Dodaj do ulubionych

Jan Nowicki, aktor

26.02.05, 11:34
Hmmm...szarmancki facet??? Jakies 16 lat temu, w 1988, kiedy to taksówek bylo
jak na lekarstwo i oczekiwalo sie na nie w kolejkach, stalam wlasnie w takiej
kolejce w Krakowie. Lato, ja w zaawansowanej ciazy-ha! ale pierwsza w
kolejce. Za mna jakis gosc a nastepnie pijany Pan Nowicki. Nadjechal wreszcie
wyczekany Fiat 125 P no i sie okazalo, ze Pan Nowicki uwaza, ze on powinien
pojechac pierwszy i zaczal sie klocic i ublizac...suma sumarum po
odepchnieciu pijanego, wsiadlam i odjechalam. Ale jakos mi pozostal w oczach
jego zalosny wizerunek jakos nic nie majacy z szarmanckoscia wspolnego.
Obserwuj wątek
    • midwesterner Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 19:12
      Zdaje mi sie, ze ten facet pomylil kobiecosc z masochizmem
    • anik_2005 Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 19:20
      Przecież widać, że plecie głupoty.

      Swoją niską samoocenę sztucznie zawyża poprzez wymienianie nazwisk aktorek -
      rywalek (na szczęście nie ujętych w tym artykule).
      Tani chwyt, marny aktorzyna.
    • horatka1 Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 19:23
      Dlaczego mamy się uczyć od kur? To takie pospolite... A co pan powie na
      modliszki? A w wersji pokojowej - to ja już wolę koniki morskie!

      Ta cala szarmanckość starej daty najczęściej niestety zawiera się w
      zasadzie "cmok w rączkę, szacuneczek (powierzchniowy), ale pod warunkiem że
      babsko zna swoje miejsce"..

      Jak poznalam swojego obecnego męża, to czasem mialam mu za zle, że czasem byl
      na bakier z "manierami" (nie jest Polakiem, więc skąd mial biedaczek znać się
      na tym ;-)), ale doszlam do wniosku, ze to nie ma zmaczenia w zestawieniu z
      faktem, że traktuje mnie jak czlowieka i jest moją bratnią duszą! o!
    • wizytka1 Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 20:10
      To niebezpieczne jak trzech facetów zaczyna myśleć o amantach ... :)
      I do tego są święcie przekonani, że wiekszośc kobiet łapie całą tą medialno-
      marketingową papkę dla "kobiet, które lubią być gnębione".
      Tyle razy obiecałam juz sobie, że nie będę czytać ani oglądać wywiadów z
      aktorami (...kami). Tutaj jednak się pokusiłam, ponieważ parę listów do nieba
      Pana J.Nowickiego mi się spodobało.
      Zdecydowanie bardziej wolę czasami Was oglądać w teatrze i na ekranie. Byłoby
      wspaniale gdyby w końcu dziennikarze zauważyli, że nie jesteście dla nas
      autorytetami moralnymi, że nie interesuje nas jak mieszkacie, z kim macie
      dzieci i z kim śpicie. bądżcie po prostu aktorami i tyle.
    • juras_z_berlina Znam faceta dosc dobrze..... 26.02.05, 20:23
      To glupol...

      W tym miejscu powinienem sie "wylogowac", ale dodam jeszcze moze tylko, ze do
      szkoly teatralnej trafil, bo podobaly mu sie studentki z tejze szkoly. Wiec
      to "kobitki" (no i moze jeszcze alkohol, ktoremu ZAWSZE oddawal sie z
      najwieksza pasja) uformowaly tego komedianta, a nie - jak usiluje nam wmowic -
      ODWROTNIE!!!
      Dookola swych komedianckich palcow owijal DZIWKI (z Márthą Mészáros wlacznie),
      a nie normalne kobiety, wiec jest takim takim "ekspertem" w sprawach kobiecych,
      jak Leszek Miller w przedmiocie sakramentu spowiedzi...

      Zenujacy jest tez poziom jego wypowiedzi. Niektore przypominaja mi "definicje"
      dziury w skarpetce:

      "Fragmentaryczna negacja dolnej powloki tekstylnej, w jej realnej egzystencji."

      Jeszcze troche, a znajdzie sie w tej fazie, kiedy najglupszemu amantowi zaczyna
      jednak "nie stawac", no i bedzie musial powiesic sie na pasku, w ktorym w
      ostatnich latach przybywalo coraz wiecej dziurek...

      Zalosne to, chyba...

      • tompay Re: Znam faceta dosc dobrze..... 26.02.05, 22:49
        Nieglupi jestes ale poniewaz madrosci swej
        uzyles jak sciery ktora wszystko dookola babra
        wnioskuje ze jestes tylko marnym pomywaczem
        (dziwe ze takich zatrudniaja w Berlinie -
        to miasto w istocie schodzi na psy).

        Wiec zamiast obrazac pana Nowickiego
        zabierz sie za szorowanie garow
        bo ci dziesiatego twoj pan nie wyplaci
        tych 50 fenigow za kazda godzine twej marnej pracy.
        • juras_z_berlina Pieniactwo nic nie pomoze... 26.02.05, 23:45
          tompay napisał:

          > Nieglupi jestes ale poniewaz madrosci swej
          > uzyles jak sciery ktora wszystko dookola babra
          > wnioskuje ze jestes tylko marnym pomywaczem
          > (dziwe ze takich zatrudniaja w Berlinie -
          > to miasto w istocie schodzi na psy).
          >
          > Wiec zamiast obrazac pana Nowickiego
          > zabierz sie za szorowanie garow
          > bo ci dziesiatego twoj pan nie wyplaci
          > tych 50 fenigow za kazda godzine twej marnej pracy.

          bo znam faceta, po prostu i wiem jak rozumuje i w jaki sposob twozy wokol
          siebie (od lat, zreszta!) otoczke aktora-filozofa, jednego z tych, co to
          lubia "zaskakiwac" swoje otoczenie wydumanymi kretynstwami typu:

          " (...)nic innego nie robiła, tylko przygotowywała mi obiady, prała skarpetki i
          marzyła, żeby być zwyczajną kurą domową, a jednocześnie wypowiadała okrutne
          prawdy, jak to my gnębimy kobiety. Kobieta lubi być trochę gnębiona. Proszę
          zwrócić uwagę na relację koguta i kury. Musimy się uczyć od zwierząt."

          O Maryjo, jakie to gleboooookie!

          Co do mnie, Berlina, mojego szefa i tych 25 centow (fenigi juz dawno przestaly
          byc obowiazujace), to musze cie rozczarowac - jest o wiele gorzej, niz
          przypuszczasz! Zyje od lat pod mostem, pije najpodlesza wode, mojej towarzyszce
          brakuje szesciu przednich zebow i zeby nie ten moj laptop i forum GW, to juz
          calkiem bym zdurnial, chyba... Tak wiec widzisz - jednak nie umiesz wnioskowac,
          bo dowartosciowales mnie ta szmata i garami, Jasiu...

          Pozdrowienia spod mostu!

          Juras

          • kerebron Re: Pieniactwo nic nie pomoze... 27.02.05, 08:44
            Że twojej babie brakuje sześciu przednich zębów, nie powód, by lżyć i Marthę
            Meszaros.
            • margot50 Re: Pieniactwo nic nie pomoze... 27.02.05, 09:00
              Czlowiekuuu! Czy ty nie rozumiesz co czytasz?? Dziwie sie ze Juras z wami
              polemizuje, daj spokoj i tak nie wiedza o czym mowa. Niektore typy tak maja,
              pozdr,pa
          • brunsberg Re: Pieniactwo nic nie pomoze... 27.02.05, 13:02
            Wypowiedzi Pana Jurasa są dużo madrzejsze i ciekawsze od głupot nowickiego. Pod
            Berlińskimi mostami można jak widać spotkać tęgie głowy.
          • tompay Re: Pieniactwo nic nie pomoze... 27.02.05, 15:23
            JURAS - oczywiscie wczoraj przesadzilem
            ale czy nie uwazasz ze i ty "przegiales"
            (zreszta jak wiekszosc na tym forum)?

            Pewne sprawy wypowiedzi np pana Nowickiego
            wypadaloby jednak traktowac z przymrozeniem oka
            w koncu i ta gazeta to nie pismo filozoficzne
            ani pan Nowicki z zawodu filozofem nie jest.

            Dla mnie osobiscie od poczatku artykul wyraznie
            szedl w kierunku figlarnej rozmowy
            a nie filozoficznej dysputy.

            Ostatnio gdzies slyszalem albo czytalem
            ze aktorzy odmawiaja grania np gejow
            a tlumacza sie tym ze boja sie
            zeby w srodowisku albo wsrod widzow
            nie przyklejono mu pozniej latki geja -
            czysty absurd i objaw jakiejs schizofrenii
            lub glupoty aktorow albo wspolczesnego widza.

            Dla mnie jest to pewna fikcja - pan Nowicki
            oraz jego kolezanki i koledzy to takie blazny
            (w dobrym tego slowa znaczeniu)
            ktore dostarczaja nam rozrywki lepszej lub gorszej
            - swa gra snobistycznymi wypowiedziami itd -
            i tak nalezy ich traktowac - niezbyt powaznie.

            Bede chcial sie dowiedziec jak traktowac wspolczesne kobiety
            to sobie wezme pozadna ksiazke dobrego psychologa
            lub innego eksperta a nie aktora gawedziarza
            ktory na piec slow cztery mowi z przymrozeniem oka.

            Wrzuc na luz - pan Nowicki uprawia zawod blazna
            atakowac blazna bo ten stara sie wykonywac swoja robote
            to dopiero blazenada.

            Ja osobiscie ubawilem sie setnie
            bo tekst lekki latwy i przyjemny
            niezobowiazujaca rozmowa o wszystkim
            i o niczym w sam raz na weekend
            kiedy czlowiek pragnie odpoczac po ciezkiej pracy
            (do czego to doszlo odpoczywam przy kompie
            ktory przez piec dni w tygodniu
            stanowi moje miejsce pracy ).

            Tak czy inacze goraco cie przepraszam
            dzisiaj widze ze rowniez zachowalem sie
            jak blazen.
            • juras_z_berlina Re: Zgadza sie, przesadzilem nieco, ale.... 28.02.05, 12:47
              tompay napisał:

              > JURAS - oczywiscie wczoraj przesadzilem
              > ale czy nie uwazasz ze i ty "przegiales"

              Oczywiscie, przesadzilem, szczegolnie z tymi wulgaryzmami, ale stalo sie tak
              dlatego, ze ja rzeczywiscie tego Pana troche znam, na co jakos nikt nie zwrocil
              uwagi, mimo iz "zwierzylem" sie az dwa razy...
              Otoz mam w Krakowie rodzine, swego czasu "podchodzilem" nawet dwa razy do
              egzaminow na PWST i znalem to srodowisko dosyc dobrze... Moja, wspomiana wyzej
              rodzina byla dosc dlugo z panem Janem zaprzyjazniona; byly to jego aktorskie
              poczatki, czasy wspolnego zycia (i wspolnego syna Lukasza) z biegaczka, pania
              Sobbotowa... Nasluchalem sie wiec sporo na temat jego wyczynow, jego sklonnosci
              do bab, alkoholu i zupelnie popapranych wyglupow; mialem tez okazje do
              osobistych z nim rozmow...
              I stwierdzam tutaj raz jeszcze: TEN GOSC JEST AUTENTYCZNIE WREDNY!!!!
              No coz, kazdy ma prawo zyc i prowadzic sie jak uwaza, ale jesli facet, ktoremu
              wszystko kojarzy sie jedynie z rozporkiem i libacjami, ktory pluje na wszystkie
              tzw. wartosci, z rozkosza manipuluje innymi ludzmi, zaczyna udawac (i to nie od
              dzisiaj!) filozofa, to ja osobiscie sie troche denerwuje... I zeby to jeszcze
              robil jakos tak smiesznie, z dowcipem, ale wystarczy przeczytac uwaznie ten
              wywiad, zeby czlowiekowi odechcialo sie "przymrozac oko", a jesli juz to dwoje
              naraz, zaciskajac jednoczesnie zeby i ... piesci! Naprawde!

              Bez wzgledu na fakt, iz Nowicki to nie tylko zawodowo, ale moze przede
              wszystkim prywatnie kawal blazna, tylko nieliczni wiedza, ze ten pan
              autentycznie unieszczesliwil wielu roznych ludzi, a zwlaszcza kobiety!
              Wierzcie mi, kiedy ten, przywiedly juz nieco, filutek wyglasza opinie na
              temat "gnebienia", to wie o czym mowi! I to wlasnie jest takie perfidne;
              facet "filozofuje" z usmieszkiem o swoim podlym zyciu, a panowie redaktorzy i
              czytelnicy (a przede wszystkim - czytelniczki!) Wysokich Obcasow niczego nie
              przypuszczajac, bawia sie wspaniale, sadzac, ze ten, (ach, jakze ciagle jeszcze
              przystojny!) "amant" sie tylko tak "zgrywa"... Otoz nie, on sie nie zgrywa, on
              w te wlasne brednie wierzy, on je tysiackrotnie przepraltykowal!

              Troche mi przykro, ze z rozpedu obrazilem moze i pania Márthe Mészáros, bo ona
              chyba takze, a moze przede wszystkim, jest jednak jedna z ofiar
              tego "rozporkowego" filozofa; z drugiej jednak strony, skoro tak dlugo trwala w
              tym zwiazku, pozwalajac mu sie nad nia znecac, to....

              No dobra! Wystarczy.

              Ciesze sie, zesmy sie dogadali i chyba wcale nie musisz mnie przepraszac!

              Pozdrowienia

              Jurek
              • tompay Re: Zgadza sie, przesadzilem nieco, ale.... 03.03.05, 20:56
                Smutne to jesli jest tak jak piszesz.

                To chyba jednak nie jest odosobniony przypadek.

                Ludzie pióra filmu teatru tworzacy w ogole
                zyja jednak w troche innym,
                troche schizofrenicznym swiecie -
                zyja zyciem swoim ale i bohaterow
                ktorych tworza czy kreuja.

                Dlatego ludzie parajacy sie tymi zawodami
                szczegolnie ci z gornej polki
                do ktorych mimo wszystko zaliczam Nowickiego
                tak calkiem normalnymi nie sa
                wiecej byc nie moga jesli chca byc wielkimi
                bo tylko wtedy mozna wyrzec sie siebie i stworzyc
                od podstaw fikcyjna postac.

                Czesto wypada im grac wariatow
                psychopatow pijakow klamcow oszustow
                wykolejencow gwalcicieli mordercow itd
                bo tak naprawde jak sie uwazniej przyjzysz
                historia jest zapisem ludzkich czynow
                a literatura i sztuka... ludzkich chorob.
                Zatem ktos kto zostaje aktorem
                jesli nie jest nieco swirnietym
                to jest duze ryzyko ze takim sie stanie
                - ryzyko zawodowe zwiazane z zabawa
                z wlasnym portretem psychologicznym
                ktory dobry aktor jesli chce dobrze zagrac np Hamleta
                musi czesto modyfikowac
                (on nie moze go po prostu zagrac
                on musi sie stac Hamletem!!!).

                Wiec jestem gotow sie zalozyc
                ze podobnie brutalna prawde
                mogliby opowiedziec na tym forum
                przyjaciele czy sasiedzi innych slawnych ludzi.
                Dosc powiedziec ze taki np Wilhelmi podobno ostro chlal
                podobne problemy mial Laskowik a ilu bralo narkotyki
                lamalo prawo bylo kobieciarzami zwyklymi lajdakami itd
                to juz nie zliczysz a Polanski i jego wybryki z nieletnia?!

                Ale mimo wszystko nie odmowisz im wielkosci
                nie odmowisz im tego ze wiekszosc
                tych dzikusow i tylko oni - wariaci -
                tworzy wiekopomne dziela genialne kreacje.

                Coz nie pochwalam pana Nowickiego
                ale tez potrafie go zrozumiec.
                Nalezy on do tych nelicznych aktorow
                ktorych uwazam za artystow (jako Szu byl genialny)
                i jego porabane zycie alkoholika kobieciarza i wariata
                jak wynika z twojego opisu tylko ten fakt potwierdza.

                Jak mowie wiekszosc ludzi z tego srodowiska
                to swiry wykolejency czesto gnojki
                z ktorymi nie da sie zyc - egoisci
                zapatrzeni w siebie i zyjacy we wlasnym swiecie
                ale jednoczesnie ciagnacy ten swiat
                zdobywakjacy nowe przestrzenie
                odkrywajacy nieznane zdobywajacy nowe szczyty
                wznoszacy sie ponad przecietnosc
                robia to jednak czesto kosztem najblizszych
                ktorych rania i otoczenia ktore depcza
                widac tak juz musi byc.

                Zreszta zamiast pisac bzdury koncze i odsylam do
                pierwszych z brzegu filmow ktore teraz sobie przypominam
                - Amadeusz albo Urodzeni mordercy
                a z ksiazkek polecam Uwodziciela Zbigniewa Nienackiego
                (tego od Pana Samochodzika szczeka ci opadnie
                po przeczytaniu tej pozycji i odkryciu drugiej natury
                tego tak poczytnego wsrod mlodziezy pisarza).

                Pozdrawiam!
                • juras_z_berlina Zyciowy Stawrownikow? 04.03.05, 09:42
                  Masz absolutna racje.

                  Nowicki gral za mlodu (skadinad swietnie) zbyt dlugo role Stawrownikowa
                  w "Biesach" Dostojewskiego (Teatr Stary, rez. A.Wajdy) i chyba dlatego nieco
                  sie "wypaczyl"... To oczywiscie zart!

                  Naturalnie nie obchodzi mnie specjalnie fakt, ze moj piekarz, u ktorego kupuje
                  codziennie bulki na sniadanie, bije swoja zone... tak dlugo, jak beda samkowaly
                  mi jego wyroby, a on ograniczy sie do rozmawiania ze mna o bulkach. Gdyby
                  jednak zechcial pouczac mnie o zasadach dobrze funkjonujacego malzenstwa, to
                  chyba "dla zasady" starcilby we mnie klienta.
                  Ja pana Nowickiego jako aktora rowniez sobie cenie - chociaz znam naturalnie
                  wielu lepszych; to co napisalem nie uczynilem, aby stawiac pod znakiem
                  zapytania jego talentu czy warsztatu aktorskiego. Ale zwroc uwage, ze ten
                  niezly aktor nie mowil w tym wywiadzie o sprawach aktorstwa. Jego kretynstwa
                  dotyczyly dziedzin zycia, w ktorych on sam dal, niestety, d*py, kreujac sie na
                  jakiegos cholernego "guru".

                  Sle pozdrowienia

                  Juras
                  • tompay Re: Zyciowy Stawrownikow? 05.03.05, 14:31
                    Masz racje to chyba z Twojej strony
                    najlepsze podsumowanie naszej dyskusji.

                    W ostatnim moim poscie chcialem tylko zasygnalizowac
                    ze proboje patrzec na to z jeszcze innej strony
                    na wstepie zaznaczam ze takze go potepiam
                    ale tez staram sie nie tyle rozgrzeszyc, co zrozumiec tych ludzi
                    - pomysl to bylby swietny pomysl na film lub ksiazke
                    o ludziach ktorzy w tym co robia sa profesjonalistami
                    a jednak poza tym kompletnie nie radza sobie z zyciem.

                    To zreszta powinno byc przedmiotem sztuki
                    (tym paral sie Szekspir Dostojewski i inni wielcy).
                    Zwykly obywatel jest szary jak rzeczywistosc w ktorej zyje
                    na podsawie jego zycia mozna zrobic najwyzej tania telenowele
                    ale wielki film dobra ksiazke zrobisz tylko
                    jesli opiszesz na tle pewnej rzeczywistosci
                    niezwykle przypadki lub niezwyklego czlowieka.

                    Dopiero wtedy mozna w pelni opisac dana rzeczywistosc:
                    szalony kontrast - inny niz wszyscy czlowiek i szara codziennosc
                    pozwala w sposob niesamowity uwypuklic niedostrzegalne
                    ale jednak istniejace problemy nurtujace wspolczesnosc.

                    Amerykanskie kino na ktore wszyscy tak psiocza
                    a ktore w ostatnim czasie bardzo sie rozwinelo
                    wlasnie na tym buduje swa wielkosc -
                    realizuje to o czym kiedys mowili wielcy polskiego kina
                    ze jest ono nastepca literatury o tyle lepszym
                    ze oddzialywac potrafi nie tylko tekstem ale i obrazem.

                    Polecam "Fight Club" z genialnym Nortonem,
                    "Traffic" z nagrodzonym chyba zlotym globem del Toro,
                    Buntownika z wyboru z uznana juz gwiazda Matt'em Damon'em,
                    czy podejmujacy problem 11 wrzesnia wielki obraz "25 godzina"
                    lub "Droga przez pieklo", "American Beauty",
                    czy niesamowity "Niebezpieczny umysl" z Julia Roberts
                    albo puszczony kilka dni temu przez TVP 1
                    "K-Pax" z genialnym aktorem Kevinem Spacey.

                    We wszystkich tych obrazach znajdziesz przypadki szczegolne
                    ludzi zmagajacych sie ze soba i z otoczeniem
                    ktorzy nie godza sie na pewne sprawy
                    nie potrafia sie nagiac do tego by zyc tak jak zyja inni.
                    Czy jest to ich problem czy problemem jest obecny styl zycia
                    oto wspaniale pytanie wspolczesnej sztuki
                    ktorą jak mowie tworzy to wyklinane amerykanskie kino.

                    Czesto w tym oczernianiu biora aktywny udzial i nasi filmowcy
                    po czym zabieraja sie do roboty ktorej efektem
                    jest Klan, M jak milosc i inni zlotopolscy - brak slow.

                    Dobra to tyle - odpowiadac nie musisz
                    ale twoim obowiaziem jest obejrzec te filmy
                    naprawde warto.
                    Pozdrawiam!
                  • orcheystra Re: Zyciowy Stawrownikow? 22.03.05, 23:41
                    Skąd tyś wytrzasnął tego "Stawrownikowa"?!!??
    • hiii Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 20:35
      Jan Nowicki to moim zdaniem marny, zachwycony sobą prowokator. Bardzo chciałby
      wypowiadać wielkie prawdy, kreuje się na mędrca, który wie, co to życie i jak
      należy je przeżyć. Wydaje mu się w dodatku, że te "prawdy" są kontrowersyjne. A
      okazują się być niestety tylko żałosne i płytkie. Trochę pokory, panie Janie! i
      dystansu do samego siebie...

      ps: proponuję trochę poczytać o feminizmie i jego dążeniach. Dobrze jest
      wiedzieć, o czym się mówi...
    • ricofederico Kobiety mnie zjedzą żywcem za to... :) 26.02.05, 20:47
      Bronię PANA AKTORA :) i chyba jestem w mniejszości na tym feministycznynm
      forum... Po pierwsze: im facet starszy tym bardziej właśnie tak funkcjonuje i
      myśli... po drugie: sam doświadczyłem nijednokrotnie pewnej nieobliczalnej
      natury kobiecej... po trzecie: pracuję w tzw."branży" i WIEM, że trudno mieć
      normalne relacje z kobietami w tym zawodzie....
      • kmar5 Re: A czy z mężczyznami z tej branży można 27.02.05, 08:54
        mieć normalne relacje?
        Zapewniam pana, że z wiekiem kobiety także inaczej myślą o męzczyznach niż w
        bardzo młodym wieku. Z czasem dostaje się w prezencie coraz większą
        niezależność emocjonalną i intelektalną od innych. Także od męzczyzn. I na myśl
        o tym, co było kiedyś, człowiek się uśmiecha, czasem z niedowierzaniem.
    • an_k Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 21:02
      Wypowiedź, mimo zalet wielu, w istocie ubliża Pani Marcie Meszaros.
      Najbliższy, oprócz Synów, mężczyzna w istocie Jej ubliża.
    • dobry11 Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 21:55
      Zazdroszcze Polsce wolnosci slowa. U nas w Stanach Nowicki bylby zlinczowany a
      kolezanki feministki by dostaly za to nagrode Nobla.
      Prawda jest taka, ze by podziwiac dobro trzeba tez popatrzyc na zlo. Kolega
      Nowicki gra role tego zlego i kolezanki feministki powinny mu za to dziekowac,
      bo zamiast abstrakcyjnego diabla maja Nowickiego.
      • chaperone Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 13:48
        Twoja argumentacja jest smieszna. Nie chce porownywac Nowickiego do mordercow
        czy inych strasznych ludzi, ale agodnie z twoja pokretna logika okradzeni
        powinni byc wdzieczni zlodziejom za to, ze zlodzieje graja role "tych zlych"
        (no bo w koncu ktos te role musi grac, prawda?), a ofiary oszczerstw czy
        szyderstw powinny pod nogi objac swoich szydercow, z tego samego powodu.
        Bzdura, kolego. Jesli wolnosc slowa to dla ciebie swoboda i akceptacja dla
        pogardliwego wypowiadania sie o ludziach, pod sprytnym plaszczykiem "jestem
        blazen, a blaznowi wszystko wolno", to popelniasz spory blad. Ciekawe, czy
        myslalbys tak samo, gdyby w jakiejs gazecie ktos powiedzial, ze np. twoja matka
        czy partnerka to takie wbrew pozorom zyciowe popychadlo i idiotka, ktore
        gardluje za wolnoscia, a tak naprawde gorliwie pierze ci w balii gacie. Albo
        gdyby ktos z ciebie zrobil durnia. Byc moze wtedy zrewidowalbys swoja dziwna
        zazdrosc o "wolnosc slowa".
        • dobry11 Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 15:05
          chaperone napisała:

          > Twoja argumentacja jest smieszna. Nie chce porownywac Nowickiego do mordercow
          > czy inych strasznych ludzi, ale agodnie z twoja pokretna logika okradzeni
          > powinni byc wdzieczni zlodziejom za to, ze zlodzieje graja role "tych zlych"
          > (no bo w koncu ktos te role musi grac, prawda?), a ofiary oszczerstw czy
          > szyderstw powinny pod nogi objac swoich szydercow, z tego samego powodu.
          > Bzdura, kolego. Jesli wolnosc slowa to dla ciebie swoboda i akceptacja dla
          > pogardliwego wypowiadania sie o ludziach, pod sprytnym plaszczykiem "jestem
          > blazen, a blaznowi wszystko wolno", to popelniasz spory blad. Ciekawe, czy
          > myslalbys tak samo, gdyby w jakiejs gazecie ktos powiedzial, ze np. twoja matka
          >
          > czy partnerka to takie wbrew pozorom zyciowe popychadlo i idiotka, ktore
          > gardluje za wolnoscia, a tak naprawde gorliwie pierze ci w balii gacie. Albo
          > gdyby ktos z ciebie zrobil durnia. Byc moze wtedy zrewidowalbys swoja dziwna
          > zazdrosc o "wolnosc slowa".

          Kolezanka sie bardzo podniecila zamiast wczytania sie w to co napisalem.
          Kolezanka chyba byla wychowana na 1 Maja demonstracjach.
          Wolnosc slowa polega na tym, ze ludzie moga cos powiedziec bez bycia obrzuconym
          roznymi rzeczami. Feministki na tym forum sie podniecaja Nowickim, a co na temat
          dziennikarzy, ktorzy z nim rozmawiali? To oni dali Nowickiemu forum. Jezeli jego
          wypowiedzi sa tak straszne, to dlaczego je dac do gazety? Czy czasem oni wszyscy
          trzej nie powinni byc zlinczowani?
          Jezeli kobiety chca byc traktowane na rowni z mezczyznami (w Stanach juz chca
          miec preferential treatment bo bycie rownymi je juz znudzilo), to powinny sie
          odpowiednio zachowywac, a nie ganiac z atakami na kazdego idiote typu Nowicki.
          Zostaliscie wpuszczone w tzw maliny przez dowcipnych dziennikarzy.
    • stefaan Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 21:55
      Panie Janie ,dałby Pan sobie spokój z tym kabotyństwem,w tak dostojnym wieku takie targowisko prózności nie przystoi.
      • 2asy Re: Jan Nowicki, aktor 06.03.05, 10:43
        zgadzam się zpoprzedią wypowiedzią ,Nowicki starzeje się,chce zwrócić na
        siebieuwagę,smutne
    • kerebron Mysleć nowoczesnie 26.02.05, 22:44
      Dlaczego panie miałyby być gorszymi aktorami niż panowie? Nie rozumiem...

      Przypomina mi się saksofonista Henryk Miśkiewicz, jak klarował w studio TVP, że
      Candy Dulfer nie powinna grać na saksofonie, bo saksofon to dmuchanie,
      a "dmuchanie to naprawde męska robota" etc ... publika dusiła się się ze
      śmiechu słuchając o tym "męskim dmuchaniu", bo to jakiś talkshow był i w studio
      pełno luda siedziało. A ja w sumie nie rozumiem, dlaczego kobieta nie miałaby
      sobie podmuchać tu i ówdzie; facetom w ich dmuchaniu nie powinno to wcale
      przeszkadzać... Dmuchać i być dmuchaną - to nowoczesny program życiowy dla
      nowoczesnej kobiety, czytelniczki "Cosmopolitan" i "Wysokich Obcasów".
      • kmar5 W jednej z indyjskich prowicji kobiety choć trochę 27.02.05, 08:11
        poduczonej, nikt nie chce za żonę, bo taka nie nadaje się zdaniem tamtejszych
        męzczyzn do rodzenia dzieci.Podobna mentalność w złagodzonej formie panuje w
        Europie.Bo to jest mentalność globalna mężczyzn - czują się nieswojo, w domu i
        pracy, kiedy kobieta nie jest i nie chce być ich "uczennicą" ani podawaczką.
        Któregoś dnia otworzyłam drzwi młodemu człowiekowi, który powiedział mi w progu
        że chce rozmawiać z głową domu.Ja na ten dom zarobiłam, kupiłam, urządziłam, a
        jakiś młodzian nie chce ze mną rozmawiać. Ja mogę sobie zarabiać, ale nie mogę
        być głową.
        Z podobnego powodu kobiety nie mogą być dobrymi aktorkami. Powód leży nie w
        kobietach, lecz mężczyznach. Kobiety, jak mówi Nowicki, nie wiedzą, co zrobić z
        sukcesem, mężczyźni nie wiedzą , co zrobić bez sukcesu. Muszą go mieć, nawet
        jak go nie mają. Muszą być atrakcjyjni, nawet jak nie są.
        I proszę nie liczyć tu na obiektywizm z ich strony, to są emocje.
        Kiedyś poznałam miłego starszego, wykształconego pana, który, miał jajowatą
        głowę.Tylko zdążyłam pomyśleć o tym, a pan mówi "przecież ja nie mam jajowatej
        głowy" A takiego klasycznego jaja,przysięgam, w życiu nie widziałam.
        Któregoś dnia spotkałam się z moim "narzeczonym", żeby sie rozstać, bo miałam
        go dość, nie nadawał się mi. I co usłyszałam? Żebym nie liczyła na to, że się
        ze mną ożeni!!!Ha ha.
        Kobiety nie mogą być dobrymi aktorkami, bo mężczyźni sobie tego nie zyczą, nie
        przyjmą tego do wiadomości.
        Pisząc globalna mam na myśli pewną tendencję. To co napisałam nie dotyczy
        każdego meżczyzny.
        Krystyna

        • komentator44801 Do Krystyny 27.02.05, 11:40
          Fajny list.

          Coz. To byla rozmowa 3 mezczyzn do Wysokich Obcasow. Przyznam, ze chcialbym tak
          dla picu przerobic te rozmowe o temacie mezczyzna kobieta na analogiczna typu
          bialy/murzyn. Ciekawe jak ohydnym szowinista wydalby sie wtedy P.Nowicki. Po
          prostu na stereotypy damskomeskie jestesmy mniej wyczuleni.

          Sa oczywiscie tendencje/trendy meskie i damskie. Ale mysle ze Nowicki mowi o
          bardzo szczegolnym typie kobiet. Mianowicie takich, ktore z jakiegos powodu
          chcialy z nim byc. A to nie jest proba reprezentatywna :D
    • gregsmile01 Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 22:56
      niegłupi facet , że się nigdy nie pobrał ale co do 'gnębienia' kobiet to pan
      Jan przesadza... przynajmniej ja nie znam takich osobiście.
    • fajna-joaska Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 23:35
      Hmmm... a ja niecale 2 lata temu poznalam mezczyzne ode mnie straszego,
      cholernie inteligentnego, zupełnie - na pierwszy rzut oka – nieatrakcyjnego,
      również – niższego ode mnie :-) - niestety majacego, dzisiaj to widze,
      pozostale "zalety" wymienione przez Pana Jana: kompletnie nie znajacego sie na
      naturze plci pieknej, kobieciarza, cudownego meskiego szowiniste... te prawie 2
      lata z nim to dla mnie bogaty czas nauki. Dzisiaj jestem cholernie daleko od
      siebie sprzed tego czasu. Gnębił i nadal gnębi mnie okrutnie, chociaz dzisiaj
      już umiem się nie poddawac co oczywiście sprowadza się do tego ze „mój”
      (pisze „mój” ponieważ ten gatunek mężczyzn nigdy do nikogo nie należy :-)
      mezczyzna odchodzi ode mnie do nastepnej ofiary (prawdopodobnie), pewnie
      dlatego, ze co jak co, ale budowanie czegos towrczego, w sensie ralacji z druga
      osoba, a nie kolacji na cztery rece, nie jest w zakresie jego możliwości. W
      ostatecznycm rozrachunku, po 1,5 roku placzu i smutku pomieszanego z euforia
      zwiazana z możliwością przebywania w tak doborowym towarzystwie (oj Ci Panowie
      potrafia się, w sensie SIEBIE gloryfikowac :-) wyjde z tego całego zamieszania
      (niestety angazujacego również jego i moje, ale nie nasze dzieci) obronna reka –
      nauczona na cale zycie czegos niezwykle cennego – czego ON prawdopodobnie
      nigdy nie doświadczy – olbrzymiego odbudowującego się szacunku do samej siebie,
      szacunku budowanego na podstawie świadomości swoich zalet i wad, a nie szacunku
      uzyskiwanego, nie bez przeuroczego poczucia humoru, dzieki dyskretnemu,
      inteligentnemu – czyli często takiemu jakiemu nie da się nic zarzucic –
      podkopywaniu naszej godności.
      Pozdrawiam... pewnie już zawsze będę mieć dla Was – mężczyzn z gatunku Pana
      Jana Nowickiego – tajemniczy, nieco poblazliwy uśmiech, rozpoznam Was w tlumie
      innych bez dwoch zdan, w 3 sekundy – dzieki Bogu dzisiaj zamiast pojsc za Wami,
      zaczne co sil w nogach uciekac :-)
      Joasia
    • garry_scott Re: Jan Nowicki, aktor 26.02.05, 23:48
      a co to znaczy ze:
      "Czytelniczki nasze zapewne zasromają się lekutko" ?
      • mallick Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 00:35
        zasromać - zawstydzić
    • tomekjeden Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 00:50
      Bardzo dobry post. Banialuki pana Nowickiego są raczej żałosne,i jakby zgodne z
      chamstwem, które okazał wobec ciężarnej kobiety na postoju taksówek. Nie
      życzyłbym panu Nowickiemu spotkania, na przykład, Liv Ullman czy Vanessą
      Redgrave. W najlepszym razie dostałby, miejmy nadzieję, po mordzie.
    • tomekjeden Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 00:50
      Bardzo dobry post. Banialuki pana Nowickiego są raczej żałosne,i jakby zgodne z
      chamstwem, które okazał wobec ciężarnej kobiety na postoju taksówek. Nie
      życzyłbym panu Nowickiemu spotkania, na przykład, Liv Ullman czy Vanessą
      Redgrave. W najlepszym razie dostałby, miejmy nadzieję, po mordzie.
      • tomekjeden Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 00:54
        No ale gdzie temu aktorzynie do wielkiego kunsztu Liv Ullman.
        • thomaspawel Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 11:35
          A kto to jest Liv Ullman?
    • anna94 Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 01:59
      Zgorzknialy starszy pan.I to jest MOJE najbardziej szarmanckie okreslenie mezczyzny ktory publicznie wypowiada sie w BARDZO nieeleganckim stylu o kobietach, nie oszczedzajac nawet wlasnej towarzyszki zycia.
      Bardzo zaluje ze przeczytalam ten wywiad do konca. Moje wspomnienia o aktorze zostaly tym samym dokladnie zatarte.
      Czy takich reakcji oczekiwal pan Nowicki udzielajac wywiadu nasaczonego jadowitymi komentarzami? Czy prawdziwy gentleman mowiac o kobietach uzywa okreslenia " babiny " zaznaczajac tym samym ze ma je w najglebszym politowaniu ?
      " Shame on you, Mr Nowicki !"
      • thomaspawel Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 11:47
        Gratuluję Panu Nowickiemu elementarnego i zdrowego dystansu do kobiet, bo
        współczesne "fixum dyrdum" wyzwolonych mademoiselles przypomina odmrażanie
        sobie uszu na złość mamie. Nie ma w tym artykule nic obraźliwego dla kobiet,
        ale reakcja nowoczesnych biaogłów na rzeczony wywiad potwierdza tylko jak
        trudno zdobyć się na odrobinę zrozumienia dla wszystkiego co nie wygląda jak
        kobiecy świat.
        • chaperone Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 13:53
          Gdyby was, facetow, nazwac chlopinami i wysmiac was chocby w polowie tak, jak
          robi to Nowicki z kobietami, dostalibyscie szalu i rozpirzylibyscie w drobny
          mak cale to forum. Wojne byscie wszczeli w obronie swojego "meskiego honoru",
          nadszarpnietego przez np. aktorke Nowicka. Gdyz, jak wiadomo, meskie ego
          cechuje sie niezwykla delikatnoscia, urazliwoscia i totalna agresja w
          przypadku, kiedy lekki podmuch w jego kierunku odbiera jako atak artylerii.
          Natomiast jesli chodzi o kobiety, od zawsze slyszymy, ze mamy sie nie
          przejmowac, bo to tylko zarciki, i mamy nie byc takie przewrazliwione na swoim
          punkcie. Ot, meska logika. Ja obrazac - to zarty, mnie obrazac - to podlosc i
          feminizm.
          • thomaspawel Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 18:52
            Co Pani nie powie....!
            Naprawdę?!
            A gdzie ten zbiorowy szał?
            Skąd ta kategryczność i pewność...?
            Ach tak.
            Zna pani wszystkich mężczyzn.
            Zapomniałem
    • vonl Jasiu, graj nam dalej swą komedię 27.02.05, 05:06
      Jest przednia, lepsza niż wszystkie twoje role filmowe. Porusza, oburza,
      irytuje... i bawi! Błazenada w najlepszym wydaniu. Mnie zachwycasz, ale innych
      czuję się w obowiązku uspokoić. Nabierzcie dystansu do postaci, którą kreuje,
      wtedy dostrzeżecie, że to przedstawienie ma ręce i nogi. Oto aktor, gwiazdor i
      amant udziela wywiadu!!! Ubaw po pachy. Stary, poczciwy nicponiu... Jesteś
      Gombrowiczem naszych czasów. Brawo!
      • terminatius2 Re: Jasiu, graj nam dalej swą komedię 27.02.05, 12:00
        A ja sobie mysle, ze jemu juz od dawna nie staje.Hi hi.
    • emma.bovary1 Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 08:34
      A pamiętacie piosenkę Agnieszki Osieckiej:“Mówiły mu, że łotr, mówiły mu, że
      drań … A on w oczy im jakoś tak patrzył, że robiło się zaraz inaczej i te
      słowa, co miały coś znaczyć, znaczyły, ale nie to. "

      Nowicki tak patrzy, niestety. Nie on jeden, zresztą. Poza tym straszny
      megaloman. Pijak pewnie też. To w Polsce należy do dobrego gustu.

      Swoją drogą nikt w tym kraju nikt nie rozumie, na czym polega “feminizm”.
      Przydałoby się poczytać Glorię Steinem. Skarpetki, co mają skarpetki do
      feminizmu?



      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 09:21


        Efekciarz.


      • ego69 Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 10:45
        Obawiam się, że tego nie wiedzą nawet feministki.
        • chaperone Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 13:57
          Masz racje, feministki nie maja zielonego pojecia co to jest feminizm. A to ze
          udzielaja tysiacom kobiet porad prawnych za darmo, ze prowadza grupy wsparcia
          dla kobiet bitych, ze chodza z nimi do sadow na sprawy, kiedy tatusiowie
          wymiguja sie od placenia alimentow na dzieci, ze walcza o przywrocenie Funduszu
          ALimentacyjnego - to robia jakos tak mimochodem. Feministki nie wpadly
          dotychczas na pomysl, zeby otworzyc SLownik WYrazow Obcych i sprawdzic, kim
          wlasciwie sa i co robia.
          Podaj im swoj telefon, niech sie tego dowiedza od takiego medrca jak ty.
          • emma.bovary1 Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 20:19
            Nie trzeba byc feministka/feminista, aby pomagac bitym kobietom. Wystarczy byc
            wrazliwym czlowiekiem. Czlowiekiem, ktore nie moze spokojnie patrzec na krzywde
            ludzka.
      • thomaspawel Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 11:51
        Jak ktoś nie wie na czym polega feminizm, to niech się przejdzie po korytarzach
        sal sądów rodzinych orzekających rozwody...
        Tam następuje erupcja wyzwolonego feminizmu z oków męskiej dominacji.
        • chaperone Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 14:00
          Nie masz pojecia o tym, co piszesz. Feministki nie sa za automatycznym
          przyznawaniem dzieci w przypadku rozwodu tylko i wylacznie matkom. Ale sedziny,
          ktore to robia i matki, ktorym te dzieci sa przyznawane uwazaja, podobnie jak
          wiekszosc ludzi w patriarchalnym spoleczenstwie, ze to matka ma sie opiekowac
          dziecmi, bo macierzynstwo jest swietoscia, miejsce matki jest przy dziecku itp.
          Matka ktora oddaje swoje dziecko po rozwodzie ojcu, jest traktowana jak suka-
          nie matka. Wiec to nie takie proste. A obraz tlumow feministek w salach
          sadowych, w ktorych dzieci wyrywa sie z objec kochajacych tatusiow i wrzuca w
          ramiona wrednych mamus, to zwykle klamstwo i naduzycie.

          • thomaspawel Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 18:57
            Co Pani nie powie....!
            Naprawdę?!
            A ja myślałem że Ci biedni tatusiowie są okradani tylko z pieniędzy...


    • sdfsfdsf Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 09:45
      dobrze gada
      dac mu wodki
    • wio4litery Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 10:06
      czarnykot_bialykot napisała:

      > Hmmm...szarmancki facet??? Pan Nowicki uwaza, ze on powinien
      > pojechac pierwszy i zaczal sie klocic i ublizac...suma sumarum po
      > odepchnieciu pijanego, wsiadlam i odjechalam. Ale jakos mi pozostal w oczach
      > jego zalosny wizerunek jakos nic nie majacy z szarmanckoscia wspolnego.

      Zanim zaczniesz wypominać Nowickiemu brak klasy sprawdź
      jak się pisze "suma sumarum".
      Tobie chyba też brak klasy i to nie jednej.

      w4l
      • jolunia01 Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 15:31
        wio4litery napisał:
        > czarnykot_bialykot napisała:
        > > Hmmm...szarmancki facet??? Pan Nowicki uwaza, ze on powinien
        > > pojechac pierwszy i zaczal sie klocic i ublizac...suma sumarum po
        > > odepchnieciu pijanego, wsiadlam i odjechalam. Ale jakos mi pozostal w
        oczach jego zalosny wizerunek jakos nic nie majacy z szarmanckoscia wspolnego.
        >
        > Zanim zaczniesz wypominać Nowickiemu brak klasy sprawdź
        > jak się pisze "suma sumarum".
        > Tobie chyba też brak klasy i to nie jednej.


        Ja mam, summa summarum, wszystkie klasy. Mimo to, a może właśnie dlatego,
        zgadzam się z opinią, że to zadufany w sobie prymityw - niegdyś obdarzony przez
        naturę urodą, na czym bazował całe swoje życie. Ani to mężczyzna, ani to aktor.
        Po prostu błazen.
    • pawelkowalczykx Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 10:26
      Wypowiedź inteligentna - mówie o artykule - z kobietami jest rzeczywiście tak
      jak to Jan Nowicki opisał. Oczywiscie nie mozna uogolniac ale taka jest ogolna
      prawidlowosc. Feminizm to maska dla samotnosci albo porzucenia, dla braku
      szczescia albo celu w życiu. Facet dużo w życiu główkował co polecam też
      niektórym wypowiadającym sie na forum... no i niekoniecznie tez oceniajcie
      człowieka po tym że (jeżeli to prawda) to pijany klocił sie z ciężarną kobietą.
      Boze co ja czasami nie robilem jak bylem pijany - i Wy na pewno też...
      Niektórzy czasem sie napija:)) ale w życiu są diabelnie inteligentni i bystrzy,
      inni sa glupi przez całe życie czasami tylko postepujac szarmancko bo tak
      podpatrzyli albo ktoś im tak powiedział
      • margot50 Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 10:32
        To poglowkoj jeszcze troche dlaczego kobietom nie podoba sie sexistowska
        wypowiedz Pana Aktora??pozdr.pa.
        • pawelkowalczykx Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 11:13
          > To poglowkoj jeszcze troche dlaczego kobietom nie podoba sie sexistowska
          > wypowiedz Pana Aktora??pozdr.pa.

          Same feministki musiałyby sie przyznać do zasadniczej porażki w swojej
          ideologii to znaczy powiedzieć że tak naprawdę chodzi im o coś innego niż to..
          o czym tak bardzo krzyczą. Poza tym w czym ona jest taka seksistowska to że
          pisze że kobiet lubią mieć dla siebie aktorów albo dyrektorów żeby sie nimi
          chwalić, czy może że większość osobników płci przeciwnej to ponuracy wiec
          barwna osobowość to duży atut i przewaga czy może to, że Mártha Mészáros była
          dwulicowa. Wiele osób jest strasznie dwulicowych, inne nie potafią przyjąć
          podstawowych prawd z czystej przekory (piszę oczywiście ogólnie) inne są
          zazdrosne no i jest jeszcze wiele motywacji i wszystkich nie sposób wymienić.
          No i na pewno jest wiele kobiet, przynajmniej moje znajome, którym ta wypowiedź
          przypadłaby bardzo do gustu :) Dlatego że większośc to fakty. A wypowiedź o
          zapachach skojarzyła mi sie od razu z filem "Zapach kobiety":)
          • chaperone Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 14:08
            A kiedys to feministki "przyznaly sie do porazki swojej ideologii"??? Podaj
            zrodlo, bo chyba cos przeoczylam?
            Co do ideologii, to ideologia jest wszystko. Ideologia to zbior okreslonych
            idei, a wiec ideologia to takze, Kosciol, panstwo, religia, etyka, moralnosc.
            Tak wiec nie ma sensu przylepiac do feminizmu tego brzydko sie kojarzacego
            slowka "ideologia", bo to tak jakbys oskarzal kogos, ze wydycha dwutlenek
            wegla.
      • chaperone Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 14:05
        Poziom bzdur wypisywanych na temat feminizmu jest zatrwazajacy. Feminizm jako
        maska dla samotnosci, porzucenia, braku szczescia w zyciu, itp.... Chlopie,
        stuknij sie w swoj pusty czerep, zanim bedziesz paplal co ci slina na jezyk
        przyniesie. Czy ty w ogole wiesz, czym sie konkretnie zajmuja feministki? Byles
        kiedykolwiek na ich stronach? Widziales opisy ich pracy, statystyki, raporty z
        wykonanej pracy, byles na jakims otwartym spotkaniu w ktoryms z miast, czytales
        cos o gender studies, czytales "Zadre"? Czy swoja pseudo-wiedze czerpiesz z
        radia Maryja i Naszego Dziennika? Rownie dobrze mozna powiedziec, ze cokolwiek
        innego, czym sie ludzie w zyciu zajmuja, to "maska dla samotnosci, blablabla..."
    • ego69 Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 10:31
      Nie wiem czy facet we wszystkim ma rację, ale to co mówi, to wreszcie coś
      innego niż nachalny, politycznie poprawny, dobiegający zewsząd, feministyczny
      bełkot.
      • chaperone Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 14:15
        A gdziez ty, biedaczysko, slyszysz ten wszechobecny feministyczny belkot? Moze
        na mszy w kosciele? A moze w telewizji bez przerwy puszczaja feministyczne
        programy, na czele z programem Janiny Pospieszalskiej, ktora nachalnie wtlacza
        ci do glowy feminizm? A moze we wszystkich innych talkshowach w polskiej
        telwizji prywatnej i publicznej propaguje sie na okraglo feminizm, feminizm,
        feminizm? A moze w Sejmie poslowie przemawiaja non stop, ze nalezy poluzowac
        ustawe zakazujaca kobietom decydowania o tym, czy chca miec dziecko czy nie? A
        moze w aptekach panie aptekarki napadaja cie i przekonuja, ze srodki
        antykoncepcyjne nie powinny byc tak drogie? A moze w szkolach sa obowiazkowe
        zajecia z feminizmu i wychowania seksualnego od zlobka? A moze Unia Europejska
        publikuje w poslkiej prasie wielkie ogloszenia, ze feminizm jest dobry i
        jedynie sluszny? A moze wszyscy ludzie z twojego otoczenia namawiaja cie
        ciagle, zebys zostal feminista? A moze internet jest pelen feministycznych
        portali, w ktorych krytykuje sie pogardliwe teksty o "babinach"? A moze caly
        rzad to feministki, albo przynajmniej kobiety? A moze dzieci przy rozwodach sa
        przyznawane i ojcom i matkom, a nie tylko matkom? No i gdzie masz ten belkot?
        Moze chodzi ci o feministyczna wypowiedz Srody, za ktora dostala taki opieprz,
        jakby co najmniej rzucila obelga w papieza albo Pana Boga?
        Doprawdy, nie wiem, slad ten pomysl ze wszechobecnym belkotem. Jakies omamy
        sluchowe? Spiskowa teoria dziejow?
    • sam.o.brona Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 11:03
      dobrali się we trzech - dwie "dziennikarzyny" i aktorzyna. bo ja wiem, może
      chodzi o to żeby dać odpor feministycznej kindze dunin. ale wychodzi zalosnie.
      jezdzicie po nowickim, a nie wydaje sie wam ze gdyby nie szowinistyczny klimat
      wywiadu wprowadzony przez dyducha i swietlickiego, nowicki nie mialby okazji na
      takie wynurzenia?
      hm?
      • kochanica-francuza Re: Jan Nowicki, aktor 27.02.05, 12:38
        co do duetu swietlicki&dyduch - kiedyś zarzucono wysokim obcasom,że są
        feministyczne."Gazeta" się przestraszyła i zatrudniła powyższych na stanowiska
        seksistów etatowych.

        do koleżanki otwierającej wątek - jak tam dziecię?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka