15.04.20, 09:57
"Wojna nie rozstrzyga, kto ma rację, lecz kto ma odejść" [B. Russell]

Wydawało by się, że po II wojnie światowej odejście nazizmu jest trwałe, a tu klops - źródełko znów
wybiło. Przed wejściem do Rzymu Amerykanie mieli plan denazyfikacji Watykanu; z niewiadomego
powodu od niego odstąpili., i mamy nawrót dżumy z okazji korona-wirusa.
Faszystowska hierarchia KK, włącznie z brazylijskim naczelnikiem, zoczyła okazję by dowalić UE.
"Tylko państwa narodowe są w stanie zwalczyć wirusa" - ulubiona teza pastuchów., a to, że pojawi
się przy tym groźniejszy wirus dżumy, to twórcom faszyzmu (i w rezultacie nazizmu) w to graj:
ludobójstwa mają w swoim repertuarze (v. Rwanda i Hoser lub polskie wybory).

Czy to źródełko można zasypać, aby dżuma znów nie zatryumfowała?
Jest tylko jeden sposób, podany przez U. Ecco - nastąpi to wtedy:
"Gdy ostatni kamień, spadający z ostatniego kościoła, zabije ostatniego księdza".

I nie chodzi o wiarę tylko o instytucję wiary, która z religii uczyniła wygodny sztandar dla krycia swych
niecnych uczynków, zboczeń i czczenia złotego cielca.
Divide (na państwa narodowe) et impera (w kondominiach watykańskich). - przesłanie dla ich karbowych.
Obserwuj wątek
    • 1zorro-bis Re: Nazizm. 15.04.20, 11:00
      mnie sie wydaje, ze to "zrodelko" nigdy nie wyschnie! Siedzi tak gleboko we lbach prymitywow, ze tylko czaka na odpowiednie haslo i wtedy nastepuje eksplozja i zalewa kraj. Dziala t w wiekszosci na ludzi prymitywnych, czesto bez wyksztalcenia albo takich ktorym sie w zyciu nie powiodlo....I wtedy wszystkiemu winna jest oczywiscie "zydokomuna"....smirk
      • 1zorro-bis Re: Nazizm. 15.04.20, 11:02
        a tutaj masz przyklad takiego zidiocenia:

        "W każdym kraju są ludzie gotowi zdradzić i podpalić własny kraj i nie koniecznie dla pieniędzy ale z czystej nienawiści - bo rządzą ci których nienawidzę /bezinteresownie/ więc niech się wali niech się pali aby tylko szlag ich trafił k...a ich mać !!!!!!!!! big_grin różnica jest taka że w Polsce zdrajców i podpalaczy jest zdecydowanie za dużo żeby nie powiedzieć że wciąż jest ich większość. Jak powiedziała Al - są przesiąknięci i to do szpiku kości komunistycznym zmatoleniem a także zbydlęceniem." smirk
        • wscieklyuklad Re: Nazizm. 15.04.20, 18:26
          Szkoda Zorro cytować bezmózgowców i cytujących ich bezmózgowców. Bezmózgowiec bezmózgowca brakiem mózgu pogania i szkoda zaśmiecać jedyne już opiniotwórcze forum jakim jesteśmy.

          Z tego bełkotu można co najwyżej wyłowić zdanie, iż "jest nas więcej". I oby ta większość przegnała skutecznie i NA ZAWSZE pisonie bydło.

          W 2009 r ukazało się opracowanie: Kościół a faszyzm. Anatomia kolaboracji.

          Książka ta stara się określić nie tylko charakter kolaboracji Kościoła z faszystowskimi reżimami Mussoliniego czy Hitlera, ale podkreśla iż sam Kościół aktywnie współtworzył tak faszyzm jak i dyktatury. Trudno zatem się dziwić, iż w 80 lat potem, doświadczony w taktyce takich działań Kościół, gdy tylko dostrzeże odradzanie się podobnych nastrojów społecznych, a zwłaszcza postaw propagowanych przez rządy krajowe, natychmiast wzmaga aktywność mającą na celu jak najszybsze i jak najgłębsze utrwalenie "norm" dających mu władzę nad masami już nie tylko religijną ale i wszelką. Oczywiście grunt sołeczny musi być podatny na taką agitacje, tak jednak nieszczęśliwie się składa, że Wolacy tkwią mentalnie wciąż w pańszczyźnianych okowach - wówczas ksiądz był równoważny Bogu a i dziedzic (władza na skalę lokalną) wolał żyć z nim w komitywie - głos z ambony utrwalał jego władzę i wymuszał posłuszeństwo Ciemnej Masy. Oczywiście dziś już nie mamy do czynienia z ustrojem feudalnym sensu stricte - ludzie sa o niebo lepiej wykształceni, łyknęli nieco świata i bat na plechy nie jest rozwiązaniem jedynie skutecznym.
          Ale kto nie chce być pochowanym w poświęconej ziemi?
          Nawet gdy był zatwardziałym ateistą, myśląc o śmierci zawaha się, czy brak pokropku nie wywrze na zgromadzonych na cmentarzu złego wrażenia.
          Chrzest, komunia, czy bierzmowania a zwłaszcza ślub kościelny są w rodzinie dobrze widziane (choć pewnie nierzadko decydujemy się na te sakramenty wyłącznie "pro familie bono".
          Siłą tradycji (niech będzie, że ponad tysiącletniej) jesteśmy zrośnięci z parafialnym katabasem i wysoka hierarchią czarnych. Propaganda gruntuje to w nas owieczkach (baranach?) twierdząc, iż ateista to nie Polak a ostatecznie wątpliwe czy w ogóle homo sapiens sapiens.
          Kościół tradycyjnie balansuje miedzy zgoda a protestem a uzewnętrznienie poparcia uzależnia od siły oponenta/wyznawcy.

          cdn
          • wscieklyuklad Re: Nazizm. 15.04.20, 18:32
            W tym miejscu pozwolę sobie przywołać niezmiernie ciekawy tekst Arkadiusza Stempina.

            Ale czy to jest papież, którego ludzkość i Kościół w 1939 roku akurat najbardziej potrzebują? Kiedy cywilizacja jak zaprogramowana zmierza ku katastrofie? Kiedy szatański system Hitlera nakręca spiralę światowego zagrożenia? Kiedy w Europie królują polityczne demony: Stalin, Mussolini, Franco? Bo właśnie gdy w Rzymie odbywa się koronacja wódz III Rzeszy przygotowuję się do ataku na Czechosłowację. Jego ustawy norymberskie obowiązują od czterech lat, a uwertura do holocaustu jest już wygrywana na demonicznej klawiaturze.

            Przed 50 laty w październiku 1958 roku zmarł Pius XII (Eugenio Pacelli). Katolickim masom objawiał się jako eteryczny anioł z nieba. Za niedostępnym mistykiem krył się jednak papież-dyplomata, twardo stąpający po ziemi. Aspirujący do arbitrażu światowego między skonfliktowanymi stronami w II wojnie światowej okrzyknięty został po śmierci antysemitą i „papieżem Hitlera” przez jednych, obrońcą Żydów i żarliwym antykomunistą przez drugich. Jego postać polaryzuje do dziś. Tym bardziej, że watykańskie archiwa dalej są pod kluczem.

            12 Marca 1939 roku. Plac św. Piotra w Rzymie tonie w masie pielgrzymów i mieszkańców Wiecznego Miasta. Po raz pierwszy w dziejach koronacja papieska odbywa się nie w bazylice, tylko na placu przed nią. Zgodnie z wolą nowego papieża świadkami jego intronizacji mają być ludzkie masy. Pomieścić je może w większym stopniu otoczony kolumnadą Berniniego plac św. Piotra niż największa nawet świątynia świata. Wypełniona po brzegi jest także łącząca Rzym z Watykanem Via della Conciliacione, architektoniczny prezent Mussoliniego dla Watykanu po podpisaniu Traktatów Laterańskich[2]. Relacja z placu św. Piotra po raz pierwszy transmitowana jest drogą radiową do najodleglejszych zakątków świata. I po raz pierwszy filmowana. Inaczej niż bezpośredni poprzednicy Piusa XII, koronowani na papieży w ciszy i odosobnieniu murów kaplicy sykstyńskiej, Eugenio Pacelli boskość i niedostępność swojej postaci chce zaprezentować milionom. Tym przy radioodbiornikach i tym na placu nowo wybrany pontifex objawia się jakby właśnie zstępował z nieba. Niedostępny, odległy, mistyczny. Bardziej inkarnacja samego Boga niż jego realny przedstawiciel na ziemi. Wyniosłość postaci jeszcze bardziej podkreśla sama ceremonia. Kardynałowie całują papieską stopę i rękę, biskupi stopę i kolano, opaci wyłącznie stopę. Ascetyczna i blada twarz chrystusowego Wikariusza zdaje się być w ogóle nieukrwiona. Pius należy bardziej do nieba niż do ziemi.
            Watykański faraon

            Ale czy to jest papież, którego ludzkość i Kościół w 1939 roku akurat najbardziej potrzebują? Kiedy cywilizacja jak zaprogramowana zmierza ku katastrofie? Kiedy szatański system Hitlera nakręca spiralę światowego zagrożenia? Kiedy w Europie królują polityczne demony: Stalin, Mussolini, Franco? Bo właśnie gdy w Rzymie odbywa się koronacja wódz III Rzeszy przygotowuję się do ataku na Czechosłowację. Jego ustawy norymberskie obowiązują od czterech lat, a uwertura do holocaustu jest już wygrywana na demonicznej klawiaturze.

            Pius XII do końca życia nie wyzbył się eterycznej autoprezentacji pontyfikatu. Jako reprezentant Boga tworzył wokół siebie atmosferę hieratycznej niedostępności. Długo i samotnie przesiadywał w gabinecie, rzadko podejmował gości przy stole. Ale kontemplacyjny i zamodlony Anioł z nieba potwierdzenia swojego autorytetu szukał też na drodze bardzo „ziemsko” sprawowanej władzy i kontroli. Za mistyczną i hieratyczną papieską zjawą krył się wytrawny polityk, realnie stąpający po ziemi. Czyż mogło być inaczej, skoro Pius nie ignorował nawet najbardziej trywialnej realności w której był zanurzony? Niezwykle doceniał rolę mediów: prasy, radia, filmu, swobodnie korzystał z materialnych dobrodziejstw cywilizacji: pisał na maszynie, często dzwonił, choć jego rozmówcy po drugiej stronie kabla klęczeli przy słuchawce, i golił się maszynką elektryczną.

            Istotniejsze jednakże dla bezpośredniego wyjaśnienia postawy Papieża-Pacellego wobec kluczowego wyzwania pontyfikatu – Holocaustu i ideologii nazizmu w czasie wojny – jest fakt, że etymologicznego rodowodu dla swojego świeckiego nazwiska doszukał się w pojęciu Pax Coeli (Pokój nieba). I że wzorował się na postaci swojego poprzednika Benedykta XV, który w latach I wojny światowej pokojowymi inicjatywami chciał zakończyć przelew krwi między chrześcijańskimi narodami. Stąd też analogicznie w – Pius XII wywodził aspiracje do przejęcia arbitrażu światowego. Ale przyjmując rolę rozjemcy między dwoma stronami konfliktu, z powodu swojej powściągliwości w potępieniu zbrodniczego reżimu Hitlera ściągnął na siebie u potomnych zarzut antysemityzmu i sympatyzowania z demonem III Rzeszy. W istocie Hitlera nic cierpiał. Już w 1929 pisał o nim:

            Ten człowiek jest zadufany w sobie, wszystko co mu nie służy, potępia, co zawadza – niszczy. Do celu zdąża po trupach. Nie mogę pojąć, że w Niemczech najświetlejsze umysły nie poznają się na nim i nie wyciągają wniosków, choćby z jego książki „Mein Kampf”, po lekturze której włosy stają dęba[3].

            Zresztą jeszcze w roli Sekretarza Stanu *1929-1939 czyli watykańskiego ministra spraw zagranicznych, razem z monachijskim kardynałem Faulhaberem współredagował encyklikę swojego poprzednika, Piusa XI, Mit brennender Sorge (1938), punktującą naruszenia konkordatu przez reżim Hitlera. W wyłącznie swoim imieniem firmowanej encyklice Summi pontificatus w ostrych słowach potępił inwazję niemiecką na Polskę. 21 stycznia 1940 roku Radio Watykańskie na falach radia watykańskiego brzmiał jego głos: Warunki w jakich rozgrywa się życie religijne, polityczne i gospodarcze szlachetnego narodu polskiego, szczególnie na terenach okupowanych przez Niemcy, są terrorem, jeśli nie barbarzyństwem. Niemcy posługują się tymi samymi, jeśli nawet nie gorszymi metodami jak Sowieci.

            11 maja 1940, dzień po wysłaniu telegramów do monarchów najechanych przez Hitlera krajów Beneluxu, zanotował treść rozmowy, przeprowadzonej z byłym włoskim konsulem w Warszawie:

            Konsul, podobnie jak jego małżonka potwierdził, że nie można sobie wyobrazić stopnia sadyzmu i potworności, z jaką Niemcy, lub dokładnie mówiąc, zarządzane przez przestępcę Himlera Gestapo, do spółki z innymi potwornymi indywiduami, znęcają się i wyniszczają naród polski[5].

            Dwa dni później wyznał włoskiemu ambasadorowi Alfieri[6]:

            Jako Włosi dobrze znacie te potworne rzeczy, jakie rozgrywają się w Polsce. My musielibyśmy ostro zaprotestować. A jedyne, co Nas przed tym powstrzymuje, jest przekonanie, ze Nasz głos tylko jeszcze bardziej pogorszy położenie nieszczęśników.

            To właśnie obawa przed rozsierdzeniem Hitlera i odwetem na ujarzmionych narodach nakładały w pojęciu Piusa na niego przymus milczenia, stając się głównym motywem papieskiego działania. Jako zwierzchnik Kościoła katolickiego zakładał, że wskutek otwartej krytyki przemocy i ludobójstwa ściągnie na mieszkańców katolickich krajów niekończące się prześladowania. Jeśli Pacelli mógł mieć początkowo wątpliwości wobec własnej strategii postępowania, kiedy od września 1939 roku mord na katolickich Polakach odbywał się bez wcześniejszego potępienia z jego strony, to o słuszności podjętej przez siebie decyzji przekonać go mogły konsekwencje potępienia deportacji żydowskich w Holandii, wypowiedziane ustami tamtejszego episkopatu. Namiestnik Hiltera w Holandii, Seyss-Inquart, wyznał bowiem, że deportacja Żydów, którzy przeszli na katolicyzm, jest bezpośrednią reakcją na notę protestacyjną holenderskiego episkopatu z 3 sierpnia 1942 roku. Podczas procesu kanonizacyjnego Piusa XII jego sekretarka, siostra Pasqualina, zeznała, że Pius zredagował nawet dokument, potępiający deportacje Żydów do obozów koncentracyjnych, i który zamierzał pierwotnie opublikować w Osservatore Romano. Ostatecznie wstrzymał się ze swoim zamiarem:„Skoro list biskupów holenderskich spowodował deportację 40 000 Żydów, to mój protest może kosztować życie i 200 000 Żydów”, cytowała Pasqual
            • wscieklyuklad Re: Nazizm. 15.04.20, 18:39
              Według jej relacji protestacyjna nota papieża la została spalona[8]. Jednakże liczba deportowanych Żydów holenderskich nie sięgnęła owych 40 000. W swoim dokumentalnym filmie żydowski reżyser Jonatan Lewis podaje liczbę 92 katolickich konwertytów z Holandii, którzy zostali deportowani i zamordowani. W jaki dylemat moralny popadł papież, zdradza jego list do włoskiego kapelana Don Scavizzi: „Wielokrotnie rozważałem, czy nie ekskomunikować narodowego socjalizmu, by w ten sposób wobec cywilizowanego świata napiętnować bestialstwo mordu na Żydach. Jednakże po przelaniu wielu łez i po długich godzinach modlitw doszedłem do przekonania, że oficjalny protest nie polepszy, tylko pogorszy los Żydów[9].“ „Ad maiora mala vitanda” (trzeba zapobiec gorszemu), brzmiało papieskie credo.

              Dlatego napiętnowanie Holocaustu i potępienie nazizmu przez Piusa kryło się za eufemicznymi zdaniami, wypowiedzianymi szczególnie podczas orędzia na Boże Narodzenie 1941 i 1942 roku. Dał on tam wyraz trosce o setki tysięcy niewinnych ludzi, którzy tylko na podstawie przynależności do takiej, a nie innej rasy lub narodowości wydani są na pastwę śmierci. W przekonaniu o mimo wszystko jednoznacznym brzmieniu swojego orędzia utwierdziły go reakcje prasy amerykańskiej. 25 grudnia 1941 roku New York Tims wyrokował: Głos Papieża Piusa XII jest samotnym głosem, rozlegającym się w ciemnościach milczenia, które w tegoroczne Boże Narodzenie spowijają Europę. To głos jedynego rządzącego na europejskim kontynencie, który się odważa przemówić. Nie ulega żadnej wątpliwości, że cele nazistów są sprzeczne z pojmowanym przez papieża chrystusowym pokojem.

              Rok później ten sam New York Tims pisał: W tegoroczne Boże Narodzenie tylko papież jako jedyny na milczącym kontynencie podnosi głos protestu, przy czym Pius wyraża się tak dosadnie jak każdy mąż stanu sprzymierzonych z nami państw. Ale od potępienia niedemokratycznych metod nazistów do napiętnowania genocydu na Żydach droga prowadziła daleka. Niemniej i Żydzi zrozumieli papieski eufemizm:

              Naród Żydowski nie zapomni tego, co Jego Świątobliwość uczyniła dla naszych nieszczęsnych braci i sióstr w godzinie najcięższej dla nich próby, wyznał Yitzhak Halevi Herzog 28 lutego 1944 roku.

              Także strona niemiecka odczytała poczynania papieskie jako jednoznaczne ujęcie się za Żydami. Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy, który orędzie bożonarodzeniowe szczegółowo analizował, stwierdził, że w Watykanie rezyduje „wróg Rzeszy”. W podobnym duchu wypowiedział się minister spraw zagranicznych Hitlera, Ribbentrop. 14 marca 1940 roku New York Times donosił o jego spotkaniu z papieżem, podczas którego wysłannik Hitlera zarzucał Głowie Kościoła przejście na aliancką stronę.

              Rezygnując z oficjalnego potępienia zbrodniczego genocydu, wychowany w watykańskiej szkole dyplomacji Pius uruchomił na rzecz wsparcia Żydów jej zakulisową formę. Z pro-żydowską misją wysłał 21 czerwca 1943 do Hitlera mongsinore Caesare Orsenigo. Misja zakończyła się jednak fiaskiem. Tak relacjonował ją papieski dyplomata w sutannie:

              Z polecenia Papież udałem się do Berchtesgaden, gdzie zostałem przyjęty przez kanclerza Niemiec. Ale kiedy tylko nawiązałem do kwestii żydowskiej, Hitler odwrócił się raptownie, podszedł do okna i zaczął bębnić palcami w szybę. W takiej atmosferze, z odwróconym do mnie plecami Hitlerem trudno mi był kontynuować rozmowę. Hitler odwrócił się do mnie z powrotem, podszedł do stołu, na którym stała szklanka z wodą, chwycił ją i cisnął na ziemię. Po tym dyplomatycznym geście uznałem moją misję za zakończoną. Bez powodzenia…[16]

              Orsenigo i minister spraw zagranicznych Ribbentrop w latach 30.

              Obrońcy Piusa przytaczają ten rozmowę jako dowód na zaangażowanie się papieża w kwestii Żydów. Ale czyż nie musiało stać się wtedy dla niego jasne, ze zbrodniczej maszynerii Hitlera nie powstrzyma nikt, z wyjątkiem zwycięstwa Aliantów, i ze pomimo dyplomatycznego nabrania wody w usta niemieccy katolicy żydowskiego pochodzenia i tak będą nieuchronnie deportowani?

              Tajna dyplomacja papieska, nie zaś podniesiony do góry palec moralności miały dopomóc i rzymskim Żydom oraz uchronić ich przed zsyłką do obozu. Pierwsze interwencje w postaci noty protestacyjnej złożył niemieckiemu ambasadorowi przy Watykanie kardynał-sekretarz stanu Maglione. Na skutek interwencji Kurii Rzymskiej deportacje Żydów rzymskich wstrzymano. W celu wywierania nacisku na Himmlera i komendanta Rzymu papież wykorzystał sieć kontaktów niemieckiego salwatorianina Pnakratiusa Pfeiffera, która sięgała do najwyższych katolickich osobistości w Wehrmachcie i SS. Jednocześnie otworzono bramy państwa watykańskiego, oferując Żydom azyl. W samym Castellgandolfo schronienie znalazło 8 000 uciekinierów. W Wiecznym Mieście do ich dyspozycji oddano 150 kościołów.

              Mimo podziwu dla niemieckiej kultury i przy „naturalnej wrogości” wobec bolszewizmu nie upatrywał Pius w III Rzeszy i ideologi nazistowskiej siły mającej zapobiec rozlaniu się bolszewizmu po chrześcijańskiej Europie. Najwyraźniej życzył sobie upadku brunatnego reżimu Hitlera i zastąpieniu go konserwatywnym rządem, skoro już od roku 1940 pośredniczył w nawiązaniu kontaktu między Brytyjczykami a militarna opozycja w Niemczech. W ten sposób Pius zachęcał te ostatnia do puczu, ułatwiając jej po przejęciu władzy w Niemczech dogodniejsza pozycje wyjściowa do bilateralnych rokowań pokojowych z Aliantami. Oczywiście, ze w przypadku „wpadki” ryzykował w ten sposób swoją reputacje jako neutralny rozjemca, ale przede wszystkim wystawiał kościoły w Niemczech i we Włoszech na szykany ze strony Hitlera i Mussoliniego. Tchórzostwo nie mogło być więc sprężyna napędowa dla działania Piusa podczas wojny.

