qwerty.tarnow
06.07.04, 20:56
Czyli wszelkiego rodzaju szkolenia, kursy, warsztaty, itp. Nie chce się
zakładom pracy ufundować tak jak dawniej np. studiów czy czegoś podobnego dla
jednego konkretnego pracownika i wyspecjalizować go w jakiejś dziedzinie,
tylko teraz całą załogę się szkoli w 300 dziedzinach na raz, po których to
szkoleniach i tak nikt nic nie pamięta (albo bardzo niewiele). A kasa za
jeden kurs dla osoby leci - 200/300 zł. A jak ze spaniem i porządnym
jedzeniem to nawet więcej. Nie chcą mieć jednego specjalisty od czegoś, tylko
wszyscy mają być specjalistami od wszystkiego. Horror, szok, marnostrawstwo,
ułuda, iluzja. Ogólnie: jeden wielki bajzel.