olcia71
15.05.12, 11:18
Moja córcia ma niespelna 2 i pół roku. W środę rano zaczęła gorączkować, w południe dałam nurofen wieczorem miała ok 39, następnego dnia temp dochodziła do 40 st, ciężko było zbić (co 3 godziny na zmiane nurofen i paracetamol, który slabo na malą działa). Żadnych innych objawów.
W piatek temp spadła nieco pod 38, ale zaczęły się rzadkie kupy- na początku do przyjęcia, ale wieczorem były już ze śluzem i temperatura znowu zaczęła rosnąć, a mała zaczęła wrzeszczeć przed lub w trakcie wypróżnienia, czyli zaczęły się jakies bolesne skurcze jelit.
W sobote rano tylko raz wymioty i bolesne posiedzenia na nocniku, kupy coraz brzydsze, śluzowate z jakimiś strzępkami. lekarka przepisała bactrim, ale jednocześnie stwierdziła, że to wirus. Więc wstrzymałam sie z podaniem. Ale bylo coraz gorzej.Kupy zaczęły być zielone i bardziej wodniste ze śluzem, strzępkami i czasem krwią, temperatura rosła do ok 38,5 i nieco wiecej, spadała po nurofenie, częste wypróżnienia (10 dziennie), brak apetytu. W nocy 3x przebieranie i temperatura (juz bez nurofenu) ok 38
W niedziele nie było poprawy, więc chciałam jechac na pogotowie, ale przypomniało nam sie o innej dobrej lekarce, więc zadzwoniłam najpierw do niej. Poleciła brać bactrim, bo wg niej objawy wskazuja na zakażenie bakteryjne. Po bactrimie była poprawa. Spadła temperatura, ogólny stan sie poprawił w zwiazku z tym i zmniejszyła sie ilośc wypróżnień. Ale ciągle były częste i bolesne.
W poniedziałek poprawa bo zaczęła jeść, kup 5, bolesne posiedzenia, w wygladzie kup żadnych zmian, co zjadła to lądowała na nocniku. W przychodni lekarka poleciła smectę, obstawiała wirusa.
Juz myslałam, że wieczorem jest poprawa, bo nie wyła przy wypróżnieniu, ale dzisiaj znów to samo. Na razie 2x na nocniku. Idziemy po południu do przychodni.
Dlaczego tak rozbieżne sa opinie między lekarzami? jakie sugestie? Jakie badania powinnam zrobić/ jakich się domagać? Widzę, że leczenie polega raczej na grze w ciuciu-babkę- uda się albo nie, wirus albo bakteria? Może za wcześnie spodziewam sie poprawy? Myślałam, ze biegunka to raczej takie naturalne "dobrodziejstwo" dla organizmu, bo pozbywa się toksyn i innych "świństw", no, ma jakąś funkcję, poza tym, że jest bardzo męcząca i odwadniająca (pilnowalam, zeby mała bardzo duzo piła, choć trudno było po wymiotach kiedy miała pic po łyczku) więc dlaczego ja sztucznie powstrzymywać nie znając przyczyny? Bardzo proszę o odpowiedź eksperta, ale inne sugestie też mile widziane.