Dodaj do ulubionych

Jak być lubianą

05.10.09, 01:45
Chyba nie ma recepty na to jak być lubianą. Zawsze miałam przyjaciół i nadal mam. Bywało dawniej, że byli tacy co mnie nie lubili. I co z tego? Nie warci byli uwagi. jeśli ktoś jest przyjacielem to na dobre i na złe. Takich Wam życzę.
Obserwuj wątek
    • rastarastamta Re: Jak być lubianą 05.10.09, 16:05
      Nie można mieć fajnych znajomych na siłę. Trzeba być sobą, a ciekawi ludzie sami
      się znajdą.
    • krystyna1979 Nie warto się przejmować 05.10.09, 22:20
      Witam,

      Był taki czas, kiedy byłam młoda, że bardzo przejmowałam się zdaniem innych ludzi. W pewnym momencie wiele bym dała za to, aby być akceptowana za wszelką cenę. Na szczęście tej akceptacji nie znalazłam. Powiem szczerze, że dzisiaj zdanie innych ludzi obchodzi mnie tyle co zeszłoroczny śnieg. Liczę się jedynie z opinią najbliższych, a resztę kompletnie ignoruję. Bywa nawet tak, że zupełnie ignoruję czyjąś krytykę. Mój mąż czasami wręcz się śmieje, że Ja po prostu pewnych rzeczy nie dostrzegam. I tak jest w istocie. Nigdy w całym moim życiu zdanie innych ludzi nie liczyło się dla mnie w tak małym stopniu. Powiem nawet więcej- czasami wręcz na przekór zachowuję się inaczej niż inni tego oczekują. Życzę tobie tego samego. Moi najbardziej bliscy znajomi są tak naprawdę ... znajomymi mojego męża. Tolerują mój sposób postrzegania świata i wiedzą, że potrafię być asertywna. Jednemu z dawncych kolegów męża, który odzywał się do mojego partnera tylko wtedy kiedy czegoś chciał powiedziałam prosto z mostu - stary, jak masz nas odwiedzać tylko dla interesu to spadaj. I ... facet więcej się nie pojawił. Mój mąż wtedy przyjął moją zasadę. Wierzę w przyjaźń, ale nienawidzę manipulacji i interesowności. Dlategoteż mam niewielu przyjaciół.
      • annie_laurie_starr Re: Nie warto się przejmować 06.10.09, 10:01
        Dwe blskie osoby to wcale nie jest malo. Nie kazdy musi byc gwiazda socjometryczna.
      • soontobemama Re: Nie warto się przejmować 06.10.09, 16:48
        wow! po takiej "uwadze", ktora przekazalas koledze meza (partnera)
        nie dziwie sie, ze wiecej Was nie odwiedzil...mysle, ze bylas
        niesprawiedliwa...
    • soontobemama Jak być lubianą 06.10.09, 16:52
      autorce artykulu moge doradzic tylko wiecej luzu i dystansu do
      siebie. Nie trzeba czekac na zaproszenie na impreze, ale sprobowac
      sie tam wprosic ;)) przynajmniej ten pierwszy raz ;)) duzo usmiechu
      i luzu zycze
    • dziwozona29 Jak być lubianą 07.10.09, 14:00
      Czytając ten list czułam się jakby ktoś opowiadał moją historię - od
      podstawówki do studiów - a nawet trochę w pracy. Też zawsze byłam bardzo dobra
      lub najlepsza w klasie/na roku. Mnóstwo osób chciało podpowiedzi, pomocy,
      notatek itp. co w najmniejszym stopniu nie przekładało się na jakiekolwiek
      życie towarzyskie. Do tego doszła jeszcze zazdrość. Przyjaciółka z liceum,
      której pomagałam w matmie, po trzech latach oznajmiła mi, że nie może się ze
      mną tak blisko przyjaźnić bo ma przy mnie kompleksy (!). Nie mówię, że byłam w
      liceum ciekawą osobą do towarzystwa - bo tak nie było (nie potrafiłam
      "imprezować" , byłam do bólu "grzeczna i porządna"), ale jednak było mi
      przykro, że dla ludzi jestem tylko "korepetytorką".

      Po nauczce z liceum na studiach wmawiałam wszystkim, że nie chodzi o to że
      jestem zdolna, tylko że umiem się skupić na wykładach. Przyjaciółka ze
      studiów, która spisywała ode mnie notatki i której chętnie pomagałam,
      tłumaczyłam, przygotowywałyśmy się razem do egzaminów również zaczęła być
      zazdrosna. Doszło do tego że gdy dostawała gorszą ocenę płakała, że to
      niesprawiedliwe i ja mam zawsze szczęście.

      Jedyna osobą ze studiów z którą mam kontakt, to moja obecnie jedyna
      przyjaciółka, która nigdy mi nie zazdrościła, a jej celem na studiach było
      robić wszystko samodzielnie a nie wyciągać średnią cudzym kosztem. Szanujemy i
      cenimy się nawzajem i możemy na siebie liczyć, choć nie mamy zbyt wiele czasu
      na spotkania.

      Autorce listu życzę znalezienia prawdziwych przyjaciół, którzy mają dla ciebie
      czas nie tylko gdy czegoś potrzebują.
      Ja mam też cudownego męża, który jest szczęśliwy, że jestem dokładnie taka
      jaka jestem.
      Nie liczy się ilość relacji - ale ich jakość. Nie trzeba się poddawać
      zgorzknieniu :) ani na siłę utrzymywać kontaktów.
      Pozdrawiam
      • kblaszke Re: Jak być lubianą 08.10.09, 15:06
        A to nie jest tak, że miałaś poczucie winy, że nie jesteś taka imprezowa, że Cię nie lubią i dla tego kupczyłaś swoimi umiejętnościami? Poczucie winy nas zabija. Przecież jesteś wartościową osobą. Czemu tak nisko się cenisz? Szanuj siebie a wtedy inni zaczną Cię szanować i cenić. Tak ja sobie kombinuję. Pozdrawiam

        K.B.
      • telefon_do_przyjaciela Re: Jak być lubianą 30.10.09, 10:57
        Sorki, ale w trakcie studiow nigdy nie przepadalam za typowymi kujonkami. I nie
        ma sie co dziwic, jezeli osobie zalezy tylko na dobrych ocenach, czlowiek od
        razu czuje sie pod presja i zaczyna sie porownywac. I nigdzie Cie nie zaprosi,
        bo czuje sie gorszy. Zreszta osoby, ktore tylko koncentruja sie na studiach, sa
        nudne.

        Za to chcialam opowiedziec Ci, ze mozna tez zyc inaczej. W trakcie studiow
        mialam swietne oceny, koncowa srednia 5.0. I nikogo nie douczalam, bo:
        - po pierwsze, nikt by mi sie uwierzyl, ze mam takie dobre oceny. Ogolem jestem
        leniwa, niezmotywowana i pojawialam sie na wykladach od swieta.
        - po drugie, czemu niby mialabym kogos douczac? Sa lepsze sposoby spedzania
        razem czasu. Dlatego zamiast sleczyc nad ksiazkami i udawac wykladowce, wolalam
        pojsc na lyzwy, kawe, zakupy, do kina, teatru, nawet opery, oczywiscie tez na
        imprezke ;) I musze powiedziec, ze na brak przyjaciol i znajomych nie moglam
        nigdy narzekac.

        Dlatego wydaje mi sie, ze wszystko zalezy od osobowosci. Jezeli ktos widzi
        wlasne relacje miedzyludzkie przez pryzmat ocen na studiach, to to jest
        nieudolna proba wykazania, ze w tych relacjach byly przeszkody, ktorych dana
        osoba nie mogla sama pokonac (bo co ja zrobie, kolezanka jest zazdrosna o moje
        superoceny). Co prowadzi do konkluzji, ze ktos nie ma przyjaciol, bo swiat jest
        pelen zawistnikow i podlych zazdrosnikow.
        Taka proba tlumaczenia jest z mojej perspektywy bez sensu. Typowy kujon nie ma
        przyjaciol, bo jest osoba nudna, bez pasji i zainteresowan innych niz uczenie
        sie. Dlatego zamiast czekac na zaproszenie na impreze, czy organizowac u siebie
        w domu kolko naukowe, lepiej wziac kumpele z lawki obok na grzane wino. Troszku
        wlasnej inicjatywy nie zaszkodzi, wtedy nikt nie bedzie takiej osoby postrzegal
        jako tylko kujona :)
        • winniepooh Re: Jak być lubianą 30.10.09, 11:43
          W trakcie studiow
          > mialam swietne oceny, koncowa srednia 5.0. I nikogo nie douczalam,
          bo:
          > - po pierwsze, nikt by mi sie uwierzyl, ze mam takie dobre oceny

          chcesz powiedzieć, że przeszłaś studia na samych piątkach i nikt o
          tym nie wiedział?
          <lol>
          • telefon_do_przyjaciela Re: Jak być lubianą 30.10.09, 16:07
            Studiowalam na SGH, u nas wyglada to tak, ze nie ma podzialu na kierunki. 1200
            osob miesza sie ze soba w zaleznosci od wykladu/zajec. Do tego jeszcze na
            pierwszym roku jest podzial parzysci-nieparzysci (w zaleznosci od numeru
            indeksu), wiec dodatkowo wszystko sie komplikuje :)
            Z wiekszoscia moich znajomych mialam zajecia raz, moze dwa.
            Wiec tak, w sumie nie bylo jednej osoby, ktora moglaby powiedziec, ze zna
            wiekszosc moich ocen (nie, zebym jakos sztucznie kreowala te sytuacje, wyszlo w
            sumie naturalnie).
            Widzisz, jakie pokrecone moga byc polskie uczelnie :P

            Milego popoludnia :]
    • bjedjonka Jak być lubianą 28.10.09, 21:03
      nie wiem, co Ci poradzić - sama mam podobne odczucia. w dobre, słoneczne dni,
      myślę sobie, że jestem wartościową i nietuzinkową osobą o dużej dozie
      dystansu, zdrowego rozsądku i poczucia humoru, ale kiedy przychodzi piątkowy
      wieczór i nie mam się gdzie podziać, zaczynam się zastanawiać, co jest ze mną
      nie tak. czasem wolałabym umieć nawiązywać watościowe, głębokie relacje w
      szybszym tempie. oszczędziłoby mi to regularnych dołów.
    • bacative Jak być lubianą 07.11.09, 16:22
      Na podstawie swojego dotychczasowego doświadczenia życiowego, stwierdzam, że
      nie ma sensu szukać znajomych na siłę i otaczać się tłumem ludzi, którzy
      pamiętają o Tobie tylko wtedy, gdy jesteś im na coś potrzebna.

      Mi ze swoim zgorzknieniem jest dobrze, przyzwyczaiłam się do niego, zaczynam
      go szanować. Gdy mam potrzebę z kimś poobcować, wybieram numer do przypadkowej
      osoby i gdzieś idziemy. Staram się jednak nie przywiązywać do ludzi. Tak jest
      bezpieczniej.
    • kicalduk2 Jak być lubianą 13.11.09, 20:19
      Hej:)
      Znajdź sobie ciekawe hobby, zajmij sie tym co sprawia ci przyjemnosc a reszta
      sama przyjdzie. Jak polubisz swoje życie i siebie spojrzysz na rzeczywistość
      całkiem inaczej. Wiem ze to brzmi banalnie ale pozytywne podejście i
      nastawienie do samej siebie zmienia sposób w jaki inni cię odbieraja. I
      przestań się tyle zastanawiać nad samą sobą i zacznij coś robić.
      pozdrawiam Aga
    • pieczarka_polna Jak być lubianą 14.11.09, 15:40
      nie wiem, co ma wspólnego bycie lubianą z wynikami w nauce? i cóż to za pomysł
      - będą mnie lubić, jeśli podzielę się notatkami i pomogę w nauce?? wychodzi
      na to, że jedyne, co ta osoba ma w sobie wartościowego, to umiejętność
      robienia dobrych notatek i zdobywania dobrych ocen, bo niczego innego nie jest
      w stanie zaoferować.
      nie dziwię się, że takie osoby nie mają bujnego życia towarzyskiego.
      oczekuje specjalnego zaproszenia na klasowy wypad do kina? może jeszcze na
      piśmie, w ozdobnej kopercie? to już nie wystarczy powiedzieć - "też mam ochotę
      na ten film, kiedy się wybieracie?" a co do urodzin - a czy ona wszystkich
      zapraszała na swoje urodziny?
    • koraliczek123 Jak być lubianą 25.11.09, 21:27
      Myślę, że niektórzy tutaj niewłaściwie oceniają ludzi, którzy mają
      takie problemy. Ja sama nie jestem szarą myszką, ale nie jestem też
      duszą towarzystwa. Ludzie, którzy są mądrzy i mają wysokie wyniki w
      nauce wcale nie są nudni, tylko nikt nie chce ich poznać, bo
      wszystkim się wydaje, że oni nie mają żadnych pasji i zainteresowań
      i tylko się uczą i uczą i uczą. Myślicie, że tak łatwo jest takiej
      osobie wprosić się na wypad do kina, albo kogoś gdzieś zaprosić?! W
      takiej sytuacji zawsze jest obawa, że dana osoba odmówi, albo, ze
      można się znależć w nieprzyjemnej sytuacji. Co to w ogóle jest za
      podejście, ona ma dobre oceny, to pewnie jest nudna. Jeśli człowiek
      jest nieśmiały i cichy to ludzie się nim nie interesują i wtedy
      zostaje sam. A może by tak ktoś czasem pomyślał: może ona też by
      chciała pójść na imrpezę, albo może ten film by jej się spodobał?
      Nie to jest przecież chore podejście, żeby się zajmować innymi
      ludżmi, a nie tylko sobą i tymi, którzy mnie interesują. Ale jak
      chce lekcje przepisać, albo czegoś nie rozumiem, to wtedy jestem jej
      najlepszym przyjacielem. Tak, bardzo altruistyczne i godne
      poszanowania podejście do życia. A ci którzy sami udostępniają swoją
      wiedzę, robią to dlatego, że mają nadzieję, że jak zrobią cos dla
      innych, to może wtedy ktoś się nimi zainteresuje i może w końcu uda
      mi sie cos zmienić. Bo przecież jak mu pomogę to będzie mi
      wdzięczny, prawda?

      A co do ciebie, to powiem ci tylko, olej tych wszystkich ludzi,
      przecież wiesz, co jest naprwdę dla ciebie ważne. I jesteś kimś
      bardzo wartościowym i dobrym i nie możesz tego stracić, bo to jedyne
      co masz w swoim życiu. Możesz nie znależć człowieka, który to
      doceni, ale możesz znależć kogoś, kogo nauczysz to docenić. I
      wykorzystuj każdą szansę jaką daje ci los. I wierz w to, że kolejny
      dzień będzie lepszy niż poprzedni. I pamiętej, że jesteś tym, kim
      chcesz być, a nie tym, kim inni chcą żebyś była.
    • ronchamp Jak być lubianą 08.12.09, 21:13
      Typowy syndrom osoby, która nie tyle cierpi na chęć bycia lubianą, a
      chęć bycia docenioną przez innych. Problem polega na tym,że trzeba się
      nauczyć (a na to czas najwyższy) dla siebie i ze sobą. Banalnie jak
      może to zabrzmieć, należy oduczyć się ubolewać nad sobą.
    • sugar_cube Zla osobowosc 06.01.10, 18:06
      Mnie takze prawie nigdy nikt nie lubil. Mam 38 lat i nikogo o kim moglabym
      powiedziec, ze jest moim przyjacielem. Jestem stara panna, nie mam dzieci.
      Trzeba sie pogodzic z tym, ze sa osoby, ktorych otoczenie po prostu nie
      akceptuje - ze wzgledu na cechy osobowosci, wygladu zewnetrznego i rozne inne.
      Kozly ofiarne w roznych srodowiskach. Ja mam 'złą' osobowosc (wiem od
      specjalisty), a osobowosci nie da sie zmienic.
      Pogodzilam sie z tym i juz nie szukam sobie znajomych. Jesli sprawiam komus
      przykrosc swoja obecnoscia, jesli ktos wstydzi sie pokazywac ze mna
      publicznie, jesli draznie ludzi, jesli sa w mojej obecnosci zazenowani - to
      trudno. Od kiedy zaakceptowalam, ze jestem brzydka, niska, a przede wszystkim,
      zemam zla osobowosc i ludzie nigdy nie beda mnie lubic, jest mi zdecydowanie
      latwiej. Trzeba sie pogodzic z tym, ze w kazdym spoleczenstwie sa ludzie,
      ktorych inni po prostu nie akceptuja, od ktorych stronia i ktorymi sie brzydza.

      • hermina5 Re: Zla osobowosc 06.01.10, 18:22
        Ja mam 'złą' osobowosc (wiem od
        > specjalisty),

        Delikatnie rzecz ujmując- chodziłas do dziwnego specjalisty...Co to
        do cholery znaczy - zła osobowośc? Zła osobowosc to moze byc
        psychopatyczny morderca -sadysta, albo gwałciciel, ale nie zwykły,
        przeciętny człowiek! W zyciu normalny psychoterapeuta nie wymysliłby
        tego, ze ktoś ma ZŁĄ OSOBOWOŚĆ ! Jak dla mnie chodziłaś do jakiegoś
        szarlatana.


        A tak na marginesie - na pocieszenie - jesli miałabym wymienić ile
        osób , z którymi chodziłam na imprezy, kiedy potrzebowałam pomocy
        zmyło się i dało mi jeszcze kopa w dupę - to sądzę, z eczasami
        lepeij jest posiedzieć w domu i miec jedną, dwie osoby, na które
        mozna liczyć, a nie 15, które ci dokopia, kiedy tylko pojawi się
        okazja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka