zewszad_i_znikad Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 11:42 Bohaterce artykułu byłoby na pewno łatwiej, gdyby nie cała kulturowa strona jej wątpliwości. Wyraźnie czuje się samotna, ale i ma poczucie, że coś POWINNA. Zresztą autorka w którymś momencie bardzo trzeźwo zauważa, że byłoby z jej strony nieodpowiedzialnością decydować się na dziecko, bo ono przecież też jest podmiotem. To chciałabym podkreślić. Chyba najpowszechniejszy stereotyp dotyczący kobiet, które nie chcą mieć dzieci, głosi, że są to egoistki. A czy na pewno ludzie nigdy nie decydują się na dzieci z pobudek egoistycznych? Żeby "miał ci kto szklankę wody podać" (istnienie dziecka DLA rodzica), żeby mieć "takiego bejbika", taką żywą lalkę, żeby lepiej wyglądać w oczach rodziny... Czy na pewno odrzucenie możliwości posiadania potomstwa jest większym samolubstwem, niż płodzenie dzieci dla siebie, a nie dla nich? Jeżeli o mnie chodzi, mam prawie 30 lat i jestem nie tylko panną, ale i dziewicą. I jestem z tego zadowolona, a nawet dumna - dumna z tego, że potrafię się opierać wysyłanym do nas ze wszelkich stron komunikatom społecznym (od "rodziny jako powołania kobiety" po "zahamowania seksualne jako coś, czego nie należy odczuwać" - tak, to w pewnym sensie zahamowanie, uczucie obrzydzenia, ale nie mam żadnej chęci ani potrzeby tego zwalczać), że potrafię przemyśleć strukturę tej siatki kulturowej, w której żyjemy, że potrafię domagać się uznania mojego sposobu życia za równoprawny z każdym innym wyborem życiowym, który nie prowadzi do krzywdy bliźnich. Oczywiście nie określam się jako "singielka" - nie mam ochoty wpisywać się w mody, wolę się określać jako "ta, która NIE POTRZEBUJE męża", "jednoosobowa", "twarda baba" (w opozycji wobec pragnienia podobania się - chcę tylko, by zwracały uwagę moje pstrokate stroje, nie pragnę być piękna ani seksowna), "skoczniołazica" (w sensie: po co mi związek, po co mi seks, jeżeli mam ciekawsze rzeczy do roboty, od wspomnianego właśnie zwiedzania skoczni narciarskich po układanie puzzli). Jedno, czego się domagam, to uznanie, że pewien odsetek ludzi nie pragnie bycia w związku ani uprawiania seksu i że jeżeli taka postawa odpowiada osobie zainteresowanej, nazywanie tego czymś nienormalnym oznacza brak poszanowania cudzej odrębności i podmiotowości. Że niechęć do seksu to tak samo zwyczajna rzecz, jak niechęć do śliwek albo Mazur. Pytanie, czy na pewno większość z nas PRAGNIE posiadania "drugiej połówki", czy zostaliśmy NAUCZENI, ŻE MAMY TEGO PRAGNĄĆ, to już wyższa szkoła jazdy. Ale czasami warto stawiać i takie pytanie, by móc odnaleźć swoją własną, jednorazową, wyjątkową drogę, by móc odrzucić napisane z zewnątrz scenariusze, jeżeli czujemy, że nie wyrażają one naszej swoistości. Odpowiedz Link Zgłoś
sunflower03 Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 14:58 zewszad_i_znikad napisała: > > Jeżeli o mnie chodzi, mam prawie 30 lat i jestem nie tylko panną, ale i dziewic > ą. I jestem z tego zadowolona, a nawet dumna - dumna z tego, że potrafię się op > ierać wysyłanym do nas ze wszelkich stron komunikatom społecznym (...) o litosci, bycie dumną z powodu bycia dziewica w Twoim wieku to ostatnie co powinno Ci przyjsc do głowy...to jest wlaśnie bzdurne przeinaczanie wszystkiego na wlasną modłe... Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: Czemu winne są trzydziestki 10.12.10, 00:11 wybacz ale jakas straszna ideologie dorabiasz do swojego bycia panna i dziewica:) to z pobudek ideologicznych nimi jestes?? oczywiscie nie ma sie czego wstydzic - bo to wybor i decyzja kazdego czlowieka - ale zeby byc dumnym??z czego? ze zamiast seksu ukladasz puzzle? twoj wybor ale jaki to powod do dumy? jezeli chodzi o poped seksualny to ciezko to okreslac jako rzecz ktorej zostalismy nauczeni... to przeciez jest kwestia biologii a nie kultury. oczywiscie to jest prawda ze na obecna chwile media usilnie nas przekonuja ze bez seksu jestesmy nikim - warto sobie uswiadomic istnienie takiej spolecznej presji i ja olac:) no ale powtorze dla mnie preferencje seksualne czy aseksulalizm (ktory jednak jest uznawany jako anomalia czy ci sie to podoba czy nie) nie sa powodem ani do wstydu, ani do dumy. Odpowiedz Link Zgłoś
ckm1 Re: Czemu winne są trzydziestki 10.12.10, 13:12 kadanka napisała: > wybacz ale jakas straszna ideologie dorabiasz do swojego bycia panna i dziewica > :) to z pobudek ideologicznych nimi jestes?? .......... No żesz ......, przecież dziewczę wyraźnie napisało że seks ją nie interesuje, więc po co na siłę chcesz ją uszczęśliwiać. Żyj i daj przede wszystkim żyć innym po ichniemu i nie dorabiaj ideologii do cudzego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
kosmosiki Dorabianie ideologii... 11.12.10, 00:10 Jak by nie było - powijasz dzieciaka z egoizmu czy z altruizmu i wszystko pomiędzy - nie ma to znaczenia. Po prostu powstaje dziecko, rośnie i jest człowiek i się dalej mnoży. Niepotrzebne filozowanie uprawiasz - nawet jeżeli ktoś spłodził po to aby mieć "bejbika" to co? Źle? Ludzie muszą się rozmnażać jakoś. Odpowiedz Link Zgłoś
tamiko Re: Czemu winne są trzydziestki 11.12.10, 13:28 A odetchnęłam głebiej po przeczytaniu Twojego postu. Często nie wiemy, czego tak naprawdę pragniemy i ulegamy wzorcom kulturowym. Czasami wiemy, albo przeczuwamy, ale i tak robimy coś innego, bo wydaje nam się, że to czego chcemy jest "złe", "nienormalne". I mamy potem naród sfrustrowanych. Ja chcę związku. Ale jestem sama i w tej samotności też jest mi dobrze. Jest mi dobrze w każdej sytuacji, która nie wymusza na mnie udawania. A związki, które mi się trafaiały, takie były. Póki nie znajdę kogoś z kim będzie mi naprawdę dobrze tak na codzień, to będę sama. I możecie mnie nazywać egoistką - nie jestem nią. Nikt z moich znajomych i przyjaciół tego nie powie. Ani ludzie, z którymi pracuję. Wiem to, wiem jaka jestem, jakie mam ograniczenia, marzenia i mocne strony, jakie oczekiwania co do życia. I zgodnie z tym żyję. Nie pasuję w schemaciki, a jeśli ktoś mnie w nie wciska, to jego sprawa, póki nie czuję tego na własnej skórze. Powodzenie wszystkim szczęśliwym i dążącym do szczęścia swoją drogą - czy to w związku czy w samotności. Kochajcie samych siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
tuhanka Re: Czemu winne są trzydziestki 12.12.10, 17:18 Gratuluję i chcę Ci powiedzieć, że nie jesteś w swojej postawie odosobniona. Odpowiedz Link Zgłoś
mahadeva Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 11:47 moim zdaniem - choc to trudne - warto patrzec na swiat racjonalnie sama nie mam meza, dzieci - po 3 lat bycia samej mam trudny zwiazek z facetem 'po przejsciach'. od wielu lat nie wierze juz w bajki! owszem, kiedys zakochalam sie w ksieciu, ale jakies problemy tez sie pojawily w koncu. teraz mam faceta, z ktorym sie kochamy, ale mamy MASE problemow. czasem przygladam sie innym facetom i nie wyobrazam sobie, zeby z nimi byc - za duzo nas dzieli - a tu przeciez potrzebne sa jakies podobienstwa, zeby moc sie dobrze czuc. podsumowujac - zwiazki sa chyba przereklamowane! :) owszem, nie fajnie byc samemu - ale nie ma co oczekiwac, zeby bedzie idealnie.. Odpowiedz Link Zgłoś
fakie Musze powiedzieć ze sie usmiałem 09.12.10, 11:50 nie dlatego ze komus jest zle, czy nie osiaga tego co jest jemu/jej potrzebne zeby czuc sie szczesliwym ale odczuwanie napiecia z powodu bycia samemu dlatego ze taka jest presja otoczenia i dlatego ze " wszyscy przeciez tak robia " jest naprawde zupełnie niezrozumiałe. Ja mam 31 lat i jestem samemu całkowicie z wyboru - i rzeczywiscie ludzie naokoło mówia różne dziwne rzecz ale co mnie interesuje ich zdanie ? To moje zycie i zrobie z nim co mi sie bedzie podobać - na pewno nie pozwole innym dokonywac za mnie ( nawet a moze zwłaszcza pośrednio poprzez wywołanie presji ) tak waznych wyborów. Wiec jezeli sam/sama czujesz ze chcesz z kims byc to powodzenia ! Działaj , walcz i bądz szcześliwy/szczesliwa (albo kup kolejnego psa jesli masz na to ochote :) bo kazdy na to zasługuje. Nie pozwalaj tylko zeby twoje zycie odbywało sie pod dyktando tego " co ludzie powiedzą " :) Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Focus pokus 09.12.10, 20:30 A jednak Twój skromny post również w całości tańczy wokół tego, "co ludzie powiedzą". Jak to możliwe? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Focus pokus 10.12.10, 01:35 A mnie bardziej zastanawia, jak to mozliwe, ze wszyscy musza byc szczesliwi. I to muszą z wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
fakie Re: Focus pokus 10.12.10, 10:43 Oczywiscie ze nie musza - ale czy znasz jakas osobe która by tego nie chciała lub na to nie zasługiwała ? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Focus pokus 10.12.10, 11:17 Znam co najmniej kilka. Jak ktos musi byc szczesliwy, to znaczy, ze szczesliwy raczej nie bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
fakie Re: Focus pokus 10.12.10, 12:06 No coz tzn ze masz szerszy krag znajomych bo ja nie znam nikogo kto chciałby sie specjalnie umartwiać - moim zdaniem zycie i tak samo w sobie potrafi dac w kość wiec po co sobie dokładać ? Chyba ze mówimy o ludziach ze stwierdzona klinicznie depresja ale to juz jest jednostka chorobowa. Natomiast jezeli ktos ma na to ochote to takie jego swiete prawo i nie mnie to oceniać. Najwazniejsze zeby kazdy samemu wybrał co mu odpowiada bo sam decyduje o własnym zyciu - " uszcześliwianie ludzi na siłe " drażni mnie okrutnie bo takie własnie zachowanie widze u wielu " zyczliwych " który regularnie zadaja mi pytania pt " Co bedziesz robił bez rodziny na starość ? Przecież rodzina jest najważniejsza ". Więc jezeli z mojej wypowiedzi wynika ze " kazdy musi byc szczesliwy czy tego chce, czy nie " to nie takie było zamierzenie. Kazdy ma prawo robić to na co ma ochote jesli nie krzywdzi przy tym innych. Moja własna juz interpretacja jest fakt ze jezeli ktos robi to na co ma ochote to jest szczesliwy - bo tak własnie jest w moim przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
fakie Re: Focus pokus 10.12.10, 10:44 Bo własnie to mnie najbardziej w tym tekscie uderzyło co tez w pierwszy zdaniu całkiem wyraźnie napisałem. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Focus pokus 10.12.10, 15:32 No właśnie tak sobie drążę, dlaczego podekscytował Cię ten tekst do tego stopnia. Nie to, że złośliwie. Może uruchomił Twoje własne lęki w tym obszarze? Może też paranoja pt. "co ludzie powiedzą" jest czymś powszechnym? Może ma to nawet coś wspólnego z charakterem ekhm... narodowym. Ja np. zwróciłem uwagę bardziej na meble na zdjęciach i niedobory materialne oraz te związane z "osiągnięciami" i "realizacją". Odpowiedz Link Zgłoś
leroy_brown Nie ma sie co martwić 09.12.10, 12:00 Nie ma się co martwić, a zagraniczny poeta podaje proste rozwiązanie takich problemów: When you're sad and when you're lonely And you haven't got a friend Just remember that death is not the end When you're standing on the crossroads That you cannot comprehend Just remember that death is not the end Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink To jest lepsze 09.12.10, 21:15 "Every day it's getting closer Going faster than a roller coaster A love like yours would surely come my way" To Twoje to prawie jak pieśń ostatniego śmiertelnika na globie obchodzącego 118 urodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
phalaenopsis Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 12:06 A ja myslałam, że takie rzeczy wypisują tylko egzaltowani chłopcy na forach. Tymczasem baba babie... Jedna baba przepusciła w redakcji te wypociny, które wydrukowano w 'WO' (kolejny raz oddycham z ulgą - jak dobrze, że już sobotniej nie kupuję) a druga nabrała się i czyta. Pytam więc: co z tego? Co wynika z tego artykułu, oprócz tego, że ktos pomylił kozetkę (na którą go stać) z publicznym medium? To miało być cool? Dziewczyna emocjonalnie nastoletnia? Sorry, ale neurotyzm jest demode, a brak charakteru wygląda dobrze tylko u owiec. Rozumiem też, że autorce Mikołaj podarował akurat cyfrówkę... dalej mi się nie chce - You've just been Internet Bitch Slapped. Odpowiedz Link Zgłoś
mali_kali Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 13:01 A ja myslalem, ze egzaltowane dziewczeta wypisuja takie rzeczy na forach internetowych. Jak widac jednak feministki tez maja ciagoty do grafomanii. Pomimo ich calego nadecia o nowoczesnosci, elitarnosci i postepowosci ich myslenia. Bo przeciez w Szwecji... Kupa w Szwecji! I tak jestescie schorowane i 90% z pan inteligentek chodzi do terapeuty/psychologa/psychoanalityka. Odpowiedz Link Zgłoś
lililimarlene Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 13:23 Moim zdaniem to jest case study problemu, który w Polsce jest zamiatany pod dywan, a nie kozetki. Bo stygmatyzuje się społecznie kobiety, które nie zrealizowały idealnego modelu polskiego życia, czyli studia po to by znaleźć męża, od razu dzieci, kredyt, samochód etc. A w wieku 30 lat już wszyscy przekreślają kobiety, że stare panny, sfiksowane itp. Ja sama już odczuwam presję społeczną ze strony rodziny, mimo 26 lat. Nie wiem może przegapiłam okres wiązania się, największą dotychczasową swojego życia zostawiłam prawie 4 lata temu i uważam, że to była bardzo dobra decyzja, bo teraz byłabym chyba jeszcze bardziej nieszczęśliwą kobietą w trakcie rozwodu. Może byłam niedojrzała do tego by budować wspólną przyszłość. Może za bardzo skupiłam się na godzeniu, pracy, studiów, kursów językowych, sportu, że na faceta już brakowało miejsca w kalendarzu. Tych "może" mogę stworzyć całą listę. Na razie bardziej od posiadania rodziny i dziecka zależy mi na dostaniu się na dr i wyjechaniu na rok na Ersamusa, by pożyć sobie w innych kraju, kulturze. A jak nawet nie wyjdę za mąż do tej symbolicznej 30'stki to najwyżej przeprowadzę się do Norwegii, gdzie statystyczny wiek zawierania pierwszego małżeństwa przez kobiety to 32 lata, tam nie będę się czuć "starą panną" :) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Czemu winne są trzydziestki 10.12.10, 01:38 phalaenopsis napisała: > A ja myslałam, że takie rzeczy wypisują tylko egzaltowani chłopcy na forach. Ty > mczasem baba babie... Jedna baba przepusciła w redakcji te wypociny, które wydr ...a kolejne baba babie to akurat wyprodukowalas ty, w tym bezdusznym naigrywaniu sie, zeby sobie zrobic lepiej w typowym dla rasowej umniejszaczki stylu dzialania. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Czemu winne są trzydziestki 10.12.10, 15:37 No dokładnie. Zamiast sobie puścić Oh baby, baby it's a wild world np. w wersji Mr Big. Odpowiedz Link Zgłoś
tow.janwinnicki Jeśli z boku są oryginalne fotki 09.12.10, 12:45 to ja problem widzę gdzie indziej :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mali_kali Aktorka 09.12.10, 13:18 A o jakosci pracy tej kobiety niech najlepiej swiadczy bezposredni cytat: "Nie dostałyśmy dotacji, nie zaczęłyśmy prób." Aktorstwo pelna gelba! Niech ta pani wezmie najpierw odpowiedzialnosc za swoje zycie, a nie przerzuca na obywateli RP. Jest aktorka, czy utrzymanka socjalu? Odpowiedz Link Zgłoś
mkkos123 Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 13:20 Strasznie dołujący ten artykuł, sam mam 32 lata i nie jestem jeszcze w formalnym związku. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że moje koleżanki - rówieśniczki mogą mieć takie problemy z powodu braku faceta. Mam wiele wspaniałych koleżanek po 30, kilka naprawdę seksownych byłych dziewczyn w tym wieku ale gdy się zastanowię czemu nigdy nie przyszło mi do głowy związać się z nimi na stałe trudno mi jest udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Chyba w skrócie za bardzo mnie akceptowały, miałem wrażenie że w tym wieku jestem dla nich spokojna przystanią po latach szaleństw, za bardzo zależało im na związku, widziałem że mogą mi dużo wybaczyć i co najgorsze po facecie niewiele się spodziewają. Poza tym większość z nich "wszystko już widziała i przeżyła" a teraz porostu chcą mieć dziecko i faceta, który przy krótkim kontakcie nie przynosi wstydu. Poza tym to co zawsze dawało się wyczuć - ONE NIE WIERZYŁY JUŻ W PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ ! W przyszłym miesiącu zamierzam oświadczyć się mojej dziewczynie, mam nadzieję że się zgodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 13:44 A czym sie rozni Twoja dziewczyna od Twoich kolezanek co to niby takie wyrozumiale byly? Zawsze myslalam, ze faceci lubia osoby, ktore ich akceptuja. Widocznie trzeba bylo robic awantury co drugi dzien, zeby jeden z drugim poczul, gdzie jego miejsce...Wtedy zostalabym doceniona. A tak, to jestem sama, bo jestem zbyt ugodowa i nie lubie awantur bez powaznego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
mkkos123 Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 16:29 potrafi być autentycznie zazdrosna, porostu widzę że jej zależy, jak się wścieka to na całego ale z drugiej strony jak mnie widzi to potrafi podskakiwać z radości. Wiem że mogła być mieć każdego innego bo faceci ciągle ją podrywają ale wybiera mnie, wybiera bo chce a nie bo tak każe jej zegar biologiczny. Wybiera mimo że nawet w świetle powyższego artykułu ma jeszcze mnóstwo czasu na decyzję. Tak świadomość jest bardzo ważna nawet dla faceta. W sumie kwestia ugodowości jest tutaj drugorzędna. Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 21:14 Jak wiec rozumiem Twoja dziewczyna jest od Twoich rowiesniczek duzo mlodsza. Trzeba bylo tak od razu napisac, zamiast wmawiac jakies wady swoim kolezankom. Po prostu wolisz mlodsze kobiety (na przyklad ze wzgledu na ich naiwnosc, latwosc do bycia sterowanym przez starszego partnera, kwestie imponowania im, bo jeszcze w zyciu nic prawie nie osiagnely, itp). Jak tak sie stawia sprawe, to nie ma potrzeby pisania calego wywodu na temat ugodowosci lub innych pseudo "wad" starszych kobiet. One juz do tego okresu bycia slodka 20-latka nie moga wrocic, chyba, zeby robily sie na slodkie idiotki stare malutkie czy cos w tym rodzaju. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 13:23 Swojej suce dałaby pieska, żeby się nie czuła samotna? A po co suczce pies? Na pewno będzie samczą, szowinistyczną świnią. Lepiej niech się suczka samorealizuje podobnie, jak jej właścicie... przepraszam, opiekunka. Bez najzupełniej zbędnego towarzystwa rodzaju męskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
dzioucha_z_lasu Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 13:25 A ja myślę, ze bohaterka artykułu powina najpierw u siebie posprzątać. Bo jak się ma bajzel wokół siebie, to i bajzel w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
szynka_i_ser_online Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 21:23 Romantycznie rozrzucone reczniki vzekaly tylko na swojego wybawce. Odpowiedz Link Zgłoś
amarga Ciocia ma 100% racji. 09.12.10, 13:29 Ja też bym uciekła po godzinie, mimo że nie jestem facetem. Nie wiem, jak można żyć w takim syfie. I te garnki na podłodze w kuchni koło wiadra na mopa - normalnie aż mi się śniadanie cofnęło do gardła. Można żyć skromnie i biednie, ale schludnie i czysto. Skoro ktoś nie umie zaprowadzić porządku we własnym mieszkaniu, to jak miałby uporządkować sobie życie? Odpowiedz Link Zgłoś
mali_kali Re: Ciocia ma 100% racji. 09.12.10, 13:59 Csss! No co Ty? Nie widzisz, ze to artystyczna i uduchowiona osoba? Artysci tacy wlasnie sa - balagan pomaga im tworzyc. Natomiast zyja dzieki dotacjom, czyli utrzymywaniu sie na socjalu. Elita, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
michal.rus Re: Ciocia ma 100% racji. 09.12.10, 14:36 A pewno, że elita, człowieku moje stowarzyszenie dzięki grantom, dotacjom, dofinansowaniom i konkursom ministerialnym jeździ sobie po Europie, pracuje jakieś 2-3 godziny dziennie (bo tyle zajmuje nam wieczorny występ), zwiedza, bawi się i śmieje w kułak z takich szaraczków i wyrobników jak ty, którzy na nasze dotacje pracują... Od czasu do czasu nawet jakaś nagroda ministra/wojewody/prezydenta miasta się trafi... Trzeba było po prostu zostać aktorem/muzykiem/malarzem tak jak chciałeś, kiedy byłeś młody, a nie iść na przyszłościowe studia, które wybrali dla ciebie rodzice, a ty bezmyślnie ich posłuchałeś jak ten osioł... Sle w sumie to jestem ci nawet odrobinę wdzięczny, dzięki takiemu planktonowi jak ty na dotacje nigdy nam nie zabraknie... Odpowiedz Link Zgłoś
mali_kali Re: Ciocia ma 100% racji. 09.12.10, 14:42 Nigdy nie chcialem byc artysta. Skucha! Odpowiedz Link Zgłoś
nowotkomarceli4 Re: Ciocia ma 100% racji. 09.12.10, 16:06 No to co się przypie...sz??? Odpowiedz Link Zgłoś
nowotkomarceli4 Re: Ciocia ma 100% racji. 09.12.10, 16:11 Bo ten system, który jest w Polsce jest chorym systemem. Promuje miernoty i pasożyty. MKiDN to nic innego jak grupa urzędasów rozdzielająca dotacje wg własnego uznania. Sam jestem po akademii i nigdy nie potrzebowałem żadnych dotacji, tzw. stypendiów itp. Zawsze wiedziałem jak na siebie zarobić i znajdowałem chętnych na moją pracę. Ale to się nazywa talent. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Ciocia ma 100% racji. 13.12.10, 00:04 dżizas, ludzie, przeciez pod zdjęciem stoi ODWIEDZINY U MAMY! Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 13:30 Ja wciąż nie wiem, czy mam przed oczyma artykuł, czy kolekcję fotek na pejsbuka. Odpowiedz Link Zgłoś
ginestra Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 14:11 Ja też życzę bohaterce artykułu jak najlepiej. Jest wciąż młoda i jeszcze wiele dobrych rzeczy w życiu może jej się przydarzyć. Najwięcej zależy od niej samej, w tym od zmiany myślenia, nabrania optymizmu, wyobrażenia sobie tego, czego pragnie. Tego jej szczerze życzę. Zgadzam się jednakże w stu procentach z osobą, która wcześniej napisała, że ten artykuł nic nie wnosi i po prostu autorka czy bohaterka pomyliła kozetkę z publicznym medium. Ja też mam takie wrażenie. Bałagan bałaganem, ale mnie naprawdę zaskoczyło to, że na bardzo wielu zdjęciach było łóżko i śpiąca bohaterka czy koleżanka itp., ale nie było na tym łóżku pościeli. To mnie uderzyło jak obuchem w głowę: kołdra, poduszka, bez poszewek, brak prześcieradła, jakieś takie "bety" po prostu, do których się wchodzi. Nie rozumiem dlaczego to jest możliwe w dzisiejszych czasach i to u osoby wykształconej, uważającej się za kulturalną (czy ta dziewczyna pierze co tydzień całą kołdrę, tj. oddaje do pralni, żeby spać w czystym?). Myślę, że ten aspekt jest bardzo znaczący w kontekście marzeń o seksie itp. Odzwierciedla coś podświadomego. Myślę, że choćby ta mała zmiana jaką jest ubranie tych kołder w poszewki może przynieść jakiś spory skok jakościowy i przybliżyć dziewczynę do realizacji marzeń o mężczyźnie. Jeszcze chcę dodać, że nie jest dobre chcieć mężczyzny tylko dlatego, żeby nie być samotną. Każdy chciałby być wybrany dlatego, że jest jedyny taki na świecie, że podoba się komuś takim, jaki jest, a nie dlatego, że ktoś chce nim się posłużyć, żeby nie być samotnym. Mężczyzna też chce być wybrany dla swojej niepowtarzalności i tego, co ze sobą niesie. Myślę, że to w tym kierunku warto iść: wzmacniać swoje poczucie wartości i mieć optymizm i wiarę, że i tak się spotka cudowną osobę, tylko trzeba w to wierzyć. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Czemu winne są trzydziestki 13.12.10, 00:18 >To mnie uderzyło jak obuchem w głowę: kołdra, poduszka, bez poszewek, > brak prześcieradła, jakieś takie "bety" po prostu, do których się wchodzi taak!! bardzo znamienne! ta dziewczyna śpi w totalnym syfie. mój facet mówi, że taki obrazek na progu by go odrzucił. mnie zresztą tez odrzuca, nie położyłabym sie do takiego łózka. wiec jak tu mozna mówić o jakims życiu seksualnym? to mieszkanie więcej mówi o bohaterce niz sam artykuł. wyglada jakby nic w nim nie było zmienione od lat. stare szczątkowe meble, brudne ściany, pościel bez poszewek. w miejsce w którym zyje nie zainwestowała ANI grosza. latami żyje w estetycznym syfie. to bardzo dużo mówi o czyims podejściu do zycia i potrzebach. gdybym była facetem nie próbowalabym nawet lepiej jej poznac po zobaczeniu tego mieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
belle.du.jour najważniejsze to nie przejmować się otoczeniem 09.12.10, 13:49 czy tym co "w tym wieku" wypada.. nie rozumiem, dlaczego bohaterka nie może sobie wziąć drugiego psa skoro ma na to ochotę? skąd bierze się tak skrajny strach przed tym co sąsiedzi powiedzą? Ale to to nic w porównaniu z opisem życia seksualnego.. Kobieto, dlaczego nie petting, czemu masz być "ostra" skoro taka w głębi duszy nie jesteś? Przecież udając coś nigdy nie osiągniesz szczęścia, spełnienia i prawdziwej bliskości z drugą osobą. Faceci też są różni.. nie można zakładać jakiegoś wzrorca zachowania odpowiedniego do wieku.. wg. tego społecznego wzorca to w moim wieku (dobrze po 40tce) powinnam zrezygnować z seksu a już na pewno z pettingu.. bo nie wypada.. A tu akurat tak się składa, że są faceci (także ci dobrze po 50tce -zgroza, nie? ;), którzy uwielbiają się całować i kochać przez 3 godziny- akurat to czego potrzebuję. Nie warto udawać.. jasno dawaj do zrozumienia czego potrzebujesz, niczego nie udawaj ani nie naginaj się do tzw. "oczekiwań" bo emocjonalnie się wykończysz. Bądź sobą i nie marnuj sekundy na myślenie co ktoś o Tobie może pomyśleć. Szkoda życia. A posprzątać trochę w domu nie zawadzi.. mentalnie też to pomoże a bajzel totalny faceta faktycznie odrzuci. Odpowiedz Link Zgłoś
seidhee Re: najważniejsze to nie przejmować się otoczenie 29.12.10, 11:53 Też zwróciłam uwagę na to, jak opisuje swoje życie seksualne. Trochę ciężko mi wyobrazić sobie, że można iść z kimś do łóżka a nie mieć odwagi powiedzieć/pokazać, na co się ma ochotę... Odpowiedz Link Zgłoś
puszysta_gimnazjalistka Re: Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 13:53 A ja mam 34 lata, byłem w dłuższych związkach i już wiem, że to nie dla mnie. Pełne i satysfakcjonujące życie mogę mieć jedynie w pojedynkę. Potrzebuje swobody i dużo wolnego czasu to są dla mnie najwyższe priorytety. Jestem w o tyle lepszej sytuacji, że jako facet nie muszę wysłuchiwać jojczenia a nawet gdyby ktoś chciał mi coś powiedzieć to się boi :) Odpowiedz Link Zgłoś
momoneymoproblems Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 14:04 Te zdjęcia są dołujące - jakby fotograficzne studium depresji - totalny pierdzielnik, zero organizacji, przewalanie się w łóżku z laptopem, w tym syfie biedny obcałowywany pies, który pewnie dusi się w zakopconym mieszkaniu. Kobieto! zmień styl życia, posprzątaj, przestań całować psa - lepiej dla niego zrobisz jak rzucisz palenie i przestaniesz go i siebie zatruwać. Ja rozumiem czemu każdy Twój związek trwa nie dłużej niż kilka miesięcy - gdybym była facetem spieprzyłabym jeszcze prędzej. Nie mówię tego w złej myśli, uważam po prostu że przyda Ci się oczyszczenie. Zastanów się co poza własnymi oczekiwaniami wobec partnera sama możesz komuś ofiarować? Wieczny pierdzielnik w mieszkaniu i dojadanie na stołówkach? Spanie z psem na podłodze? Serio, każdy człowiek chcący się ustabilizować szuka ŁADU w swoim życiu, czy znajdzie go z Tobą??? Radzę Ci - posprzątaj, pozbądź się niepotrzebnych rzeczy (może wraz z nimi odejdą niepotrzebne emocje?), ŻYJ HIGIENICZNIEJ!!! Odpowiedz Link Zgłoś
benita30 Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 14:07 Mieszkanie jak melina.. W każdym wieku powinno dbać się o swoje otoczenie. Jaki śmietnik w około taki śmietnik w człowieku. I wstawać się nie chce i żyć się nie chce i decyzji podejmować. Dla mnie to przegrana - nie wolność wybrana. Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Żałosna postać 09.12.10, 14:14 Zwykła nieudaczniczka życiowa a wy dorabiacie ideologię. Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: Żałosna postać 09.12.10, 16:08 a skad wiesz np. jak potocza sie losy twoich corek??(wspominales kiedys, ze masz dwie). przypuscmy, ze beda podobne do losow bohaterki reportazu. i co, uslysza od kochajacego ojca, ze sa nieudaczniczkami?:):) to super:) Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Re: Żałosna postać 10.12.10, 14:38 Narazie robią to co się robi w ich wieku - jak na przykład uganiają za chłopakami, a raczej chłopaki za nimi ;) Nie zanosi się na to, żeby miały skończyć jak bohaterka artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
onkogen Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 14:14 z tym drugim psem to dała po rajtach ... Odpowiedz Link Zgłoś
ha3apibka Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 14:20 jak czytam ten atrykuł to widzę moja historie. Tylko że ja jestem odważniejsza ; -) bo nie myśląc o tym co inni o tym sądzą przygarnęłam dwa koty. Wyobraź sobie 30-letnia pannę z dwoma kotami. Nawet moi znajomi śmieją się że tylko ciepły kocyk i wełna i druty na kolana i obrazek stereotypowy. Ale ja pytam się dlaczego to dla innych jest problemem, skoro ja czuję się dobrze z moim zyciem w takim kształcie. Oczywiście są chwile kiedy pragnienie dzielenia z kimś zycia jest silne, ale nie z byle kimś z łapanki. Ale przecież najważniejsze aby tylko statystyki nie zaniżać. Przyrost naturalny w kraju mysi byc itp. No absurd po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
turest Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 14:32 Nie zal mi ja, ale siebie, ja zaluje ze sie spieszylem. Czasami jak sie wysluchuje sie w tych zegarkach bio, to moze sie duzo milic....to jest los. Osobscie wiedze w niej piekna kobieta i smutek, delikatnosci glebokosci i wiedza. Wiec szplepota jest moze gdzies indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
anus_dei Przerażający artykuł 09.12.10, 14:33 Jeśli ta kobieta naprawdę pisze to wszystko szczerze, to to jest dramat. Jeśli fakt, że w wieku 32 lat nie ma faceta jest dla niej takim problemem, że aż musi pisać o tym do gazet, to ja naprawdę nie wiem, co o tym myśleć. Tacy ludzie chyba bardziej potrzebują tego, żeby im dać w ryj, niż pogłaskać po główce. Bo w życiu jest tak, że czasem lepiej dostać w ryj niż nie dostać. Może skuteczne by było, gdyby zachorowała na raka (ale tak żeby z niego wyjść) albo przeżyła cudem jakąś katastrofę, wypadek czy coś takiego. Może wtedy by jej wywietrzały z głowy te wszystkie dyrdymałki. Przecież chyba jedyne, co ją w życiu obchodzi to "co ludzie powiedzą" (!). Jak można w takim stopniu ulegać społecznym presjom? Wystarczy rzut oka na takie cytaty: Wzięłabym drugiego psa, ale się wstydzę. Wszyscy mnie znają, wiedzą, że jestem sama. I jeszcze psy? Wariatka. Stara panna. ...dodatek działam w teatralnym zespole kobiecym - czyli wyrabiam sobie etykietkę, że nienawidzę mężczyzn. ...terapeuta mi ostatnio powiedział, że to, że mam ponad trzydzieści lat i nie mam rodziny, świadczy o tym, że coś jest ze mną nie tak. To znaczy, że ludzie po trzydziestce bez partnera są nienormalni? i tak dalej. W praktycznie każdym akapicie podobne kwiatki. Dlaczego ludzie - młodzi, wykształceni, samodzielni - są jednocześnie takimi psychicznymi niewolnikami systemu? Przecież oczywistym jest, że ta kobieta cierpi NIE DLATEGO, ŻE NIE MA FACETA, ale dlatego, że dała sobie wmówić i uwierzyła niczym świętą trójcę, że: - trzeba mieć rodzinę (to jeszcze najbardziej oczywisty stary, konserwatywny schemat) - trzeba mieć życie seksualne (i to nie dla jego wartości samej w sobie, ale dlatego, że to społeczny wyznacznik - czasem prestiżu, a czasem po prostu tzw. "normalności" - czyli mitycznego, filisterskiego fetyszu) - trzeba być "normalnym" - żeby przypadkiem ktoś nie pomyślał, że coś z tobą "nie tak", bo wtedy koniec, tylko kłaść się na torach. Przecież ważniejsza jest ocena innych niż moja własna. - trzeba być w życiu szczęśliwym, bo inaczej jest się przegranym - tertium non datur - a żeby być szczęśliwym trzeba realizować gotowy, kulturowo spreparowany model szczęścia Ludzie sami nie wiedzą, czego chcą, dopóki im się nie powie, czego mają chcieć. Żeby czuli się zadowoleni, muszą otrzymać informację z zewnątrz, że wszystko jest z nimi i ich życiem ok, bo inaczej wariują. Ten bezmiar uplątania w schemat, ta niezdolność do bycia wolnym jest dla mnie czymś niepojętym. Dlaczego ich nie stać na bunt przeciw temu? Czasem panna ma przebłyski świadomości, że to może coś z jej myśleniem szwankuje: Bardzo długo nie miałam związku. Ale mam taki problem, że marzy mi się ideał, książę z bajki. No bo skoro mam 32 lata i nie mam męża, to jak już w końcu go znajdę, to on musi być jakiś niezwykły. Późno, ale za to co to za facet, rewelacja! Jakbym chciała wszystkim coś udowodnić. W sumie do tej pory żaden facet nie był taki jak w moich wyobrażeniach. Nie dziwne, im będzie starsza, tym jej wymagania będą bardziej wyśrubowane, a możliwości ich realizacji coraz bardziej zbliżające się do zera. Fantazja będzie coraz bardziej wypierać i zastępować rzeczywistość, dając mikroskopijną namiastkę spełnienia. To pragnienie kompensacji jest chore, podobnie jak mechanizm czekania na księcia - próba ratowania swojego nadwerężonego narcystycznego wizerunku siebie, poprzez ocenianie wszystkich facetów po kolei z automatu jako nie dość dobrych. Moim zdaniem problemy tej kobiety są trzy, wynikające z siebie nawzajem: - narcyzm - prowadzący do kurczowego uzależnienia wobec konieczności potwierdzania swojego wizerunku w oczach innych, co w efekcie prowadzi do skrajnej uległości wobec społecznych presji - brak indywidualizmu - czyli samodzielności myślenia, precyzowania własnych wartości i celów często w opozycji wobec mieszczańsko-kołtuńskiego piekiełka rodziny, sąsiadów i znajomych. - brak rzeczywistego zainteresowania innymi ludźmi - nieumiejętność wchodzenia w relację (choćby zwykłą rozmowę - tj. słuchania, co inni mają do powiedzenia bez nadawania non-stop), zbytnie skupienie na sobie i swoich potrzebach - to zamyka. Właśnie wtedy człowiek ulega iluzji, że choć żyje w największym mieście w kraju, wszystkie okazje poznania kogoś jakoś cudownym zrządzeniem pecha go omijają - co oczywiście, obiektywnie na to patrząc, jest zupełnie nierealne. Przecież ten opis wymuszonego przez presję przyjaciółek, czysto egoistyczno-narcystycznego "związku" z jakimś pierwszym z brzegu patafianem, do którego nic się nie czuło ani przez moment, woła o pomstę do nieba. Szukanie łatwych wytłumaczeń (np. brakiem ojca), może i na moment ucisza skamlenie nadąsanego ego, ale ostatecznie nie prowadzi donikąd. Odpowiedz Link Zgłoś
basia_z_lasu Re: Przerażający artykuł 09.12.10, 16:32 > Dlaczego ludzie - młodzi, wykształceni, samodzielni - są jednocześnie takimi ps > ychicznymi niewolnikami systemu? Przecież oczywistym jest, że ta kobieta cierpi > NIE DLATEGO, ŻE NIE MA FACETA, ale dlatego, że dała sobie wmówić i uwierzyła n > iczym świętą trójcę, że: > - trzeba mieć rodzinę (to jeszcze najbardziej oczywisty stary, konserwatywny sc > hemat) > - trzeba mieć życie seksualne (i to nie dla jego wartości samej w sobie, ale dl > atego, że to społeczny wyznacznik - czasem prestiżu, a czasem po prostu tzw. "n > ormalności" - czyli mitycznego, filisterskiego fetyszu) > - trzeba być "normalnym" - żeby przypadkiem ktoś nie pomyślał, że coś z tobą "n > ie tak", bo wtedy koniec, tylko kłaść się na torach. Przecież ważniejsza jest o > cena innych niż moja własna. > - trzeba być w życiu szczęśliwym, bo inaczej jest się przegranym - tertium non > datur - a żeby być szczęśliwym trzeba realizować gotowy, kulturowo spreparowany > model szczęścia Bardzo dobrze to ująłeś. Mówi się, że dawniej ludzie byli mniej tolerancyjni, ale mam wrażenie, że jest odwrotnie. Gdy dorastałam w latach 70-80, w moim otoczeniu było kilka osób samotnych lub bezdzietnych, ale nie przypominam sobie, żeby ktoś robił z tego problem. Po prostu "nie wypadało" się tym interesować, to były sprawy prywatne. W liceum i na studiach wśród profesorów miałam kilkoro tzw. starych panien i kawalerów, i też nie pamiętam, aby ktokolwiek z nas zastanawiał się, jak wygląda ich życie seksualne, choć byliśmy w tzw. trudnym wieku. Dla nas było ważne, jakimi są nauczycielami, a tak się złożyło, że należeli do najbardziej lubianych i cenionych. Teraz każdy, kto odbiega od "jedynie słusznego modelu" narzuconego przez media i kościół, jest podejrzany, a młodzi ludzie, tak jak autorka powyższego listu, spędzają pół życia na zastanawianiu się, czy na pewno są "normalni". Odpowiedz Link Zgłoś
mali_kali Re: Przerażający artykuł 09.12.10, 16:44 Ludzie dopiero teraz zaczynaja rozumiec, ze "rewolucja 1968", "postep", "nowoczesne spoleczenstwo", "progresysci", to gorsi komunisci niz bolszewicy, czy faszysci. Wszystko jest wspolne. Nie masz juz zycia prywatnego. Odpowiedni urzad i spoleczenstwo zadbaja o wszystko i skontroluja. A jak tego nie zrobisz? Znaczy sie, ze ogarnia Cie "znieczulica spoleczna". I nie zapomnij pouczyc matek na placu zabaw w jaki sposob nalezy wychowywac dzieci. To sa wlasnie poglady osob "postepowych spolecznie". Pamietaj: kurator wie lepiej jak nalezy tworzyc rodzine. Tolerancja? Tak, ale tylko dla naszych: feministek i homoseksualistow. Moherom? Zabierz babci dowod! Odpowiedz Link Zgłoś
anus_dei Re: Przerażający artykuł 09.12.10, 17:27 Czy już nie da się porozmawiać o ludzkich problemach życia, bądź co bądź, prywatnego - bez odnoszenia się do polityki i odwiecznych podziałów na prawo i lewo? Co ma tu do rzeczy rewolucja 68? Ale skoro już podejmujesz taki dyskurs - dla mnie problemem tutaj nie jest wpływ modernizacji wynikającej z dążeń emancypacyjnych pewnych grup społecznych, propagowania tolerancji i otwartości społeczeństwa. Przeciwnie, problemy tej kobiety to efekt rozpanoszenia się kapitalizmu i kapitalistycznej ideologii, która rozlewa się nie tylko na sferę pieniądza, ale także życia prywatnego. To właśnie kult sukcesu wytwarza ową presję. I rację ma pani z postu powyżej, która pisze, że takiej presji w latach 70-tych nie było. Nie było bo był socjalizm! Nie było wyścigu szczurów, ciągłego porównywania się z innymi - jednym wiodło się lepiej, innym gorzej, ale w gruncie rzeczy wszystkim dość podobnie. Bohaterka artykułu drży przed tym, żeby nie uznano jej za osobę, z którą jest coś "nie tak", za "nienormalną" - ponieważ tacy ludzie są obecnie zaliczani w zbiór jednostek PRZEGRANYCH. Kiedyś byli ekscentrykami, których się z większą lub mniejszą wyrozumiałością akceptowało, dziś są NIEUDACZNIKAMI, dzięki którym inni mogą doładować swoje akumulatory próżności, kosztem ich upokorzenia. To jest najboleśniejszy stygmat naszych czasów. Niewielu umie się spod tego schematu wyemancypować, odrzucając te reguły gry w kolejność dziobania i podążając własną drogą, aby poszukać ziarenek gdzie indziej, na uboczu, czyli żyć naprawdę alternatywnie. Jestem pewien, że ta kobieta nie potrzebuje tak naprawdę faceta, miłości, dziecka, rodziny, bliskości - tego typu rzeczy. Gdyby tego potrzebowała, znalazłaby to migiem. Ona desperacko potrzebuje uwolnić się od piętna porażki, wyzwolić się z roli osoby przegranej, w której chce (albo chce tylko według jej projekcji) obsadzić ją społeczeństwo. Jej rzekomo wyluzowany, pseudoalternatywny styl życia jest tylko narcystyczną pozą i pustym frazesem, gdyż w istocie, w swojej strukturze psychicznej, jest modelowym dzieckiem systemu. Odpowiedz Link Zgłoś
mali_kali Re: Przerażający artykuł 09.12.10, 17:56 > stwa. Przeciwnie, problemy tej kobiety to efekt rozpanoszenia się kapitalizmu i > kapitalistycznej ideologii, która rozlewa się nie tylko na sferę pieniądza, al > e także życia prywatnego. To właśnie kult sukcesu wytwarza ową presję. I rację A co forma wlasnosci ma do zycia prywatnego? Kapitalizm-socjalizm to rozroznienie, czy prawo wlasnosci nalezy do jednostki, czy tez do spoleczenstwa. Kult sukcesu wytwarza presje? Raczej promowanie okreslonych zachowan jako sukcesu. Takze i mi bardzo nie podobaja sie takie dzialania. Ta ciagla inzynieria spoleczna. > I rację > ma pani z postu powyżej, która pisze, że takiej presji w latach 70-tych nie było. Ja tez uwazam, ze ma racje. Ja tylko ide dalej i pisze dlaczego ma racje. > o. Nie było bo był socjalizm! Jeszcze raz: co ma regulacja prawa wlasnosci do obyczajow? > Nie było wyścigu szczurów, ciągłego porównywania Nie bylo wyscigu szczurow korporacyjnego. Byl panstwowy. Konfidentow przeciez nie brakowalo. W zadnym kraju Ukladu Warszawskiego. > t najboleśniejszy stygmat naszych czasów. Niewielu umie się spod tego schematu > wyemancypować, odrzucając te reguły gry w kolejność dziobania i podążając własn > ą drogą, aby poszukać ziarenek gdzie indziej, na uboczu, czyli żyć naprawdę alt > ernatywnie. No wlasnie. Zmienila sie obyczajowosc. Co bylo motorem przemian obyczajowosci? Juz napisalem. > Jestem pewien, że ta kobieta nie potrzebuje tak naprawdę faceta, miłości, dziec > ka, rodziny, bliskości - tego typu rzeczy. Gdyby tego potrzebowała, znalazłaby > to migiem. Ona desperacko potrzebuje uwolnić się od piętna porażki, wyzwolić si > ę z roli osoby przegranej, w której chce (albo chce tylko według jej projekcji) > obsadzić ją społeczeństwo. Jej rzekomo wyluzowany, pseudoalternatywny styl życ > ia jest tylko narcystyczną pozą i pustym frazesem, gdyż w istocie, w swojej str > ukturze psychicznej, jest modelowym dzieckiem systemu. Masz 100% racji w tym akapicie. Odpowiedz Link Zgłoś
anus_dei Re: Przerażający artykuł 09.12.10, 18:11 mali_kali napisał: > Jeszcze raz: co ma regulacja prawa wlasnosci do obyczajow? No chyba żartujesz z takim pytaniem. Typowo prawicowy sposób myślenia - pooddzielać wszystko od wszystkiego, wszystko osobno, wszystko uniwersalne, niezależne od ewolucji systemów ekonomicznych. Ekonomia jest podstawą wszystkiego, to gleba, z której wyrasta całokształt kultury, a to kultura kształtuje mentalność. To kapitalizm rodzi takie zjawiska jak nachalna reklama, papka telewizyjna, komercyjne filmy etc. - a właśnie to kształtuje mentalność, gdyż dostarcza gotowych modeli, w oparciu o które kształtuje się konstrukcja psychiczna, system wartości i skala ocen człowieka w takiej kulturze zanurzonego. Odpowiedz Link Zgłoś
basia_z_lasu Re: Przerażający artykuł 09.12.10, 18:38 To właśnie kult sukcesu wytwarza ową presję. I rację > ma pani z postu powyżej, która pisze, że takiej presji w latach 70-tych nie był > o. Nie było bo był socjalizm! W Wielkiej Brytanii nigdy nie było socjalizmu, wręcz przeciwnie, to raczej konserwatywne społeczeństwo, ale każdy, kto tam dłużej pomieszkał, wie, że ludzie są o wiele bardziej tolerancyjni niż w Polsce: nikogo nie interesuje, z kim śpisz, w co wierzysz i w co się ubierasz, pod warunkiem, że nie naruszasz praw i wolności innych. Problemem Polski jest nie tyle ustrój, co ciemnota i feudalna mentalność pielęgnowana od wieków jako "narodowa tradycja". Faktem jest, że PRL był jedynym okresem, w którym tę ciemnotę udało się w pewnym stopniu ograniczyć. Po 1990 wszystko wróciło do "normy". Odpowiedz Link Zgłoś
anus_dei Re: Przerażający artykuł 09.12.10, 19:20 > W Wielkiej Brytanii nigdy nie było socjalizmu, wręcz przeciwnie, to raczej kons > erwatywne społeczeństwo, ale każdy, kto tam dłużej pomieszkał, wie, że ludzie s > ą o wiele bardziej tolerancyjni niż w Polsce: nikogo nie interesuje, z kim śpis > z, w co wierzysz i w co się ubierasz, pod warunkiem, że nie naruszasz praw i wo > lności innych. Jeśli prawdą jest to, co piszesz, powtarzam - jeśli - bo wcale nie dałbym się za to pokroić, to może się to brać stąd, że tak czy inaczej w UK jest mniejsze rozwarstwienie społeczne niż w Polsce obecnie. W PRL-u urawniłowka była narzucana odgórnie biednemu krajowi, w UK łagodne zrównywanie miało związek z awansem gospodarczym całego społeczeństwa i umiejętności związków zawodowych tamtejszych robotników upominania się o swoje (choć w latach 80-tych Thatcherowa wiele zepsuła na tym polu), aby możliwie sprawiedliwie dzielić narodowy dochód. Prawdopodobnie jednak jeszcze gorzej niż na tle UK wypadlibyśmy na tle Szwecji, Holandii czy Danii - z tych samych z grubsza przyczyn. Podejrzewam, że najbardziej bezbronni wobec presji społecznych są mieszkańcy młodych, drapieżnych gospodarek kapitalistycznych, a także - z innych przyczyn - USA. W każdym razie wszystkich tych państw, gdzie pielęgnowany jest mit szybkiego awansu społecznego (od pucybuta do milionera), gdzie ludzie gwałtownie się dorabiają, bo zazwyczaj niewiele dziedziczą i migrują ze prowincji do metropolii. Tam właśnie najbujniej rozkwita "kultura" podglądactwa, agresji werbalnej i nie tylko, seksu i przemocy, rywalizacji i antagonizacji stosunków międzyludzkich. Odpowiedz Link Zgłoś
fufunia81 są 2 powody tego zjawiska 09.12.10, 14:44 po pierwsze: kobiety poszły do przodu jak z procy, a faceci zostali w tyle - więcej kobiet niż mężczyzn ma studia, kobiety częściej też "aspirują" do pracy intelektualnej, mają większe zainteresowania, itp. a to pociąga większe wymagania wobec faceta; po drugie: co wynika po trosze z pierwszego - oczekujemy księcia z bajki, ale tak naprawdę wszystko sprowadza się do prostego algorytmu: przystojny, dziany facet, którego będą mi zazdrościć koleżanki i tyle... ps. a potem, mając takiego "księcia" nagle rozwód, bo on popija z koleżkami, ma w nosie dom, rodzinę itp. Odpowiedz Link Zgłoś
trans.sib Re: są 2 powody tego zjawiska 22.12.10, 16:38 fufunia81 napisała: > po pierwsze: > kobiety poszły do przodu jak z procy, a faceci zostali w tyle - więcej kobiet n > iż mężczyzn ma studia, kobiety częściej też "aspirują" do pracy intelektualnej, > mają większe zainteresowania, itp. a to pociąga większe wymagania wobec facet > a; To tylko w reklamach i serialach TVN. Współczesne kobiety to miraż konsumpcjonizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
zorya32 Tak jeszcze a propos dlaczego-bycia-singlem. 09.12.10, 14:48 Jak to jest, że są ludzie, którzy mając 40-parę lat, dzieci i nadwagę potrafią znaleźć partnera, a są piękni, inteligentni 30letni, którzy ciągle są sami? Moim zdaniem najczęstszy powód jest najbanalniejszy: osoba boi się bliskości, więc odtrąca potencjalne sytuacje, gdzie mogłaby znaleźć miłość, ludzi, których mogłaby pokochać i szuka sobie wy-mó-wek. A bo mi się nie chce. Czasu nie ma. A bo ja chcę blondynkę z jednym okiem szarym, a drugim piwnym. I żeby była wegetarianką, miała tak do 22 lat, ale mądrość życiową mojej babci. A bo nikt mnie nie zechce, bo jestem taka a siaka. A bo przegapiłam młodość. A bo na portalach randkowych to tylko ruja i poróbstwo. A bo ja już więcej nie pokocham, tylko będę czcić pamięć utraconej X, utraconego Y. Dodatkowo, zachowują się tak, żeby odstraszyć potencjalnych zainteresowanych: zamykają się w sobie, burczą, tyją, marudzą, piją, dziwaczeją. Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Boją się zranienia, odpowiedzialności, utraty niezależności, potem po prostu zapominają JAK to jest być z kimś. I "dziczeją" naprawdę. Reasumując, kochani single, nie jesteście za starzy, za jacyś, za siacyś. Nie jest też tak, że dookoła same swołocze i normalnego człowieka znaleźć sobie nie można. A ci, co znaleźli, chociaż byli mniej atrakcyjni i młodzi od Was, to co? Mogli? Mogli. Wszystko jest W GŁOWIE. I tam się trzeba udać, by naprawić swoje problemy. Pozdrawiam ciepło :) Odpowiedz Link Zgłoś
xaxa-xaxa Re: Tak jeszcze a propos dlaczego-bycia-singlem. 09.12.10, 15:38 > Boją się zranienia celna uwaga Odpowiedz Link Zgłoś
samentu Re: Tak jeszcze a propos dlaczego-bycia-singlem. 09.12.10, 17:39 xaxa-xaxa napisała: > > Boją się zranienia > > celna uwaga ale to dotyczy kobiet w ogóle i wynika z emancypacji i jednoczesnego równouprawnienia ponieważ to kobieta wybiera partnera a nie na odwrót faceci - z konieczności - przywykli do koszów (a więc ranienia) kobiety nie więc ta sama sytuacja dla obu płci znaczy cos innego dla faceta odmowa seksu ze strony kobiety to nic takiego dla kobiety odmowa seksu ze strony faceta to już cięzkie zranienie skutkujące często dozgonna traumą Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink To subiektywne 10.12.10, 15:50 "Reasumując, kochani single, nie jesteście za starzy, za jacyś, za siacyś". To już dość subiektywna kwestia, kto jakiemu ideałowi hołduje. Jeżeli, ktoś ma taki, któremu nie jest w stanie sprostać, to oczywiście ma problem. Natomiast, nie jest tak, żeby ta konkretna trzydziestolatka z artykułu nie szukała takiej pomocy w kwestii własnej "głowy". W ogóle, co to za zunifikowany ton wypowiedzi do określonej wyimaginowanej grupy? Odezwa, apel? Bo przyrost spada, czy: bo chcesz uszczęśliwić singlowych nieudańców? Odpowiedz Link Zgłoś
same.zalety Czemu winne są trzydziestki 09.12.10, 14:53 Dorota, polubiłam cię:) kup sobie tego psiaka drugiego:) nie sprzątaj, jeśli nie chcesz, nie rób kuchni, angażuj w różne miastowe wypady mężate koleżanki, one chętnie uciekną z tobą od rodziny i nie daj sobie wmówić, że coś jest z tobą nie tak, przed tobą jeszcze 50 lat życia. duuużo czasu na facetów, seks dzieci i na co jeszcze będziesz miała ochotę:) don't worry! Odpowiedz Link Zgłoś