Dodaj do ulubionych

Pytanie calkiem poważne.

04.08.05, 09:25
No i trochę a propos,bo gdzieś tu było o ślubie.1.Ile trzeba włożyć do tej
koperty,co to bez niej ślub nieważny,żeby było przyzwoicie? 2.Czy trzeba
wkładać i przesyłać,skoro dostało się zaproszenie na ślub i wesele a nie może
się uczestniczyć? Doradźcie,proszę. Mam z tym problem.Może zapytać pannę
młodą o to, jaki prezent chciałaby dostać i uprzedzić,że nie będziemy mogli
być...?Qrde,niezręczna sytuacja.:(
Obserwuj wątek
    • teresa50 Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 11:47
      Myślę, że gdybym nie mogła pójść tobym nie wkładała i przesyłała, tylko może
      wysłała jakąś ładną kartę z życzeniami. Nie wiem naprawdę co na to protokół :)
      • teklat Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 12:16
        Ja też. Chyba, że byłby to chrześniak, wtedy rzeczywiście czułabym, mimo
        nieobecności na przyjęciu, że powinnam czymś młodych obdarować.
        • karolinaj_18 Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 12:49
          zgadzam sie z dziewczynami jesli pani mloda jest ci bardzo bliska to owszem ale
          jesli nie to nie slyszalam nigdy zeby osoby ktore nie przychodza na slub
          wysylaly prezenty.
          • caro333 Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 13:10
            Dziękuję! Mam dyspensę! Czyli - kwiatuszki i bilecik uroczy!Tak zrobię!:))
            • teklat Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 13:11
              Zwłaszcza uroczy....
              • caro333 Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 15:12
                Że niby nie stać mnie na uroczy,tak???
                • teklat Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 15:14
                  OOOO! Wręcz przeciwnie :))))))))
          • caro333 Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 15:14
            Panna młoda jest mi BARDZO bliska,ale to nie rodzina...Ot,dylemat...:)
    • tradycja1 Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 15:43
      No to ile sie daje bo mnie czeka tez wesele znajomego we wrzesniu w PL.
      • caro333 Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 15:45
        Nie chciałem nic kolegom i koleżankom sugerować,ale słyszałem że 200 PLN to
        absolutnie dolny próg.
        • tradycja1 Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 15:46
          W prownaniu do zarobkow tak przecietnie to mysle ze sporo.
          • caro333 Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 15:48
            Ja też tak myślę.
        • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 16:40
          caro333 napisał:

          > Nie chciałem nic kolegom i koleżankom sugerować,ale słyszałem że 200 PLN to
          > absolutnie dolny próg.

          150 też się daje. ;-) Skutecznie.
          • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 16:47
            P.S. Popatrz jeszcze czy to 2 dni będą czy 1 dzień. I kto płaci za noclegi.
          • lubona Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 16:49
            Trzeba również do tej koperty włożyć podpisaną kartkę ż życzeniami. Ja tak nie
            zrobiłam. Poszukałam ślicznej koperty w czerwone serduszka, włożyłam 200 i
            tyle. Dopiero potem, po fakcie, okazało się, że wszyscy wkładali tam te kartki,
            żeby było wiadomo kto i ile. Jak zapamiętali moją kopertę, to może wiedzieli.
            Zresztą mnie się to osobiście ni podoba, takie afiszowanie się: postaw się .....
    • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 16:43
      Jak rodzina bliska (syn, ojciec, żona ;-) brat, siostra, matka, itp.), a nie
      idziesz, to chyba jednak wypadałoby coś podesłać.
      • teresa50 Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 22:28
        No jasne, zwłaszcza jak to jest ślub żony :-))
        • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 04.08.05, 22:33
          Różnie to bywa - np. żona po unieważnieniu małżeństwa. :-) Względnie sklonowana
          żona (to tak a propos wiadomości o sklonowaniu najlepszego przyjaciela
          człowieka - psa oraz na bazie niedawno wyświetlanego w TV filmu "Mężowie i
          żona").
          • lemuriza Re: Pytanie calkiem poważne. 05.08.05, 16:59
            rany... co to za zwyczaje - tyle wypada, a tyle nie...
            A jak kogoś nie stać to co ma zrobić????
            Ja sie zgadzam z luboną. Co prawda ja zawsze dołączam karteczki, ale nie po to
            żeby zaraz ktoś wiedział... ale po to, żeby miał pamiątkę.
            Mam stosik takich kartek i lubię je sobie od czasu do czasu pooglądać.
            A na ostatni slub, na którym byłam kupiłam prezent w postaci: bardzo ładnej
            nocnej lampki, albumu na zdjecia i do tego dołożyłam 100 zł:).
            • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 05.08.05, 17:41
              Znam takich co oszczędzają - jak wręczali to odpowiednik dziejszych 20 zł, jak
              zapraszali - to bez osób towarzyszących (bo "to tak fajnie jak rodzina się
              spotka TYLKO we własnym gronie, a kuzynów i kuzynek z obu stron będzie dużo, to
              młodzi się tak fajnie pobawią we własnym gronie..."). I z pewnością oni MOGLI i
              było ich stać...
              • teresa50 Re: Pytanie calkiem poważne. 05.08.05, 23:01
                Te kuzynki mnie trochę intrygują.:-)
                • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 06.08.05, 13:49
                  No, no, no - nie spodziewałem się tego po Tobie...
    • lobuzek1 Re: Pytanie calkiem poważne. 05.08.05, 23:31
      Ostatnio "posmarowałem" 200 zł.
      • caro333 Re: Pytanie calkiem poważne. 06.08.05, 11:47
        A propos koperty z wpisem(życzeniami).Ostatnio się dowiedziałem z
        przerażeniem,że zdarza się, iż państwo młodzi wyjmują z kopert pocięte kartki
        papieru!!!Tak więc niezależnie, ile się daje,trzeba do koperty dołączyć własne
        życzenia.
        • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 06.08.05, 13:50
          Też słyszałem o takich przypadkach. Dlatego lepiej się rzeczywiście podpisać w
          środku. :-)
          • teklat Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 15:21
            ŁOMATKO!!!!!! To a propos tego pociętego papieru.
            • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 15:33
              Stąd wniosek: lepiej się nie żenić - mniej kłopotów z tego wyniknie. :-)
              • teklat Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 15:34
                Jasssssne! :)))))
                • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 15:40
                  No proszę, jak szerokie poparcie znajduje przedstawiona powyżej teza. :-)
                  • teklat Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 15:55
                    To nie całkiem tak.
                    Uważam, że każdy powinien sam zdobywać własne doświadczenia. I dopiero wtedy
                    sie wypowiadać.
                    • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 15:59
                      Czy trzeba samemu się sparzyć, skoro można (i wręcz należy) korzystać z
                      doświadczeń szeroko dostępnych wokół?
                      • teklat Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 16:02
                        Trzeba. Bo takie jest zycie.
                        Zresztą - przecież nie zawsze doświadcza się czegoś złego.
                        • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 16:06
                          Eeee tam - ja wolę profilaktycznie trzymać się z daleka od wszelkich tego typu
                          spraw. Po co się denerwować i stwarzać sobie niepotrzebne problemy...
                          A co do życia: jeśli się przewiduje zawsze najgorszą opcję, to upadek mniej
                          boli niż z tej najwyższej...
                          • teklat Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 16:14
                            qwerty.tarnow napisał:

                            > Eeee tam - ja wolę profilaktycznie trzymać się z daleka od wszelkich tego
                            typu
                            > spraw. Po co się denerwować i stwarzać sobie niepotrzebne problemy...

                            Bo można wtedy przeżyć życie śmiertelnie nudne i spokojne. A przecież nie
                            zawsze o to najbardziej nam chodzi, prawda?

                            >>A co do życia: jeśli się przewiduje zawsze najgorszą opcję, to upadek mniej
                            > boli niż z tej najwyższej...

                            Nie zawsze, powiedziałabym... Często bywa i tak, że przewidując najgorszą
                            opcję, jakoś ją przywabiamy do siebie. A optymizm się opłaca. Tak myślę, choć
                            ostatnio dosyć często mi go brakuje.
                            • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 16:23
                              teklat napisała:

                              > Bo można wtedy przeżyć życie nudne i spokojne.

                              Ja się tam już przyzwyczaiłem. Poza tym bycie w tłumie mnie przeraża: tylu
                              ludzi, każdy się patrzy, obserwuje. Jak nikogo nie ma w otoczeniu to jest jakoś
                              raźniej pod tym względem...

                              > Często bywa i tak, że przewidując najgorszą opcję, jakoś ją przywabiamy do
                              > siebie

                              Może... Ale akurat to jest mi obojętne...
                              • lemuriza Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 16:33
                                qwerty, skąd taki uraz do małżeństwa????
                                ja jestem bardzo szczesliwą mężatką pomimo tego że mojej rodziny jak każdej nie
                                omijają kłopoty, Łobuzek z Panią Łobuzkową też należą do tych szczęśliwych a i
                                caro ze swoim Aniołkiem wyglądają na zgraną i szczęsliwą parę.
                                Popatrz- takie małe grono, a tyle dobrych przykładów.
                                Wyciągnij wnioski.
                                Poza tym - szczęściem jest kogoś kochać choćby przez chwilę. Myślę, że jak sie
                                nie zazna tego w życiu to się je nie do końca przeżyło...
                                pomyśl o tym.
                                • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 16:37
                                  Może nie uraz do instytucji małżeństwa, tylko stwierdzenie, iż nie jest ono dla
                                  każdego. :-)
                                  • lemuriza Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 16:39
                                    no tak, ale Ty jeszcze tego nie wiesz, bo niby skąd?
                                    • qwerty.tarnow Re: Pytanie calkiem poważne. 07.08.05, 16:42
                                      :-) Dobra - zmieńmy temat. ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka