Dodaj do ulubionych

Absmak wawelski

09.06.17, 11:24
Absmak wawelski

Judzą, bredzą, mosty palą,
hucpa, groteska, obora;
wielu na nich wali chmarą,
zamach wyją! zdrajców sfora!

Kurdupel wszedł na ambonę.
Mlasnął soczyście i woła:
hańba! - nienawiścią płonie,
jak wrogów pełna stodoła.

Zdrada od zmierzchu do świtu,
a mglistym porankiem zamach.
Spisek dosięgnął zenitu.
W drewnianych wracają ramach.

Błyski ma w oczach, gdy szczując,
szeroko otwiera paszczę
i wrogom pięść pokazując,
zalotnie swej psiarni mlaszcze.

A tłum z zachwytu aż pieje,
bo w mlasku tym, jakaś magia
daruje głupcom nadzieję:
uroczysta nekrofagia!

Uczta ma trwać do zwycięstwa,
zaś Antoni nekrofanom,
na dowód swojego męstwa
przytaszczy brzozę złamaną!

By łzy nam nigdy nie wyschły,
pokona kłamstwa odmęty,
podlewając, by nie uschły
wiotkie z sarkofagu łęty.

Bo nie ma innej przyczyny,
prócz zamachu zdradliwego,
a to argument jedyny
dla pochówku chwalebnego.

Zwyczajna śmierć to za mało,
a katastrofa to banał.
Tam wybuchów by się zdało.
Dlatego jest taki kanał.

Choć bomby nam nie zastąpią
eksplodujące parówki,
gdy fakty dowodów skąpią
musimy szukać wymówki!

Uciemiężeni przez układ
i pogrążeni w absmaku,
na tonący wejdą pokład,
aby przepędzić łajdaków!

Tam sięgaj, gdzie wróg nie sięga,
łam, czego wróg nie połamie!
Wielka głupoty potęga,
i wielu nosi jej znamię.





*********
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka