Dodaj do ulubionych

Polak, honor, samochód

    • fc_pl racja 13.07.09, 17:27
      Raz do roku na mniej więcej tydzień zjawiam się w Polsce i robię
      wypożyczonym autem z 1.5k km. Przestrzegając przepisów, wpuszczając
      pieszych i auta z podporządkowanej, bo tak mnie irlandzkie drogi
      wychowały. Zdecydowanie się da, dojeżdżam na miejsce. Poza tym
      kilkudziesięciu przechodniów odzyskuje wiarę w ludzi, paru
      wpuszcoznych kierowców się może zastanowi a kilkuset burakom za mną
      podnosi się ciśnienie. Może ich szybciej szlag trafi dzięki temu.
      Pozdro dla normalnych.
      • powiedz_to_koniowi Re: racja 21.07.09, 01:20
        Ja jeżdżę od roku i jakoś tego powszechnego buractwa nie zauważyłem.
        Zdarzają się tacy "z ciężkim kopytem" co przelecą przez podwójną ciągłą, zetną namalowaną na drodze wysepkę i wyprzedzają na trzeciego. Ale ogólnie ludzie raczej są wyrozumiali, rozsądni, a jak się gdzieś zapomnę to nawet chętnie wpuszczają przed siebie - i mówię tu o Warszawie, a nie o mniejszych miastach...

        Ale słusznie - jeżeli czegoś się tam za granicą nauczyłeś, to podnoszenie standardów jest jak najbardziej godne pochwały!
    • z_jak_zwirz Polak, honor, samochód 13.07.09, 17:38
      e tam, mnie nikt nie dziobie. jezdze seicento, a jak jakis megamozg siedzi mi na
      zderzaku, to daje po hamulcach. dziala.
      jak trabi - wystawiam faka. dziala.

      na trasie sprawa ma sie nieco inaczej - kolezka jedzie 140, ja nie mam mocy,
      zeby cisnac taka predkoscia ani ochoty, to nie robie mu roblemow w wyprzedzaniu.
      jego bezpieczny manewr to wieksza szansa na bezpieczna droge dla mnie.
    • dagmara6302 Polak, honor, samochód 13.07.09, 17:55
      "...Co z tego, że w zachodniej Europie, na wielopasmowych autostradach nikt
      200 km/godz. nie jeździ. My, Polacy, kochamy zapach spalonej gumy i jazdę "z
      fasonem..."- nawiazujac do tego akapitu pozwalam sobie dodac,ze tymi,ktorzy
      najczesciej na austriackich autostradach przekraczaja dozwolona predkosc sa
      Polacy.Przejezdzanie na czerwonym swietle,przekraczanie ciaglej linii jest
      nagminne i .. smutne.Dowodzi moim zdaniem,ze co prawda Polska i Polacy zrobili
      w ostatnich 20 latach wielki krok na przod,zapomnieli jednak o tych
      mniejszych.Stad powszechna ignorancja wytyczonych zasad,stworzonych przeciez
      miedzy innymi dla naszego wspolnego dobra.
      Zgadzam sie z kazdym stwierdzeniem tego jakze smutnego artykulu-pokazuje nasza
      dziwna mentalnosc,zagubiona w szybkim procesie tzw. demokratyzacji.F.
      • tbarbasz Re: Polak, honor, samochód 14.07.09, 10:01
        dagmara6302 napisała:

        > "...Co z tego, że w zachodniej Europie, na wielopasmowych autostradach nikt
        > 200 km/godz. nie jeździ.

        Jeździ, jeździ - nawet sporo ponad 200 km/h - np. w Niemczech! I Niemcy należą
        do najbezpieczniejszych krajów pod względem liczby śmierci na drogach!
        Ciekawe - ostanio jadąc z Drezna po autobahnach jechałem (zgodnie z
        przepisami!!!) 220-230 km/h. Nie spotkałem żadnego Polaka, który choć zbliżyłby
        się do tej prękości (Niemców było wielu - 3-4 mnie nawet wyprzedziło). O czasu
        do czasu było ograniczenie 130 km/h. Nikt (także Polacy) go nie przekraczał!!!
        Po wjeżdzie na polski "wyrób autostradopodobny" zwolniłem (zgodnie z
        ograniczeniem na drodze Legnica-Wrocław) do 110 km/h. I bez przerwy mnie
        wyprzedzały samochody wyglądające na "służbowe w leasingu" oraz wiele
        "pościgowych białych vanów" jadących "ile fabryka dała!".
        W Niemczech nie zaobserwowałem ŻADNEJ groźnej sytuacji - w Polce (od Legnicy do
        Krakowa) - bez liku. Z prywatnymi wyścigami włącznie.
    • ja-kub Tania sensacja i gra na emocjach. 13.07.09, 18:10
      Panie autoreczki napisały stronniczy, nieobiektywny artykulik obliczony na
      sensację, niekoniecznie mający wiele wspólnego z rzeczywistością.

      Jako łodzianin który wyjechał do Wawki 5 lat temu, pozbawiony jestem sentymentu
      do tego miasta i ludzi, i uważam że potrafię być w miarę obiektywny.

      Też kiedyś wierzyłem w "warszawskiego buraka", ale moje empiryczne doświadczenia
      tego nie potwierdzają.

      • Zrobiłem 10.000 kilometrów na skuterze po Warszawskich ulicach, głównie na
      dojazdach do i z pracy, które jak wiadomo są najbardziej stresujące. Perspektywa
      skuterzysty pozwala na obserwację dużo większej ilości aut i kierowców z racji
      mijania ich w korku. Nie spotkałem się z większymi przypadkami chamstwa,
      wymuszania pierwszeństwa itp., te kilka przypadków które miałem można było
      zrzucić na karb nieuwagi czy przypadku.

      Gdy jeździłem przez kilka miesięcy rowerem przez najbardziej zatłoczone arterie,
      podobnie jak na skuterze, często auta mnie puszczały i robiły miejsce.

      Na pasach koło mojego domu przechodzę kilka razy dziennie przez ruchliwą ulicę,
      i auta zatrzymują się prawie zawsze - przypadków wymuszenia było kilka.

      Więc sugeruję nie przejmować się tym histerycznym artykułem ani nie wierzyć w
      CUDZE stereotypy.


      • kgsz Re: Tania sensacja i gra na emocjach. 13.07.09, 20:29
        ja-kub napisał:

        > Też kiedyś wierzyłem w "warszawskiego buraka", ale moje empiryczne doświadczeni
        > a
        > tego nie potwierdzają.

        A właśnie, zapomniałem - dzięki za przypomnienie - po Warszawie jeździ mi się najprzyjemniej. Kierowcy tam są najuprzejmiejsi. Nieważne czy na blachach WI czy spoza województwa.
      • tyran_pipiri Re: Tania sensacja i gra na emocjach. 22.08.09, 17:29
        >Panie autoreczki napisały stronniczy, nieobiektywny artykulik obliczony na sensację, niekoniecznie mający wiele wspólnego z rzeczywistością.


        Jaaasne. Śmierć pani Ewy niewiele ma wspólnego z rzeczywistością, a pisanie o niej to takie, a fe - histeryczne.


        >Jako łodzianin który wyjechał do Wawki 5 lat temu, pozbawiony jestem sentymentu
        do tego miasta i ludzi, i uważam że potrafię być w miarę obiektywny.

        >Też kiedyś wierzyłem w "warszawskiego buraka", ale moje empiryczne doświadczenia
        tego nie potwierdzają.

        >Nie spotkałem się z większymi przypadkami chamstwa, wymuszania pierwszeństwa itp., te kilka przypadków które miałem można było zrzucić na karb nieuwagi czy przypadku.



        Dziękujemy, za twoje empiryczne i obiektywne obserwacje. Oświadczyć zatem należy, że śmierć pieszej na pasach nie została dowiedziona empirycznie, a pisanie o niej jest przejawem niezdrowego, subiektywistycznego oglądu rzeczywistości.

        >Więc sugeruję nie przejmować się tym histerycznym artykułem ani nie wierzyć w
        CUDZE stereotypy.

        No i fajnie. Kto by się tam przejął cudzą śmiercią. Przeciez to stereotyp, a pani w mercedesie widocznie się zamyśliła (ot, nieuwaga, przypadek).
        Zresztą, ty śmierci pani Ewy empirycznie i obiektywnie nie stwierdziłeś, więc może jej wcale nie było? Zakrzyknijmy więc razem:
        WSPANIALE JEST, CUDOWNIE JEST!

        Rodzino, koleżanki Ewy - cieszcie się, bo ja-kub z wyżyn swojego skutera głosi: JEST DOBRZE!

      • isiek14 Re: Tania sensacja i gra na emocjach. 30.08.09, 22:15
        >>>>> ja-kub,
        jaka tu sensacja? Że ktoś opisał wypadek? Co w tym stronniczego? I co jest w
        takim razie rzeczywistością?

        I co za różnica czy ten wypadek miał miejsce w Warszawie, czy gdzieś indziej.
        Chodzi ogólnie o kulturę jazdy. Nikt tu nie pisze, że to tylko w Warszawie takie
        wypadki i takie chamstwo i buractwo.
        Chodzi tylko o to, żeby się zastanowić, myśleć i mieć świadomość, że będąc
        uczestnikiem ruchu odpowiadam nie tylko za siebie ale i za innych!
    • flamengista moim zdaniem przyczyna jest inna 13.07.09, 18:11
      Polacy mają zakodowaną w genach skłonność do unikania prawa.

      Lata zaborów, okupacji i komunizmu wytworzyły sytuację, w którym państwo jest
      wrogiem a przepisy są do omijania.

      Do tego pamiętajmy, że skok cywilizacyjny w ostatnich 20 latach dokonał się bez
      skoku edukacyjno-kulturowego. Niby więcej osób ma dyplomy ukończenia studiów,
      ale ciężko je nazwać elitą. Bo ani nie potrafią się jak elita zachować, ani nie
      mają faktycznej wiedzy (erudycja to może zbyt wielkie słowo).

      Rocznie jadę Zakopianką kilkadziesiąt razy, znam tą trasę na pamięć. Wiem, gdzie
      można teoretycznie jechać szybciej, a gdzie wolniej. Tymczasem NIGDY nie
      przekroczyłem dozwolonej prędkości powyżej 20 km/h. Na ogół jadę 70-80 km/h.
      Wiem natomiast, kto ją przekracza: w 99% są to właściciele nowych, dobrych
      samochodów na tablicach warszawskich lub śląskich. A więc najczęściej osoby,
      które często po Zakopiance nie jeżdżą. To one nagminnie wyprzedzają na
      trzeciego, wyprzedzają na ciągłej, jadą w terenie zabudowanym 100 km/h.

      W przypadku tępego Polaka, mającego w genach mentalność chłopa pańszczyźnianego
      - jedynym mechanizmem który choć trochę zmusza do przestrzegania prawa jest jego
      surowe egzekwowanie. Jak chłopu groziła chłosta za ukradnięcie drwa z pańskiego
      lasu, to dwa razy się zastanowił, czy warto. Jak do domu przyjdzie fotka z
      fotoradaru i mandat za 500 zł, to również skłoni do refleksji. Nie na długo, ale
      skłoni.

      Dlatego w Polsce plan budowy sieci fotoradarów wydaje mi się sensowny.
      • pablo303 Re: moim zdaniem przyczyna jest inna 13.07.09, 20:21
        zgadzam się z prawie wszystkimi twierdzeniami, z wyjątkiem jednego, mandat 500
        zł nie przemówi do właściciela auta kosztującego 200 tys zł i wzwyż, tu
        konieczne są kary od 2500 zł wzwyż - z tego co mi wiadomo, w Norwegii obowiązuje
        bardzo surowy dla kieszeni piratów drogowych system kar, nasz taryfikator za
        przeproszeniem jest anachroniczny
    • psychopatolog Polak, honor, samochód 13.07.09, 18:31
      Kodeks honorowy polskiego kierowcy

      1. Silniejszy ma pierwszeństwo przed słabszym. Nie może być tak, aby młody, zdrowy mężczyzna siedzący w wygodnym fotelu swojego auta przepuścił na przejściu dla pieszych ledwo chodzącą staruszkę.

      2. Przestrzeganie przepisów jest dla słabych. Dobry kierowca sam wie najlepiej, w jaki sposób korzystać z drogi, przepisy zostały wymyślone aby kierowców szykanować, a przez stosujących się do nich frajerów tworzą się korki i zdarzają wypadki.

      3. Jazda z jak najwyższą prędkością jest kategorycznym imperatywem, nadrzędnym wobec takich błahostek, jak bezpieczeństwo innych. Drugą w hierarchii wartością jest dobry stan karoserii. Zwalnianie przynosi ujmę i należy je stosować tylko w sytuacji, gdy ewentualne zderzenie będzie dla nas nieopłacalne, np. moglibyśmy wgiąć blachę lub zabrudzić zderzak krwią i sierścią sarny, dziecka lub rowerzysty.

      4. Miarą wartości przedstawiciela homo sapiens jest jego samochód. Im więcej miejsca zajmuje, im więcej kosztował, tym lepszym człowiekiem jest jego właściciel. Posiadaczami poldków i maluchów należy gardzić, a do osób pozbawionych aut odczuwać obrzydzenie.

      5. Samochodem należy jeździć zawsze, gdy to możliwe, i wszędzie, gdzie dusza zapragnie. Ścisłe centrum miasta, sklep na osiedlu, pobliski park, kościół parafialny - są to cele, które należy osiągać wyłącznie autem. Inne środki lokomocji, przeznaczone dla kasty niedotykalnych, nie wchodzą w rachubę. Poruszanie się bez wytwarzania spalin jest nikczemne, a szczególnie ohydne jest wykorzystywanie jako źródła ruchu własnych mięśni.

      6. Prawdziwy kierowca parkuje według uznania. Prawo do jazdy autem wszędzie, gdzie nam się spodoba, należy do najświętszych praw człowieka i wynika z elementarnej potrzeby. Problem miejsc do parkowania jest w całości winą władz, które nie potrafią zapewnić dostatecznej ilości miejsc parkingowych, a reprezentacyjne ulice i place, mogące służyć jako parkingi, zamieniają w deptaki.

      7. Polski kierowca nie ma kompleksów. Wszelkie kurioza z zagranicy - ograniczanie ruchu sam. w centrum miasta, promowanie transportu zbiorowego i rowerowego itp. - należy bezwzględnie odrzucać jako przejaw typowo zachodniej zgnilizny moralnej, zniewieścienia i dekadencji, wobec których polski kierowca powinien występować jako obrońca zdrowego rozsądku i etosu kozaka.

      8. Własne zmotoryzowanie należy manifestować także w plenerze. Jeśli wybieramy się nad jezioro, winniśmy zaparkować jak najbliżej plaży. Nie zapominamy o puszczeniu radia na maksa, przy czym wybieramy stację nadającą powszechnie szanowaną muzykę disco, tak wzruszającą przez swoje pokrewieństwo z pracą tłoków w cylindrach.

      9. Kierowca jako obywatel zobowiązany jest dbać o dobro ogólne i uniwersalne wartości. Wybierając swoich przedstawicieli w samorządzie i parlamencie powinien mieć zawsze przed oczami wizję Polski zmotoryzowanej totalnie, o drogach pozbawionych znaków ograniczenia prędkości, policji, pieszych, zwierząt i drzew, o niczym nie zmąconej harmonii autostrad i parkingów.
    • dimar7 Polska, śmierć, chamstwo i nierozum 13.07.09, 18:33

      To prawda. Statystyki w UK są niższe, bo tam ludzie
      starają się jeździć każdy własnym tempem. Stosunkowo
      rzadko ludzie się tam wyprzedzają, nie to, co u nas.
      STRACH WYJEŻDŻAĆ NA DROGĘ. Gdzie Wam się tak śpieszy?
      Każdy ma pożar w domu, czy co? A może w głowach tylko
      te pożary? Zastanówcie się, kierowcy, zanim zabijecie
      czyjeś dziecko, czyjąś matkę, albo własne dziecko,
      bądź własną żonę, naciskając pedał gazu!
    • basia_pi Polak, honor, samochód 13.07.09, 18:38
      Muszę przyznać, że coraz bardziej boję się zatrzymywać przed pasami,
      żeby przepuścić pieszych - tak często jestem wtedy wyprzedzana.
      Zdarza się nawet, że jestem "otrąbiana" przez "spieszących się".
      Policji szczegolnie polecam przejście w Krakowie na ul. Beliny-
      Prażmowskiego, zaraz za Rondem Mogilskim. Może by tak tam czasem
      stanąć w cywilu? 9 punktów karnych i spory mandat może niektórych
      zdyscyplinuje.
    • arczello Polak, honor, samochód 13.07.09, 18:40
      Polacy nigdy nie dogonią Europy. Bo Polska to inna kultura, inna cywilizacja.
      Polska kulturowo należy do Azji, o wiele bardziej jest bliższa Rosji, Ukrainie
      niż najbliższemu zachodniemu sąsiadowi - Niemcom. Nie zmieni tego żadna
      propaganda, żadne Unie. Na szczęście są otwarte granice i ci którzy nie
      akceptują tego, źle się czują mogą spokojnie wyjechać i życ w cywilizacji
      zachodniej
    • weishaupt Polak, honor, samochód 13.07.09, 19:01
      Interesujące, że im dalej na wschód, tym jest z tym gorzej. Wyprzedzanie na pasach, we Wrocławiu, Poznaniu czy Szczecinie spotykane rzadko, w Warszawie jest dużo cżęstsze (w Krakowie chyba też, ale za rzadko tam bym, by stwierdzić). Poza tym, zabawne jest doszukiwanie się na siłę elementu "polskiego". Jasne, w porównaniu z Niemcami czy Holandią nie jest u nas najlepiej, ale ci, którzy mówią jak to "Polacy" strasznie jeżdża najwyraźniej nigdy nie dłużej przebywali np.: we Włoszech czy (w mniejszym stopniu) we Francji lub Hiszpanii.

      Idiotów i psycholi można spotkać wśród każdej grupy ludzi, nie tylko wśród kierowców i nie tylko w Polsce. Poza tym, tacy ludzie na szczęście stanowią margines a nie "normę". Przeważająca większość kierowców nigdy w życiu nie powoduje ani nie bierze udziału w wypadku.
      • prorok_abraham Re: Polak, honor, samochód 13.07.09, 19:35
        > Interesujące, że im dalej na wschód, tym jest z tym gorzej. Wyprzedzanie na pas
        > ach, we Wrocławiu, Poznaniu czy Szczecinie spotykane rzadko, w Warszawie jest d
        > użo cżęstsze (w Krakowie chyba też, ale za rzadko tam bym, by stwierdzić). Poza

        No tak, tak, wiemy, że w Warszawie to najgorzej jest.
        A tak na poważnie: przestań chrzanić.
    • oserwatoreromano Re: Polak, honor, samochód 13.07.09, 19:32
      Polacy to zwykłe buraki, a ty jesteś wyjątkowym durniem.
      Zastanów się baranie nad tym artykułem i nie dowcipkuj jak wioskowy
      głupek.
    • chris2010 Polak, honor, samochód 13.07.09, 19:34
      Brak podstawowych kanonów wychowania,vide-wyrzucanie śmieci przez okna
      samochodu,zaśmiecanie lasów,wyprzedzanie na czołówkę ,lekceważenie innych
      -słabszych,mniej bogatych.Wystarczy?To nie jest już demokracja-to anarchia.Tu
      musi już interweniować państwo-w przeciwnym razie za jakieś 20 lat będziemy
      strzelać do siebie na ulicach.Wychowanie humanistyczne od żłobka w
      poszanowaniu dla drugiego człowieka.Podpatrzmy jak to robią w skandynawii czy
      w Japonii
    • and777rew Re: Polak, honor, samochód 13.07.09, 19:54
      Zastanawia mnie ilu spośród tu piszących miało sposobność
      jeździć/widzieć inne niż polskie drogi? Poruszać się nimi autem?

      Mam na myśli austrady jak i drogi krajowe/lokalne.
      • fc_pl Re: Polak, honor, samochód 14.07.09, 10:36
        No np ja. Na codzień jeżdżę po drogach irlandzkich, zrobiłem też
        sporo kilometrów po niemieckich. Co chcesz wiedzieć?
      • magic3 Re: Polak, honor, samochód 14.07.09, 18:28
        Przejechałem około 40 000 km za granicą samochodem osobowym. 3/4 krajów Europy.
        Jedno mogę powiedzieć - tam kultura jazdy jest wyższa, choć też jest
        zróżnicowana: co innego np. Włochy, a we Francji Paryż ( tam np. też potrafią
        nie używać kierunkowskazów ), a co innego Norwegia. Jadąc samochodem za granicą
        odczuwam przyjemność z jazdy, nie tylko z powodu lepszych dróg, ale i braku
        agresji na nich. Odnoszę jednak wrażenie, że w ostatnich latach i u nas drgnęło
        trochę na lepsze. Może dlatego, że coraz więcej ludzi wyjeżdża za granicę i tam
        uczy się kultury na drogach?...
    • vinogradoff Nic nie zrobicie, trzeba setek lat. 13.07.09, 20:00
      Tu idzie o zmiane mentalnosci slowianskiej i przerobienie jej w
      Europejska, to proces na kilkaset lat i to pod warunkiem , ze
      planowo, konsekwentnie przeprowadzony a i to nie bedzie zadnej
      gwarancji, ze sie uda. Na tymczasem doraznie tylko Policja moglaby
      tu bardziej zdyscyplinowac szoferow poprzez drakonskie kary ale jest
      jej zbyt malo i nie zawsze ma dosc odwagi by drakonsko karac.
      Trzeba by zatrudnic w polskiej drogowce wylacznie Niemcow ze starej
      RFN gdyz ci z DDR tez sie zrusaczyli i zeslowianszczyli. Polacy
      nadal beda ginac stadami kazdego roku na drogach gdyz musza choc
      pewnie nie chca. Porownajcie roznice miedzykulturowe Niemcow z
      Polakami i wyjdzie przepasc. Nawet niemiecki milioner kupi auto
      skromniejsze i model bez oznaczenia klasy auta, Polak postapi
      dokladnie odwrotnie auto musi miec nawet podswietlone cyfry i
      litery swiadczace o klasie i drozsze niz w istocie stac go .
      Niemiec zaimponuje srodowisku wysoka pozycja spoleczna,
      arystokratycznym pochodzeniem, wyksztalceniem luxusowym domem, Polak
      glownie autem i zewnetrznymi atrybutami bogactwa. Ale jest nadzieja,
      skoro Niemcow z DDR po 45 latach komuny przerobili mentalnie na
      kacapow, takich ruskich to i pewnie mozliwa jest przerobka w druga
      strone, ze Polakow takich slowianskich kacapow da sie przerobic na
      Niemcow z Zachodu, Holendrow, Dunczykow. Potrzeba tu jednak
      olbrzymiej pracy, wychowania i tresury.
    • aunap Polak, honor, samochód 13.07.09, 20:02
      Czytam w jednym z postów że większość społeczeństwa to ludzie ze wsi,
      czy to jest tym chyba nie KULTURA NA DRODZE I GDZIE INDZIEJ a tej 70%
      jest nam brak.
    • arturpio odebrac prawa jazdy! 13.07.09, 20:04
      Jechałem niedawno w Wrocławia do Warszawy. Droga fatalna, niebezpieczna,
      zwłaszcza od miejsca gdy zaczyna sie "przedwojenna Polska" - wsie, zabudowania,
      dziury, koleiny... jechać 50 km/godz jest nawet za duzo, bo miedzy dziurami,
      koleinami wsiami i zabudowaniami jechać szybciej po prostu nie mozna.

      "Nie mozna" - nie dla polaka...

      Po drodze wyprzedzili mnie WSZYSCY, wszystkie samochody z polskimi
      rejestracjami. Wszystkie, wlaczajac w to samochód policji, gnający z 60 czy 80
      km/godz przez obszar zabudowany, bez sygnału... Zalamalem sie gdy wyprzedziły
      mnie we wsi, przed przejazdem dla pieszych i przed (niedziałającym) fotoradarem
      3 (słownie: trzy!) ciezarowki - cysterny, wypelnione benzyna! W dodatku trabiac,
      wymachując rekami i swiecac swiatlami aby mnie "pogonic" bo jechałem "tylko" 50
      km/godz....

      Według mnie jest JEDYNE wyjście: postawic co 100m policjanta i odbierac prawa
      jazdy od reki, od razu, na miejscu przestepstwa. + rekwirować narzędzie zbrodni
      = samochód.

      moze by to poskutkowało...



      • bambussi Re: odebrac prawa jazdy! 14.07.09, 14:13
        arturpio napisał:

        > Według mnie jest JEDYNE wyjście: postawic co 100m policjanta i
        odbierac prawa
        > jazdy od reki, od razu, na miejscu przestepstwa. + rekwirować
        narzędzie zbrodni
        > = samochód.

        a według mnie wystarczyłoby UREALNIĆ ograniczenia - zlikwidować te
        50-tki w szczerych polach

        przestrzeganie głupiego prawa nie najlepiej świadczy o rozsądku
        przestrzegającym - bozia dała rozum to go używaj a nie ślepo stosuje
        się bo waaadza powiedziała...
        > moze by to poskutkowało...
    • mkk17 Polak, honor, samochód 13.07.09, 20:04
      Przeczytalem artykul kilka razy, nie moge uwierzyc, ze ktos moze cos takiego
      napisac. O jakich to jest drogach? Gdzie ta hierarchia, pogarda? To chyba
      artykul o jakims swiecie rownoleglym. Jakies stereotypy rozpowszechniane przez
      najbardziej niechetnych nam ludzi przedstawiane jako fakty, faktow brak, albo
      wyrywkowe, nie dajace pelnego obrazu.

      Moge zrozumiec emocje, ktore spowodowaly napisanie tego tekstu, tylko z tego
      nic nie wynika. Prawda jest taka, ze kobieta przechodzaca przez pasy
      zapomniala o podstawowej zasadzie, zasadzie ograniczonego zaufania. Kierowcami
      sa ludzie, czyli kierowcy sa omylni, zawsze moga popelnic blad - nie zauwazyc
      pieszego czy zwalniajacego samochodu na sasiednim pasie. Samochod tez bywa
      zawodny, nawet nowy i wysokiej klasy. I nie trzeba jechac szybko, zeby zabic
      czlowieka, z opisu wynika, ze samochod jechal stosunkowo powoli.

      Co do opisu zachowan kierowcow w Polsce i na zachodzie - odnosze wrazenie, ze
      autorki nigdy nie byly tu ani tam, chyba nie ruszaly sie z ksiezyca.

      Nie lubie polskich drog, tak samo jako kierowca, pieszy i rowerzysta. Widac
      wyraznie, ze ludzie ktorzy je buduja, maluja pasy i ustawiaja znaki nie
      odpowiadaja za to, co robia. Denerwuja mnie przepisy ruchu drogowego, widac
      wyraznie, ze nie sluza bezpieczenstwu, tylko pobieraniu dodatkowych podatkow.
      I nikt nie sprawdza, co z wynika.

      Oczywiscie mozna rowniez przyjac, ze przepisy sa tworzone przez ludzi
      sprawnych umyslowo calkiem inaczej, jednak wydaje mi sie to malo prawdopodobne.
      • fc_pl Re: Polak, honor, samochód 14.07.09, 10:43
        > Prawda jest taka, ze kobieta przechodzaca przez pasy
        > zapomniala o podstawowej zasadzie, zasadzie ograniczonego zaufania.

        Prawda jest taka, że tylko w dzikich krajach pieszy, któremu
        samochód na jednym pasie ustąpił pierwszeństwa powinien oglądać się
        czy pasem obok jedzie ktoś myślący.

        > nie trzeba jechac szybko, zeby zabic
        > czlowieka, z opisu wynika, ze samochod jechal stosunkowo powoli.

        "Siła uderzenia samochodu, który nie zatrzymał się na pasach, była
        tak duża, że ciało Ewy wyrzuciło na środek pobliskiego skrzyżowania."

        Stosunkowo powoli, ale bardzo silnie?
        • mkk17 Re: Polak, honor, samochód 15.07.09, 15:11
          > "Siła uderzenia samochodu, który nie zatrzymał się na pasach, była
          > tak duża, że ciało Ewy wyrzuciło na środek pobliskiego skrzyżowania."
          >
          > Stosunkowo powoli, ale bardzo silnie?
          Przy duzej predkosci samochod przestaje byc sprezysty.
    • kgsz Manipulacja 13.07.09, 20:06
      Autorze, manipulując, kłamiesz:

      "<i>Wypadki lubimy zwalać na stan dróg. Co z tego, że w zachodniej Europie, na wielopasmowych autostradach nikt 200 km/godz. nie jeździ.</i>"

      1) pojedź sobie za naszą zachodnią granicę i zobacz jak się jeździ na niemieckich autostradach
      2) stan dróg ma BEZPOŚREDNIE pzełożenie na liczbę wypadków: "<i>Mniej śmiertelnych wypadków dzięki autostradzie A1!

      Dzięki autostradzie zmalała liczba wypadków. Na starej drodze nad morze - aż o połowę.</i>"

      ...i choć chciałem się zgodzić z głównymi tezami artykułu, to poziom manipulacji informacją - obrzydza.
      • rs_gazeta_forum Re: Manipulacja 13.07.09, 22:41
        kgsz napisał:
        > ...i choć chciałem się zgodzić z głównymi tezami artykułu, to poziom
        > manipulacji informacją - obrzydza.

        A ty manipulując dalej dajesz sobie prawo do zabijania ludzi, bo autostrad nie ma...
      • nessie-jp Re: Manipulacja 13.07.09, 23:31
        > 2) stan dróg ma BEZPOŚREDNIE pzełożenie na liczbę wypadków: "<i>Mniej ś

        Tak
    • 1.6gtd Czy autorka jezdzi w ogole samochodem? 13.07.09, 20:06
      O tym, ze problem jest wiedza wszyscy. Na polskich drogach ginie za duzo
      ludzi. To w jaki sposob przedstawia jego geneze autorka budzi u mnie niestety
      tylko usmiech politowania. Na usta cisnie sie pytanie: czy autorka w ogole
      jezdzi samochodem? Pracowalem dorywczo jako kurier (jestem studentem) w jednym
      z najwiekszych miast Polski (Wroclaw). Tylko w zeszlym roku przejechalem 40
      000km. Tezy autorki jakoby a) kultura na drodze byla zalezna od klasy
      posiadanego samochodu b)jestesmy jakims motoryzacyjnym trzecim swiatem w
      ktorym kultura drogowa to obcobrzmiace abstrakcyjne sformulowanie, moim
      zdaniem to stek bzdur. Po pierwsze buractwo trafia sie (na szczescie co raz
      rzadziej) zarowno wsrod wlascicieli pelnoletnich Golfow, jak i wypasionych
      SUV-ow. Po drugie zas, z kultura na drogach jest naprawde coraz lepiej.
      Wystarczy przejechac sie po Wroclawiu. Coraz czesciej zdarza sie jezdzic "na
      zamek" (prosze odwiedzic zwezenie drogi na A4 powstale wskutek budowu AOW),
      ludzie chetnie wpuszczaja z podporzadkowanych. Rozumiem, ze autorka pisala
      artykul w stanie emocjonalnego pobudzenia, jednak nie tlumaczy to kompletnie
      jej calkowitej nierzetelnosci.

      PS. Ciekawa sprawa, bardzo w stylu "Gazety" jest wyciecie z diagramu
      ilustrujacego ilosc zabitych osob na x mieszkancow Litwy, ktora w tej
      tragicznej konkurencji z nami wygrywa.
      • forum.humorum.defekalium Re: Czy autorka jezdzi w ogole samochodem? 13.07.09, 20:19
        1.6gtd napisał:

        > O tym, ze problem jest wiedza wszyscy.

        Widać nie wszyscy. Gdyby wszyscy wiedzieli, prawdopodobnie problem by się zmniejszył.


        > To w jaki sposob przedstawia jego geneze autorka budzi u mnie
        > niestety tylko usmiech politowania.

        Dobrze, że dodałeś, że u Ciebie.


        > Tezy autorki jakoby a) kultura na drodze byla zalezna od klasy
        > posiadanego samochodu b)jestesmy jakims motoryzacyjnym trzecim
        > swiatem w ktorym kultura drogowa to obcobrzmiace abstrakcyjne
        > sformulowanie, moim zdaniem to stek bzdur. Po pierwsze buractwo
        > trafia sie (na szczescie co raz rzadziej) zarowno wsrod
        > wlascicieli pelnoletnich Golfow, jak i wypasionych
        > SUV-ow.

        Pytanie, u których trafia się częściej.


        > Po drugie zas, z kultura na drogach jest naprawde coraz lepiej.

        Liczby tego jednak nie potwierdzają. Chcesz za pomocą swoich niepotwierdzonych i nieznormalizowanych statystycznie obserwacji podważyć statystyki?


        > Wystarczy przejechac sie po Wroclawiu.

        Dokładnie. Bezzasadne trąbienie na siebie, trabienie bardzo długie aby dokopać upominanemu, agresywne i nijak niedostosowane do problemu reakcje na opóźnione ruszenie spod zielonego, bardzo szybkie jeżdżenie po jakimkolwiek szerszym odcinku z natychmiast następującym po tym gwałtownym hamowaniu, wciskanie się na skrzyżowanie przy braku możliwości zjazdu z niego, nadużywanie samochodów prowadzące do codziennych koszmarnych korków - oto Wrocław, "miasto spotkań".


        > Rozumiem, ze autorka pisala artykul w stanie emocjonalnego
        > pobudzenia, jednak nie tlumaczy to kompletnie
        > jej calkowitej nierzetelnosci.

        Ty jesteś znacznie bardziej nierzetelny, ponieważ ignorujesz miarodajne dane i wzamian podajesz jednostkowe przykłady.


        > PS. Ciekawa sprawa, bardzo w stylu "Gazety" jest wyciecie z
        > diagramu ilustrujacego ilosc zabitych osob na x mieszkancow Litwy,
        > ktora w tej tragicznej konkurencji z nami wygrywa.

        Interesuje Ciebie równanie do gorszych? Czy Litwa też się nie poprawiła od 2001?
        • 1.6gtd Re: Czy autorka jezdzi w ogole samochodem? 13.07.09, 20:53
          forum.humorum.defekalium napisała:

          > 1.6gtd napisał:
          >
          > > O tym, ze problem jest wiedza wszyscy.
          >
          > Widać nie wszyscy. Gdyby wszyscy wiedzieli, prawdopodobnie problem by się zmnie
          > jszył.

          Nie koniecznie. Jednak wdawanie sie w akademicka dyskusje nie jest moim celem.


          > > Tezy autorki jakoby a) kultura na drodze byla zalezna od klasy
          > > Po pierwsze buractwo
          > > trafia sie (na szczescie co raz rzadziej) zarowno wsrod
          > > wlascicieli pelnoletnich Golfow, jak i wypasionych
          > > SUV-ow.
          >
          > Pytanie, u których trafia się częściej.

          Dziesieciolatek z mojego zdania wysnulby, iz NIE MA REGULY. Jesli mialbym jednak
          zaryzykowac stwierdzenie na niekorzysc ktorejs z przedstawionych grup to bylaby
          nia raczej ta od zdezelowanych Golfow prowadzonych przez malolatow w dostojnych
          dresach.

          > > Po drugie zas, z kultura na drogach jest naprawde coraz lepiej.
          >
          > Liczby tego jednak nie potwierdzają. Chcesz za pomocą swoich niepotwierdzonych
          > i nieznormalizowanych statystycznie obserwacji podważyć statystyki?

          Powiedz mi jak w znormalizowany sposob zmierzyc kulture drogowa?


          > > Wystarczy przejechac sie po Wroclawiu.
          >
          > Dokładnie. Bezzasadne trąbienie na siebie, trabienie bardzo długie aby dokopać
          > upominanemu, agresywne i nijak niedostosowane do problemu reakcje na opóźnione
          > ruszenie spod zielonego, bardzo szybkie jeżdżenie po jakimkolwiek szerszym odci
          > nku z natychmiast następującym po tym gwałtownym hamowaniu,

          Chyba jezdzimy po jakims innym Wroclawiu.



          >wciskanie się na skrzyżowanie przy braku możliwości zjazdu z niego,

          Zdarza sie - to fakt. Choc i tu dokonal sie postep (byla taka akcja - na
          glownych skrzyzowaniach w godzinach szczytu policjanci pilnowali, aby do takich
          sytuacji nie dochodzilo) Zreszta to bodaj jedyne zachowanie regularnie
          pietnowane klaksonem (bardzo slusznie zreszta)z jakim sie spotykam.


          >nadużywanie samochodów prowadz
          > ące do codziennych koszmarnych korków - oto Wrocław, "miasto >spotkań".

          Wyszlo szydlo z worka? Wyczuwam lekka awersje do motoryzacji

          > > Rozumiem, ze autorka pisala artykul w stanie emocjonalnego
          > > pobudzenia, jednak nie tlumaczy to kompletnie
          > > jej calkowitej nierzetelnosci.
          >
          > Ty jesteś znacznie bardziej nierzetelny, ponieważ ignorujesz >miarodajne dane i
          > wzamian podajesz jednostkowe przykłady.

          Jeszcze raz powiedz mi jak zmierzyc kulture drogowa?
          Jestes ignorantem/ignorantka wyciagajacym/a wnioski pod swe tezy wylacznie z
          pasujacych danych. Wiesz o ile zwiekszyla sie ilosc samochodow w Polsce od
          2001r? Nawet jesli jedynym "miarodajnym" wskaznikiem poprawy kultury drogowej
          jest spadek ilosci zabitych na drogach, to postep dokonal sie biorac pod uwage
          OLBRZYMI przyrost aut w naszym kraju.





          > > PS. Ciekawa sprawa, bardzo w stylu "Gazety" jest wyciecie z
          > > diagramu ilustrujacego ilosc zabitych osob na x mieszkancow Litwy,
          > > ktora w tej tragicznej konkurencji z nami wygrywa.
          >
          > Interesuje Ciebie równanie do gorszych? Czy Litwa też się nie poprawiła od 2001

          Wg Twojej logiki nie poprawila sie. Nie chodzi o rownanie sie do gorszych, a o
          chocby namiastke dziennikarskiej obiektywnosci i o nie naginanie faktow do
          swoich potrzeb
      • wisarionowicz Re: Czy autorka jezdzi w ogole samochodem? 13.07.09, 20:55
        1.6gtd napisał:

        > zamek" (prosze odwiedzic zwezenie drogi na A4 powstale wskutek budowu AOW),
        > ludzie chetnie wpuszczaja z podporzadkowanych. Rozumiem, ze autorka pisala
        > artykul w stanie emocjonalnego pobudzenia, jednak nie tlumaczy to kompletnie
        > jej calkowitej nierzetelnosci.

        Student! Wrocław, to piękne miasto, ale mieszkają tam ludzie o mentalności
        wschodniej. Jak jeżdżą na wschodzie wielu z nas wie, bo też tam stara się przeżyć.
        Poza tym 40 tys we Wrocławiu ma się nijak do znajomości kultury na zachodnich
        drogach. Więc jako kierowca nic nie wiesz, tylko się tobie wydaje, że jest
        lepiej, bo nigdy nie widziałeś miejsc, gdzie jazda nawet w korkach,t o przyjemność.
        We Wrocławiu chamstwa jest sporo, choć w tej dziedzinie "stolyca" deklasuje
        wszystkie polskie miasta.
        Co do statystyki, to wybrano państwa, w których nie jeździ się dobrze, takie
        Niemcy lub Norwegia. Litwa to pikuś! Grecja jest fenomenalna. Jeśli chcesz
        zginąć, to tam masz spore szanse, ale tylko tyci większe niż w Polsce, więc nie
        warto wyjeżdżać.

        Jeździmy jak bandyci i tylko MY bandyci wierzymy w to, że winne są złe drogi,
        inni "źli" kierowcy, nie ci z małymi ptaszkami w dużych furach, tylko ci w
        małych i wolnych autach, bo neandertalczykom przeszkadzają w wyjściu z jaskiń.
        Co prawda oni nigdy stamtąd nie wyjdą, tylko wyginą. Jednak państwo polskie nie
        wiedzieć czemu, chroni bandę zabójców. Być może dlatego, że politycy - Kurski
        konwojent, czy Komorowski pan Śpieszyło MISIE, również mają prawo w du...
        Zawsze mieliśmy władzę, przepisy w d... więc dlaczego teraz miałoby być inaczej?
        Zawsze znajdzie się ktoś, kto jest odpowiedzialny za nasze winy, ZAWSZE.
        • 1.6gtd Re: Czy autorka jezdzi w ogole samochodem? 13.07.09, 21:04

          > Poza tym 40 tys we Wrocławiu ma się nijak do znajomości kultury na zachodnich
          > drogach. Więc jako kierowca nic nie wiesz, tylko się tobie wydaje, że jest
          > lepiej, bo nigdy nie widziałeś miejsc, gdzie jazda nawet w korkach,t o przyjemn
          > ość.

          Nawet jesli nie wiem jak sie jezdzi na zachodzie (grubo sie mylisz) to chyba nie
          odbiera mi to prawa do porownania Wroclawia dzisiaj z Wroclawiem z przed kilku
          lat. Nieprawdaz?
    • szatop biję się w pierś 13.07.09, 20:16
      Biję się w pierś bo dostałam mandat tylko raz a mogłabym i powinnam setki
      razy - jak każdy pewnie...
      Dopóki byłam pasażerem "marudziłam" mężowi co chwilę: zwolnij, zwolnij..
      Teraz kiedy sama jestem kierowcą szarżuję i czasami tylko przychodzi
      konsternacja i opanowanie...
      Mam nadzieję, że znamię tego artykułu i audycji w tok fm , którą przed chwilą
      wysłuchałam pozostaną na długo w świadomości
      ..noga z gazu..
      W Słupsku na jednej ze stacji benzyn. wisi transparent mniej więcej takiej
      treści : Kierowco nie robisz żadnej łaski, przepuszczając pieszego na pasach !
      Brawo !
      Takie transparenty powinny kłuć w oczy w całej Polsce
      Biję się w pierś i przepraszam wszystkich i samą siebie za nieszanowanie życia
      innych i własnego swoją nieodpowiedzialną jazdą i brakiem wyobraźni
    • edmapa Polak, honor, samochód 13.07.09, 20:29
      sama jestem kierowcą i czasami sama jadę w strachu bo jak widzę jak niektórzy
      kierowcy jadą to najlepiej uciekać.a tak wracając do tych nieszczęsnych pasów
      nawet mamy z wózkiem nie są bezpieczne mieszkam na osiedlu obok Panoramy w
      Poznaniu tam przejść przez pasy to dopiero sztuka a co dopiero z wózkiem nie
      raz wręcz przebiegałam bo kierowcy nawet nie raczą tam zwolnić mówię wam
      strach nawet wychodzić na spacer.musimy nauczyć się myśleć za kierownico bo
      pozabijamy się na wzajem.
      • diapazon Re: Polak, honor, samochód 13.07.09, 21:23
        Rowniez mieszkam w Poznaniu-dwa razy przepuscilem pieszych na ul.Pilsudskiego -
        trzeci raz tego nie zrobie. Dlaczego? Bo dwa razy malo nie potracil ich samochod
        ktory mijal mnie lewym pasem...
        Jestesmy narodem cwaniakow i ignorantow.
        Jestesmy niewychowani, samolubni i chamscy.
        Ciekawe ze inaczej jezdzimy po drogach Europy :-)
        Ale to kwestia tego ze tam nikt nie jest bezkarny, dwa ze kulture wpaja sie tam
        dzieciom od malego...
    • mamula66 Polak, honor, samochód 13.07.09, 20:46
      Od czasu do czasu przyjezdzam do Warszawy. Mieszkam w USA. To co
      widze na drogach to horror. Warszawscy kierowcy to chamy i oszolomy.
      Bez wyobrazni. Po Warszawie jezdzi sie szybciej niz po autostradach
      w USA
    • pamejudd Piekne słowa... 13.07.09, 20:48
      Może tego jednego życia już nie zwrócą, ale gdyby choć jakieś inne uratowały...
    • konigin Polak, honor, samochód 13.07.09, 20:57
      Polackie sk...two. Wam mentalnie najblizej do do Ruskich, bo oni tak
      wlasnie sie zachowuja na drodze. Chamy ze wsi, ktore awansowaly na
      miastowych. Burki, ktore zerwaly sie z lancucha. Wystarczy na was
      popatrzec jak jezdzicie na niemieckich autostradach. Wstyd i
      obrzydzenie.
    • xarp Nie zgadzam się z tezą (iście stalinowską), że 13.07.09, 21:03
      wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa rośnie rozwarstwienie na
      drogach, które wg autorów przekłada się na spadek obyczaju. Z mojego
      doświadczenia, a zacząłem regularnie jeździć (i do dziś jeżdżę sporo,
      ok 30 tys. km rocznie) w 1998, dziś jest o wiele lepiej niż 7 a nawet 5
      lat temu.
      • bf109 Re: Nie zgadzam się z tezą (iście stalinowską), ż 14.07.09, 10:25
        Jak zwykle zachowania marginalnej grupy debili rozciąga się na całe społeczeństwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka