Dodaj do ulubionych

Uciekam na studia

23.08.10, 08:45
Wando, nie jesteś jedyna, która cierpi w tym chorym kraju. Emeryci-nauczyciele
pobierają dwie pensje, a ja znowu będę kasjerką, bo nie ma etatów w szkole.
Zajmują je osoby,którym od dawna przysługuje odpoczynek. Tak to zazwyczaj
stare panny, którym się nudzi w domu. Sama jestem panną i wiem o co chodzi,
jednakże starsi powinni pozwolić się rozwijać młodym.
Obserwuj wątek
    • agni73 Uciekam na studia 23.08.10, 14:33
      Wando,
      Pragnę Cię pocieszyć. Spójrz na sytuację wspomnianej przez Ciebie córki
      sąsiadów z innej perspektywy. Mąż owej pani, który notabene, płaci wyższą na
      ubezpieczenie zdrowotne, może kiedyś stracić pracę, odejść, poważnie
      zachorować czy "przenieść się w inny wymiar". Nic nie trwa wiecznie. Powiedz
      mi, kto wtedy będzie stał na straconej pozycji? Właśnie owa córka sąsiadów,
      która nie ma doświadczenia zawodowego, podejrzewam też, że nie ma trzech
      fakultetów. Zostanie jej tylko "status bezrobotnej" albo rozpaczliwe szukanie
      kolejnego męża, a wiadomo, że im będzie starsza, tym trudniej będzie jej
      takowego znaleźć, szczególnie w przypadku, jak zostanie sama z dziećmi.
      Wando, nie doceniasz tego, co masz, a mianowicie NIEZALEŻNOŚCI. Jesteś kobietą
      wykształconą z dużym doświadczeniem zawodowym i prędzej, czy później, w
      sytuacji, gdyby nie daj Boże, Cię zwolniono, pracę znajdziesz zawsze. Nie
      wszyscy pracodawcy szukają tylko "młodych, ambitnych, dynamicznych,
      zorientowanych na klienta" pracowników. Nawet, jeśli kiedyś postanowisz wyjść
      za mąż, będziesz funkcjonować w tym związku na równych prawach, a jeśli
      okazałoby się, że Twój wybór jest niewłaściwy lub zaistniałyby przesłanki,
      które podważyłyby sens trwania związku, zawsze możesz odejść, dlatego właśnie,
      że jesteś niezależna, sama dasz sobie radę. Nie musisz tkwić w toksycznym
      związku tylko dlatego, że mąż płaci za Ciebie składkę na ubezpieczenie zdrowotne.
      Jestem kurą domową, za którą mąż opłaca ubezpieczenie i nie ma dnia żebym nie
      martwiła się o swoją przyszłość (przejaw pierwotnego instynktu przetrwania).
      Mam 37 lat, skończone studia, ale na skutek przyczyn ode mnie niezależnych,
      nad którymi nie będę się w tym miejscu rozwodzić, nie podjęłam po studiach
      pracy zawodowej. Teraz nikt nie chce zatrudnić trzydziestoparoletniej kobiety
      bez doświadczenia. Jak widzisz ja nie mogę nawet zapracować sama na "połowę
      niższą" emeryturę. Mam tylko szczęście, że mam oparcie w mężu, ale boję się
      ciągle,co stałoby się ze mną, gdybym na skutek jakiegoś losowego zdarzenia
      została sama z kredytem hipotecznym do spłacenia. Dlatego, Wando, jest bardzo
      wiele kobiet, takich, jak ja, które zazdroszczą Tobie wspomnianej
      niezależności, nie mam tutaj na myśli faktu bycia singlem, chociaż na pewno
      znalazłyby się osoby, które zazdroszczą Ci też i tego. Ja zazdroszczę Ci
      jeszcze możliwości ciągłego uczenia się, marzę o tym, by skończyć inne studia,
      nauczyć się biegle języka, ale niestety jest to obecnie poza moim zasięgiem
      finansowym (jedna pensja i wspomniany kredyt).
      Mam nadzieję, że mój post uświadomił Ci, że świat widziany z perspektywy
      odmiennej niż twoja, wygląda zupełnie inaczej.
      Pozdrawiam,
      A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka