony, że bykiem leży, a inni na niego pracują ma marne szanse. O własną firmą trzeba dbać. Ale jak skoro o siebie się nie umie. Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Ty będziesz dbał. Będziesz dyrektorem. 28.11.11, 02:21 I będziesz skakał do góry z radości, że masz PRACĘ. Prezes (właściciel) rozliczy cię raz w miesiącu i tyle. Jak mu za mało wygenerujesz, to cię wypie... (wulgaryzmy nie mają u mnie związku z emocjami, ja po prostu tak mówię; nie jest w stanie mnie wku...ć jakiś dupek w internecie, jeszcze mnie nie pojebało). Odpowiedz Link Zgłoś
basiek_inc Re: Ty będziesz dbał. Będziesz dyrektorem. 28.11.11, 13:57 "O własną firmę nie trzeba dbać"- Ty tak masz na serio czy tylko udajesz? Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Ty będziesz dbał. Będziesz dyrektorem. 28.11.11, 14:55 Nie martw się, taki właściciel firmy po trzech socjologiach, studiowanych do 40, długo tym właścicielem nie będzie - mądry dyrektor w ekspresowym tempie przejmie firmę, i ważny pan prezes z garnuszka bogatego tatusia przesiądzie się na garnuszek pomocy społecznej. Inna sprawa, że większość obecnych studentów rzeczywiście powinna studiować jakieś 20 lat - może wtedy udałoby im się osiągnąć poziom, który paręnaście lat temu reprezentował przeciętny maturzysta. A co do twojego plugawego języka - cóż, taki jest właśnie język lumpenproletariatu. Normalny człowiek potrafi pohamować nawet wrodzone chamstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Ty będziesz dbał. Będziesz dyrektorem. 28.11.11, 18:30 "Nie martw się, taki właściciel firmy po trzech socjologiach, studiowanych do 40, długo tym właścicielem nie będzie - mądry dyrektor w ekspresowym tempie przejmie firmę, i ważny pan prezes z garnuszka bogatego tatusia przesiądzie się na garnuszek pomocy społecznej." Marzenia nic kosztują, prawada :D? Nie ma to jak sobie popitolić bez sensu i składu jakieś banały w porze obiadowej... Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Ty będziesz dbał. Będziesz dyrektorem. 29.11.11, 12:55 Jakie znów banały? Żadna firma nie jest wieczna. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studia do czterdziestki 27.11.11, 23:52 "A później wszyscy jęczą, że wiek emerytalny podnoszony jest do 67 roku życia. Dawniej ktoś, kto wybrał szkołę zawodową zaczynał przynosić zyski dla państwa już w wieku 16 lat ( produkcja prostych rzeczy w ramach warsztatów, itp. )." To spójrz ile jest ofert pracy dla ludzi po szkole zawodowej. Odpowiedz Link Zgłoś
mrfreddie Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 00:31 I dlatego studia powinny byc platne. A jezeli nie, to tylko pierwszy kierunek bezplatny, a wszystkie kolejne fakultety na koszt spragnionego wiedzy studenta. Odpowiedz Link Zgłoś
kazik12groszy Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 11:26 drugi, trzeci kierunek ok, samorealizacja- świetnie, nie ważne czy 20, 30 czy 40 lat, jednak patrząc na nasze polskie warunki, pracodawcy nie chcą zatrudniać niedoświadczonych ludzi, wydaje mi się, że bardziej cenią młodych, którzy może nie zawsze potrafią się też dobrze wycenić ( co akurat działa na korzyśc pracodawcy), ale przede wszystkim są gotowi i chętni do pracy, im później idzie się do pracy- tym gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
titus77 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 16:21 Pracodawcy w Polsce sami często nie wiedzą czego chcą; najchętniej chcieliby pracowników przed trzydziestką z 20 letnim doświadczeniem zawodowym i co najmniej po 3 fakultetach, że tak celowo przesadzę. Tak artykuł jak i wypowiedzi na jego temat są czesto jednostronne i powierzchowne. Przecież nei ma sensu uogólniać. Może na podstawie mojego przypadku udownię jak wiek i ochota na "wieczne studiowanie" i nie zawsze są bezsensowne. Po maturze w 1996 przez dwa lata pracowałem w firmie u rodziców zastanawiając się co tu robić. Wreszcie wybrałem historię, którą po 2 semstrach przerwałem. Następne dwa lata spędziłem zagranicą pracując, nie mając pomysłu na przyszłość. W 2001 jesienią mając skończone 24 lata wróciłem do Krakowa; załapałem pracę w jednym ze znanych hipermarketów (dodatkowo pracując również u rodziców) i zdecydowałem sie na studia Marketing i Zarządzanie w trybie wieczorowym. Dopiero po ich ukończeniu w 2004 stwierdziłem, że właściwie to co mniej tak naprawdę interesuję w życiu to nie tylko Ekonomia ale także Prawo. Bez namysłu, mając już 27, lat postawiłem dodatkowo że studia prawnicze to jest. Kończąc studia, na ostatnim roku, postanowiłem, że przypieczętuje moją edukację jeszcze jednym fakultetem i tak od ponad 2 lat studiuje w Niemczech, pracując jednocześnie w znanym koncernie handlowym. Za 1,5 roku kończę i mam już pewne miejsce pracy w Krakowie, Niemczech albo Austrii. W 2013 roku bedę miał 36 lat. I jakie to ma znaczenie? (Mój ojciec został radcą prawnym bedąc solidnie po 30 tce; mając już 4 osobową rodzinę- wcześniej pracował jako nauczyciel. Dał sobie wyśmienicie radę. Jego brat, a mój wuj i ojciec chrzestny, podobnie. Na studia zdecydował się bedąc już 31latkiem. Aplikację zdawał tuż przed czterdziestką. Nawet pobierał się w swoją czterdziechę.) Na naukę nigdy nie jest za późno. A ilość pokończonych kierunków, liczba fakultetów, może być dodatkowym atutem w CV Odpowiedz Link Zgłoś