Dodaj do ulubionych

Starsza pani i młode wilczki

08.10.10, 10:55
Myślę ,że poczucie własnej wartości a tym samym nie hodowanie kompleksów ,dystans do własnej osoby i umiejętność bycia sobą są przydatne w takich razach . Te podziały na starych i młodych w pracy są idiotyczne ... liczą się kompetencje , umiejętności ,potencjał itd. a to zależy od konkretnych osobowości a nie od metryki ...
Przyznam nieskromnie ,że często czułam się młodsza duchem ,mentalnie od moich często dużo młodszych metrykalnie współpracowników .
Obserwuj wątek
    • topolowka Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 12:50
      Ja bym chciala wiedziec, w jakim wieku jest pani psycholog. Dam glowe, ze jest bardzo mloda; i zapewne stad ten raczej obrzydliwy protekcjonalny ton i poklepywanie ludzi po czterdziestce po ramieniu: no, stare gapy, wezcie sie w garsc i wyrzeknijcie sie przymiotow mlodosci oraz czolgajcie sie pokornie w strone cmentarza.
      W sumie - taka psycholog nalezy obchodzic z daleka, a pomocy i terapii szukac u ludzi obdarzonych minimum empatii; nie tylko umiejetnoscia wzruszania ramionami w reakcji na cudze problemy i traktowania ich jako nierozsadne uroszczenia.
      • echtom Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 13:48
        Ja jestem po czterdziestce i zgadzam się z panią psycholog. Pracuję w zespole bardzo zróżnicowanym pod względem wieku, ale generalnie istotna jest dla mnie atmosfera w pracy, nie po pracy. Gdybym pracowała w zespole młodym, pewnie byłoby mi trochę przykro, że nie zapraszają mnie na klubowe imprezy, ale przyjęłabym, że taki lajf po prostu i nie dążyła do tego, by to zmienić. Moje córki nie zabierają mnie na imprezy i przecież nie mam do nich o to pretensji - rodziców też na swoje nie zapraszałam :)
      • rodini Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 16:11
        Hmm, pani psycholog nie jest już bardzo młoda, co stosunkowo łatwo sprawdzić:
        www.nowakowska.pl/teksty/?page_id=139
        To co, jeszcze jeden dowód na to, że stereotypy trzymają sie mocno? ;)
        I młodych i starych:-P

      • formic Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 16:45
        A jeśli taka pani psycholog nie jest bardzo młoda? Ciekawa jestem zdania czytelniczki.
        • rodini Re: Starsza pani i młode wilczki 10.10.10, 09:53
          formic napisała:

          > A jeśli taka pani psycholog nie jest bardzo młoda? Ciekawa jestem zdania czytel
          > niczki.

          Formic, wiek Pani psycholog nie ma tu nic do rzeczy (dla mnie). Odpowiedziałam na wcześniejszego posta, którego autorka była przekonana, że jest młoda i dlatego tak niesympatyczna dla starszej pani (z zespołu młodych wilczków).
      • bredkrumps Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 23:49
        tekst bardzo protekcjonalny, zgadzam sie...pracuje za granica i jeszcze nigdy nie spotkalam sie z tym ze jakiejs osoby nie zaprasza sie na impreze ze wzgledu na wiek..pracuje w anglii i nawet jezeli w moim zespole jest tylko 1 osoba po 40 i jedna po 50(! ) zawsze sa zapraszane i nikt nie czuje sie skrepowany- boze czym??to tylko wyjscie sluzbowe majace sluzyc zabawie,relaksowi,napiciu sie piwka i pogaduchach ktorych nikt nie pamieta nastepnego dnia...a na pewno nikt nie zastanawia sie o- boze co ta stara o mie pomysli-jakis belkot pani psycholog!!!!
        • sokolasty Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 06:45
          Kilka lat temu na jakiejś dyskotece w Niemczech zaskoczyła mnie obecność ludzi starszych niż 30 lat. W Polsce nie do pomyślenia, a tam standard. Analogicznie w pracy: w kapitalistycznych firmach sama młodzież, kierownikami ludzie przed trzydziestką. W Niemcowni, Francji - nie masz 45 lat, nie myśl o zostaniu szefem.
        • ilonka45 Re: Starsza pani i młode wilczki 15.10.10, 15:15
          Mimo, ze pracuejsz w Anglii to nadal myslisz typowo "po polsku" nazywajac osobe 50 letnia stara...
      • ilonka45 Re: Starsza pani i młode wilczki 15.10.10, 15:10
        W gruncie rzeczy nie mam zielonego pojęcia, jakie to są oczekiwania poza tym jednym - że będzie zapraszana na prywatne imprezy. Otóż wątpię. Raczej nie będzie. Młodzi ludzie wolą bawić się w swoim gronie i mają rację. Przypuszczam, że rozumują tak: 'Dla »pięćdziesiątki « styl zabawy i ekspresja pubowej imprezy mogłyby być trudne do przełknięcia. Pozostałby niesmak, osądy, oceny. Po cholerę nam takie smutki?'.

        I to ma byc psycholog????? Glupszej wypowiedzi w zyciu nie slyszalam. Zawsze w kazdej pracy bylam zapraszana na wszystkie imprezy, wg tej "pani psycholozki" ktos kto skonczyl 50 lat nie, nie tylko nie ma prawa do zabawy, ale nie potrafi sie bawic i rozmawiac z mlodszymi osobami. Na poczatek terapii dla pani psycholog proponuje zdjecie klapek z oczu i zejscie z wysokiego tronu.
    • cartahena Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 14:00
      Pani psycholog wywarla na mnie zle wrazenie. Z jej wypowiedzi ogolnie wynika, ze starsza osoba w zespole w zasadzie powinna czuc sie winna, ze nie jest juz mloda. A chyba nie o to chodzi.
      • formic Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 16:54
        Wydaje mi się, że dobrze jest jeśli czytamy ze ZROZUMIENIEM. Z wypowiedzi pani psycholog wynika zupełnie coś innego. Widać jednak jest to zbyt trudne, choć przecież proste.
        Właśnie nie o to chodzi w wypowiedzi pani psycholog :). Polecam przeczytać jeszcze kilka razy, może uda się zrozumieć :).
    • cartahena Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 14:11
      Pani psycholog sprawia wrazenie jakiejs malo empatycznej baby, ktora bagatelizuje czyjs problem. Chyba bym nie poszla do takiej psycholozki o pomoc. Zamiast porady w przyjaznym duchu, dostalabym reprymende, ze mam sie wziac w garsc,a nie zawracac glowy mlodym wspolpracownikom swoja checia zintegrowania sie z zespolem. Poza tym fakt, ze koledzy nie zaprosili jej na impreze jest juz dosc istotnym dowodem na fakt wykluczenia z grupy. Powinni ja zaprosic, a ona najwyzej by odmowila. I to, ze jej nie zaprosili pokazuje ich niekorzystny obraz, a nie jej "wine", ze sie przejela. A tak to przedstawia pani psycholog. Ja przynajmniej tak odbieram te sytuacje.
      • formic Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 17:15
        Doprawdy świetny komentarz, bardzo zabawny, ubawiłam się okropnie. Jeśli autorka tego komentarza potrzebuje po prostu pocieszenia i poklepania po ramieniu bez obiektywnej oceny problemu czy rzeczowej diagnozy, to nie polecam żadnego psychologa. Polecam za to najpierw zastanowić się nad własnym brakiem krytycznej autooceny. Młodzi ludzie na ogół są bezproblemowi i tym się różnią od pań Marzenek i im podobnych. Problemem pani Marzenki jest to, że sama ma problem ze sobą i usiłuje ten problem przerzucić na innych-młodszych. Ktoś kto nie ma problemów ze sobą, nie stwarza ich innym. Nie wyobrażam sobie jak można komuś mówić jak powinno wyglądać jego życie prywatne a takim bezczelnym naciskiem jest mówienie komuś kogo powinien zaprosić na prywatną imprezę. A może pani Marzenki nie zaproszono nie z powodu wieku, ale z zupełnie innego powodu. Może to ona zachowuje się protekcjonalnie do tych młodych? Przecież jak sama pisze (protekcjonalnie zresztą) - ma lepsze doświadczenie, jest starsza i wie lepiej, ale nie może być ciocią Klocią, tylko dlatego, że wie lepiej. Żałosne. A już prawie położyłam się ze śmiechu na podłodze czytając zdanie "Powinni ja zaprosić, a ona najwyżej by odmówiła." O rany, zastanawiam się po co robić taki cyrk ? Ktoś był asertywny i zachował się niezależnie. Brawo. Nie rozumiem, po co robić takie jaja i stwarzać chore pozory? Nikt nic nie powinien !!! A co do wieku pani Marzenki to myślę, że problem wymyśliła sobie sama. Pracuję w zespole mieszanym pod względem wiekowym i raczej jeśli powstają problemy to wynikają nie z różnic wieku, bo wcale ich nie odczuwamy. Problemem jest postawa ludzi i wiek tu nie gra żadnej roli. Myślę, że podobnie jest w zespole pani Marzenki. Pozdrawiam. Dobrze się ubawiłam.
        • ciotka-ltd A CO to za nowa polska moda na chamstwo? 13.12.10, 00:40
          Zgodze sie z toba, ze 1) Marzena sobie problem wymyslila; 2) ze jesli jest z grupy kumpli z pracy wykluczona, to nie przez wiek kalendarzowy, a 'matkowanie' etc.
          Niemniej nie podoba mi sie, jak sie zwracasz do internauty o odmiennych pogladach - to 'usmialam sie po pachy' to zwykle chamstwo zarozumialej aroganckiej biurwy, moze nawet i z licencjatem. I kropka:)
      • formic Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 17:21
        Mam jeszcze pytanie - czy do dentysty też Pani chodzi po to, żeby pocieszył w bólu zęba, czy po to, żeby ząb wyleczyć ???
    • formic Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 17:58
      W sumie gdybym miała się zastanowić czy jestem już starszą panią czy jeszcze nie, to nie bardzo bym wiedziała jak sobie odpowiedzieć. Może dlatego nie zawracam sobie głowy rzeczami, na które szkoda mojej energii. Jestem po czterdziestce. Zespół, w którym pracuję to przedział od 25 do 58 lat. Jeden z właścicieli ma 73 lata, ale mogę powiedzieć o nim, że jest dość młody duchem w pracy i całkiem rozrywkowy po pracy. Widać podobnie jak ja ma w tyłku swój wiek. Co do kolegów, z którymi pracuję to moja 40-letnia pracownica jest bardziej otwarta na zmieniające się otoczenie i rozwój niż inna 27-letnia. Myślę, że nie ma to żadnego związku z wiekiem ale z postawą, mentalnością, cechami charakteru, wartościami wyniesionymi z domu rodzinnego i z wieloma innymi czynnikami. Zdecydowanie coraz częściej widzę pewną tendencję ludzi do narzekania i szukania tzw. winnych za ich złe czucie się z sobą samym. "Za mało zarabiam" ok. załatwiam podwyżkę i co?- "no tak, ale myślałam, że dostanę więcej". Coraz częściej spotykam się z postawami roszczeniowymi wobec otoczenia i brakiem samokrytyki. To oczywiste, że wygodniej jest wymagać od innych a nie od siebie. To oczywiste, że łatwiej jest wymagać od innych syndromu ducha świętego. Wszyscy powinni się domyślać, że ktoś się źle ze sobą czuje i powinien go przytulić, rzucić wszystko i pocieszać. Wszyscy powinni rozumieć i ulgowo traktować. Ludzie zastanówcie się nad sobą choć trochę. Do pracy idziemy bo zawarliśmy kontrakt "coś za coś". Do pracy idziemy wykonać to, za co nam płacą. Młodzi ludzie, których spotykamy w pracy też mają swoje wewnętrzne problemy podobnie jak ci starsi. Nie mają żadnego obowiązku skupiać się na cudzym życiu i otaczać opieką panie, które mają dziwne problemy ze sobą. Może wystarczy się normalnie zachowywać, uśmiechnąć od czasu do czasu, nie przyjmować protekcjonalnej postawy a otoczenie samo zacznie do nas lgnąć i w sposób naturalny w pracy zacznie być przyjemnie. Nikt nie lubi malkontentów. Może tu tkwi problem pań Marzenek?
      • ika.13 Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 19:37
        Do formic
        Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości:). Ja również jestem po czterdziestce, a właściwie tuż przed pięćdziesiątką i pracuję w zróżnicowanym wiekowo zespole. Nie mam żadnych problemów z komunikacją z młodymi ludźmi, wręcz przeciwnie. Dobrze się dogadujemy i nie narzucamy sobie wzajemnie poglądów i zachowań.
        Czasem odnoszę wrażenie, że młode (26lat) mentalnie są starsze ode mnie, ale to ich sprawa i nie roztrząsam tematu.
        Wszystkim dojrzałym paniom pracującym w młodym zespole życzę dystansu do siebie i do otoczenia. Proponuję też, aby nie oczekiwały zaproszeń na prywatne imprezy po pracy, bo rzeczywiście różnica wieku czasem może okazać się barierą, której młodzi ludzie nie mają obowiązku przekraczać.




        • formic Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 20:18
          Dziękuję ika.13
          Jeśli ktoś się uprze to zrobi problem ze wszystkiego np. z powodu płci, wieku, wyznania a nawet z powodu tego czy ktoś pali, albo nie pali.
    • ika.13 Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 19:42
      i jeszcze jedno. Opinię Pani psycholog radziłabym wyżej piszącym przeczytać kilka razy i przemyśleć, zrozumieć, a dopiero później komentować.
      • rannie.kirsted Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 11:17
        opinia psycholozki jest baardzo uniwersalna i mozna odniesc ja ogolnie do kazdej relacji miedzyludzkiej. po prostu zasadza sie na tym ze nie mamy mozliwosci zmieniac innych ludzi ich zachowania, myslenia, stosunku do nas. mozemy co najwyzej (jesli naprawde chcemy cos zmienic w zyciu) - zmieniac SIEBIE, a nie innych. robimy na ludziach takie a nie inne wrazenie bo zachowujemy sie tak a nie inaczej. a zachowujemy zgodnie z tym co czujemy i myslimy.
        jak ktos ma pretensje do innych "wy jestescie tacy a tacy, nie lubicie mnie" to czeka go robota z samym soba(o ile oczywiscie naprawde chce jakichs zmian)
    • nika_75 Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 20:58
      Problemem tej pani jest chyba to, że oczekuje atmosfery w biurze w starym stylu: pogaduszki, imieninki, kawusia, zwierzanie się z problemów. Nikt jej tego nie zapewnia - czuje się źle. Powinna uświadomic sobie, że praca jest po to by pracować - oczywiście atmosfera w firmie jest bardzo ważna - ale to przecież pani psycholog poruszyła. Czy nasza bohaterka jest przez młodych poddawana mobbingowi? Nie! Nie jest dyskryminowana, poniżana, na pewno współpracownicy są dla niej uprzejmi, grzeczni, a w miarę potrzeby pomogliby się wdrożyć. A że nie chcą serdeczności, spoufalania się . mój Boże, czy to takie dziwne, że wolą się kolegować między sobą skoro są w podobnym wieku? Czy naprawdę pięćdziesięciolatka potrzebuje przyjaźni dwudziestolatków, żeby poczuć się dobrze? Musi wybrać się z nimi do pubu w prywatnym, pozabiurowym czasie, żeby nie czuć się "odrzucona" i nie będzie czuła się głupio, że wokół same małolaty, ale wreszcie super, bo wzięli ją, choć być może z grzeczności? Czy nie ma własnych koleżanek, przyjaciółek, aby po odpracowaniu osmiu godzin wrócić i iść do tego pubu z nimi?
      • echtom Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 22:12
        > Czy nie ma własnych koleżanek, przyjaciółek, aby po odpracowaniu osmiu godzin wrócić i iść do tego pubu z nimi?

