Dodaj do ulubionych

Małe dizecko-kot-toksoplazmoza.

15.08.14, 20:53
Witam. Mam 1,5 rocznego synka. Mały jest zdrowy, nie ma alergii, rozwija się prawidłowo. Zaadoptowaliśmy właśnie małego, 3-miesięcznego bezdomnego kotka. Kotek został wykapany, odrobaczony, oczka lekko ropiejące ma smarowane maścią. Synek z kotkiem się bawi pod nadzorem, w domu przestrzegamy zasada elemantarne higieny, tj. myjemy ręce przed/po zmianie pieluszki, po kontakcie ze zwierzętami, po przyjściu z podwórka, przed jedzeniem, itp., nie hołdujemy idei sterylnej czystości;)

W ciąży robiłam kilkakrotnie badania w kierunku przeciwciał na toxo, okazuje się, że mimo posiadania kotów od małego-nigdy nie byłam zarażona.

Znajomi pukają się w głowę, że wzięłam kota,mając ''prawie niemowlę'' w domu.

Przed adopcją kota czytałam różne strony, gdzie krążą skrajnie sprzeczne informacje:że toxo jest groźna-że przebiega bezobjawowo, grypopodobne-że 10% kotów jest nosicielem pasożyta- na innych stronach, że ponad 70%... więc mam mętlik w głowie...

Reasumują- czy mojemu dziecku coś grozi? Uwzględniając powyższe.
Obserwuj wątek
    • joska76 Re: Małe dizecko-kot-toksoplazmoza. 17.08.14, 22:33
      Tu mógłby wypowiedzieć się właśnie weterynarz bo to spec od kocich chorób, ale jak sama piszesz mając koty całe życie nie zarazilas się więc chyba to zarażenie nie jest takie łatwe.
      Z tego co pamiętam u kotów z toxoplazmozą największe stężenie i ryzyko zarażenie jest od kału który już trochę poleżał.
      Generalnie mój lekarz od chorób odzwierzęcych mówił że większe ryzyko jest od niemytych warzy i owoców niż bezpośrednio zwierząt.
      Nie ma co się stresować zawsze będą życzliwi którzy wiedzę czerpią z mitów. Mycie rąk i częste czyszczenie kuwety oraz niedopuszczenie dziecka do tej kuwety to naprawdę prawie 100% uniknięcie ryzyka zarażenia się bezpośredniego od własnego kota.
    • blueluna Re: Małe dizecko-kot-toksoplazmoza. 29.08.14, 21:22
      Mały kociak ma marne szanse być zarażonym toxoplazmozą. Owszem, ryzyko takie istnieje, ale jest bardzo małe.
      A jeśli nie będzie wychodził na dwór i nie będzie karmiony surowym mięsem (także przemrożonym) - to nie grozi mu zarażenie teraz.
      • viviene2012 Re: Małe dizecko-kot-toksoplazmoza. 29.08.14, 21:34
        Ale kot chodzi po podwórku- mamy dom i siłą rzeczy, drzwi pootwierane, kot sobie łazi... mięsa nie nie, dostaje ''nasze'' jedzenie+kocią karmę. Bardziej sięboję, że nie upilnuje małego jak po zabawie z kotem wepchnie sobie łapki do buzi:-/
        • roztoczanka Re: Małe dizecko-kot-toksoplazmoza. 30.08.14, 08:58
          ja też od małego wychowywałam się z kotami i to na wsi których nikt specjalnie nie badał i badania w ciąży wykazały że nie miałam żadnego kontaktu z toksoplazmozą. Jak przywieźliźmy noworodka ze szpitala to kot obwąchał dziecko. Dziecko ma cztery lata i nie ma żadnych problemów
        • blueluna Re: Małe dizecko-kot-toksoplazmoza. 30.08.14, 16:51
          Skoro kot jest wychodzący (acz sugerowałabym jednak póki co ograniczyć mu to wychodzenie, to jeszcze malutki kociak - samodzielne wychodzenie może być dla niego zwyczajnie niebezpieczne) to po prostu nie dawaj mu surowego mięsa.
          Teoretycznie nie zlikwiduje to możliwości zarażenia się toxo - ale drastycznie je ograniczy.
          A nawet gdyby pechowo doszło do infekcji u kociaka - zarazić się od kota jest stosunkowo trudno.

          O niebo łatwiej podczas zabawy na podwórku, podczas jedzenia czegoś co było krojone na desce na której wczesniej było krojone mięso (nawet po umyciu), podczas jedzenia niedomytych warzyw i owoców.

          Zarażenie od własnego kota to promil ilości zakażeń toxoplazmozą u ludzi.
          A nawet gdy do takiego zakażenia dojdzie - to rzadko kiedy kłopoty są większe niż dwudniowy stan podgorączkowy - a korzyścią jest odporność na tą chorobę do końca życia (poza skrajnymi sytuacjami zaburzeń odporności).

          Bez porównania większe ryzyko dla dziecka stwarzają ludzie wokół niego i to z czym będzie miało do czynienia na dworze.

          Ale trzeba zachować rozsądek i nie dać się nakręcać :)
          A dziecku pozwolić normalnie i radośnie żyć - taplać się w błocie, biegać boso po trawie.
          Nic nie poradzimy na to że wokół nas pełno jest bakcyli.
          Rozsądek przede wszystkim :)
          I spora doza luzu :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka