Dodaj do ulubionych

mięczak zakaźny

19.06.13, 10:51
Dzien dobry,
U mojego synka (3 lata) stwierdzono mięczaka zakaźnego. Ma kilkanaście krostek na brzuchu i pojedyncze na ręce i nodze. Dermatolog zalecił łyżeczkowanie (pilnie i bezdyskusyjnie). Podobno jest to metoda bolesna i niekoniecznie zapobiega nawrotom. Słyszałam, że jest też "szkoła" zalecająca spokojne czekanie, aż samo przejdzie. Nie chcę dostarczać synkowi niepotrzebnego bólu, czy rzeczywiście możemy poczekać? A może jest inna, mniej brutalna metoda? Dodam, że synek ma to od ok. pół roku (nie niepokoiło mnie wcześniej, ot, parę krostek, wydawało mi się, że dzieci takie miewają, od tej pory niewiele przyrosło), mimo wspólnej kąpieli z siostrami nigdy ich nie zaraził (a ręczniki tez im się często mylą ;), rodziców też nie. Możemy to tak zostawić?
Pozdrawiam serdecznie, Magda
Obserwuj wątek
    • ewa.misko-wasowska Re: mięczak zakaźny 19.06.13, 12:53
      Witam,
      zaczęłabym od doustnego preparatu zawierającego pranobeks inozyny (Neosine, Groprinosin, Isoprinosine) - często pomagają przy zakażeniach wirusowych skóry. W swojej praktyce mam pacjentów, którym pomogły, ale niestety też takie dzieci, które na niego nie zareagowały. Wart spróbować.
      Pozdrawiam serdecznie
      • magdajjj Re: mięczak zakaźny - jeszcze pyt. 19.06.13, 13:27
        Pani Doktor, dziękuję bardzo za szybką odpowiedź! Prosze jeszcze tylko o inf., czy gdyby leki te nie pomogły - konieczne będzie łyżeczkowanie, czy też możliwe jest przeczekanie choroby aż sama zniknie? I czy leki podane przez Panią sa bezpieczne w takiej sytuacji: moja córka ma silne bielactwo, którego pojawienie sie pediatra wiąże z podawaniem leku RYBOMUNYL (przestymulowanie odporności, gdy córka miała 3 latka). Oczywiście pewności nie ma, ale wole teraz dmuchac na zimne, bo bielactwo podobno lubi sie w rodzinie powtarzać...
        Magda
        • mamasiasiulki Re: mięczak zakaźny - jeszcze pyt. 10.10.13, 11:24
          Dżizys... Pierwszy raz w życiu słyszę, by szczepionka wywoływała bielactwo ;-p Ale wiele już słyszałam ;-p Pierwsza pediatra Młodszej twierdziła (córka miała nietolerancję laktozy, rzecz dzieje się końcem 2011 roku), że gdy z własnej diety odstawię nabiał, z mojego pokarmu zniknie laktoza... O delicolu oczywiście nie słyszała.

          Bielactwo ma przede wszystkim podłoże genetyczne - często występuje rodzinnie. Są teorie autoimmunologiczne (częste u osób z kolagenozami, toczniem i innymi tego typu chorobami), mówi się o roli stresu, ale jak słucham/czytam o "przestymulowaniu układu odpornościowego" szczepionkami to mnie skręca i prostuje. A później znowu skręca.

          Co do hasła - domyślam się, że usłyszanego wcześniej od pediatry - że "pewności nie ma", to ja wiążę bielactwo u mojej mamy (tak, ma) z trzema kawałkami szarlotki, które zjadła na pierwszej wizycie w domu swojego narzeczonego - mojego taty (tak, słuchałam później historii rodzinnej, że taki obżartuch z niej był) w październiku 1969 roku. Bielactwo pojawiło się niedługo później... Ale oczywiście PEWNOŚCI NIE MA.
          • mamasiasiulki Re: mięczak zakaźny - jeszcze pyt. 10.10.13, 11:25
            Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam - miał być żarcik z teorii lekarza, bo oczywiście alfą i omegą nie jestem, ale mnie to bzdurą pachnie i zalatuje. A inozyna u nas się sprawdziła. Pozdrówki.
    • 1polly Re: mięczak zakaźny 09.10.13, 23:48
      u nas dermatolog-kolejny u którego się pojawiliśmy po poprzednich propozycjach i nawet jednej próbie łyżeczkowania- zastosował u małego maść z kwasem salicylowym i siarką (taką jak się stosuje np.przy łuszczycy) - efekt zdumiewający. stosujemy punktowo od miesiąca-mały miał całe boczki i paszki w mięczakach, które rosły i wyglądały jak brodawki-zostały nam 2 małe krostki. wszystko się pięknie złuszczyło. polecam zapytać swojego dermatologa, bo szkoda męczyć maluszka :/ p.s. u nas smarowanie solphadermolem konczyło się piskiem i krzykiem małego-strasznie go szczypało :(
      • magdajjj Re: mięczak zakaźny 10.10.13, 08:00
        Dzien dobry,
        dziękuję za odpowiedź. Minęły 3 miesiące, podczas których odwiedziliśmy jeszcze kilku lekarzy, przegrzebaliśmy internet i postanowiliśmy... czekać nic nie robiąc. I to przyniosło najlepszy efekt: dzis po mięczaku nie ma śladu, a jedyne nasze koszty to te kilka wizyt i pare nieotwartych maści. Zero cierpień :).
        Magda
        • mamasiasiulki Re: mięczak zakaźny 10.10.13, 11:27
          O, nie zajrzałam, że ktoś taki staroć wygrzebał :-) Fajnie, że dobrze się skończyło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka