czyli jak zerwać po ryju.
Kilka dni temu nautyka wolska zachwycała się następującą słitfocią
Po stronie lewej wolska i światowa mistrzyni w laniu po mordzie i kopaniu w tułów do odbicia przydatków niejaka Joasia J.
Słitfocia prezentuje tradycyjne Mordercze zmierzenie się wzrokiem przeciwniczek w walce tuż po ceremonii waźenia. Joasia lewaczka przewiesiła przez ramię prawe pas mistrzowski zdobyty przed laty i kilkukrotnie skutecznie obroniony.
Aby dać do zrozumienia rywalce z kim bidulka ma zaszczyt, prawą młot piąchę przytknęła do zawodowej plotki skazanej z góry na manto.
Jak widać - zawodniczka reprezentująca kraj o właściwościach neokolonialnych, zniosła ów gest z miną pokerzysty.
Komentarze pod słitfocią można streścić jednym słowem " Pozamiatała".
Słitfocia w walecznych sercach Wolaków wzbudziła więc emocje jak najbardziej pozytywne i w pełni zbieżne ze słuszną kompartyjną linią Dobrej Zmiany reprezentowaną przez kadrowiczkę Biało-Czerwonej drużyny.
Siła neokolonializmu okazała się jednak bezlitosna dla Suwerenów z Kolan Powstałych.
Po dwóch siepaczach sierpowych na tułów i Patryotyczny ryj Joasi, ring trzeba było posprzątać.
Joasia zamiataczka udzieliła ckliwego i kruszonego łzami wywiadu, w królem wyraziła skruchę i przyznała do ostrej depresji - tymczasem jednobiegunowej co stawia dalszą karierę amazonki pod znakiem zapytania.
Obecne komentarze lewackie tego co się stało można podsumować następującym zdaniem: tak się kończy pajacowanie. To naturalnie nauci, a nie ja tak twierdzą negując siłę Dobrej Zmiany i reprezentantek Biało-Czerwonej ekipy.