              Jeden z pamfletów, pióra Cornwella w j. angielskim, żonglującym na okładce zdjęciem, sugerującym wizytę Pacellego u Hitlera. Zdjęcie pochodzi sprzed 1929 roku, kiedy Pacelli był jeszcze nuncjuszem w Niemczech, a Hitler nie sięgnął po władzę.

              Pełniejsza ocena postawy Piusa wobec Holocaustu, Hitlera i ideologii nazizmu będzie jednak dopiero możliwa wtedy, kiedy przed historykami i opinią publiczną otworzą się wreszcie tajne watykańskie archiwa. Na razie Stolica Apostolska co jakiś czas wpuszcza wybranych historyków do Archivio Segreto Vaticano – 85 kilometrowego labiryntu regałów, uginających się pod historią kościoła. Jedyny i zamknięty w sobie świat akt, dyplomów, zapieczętowanych bulli i ręcznie zapisanych notatek, od VIII wieku naszej ery do oprawionego na szaro-srebrno tomu z numerem 1237, z warszawskiej nuncjatury 1939 roku.

              Najpierw w 1964 roku pod wpływem pamfletu niemieckiego pisarza Hochhuta papież Paweł VI powołał grupę jezuickich historyków, którzy spenetrowali dokumenty watykańskie z okresu 2 wojny światowej. Owoc ich pracy przedłożyli w postaci 11 tomowego monumentalnego dzieła, zawierającego m. in. korespondencję Piusa z czołowymi politykami i dostojnikami kościelnymi z całego świata, a co ważniejsze, pisane na potrzeby Sekretariatu Stanu wewnętrzne raporty. Wszystkie dokumenty są zamieszczone w języku oryginału i opatrzone komentarzem w języku francuskim. Wiarygodność watykańskiej publikacji podważył jednak Geruard Gieger, podczas wojny tajny informator Watykanu w Szwajcarii, który wykazał, że brak w niej jest m. in. memorandum papieskiego nuncjusza w Bernie z 18 marca 1942 roku, informującego o sytuacji Żydów w katolickich krajach Europy.

              Niemal 35 lat później Jan Paweł II powołał na kanwie latami ciągnącego się procesu kanonizacyjnego Piusa XII kolejną, tym razem mieszaną komisję ekspertów: 3 historyków katolickich i 3 żydowskich. Kiedy naukowcy stwierdzili jednak, że przedłożony im do ekspertyzy materiał archiwalny jest niekompletny – zaprotestowali samorozwiązaniem grupy badawczej. Watykan bowiem konsekwentnie odmawia udostępnienia wszystkich dokumentów, tłumacząc się prawem archiwalnym i ochroną danych. Ale tym samym daje on pożywkę ideologicznym spekulacjom.

              We wrześniu 2006 roku Benedykt XVI udostępnił tzw. Archiwum Piusa XI, poprzednika Pacellego w latach 1922
              • wscieklyuklad Re: Nazizm. 15.04.20, 18:42
                We wrześniu 2006 roku Benedykt XVI udostępnił tzw. Archiwum Piusa XI, poprzednika Pacellego w latach 1922-39, obejmujący lata dojścia Hitlera do władzy, wprowadzenia ustaw norymberskich, nocy kryształowej i początek wojny. Ale segregatory politycznego wydziału Sekretariatu Stanu, watykańskiego MSZ, za rok 1933 nie zawierają żadnych akt – są puste. Podejrzenie, że najważniejsze decyzje zapadały w trakcie rozmów Piusa XI z kardynałem Pacellim w cztery oczy, potwierdzają się. Zachowały się natomiast notatki Pacellego z papieżem z późniejszych lat pontyfikatu Piusa XI. Kluczowego znaczenia dla osoby przyszłego biskupa Rzymu nabiera pointa wypowiedziana w kwietniu 1933 roku, na tle pierwszych represji na Żydach w Niemczech: „Najpewniej nadejdzie taki dzień, kiedy trzeba będzie wyznać [przed światem], że coś [dla Żydów] zostało uczynione”. Przebiegła, błyskotliwa myśl, zdradzająca zręcznego dyplomatę, nie herolda moralności. I po części bezradność wobec rządzącego w Niemczech demona zła. Przyszły Pius XII nie odniósł się też do wydarzeń nocy kryształowej w Niemczech, kiedy 9 listopada 1938 roku hordy SA w niemieckich miastach ruszyły na Żydow i ich synagogi.

                Na ostateczne wyjaśnienie w oparciu o dokumenty z watykańskich archiwów czeka też kwestia współudziału Stolicy Apostolskiej i Piusa XII w ratowaniu nazistowskich bonzów po 1945 roku przed komunistycznym stryczkiem. Oskarżenia o uwikłanie Watykanu w operację „Odessa”, wyposażenie przestępców wojennych takiego kalibru jak Adolf Eichmann, Klaus Barbi, Joseph Mengele w paszporty i umożliwienie im ucieczki do Ameryki Południowej, nie są wyssane z palca. W świetle publikacji historyków, opierających się na aktach poza watykańskich akcją miał kierować szef austriackiej sekcji papieskiej komisji charytatywnej, biskup Alois Hudal, a głową i mózgiem przedsięwzięcia miał być kardynał Montini, późniejszy papież Paweł VI. Ale czy „Odesse” pobłogosławił odgórnie Pius XII?

                Jak długo Watykan nie udostępni wszystkich akt, tak długo „wyrok” na Piusie nie postawi go wprawdzie na ławie oskarżeń, jak chcą tego jego zapalczywi oponenci, ale rzuci poważny rys na świętość sternika Kościoła. Eugenio Pacelli nie był poplecznikiem Hitlera, choć do końca nie pojął groźby, którą rzucił światu diabelski nazizm. Zbrakło mu wizji proroka, którego ludzkość i Kościół w tym momencie dziejów najbardziej potrzebowali. Uformowany przez dyplomatyczną służbę w Kurii Rzymskiej, zaprawiony w sztuce polityki, Pius XII pozostał wierny naturze powściągliwego dyplomaty, także wtedy, kiedy Hitler ujarzmiał jeden kraj za drugim, a od konferencji w Wannsee krematoira zaczęły pracować pełną parą. Jego aspiracje, usytuowania się między Bogiem a ludźmi, zmusiły go do wsparcia się na nieograniczonym i w dużym stopniu przez siebie wykreowanym monarszym autorytecie, idącym w parze z roszczeniami do sprawowania w imieniu Boga absolutnej władzy, w tym do prawa rokowania z tyranią i demonem zla. Dla dobra Kosciola. Wcześniejsze lata posługi nuncjusza w Niemczech zainfekowały go traumą Kulturkampfu, kiedy żądne nieograniczonej władzy cesarstwo II Rzeszy Bismarcka wypowiedziało wojnę Kościołowi katolickiemu. Kiedy tysiące parafii zostało osieroconych, a wierni pozbawieni posługi pasterskiej Kościoła. By zapobiec powtórce, Eugenio Pacelli pertraktował z Hitlerem, i jako sekretarz stanu zawarł z nim konkordat (1934). Wydaje się jdnak, że między nim a Piusem XI pod koniec tegoż pontyfikatu doszło do pewnych rozbieżnosci. Na rok przed wybuchem wojny Pius XI zlecił dwójce jezuitów opracowanie encykliki potępiającej antysemityzm Humani generis unitas (Jedność rodzaju ludzkiego). Kiedy rok później {Pius XI zmarł, jego następca schował tekst do szuflady. Wolał na drodze dyplomacji zapobiec nadciągającej wojnie światowej niż zaryzykować potępienie szatańskiej ideologii z ambony.

                W tym sensie Papież-Pacelli był bardziej „ziemski” niż sam by sobie tego życzył. Bo nawet papieże nie potrafią ujarzmić „ziemskich” okoliczności, w jakich im przychodzi działać, padając po części ich ofiarą. Tego dramatu najwyższy reprezentant Chrystusa na ziemi, z głową skryta za oparami kadzideł i z rękami na dyplomatycznej szachownicy, w latach II wojny światowej pojąć nie chciał.
                • wscieklyuklad Re: Nazizm. 15.04.20, 19:33
                  To już koniec artykułu. Pozwolę sobie skomentowac.

                  Ale przecież nie tylko sam Watykan jest winny faszyzacji społeczeństw. Biskup Rozman - w "słoweńskim państewku faszystowskim: tworzy Legiony Śmierci! (toż Kościół broni życia od plemnika i komórki jajowej po ducha oddanie).
                  Ale przecież to w przedwojennej Irlandii "Niebieskie (maryjne) koszule" ogłaszaja ostatnią krucjatę!
                  Tyle, że to Watykan wyprowadził na międzynarodową arenę tak reżim hitlerowski, jak i frankistowski.
                  Hitler ponoć planował porwanie papieża i wywiezienie do Niemiec. Planu nigdy nie zrealizowano zatem nigdy nie dowiemy się czy wynikał on z chęci uchronienia Piusa prze aliantami (jak sugerował Hitler), czy z zakusów Adolfa na niewyobrażalne skarbu sztuki i zawartość skarbca.

                  Mordy w Nowym Świecie. Zniszczenie tamtejszej kultury i jej artefaktów.
                  Inkwizycja i polowania na czarownice.
                  Wojna 30-letnia.

                  Można mnożyć przykłady bez końca.
                  "Holocaust" Indian obu Ameryk.
                  "Holocaust" ludów afrykańskich, o których wspominasz Poe-Poi.
                  "Holocaust" narodów, ras i społeczeństw/ludzi o innej ideologii.
                  "Holocaust" społeczeństw/ludzi o... identycznej ideologii a mimo to prześladowanych przez Czarną Rasę Panów.

                  Możliwy gdy sankcjonowany przez rządowych tyranów (co właśnie przerabiamy)

                  "W państwie katolickim Kościół powinien cieszyć się szczególnie uprzywilejowaną pozycją... Oznacza to porzucenie poczętej przez starą doktrynę liberalną zasady separacji Kościoła od państwa, która i dziś jest wyznawana przez demokratycznych antyklerykałów...
                  Konkordat z 11 lutego ustanawia reżim zgody i współpracy, a nie konfuzji pomiędzy państwem a Kościołem" - to słowa Mussoliniego.

                  Hitler nie pozostał w tyle: "światopogląd faszystowski bliższy jest chrześcijaństwu niż żydowski liberalizm, a nawet ateistyczny marksizm" - jakże idealnie pasuje to do współczesnej wolskiej narracji. Żyd i lewak w jednym stoją domu. Żydek na górze a lewak na dole, ze sparafrazuję znany wierszyk o Pawle i Gawle.

                  Obrona życia od poczęcia (dzisiejszy bełkot niejakiego godek z mównicy seymowey)?
                  Niekoniecznie!
                  Oto biskup Kartaginy Diaz Gomar czuje w sobie ducha Hannibala i głosi, iż "Błogosławione niech będą armaty, jeśli w lejach, które otwierają, zakwitną słowa ewangelii".

                  Oczywiście w tej wypowiedzi brak ofiar ludzkich. Bomby padają sobie pewnie w szczerym polu i tej nowo zaoranej nimi niwy wyrasta Jedynie Słuszna Religia.

                  Kiedy staje się to możliwe? Wyjaśnia nam teolog Joseph Lortz.
                  "Pod wieloma względami tylko katolicyzm może być spełnieniem narodowego socjalizmu"

                  Nasza mafia - wychowana na komunistycznej ideologii tak pod względem doktryny społecznej jak i ideologii przemocy, pasuje do tej wypowiedzi jak guzik do dziurki.
                  Pląsanie bydła na rydzykowych imprezach, ślinienie się kempy do mikrofonu i sypanie kasy do kiesy bez dna świra to plateau orgazmu u kresu (bezkresu) tego spółkowania.

                  Wspomniany w wyjściowym artykule Pius XII potrafił znaleźć analogie między "Nowym" i "Starym". Tak oto podsumował dojście do władzy mordercy franco:

                  "Naród wybrany przez Boga na główne narzędzie ewangelizacji Nowego Świata i na niepokonane przedmurze wiary katolickiej dał właśnie wyznawcom materialistycznego ateizmu naszego wieku najwznioślejszy dowód tego, że ponad wszystko wyższe są wieczne wartości ducha i wiary"

                  Piękne podsumowanie wojny domowej. Nie chodziło w niej o władzę. Nie walczono o nowe.
                  Mordowano w imię "ducha i wiary". Wyższych i wiecznych wartości. A że przy tej okazji nie dochowano świętości życia tysięcy - furda.

                  A przecież kto jak nie komuniści "obnażył" potęgę Kościoła (vide ks.Popiełuszko)? Wtedy wszyscy gromadziliśmy się wokół ołtarzy. Kościół nie był już słaby. Nie miał wad. Był z ludem. To faszyzm uwypuklił wszystkie wady i słabości tej instytucji. Czy dziś Jasna Góra kojarzy nam się z obroną Częstochowy przed potopem szwedzkim? Czy dziś mamy przed oczami adorację Najświętszego obrazu z pociętym szablą policzkiem?
                  Dziś kojarzy nam się ze spędem pielgrzymów do których przemawia rydzyk i szefowie mafii wzniecając negatywne emocje.
                  Dziś kojarzy się nam z blaskiem pochodni kiboli wydzierających się "Bóg, Honor, Ojczyzna" i "Śmierć wrogom ojczyzny", "Raz sierpem raz młotem", "A na drzewach zamiast liści'...'' i hasełkami anty LGBT...
                  Dzis światynie białostockie nie budzą szacunku.
                  Dziś w świątyniach tychże pręży muskuły "młodzież" ONR z faszystowskimi symbolami na sztandarach, transparentach koszulkach i wytatuowanych w swastyki łapskach/ tłustych karkach podtrzymujących łyse, bezmózgowe czaszki.

                  Włoski polityk Carlo Sforza podsumował takie zjawiska następująco:

                  "Wspólna nienawiść jest częstokroć silniejszym węzłem niż wspólna miłość. Katolicyzm Piusa XII żywił wspólnie z przywódcami faszystowskimi nienawiść do swobód politycznych"


                  Swobody polityczne to niezależność społeczeństw, to brak religijnej i innej podległości. Kościół wolski panuje nad mięśniakami, gdyż ich IQ zmierza ku limesowi zero. Ale siła mięśni może być pomocna w chwili spięcia z "żydolewactwem". I tu właśnie jest pies pogrzebany.

                  "Dwa systemy wodzowskie i hierarchiczne zawsze lepiej się rozumieją niż demokracja i autorytaryzm. Oba też dążyły do zawładnięcia jak największą częścią ludzkiej aktywności, chciały człowiekowi pozostawiać jak najmniej wolności i samodzielności. Z czasem osiągnięto zbieżność nie tylko w negacji, ale i w wielu punktach programu pozytywnego, by wspomnieć tylko wspólny postulat korporacjonizmu, jako systemu gospodarczo-społecznego."

                  To też cytat ze Sforzy. Pierwsza część idealnie pasująca do dramatu naszej codzienności.
                  Druga część zdania odległa w aspekcie państwowym. Jednak idealnie odzwierciedlająca pompowanie niewyobrażalnej kasy do czarnej kabzy .

                  Przyszłość pokaże, czy w odrodzonych faszyzmach włoskim, francuskim czy austriackim Kościół wybije się ponad dzisiejszą nicość.
                  • wscieklyuklad Re: Nazizm. 15.04.20, 19:41
                    Gregory S. Paul. ROLA CHRZEŚCIJAŃSTWA W POWSTANIU NAZIZMU.

                    Po pierwszej wojnie światowej sytuacja religii i kościołów w Europie stała się nader złożona. Naukowe odkrycia na temat Ziemi, teoria ewolucji Darwina i krytyka Biblii osłabiły wpływ chrześcijaństwa na życie zwykłych ludzi. Religia jednak nie wszędzie przegrywała z nauką i światopoglądem racjonalistycznym. Powojenne Niemcy doświadczały duchowego odrodzenia poza tradycyjnymi wspólnotami religijnymi, a wolność wyznania istniała w nieznanym do tej pory stopniu. Kościoły oficjalne cieszyły się szerokim wsparciem ze strony państwa i sprawowały pełną kontrolę nad działającym w ich ramach szkolnictwem. Ich wpływy były znacznie większe niż obecnie.

                    W okresie międzywojennym około 2/3 Niemców stanowili protestanci, a niemal całą resztę katolicy. Mniejszości innych wyznań nie przekraczały pięciu procent. Jawny ateizm ograniczał się do wąskiej elity intelektualnej i zagorzałych socjalistów. W przeprowadzonym w 1939 r. spisie ludności zaledwie 1,5 proc. Niemców określiło się jako niewierzący, co znaczy, że albo niewielu nazistów i członków NSDAP było ateistami, albo bali się oni do tego przyznać przed popierającym religijność reżimem. Większość wierzących Niemców wyrażała wrogość względem wszelkich przejawów bezbożności, świeckości i hedonistycznej dekadencji, które łączono z modernistycznymi ideami demokracji i wolności słowa. Lęk przed demokracją w połączeniu ze strachem przed komunizmem pchał ich w objęcia wrogów demokracji.

                    Wiara, przywódcy i wartości rodzinne

                    Nazistowscy przywódcy dorastali w pobożnych, chrześcijańskich rodzinach, w których wartości tolerancji i demokracji nie cieszyły się wielkim szacunkiem. Katolickie wychowanie otrzymali m.in. Adolf Hitler, Heinrich Himmler, Reinhard Heydrich i Joseph Goebbels. Hitler uczył się w szkole klasztornej i śpiewał w chórze. Ceremonie religijne przeżywał tak głęboko, że rozważał nawet możliwość wstąpienia do stanu duchownego.

                    Komendant obozu oświęcimskiego Rudolf Hoess, współodpowiedzialny za śmierć milionów ofiar Holokaustu, również miał katolickich rodziców. Hermann Goering pochodził z mieszanej rodziny katolicko – protestanckiej, podczas gdy Rudolf Hess, Martin Bormann, Albert Speer i Adolf Eichmann odebrali wychowanie protestanckie. Żaden z faszystowskich przywódców nie wywodził się z rodziny liberalnej lub ateistycznej. Ich rodzice uważali takie poglądy za skandaliczne.

                    Trudniej jest ocenić ich religijność w życiu dorosłym. Ponieważ partia nazistowska traktowała religię jako narzędzie pomocnicze, jej przywódcy unikali jednoznacznych wypowiedzi na jej temat. Hitler dostosowywał treść swoich wypowiedzi do okoliczności i adresatów. Jego wypowiedzi i opinie w kwestii religii nierzadko były wzajemnie sprzeczne. Podczas wystąpień publicznych nigdy nie ujawniał swoich prawdziwych poglądów. Jego celem było porwanie obecnych i poszerzenie grona oddanych zwolenników.

                    Chrześcijańscy autorzy, którzy chcą wykazać ateizm Hitlera, cytując jego wypowiedzi, często nie dość dbają o historyczną rzetelność. Zdają się nie dostrzegać, że religijni notable tamtych czasów w większości określali Hitlera jako dobrego katolika i chrześcijanina. Nie do obalenia jest także nieme świadectwo fotografii, choć włożono wiele wysiłku, aby je zatuszować.

                    Niezależnie od licznych trudności, wiadomo wystarczająco dużo, by móc odtworzyć wiarygodny obraz stosunku nazistów do religii. Hitler był chrześcijaninem, lecz jego Chrystus nie był Żydem. W młodości interesował się okultyzmem, ale nigdy nie popadł w dewocję. Z biegiem czasu miał coraz więcej kontaktów ze sztuką i zaprzestał uczęszczania do kościoła. Początkowo nie bardziej antysemicki niż jego otoczenie, pod wpływem partii Chrześcijańsko-Narodowej oraz na skutek klęski Niemiec w I wojnie światowej i rujnujących warunków pokojowych, stał się zagorzałym antysemitą i zwolennikiem aryjskiej dominacji. Korzeni swojej rasistowskiej obsesji upatrywał w religii. Jawnie wyrażał swój podziw dla Marcina Lutra, którego określał jako wielkiego reformatora. Z drugiej strony, w kilku prywatnych rozmowach mówił o sobie, że uważa się za katolika. Niejednokrotnie publicznie twierdził, że Chrystus był jego zbawcą. W 1944 roku, ostatniej wielkiej ofensywie sił niemieckich nadał kryptonim „Operacja chrześcijańska róża”

                    Według niektórych źródeł w otoczeniu zaufanych współpracowników Hitler gwałtownie i surowo krytykował religię. Relacje te trzeba traktować ze sceptycyzmem, choć faktem jest, że tradycyjną wiarę chrześcijańską postrzegał jako słabą i zanieczyszczoną przez judaizm. Nie ma jednak uzasadnionych podstaw do twierdzenia, że po dojściu do władzy stał się wrogi chrześcijaństwu lub został ateistą. Wręcz przeciwnie, ateizm potępiał równie stanowczo, jak chrześcijan współpracujących z lewicą. Stale też zaprzeczał, jakoby państwo mogło zrezygnować z religii i polecił Speerowi, by nie zapomniał o kościołach, pracując nad planami odbudowy Berlina. W konstytucji z czasów nazizmu znajduje się bezpośrednie odwołanie do Boga. Hitler sądził, że kiedy zwycięży Europę i ZSRR, stanie się tak popularny, że będzie mógł zastąpić protestantyzm i katolicyzm nowym, zreformowanym kościołem chrześcijańskim, który mógłby połączyć wszystkich aryjczyków. Jak Niemcy przyjęliby tą reformę po zwycięstwie nazistów, pozostaje kwestią otwartą. W każdym razie Hitler uważał się za reformatora, a nie za wroga chrześcijaństwa.

                    Naziści głosili tradycyjne wartości rodzinne. Ich ideologia była konserwatywna, burżuazyjna, patriarchalna i antyfeministyczna. Popierali posłuszeństwo, dyscyplinę i małżeństwo, przeciwstawiając je potępianemu homoseksualizmowi i aborcji. Chociaż wychwalali naukę i technologię, wrogo odnosili się zarówno do Oświecenia, jak modernizmu, intelektualizmu i racjonalizmu. Trudno sobie wyobrazić, jak ruch z takim programem mógłby być ateistyczny – i rzeczywiście nie był. Germański, mesjanistyczny nacjonalizm walczył z ateizmem, a wolnomyśliciele często ścierali się z nazistami w późnych latach dwudziestych i trzydziestych. Po objęciu władzy Hitler zakazał działalności organizacjom wolnomyślicielskim i rozpoczął kampanię przeciwko bezbożnikom. W jednym z przemówień z 1933 r. głosił: „Musimy podjąć walkę z ateizmem i to nie wyłącznie w deklaracjach. Powinniśmy ich zwyczajnie wyplenić”. Ta otwarta wrogość była uczciwsza niż skomplikowane, często pełne sprzeczności, stanowisko względem chrześcijaństwa.

                    cdn
                    • wscieklyuklad Re: Nazizm. 15.04.20, 19:42
                      Katolicyzm i przejęcie władzy przez nazistów

                      Hitler doskonale dogadywał się z notablami Kościoła rzymsko-katolickiego, a później protestanckiego. Działo się tak, choć to właśnie katolicka Partia Centrum była główną przyczyną niepowodzeń nazistów we wcześniejszych wyborach. Wprawdzie Kościół katolicki w Niemczech wprost odwoływał się do germańskiej tradycji, jednak emocjonalnie i formalnie powiązany był z Rzymem. Jego wyznawcy odróżniali się od większości protestantów mniejszym nacjonalizmem. Katolicy częściej niż protestanci postrzegali Hitlera (bezpodstawnie) jako bezbożnika lub neopogańskiego antychrysta. Niektórzy księża potępiali nazizm, przyłączając się jednocześnie do antysemickiej nagonki, co podważało wiarygodność ich krytyki.

                      Pomimo mniejszościowego statusu katolików, to właśnie ich polityka doprowadziła do zdobycia przez faszystów władzy w Niemczech. Katolicka partia Centrum zantagonizowała wprawdzie Watykan w 1920 r., tworząc koalicje ze świeckimi, lewicowo zorientowanymi socjaldemokratami. Sytuacja ta uległa jednak zmianie w roku 1928, gdy przewodniczącym partii został ksiądz Ludwig Kaas. Ku niezadowoleniu części katolików wziął on aktywny udział w demontażu demokratycznych rządów, w tym w szczególności samej Partii Centrum.

                      Pobożny, katolicki kanclerz Franz von Papen, który nie był faszystą, ale zdeklarowanym prawicowcem, umożliwił Hitlerowi dojście do władzy. Katastrofalne rozwiązanie Reichstagu, jakiego dokonał Papen w 1932 r., doprowadziło do zawarcia koalicji partii Centrum z nazistami i zerwania z wszelkimi dotychczasowymi zasadami. W 1933 r. Papen uczynił Hitlera kanclerzem, podczas gdy sam objął stanowisko vice-kanclerza. Kościół pogratulował Hitlerowi przejęcia władzy. Niemieccy biskupi wydali oświadczenie, w którym odżegnali się od wcześniejszych krytycznych ocen nazizmu i zaakceptowali nowy reżim. W tej sytuacji, gdy katolicy przyczynili się do zdobycia władzy przez Hitlera i zasiedli w jego rządzie, biskupom pozostało już tylko współpracować. Konformistyczny Kościół wezwał członków swojej trzódki do poparcia i współpracy z faszystami.

                      Konszachty z diabłem

                      Po objęciu władzy pozycja Hitlera pozostawała wątła. Umocnić ją mógł sukces na polu polityki zagranicznej, którym okazał się podpisany w 1933 r. konkordat z Watykanem. Dzięki niemu Hitler uzyskał legitymizację międzynarodową. Zalecał się do Stolicy Apostolskiej, podkreślając swoje chrześcijaństwo. Jednocześnie starał się onieśmielić Watykan poprzez demonstrację swojej rosnącej potęgi. Negocjacje zainicjowały obie strony, wzorując się na obopólnie korzystnym konkordacie z 1929 r. pomiędzy Watykanem i Mussolinim. Podczas gdy w ogromnym pośpiechu pracowano nad traktatem, który w normalnych warunkach wymagałby lat szlifowania, Hitler uzyskał ogromną korzyść z Watykańskiej nadgorliwości. W przekonaniu, że trzyma Kościół w garści, jeszcze przed podpisaniem konkordatu, ogłosił cieszący się złą sławą dekret wprowadzający przymusową sterylizację mniejszości seksualnych i chorych umysłowo, co stanowiło jawny afront względem nauki Kościoła. Jednak nawet ta prowokacja nie osłabiła zapału Stolicy Apostolskiej do zawarcia konkordatu.

                      Podpisany 20 lipca 1933 r. dokument można określić jako typową polityczną łapówkę. Kościół udzielił swojego poparcia nowej dyktaturze, w pełni akceptując faktyczną likwidację demokracji i wolności słowa. W dodatku przywiązał swoich biskupów do hitlerowskiej rzeszy przysięgą lojalności. W zamian otrzymał ogromne dochody i ochronę swoich przywilejów. Lekcje religii oraz modlitwa w szkołach zostały przywrócone, a krytyka Kościoła zabroniona. Oczywiście w konkordacie nie ma wzmianki na temat praw wyznawców innych religii niż katolicka. Nawet, jeśli kościelni notable byli niezadowoleni z konkordatu, to nie okazywali tego, śląc gratulacje dyktatorowi. W Niemczech Kościół obchodził razem z rządem uroczystości dziękczynne, które stanowiły połączenie symboliki faszystowskiej i katolickiej. Na program muzyczny składał się odrażający nazistowski hymn „Horst Wessel” poprzedzony tradycyjną pieśnią „Jak wielki jesteś”. Praktyczne rezultaty tej współpracy były takie, że większość katolików zaakceptowała dyktaturę nazistów.

                      Niemiecki konkordat stanowi jedno z najbardziej niemoralnych, obłudnych i niebezpiecznych porozumień, jakie zostały kiedykolwiek zawarte pomiędzy dwiema autorytarnymi potęgami. Być może strategia Kościoła katolickiego polegała bardziej na przetrwaniu nazistowskiej tyrani aniżeli na próbie jej obalenia. Nie zmienia to jednak faktu, że nie starał się on unieważnić konkordatu i zapisów o lojalności w czasie trwania nazistowskiego reżimu. Co więcej, konkordat stanowi jedyne porozumienie dyplomatyczne wynegocjowane z nazistami, które pozostaje w mocy na całym świecie.

                      Siła oporu

                      Daleki od wykorzystania absolutnej władzy w Niemczech, Hitler często zawieszał, modyfikował lub ukrywał działania mogące zagrozić popularności reżimu. Zdecydowany sprzeciw społeczny mógł skutecznie wpływać na politykę nazistów. Gdy kościoły protestanckie odmówiły zjednoczenia, Hitler wstrzymał realizację swoich planów reformy niemieckiego chrześcijaństwa. Próby, jakie później podejmowali nazistowscy przywódcy w celu ograniczenia działalności kościoła, były często niweczone przez demonstracje sprzeciwu. Gdy bez zgody Hitlera zdjęto krzyże w bawarskich szkołach, żywiołowy protest, w którym brały udział między innymi matki uczniów sprawił, że szybko wróciły one na miejsce. Gdy zaś Hitler potępił opozycyjnych protestanckich biskupów Hansa Meisera i Teophila Wurma i zarządził ich usunięcie, gniew społeczny sięgnął zenitu. W jednym z wieców protestacyjnych wzięło udział 7000 osób. Hitler zmienił wówczas kurs i przywrócił zdegradowanych biskupów, wylewnie okazując im swoje uznanie. Zdecydowany sprzeciw wobec mordowania chorych umysłowo doprowadził do uratowania wielu ludzi, pomimo że program ich eksterminacji również cieszył się pełnym poparciem Hitlera. Nie oznacza to, że protestujący nie byli zagrożeni represjami. Prześladowano ich, a czasem zabijano. Przywódcy nazistowscy zdawali sobie jednak sprawę, że ich władza nie była nieograniczona.

                      Mieszkańcy krajów okupowanych od Norwegii po Włochy z powodzeniem przeciwstawiali się rasistowskiej polityce nazistów, ratując setki tysięcy Żydów. W Danii polityczni i kościelni przywódcy z całą mocą sprzeciwiali się polityce nazistów. Ba! Cały naród działał pod nosem Gestapo, ratując prawie wszystkich duńskich Żydów. Symptomatyczny pod tym względem jest tzw. incydent z Rosenstrasse. Około 30000 niemieckich Żydów żyło oficjalnie w mieszanych małżeństwach z chrześcijankami. Dziewięć na dziesięć z takich małżeństw pozostawało nienaruszonych, pomimo bezustannego nękania ze strony reżimu. Głoszący od lat na wartości rodzinne nazistowscy przywódcy, nie wiedzieli, jak „sobie poradzić” z tymi Żydami bez naruszania świętości małżeństwa. Na początku 1943 r., sprawujący rządy w Berlinie Goebbels zdecydował, że trzeba wreszcie oczyścić stolicę z pozostających tam jeszcze Żydów. Hitler wyraził na to zgodę. Około 2000 żydowskich mężczyzn z mieszanych małżeństw zostało schwytanych i przewiezionych do podmiejskich budynków na Rosenstrasse, skąd mieli być deportowani do obozów koncentracyjnych.

                      Przez tydzień ich gojowskie żony stały na mrozie, skandując: „Żądamy powrotu naszych mężów!” Zwykli Niemcy przyłączali się do nich. Ogółem w protestach wzięło udział około 6000 osób. Kobiety kontynuowały kampanię mimo nacisków S.S. i Gestapo, nawet gdy straszono je użyciem karabinów. Demonstracji nie przerywano nawet podczas bombardowań. Jednak naziści nie odważyli się strzelać do bezbronnych aryjskich kobiet.

                      Jaki był wynik tej jedynej w nazistowskich Niemczech masowej demonstracji w obronie Żydów? Dwa tysiące żydowskich mężów zostało uwolnionych za zgodą Hitlera. Dwa tuziny tych, którzy zostali już wysłani do Oświęcimia, powróciło do domu. Żydowsko-chrześcijańskie pary nadal żyły jawnie. Uratowani w ten sposób stanowili ogromną większość niemieckich Żydów, którym
                      • wscieklyuklad Re: Nazizm. 15.04.20, 19:43
                        udało się przetrwać wojnę.

                        Nazistowski reżim był tchórzliwy. Prześladował najsłabszych, ale panicznie bał się publicznych demonstracji. Gdy sprawy dotyczyły narodu niemieckiego, jego przywódcy preferowali propagandę, edukację i perswazję. Wiedzieli, że terror działa najskuteczniej, gdy jego cele cieszą się poparciem i kontestowane są przez nielicznych.

                        Twierdzenie obrońców chrześcijaństwa, że niemieccy katolicy byli bezradni w obliczu terroru to manipulacja na miarę Goebbelsa. Sprawa berlińskich żon dowodzi, że Kościoły chrześcijańskie dysponowały dostateczną siłą, by chronić siebie i innych. Gdyby naprawdę chciały, mogły pomieszać osłabić wpływy nazizmu i jego przywódcy. Gdyby chciały.
                        • wscieklyuklad Re: Nazizm. 16.04.20, 05:54
                          https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/93305481_256937282368236_9213027934539874304_o.jpg?_nc_cat=101&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=1OnXr3oT7fIAX9SMLET&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=db6081ebf84ed192c94085ef27093a70&oe=5EBBC6AA
                  • poe-poi Re: Nazizm. 18.04.20, 19:55
                    WU, jak zwykle w punkt - dalsze posty nt. tego kościelnego nazizmu też pokazują pacjenta zero tej dżumy, choć cholera wie jak go zakwalifikować.
                    Polski Kościół jest ludystyczno-dekoratywny, a rodzynki w nim typu ks. Tischnera zdarzają się w nim rzadko;
                    w rodzie mam i fundatora kościoła w dawnym województwie kijowskim, i protoplastę Tatara, który zwrócił królowi zrabowane i odesłane przez chana relikwie św. Krzyża, za co otrzymał herb i szlachectwo, i jakiegoś z defensor fidei - dlatego faszyzm kościelny działa na mnie jak płachta na byka, a hochsztaplerów typu Rydzyka uważam za zgniłków moralnych.
                    To prawda, Kościół to wierni, wierni są grzeszni i Kościół także, ale grzechy ludobójstwa są nie do wybaczenia, a w prawie stanowionym nie przedawniają się - i jak myślący katolik może w takiej sytuacji
                    odnaleźć się? Ciężka sprawa .
                    To taka dygresja osobista.
                    • sorel.lina Re: Nazizm. 18.04.20, 22:00
                      poe-poi napisał(a):

                      > To prawda, Kościół to wierni, wierni są grzeszni i Kościół także, ale grzechy l
                      > udobójstwa są nie do wybaczenia, a w prawie stanowionym nie przedawniają się -
                      > i jak myślący katolik może w takiej sytuacji
                      > odnaleźć się? Ciężka sprawa .
                      > To taka dygresja osobista.

                      Mam podobny problem osobisty. Katoliczką ( chociaż nie „ kosciólkowo- rydzykową” i może nie całkiem ortodoksyjną ) byłam i wciąż jeszcze jestem, ale to dla mnie coraz trudniejsze...

                      Pozdrawiam ciepło.
                      • poe-poi Re: Nazizm. 18.04.20, 22:52
                        Droga Pani, nie ma się co martwić; dziś na Wyspowy koło mnie przyleciała para bocianów i klekoczą na całego - zwykle najpierw przylatuje samiec i czeka na samiczkę. A prognozowali suchy rok, wtedy nie przylatują.
                        Także u córki w jej węgierskim ogródku zakwitł rozmaryn - chyba idzie ku lepszemu smile
                        Dobranoc.
                        • sorel.lina Re: Nazizm. 18.04.20, 23:16
                          smile

                          Dobranoc.
      • poe-poi Re: Nazizm. 18.04.20, 21:37
        Logik Russell, którego bon-mot umieściłem na wstępie miał i taki:
        "Historia świata jest sumą tego, czego można było uniknąć".
        Widział co mówi, bo zajmował się zbiorami.
        Jednak znany dyskurs tłumaczy Biblii u Steinbecka nt. can, must, may pozostaje bez odpowiedzi
        i dlaczego zło w człowieku musi istnieć, podczas gdy w przyrodzie go nie ma - jest obojętna.

        Dlatego od dawna uważam, że zdanie, iż historia jest nauczycielką życia jest fałszywe - źli wyciągają
        z niej swoje wnioski, a dobrzy - swoje, i wojny trwają nadal i nawroty nazizmu również.
        Toteż jeszcze inny bon-mot:
        "Szaleństwem jest żądać od złych ludzi, aby czynili dobro" [M. Aureliusz]
        • wscieklyuklad Re: Nazizm. 19.04.20, 14:33
          warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,25877199,doswiadczone-fundacje-bez-pieniedzy-z-ministerstwa-ziobry-za.html?fbclid=IwAR2Ho3aIgwtzCoyoi39irNVHsZtTIBJkO-lWZyltsWHXUS39u1dsjAGnOFY
          • wscieklyuklad Re: Nazizm. 19.04.20, 14:37
            https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/s960x960/93142410_3813918802014422_7423257810382618624_o.jpg?_nc_cat=107&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=P72TuFuBTBcAX_1ef8v&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&_nc_tp=7&oh=18d366423e3a3c352ef62177b4eb57b1&oe=5EC1A28E
            • wscieklyuklad Re: Nazizm. 19.04.20, 14:44
              "Polska jest małą dupą, na której rośnie wrzód większy niż ona sama. Wypełnia ów szankier ropa o medycznej nazwie Kościół katolicki.
              Stanowi on mieszaninę ciemnoty, zakłamania, zacofania, arogancji, obłudy, chciwości, głupoty, wsteczności, agresji, autorytaryzmu, egoizmu, dyletanctwa i żądzy władzy. Kościół wojuje ze swobodą i urodą życia ludzi. Dla wyznawców ma zakazy i nakazy. Poprzez prawo państwowe i wpływy narzuca je wszystkim. Pół ludzkości ma odgrywać role społecznie podrzędne i być maszynkami do przekazywania genów. Ogół ma widzieć moralność w kroczu, a kler chce regulować funkcjonowanie genitaliów i odbicie tego w nauczaniu i kulturze. W dobie informatyki egzorcyści gonią diabły. Dewoci blokują współczesną sztukę. Cokolwiek by mówić o PRL, ewoluowała ona, co prawda zygzakiem, od stalinizmu, jego zbrodni i zależności od ZSRR do Okrągłego Stołu. Postępem był Gomułka wobec Bieruta, Gierek wobec Gomułki, Jaruzelski wobec Gierka. Polski Kościół odbywa drogę w odwrotną stronę. Dajcie mu 100 lat, a podpali stosy i stodoły.
              Wpływ Kościoła i jego nacjonalistycznych wypustek politycznych wykluczają rzeczywistą europejskość kraju. Wyznawcy smoka gender i zbrodni smoleńskiej nie stworzą innowacyjnej gospodarki, zgnoją naukę i wszelki postęp, także techniczny i społeczny. To gangrena.
              (...)
              Reasumując:
              polski Kościół, czemuś rzymsko-katolicki, to dowód na trafność ateizmu. Gdyby Bóg istniał, już dawno zmieniłby personel."
              Jerzy Urban
              • wscieklyuklad Re: Nazizm. 19.04.20, 17:34
                Pozwolę sobie jeszcze na moment powrócić do cytatu o Kościele, przywołanego przez Poe-poi.
                Umberto Ecco zawarł je w swoim "Cmentarzu w Pradze".
                Słowa o destrukcji tej instytucji poprzedzają równie ważne:

                "Księża są przy tobie tuż po urodzeniu, kiedy cię chrzczą. Potem masz ich w szkole, jeżeli rodzice byli bigotami i powierzyli im twoją edukację. Kolej na pierwszą komunię, lekcje katechizmu i bierzmowanie. W dniu ślubu ksiądz powiada ci, co masz robić w sypialni, a nazajutrz, żeby mieć się czym podniecać w konfesjonale, pyta cię na spowiedzi , ile razy to zrobiłeś. Tobie o spółkowaniu mówią księża ze wstrętem, a sami wstają codziennie z łóżek, gdzie je uprawiali; nie myją nawet sobie rąk i idą jeść i pić swojego Pana, żeby potem wydalić go z siebie i wysikać. Powtarzają że ich królestwo nie jest z tego świata, ale zgarniają, co się da."

                Może to i doskonałe podsumowanie rydzyka et consortes.
                Ale przecież - skoro katabasy to pasterze Kościoła - musi trafić się podatne na wypasanie stado.

                Stary Testament jest może najważniejszy we fragmencie popełnienia grzechu pierworodnego.
                Ewa skuszona przez węża. Kobieta, która swym czynem oraz namówieniem do identycznego grzechu skazała mężczyznę na trudy doczesnego świata ze śmiercią u kresu istnienia.
                Niezgoda wprowadzona między węża (szatana) a niewiastę, miedzy potomstwo złego i potomstwo kobiety. Mężczyzna jest tu jedynie ofiarą. Gdyby nie wstrętne, wścibskie i pozbawione silnej woli gdy chodzi o przestrzeganie zakazów, zdolne do "pójścia na pokusę" babsko, które nie dość, że samo występne to jeszcze wiodące niewinnego (może i naiwnego) faceta ku złemu.
                Gdyby nie ono dziś facet łaziłby sobie nago, wylegiwał się w rajskim ogrodzie i żarł smakołyki rosnące samoistnie. Nie strzykałoby go w kościach, mógłby uniknąć dentysty, a do sprawdzenia się w roli męża zbędna byłaby mu niebieska pigułka. Taki to los zgotowała mężczyźnie wstrętna baba. Do dziś kobiety odczuwają płynące z tego konsekwencje. Trudno i instytucję tak bardzo nienawistną wobec kobiet jak Kościół. Ma pokornie znosić walenie po ryju. Ma cierpliwie godzić się na spełnianie małżeńskich "powinności", nawet gdy jej nie pasuje, w imię wyższych racji (z jednej strony przyjemność mężczyzny wobec którego ma być uległa, a z drugiej pokorne poddanie się woli Boga, który patrzy ze współczuciem, ale wynagrodzi za poświęcenie - rodzina przetrwa).
                Ma rodzić dzieci (bez względu na wszystko -gwałt, bezmózgowość płodu, wady letalne), ma dbać o dom (wychowanie potomstwa, czynności gospodarskie). I ma słuchać. To wyjątkowo łagodna kara (a jednocześnie ziemska pokuta) za pozbawienie Pana i Władcy komfortu.
                Inkwizycyjne palenie "czarownic" było prostą konsekwencją starotestamentowego grzechu pierworodnego. To kobiety były skłonne do złego (mimo chrztu i odzyskania dostępu do raju). To one działały na szkodę. To one były zdolne do tego, co najgorsze. I to je trzeba było w sposób możliwie transparentny ukarać.

                Problem w tym przypadku - podobnie jak w każdym innym systemie totalitarnym (a takim jest kościelna mafia) tkwi w tym jak to jest, że miażdżąco liczniejsze rzesze godzą się z takim scenariuszem. Czy gdyby mieszkańcy prześladowanych wiosek urwali łeb przy samej dupie Inkwizytora, przerwałoby to bezrozumną przemoc?
                Czy oburzony tłum byłby zdolny do obalenia nawet najlepiej chronionego kacyka w imię zachowania nie tylko własnych praw ale też osobistej godności?
                Jakie mechanizmy kierują tymi, którzy obrawszy za przywódcę bydlaka, w chwili gdy dostrzegają zło nie są w stanie przynajmniej zrezygnować z jego adoracji, że o strąceniu z piedestału nie wspomnę?
                Wczoraj na "Stopklatce" zaprezentowano film sugerujący, iż "papież wojenny" wcale nie godził się z polityką Hitlera, po cichu nie przymykał oka na potworności faszyzmu, ale... wspierał zamachowców, pragnących zgładzić Adolfa.
                Każda legenda rodzi kontrlegendę jednak pomoc w ucieczce ludobójców do Ameryki Płd. praktycznie wyklucza dobre intencje i skryty, pozytywny dla świata plan hierarchów.

                Powyżej zamieszczone ostatnie zdanie z cytatu Urbana jest jakby kwintesencja tych rozważań tyle, że w odwrotną stronę.
                Bóg jest tu czynnikiem naczelnym - decydentem. I gdyby istniał (wedle oceny Urbana) już dawno zmieniłby rydzyka, wszystkich tych pedofilów, a dawniej inkwizytorów, morderców "pogan" w dowolnym zakątku świata.

                No dobra, w takim razie grzechy popełniane przez jego "podwładnych" są rodzajem ich buntu/oporu wobec "szefa" tyle, że bez wpływu na jego dominację, a co najwyżej z konsekwencją w postaci mnożenia szeregów ateistów.

                cdn.
                • wscieklyuklad Re: Nazizm. 19.04.20, 17:54
                  Przed kilkoma dniami obejrzałem emitowany w "Canal+" film "Boże ciało" nominowany do tegorocznego Oscara.
                  Rozczarowany nagrodzoną "Idą" oraz "Zimną wojną" zasiadałem przed ekranem pełen wątpliwości, czy i ten obraz nie okaże się jedynie namiastką twórczego geniuszu.

                  Już po projekcji szukałem powodów, dla których tak wielce ten film wyróżniono, sama nominacja do pierwszej piątki najlepszych filmów zagranicznych jest niebywałym sukcesem.
                  Doskonała rola głównego odtwórcy.
                  Podopieczny poprawczaka udający księdza.
                  Wskutek choroby proboszcza i jego kilkudniowej nieobecności skazany na jawne i pełne sprawowanie kościelnych obowiązków.
                  Ten a priori wyrzutek społeczny głosi kazania.
                  Ten a priori degenerat zmienia mentalność lokalnej, skłóconej w wyniku tragedii społeczności.
                  ten a priori oszust uzmysławia wierzącym (a jednak wzajemnie nienawidzącym się i działającym przeciw sobie) mieszkańcom, czym są wartości, które przecież leżą u podstaw chrześcijaństwa.
                  To słowa proste, choć zaskakujące (niekiedy do uznania za bluźniercze).
                  To słowa dawno już nie słyszane z ambon.
                  To słowa otuchy, budowania wiary w siebie.
                  To słowa zachęcające do miłosierdzia i ugody.
                  To słowa w sposób daleki od nudnej dydaktyki zmuszające do samooceny.
                  Słowa nie piętnujące.
                  Niczym słowa Jezusa, który w jednej z ewangelicznych scen nie karze nierządnicy, lecz zachęca, by nigdy już nie grzeszyła.
                  Zatem filmowy ksiądz uzmysławia odbiorcy (i to zupełnie prostym przekazem) te wartości ,od których tak łatwo odeszliśmy a jednocześnie zmusza do refleksji.

                  Idźcie i nie grzeszcie więcej.
                  Bo nienawiść z byle powodu jest grzechem.
                  Jednoczcie się a nie dzielcie w bólu, bo skakanie sobie do oczu nie jest miłe Bogu...

                  Przyłapany na oszustwie wyznaje: przecież ja nikogo (tu) nie skrzywdziłem...

                  Nikt nie jest zły do szpiku kości.
                  Każdy może wzbudzić w sobie zalążek dobra i piękna.

                  Takiego kościoła-pedagoga już nie ma.

                  Umberto Ecco miał wiele racji w tym fragmencie "Cmentarza w Pradze"
                  Ale to przecież od każdego z nas zależy życiowa postawa.
                  Czy ostatni kamień z ostatniego kościoła rozbijający czerep ostatniego księdza zmieni ten świat?
                  Pewnie już nie narodzi się kolejny "heretyk" na skalę światową.
                  Ale zawsze mamy w perspektywie nasz bunt przeciw złu.
                  Z Kościołem włącznie.
                  Z tyranią paranoików też.
                  • wscieklyuklad Re: Nazizm. 19.04.20, 19:49
                    I tu jest pis pogrzebany!

                    www.facebook.com/marta.marzena.16/videos/1105895463119510/
                    • wscieklyuklad Re: Nazizm. 19.04.20, 19:53
                      https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/s960x960/94203378_1389383811267841_861234263897407488_o.jpg?_nc_cat=102&_nc_sid=110474&_nc_ohc=WAL0aiIwcDIAX_yOc4Y&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&_nc_tp=7&oh=4617dc6c2f9fa9743af863742435142e&oe=5EC15A7C
                      • wscieklyuklad Re: Nazizm. 19.04.20, 19:57
                        oko.press/teczowy-neomarksizm-u-bram-polska-prawica-i-kosciol/?utm_medium=Social&utm_source=Facebook&fbclid=IwAR1Iv5WsFXrWvA6xCYG-prR0lrtl4ct66yKkznOCOSVURNCp38_0KQ5rsOo#Echobox=1587275955
                        • poe-poi Re: Nazizm. 23.04.20, 13:15
                          WU, jak działa nazizm watykański wystarczy uważnie prześledzić drogę zawodową niejakiego Hosera - cały czas był urzędnikiem naszego okupanta w innych krajach - w Rwandzie stworzył podłoże dla ludobójstwa i jedynym argumentem, że nie on zawinił jest fakt, iż wyjechał przed ludobójstwem.
                          A za co dostał od Dudy order? Za zasługi dla polskiego Kościoła - kiedy miał czas się zasłużyć, tego nikt nie wie - no chyba, że wojenka z Lemańskim była "zasługą".
    • 1agfa Re: Nazizm. 19.04.20, 23:31

      Poe napisał:
      (...)
      "....Przed wejściem do Rzymu Amerykanie mieli plan denazyfikacji Watykanu; z niewiadomego
      powodu od niego odstąpili., ..."

      (...)
      Może przeważyła wspólnota interesów? Akcja Odessa, w której prowadzeniu współdziałał Watykan. Pośredniczyli księża, torujący drogi przerzutu. Dotyczyła wyższych rang oficerów, posiadających dużą wiedzę i znających tajemnice systemu. Na pewno również finansowe. Wątpliwym jest, aby uzyskanie możliwości przerzutu do bezpiecznych krajów było dokonywane za cołaskę. Amerykanie ściągnęli "do siebie" również sporo uczonych niemieckich, nadzwyczaj cennych dla amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, dla nauki.
      Akcja Odessa była działalnością udowodnioną, choć nie wszystko jest w tej sprawie wiadomym. Jak to z Watykanem bywa.
      Watykan przesyłał "cenny towar" również do innych krajów; zasoby unoszone przez zbiegów pozwalały im na bezpieczne, a częstokroć bardzo dostatnie i długie, nowe życie, z nowymi personaliami i po operacjach plastycznych - już po wojnie możliwych. Choć zawsze wisiało nad nimi zagrożenie wykrycia przez "łowców głów" nazistów. Zwłaszcza konsekwentny i najbardziej znany był Szymon Wiesenthal. Ale Ameryka - jak wiadomo - nie wydaje swoich obywateli.
      Rzecz była o tyle tajemnicza i bulwersująca, że aż prosiła się o literaturę z dziedziny political fiction. Tematu dostarczyło jednak prawdziwa działalność Watykanu w akcji ratowania nazistowskich dygnitarzy, nie czysta fantazja pisarza.
      • wscieklyuklad Re: Nazizm. 20.04.20, 06:04
        https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/93890203_3195843653780775_6224403447316217856_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=DJTOavJYLlkAX-5UXEJ&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=d5f260b24e4b77805957bb06b54a95cb&oe=5EC39DF3
        • wscieklyuklad Re: Nazizm. 20.04.20, 14:07
          Co za pytanie?! Żebrze o dwa razy tyle dla siebie. I dostanie!
          • wscieklyuklad Re: Nazizm. 20.04.20, 19:53
            https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/94258729_2683967271887309_1662452385672331264_n.jpg?_nc_cat=100&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=cllybzsjyEAAX-X5zf5&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=eaccf51207595ab6c8cbc87f50ff60b0&oe=5EC220B9
      • poe-poi Re: Nazizm. 23.04.20, 13:47
        Faszystowski KK jest faktem, i temu Agfa nie można zaprzeczyć.
        A słowa Danuty Wałęsowej " "Kościół nas zdradził" oddają bezradność zwykłych katolików wobec
        kościelnego faszyzmu - bez denazyfikacji polskiej kadry kościelnej nie ma mowy o jakiejkolwiek
        wiarygodności KK u tych, którzy mają olej w głowie.
        Pozdrowienia ze słonecznego Wyspowego.
        • 1zorro-bis Re: Nazizm. 23.04.20, 14:19
          KK zawsze mial blizej do faszyszmu niz do demokracji....
          Nalezaloby przypomniec jak KK pomagal po wojnie wielu zbrodniarzom niemieckim przedostawac sie z Europy do Argentyny...Bez pomocy KK te ucieczki bylyby prawie niemozliwe....
          • wscieklyuklad Re: Nazizm. 23.04.20, 16:59
            Rola hosera w konflikcie w Rwandzie jest Poe-poi bardziej, niż niejasna.
            Owszem - nie było w Rwandzie w chwili pierwszych przypadków ludoójstwa.
            Dlaczego?
            Ano dlatego, że wojna wybuchła 8kwietnia 1994 i trwała do lipca.
            W dniu 10 kwietnia natomiast rozpoczął obrady Synod Biskupów dla Afryki!
            hoser był tam prelegentem jako... ekspert w dziedzinie rozwoju i rozwoju rodziny!

            Ciekawe o czym bredził, gdy w kraju, w którym odpowiadał za szereg przedsięwzięć.
            Oto ich wyszczególnienie:

            W 1978 tworzy w Kigali Centrum Zdrowia Gikondo, a także Rwandyjską Akcję Rodzinną mającą na celu upowszechnianie naturalnych metod planowania rodziny (jakże by inaczej!).
            Staje na czele Związku Stowarzyszonych Ośrodków Medycznych w Kigali, jest też kierownikiem Centrum Monitoringu Epidemii AIDS, programu opieki psychomedycznej i socjalnej chorych na AIDS.
            Przez wiele lat był sekretarzem komisji ds. zdrowia oraz komisji ds. rodziny rwandyjskiego episkopatu! Nic dziwnego, iż miejscowi zaliczali go do lokalnego establishmentu.
            Nie odnotowano, by Synod w jakikolwiek sposób odniósł się do tragedii, no może z wyłączeniem faktu wycofania z Rwandy nuncjusza apostolskiego.
            Kto go zastąpił? (naturalnie w sierpniu gdy walki ucichły). Ciepło, ciepło, gorąco - nasz bohater!
            JPII pochylił się nie tylko nad losem nuncjusza.
            W rok po ludobójstwie wydał encyklikę Ecclesia in Africa.
            W słowie wstępnym zawarł takie oto przesłanie: «wybiła godzina Afryki».
            Nie łudźmy się - nie dotyczyły one zdarzeń w Rwandzie. Nie były ani ostrzeżeniem przed podobnymi zjawiskami (wkrótce jako "spadek" po wydarzeniach rwandyjskich wybuchają dwie wojny domowe w Kongo i wojna domowa w Burundi)
            JPII tymi słłowami z wstępu zachęcał... do intensyfikacji ewangelizacji Czarnego Kontynentu!
            Kojarzy się z czymś sprzed pół milenium?

            Ale przy tej okazji - w związku z bieżącymi wydarzeniami w Wolsce trzeba wspomnieć o rysie historycznym wydarzeń rwandyjskich. Podległa Niemcom a potem Belgii składała się z plemion Tutsi i Hutu. Tutis uważali Hutu za rasę "niższą" - z tego względu przedstawiciele Hutu byli odsunięci od władzy i musieli płacić daniny na rzecz Tutsi. Czy można było zmienić przynależność plemienną? Oczywiście! Wystarczyło wykupić stosowną liczbę krów lub po prostu dorobić się majątku, by z "niewolnika" stać się panem! Belgowie znaleźli na to antidotum! Na kilka lat przed adolfem h. wprowadzili pojęcie segregacji! Mieszkańcy Rwandy musieli wypełniać ankietę zawierającą rubrykę "przynależność etniczna". Prawdziwość złożonej w niej deklaracji weryfikowano.
            Jak? Wzrost, rozstaw oczu, szerokość nosa - te parametry decydowały o rwandyjskiej "aryjskości"!

            Nie dziwota, iż Hutu nie wytrzymali. Dokonują przewrotu a wtedy rząd złożony z Hutu rewanżuje się "panom z wyższej półki, wychowanym na innym podwórku". Teraz to Tusti zbierają w dupy.
            A że nie było lekko, niech świadczy fakt, iż Tutsi nie tylko nie mieli prawa zasiadać w rządzie, ani obsadzać prestiżowych stanowisk, ale też wstrzymano im dostęp do prestiżowych szkół średnich i wyższych.
            W szkołach nie tylko wprowadzono segregację plemienną, ale też zweryfikowano treść podręczników. Ich nowa wersja prezentowała plemię Tutsi w czarnym świetle. Kojarzy się to z czymś Czytelnikowi?
            Rozpoczęły się pogromy Tutsi i grabienie ich majątków.
            Stacja radiowa RTLM, będąca własnością przywódców rządowych, rozpoczyna otwartą propagandę przeciwko Tutsi, określając ich jako podludzi. Radykalne grupy Hutu zaczęły gromadzenie na dużą skalę broni i szkolenia wojskowe.
            Facebook pęka od doniesień o zbrojeniu WOT, ZOMOPiS i wojska. Powtórka z historii? (od kilku lat jestem wyznawcą teorii, iż bieg wolskiej historii zostanie nadany WYŁĄCZNIE na ulicach - mafia to kuma i zbroi resorty siłowe)

            Oczywiście takie reakcje Hutu miały związek z rozejmem podpisanym w 1993 r. w której nieco złagodzono stopień ucisku Tutsi (co zostało odebrane jako zdrada prezydenta z Hutu).
            Zatem hoser doskonale wiedział co się dzieje i ku czemu to wszystko zmierza!

            Mało zbieżności z Wolską?
            No to pora na kolejne przykłady!

            Powstają bojówki pod nazwą Interahamwe („Walczący razem”) i Impuzamugambi („Mający wspólny cel”). złożone głównie z młodzieży (wolscy kibole i ONR owcy z pozostałymi faszystowskimi bojówkami), często o kryminalnej przeszłości (takie fakty u przywódców kiboli napotykamy w Wolsce coraz to częściej!) Skupiają w swych szeregach drobnych złodziejaszków i morderców (jak u nas!)
            Jaka mają pełnić funkcję? Analogicznie jak u nas! W przypadku wojny domowej bronienie prezydenta i stolicy. Nim dochodzi do wojny domowej bojówki te, szkolone przez rwandyjską armię (WOT!) eksterminują Tutsi. Z Chin (sic!) zostaje sprowadzonych 750.000 maczet (certyfikowanych o czym niech świadczy fakt, iż głownie od nich zginęły ofiary wojny). No ale by być pisonim prekursorem i wzorcem trzeba było ten import czymś uzasadnić. Maczety sprowadzono pod pretekstem przydatności w pracach polowych. I rozprowadzono wśród rolników!

            cdn
            • wscieklyuklad Re: Nazizm. 23.04.20, 17:04
              Dekalog Hutu (w nawiasie odpowiednik pis)

              1. Każdy Hutu powinien wiedzieć, że kobieta Tutsi, gdziekolwiek jest, pracuje dla interesów ludu Tutsi. Dlatego będzie uznany za zdrajcę każdy Hutu, który: a) poślubia kobietę Tutsi; b) przyjaźni się z kobietą Tutsi; c) zatrudnia kobietę Tutsi jako sekretarkę lub konkubinę.
              2.Każdy Hutu powinien wiedzieć, że nasze córki Hutu są właściwsze i bardziej sumienne w zadaniach kobiety, żony i matki rodziny. Czyż nie są one piękne i szczere? (bo z wyższej półki)
              3. Kobiety Hutu, bądźcie czujne i starajcie się przeciągnąć swoich mężów, braci i synów na właściwą drogę.
              4. Każdy Hutu powinien wiedzieć, że każdy Tutsi jest nieuczciwy w interesach. Jego jedynym celem jest władza dla jego ludu. Dlatego będzie uznany za zdrajcę każdy Hutu, który: a) zakłada spółkę z Tutsi; b) inwestuje swoje albo rządowe pieniądze w przedsięwzięcie Tutsi; c) pożycza pieniądze Tutsi albo pożycza od niego; d) sprzyja Tutsi w interesach. (bo Peło żarłą ośmiorniczki i zostawiła kraj w ruinie)
              5. Wszystkie strategiczne pozycje polityczne, administracyjne, ekonomiczne, wojskowe i policyjne powinny być w rękach Hutu. (i są do babci klozetowej włącznie)
              6. Sektor edukacyjny musi być w większości Hutu. (przerabialiśmy na Podwórku lekcje netowe z TVPis)
              7. Armia Rwandy powinna składać się wyłącznie z Hutu. (tosiekmgłaitd. zadbało o to)
              8. Hutu nie powinien dłużej litować się nad Tutsi. (i się nie litują)
              9. Hutu, gdziekolwiek są, muszą działać zjednoczeni i solidarni, i mieć na uwadze losy ich braci Hutu. (oj dbają jak diabli bo im się należy)
              10. Wszyscy Hutu muszą być nauczani na każdym poziomie o Rewolucji Społecznej 1959, Referendum 1961 i Ideologii Hutu. Każdy Hutu musi wszędzie głosić tę wiedzę. (smoleńsk, żołnierze wyklęci)
              • wscieklyuklad Re: Nazizm. 23.04.20, 17:31
                Kogo mordowano?
                Myślicie, że tylko Tutsi!
                Owszem ich głównie, bowiem mimo braku dowodów, iż skutecznego zamachu na prezydenta i premiera z plemienia Hutu dokonali Tutsi, to ich właśnie media rządowe oskarżyły o mordertwo.
                Jak ich identyfikowano?
                Wpis o przynależności plemiennej znajdował się w dowodach osobistych.
                Ale służby siłowe miały listy... niepokornych HUTU! I już ich nie ma!

                (po "wyborach" majowych wyłapanie nieprawowiernych w oparciu o dołączoną kartę z danymi osobowymi i PESELem będzie prostsze niż psychika suskiego - czym to grozi poza wyczyszczeniem konta bankowego lub zaciągnięcia kredytu, który załatwi "rewolucjonistę" w możliwie najprostszy i najskuteczniejszy (nie licząc mordowania ewentualnych demonstrantów - opozycjonistów) - wystarczyć przeczytać rwandyjskie relacje.

                Nazwiska i adresy (u nas pozyskane z dokumentów dołączonych kart wyborczych!) osób przeznaczonych do likwidacji WYWIESZANO NA LISTACH!
                Zwykłych obywateli nawoływano do sąsiadów jeśli byli na liście i tych, którzy... odmawiają udziału w mordach!
                9 kwietnia dokonano takich mordów w POLSKIM KOŚCIELE GIKONDO!
                Wierzysz Poe-poi, ze hoser o tym nie wiedział?
                W czasie Synu Dla Afryki takimi to dokonaniami może pochwalić się Kościół:

                Ojciec Athanase Seromba dostał 15 lat za zamordowanie 2,5 tysiąca swoich wiernych. Ojciec Wenceslas Munyeshyaka zaliczył dożywocie zaocznie (nie udało się go ująć i postawić przed sądem a Francja uznała dowody przeciwko niemu za niedostateczne.
                Zakonnice benedyktynki Consolata Mukangango (siostra Gertruda) i Julienne Mukabutera (siostra Maria Kisito) zostały skazane przez sąd belgijski na karę 12 i 15 lat więzienia za współudział w zabójstwie ok. 7 tys. Tutsi.
                • wscieklyuklad Re: Nazizm. 23.04.20, 17:33
                  Tu szczegóły odnośnie "nieświadomego tragedii" hosera.

                  natemat.pl/69329,swiadek-ksiadz-jean-ndorimana-mowi-o-ksiedzu-henryku-hoserze-w-rwandzie.

                  Kościelny faszyzm i trend ludobójczy to ugruntowana tradycja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka