manala
18.05.12, 22:31
Witam,
Moja córka (4 lata) co jakiś czas ma w nocy napady kaszlu; czasem bywały one związane z infekcją jednak najczęściej nic poza tym nocnym kaszlem się nie dzieje.
Kaszel najczęściej rozpoczyna się w godzinę - dwie po położeniu do łożka choć zdarzał się również nad ranem. Napady trwają od kilku minut do 1,5 godziny (często kończą się wymiotami) po czym dziecko spokojnie przesypia resztę nocy. Córka zwykle kaszle również po przebudzeniu (tak jakby drogi oddechowe musiały się oczyścić). W ciągu dnia pokaslywanie jest sporadyczne.
Martwią mnie te nocne napady bo brzmi to strasznie. Taki głęboki, dudniący kaszel, który w końcu kończy się odksztuszeniem. Nasza pediatra raczej to bagatelizuje (jakiś wirus, katra spływa i podrażnia).
Alergolog podejrzewa astmę. Córka nie miała jednak nigdy poważniejszych infekcji dróg oddechowych. Zanim poszła do przedszkola praktycznie nie chorowała. Antybiotyk w swoim życiu brała raz (na zapalenie ucha).
Drugą opcją jest refluks (ale innych obajwów raczej brak).
No i właśnie nie wiem co o tym myśleć...A jesteśmy po ciągu trzech "kaszlowych" nocy...Młoda 2 tyg po ospie. Bierze na stałe montelucast. Teraz rano ma włączony pectodrill a wieczorem levopront.
Może ktoś ma jakiś pomysł skąd ten kaszel? Robale wykluczone.