fgghg 10.09.05, 10:01 Ukrainki, dodomu. Nie w sprzataniu szczeszczie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
padme_spam1 Zenujacy styl. 10.09.05, 16:28 Co to za glupia moda na artykuly "obyczajowe", napisane w stylu gimnazjalnego opowiadania o wszystkim i o niczym? Tutaj czas przeszly, tutaj przyszly, za chwile terazniejszy. Garsc faktow o tym, garsc o czym innym, pelno wtracen, brak cudzyslowi przy cytatach, podkreslanie malo znaczacych drobiazgow dnia codziennego - to wszystko wprowadza tak niesamowity chaos, ze wlasciwie nie wiadomo o kim i o czym w danym momencie mowa. Ta sama tresc moznaby przekazac w dalece bardziej czytelny i interesujacy sposob. To nie pierwszy artykul napisany w tym stylu w Wysokich Obcasach, niestety. Kolejnych tego typu wypocin czytac nie bede, zeby sobie cisnienia nie podnosic. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flinstone Re: Zenujacy styl. 10.09.05, 18:00 A najlepszy jest ten fragment: "Na Ukrainie, jak kupisz sukienkę, to może gdzieś na drugim końcu miasta jakaś dziewczyna ma taką samą - a nie każda jak w Warszawie". Jasne. W koncu na Ukrainie dobrobyt, spoleczenstwo zamozne (efekt starej demokracji) to i pozwolic sobie moze na ubieranie sie nie tak jak masowy, jednolity plebs z Warszawy... Odpowiedz Link Zgłoś
jfrymark1 Re: Zenujacy styl. 10.09.05, 21:29 Styl nie jest żenujący, tylko specyficzny. Przypomina mi niuporządkowaną, spontaniczną pogawędkę między osobami, które nie silą się, aby dobrać najodpowiedniejsze słowa, szybko przechodzą z tematu na temat - chcą przekazać swe myśli mówiąc prostym , potocznym jązykiem, Odpowiedz Link Zgłoś
chinique Ecriture feminine 12.09.05, 14:50 Blisko ... Styl artykułu, jak wielu innych artykułów targetowanych w (szeroko rozumiane) kobiety nawiązuje świadomie lub nieświadomie do ecriture feminine. Zbulwersowany chłopak powyżej nie wie, że utwór męski, bazuje do męskim sposobie przeżywania rozkoszy, tj. wzrastającym napięciu i silnym punktowym orgaźmie. Takiej właśnie konstrukcji żąda nasz forumowicz. Utwór kobiecy natomiast bazuje na mechanice rozkoszy kobiecej - wątki utworu ciągną i przeplatają się, nie kończąc się zazwyczaj żadną jednoznaczną pointą - rozkosz trwa cały czas. Odpowiedz Link Zgłoś
ignatz Re: Ecriture feminine 13.09.05, 10:08 W dodatku w artykule jakby ciągle czegoś brakowało... pewnie penisa, którego, jak wiadomo, nam zazdrościcie. Lol :-D Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flinstone Re: Ecriture feminine 14.09.05, 22:36 No i tych silnych orgazmow - tez nam brakuje, zwlaszcza jak trafimy na lozkowa fajtlape...LOL. Odpowiedz Link Zgłoś
marialaskipelna Zgadzam sie, że to sklejka 16.09.05, 16:30 jestem kobieta i tez uważam, że to bełkot. Myślę, że dotej niespiesznej luźnej pogawędki najtrudniej było właśnie znaleźć słowa. To taka współczesna maniera opowiadania w sposób nijaki. A za mieszanie czasów moja polonistka rozstrzelałaby bez uprzedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
titerlitury Re: Zenujacy styl. 12.09.05, 14:54 Hej, wilmo:) Ja mysle, ze chodzi o to, ze z racji na biede, skromna oferte sklepów i drożyzne Ukarinki same sobie szyją i kombinuja jak sie da, a u nas łatwo - idziesz do sklepu i bierzesz to co ładne i w dobrej cenie. I dlatego na ulicach dziewczyny wyglądaja b. podobnie. To słuszne spostrzeżenie:) Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flinstone Re: Zenujacy styl. 14.09.05, 22:42 Hej! :-)Byc moze, ale tego typu spostrzezenie w kontekscie artykulu o kobiecie, ktora w Warszawie sprzata i za 1500 zl utrzymuje cala rodzine jest po prostu smieszne. A ze nasze wschodnie sasiadki bardzo kombinuja ubraniowo to wiadomo - w koncu nietrudno jest je rozpoznac na ulicy - im bardziej na Wschod tym bardziej toto strojne, ucekinione i tak dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl "Kombinują ubraniowo..." 15.09.05, 23:53 > A ze nasze wschodnie sasiadki bardzo kombinuja ubraniowo to wiadomo - > w koncu nietrudno jest je rozpoznac na ulicy - im bardziej na Wschod tym > bardziej toto strojne, ucekinione i tak dalej... Nie mów na nieznane ci osoby: "toto" tylko dlatego, że są z Ukrainy i ubierają się inaczej. Wróciłam dziś z Kijowa. Tam faktycznie króluje całkiem inna moda niż u nas. A stolica, jak wiadomo, dyktuje trendy. W nas te trendy mogą wzbudzać śmiech, ale powiedzmy sobie szczerze: w każdym kraju jest inna kultura. Dlaczego my mamy naśladować Zachód, a z kolei Ukraina ma naśladować nas? Przyznaję bez bicia, że dla mnie ukraiński styl ubierania jest dość zabawny. Ale nie oceniam samych osób, które tak się ubierają. Nie określam ich pogardliwie. Bo to mogą być i studentki, i kobiety biznesu, i nawet panie premier ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
marialaskipelna Podobieństwo stadionowe 16.09.05, 16:31 Połowa narodu zaopatruje sie na Stadionie. Niedziwne, że sie mało różnią Odpowiedz Link Zgłoś
pestekw Re: Ukrainki z Warszawy 11.09.05, 11:49 Artykuł?? żenujący... może dlatego, że znam Ukrainki które nie chodzą kupować na Stadionie a w Arkadii?? a może już czas pokazać ludziom właśnie tych obywateli Ukrainy, którzy nie przyjeżdżają na saksy??? może czas pokazać tych, którzy studiują, pracują i w obcym kraju osiągają sukces?? Widzę, że mimo "Pomarańczowej Rewolucji" i szumnych zapowiedzi dalej traktujemy Ukrainę jak trzeci świat... Czas zmieniać stereotypy, a nie podtrzymywać zaśniedziały obraz odchodzący w niebyt. Czas zmienić swój obraz Ukrainy... Odpowiedz Link Zgłoś
spinelli Re: Ukrainki z Warszawy 12.09.05, 03:05 Irytujaca maniera - protekcjonalne choc niby z sympatia traktowanie "dziewuszyn" z Ukrainy. Jestem rozczarowana artykulem, ktory nie wniosl nic oprocz oklepania jeszcze raz tego samego stereotypu. Pozdrawiam, Spinelli Odpowiedz Link Zgłoś
kmuchorowski Re: Ukrainki z Warszawy 13.09.05, 11:27 Nonsensy wygadujecie, Artykuł jest bardzo ciepły i zwyczajnie współczujący. Bo tym dziewczynom trzeba przede wszystkim współczuć i życzyć aby mogły zwyczajnie żyć u siebie, na pięknej Ukrainie. A że są już (na szczęście) bogatsi Ukraińcy, którzy robią zakupy w Arkadii czy Galerii Mokotów - cóż, zdecydowana większość jednak raczej wegetuje gdzieś po tanich norach. A styl jest istotnie jak damska pogaduszka przy kawie, ale to się dobrze czyta. Czytając to, przypominam sobie świetnie jak to było z nami, Polakami w Niemczech w latach 80-tych. Było w zasadzie identycznie. Nawet nie chodziło się do tych eleganckich sklepów bo wartość pieniądza - Deutsche Mark - była nazbyt wielka, aby wydawać na przyjemności. Malowaliśmy mieszkania, reperowaliśmy cieknące krany i opiekowaliśmy się dziećmi lub sprzątaliśmy mieszkania. W niedzielę spotykaliśmy się przed "polskim" kościołem, po mszy opowiadając sobie nawzajem o szansach na lepszą pracę oraz dając namiary na 'naprawdę dobre flomarki' czyli pchle targi gdzie za grosze można było czasem kupić prawdziwy skarb - np. telewizor kolorowy do którego Niemiec zgubił pilota i jako bezużyteczny sprzedawał za parę marek. Spędzaliśmy godziny próbując dodzwonić się do Polski (co było koszmarem w tamte czasy, nie było komórek). Do Polski woziło się wszystko, cały asortyment Media Marktów, Aldików, Penny Marktów i innych sklepów 'dla Turków i Polaków'. Tak było, i zdaje się że gdzieniegdzie nadal jest. No i dziwi mnie, że po tym wszystkim mamy tak mało zrozumienia dla tych Ukraińców. Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Ukrainki z Warszawy 16.09.05, 11:36 Znam dwie. Jedna ma złoty abonament w Medicoverze (to taka prywatna przychodnia dla zamożnych), a druga wyszła za mąż za Polaka i pracuje w jakiejś rosyjskiej firmie, która stacjonuje w W-wie. Obie nie wyglądają na nieszczęśliwe, a jedna nawet mi mówiła, że u jej koleżanki w domu (strzeżone osiedle) sprząta Polka. Odpowiedz Link Zgłoś
b.6.1966 Re: Ukrainki z Warszawy 13.09.05, 22:04 Od siebie dodam tylko dyskretnie, ze aktualnie podobnie sie czuje jak te panie, ale one znalazly szanse w mojej ojczyznie. To cala roznica. Nie widze winy w sobie, ze jestem tutaj, ale ciesze sie, ze inni tez maja szanse, poprzez ciezka prace, zapewnic dobrobyt rodzinie.Zawsze zaluje ludzi, ktorzy desperacko zapobiegaja wszystkiemu, bo nie urodzili sie leniwymi nierobami.Kiedys wroce do mojej Ukochanej Polski! Odpowiedz Link Zgłoś
ruskie.babidlo.z.kamczatki Re: Ukrainki z Warszawy 13.09.05, 23:37 to smutne, że muszą przyjeżdzać zarabiać do Polski a w ich Ojczyżnie nie ma pracy ... i jeszcze nasz kochany naród je oszukuje(kobieta policzyła tylko za pomalowanie sufitów), one nie znały polskiego ... żal, żal i jeszcze raz żal tych kobiet ... i z dala od rodziny ... Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ukrainki z Warszawy 16.09.05, 00:02 Mnie jest ich żal z jeszcze innego powodu. Czy nie zdziwiło was zdanie, że "wstydzą się w autobusie mówić po ukraińsku"? Nie rozumiem dlaczego. Zawsze wydawało mi się, że Polacy generalnie mają sympatię do Ukraińców. A już na pewno ostatnio. Jechałam raz pociągiem, który szedł z Przemyśla. W przedziale siedziało kilkoro Ukraińców. Wszyscy starannie się maskowali. Studenci - rozmawiali między sobą po polsku (prawie bez akcentu). Jakaś pani czytała ukraińską książkę, ale okładkę zakrywała polską gazetą tak, żeby nie było widać. Jakaś mania prześladowcza! Drodzy Ukraińcy, przestańcież się wreszcie bać! Nie zjemy was przecież! P.S. Być może wiem, co ich tak nastraja. Zachowanie polskich celników na granicy jest zwykle bardzo niegrzeczne. Dla Polaków są mili, Ukraińcom zaś domyślnie mówią na "ty". Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Ukrainki z Warszawy 16.09.05, 11:37 A nas oszukują w Anglii nasi rodacy... Odpowiedz Link Zgłoś
p26 Re: Ukrainki z Warszawy 14.09.05, 08:52 To coś musiała stworzyć jakaś rokapryszona panienka o nazbyt rozwiniętym ego i która, mimo ze stara się to ukryć, ma nieuzasadnione niczym poczucie wyższości w stosunku do Ukrainek. Ten protekcjonizm w opisywaniu tych osób aż rzuca się w oczy! Jest irytujący. Odpowiedz Link Zgłoś
consuella Re: Ukrainki z Warszawy 14.09.05, 11:31 Tak czytałam ten artykuł i sobie pomyślałam: Boże jak ja bym chciała zarabiać 1500 zł. Właśnie straciłam swoją "super" prace za 800 zł i znów musze szukać nowej. Dlaczego tak mało zarabiałam? i dlaczego znów szukam? Mam skończone studia, doświadczenie i tym podobne bzdety, do tej pory wykonywałam pracę biurową, wymagającą troche myślenia, przynajmniej w teorii. Podziwiam trzy Panie z Ukrainy, że tak ciezko pracują i jeszcze odkładają Moze też powinnam wyjechać z mojego zadupia (małe gó..ane miasteczko) do Warszawy i poszukać pracy jako sprzątaczka? Pozdrawiam autorkę - artykuł bardzo fajnie napisany Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Ukrainki z Warszawy 16.09.05, 11:46 Oj, zdziwiłabyś się, na jakie g...o można natrafić w naszej kochanej stolicy. Mieszkam tu od urodzenia (to nie moja wina :) ) i jakoś nie zauważyłam, żeby pieniądze leżały na ulicy, a praca sama szukała chętnych. Ja też ostatnio szukałam nowej posady i byle co za 800 zł brutto łatwo jest znaleźć. Moja sąsiadka przyjechała z Białegostoku i szuka pracy już trzeci miesiąc. Z zażenowaniem opowiada mi o castingach na kobietę za ladą albo opiekunkę do dziecka, gdzie trzeba przysyłać CV ze zdjęciem i takie tam. Zostań więc lepiej tam, gdzie jesteś albo nastaw się na masę upokorzeń (znajoma w trakcie rozmowy o pracę usłyszała: jest pani za gruba, za niska i za brzydka, a na pani miejsce jest 100 ładnych dziewczyn). To nie żadna prowokacja. To życie jak to powiedział bohater "Seksmisji". Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś