córka ma prawie 10 miesięcy i co kilka dni jej skóra robi sie żółta
(oczy bez zmiany zabarwienia). Czasem kiedy córka robi się bledsza
zostaja jej zółte plamy wokół brwi i skrzydełek nosa. Nie pije soków
marchewkowych, marchewkę dostaje raz dziennie w zupce. Zrobiliśmy
zlecone badania - bilirubina, enzymy wątrobowe, morfologia, mocz i
usg brzucha. Poza katastrofalnie niskim żelazem (obecnie dostaje
żelazo w syropie)pozostałe wyniki całkowicie w normie. Córka jest
zdrowym pogodnym dzieckiem, niechorującym, z dużym apetytem
(uczulona tylko na cytrusy, innych alergii nie ma) choć z niewielką
wagą (obecnie 6700, wczesniak 32/33 tc, waga urodzeniowa 2220g).
Rozmawiałam juz z kilkoma lekarzami - nikt nie jest w stanie
postawic diagnozy. Jeden z lekarzy podejrzwa zespół Gilberta, inny
chce połozyć córkę do szpitala na bardziej szczegółowe badania, inni
twierdzą że skoro wyniki są ok to widać taka uroda mojego dziecka.
Czy te niewielkie ilości gotowanej marchewki w zupkach mogą
powodować takie zażółcenia skóry? Poza zmienioną barwą skóra jest
idealna - żadnych wysypek, odparzeń itd. Jakie badania należałoby
jeszcze zrobić? Czy moze rzeczywiście to tylko ta nieszczęsna
marchewka?
----