        No właśnie można odnieść wrażenie, że ma dość ubogie pozapracowe życie towarzyskie. Albo chce się na siłę odmłodzic, imprezując z ludźmi w wieku jej dzieci.
        • rannie.kirsted Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 11:01
          jezeli w pracy etatowej spedzamy wiekszosc dnia przez 5 dni w tygodniu, to nie da sie bagatelizowac zlej atmosfery w pracy bo mozna wyladowac z depresja alkoholem i zawalem.
          uwazam ze trzymanie kogos na dystans tylko ze wzgledu na jego wiek jest brakiem kultury, obycia i w ogole swiadczy o ludzkiej wredocie. jak ktos slusznie zauwazyl na zachodzie to normalne ze na pracowe imprezy integracyjne chodza wszyscy, nie wyklucza sie 50latkow. a w durnej polsce to jakis stygmat - skonczylas tyle a tyle lat to do domu wnuki bawic, do pracy do ludzi juz sie nie nadajesz. jak tak w ogole mozna!
          druga rzecz, mysle ze rownie wazna co wiek bohaterki wywiadu, to jej zachowanie i sposob myslenia. jak slusznie stwierdzila psycholozka, myslenie od razu widac w naszym zachowaniu. nie ulega watpliwosci ze ta kobieta robi cos, co powoduje ze jej wspolpracownicy sie od niej dystansuja, i nie o sam wiek tu chodzi.
          • ciotka-ltd "Moje dzieci..." 13.12.10, 00:10
            To jest blad tejze pani. Ona mysli o wspolpracownikach jako o jej dzieciach, chce im matkowac... I to wlasnie jest problem. W pracy to moze obleci, bo pomocy, porady czy wyreczenia nikt nie odmowi, moze byc za to nawet i wdzieczny, jesli ta pani jest fachowa. Ale - wybaczcie - trudno sie bawic w pubie z matka-kwoka, choc z matka-kumplem to nie zla zabawa, mozna sie nawet razem wybrac i na podryw;)
      • sid.leniwiec Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 11:00
        Podpisuję się pod postem Niki.

        Poza tym nawet jeśli ktoś ma braki w życiu towarzyskim, to powinien się zastanowić, czy praca na pewno jest dobrym miejscem do ich nadrabiania (bo różnie bywa).
    • cartahena Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 22:27
      Z wypowiedzi powyzszych utwierdzam sie w przekonaniu, ze jednak podzialy miedzy ludzmi ze wzgledu na wiek maja sie bardzo dobrze w naszym spoleczenstwie. Ktos, kto jest starszy nie ma co liczyc na przyjazne stosunki w zespole, w ktorym pracuje, wlasnie ze wzgledu na wiek. Jak ona naiwna w ogole mogla myslec, ze koledzy z pracy zaprasza ja na impreze, nie calkiem przeciez prywatna, bo odbywajaca sie wlasnie z kolegami z pracy, a nie z podworka.
      Nie zauwazylam jednak, zeby ta pani Marzena robila z tego powodu jakas tragedie, jest jej tylko troche przykro. A moje przedmowcznie od razu odmowily jej tego poczucia. Podobnie jak pani psycholog, do ktorej jednak bym sie nie wybrala, bo wypowiedziala sie jak niezyczliwa osoba, ktora udziela reprymendy.
      To tak podobnie,jakby powiedziec niewidomemu po co sie pcha do teatru, przeciez slepy jest i jego miejsce jest w domu, a nie wsrod widzacych. I niech sie nie zali, bo nikt mu nie bedzie wspolczul. Sam sobie winien, powinien znac swoje miejsce. Juz mu pani psycholog to jasno wykaze.
      • nika_75 Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 22:57
        Cartahena przesadzasz.. Porównanie do niewidomego w teatrze przesadne. Gdyby pani nie zaproszono na słuzbową imprezę integracyjną bo nie pasuje - Twoje oburzenie byłoby w pełni uzasadnione. Ale tu grupa młodych znajomych z firmy poszła w prywatnym czasie pobawić się do pubu. Mogli wziąć kogo chcieli. Może nie byli zbyt taktowni.. zgoda. Ale nie zrobili w sumie nic złego. Ich wolny czas, ich sprawa. Poza tym oni się już znali, ona była nowa, obca, starsza..
        I czy pani zrobiło się "trochę" przykro? Wydaje mi się, że zrobiła z tego naczelny problem.
        A właściwie dlaczego negujesz stwierdzenie, ze każdy powinien znać swoje miejsce? Czy miejsce pięćdziesięciolatki jest koniecznie w pubie z dwudziestolatkami? Czy gdyby umiała popatrzeć na to z boku, z dystanu, nie pomyślałaby - a o czym ja bym z nimi rozmawiała, przecież czuliby się przy mnie skrępowani. I prawdopodobnie zrozumiałaby ich postępowanie. Ale tego właśnie zabrakło..
        • cartahena Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 23:05
          Pub to nie jest miejsce tylko dla mlodziezy. No, moze w w Polsce. Duzo sluzbowo jezdze po Europie i chodze do pubow, klubow, restauracji. Zapewniam Cie, ze przebywaja tam osoby w roznym wieku i nikt sie temu nie dziwi. Ba, osoby starsze sa mile widziane, bo zwykle maja zasobniejszy portfel, wiec nie spedzaja 5 godzin przy jednym piwie.
          Wracajac do opisywanego przypadku stwierdzam, ze pewne pozory powinny byly byc zachowane, czyli mogli ja zaproscic, a ona by poszla lub nie, zostalaby dluzej lub nie. Ale takie wlasnie zachowywanie pozorow to wyzsza szkola jazdy dobrego wychowania. Pewnie za duzo wymagam. Teraz malo kto dba o dobre samopoczucie innych. O czym zreszta powiedziala pani psycholog.
          • nika_75 Re: Starsza pani i młode wilczki 08.10.10, 23:43
            Ależ oczywiście, że pub nie jest tylko dla młodych. Chodziło mi o ten konkretny przypadek - czy nasza bohaterka jest pewna, ze świetnie by się bawiła i idealnie wkomponowała w towarzystwo dwudziestoletnich współpracowników? Czemu akurat teraz spotkanie w pubie stało się obiektem jej zazdrości i westchnień? Przecież dawno mogła skrzyknąć swoje przyjaciółki i dalej na ploteczki.
            • rannie.kirsted Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 11:04
              widocznie miala ochote spedzic ten czas z kolegami z pracy, a oni juz na jej towrzystwo ochoty nie mieli - i babce zrobilo sie zwyczajnie przykro. naprawde tak trudno to zrozumiec?
              • nika_75 Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 12:22
                rannie.kirsted napisała:

                > widocznie miala ochote spedzic ten czas z kolegami z pracy, a oni juz na jej to
                > wrzystwo ochoty nie mieli - i babce zrobilo sie zwyczajnie przykro. naprawde ta
                > k trudno to zrozumiec?

                Ja to rozumiem. Tylko, że sama sobie tę przykrość potęguje. Jak widać z mojego nicka jestem już grubo po trzydziestce. Także pracuję z ludźmi dużo młodszymi od siebie. Jednak nawet do głowy by mi nie przyszło próbować na siłę wciskać się w ich świat - studenckich imprez, koncertów, spontanicznych weekendowych wypadów. Spokojnie przyjmuję, że jestem na kolejnym życiowym etapie i dla nich już kimś nie z tego świata - żoną, matką, gospodynią domową. Czasy studenckiej beztroski już są za mną, po co mam na siłę do nich wracać? Owszem, pogadamy sobie, pożartujemy, ale przecież poza tym nie jesteśmy kompatybilni - wyłącznie jako współpracownicy.
                • rannie.kirsted Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 12:46
                  "Spokojnie przyjmuję, że jestem na kolejnym życiowym etapie i dla nich już kimś nie z tego świata - żoną, matką, gospodynią domową. "
                  no tak, a zona matka gospodyni domowa w zyciu nie pojdzie do pubu ze znajomymi z pracy. w ogole w polsce wystarczy pojsc do jakiegokolwiek klubu, pubu zeby zobaczyc ze 40tka to tam rzadkosc. przerazajace swoja droga.
                  tak jakby kobiety "w pewnym wieku" na wlasne zyczenie zamykaly sie w domu i sprowadzaly swoje zycie wylacznie do chlopa dzieci prowadzenia domu i ewentulanie, ale to juz pewnie takie male szalenstwo "przyjaciolek na kawke" - dla mnie to zgroza.
                  • ciotka-ltd Dla mnie tez:) 12.12.10, 23:51
                    Jestem blizej wieku owej opisywanej tu pani nizli Niki, ale mam to szczescie, ze mieszkam od lat w Wlk. Brytanii i pracuje na tutejszym uniwersytecie. Tu nie ma zadnego dystansu pokoleniowego pomiedzy kolegami z pracy. Wiecej, tu nikomu nie strzeli do durnego lba nazwanie 50-latki 'starsza pania' (vide: Madonna), czy pozostawienie jej poza pubem. Ba, tu mozna sie takze - choc raczej od swieta - zabawic z wlasnymi studentami na jakiejs studenckiej imprezie. Masz racje - rece opadaja na polska paranoje.
                • echtom Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 15:10
                  > Spokojnie przyjmuję, że jestem na kolejnym życiowym etapie i dla nich już kimś nie z tego świata - żoną, matką, gospodynią domową. Czasy studenckiej beztroski już są za mną, po co mam na siłę do nich wracać?

                  Zgadzam się. W pracy siedzę w pokoju z młodszą o 17 lat singielką. Świetnie nam się współpracuje, gadamy też o sprawach prywatnych, żartujemy i nie odczuwamy różnicy wieku. Ale po pracy ona czasem umawia się na wspólny obiad z młodymi koleżankami z innego działu, a ja w tym czasie jadę do domu robić obiad dla rodziny. I nie obrażam się, że mnie nie zapraszają - sama wolę w wolnym czasie spotkać się na kawę z przyjaciółką i pogadać o problemach matek dorosłych dzieci.
                • miliwati Re: Starsza pani i młode wilczki 11.10.10, 10:07
                  nika_75 napisała:

                  > nicka jestem już grubo po trzydziestce. Także pracuję z ludźmi dużo młodszymi o
                  > d siebie. Jednak nawet do głowy by mi nie przyszło próbować na siłę wciskać się
                  > w ich świat - studenckich imprez, koncertów, spontanicznych weekendowych wypad
                  > ów. Spokojnie przyjmuję, że jestem na kolejnym życiowym etapie i dla nich już k
                  > imś nie z tego świata - żoną, matką, gospodynią domową. Czasy studenckiej beztr

                  Szacun, wodzu ;-) Udała Ci się bardzo ważna rzecz, nie wpakowałaś się w obowiązującą sztampę "dla wszystkich dobre jest to samo, a konkretnie to samo co dla studenta". Gratuluję dojrzałej samoświadomości.
        • ilonka45 Re: Starsza pani i młode wilczki 15.10.10, 16:28
          Co to znaczy "znac swoje miejsce"? ja akurat chodze na wszystkie imprezy z pracy (ludzie w przedziale wiekowym 22-60 i gdyby mnie przestano zapraszac ze wzgledu na wiek poczulabym sie dotknieta, moze jescze mi "poradzisz", zebym spodni nie zakladala, bo nie "wypada"? Na szczescie tutaj ageism jest karalny, a ja znam swoje prawa, zgadzam sie z Cartahena w 100%
          • echtom Re: Starsza pani i młode wilczki 15.10.10, 20:36
            > Na szczescie tutaj ageism jest karalny, a ja znam swoje prawa

            Czyli w takiej sytuacji złożyłabyś skargę na tych, którzy Cię nie zaprosili, i domagała ich ukarania?
      • formic Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 02:31
        Podziały między ludźmi są takie, jakie ci ludzie sobie sami stworzą. Z zamieszczonych tu wypowiedzi wnioskuję jedno - nie ma podziałów ze względu na wiek, ale jest chęć ich udowodnienia. Jak wspomniałam w poprzednich komentarzach pracuję w zespole "mieszanym" wiekowo. I nie odczuwam czegoś, co można by nazwać różnicą wiekową. Odczuwam za to dość boleśnie różnice w postawach i nie ma to nic wspólnego z wiekiem. Ani nie faworyzuję młodszych, albo starszych. Podobnie jak i ich nie dyskryminuję. Sama też nie czuję się ani faworyzowana z tego powodu ani dyskryminowana. Nie zauważyłam też żeby na przyjazne stosunki w pracy miał wpływ nasz wiek. Ludzie w pracy czują się czasami źle z różnych powodów. Nasze odczucia i emocje są jednak czymś normalnym. Za to nie jest normalną sytuacja, kiedy posuwamy się do używania fałszywych argumentów i uogólnień, aby usprawiedliwić swoje własne braki przenoszące się na jakość pracy, kiedy próbujemy przerzucić odpowiedzialność na kogoś za siebie. Wtedy właśnie tworzy się dziwna sytuacja, która ma wpływ na cały zespół i zapewniam nie jest to przyjazna atmosfera. Można by sporo na ten temat pisać. Nie to jednak chciałam uczynić głównym tematem tej wypowiedzi. Chodzi mi o coś zupełnie innego. A mianowicie o ocenę pani psycholog. Pani psycholog wypowiedziała się rzeczowo, bo taka była jej rola w tym wywiadzie. Nie zaproszono jej do tej rozmowy jako przypadkowego przechodnia z ulicy. Z psychologią jednak jest tak, że w przeciwieństwie do chirurgii, nie można podać zastrzyku przeciwbólowego na zranione emocje. I nie ważne, czy rzeczywiście są zranione przez kogoś, przez krzywdzące działanie, czy sami na własne życzenie się okaleczamy emocjonalnie. Jednak rolą psychologa nie jest też bycie mamką, nianią, płaczką czy kimś w tym rodzaju. Podobnie jak trudno jest wymagać, aby na zadawane publicznie pytania psycholog miał się wypowiadać tak jak na indywidualnej terapii. Po pierwsze za mało informacji na zadany temat. Po drugie tu psycholog nie rozmawia z osobą z problemem, ale raczej hipotetycznie o samym problemie w sposób dość ogólny, chociażby dlatego, że problem ten nie jest dość dokładnie zbadany i przedstawiony.
        Cartaheno pisze Pani, że pozory są wyższą szkołą jazdy dobrego wychowania. Co prawda nie zgadzam się z tym. Jeśli już do za wyższą szkołę jazdy uznałabym dyplomację, ale nie pozory. Pozory są obrzydliwe, ale to moje odczucia i ocena. Pozwolę sobie jednak zauważyć, że zakładanie jak zachowa się pani psycholog w przypadku wyznaczania miejsca w społeczeństwie osobie niewidomej nie leży w dobrym tonie. Nie wiemy nawet czy pani psycholog w ogóle chciałaby wyznaczać komukolwiek gdzieś jakieś miejsce. Myślę, że na podstawie jednego wywiadu nie posiada Pani odpowiedniej wiedzy na temat pani psycholog, żeby usiłować charakteryzować jej postawę i w pewnym sensie osobowość. Sugerowanie jej braku delikatności w sprawach delikatnych jest co najmniej niegrzeczne. Tym bardziej jeśli wyczuwamy w tej wypowiedzi protekcjonalny ton.

        • sid.leniwiec Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 11:06
          Ależ oczywiście, że wiek nie jest problemem, u mnie w pracy są osoby od 25 do 65 roku życia i wiek jest tu ostatnia przyczyną sporów. Lepiej dogaduję się z koleżanka starszą o 15 lat, niż z taką starszą o 4 lata. A do knajpy można pójść w zróżnicowanej grupie wiekowej.
          Tylko że bohaterka wywiadu, jak już zauważono w innym poście, chyba oczekuje takich kawuś i pogaduchów jak to bywało kiedyś. I KONIECZNIE chce się kumplować ze wszystkimi. Po co? Ja myślę, że sama sobie wmówiła, że jej wiek jest problemem i podciąga pod to swoje obserwacje.
        • cartahena Re: Starsza pani i młode wilczki 10.10.10, 15:56
          Dyplomacja ma cos z gry pozorami. Szkoda, ze tego nie wiesz. Przez cale zycie cos lub kogos udajemy. I jeszcze raz stwierdzam, ze tzw. dobre wychowanie to nic innego jak zachowywanie pozorow. Np. udawanie, ze nie slyszylymy, ze ktos beknal przy stole.
          Moze pani psycholog jest swietnym specjalista, ale wg mnie w tym akurat wywiadzie nie za bardzo sie popisala. Ja na miejscu pani Marzeny oczekiwalabym od psychologa jakiejs proby nakierowania na mozliwosci lepszego zgrania z grupa, a nie stwierdzenia "jestes juz stara, wiec nie zawracaj glowy mlodym ludziom, ktorzy Cie nie chca". Otoz, mi sie wydaje, ze jak najbardziej by zechcieli, trzeba tylko wiedziec jakie sa sposoby na zblizenie sie do nich. A tego w wypowiedzi psycholozki mi zabraklo.
          • echtom Re: Starsza pani i młode wilczki 10.10.10, 17:21
            > Ja na miejscu pani Marzeny oczekiwalabym od psychologa jakiejs proby nakierowania na mozliwosci lepszego zgrania z grupa, a nie stwierdzenia "jestes juz stara, wiec nie zawracaj glowy mlodym ludziom, ktorzy Cie nie chca".

            Ale po co? Gdyby pani Marzena zamiast tego żaliła się, że mężczyźni już się za nią nie oglądają tak jak kiedyś, co wg Ciebie pani psycholog powinna jej doradzić?
            • cartahena Re: Starsza pani i młode wilczki 10.10.10, 23:16
              Nie zauwazylam, zeby pani Marzena wybierala sie do psychologa po porade, wrecz przeciwnie, to pani psycholog tutaj sie wypowiada na podstawie krotkiego listu. Sama zreszta stwierdza, ze ma zbyt malo danych na temat tej osoby. Ale za to jej wypowiedz jest dluga i karcaca. Ja to przynajmniej tak odebralam.
              Przyklad z mezczyznami jest odmienny. Aczkolwiek slyszalam, ze im kobieta piekniejsza tym trudniej jest sie jej pogodzic ze zmniejszajacym sie zainteresowaniem mezczyzn jej osoba. Brzydka kobieta niegdy tego zainteresowania nie odczuwala, wiec nie ma porownania i nie ma sie czym przejmowac. Wiec te piekne starzejace sie moze beda chcialy zasiegnac pomocy psychologa. A psycholog powien "a po co?". To kij z takim psychologiem.
              • echtom Re: Starsza pani i młode wilczki 11.10.10, 10:32
                > Wiec te piekne starzejace sie moze beda chcialy zasiegnac pomocy psychologa. A psycholog powien "a po co?". To kij z takim psychologiem.

                Ok, ale co powinien powiedzieć? Albo inaczej - co Ty byś powiedziała przyjaciółce, która miałaby taki problem?
            • mrarm Re: Starsza pani i młode wilczki 12.10.10, 08:28
              Zadbać o siebie? Stać się atrakcyjną na jakimś dodatkowym polu niż ciało i cielesność?
              • ciotka-ltd Cieplo, cieplo...Ale nie calkiem. 13.12.10, 00:01
                Mowa tu o raptem 50-latce, a zadbana 50-latka w dzisiejszych czasach nie jest 'starsza pania'. Co zaproponowac? ELEGANCJE. I ta przyciagnie spojrzenia panow w roznym wieku. I zazdrosne zerkniecia innych pan.
    • alamakotalive Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 01:44
      Pani "psycholozka" zapomina, ze jedynym sposobem na to zeby sie nie postarzec jest popelnic samobojstwo w wieku lat dwudziestych.
      Poza tym ten artykul to wierutne bzdury potwierdzajace jak chamska i zacofana (nadal) jest nowa polska pseudointeligencja.
    • jaroslawa.kaczynskego [...] 09.10.10, 07:57
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • claratrueba Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 08:57
      Pani psycholog ma b. dużo racji, choc racja niekoniecznie jest "miła" dla zainteresowanej. W ogóle prawda rzadko jest miła.Jestem nieco młodsza ale w podobnej syt. I zdaję sobie sprawę, że mogę być tylko "starszą koleżanką" a nie "koleżanką"dla młodszych, dokładnie tak samo jak dla ludzi z mojego srodowiska w wieku, kiedy mogliby byc emerytami jestem "młodszą koleżanką". To oznacza, że wesołe imprezki odpadają. Osobie czy starszej czy młodszej trudno sie "wpasować" i bawi się źle (sprawdziłam). Ale nie odpada dobra współpraca merytoryczna i "ciociowe dobre rady" byle sie z nimi nie narzucać, a dawac na wyraźną prośbę zainteresowanego i w formie niekategorycznej. Po prostu wiek i to za nim idzie- doswiadczenie, ostroznośc, która dawno zastapiła młodzieńczą skłonnośc do ryzyka i wiarę, "że jakos to będzie" to sa róznice niemozliwe do zniwelowania. Podobnie jak różnice gustów znacznie utrudniaja towarzysko-zabawowy kontakt (o ile są, bo nie zawsze). Ja ze swoimi "młodymi" nie próbuję sie integrować na siłę, udając, że jestem jak oni. Bo nie jestem. I doskonale się z nimi dogaduję bo oni chca wiedzieć co moje zyciowe doświadczenie i wiedza troche bardziej już ugruntowana mówi w kwestii ich problemów, a ja ich często pytam jak oni cos widzą bo mi pewnej świeżości spojrzenia już brakuje czasem. A i sa tematy, w których wiek nie gra roli- sport, muzyka rockowa, literatura, najnowsze filmy. I to są tematy do luźnych pogadanek. Z kolegami z pracy, "kolegów z paczki" to sie ma gdzie indziej- w swojej grupie wiekowej na ogół.
    • sid.leniwiec Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 10:53
      Bardzo podoba mi się takie podejście - "miejsce pracy jest po to, żeby iść, zrobić porządnie to, za co nam płacą, a potem zająć się własnym życiem".
      Oczywiście, można mieć znajomych z pracy, pogadać na tematy pozasłużbowe, spotkać się po robocie. Ale te zwyczaje biurowe - imieniny, urodziny, ciasteczka, ploty, każdy wie wszystko o wszystkich, życie towarzyskie w pracy - koszmarne, acz powszechne.
      • rannie.kirsted Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 11:08
        a mnie nie dziwi ze ludzie organizuja sobie zycie towarzyskie tez w pracy - jezeli spedzaja w niej wiekszosc dnia przez 5 dni w tyg - to jest to po prostu wiekszosc zycia - wiec nic dziwnego ze zycie prenosi sie czesciowo do pracy - stosunki przyjacielskie, wrogie, romanse itp itd. jestesmy tylko ludzmi w koncu:P
        • sid.leniwiec Re: Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 12:06
          Ok, ale czasami/często przybiera to niezdrowe rozmiary.:) Poza tym w kontaktach na gruncie prywatnym nie spotykasz się z taką dwulicowością, jak w kontaktach służbowo-prywatnych. I powodem nie zawsze jest rywalizacja zawodowa.
    • q-ku a to tę panią kręcą impry w pubie??? 09.10.10, 11:00
      ma za złe coś czego wcale sama zapewne nie chce
      po co jej ciągać się do pubu z 25latkami?
      przecież wcale jej to nie będzie bawiło

      (mnie też by nie bawiło - mam 46 lat i wolę co innego)
      zatrudniam ludzi w wieku 22-33 lat, lubimy się i mamy dobry klimat w pracy, ale na dyskoteki razem nie chodzimy:-)

      trzeba być dobrym w swoim fachu i znośnym jako człowiek
      to wystarczy

      "integracja" na siłę, włażenie sobie w sferę prywatną to jakiś koszmar naszych czasów
      • ciotka-ltd Buhahaha! To Polska wlasnie... 13.12.10, 00:14
        Do przyzwoitych brytyjskich pubow bardzo niechetnie wpuszcza sie ludzi przed trzydziestka, a do niektorych nie ma sie w ogole wstepu przed ukonczeniem 25 roku zycia. Gros klienteli to wlasnie ludzie dojrzali, w srednim wieku... Niemniej co kraj to obyczaj i w Polsce puby dziwnym trafem zastapily kluby mlodziezowe:)))
    • emeralda Starsza pani i młode wilczki 09.10.10, 11:13
      Matko, co za przemądrzała pani psycholog! Narcyz wypisz wymaluj. Psychologu, lecz się sam. Ot co!
      • rannie.kirsted psycholog nie jest od glaskania po glowie 09.10.10, 11:21
        psycholog ma nam pomoc wyjsc z jakiegos problemu - o ile naprawde tego chcemy. a wiekszosc osob idac do psychologa oczekuje POGLASKANIA PO GLOWIE I PRZYTAKIWANIA. tak tak, jestes biedna, to oni sa winni, oni są zli nie lubia cie, caly swiat jest przeciw tobie ty jestes niewinna.
        psycholog ma pomoc - a pomoc to nie jest glaskanie. ma powiedziec z pozycji osoby stojacej z boku i posiadajacej wiedze i doswiadczenie - widze twoja sytuacje tak a tak. to twoja sprawa czy chcesz cos z tym zrobic i tylko od ciebie to zalezy.
        pani Marzenka oczekuje ze ludzie beda inni. ma do nich pretensje ze sa tacy jacy sa. powodzenia w naiwnosci , naprawde.
        • wyrwana.z.kontekstu Re: psycholog nie jest od glaskania po glowie 09.10.10, 14:52
          Psycholog powinien przede wszystkim ZROZUMIEĆ problem, ta pani nie rozumie.
          • ka-mi-la789 Re: psycholog nie jest od glaskania po glowie 09.10.10, 18:44
            Wręcz przeciwnie, rozumie go świetnie (na tyle, na ile jest to możliwe, mając do dyspozycji ogólnikową relację tylko jednej z zainteresowanych stron). Tyle, że zrozumienie nie jest równoznaczne z przytakiwaniem, utwierdzaniem delikwenta w poczuciu krzywdy i użalaniem się nad nim.
    • caperucita Starsza pani i młode wilczki 12.10.10, 14:37
      Może problem tej pani wynika nie z "zaawansowanego" wieku, tylko z jej nastawienia do niego. I chyba z braku ciekawego życia prywatnego, które może być nawet ciekawsze niż u młodych ludzi.
      • sid.leniwiec Re: Starsza pani i młode wilczki 12.10.10, 20:02
        > Może problem tej pani wynika nie z "zaawansowanego" wieku, tylko z jej nastawienia do niego.

        O właśnie, mnie też o to chodziło.
    • ciotka-ltd Problemem pani Marzenki jest to, ze ona CZUJE sie 13.12.10, 00:23
      MATKA!!! Ze chce matkowac etc, o czym sama pisze. Czuje sie tez 'starsza pania' ledwie przekroczywszy 50-tke, co na Zachodzie jest zadnym wiekiem (chyba ze chodzi o ciezka prace fizyczna). Pani Marzenka jest 'starsza pania' nie metryka, nie cialem, ale DUSZA. Gdyby - jak ktos tu trafnie wspomina - tak naprawde miala w nosie swoj wiek, to powstalyby naturalne kumpelskie kontakty pomiedzy nia i jej kolegami (a co to za podzialy gustow muzycznych i literackich? ja tego nie pojmuje, bo muza czy powiesc jest albo dobra, albo nie - nie widze tu szczegolnej roznicy gustow pomiedzy mna i wlasna corka), i zaproszenie jej do pubu byloby takze calkowicie naturalne. To Marzena sie izoluje swoja 'matkowatoscia' i - co tu oczywiste - zbiera tego efekty: zaproszenie do pubu kumpeli z pracy jest naturalne, zaproszenie do pubu matki - lekko zenujace, wymagajace namyslu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka