Dodaj do ulubionych

Irole-głupole

25.12.09, 22:43
Zgadzam sie z autorka listu. Coz, nikt nikogo na sile nigdzie nie trzyma...A
jak sie komus gdzies nie podoba, to nie widze problemu by sie przeprowadzic do
innego kraju, badz wrocic do ojczyzny. Pozdrawiam z przepieknego hrabstwa
Surrey w tej jakze znienawidzonej przez niektorych Anglii ;0)
Obserwuj wątek
    • agagin Re: Irole-głupole 26.12.09, 10:54
      haha, gdyby nie info o UJocie, to list prawie jak o mnie :D
      Tez siedze w tym pieknym kraju juz ponad 3 lata i tez ciagle marudze
      i tez mam taki slowotok o Irolach.
      Owszem, jak sie komus nie podoba to niech sie pakuje i zabiera, ale
      moze pomyslcie o tym, ze tacy ludzie jakby mogli to by sie stad
      zabrali, moze nie maja do czego wrocic? Poza tym kazdy jest inny,
      kazdy ma swoj prog tolerancji i wytrzymalosci. I co najwazniejsze,
      najczesciej taka postawe maja osoby ktore sa na obczyznie same. Wiec
      nie oceniajcie kogos i jego podejscia, bo jesli spojrzycie, ze taka
      osoba boryka sie z problemami w obcym kraju w pojedynke to moze
      wcale tak kolorowo z jej perspektywy ten kraj nie wyglada. Zawsze
      latwiej i lepiej jak sie ma czyjes wsparcie, a tak nawet nie ma z
      kim pozwiedzac i odkryc urokow tego kraju, zimnego ale jednak
      pieknego.
      • szpil1 Re: Irole-głupole 26.12.09, 11:25
        agagin napisała:

        > haha, gdyby nie info o UJocie, to list prawie jak o mnie :D
        > Tez siedze w tym pieknym kraju juz ponad 3 lata i tez ciagle
        marudze
        > i tez mam taki slowotok o Irolach.
        > Owszem, jak sie komus nie podoba to niech sie pakuje i zabiera,
        ale
        > moze pomyslcie o tym, ze tacy ludzie jakby mogli to by sie stad
        > zabrali, moze nie maja do czego wrocic? Poza tym kazdy jest inny,
        > kazdy ma swoj prog tolerancji i wytrzymalosci. I co najwazniejsze,
        > najczesciej taka postawe maja osoby ktore sa na obczyznie same.
        Wiec
        > nie oceniajcie kogos i jego podejscia, bo jesli spojrzycie, ze
        taka
        > osoba boryka sie z problemami w obcym kraju w pojedynke to moze
        > wcale tak kolorowo z jej perspektywy ten kraj nie wyglada. Zawsze
        > latwiej i lepiej jak sie ma czyjes wsparcie, a tak nawet nie ma z
        > kim pozwiedzac i odkryc urokow tego kraju, zimnego ale jednak
        > pieknego.
        Skoro nie mają do czego wrócić, to chyba nie powinni tym bardziej
        narzekać, bo w Anglii, Irlandii czy gdziekolwiek indziej żyją na
        przyzwoitym poziomie?
        Ja mieszkam w Anglii i też obserwuję podobne podejście wielu ludzi:
        ludzie sztucznie uprzejmi, niewykształceni, jedzenie niedobre, prawo
        głupie, mieszkania kiepskie. Wszystko na "nie". Zresztą, nie tylko
        Polacy tak myślą. Moja znajoma Łotyszka też tak narzeka. Nie
        pamięta, że na Łotwie ledwo wiązała koniec z końcem, a teraz mieszka
        w ładnym mieszkaniu i raz, dwa razy w roku jeździ na wakacje za
        granicę, na co we własnym kraju nigdy nie było jej stać.
        Być może ta postawa wynika z poczucia wyobcowania ( słaba znajomość
        języka, często samotność), ale jest to - przynajmniej dla mnie -
        denerwujące. Skoro tak źle, to po choinkę tu siedzieć?
    • robotkuchenny Irole-głupole 26.12.09, 11:52
      Każdy z nas potrzebuje czasami się wygadać, wyżalić, wytknąć wady i
      śmiesznostki innych Jeden robi to w rozmowie z koleżanką inny w
      formie listu do gazety. W czym ten drugi jest lepszy od pierwszego?
    • gondra Re: Irole-głupole 26.12.09, 14:26
      Klasycznie - grupa własna a grupa obca. Plus słynne polskie narzekanie i zawiść.

      Siostra kolegi niedawno wróciła ze swoim facetem z Anglii, byli tam 3 lata.
      Oczywiście: Anglicy fałszywi i wkurzający, Murzyni ograniczeni, jedzenie
      niedobre, pogoda beznadziejna, etc. Koleś po zawodówce, przez 3 lata pobytu nie
      potrafił się nauczyć angielskiego chociaż na takim poziomie, żeby pójść samemu
      do lekarza. A dziewczyna niezbyt rozgarnięta, jeśli 2 razy nie powtórzysz
      łopatologicznie, to nie zrozumie. Wydaje mi się, że to tacy ludzie najchętniej
      krytykują. Muszą jakoś podnieść sobie poczucie własnej wartości. Ok, ja sama
      uważam, że jedzenie na wyspach jest niedobre, ale żeby krytykować wszytko...
      • gondra Re: Irole-głupole 26.12.09, 14:26
        * wszystko
      • easz Re: Irole-głupole 26.12.09, 16:17

        A nie jest tak, że ktoś, kto znał tylko jedno, z domu się raczej nie
        ruszał za bardzo, tu miał takie oczekiwania, że hoho! że raj,
        spełnienie marzeń, no i się trochę rozminęło w realu, i kiszka. Mi
        to raczej wygląda na takie coś. I jedne z pierwszych dorosłych,
        dojrzałych poniesień konsekwencji.
    • ambivalent Irole-głupole 01.01.10, 23:28
      A ja sie nie zgadzam. Tez mieszkam w Irlandii i pomimo, ze doceniam piekna
      przyrode i milych ludzi (to tyle pozytywow dla mnie) to nie moge zapomniec o
      wszystkich wadach tego przekletego kraju. Bo piekna przyroda jest, tylko
      trudno gdzies dojechac nie majac samochodu, bo transport publiczny to zart.
      Ludzie mili, tylko zupelnie niekompetentni i ignoranci. A ja trzeba z nimi w
      pracy przez 7.5h dyskutowac to cholery mozna dostac. Znajomi to w wiekszosci
      obcokrajowcy. Mam jednego kumpla irlandczyka. Pogoda tez nie bylaby wielkim
      minusem, gdyby mieszkanie mozna bylo ogrzac za mniej niz 200 euro miesiecznie
      i gdyby w tym moim 6 letnim mieszkaniu nie wylazila plesn w katach. Jedzenie
      kupuje tylko w "obcych" sklepach, miedzy innymi w polskim, azjatyckim i
      srodziemnomorskim, wiec nie narzekam. Co do reszty zakupow, to niestety wybor
      jest zaden a drogo.
      Ciesze sie, ze ktos kocha Irlandie, ale jezeli uwazasz autorko, ze to kraj
      idealny to albo zyjesz na bardzo wysokim poziomie i nie borykasz sie z
      transportem publicznym lub martwisz oplatami za energie albo jestes wyjatkowo
      odporna. A uprzedzajac pytania, jestem w trakcie wyprowadzki. 6 rocznicy tutaj
      nie bede obchodzic. A niestety zycie tak sie potoczylo, ze wczesniej sie
      wyprowadzic nie moglam. I nie, asymiluje sie i moj angielski nie stanowi
      zadnego problemu.
      A co do opisanej sytuacji, to mysle, ze Twoja kolezanke ma inny problem, ona
      po prostu lubi narzekac. Ale to nie ma nic wspolnego z miejscem zamieszkania.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka