Dodaj do ulubionych

Teolog apostata

04.02.08, 21:18
Jakże dobrotliwie wyraża się Tomasz Dostatni OP o Czechach - "On bardzo
kocha tę kulturę małego kraju.". Ciekawe jak by zareagował na komentarz
jakiegoś wykształconego rosyjskiego popa o Polsce, jako małym ,ale
posiadającym swoją kulturę kraju?
Obserwuj wątek
    • nick3 Bywał uczestnikiem tego forum;-) 08.02.08, 01:49
      Spotkałem kiedyś Węcławskiego, icognito, jeszcze jako księdza, na
      forum gazeta.pl

      Pozdrawiam, jeśli jeszcze tu bywa;-)
    • nessie-jp Teolog apostata 08.02.08, 04:12
      Straszne, przerażające w jaki sposób kościół-organizacja systematycznie niszczy
      człowieka za jego fundamentalną, bezkompromisową, wewnętrzną wiarę. Bo Węcławski
      nie "zdradził" Chrystusa tylko hierarchów, pokazał nam, 'maluczkim', owieczkom
      parafialnym, że sumienia nie trzyma się w tabernaculum czy w konfesjonale, że
      wiara nie przychodzi z ambony, a do poszukiwania Boga kościół nie jest
      niezbędny. I że to poszukiwanie jest istotą wiary, a nie zadufanie w sobie, że
      się już Boga dobrze poznało i wszystko o nim wie, bo się przestrzega katolickich
      dogmatów.
      • toni25 Re: Teolog apostata 10.02.08, 12:59
        Węcławski zna instytucje kościelne jak mało kto. Poznawał je od podszewki przez
        lata. Dlatego bez trudu mógł przewidzieć, z jakimi reakcjami ze strony wysokiego
        kleru, i nie tylko, przyjdzie mu się borykać, jeśli zachowa się radykalnie.
        Myślę, że decydując się na odejście z Kościoła dobrze znał cenę własnego wyboru
        i gotów był ją zapłacić. Tym bardziej poruszające i niepokojące jest TO, za co
        zdecydował się zapłacić tę cenę. Bo patrząc na całość realistycznie cała sprawa
        jest mocno niepewna.
        Jakoś trudno myśląc o TYM nie przypomnieć sobie pytania Jezusa z Kazania na
        Górze, które Mateusz przekazał tak: "Wy jesteście solę ziemi. Jeśli sól
        zwietrzeje, czym ją samą solić się będzie?"
        • tychik1 Re:Staram się w Ciebie Panie Jezu uwierzyć jak 12.02.08, 08:37
          Nie czytałem tych jego wykładów(chciałbym tylko nie wiem gdzie
          szukać),ale na podstawie różnych artykułów domyślam się,że
          on "wyznaje"zasade,że to człowiek jest "bogiem" i centrum
          wszystkiego,a Bóg jako taki nie istnieje.
          Czyli nic nowego a tylko to czym od dawna karmią nas liberałowie.
          Wydaje mi się ,że musiał też być pod czyimś wpływem.
          Podobno wiara zaczyna się właśnie tam gdzie kończy się szkiełko
          i oko : )Za dużo widocznie nad tym wszystkim filozofował,a do Boga
          trzeba iść prostymi drogami.
          I tak jest nam objawione więcej a niżeli jesteśmy w stanie pojąć.
          A co do Bóstwa Jezusa to Biblia nie pozostawia żadnych wątpliwości,
          więc musiał też zaprzeczyć i Pismu Sw !
          Raczej dopatrywał bym się tutaj jakiś odłamów gnozy i innych
          że tak nazwe odszczepień które od początku kościoła szły z nim
          równolegle.Wzrastały jak kąkol z dobrym zbożem ,czy więc nie jest to
          też może jakimś znakiem że następuje czas oddzielenia ?
          Nie chciałem oczywiście obraźić kogokolwiek ,to tylko przykład.

          toni25 napisał:
          Jakoś trudno myśląc o TYM nie przypomnieć sobie pytania Jezusa z
          Kazania na
          > Górze, które Mateusz przekazał tak: "Wy jesteście solę ziemi.
          Jeśli sól
          > zwietrzeje, czym ją samą solić się będzie?"
          T:
          Jezus nie mówił tego do takich uczonych w piśmie jak on,adresował
          to natomiast do prostych rybaków.
          Raczej nasuwa mi sią tu co innego,że zostanie objawione prostaczkom
          a przed tamtymi zakryte.
          Bóg da komu chce i poniży ; ) kogo zechce ,a Jego waroki są
          niezbadane.
          Nawet Szaweł miał wiedze o tym świecie nabytą,a Sw Paweł objawioną.
          Zatracił tamto wszystko jako nic nie warte i odrodził się na nowo,
          czego życze ksiedzu Wącławskiemu.
          PS
          Jeszcze dla nie "wtajemniczonych" :)-gnoza znaczenie:
          w filozofii hellenistycznej: 1. wiedza tajemna, dostępna tylko
          wybrańcom; 2. sposób myślenia polegający na łączeniu rozumu z wiarą;
          3. synkretyczne nurty rel. w okresie hellenistycznym i
          wczesnochrześcijańskim
          Wiecej międzyinnymi w apokryfach Ks Starowieyskiego jak ktoś się tym
          interesuje.
          Ciekawe w tym wszystkim jest i to że Koran też neguje Jezusa jako
          Boga (Bóg nie potrzebuje mieć towarzyszy),a uznaje Go talko za
          kolejnego proroka.

          Moje wyznanie wiary:
          Staram się w Ciebie Panie Jezu uwierzyć jak dziecko i myśle że
          dopiero wtedy tak naprawde osiągne cel.

          • wanda43 Re:Staram się w Ciebie Panie Jezu uwierzyć jak 12.02.08, 11:58
            > Moje wyznanie wiary:
            > Staram się w Ciebie Panie Jezu uwierzyć jak dziecko i myśle że
            > dopiero wtedy tak naprawde osiągne cel.
            >

            Starasz sie wierzyc, a wiec jednak wątpisz w te boskosc ustanowiona przez
            biskupow. Mam wrazenie, ze on tez wątpil. Ale moze sie myle, bo ja zwyczajnie w
            ta boskosc nie wierze, a i w historycnosc wątpie.
          • kauzyperda Re:Staram się w Ciebie Panie Jezu uwierzyć jak 12.02.08, 12:42
            tychik1 napisał:

            > Wydaje mi się ,że musiał też być pod czyimś wpływem.

            Tak zapewne mossadu i platformy obywatelskiej - i jeszcze tego
            kardynała Niemca! - a wiadomo Niemce wrogi najgorsze na naszego
            polskiego Jezuska cięte szczególnie, a Jezus Polakiem był jak
            wiadomo a nie jakimś żydem takim siakim!

            > A co do Bóstwa Jezusa to Biblia nie pozostawia żadnych wątpliwości,
            > więc musiał też zaprzeczyć i Pismu Sw !

            Stary, zostań rektorem akademii teologicznej, oni się tam kurna
            męczą a ty szast prast problem rozwiązałeś!

            > Raczej dopatrywał bym się tutaj jakiś odłamów gnozy i innych
            > że tak nazwe odszczepień które od początku kościoła szły z nim
            > równolegle.Wzrastały jak kąkol z dobrym zbożem

            Hmmm, może raczej nie równolegle, ale kościół wybierał co mu
            pasowało do aktualnych planów gospodarczych i politycznych. Stąd
            takie evnty jak np. głosowanie tekstu ewangelii, albo
            przeredagowanie 10 przykazań (to już kurde trzeba mieć tupet!).
          • nessie-jp Re:Staram się w Ciebie Panie Jezu uwierzyć jak 12.02.08, 14:53
            tychik1 napisał:

            > Nie czytałem tych jego wykładów(chciałbym tylko nie wiem gdzie
            > szukać),ale na podstawie różnych artykułów domyślam się,że
            > on "wyznaje"zasade,że to człowiek jest "bogiem" i centrum
            > wszystkiego,a Bóg jako taki nie istnieje.

            Straszne bzdury opowiadasz. Węcławski podkreślał, że celem wierzącego powinno
            być naśladowanie Jezusa jako człowieka, a nie czczenie go jako Boga czy zamiast
            Boga. Uważał, że sednem i najważniejszym celem pojawienia się Jezusa na świecie
            było ukazanie drogi CZŁOWIEKA. Ze największym dokonaniem Jezusa nie były
            czary-mary nad winem, tylko godne przeżycie ludzkiego żywota zgodnie z wolą
            boską. I to mimo targającego nim zwątpienia.

            Węcławski uważał, że za bardzo skupiamy się na "boskiej" stronie Jezusa, przez
            co umniejszamy wartość jego ofiary jako człowieka. I siłę jego wiary. Bo
            przecież Bóg nie musi wierzyć sam w siebie.
          • nick3 Dobra staruszko z garścią chrustu w dłoni... :) 12.02.08, 16:38
            "O, sancta simplicitas!"


            Tylko że ta 'święta prostota wiary', która tak wzruszyła skazanego
            na śmierć teologa, ujawniła się przez dorzucanie chrustu do jego
            płonącego stosu.

            Wszystko wskazuje na to, że owa prosta chrześcijanka wolna była od
            skłonności do grzesznego "stawiania człowieka w centrum"... :)
          • toni25 Re:Staram się w Ciebie Panie Jezu uwierzyć jak 12.02.08, 23:52
            Rozumiem, że sam zaliczasz się do 'prostaczków', czyli ulubieńców bożych. Śmiałe
            posunięcie, ale pozytywne. Negatywne jest zaś to, że innych np. 'uczonych'
            wykluczasz z ludu bożego. 'Prostaczkowie' chyba też nie powinni się wynosić nad
            innych. Bo jak ktoś się zaczyna wynosić, to przestaje być 'prostaczkiem'.

            Jeśli idzie o teologię Węcławskiego, to ci, którzy ją ze zrozumieniem czytali,
            nie znaleźli w niej niczego, co zaprzeczałoby bóstwu Jezusa.
            Zacytuję wypowiedź innego forumowicza, bo zwięźle i jasno wyjaśnia te kwestię:

            "Węcławski nie twierdzi że Jezus nie jest Bogiem, ale nie jest na pewno nim tak,
            jak to sobie zazwyczaj wyobrażamy. Kiedy mówimy o Bogu narzucamy własne
            wyobrażenie Boga, to wyobrażenie, które pojawia się za sprawą kultury. Tak samo
            postąpili pierwsi chrześcijanie, którzy zastosowali do Boga Jezusa obrazy
            wyrosłe z tradycji greckiej i to one stanowią podstawę naszego myślenia o Bogu.
            Podstawową sprawą jest więc dla Węcławskiego odrzucenie owych wcześniejszych
            założeń.
            Bóg jest taki jakim objawia go Jezus, a nie taki, jakim jawi się on przed
            Arystotelesem, Platonem, a próba synchronizacji tych obrazów zawsze prowadzi do
            utraty owej wyjątkowej relacji Jezus - Bóg."

            Powtarzanie - bez udowodnienia - że Węcławski zaprzecza temu, czemu nie
            zaprzecza, jest nieporozumieniem i mówieniem nieprawdy. A jak ktoś mówi o innym
            nieprawdę, to jest to zwyczajnie nieuczciwe, obojętne czy robi to 'prostaczek'
            czy 'filozof'.
          • tychik1 Re:A podejdźcie no do płota prosze księdza : ) 13.02.08, 11:52
            Wanda:
            Starasz sie wierzyc, a wiec jednak wątpisz w te boskosc ustanowiona
            przez
            biskupow. Mam wrazenie, ze on tez wątpil. Ale moze sie myle, bo ja
            zwyczajnie w
            ta boskosc nie wierze, a i w historycnosc wątpie.
            T:
            Jezus też został poddany próbie ,a Sw Piotr wiadomo.Na dobrą sprawe
            jak doszło co do czego to tylko Jan z Matką mieli odwage stanąć pod
            krzyżem a reszta się rozpierzchła.
            Cały wic że tak powiem polega na tym,że człowiek sam bez Boga nie
            jest w stanie przeciwstawić się złu ,a z Bogiem tak.
            No i biskupi oraz księża w kościele to mogą tylko tyle ustanowić co
            im Pismo pozwoli i z góry jest dane(natchnione).

            tychik1 :
            > Wydaje mi się ,że musiał też być pod czyimś wpływem.
            kauzyperda :
            Tak zapewne mossadu i platformy obywatelskiej - i ……
            T:
            Miałem na myśli to co napisałem ,a więc gnozy i inne
            światopoglądy ,a na dobrą sprawe dziwactwa delikatnie
            nazywając,które to albo szczątkowo przetrwały ,albo teraz w róznych
            formach się odradzają.
            Był taki ruch “religijny” który za twórce człowieka uznał szatana i
            nawet mieli swojego biskupa.
            Dzisiaj diaboliczność mamy praktycznie wsządzie i staje się modna
            (Harry Potter),niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawe do czego
            albo lepiej „kogo”o to prowadzi ; )
            T:
            A co do Bóstwa Jezusa to Biblia nie pozostawia żadnych wątpliwości,
            > więc musiał też zaprzeczyć i Pismu Sw !
            kauzyperda :
            Stary, zostań rektorem akademii teologicznej, oni się tam kurna
            męczą a ty szast prast problem rozwiązałeś
            T:
            Biblia Sw. N T Ewangelia Sw Jana 14:1
            Do domu Ojca
            1 Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie* w Boga? I we Mnie
            wierzcie! 2 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie
            było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. 3
            A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę
            was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. 4 Znacie
            drogę, dokąd Ja idę». 5 Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie
            wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» 6 Odpowiedział mu
            Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem*. Nikt nie przychodzi do
            Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. 7 Gdybyście Mnie poznali,
            znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście».
            8 Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».
            9 Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a
            jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca.
            Dlaczego więc mówisz: "Pokaż nam Ojca?" 10 Czy nie wierzysz, że Ja
            jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie
            wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje
            tych* dzieł. 11 Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie.
            Jeżeli zaś nie - wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! 12
            Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także
            dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych
            uczyni, bo Ja idę do Ojca*. 13 A o cokolwiek prosić będziecie w imię
            moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. 14 O
            cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.
            T:
            Zwracam jeszcze raz uwage na od 14:8 ,9 w w dół.
            A co do tekstów to uznano za natchnione i to po wielu dyskusjach.
            Biblia którą czytamy teraz kształtowała się przez wieki.
            Przykazania natomiast dstosowano tylko do dzisiejszej
            doby ,natomiast w samej Biblii pozostają nienaruszone i nikt ich nie
            zmieniał.
            nessie-jp :
            Straszne bzdury opowiadasz. Węcławski podkreślał, że celem
            wierzącego powinno
            być naśladowanie Jezusa jako człowieka, a nie czczenie go jako Boga
            czy zamiast
            Boga. Uważał, że sednem i najważniejszym celem pojawienia się Jezusa
            na świecie
            było ukazanie drogi CZŁOWIEKA. Ze największym dokonaniem Jezusa nie
            były
            czary-mary nad winem, tylko godne przeżycie ludzkiego żywota zgodnie
            z wolą
            boską. I to mimo targającego nim zwątpienia.

            Węcławski uważał, że za bardzo skupiamy się na "boskiej" stronie
            Jezusa, przez
            co umniejszamy wartość jego ofiary jako człowieka. I siłę jego
            wiary. Bo
            przecież Bóg nie musi wierzyć sam w siebie.

            T:
            Z tego wnioskuje że ks Węcławski uważał iż KK tylko czci Jezusa ale
            nic nie uczy się sam i nas od Niego ?
            Apsolutnie się nie zgadzam! Wystarczy tylko posłuchać mszy Sw z
            której to za każdym razem wiele o drodze życiowej można się
            nauczyć ,jeśli się chce oczywiście.
            Nauka płynie choćby już z czytania fragmentów Starego
            Testamentu,potem Listów albo Dziejów.Międzyczasie spiewamy Psalmy
            które też mają swoją treść i przesłanie właśnie że do nas! W końcu
            Ewangelia i kazanie lepsze albo gorsze ale zawsze coś,a wszystko to
            jest za każdym razem odpowiednio dobrane tak że potrafi mieć
            fantastyczną wamowe.
            Problem nie polega w kościele tylko w nas że siedzimy tam jak
            cielęta.Spróbuj się kiedyś
            po mszy zapytać o czym było czytanie?Będa tylko wiedzieć to że
            ksiądz ma nowego fiata,albo że się spas nadmiernie lub jest
            podejrzanie za chudy.Interesują się wszystkim tylko nie tym co
            trzeba,a po mszy pretensja do całego świata że wychodzą z tamtąd
            jeszcze głupsi niż weszli.Niejednokrotnie jest to przygotowane
            ideologicznie ,obecnie przez różne GWazety i Polityki.Nie chce
            nikomu tu ubliżać dotyczy tylko mniejszości,no i ja w końcu sam też
            taki byłem za młodu i tak właśnie wtedy
            odbierałem samę wiare oraz takie były moje rozmyślania o Bogu
            i religi .( nie obecnie ma się rozumieć.)
            Więc musiałem sobie zadać pytanie po co ja idę i co tam w końcu
            gotują
            żeby się najeść do syta?Szybko się zorientowałem że dosłownie koło
            nosa
            przelatują mi (nam) co prawda tylko resztki ale za to niebiańskiej
            uczty która i tak wystarczą z powodzeniem dla mnie i dla nas
            wszystkich.Trzeba tylko chcieć i złapać,jest dosłownie na
            wyciągnięcie ręki tak że nawet nie wiemy co tracimy.Po każdym
            wyjściu chciało by się krzyknąć : Przeżyjmy to jeszcze raz !
            Ale do kogo to mówie ? doskonale wiem że wybudzi to w was raczej
            śmiech.
            Powiem wam tylko tyle że jesteśmy wszyscy jakby troche zaczarowani ?
            To widocznie ta Biblijna zasłona jest nam nałożona za kare, tak
            żebyśmy patrzyli a nie zobaczyli i słuchali jak aniołowie grają i
            śpiewają , ale jednocześnie pozostali jak pień ; )
            T:
            Natomiast co do moherowych Babć z chrustem to się serdecznie
            odczepcie i nie szkalujcie im opini.Jest to typowe poduszczanie na
            kogoś w tym wypadku na starsze Bogu ducha winne osoby.
            “Kościelna babcia z chrustem ciebie albo kogoś podpali”
            Dla młodego człowieka taka socjotechniczna dawka faktycznie może
            wywołać emocje
            i to TRAGICZNE W SUTKACH ! Czy o to włażnie wam chodzi.??????? !
            Zapeniam was że ledwo uzbierają chrust na własne ocieplenie,a na
            takich bałwanów jak wy to już by nawet nie chciały tracić (same się
            roztopią)
            Toni 25:
            Rozumiem, że sam zaliczasz się do 'prostaczków', czyli ulubieńców
            bożych. Śmiałe
            posunięcie, ale pozytywne. Negatywne jest zaś to, że innych
            np. 'uczonych'
            wykluczasz z ludu bożego. 'Prostaczkowie' chyba też nie powinni się
            wynosić nad
            innych. Bo jak ktoś się zaczyna wynosić, to przestaje
            być 'prostaczkiem'.
            T:
            Dając przykład starannie wykształconego Sw Pawła chyba zaprzeczyłem
            temu co piszesz.
            Mądrość wyszłą z ust Boga ,dzieliła z nim tron i była mu towarzyszką
            przy tworzeniu,jak jest zresztą napisane.
            JP2 natomiast na spotkaniu z naukowcami powiedział że człowiek nie
            tworzy sam nauki ,a tylko ta jak by się przed nim odkrywa.Wszelkie
            zazady , prawa natury czy tworzenie zostają powoli odsłaniane przed
            człowiekiem (jako dar)
            a nie kreowane przez niego,jak nieraz “myślą” ci którym woda sodowa
            wali do głowy gdy tylko sobie coś tam liznelli.Dopiero na takiej
            bazie danej od Boga człowiek coś tam próbuje robić co zresztą i tak
            jest przemijające

            Problem nie polega na samej nauce tylko zaczyna się wtedy kiedy &#
            • tychik1 Re:A podejdźcie no do płota prosze księdza : ) 13.02.08, 11:59

              Problem nie polega na samej nauce tylko zaczyna się wtedy kiedy ”
              zadufani” w sobie, dla nauki odrzucamy Boga i Jego prawa .

              Natomiast nawiązywanie do prostaczków napewno nie miałona celu
              wywyższanie się, i też nikomu nie ubliża.
              T:
              Wracając do Węcławskiego to jeden twierdzi że on to ,drugi że
              tamto ,a inny jesżcze coś.
              A dlaczego sam Wącławski nic nie mówi ?
              Czekałem dosyć długo na jakieś wyjaśnienia ,ale ostały mi się tylko
              artykuły o nim.
              Coś tam odsyła do wykładów których piernik wie gdzie dostać ,a jak
              już to nie wiadomo co z tego mamy wyczytać,
              bo to wszyscy po swojemu.
              Wybacz ale w takiej sytuacji można tylko pi razy oko .

              Raz że ten człowiek winien jest wyjaśnienia swoim
              bliskim ,uczniom,przyjaciołom,a nawet też nam co tylk o nim
              słyszeli.Jeśli chwalicie go tak za odwage że odszedł ,to niech
              jeszcze powie i B (jak A) czyli dłaczego?
              Jego milczenie może być odebrane właśnie jako tchórzostwo że nie
              umie się wytłumaczyć.
              Może to też być podstawa do jakiejś spekulacji tak o nim jak i
              kościele.
              Jeśli takie coś się robi to trzeba powiedzieć sobie wprost jak
              nawet w rozwodzie .Może to my faktycznie popełniamy jakiś błąd i to
              wszystko nas tylko ulepszy?Prosze nam powiedzieć o co chodzi i co u
              nas jest nie tak ?
              A nie zabrać się i ani dowidzenia ,ani pocałujta wujta(przynajmniej
              by było wiadomo:),no do czego to podobne? : )
              Moje pisanie ma też właśnie na celu zaapelować do tego człowieka o
              jakąś wykładnie tego co zrobił
              (zakładam się że to czyta)
              Nawet jeśli tu na forum nie będzie chcał się przed nami tłumaczyć
              co zrozumiałe bo to musi na łamach jakiegoś pisma
              (tylko prosze nie GWaczki,a proponuje Nasz Dziennik ! :)
              to napewno znajdą się kościelne autorytety,które podejmą z nim
              polemike i staną tym samym w obronie wiary ,kościoła i w końcu
              Polski bo to zawsze razem.
              Tak troche po chłopsku:
              Pawlak ! a nie kryjcie się teraz tam tylko podejdźcie no do płota,
              bo chcemy se z wami pogadoać : )
              • nick3 Już ty w imieniu jego "bliskich" nie gardłuj:) 14.02.08, 00:51
                tychik1 napisał:
                > Raz że ten człowiek winien jest wyjaśnienia swoim
                > bliskim ,uczniom,przyjaciołom

                Facet nigdzie się przed tobą nie musi tłumaczyć, ani przed biskupami
                takoż (właśnie zrezygnował z instytucji, która nakładała na niego
                taki obowiązek:)

                Poważna postawa życiowa jest intymna (i dlatego osobiście niezbyt
                poważam ludzi, którzy w pełni identyfikują się z jakimś obiektywnym
                credo).

                Żądając w tonie prokuratorskim od człowieka wytłumaczenia się ze
                swojej drogi duchowej i to przed trybunałem wzburzonej gawiedzi (bo
                tym de facto są łamy "Naszego Dziennika"), zachowujesz się dokładnie
                jak sędziowie Jezusa.

                "Ale Jezus milczał."

                > a jak już, to nie wiadomo co z tego mamy wyczytać


                Jesteś godnym reprezentantem swojego Kościoła faryzeuszy:)

                Na twojej postawie, która dobrze oddaje mentalność ortodoksa, mogę
                świetnie zilustrować swój pogląd, że ortodoksję jako taką można
                zasadnie uważać za dzieło prześladowcze i z ducha faryzejskie.


                Chcesz wiedzieć, dlaczego Węcławski odrzucił chrześcijaństwo
                (ortodoksyjne) jako zjawisko obce duchowi Jezusa?

                Bo zrozumiał, że ono nieuchronnie produkuje takich jak ty.

                Gadających o "zasłonach na oczach" i "ucztach duchowych na mszy".


                A co do "staruszki" to wiedz, że ona żyła w XV wieku:) Teologiem,
                który na jej widok zawołał "O, sancta simplicitas!" był Jan Hus. To
                do jego stosu dorzucała chrustu.

                Więc przypisując mi chęć dyskredytowania "moherowych beretów", albo
                chybiasz o kilka stuleci, albo przyznajesz, że zjawisko niewiasty
                pobożnej ma w chrześcijaństwie niemałą tradycję:)



                PS. Gnoza jest wporzo:) Zostaw w spokoju coś, o czym ani ty, ani
                twoi podżegacze w kieckach nie macie zielonego pojęcia!;-)

                Tak swoja drogą - gnostycy byli prawdopodobnie ostatnimi
                chrześcijanami, którzy coś z Jezusa rozumieli.

                To w sumie nic aż tak dziwnego, że władzę w Kościele przejęli jednak
                ludzie bardziej od nich zdeterminowani w kierunku jej zdobycia...

                Po krótkiej w sumie przerwie zapoczątkowanej wywrotową dzialnością
                niejakiego Jeszuy wszystko wróciło w ręce faryzeuszy i przez kolejne
                2000 lat znów na świecie jest normalnie:)
                • tychik1 Re:Więc już imieniu jego "dalekich" 14.02.08, 06:00

                  Nick:
                  Facet nigdzie się przed tobą nie musi tłumaczyć, ani przed biskupami
                  takoż (właśnie zrezygnował z instytucji, która nakładała na niego
                  taki obowiązek:)
                  Poważna postawa życiowa jest intymna (i dlatego osobiście niezbyt
                  poważam ludzi, którzy w pełni identyfikują się z jakimś obiektywnym
                  credo).
                  Żądając w tonie prokuratorskim od człowieka wytłumaczenia się ze
                  swojej drogi duchowej i to przed trybunałem wzburzonej gawiedzi (bo
                  tym de facto są łamy "Naszego Dziennika"), zachowujesz się dokładnie
                  jak sędziowie Jezusa.
                  "Ale Jezus milczał."
                  T:
                  Jezus milczał ale przed oprawcami i to nie odrazu.
                  Natomiast uczniom i tym co za nim szli nie szczędził dobrego słowa,
                  a nawet z krzyża przemawiał.
                  To tak troche wygląda jakby sam Jezus(jeśli już do Niego
                  porównujesz) który w toku i w pełni swojej działalności nagle
                  zabiera się i znika ?Ludziom których powołał , którzy w końcu przez
                  LATA ! za nim szli,i dla któtych był conajmniej autorytetem nie
                  wysilił się nawet powiedzieć dowidzenia ,o powodach nie wspominając.
                  Czy nie widzisz tutaj oznak jakiegoś delikatnie nazywając
                  lekceważenia swoich w końcu owiec oraz sióstr i braci, którymi się
                  zajmował,uczył, prowadził przez kawał życia ?
                  Nie chce żeby uznano że coś sugeruje ,ale muszę powiedzieć to co
                  myśle:
                  Ja tu widzę nawet jakąś niedorzeczność !
                  Jego brat też ksiądz prosił żeby się modlić o jego zdrowie.
                  I wracając to ja nie wzywam go pod trybunał,i nie zakładam
                  kaptura ,i nie jestem jego oprawcą.
                  Ja tylko jako owca z tego samego stada pytam się :CO Z NAMI JEST
                  NIE TAK, że baca PO TAKIM CZASIE! nagle znika i nawet na pożegnanie
                  ani bee, ani meee,ani kukuryku ? : )
                  Co do Naszego Dziennika to dałem uśmieszek : )On by tam nie poszedł
                  bo bał by się pytań- ha : )
                  Żartowałem taki człowiek ma oczywiście ogromą wiedze,chce mu tylko
                  na ambicje ,a przeczytam to co powie nawet i z GW ; )A jeśli już to
                  zakładam się że trafi do Tygodnika Powszechnego ;)
                  T:
                  a jak już, to nie wiadomo co z tego mamy wyczytać
                  N:
                  Jesteś godnym reprezentantem swojego Kościoła faryzeuszy:)
                  Na twojej postawie, która dobrze oddaje mentalność ortodoksa, mogę
                  świetnie zilustrować swój pogląd, że ortodoksję jako taką można
                  zasadnie uważać za dzieło prześladowcze i z ducha faryzejskie.
                  T:
                  A o jakie reformy wam chodzi ?
                  Domyślam się że wy natomist chcielibyście mieć kościół reformatorski,
                  taki który by swoje zasady ,”prawa”, ponaciągał do tego wszystkiego
                  co człowiekowi pozornie wydaje się jako wygodne i pożyteczne,a więc
                  szybkie łatwe i przyjemne.
                  Pewno zakaceptowalibyście rozwody,eutanazje,rodziny inaczej itd....
                  Stety Bóg nie chodzi tymi drogami co my,i to co nam się wydaje
                  wartościowe ,tam jest bez znaczenia.
                  Biblii czyli słowa Bożego nie zmienimy bo nie mamy do tego
                  prawa,chyba że wcześniej odrzucimy Jego i sami uznamy się
                  za “bogów”co przynajmniej mnie i myśle większości z nas nie grozi.
                  Co się tyczy zaś faryzeuszy to problem tam polegał nie tyle że
                  pielęgnowali tradycje,ile na samym zakłamaniu Faryzeuszy.
                  "Dbali tylko o zewnętrzną strone kubka ,a nie o to co w środku."
                  N:
                  Chcesz wiedzieć, dlaczego Węcławski odrzucił chrześcijaństwo
                  (ortodoksyjne) jako zjawisko obce duchowi Jezusa?
                  Bo zrozumiał, że ono nieuchronnie produkuje takich jak ty.
                  Gadających o "zasłonach na oczach" i "ucztach duchowych na mszy".
                  T:
                  Ciekawe więc co waszym zdaniem powinno się "gadać" na mszy?
                  Ja wyżej starałem się powiedzieć że na mszy możemy się nauczyć
                  właśnie że drogi życiowej,a więc to co ponoć Węcławski wypominał
                  kościołowi.
                  To tą nauke i wskazania o tym życiu daną nam od Boga uznałem
                  (uznajemy) za pokarm duchowy.
                  „Nie samym chlebem człowiek żyje...”A żeby to lepiej zrozumieć
                  obrazowo to nie tylko samymi ustami człowiek oddycha ale i całym
                  ciałem.Na mszy i w kościele mówi się o tym co jest w Biblii i tego
                  nie da się ominąć.
                  Tu masz dobry przykład Drugi list do Koryntian 3:1

                  3:1) Czyż ponownie zaczniemy samych siebie zalecać?* Albo czy
                  potrzebujemy, jak niektórzy, listów polecających do was lub od was?
                  2 Wy jesteście naszym listem, pisanym w sercach naszych*, listem,
                  który znają i czytają wszyscy ludzie. 3 Powszechnie o was wiadomo,
                  żeście listem Chrystusowym dzięki naszemu posługiwaniu, listem
                  napisanym nie atramentem, lecz Duchem Boga żywego; nie na kamiennych
                  tablicach, lecz na żywych tablicach serc*. 4 A dzięki Chrystusowi
                  taką ufność w Bogu pokładamy. 5 Nie żebyśmy uważali, że jesteśmy w
                  stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz [wiemy, że] ta możność nasza
                  jest z Boga*. 6 On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego
                  Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija,
                  Duch zaś ożywia*. 7 Lecz jeśli posługiwanie śmierci*, utrwalone
                  literami w kamieniu*, dokonywało się w chwale, tak iż synowie
                  Izraela nie mogli spoglądać na oblicze Mojżesza z powodu jasności
                  jego oblicza, która miała przeminąć*, 8 to o ileż bardziej pełne
                  chwały będzie posługiwanie Ducha! 9 Jeżeli bowiem posługiwanie
                  potępieniu jest chwałą, to o ileż bardziej będzie obfitować w chwałę
                  posługiwanie sprawiedliwości! 10 Wobec przeogromnej chwały okazało
                  się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową. 11
                  Jeżeli zaś to, co przemijające, było w chwale, daleko więcej cieszy
                  się chwałą to, co trwa. 12 Żywiąc przeto taką nadzieję, z jawną
                  swobodą postępujemy, 13 a nie tak, jak Mojżesz, który zakrywał sobie
                  twarz*, ażeby synowie Izraela nie patrzyli na koniec tego, co było
                  przemijające*. 14 Ale stępiały ich umysły. I tak aż do dnia
                  dzisiejszego, gdy czytają Stare Przymierze, pozostaje [nad nimi] ta
                  sama zasłona*, bo odsłania się ona w Chrystusie. 15 I aż po dzień
                  dzisiejszy, gdy czytają Mojżesza, zasłona spoczywa na ich sercach.
                  16 A kiedy ktoś zwraca się do Pana, zasłona opada*. 17 Pan zaś jest
                  Duchem*, a gdzie jest Duch Pański - tam wolność. 18 My wszyscy z
                  odsłoniętą twarzą wpatrujemy się* w jasność Pańską* jakby w
                  zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego*, coraz bardziej jaśniejąc,
                  upodabniamy się do Jego obrazu.
                  T:
                  Podobnie duchowa uczta niebiańska ma być naszą nagrodą po tej
                  drodze,jeśli tam trafimy oczywiście bo sam siebie nie jestem pewien -
                  Ew Mateusza 22:1
                  Przypowieść o uczcie królewskiej*
                  1 A Jezus znowu w przypowieściach mówił do nich: 2 «Królestwo
                  niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu
                  synowi. 3 Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na
                  ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. 4 Posłał jeszcze raz inne sługi
                  z poleceniem: "Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę:
                  woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na
                  ucztę!" 5 Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole,
                  drugi do swego kupiectwa, 6 a inni pochwycili jego sługi i
                  znieważywszy [ich], pozabijali. 7 Na to król uniósł się gniewem.
                  Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich
                  spalić. 8 Wtedy rzekł swoim sługom: "Uczta wprawdzie jest gotowa,
                  lecz zaproszeni nie byli jej godni. 9 Idźcie więc na rozstajne drogi
                  i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie". 10 Słudzy ci
                  wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i
                  dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. 11 Wszedł król, żeby
                  się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego
                  w strój weselny. 12 Rzekł do niego: "Przyjacielu, jakże tu wszedłeś
                  nie mając stroju weselnego?"* Lecz on oniemiał. 13 Wtedy król rzekł
                  sługom: "Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w
                  ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". 14 Bo wielu jest
                  powołanych, lecz mało wybranych».
                  • tychik1 Re:Więc już imieniu jego "dalekich" 14.02.08, 06:06
                    N:
                    A co do "staruszki" ……
                    T:
                    Tu na forum był taki Jerzy a potem Husyta ?
                    Natomiast mamy dzisiaj bardzo dużo ataków (mowa tylko o fiyzycznych)
                    na kosciół.
                    Grabione są plebanie,kościoły podpalane, księża bici a nawet jak
                    ostatnio zabijani!Robią to młodzi ludzie ,wcześniej negatywnie
                    nastawiani zatrutym “słowem” prez różne” racje “ oraz GWaPOlityki-
                    erów.
                    www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20080209&id=my21.txt
                    Więc cokolwiek się mowi czy pisze dziesiaj o kościele, to powinno
                    się odrazu nie pozostawiać jakichkolwiek dwuznaczności które by
                    wskazywały na jekieś nawoływanie do nienawiści ,czy stawiały go(KK)
                    w negatywnym i niesprawiedliwym świetle.Nie wszyscy musimy
                    interesować się husytami.Podobnie zresztą ma się to do innych
                    religi ,organizacji ,czy mniejszości narodowych : )
                    N:
                    PS. Gnoza jest wporzo:) Zostaw w spokoju coś, o czym ani ty, ani
                    twoi podżegacze w kieckach nie macie zielonego pojęcia!;-)
                    T:
                    Wiesz podobnie i my wam:Zostawcie nas w spoko bo ...... : )
                    N:
                    Tak swoja drogą - gnostycy byli prawdopodobnie ostatnimi
                    chrześcijanami, którzy coś z Jezusa rozumieli.

                    To w sumie nic aż tak dziwnego, że władzę w Kościele przejęli jednak
                    ludzie bardziej od nich zdeterminowani w kierunku jej zdobycia...

                    Po krótkiej w sumie przerwie zapoczątkowanej wywrotową dzialnością
                    niejakiego Jeszuy wszystko wróciło w ręce faryzeuszy i przez kolejne
                    2000 lat znów na świecie jest normalnie:)
                    T:
                    Masz prawo do własnych opini : )))))))
                    Jeszcze raz to polecam:
                    www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20080209&id=my21.txt

                    • nick3 Daleko-Blisko:) 14.02.08, 18:31
                      Ty bardzo chcesz być zbawiony, drogi tychiku!

                      Tylko czy to aby nie jest przeciwskuteczne...? ;-)




                      Co zaś do szpetnych gnostyków, to każde dziecko katolickie wie, że
                      oprócz szatańskiej pychy odznaczają się oni także "nieokiełznanym
                      mitotwórstwem teologicznym".

                      Niepozostawiającego złudzeń dowodu na tę ich godną ubolewania
                      przypadłość dostarcza zatroskany o czystość wiary, wczesny
                      ortodoksyjny autor, ojciec apostolski, Anthimus. W swoim dziele 'De
                      sancta ecclesia' donosi:

                      "I ci uczą o trzech hipostazach, jak to wymyślił Walentyn, jako
                      pierwszy herezjarcha, w księdze zatytułowanej przez niego 'O trzech
                      naturach'. On to bowiem wymyślił trzy hipostazy i trzy osoby, Ojca,
                      Syna i Ducha Świętego." (tłum. ks. Wincenty Myszor)


                      tychik1 napisał:
                      > Masz prawo do własnych opinii : )))))))

                      Ty też. Ale warto wiedzieć, skąd pochodzą : )))))))
                      • tychik1 Re:Chyba ten Ksiądz już jest jednak niestety 15.02.08, 17:48
                        daleko ; )
                        N:
                        Co zaś do szpetnych gnostyków, to każde dziecko katolickie wie, że
                        oprócz szatańskiej pychy odznaczają się oni także "nieokiełznanym
                        mitotwórstwem teologicznym".
                        T:
                        Tak ! Jak się to czyta to odnosi wrażenie że to by było dobre ale
                        dla science fiction Lema ,a nie dla religi czy jakiś przeżyć
                        duchowych.A ta Rowling to chyba czerpała z tych gnostyków szatańskie
                        natchnienie,(kamienie filozoficzne) dla swego Harrusia ?
                        N:
                        "I ci uczą o trzech hipostazach, jak to wymyślił Walentyn, jako
                        pierwszy herezjarcha, w księdze zatytułowanej przez niego 'O trzech
                        naturach'. On to bowiem wymyślił trzy hipostazy i trzy osoby, Ojca,
                        Syna i Ducha Świętego." (tłum. ks. Wincenty Myszor)
                        T:
                        Te wszystkie gnozy były równolegle czytane po pierwszych gminach
                        chrześcijańskich,razem z tymi księgami które mamy dzisiaj w Biblii
                        SW.Dokonywno jak gdybby wyboru i dopiero na sobrach w latach 360-
                        390 (nie mam czasu dokładnie sprawdzać) uznano za natchnione to co
                        mamy obecnie.(Potem dodano jeszcze Apokalipse SW Jana.)
                        Tak więc to był process bardzo długi!A to że sprzeczali się wedy z
                        Walentynkami,Szymonami,Magami,Cyrentami,Bayzlisykami,Marcjanam czy
                        innymi wariatami to wcale nie znaczy że ci mieli racje.
                        Zwyczajnie byli ich nie ma ot co - ? ; )
                        www.apostol.pl/index.php?name=News&file=article&sid=1130
                        Oczywiście że nie wszystko z tego okresu należy odrzucić.Na mnie
                        zrobiła wrażenie “ewangelia”Piotra i kilka innych utworów.
                        Co do Trójcy to nie żaden Walentyn tylko właśnie że cztery Ewangelie
                        (czyli Jezus też) określiły te trzy Osoby(Oczywiście nie jako
                        Trójce Sw ).
                        (O ile sobie przypominam ST conajmniej częściowo -Bóg Ojciec)
                        Bez tego nikt by dalej nic nie zrobił więc to jest dyskusyjne.
                        Wcześniej chyba anioł wode z morza przeleje do dołka w piasku jak my
                        poznamy tą tajemnice.
                        Jest winny krzew,z niego wyrasta łodyga ,a z łodygi kwiat ? : ) –
                        Nic nie znaczy oczywiście.
                        Pozdrawiam .
    • abhaod Absolutnie prywatna sprawa i dowód odwagi 12.02.08, 11:18

    • kauzyperda Godna podziwu decyzja 12.02.08, 12:27
      Wymaga naprawdę ogromnej odwagi by w imię przekonań odrzucić coś co
      budowało się całe życie - pozycję zawodową, karierę. Wiadomo że dla
      ludzi myślących nie ma miejsca w polskim kosciele. To kościół
      cynicznych cwaniaków którzy kręcą interesem i tępych baranów które
      dają się strzyc straszone diabłami i widłami jeśli zaprotestują. To
      napewno nie miejsce dla człowieka o tak imponującym intelekcie.
      • wet3 Re: kauzyperda 12.02.08, 16:23
        kauzyperda napisał: > Godna podziwu decyzja

        > Wymaga naprawdę ogromnej odwagi by w imię przekonań odrzucić coś
        co
        > budowało się całe życie - pozycję zawodową, karierę. Wiadomo że
        dla
        > ludzi myślących nie ma miejsca w polskim kosciele. To kościół
        > cynicznych cwaniaków którzy kręcą interesem i tępych baranów które
        > dają się strzyc straszone diabłami i widłami jeśli zaprotestują.
        To
        > napewno nie miejsce dla człowieka o tak imponującym intelekcie.

        Decyzja z pewnoscia bardzo trudna do podjecia. Nie wiem jednak czy
        godna podziwu. Rozumiem porzucenie kaplanstwa. Jednak odejscie z KK
        (nie wiadomo dokad?) i zaprzeczenie boskosci Chrystusa to juz
        apostazja. Trudno tu cos zrozumiec. Uparcie nasuwa sie jednak
        podejrzenie iz zrownowazeni ludzie tak nie postepuja.
        • vonknote Re: kauzyperda 12.02.08, 17:00
          wet3 napisał:

          > apostazja. Trudno tu cos zrozumiec. Uparcie nasuwa sie jednak
          > podejrzenie iz zrownowazeni ludzie tak nie postepuja.

          Bo zrównoważeni ludzie powinni zachować swoje poglądy dla siebie i
          zakładając maskę hipokryzji mówić to co podoba się większości?

          Cóż wybitny teolog studiuje temat i dochodzi do określonego wniosku.
          Można porównać to do sytuacji gdy naukowiec bada jakąś dziedzinę i
          dochodzi do wniosków które wywracają dotychczasowy pogląd na daną
          sprawę. Oczywiście w przypadku religii porównanie do nauki nie jest
          do końca trafione bo można wierzyć równie dobrze w duchy drzew albo
          Krasnala Chałabałę...
          • wet3 Re: vonknote 13.02.08, 02:42
            vonknote napisał:

            > wet3 napisał:
            >
            > > apostazja. Trudno tu cos zrozumiec. Uparcie nasuwa sie jednak
            > > podejrzenie iz zrownowazeni ludzie tak nie postepuja.
            >
            > Bo zrównoważeni ludzie powinni zachować swoje poglądy dla siebie i
            > zakładając maskę hipokryzji mówić to co podoba się większości?
            >
            > Cóż wybitny teolog studiuje temat i dochodzi do określonego
            wniosku.
            > Można porównać to do sytuacji gdy naukowiec bada jakąś dziedzinę i
            > dochodzi do wniosków które wywracają dotychczasowy pogląd na daną
            > sprawę. Oczywiście w przypadku religii porównanie do nauki nie
            jest
            > do końca trafione bo można wierzyć równie dobrze w duchy drzew
            albo
            > Krasnala Chałabałę...

            Daj sobie powiedziec jedno! Ludzie zwykle maja ustabilizowany
            swiatopogld w czasie poznej mlodosci. Tu mamy nagly zwrot w zyciu
            czlowieka ktory jest po 50-ce. Zrownowazony czlowiek robi takie
            rzeczy spokojnie, bez rozglosu czy przedstawienia. Instynkt mowi mi,
            ze cos tu "nie tak".
            • vonknote Re: vonknote 13.02.08, 11:00
              > Daj sobie powiedziec jedno! Ludzie zwykle maja ustabilizowany
              > swiatopogld w czasie poznej mlodosci. Tu mamy nagly zwrot w zyciu
              > czlowieka ktory jest po 50-ce. Zrownowazony czlowiek robi takie
              > rzeczy spokojnie, bez rozglosu czy przedstawienia. Instynkt mowi
              mi,
              > ze cos tu "nie tak".

              Zgadzam się. Choć reguła ta nie dotyczy naukowców bo oni często, z
              natury rzeczy dokonują odkryć później - w później młodości dopiero
              się uczą. Oczywiście za rewolucyjne twierdzenie w nauce można zyskać
              zaś w kościele katolickim oznacza to śmierć zawodową.

              Dlatego też uważam że decyzja i odwaga są tu godne podziwu. Z tego
              co wiem ta decyzja była zrobiona bez rozgłosu i ostentacji. Sprawę
              podniósł nie sam zainteresowany ale gazeta katolicka. NIe było też
              żadnych szumnych deklaracji ale odesłanie do wykładów. Naprawdę
              godna podziwu postawa jakiej próżno szukać wśród hierarchów
              kościoła.
        • el.es Re: kauzyperda 12.02.08, 17:00
          wet3 napisał:

          > Decyzja z pewnoscia bardzo trudna do podjecia. Nie wiem jednak czy
          > godna podziwu. Rozumiem porzucenie kaplanstwa. Jednak odejscie z KK
          > (nie wiadomo dokad?) i zaprzeczenie boskosci Chrystusa to juz
          > apostazja. Trudno tu cos zrozumiec. Uparcie nasuwa sie jednak
          > podejrzenie iz zrownowazeni ludzie tak nie postepuja.

          :-)))
          Lubie Cie czytac. Jestes przezabawny w swojej smiesznosci.
          Zrownowazeni ludzie nie zaprzeczaja boskosci Chrystusa? :-)
          To Ci rozsadni i zrownowazeni wierza w cudowne zaplodnienie jakiejs dziewicy,
          tak? :-)
        • toni25 Re: kauzyperda 13.02.08, 00:34
          Chyba muszę przygotować gotowca do wklejania!

          Komentarz z forum:
          "Węcławski nie twierdzi że Jezus nie jest Bogiem, ale nie jest na pewno nim tak,
          jak to sobie zazwyczaj wyobrażamy. Kiedy mówimy o Bogu narzucamy własne
          wyobrażenie Boga, to wyobrażenie, które pojawia się za sprawą kultury. Tak samo
          postąpili pierwsi chrześcijanie, którzy zastosowali do Boga Jezusa obrazy
          wyrosłe z tradycji greckiej i to one stanowią podstawę naszego myślenia o Bogu.
          Podstawową sprawą jest więc dla Węcławskiego odrzucenie owych wcześniejszych
          założeń.
          Bóg jest taki jakim objawia go Jezus, a nie taki, jakim jawi się on przed
          Arystotelesem, Platonem, a próba synchronizacji tych obrazów zawsze prowadzi do
          utraty owej wyjątkowej relacji Jezus - Bóg."

          A to sam T.Węcławski:

          "Trzecia przegrana Jezusa – nie przeżywana przez Jezusa bezpośrednio i
          osobiście, ale w stosunku do jego postawy i zamiarów najbardziej dotkliwa –
          polega na reinterpretacji jego własnej śmierci, a za nią także obrazu Boga nie w
          tym kierunku, który on sam wskazywał swoją postawą, słowami i działaniem (a
          także nie w tym kierunku, który dobitnie objawił się w godzinie jego śmierci –
          nawet jeśli zauważono jej tragizm – "Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił"),
          ale w kierunku przeniesienia i na niego samego i na obraz Boga oczekiwań, które
          on sam albo wprost odrzucał, albo rozumiał gruntownie inaczej."

          W tym fragmencie za trzecią, najbardziej bolesną przegraną Jezusa Węcławski
          uznaje chrześcijaństwo w obecnej postaci.
          Wydaje mi się, że właśnie w tym miejscu podaje przyczynę swojej decyzji o
          odstąpieniu od przynależności do Kościoła.
          I dalej:

          "Zapewne była możliwość innej interpretacji impulsów pochodzących od Jezusa – w
          bezpośrednim spotkaniu z nim. Zapewne istniała ona jeszcze w momencie jego
          krzyżowej śmierci. Być może jednak właśnie w momencie śmierci Jezusa i w związku
          z tą śmiercią możliwość ta została przekroczona – dysonans związany z rzekomą
          klęską Jezusa i zarazem z poczuciem klęski tych, którzy tworzyli krąg jego
          najbliższych uczniów i zwolenników był zbyt silny, by można go było
          przezwyciężyć inaczej, niż to uczyniono – a więc przez wywyższenie Jezusa
          ukrzyżowanego.
          W ten sposób przekroczono ów "punkt krytyczny". Przekroczenie go oznacza taki
          rodzaj wewnętrznej determinacji chrześcijaństwa jako religii uniwersalnej, że
          powrót do tego, co nazwaliśmy "radykalnym impulsem Jezusa" nie jest już możliwy
          w ramach żadnej znanej nam historycznej czy współczesnej postaci tej religii."

          Tu stwierdza, że powrót do istoty w ramach tej religii jest już niemożliwy,
          dlatego od niej odchodzi.
    • nick3 Wyszła ważna krytyczna książka Bartosia o JPII. 12.02.08, 16:26
      "Jan Paweł II. Analiza krytyczna."

      Powinna stać się zalążkiem poważnej dyskusji, ale jak to bywa w
      naszej drogiej ojczyźnie, zostanie pewnie przemilczana. Wszak ten
      kraj zamieszkują "poważni ludzie"...

      Do tej pory w Polsce nikt nie odważył się spierać z papieżem. I do
      tego - intelektualnie. Obowiązuje ton pochwalny, a nawet cień myśli
      o odejściu od niego budzi u "szanujących się" dziennikarzy - strach
      i czujną autocenzurę.

      Tymczasem to, co mówi Bartoś, za granicą jest w dużej mierze
      oczywistością i tylko w naszym kraju stanowi tabu. Nie uchodzi też
      nigdzie, poza Polską, za coś przypisanego w domenę "wojującego" (czy
      nawet jakiegokolwiek:) antyklerykalizmu.

      Analiza Bartosia jest wyważona, często doceniająca krytykowaną
      postać, ale jednakowoż w swojej ostatecznej wymowie zdecydowana.

      "Chrześcijaństwo zasad" Jana Pawła II-ego jest - pokazuje Bartoś -
      bardziej wyrazem polskiej kultury moralnej niż głębszego odczytania
      Ewangelii.

      Pomimo otaczającego postać JPII nimbu autorytetu, Bartoś czuje się
      zobowiązany ostrzegać właśnie jako teolog: duchowość JPII jest mało
      trafnym rozpoznaniem duchowości Ewangelii.

      I paradoksalnie, sprzeciw wobec absolutyzmu JPII ze strony, często
      już oficjalnie niechrześcijańskiej, europejskiej kultury liberalnej
      może być właśnie bliższy rdzennemu doswiadczeniu chrześcijaństwa,
      niż się to wszystkim wydaje (zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom).

      Jeśli Bartoś ma rację, to jest to także temat ważny społecznie dla
      Polski.

      "Jaka religia, taki świat."

      Upowszechnione w Polsce praktyczne utożsamienie duchowości Jana
      Pawła II-ego z 'jedynym autentycznym chrześcijaństwem' może mieć
      niedobre skutki.

      Fundamenty myślenia JPII niosą w sobie - zdaje się wynikać z książki
      Bartosia - pewien zatruty rys logiki totalitarnej, co może się
      ujawnić, gdy społeczeństwo nimi przesiąknięte zacznie organizować
      swój kraj politycznie.

      (Dlatego może warto choć na próbę rozważyć możliwość, że eseje
      Bartosia nie są tylko bezwartościowymi wynurzeniami 'upadłego
      księdza'. I nie zamykać mu z miejsca ust podejrzeniami w duchu "na
      pewno jakaś spódniczka":)

      To jest naprawdę uczciwa i poważna polemika.

      Książkę czytałem i polecam zarówno katolikom jak i niekatolikom.
    • wacek44 Co by nie powiedzieć to fakty są znane 13.02.08, 00:24
      A fakty są takie, że pod hasłami obrazoburczo-rewolucyjnymi często
      kryje się zwyczajna po ludzku zrozumiała sytuacja w kobietą w tle.
      Nie mogę tylko zrozumieć demonstracyjnego ogłoszenia światu swojego
      wystąpienia. W końcu jesli chce się być prywatną osobą to po co ta
      demonstracja ? Aby podtrzymać rozgłos wokół własnej osoby ?
      • d_nutka.bis Re: Co by nie powiedzieć to fakty są znane 13.02.08, 09:19
        wacek44 napisał:

        > A fakty są takie, że pod hasłami obrazoburczo-rewolucyjnymi często
        > kryje się zwyczajna po ludzku zrozumiała sytuacja w kobietą w tle.
        > Nie mogę tylko zrozumieć demonstracyjnego ogłoszenia światu
        swojego
        > wystąpienia. W końcu jesli chce się być prywatną osobą to po co ta
        > demonstracja ? Aby podtrzymać rozgłos wokół własnej osoby ?

        nie jest w porzadku trywializowanie dojrzalej decyzji i sprowadzanie
        jej do poziomu biologicznego.Czlowiek,ktory cale swoje zycie
        intelektualne poswiecil Bogu i Teologii nie podejmuje takiej decyzji
        ani pod wplywem chwili,ani tym bardziej pod wplywem
        kobiety.mozliwe,ze ujrzal takze kobiecy wymiar obrazu Boga,ale moze
        ujrzal ta kobieca twarz Boga poznajac blizej Jezusa?
        To przeciez nie kto inny a Jezus,byl tym,ktory w tamtych czasach
        pierwszy stanal w obronie kobiety.stanal w obronie wbrew
        obowiazujacemu wtedy prawu.prawu religijnemu i prawu panstwowemu i
        prawu spolecznemu.
    • syntaks wszyscy w strachu 13.02.08, 12:32
      Mnie zastanawia, że większość osób w tym tekście wypowiada się
      anonimowo - są to chyba sami duchowni. Boją się, że podpadną, jeśli
      odezwą się pozytywnie o Węcławskim?
      • nessie-jp Re: wszyscy w strachu 13.02.08, 13:49
        syntaks napisała:

        > Mnie zastanawia, że większość osób w tym tekście wypowiada się
        > anonimowo - są to chyba sami duchowni. Boją się, że podpadną, jeśli
        > odezwą się pozytywnie o Węcławskim?

        Wykazujesz zdumiewającą nieznajomość medium. Czyżbyś nigdy przedtem nei
        korzystał z forum? Wskaż mi wątek na forum, w którym 'większość osób' się
        podpisuje imieniem, nazwiskiem i numerem PESEL :)))
        • syntaks Re: wszyscy w strachu 13.02.08, 20:45
          pisalam o artykule p. Wisniewskiej, a nie tym forum...
          • nessie-jp Re: wszyscy w strachu 14.02.08, 03:02
            syntaks napisała:

            > pisalam o artykule p. Wisniewskiej, a nie tym forum...

            A, to zwracam honor, zupełnie źle cię zrozumiałam...
      • wet3 Re: syntaks 13.02.08, 23:04
        syntaks napisała:

        > Mnie zastanawia, że większość osób w tym tekście wypowiada się
        > anonimowo - są to chyba sami duchowni. Boją się, że podpadną,
        jeśli
        > odezwą się pozytywnie o Węcławskim?

        Chyba sie mylisz. Sprawa tego czlowieka nie jest czym prostym. Tu
        nie chodzi o porzucenie stanu kaplanskiego. Tu idzie o boskosc
        Chrystusa, ktora jest podstawa chrzescijanstwa. Tu chodzi o
        czlowieka, ktory przez wiekszosc swego zycia boskosc Chrystusa
        glosil a teraz wystapil (dokad???) z KK! Sprawa jest raczej wielce
        skomplikowana.
        • nick3 A to występować trzeba - "dokądś"? 14.02.08, 01:20
          wet3 napisał:
          > a teraz wystapil (dokad???)

          Człowiek stadny to jednak zjawisko przezabawne:)
        • syntaks Re: syntaks 14.02.08, 08:37
          "sprawa jest wielce skomplikowana" - to brzmi nawet dość zabawnie.
          Ale ja nadal nie rozumiem, gdzie ta wewnętrzna wolność i odwaga
          głoszenia prawdy, która powinna cechować księży. Jeśli się boją
          mówić, to niech milczą. Nie rozumiem tego - pod nazwiskiem
          powiedziałbym jedno (niedobry ten Węcławski), a anonimowo to już coś
          innego (tak naprawdę to go po cichu popieram)?
          A druga sprawa - tam musi panować atmosfera jak za PRL-u. Wszyscy
          słuchają Wolnej Europy, a potem idą 1 maja na pochód...
          • wet3 Re: syntaks 14.02.08, 15:21
            syntaks napisała:

            > "sprawa jest wielce skomplikowana" - to brzmi nawet dość zabawnie.
            > Ale ja nadal nie rozumiem, gdzie ta wewnętrzna wolność i odwaga
            > głoszenia prawdy, która powinna cechować księży. Jeśli się boją
            > mówić, to niech milczą. Nie rozumiem tego - pod nazwiskiem
            > powiedziałbym jedno (niedobry ten Węcławski), a anonimowo to już
            coś
            > innego (tak naprawdę to go po cichu popieram)?
            > A druga sprawa - tam musi panować atmosfera jak za PRL-u. Wszyscy
            > słuchają Wolnej Europy, a potem idą 1 maja na pochód...

            Porownanie hybione! Wolnej Europy sluchalo sie z wolnej woli, a
            pochod pierwszomajowy byl zayczajnym spedem!
            • syntaks Re: syntaks 14.02.08, 20:03
              ...zmienię sobie chyba nicka z 'syntaks' na 'ortografia'...
    • antithesis nic w tym dziwnego, jedni przychodza inni odchodza 14.02.08, 20:23
      takie zycie, i po co te emocje?
      • nick3 Ale liczy się jakość... 15.02.08, 01:08
        A nie powiesz, że ta jest w obu przypadkach identyczna.

        Odchodzą najlepsi.
    • janusz990 Pytan o Jezusa ciag dalszy 15.02.08, 09:48
      tygodnik.onet.pl/1546,1467998,dzial.html
    • 2_x_duck Ten artykul to prawie Hagiografia! Wiadomo ksiadz 15.02.08, 18:10
      liberal jest na reke GW i calemu lewactwu. Atak na Kosciol poznanski w wykonaniu
      tego eks-ksiedza to cos obrzydliwego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka