magdajjj
19.06.13, 10:51
Dzien dobry,
U mojego synka (3 lata) stwierdzono mięczaka zakaźnego. Ma kilkanaście krostek na brzuchu i pojedyncze na ręce i nodze. Dermatolog zalecił łyżeczkowanie (pilnie i bezdyskusyjnie). Podobno jest to metoda bolesna i niekoniecznie zapobiega nawrotom. Słyszałam, że jest też "szkoła" zalecająca spokojne czekanie, aż samo przejdzie. Nie chcę dostarczać synkowi niepotrzebnego bólu, czy rzeczywiście możemy poczekać? A może jest inna, mniej brutalna metoda? Dodam, że synek ma to od ok. pół roku (nie niepokoiło mnie wcześniej, ot, parę krostek, wydawało mi się, że dzieci takie miewają, od tej pory niewiele przyrosło), mimo wspólnej kąpieli z siostrami nigdy ich nie zaraził (a ręczniki tez im się często mylą ;), rodziców też nie. Możemy to tak zostawić?
Pozdrawiam serdecznie, Magda