wscieklyuklad
14.04.15, 09:48
Nie jest wcale takie złe!
Trzeba jedynie zachować granice molestacji, by nie popaść w konflikt z prawem.
Okrzyknięty przez publikatorżniki i swiatlejszą (choć pozostającą w infantylnej mniejszości) część z reguły mało kumającego narodku, Szanowny Pan Redachtor Kamil Durczok, został odciążamy z obowiązku troski o konieczność odpowiadania na kolejne pytanie Szanownej polskiej Prokuratury, w sprawie zgwałcenia większości podległych mu pracowniczek.
Okrutne czyny, jakich ów mediewalista się dopuścił nie spełniały kryteriów czynów zabronionych, gdyż jedno z nich polegało na SMS-wym słaniu słów miłych, drugie zaś na umówieniu z podwładną na gruncie nieneutralnym.
Zmartwiło mnie to tak wielce, że zakupiłem dzisiejszy numer GW, w którym wiele miejsca poświęcono obronie przed molestowaniem w miejscu dowolnym, zatem i w necie.
Podsumowując należałoby stwierdzić: Durczok, ty fajtłapo!