Polemika z Magdaleną Środą

30.10.05, 07:56
Pani Dominiko dziękuję za artykuł wyraziła Pani moją opinię.
Miło w niedzielny poranek czyta się o tolerancji,pomocy i wspólnocie.
Kobiety powinny się wspierać i umieć wybrać to co będzie dla nich dobre,a
jednocześnie nie krzywdzić innych, taki kompromis.
Pozdrawiam wszystkich .
.
    • hermina5 Re: Polemika z Magdaleną Środą 30.10.05, 12:07
      Adopcja lekiem na całe zło tego świata? Prosze Pani, dziewczyna, która mieszka
      na wsi , czy w małym miasteczku przez całą swoją panieńska ciązę nasłyucha się
      wystarczjąco dużo a swój temat, a po oddaniu dziecka , będzie linczowana
      publicznie. Od sklepu po kosciół. Wyroda ku.., która oddała dziecko, a nie
      solidarność...Tak wyglądają te ideały telenoweli "Klan: w zreczywistości.

      PS. Nie kazdy w domuu ma telewizor.
      • hermina5 Re: Polemika z Magdaleną Środą 30.10.05, 12:12
        A w zasadzie to chyba LPR wystąpił z pomysłem , zaostrzenia tej ustwy, tak ,
        aby tylko śmierć kobiety mogła stać sie aborcją dziecka:P ...I dlatego myslę,
        że dobrze jest , jesli nie narzuca sie swoich poglądów innym - nie chcesz
        aborcji ? Dowiedz sie dokładnie wszystkiego na temat antykoncepcji ze szkoły,
        nie z kościoła, który każe ci sie otwierać z miłościa, ale nie nauczy
        zakładania prezerwatywy . Nie chcesz aborcji? To jej sobie nie rób. Jesteś
        moralny? To szczytnie być moralnymna państwowym, na prywatnym już moralność
        znika. Taka akcja nie zaistnieje chocby dlatego, że telenoweli "Klan" nie
        ogląda już chyba nikt poza Rodziną Radia Maryja:P
        • sheep2 Re: Polemika z Magdaleną Środą 30.10.05, 13:46
          dokładnie!
          a poza tym z jakiej racji kobieta ma "robić" za inkubator do cholery i sie 9
          miesiecy meczyc, tyc, miec mdlosci etc.?? w imie czego przepraszam to wszystko
          ma znosic??
          • nett1980 Re: Polemika z Magdaleną Środą 30.10.05, 15:21
            za nieswiadomosc moja droga ,za glupote sie placi ... ale niech nie placi jej
            dziecko , cos trzeba zrobic z tymi 6 tygodniami ,ktore musza uplynac do czasu
            uregulowania stanu prawnego dziecka , kazda moze sie wtedy do dziecka
            przywiazac, a potem narasta patologia
          • mondokane Re: Polemika z Magdaleną Środą 31.10.05, 14:52
            sheep2 napisała:

            > dokładnie!
            > a poza tym z jakiej racji kobieta ma "robić" za inkubator do cholery i sie 9
            > miesiecy meczyc, tyc, miec mdlosci etc.?? w imie czego przepraszam to
            wszystko
            > ma znosic??

            W imię życia swojego dziecka. (Dla jednych to mało, dla innych to bardzo dużo.)
          • jwojnar Może dlatego, że jednocześnie dała ciała... 31.10.05, 14:59
            dosłownie i przeważnie też w przenośni. Ciąża nie bieże się z powietrza i nie
            liczac gwałtów (to jednak inna historia) dziecko może być konsekwencją, którą
            trzeba ponieść decydując się na seks. Dotyczy to obu stron, ale jak uczy
            doświadczenie, to jednak kobiecie rośnie brzuch i kobieta musi o tym pamiętać.
            A to, czy zawinił błąd w zapobieganiu, czy brak zabezpieczeń, czy zmiana
            sytuacji życiowej nie zmienia faktu, że chodzi nie o nudności i dyskomfort, a o
            życie małego człowieczka. Sam mam 2 nieplanowanych synów i wiem, jak drobny
            błąd może zmienić życie. Jednocześnie wiem też na 100%, że decyzja o aborcji
            byłaby zwykłą zbrodnią.
            Dlatego uważam, że akcja proponowana przez panią Wielowiejską jest najlepszym
            pomysłem, jaki "w tym temacie" się pojawił. Jeśli udałłoby się np.
            przechować "zaciążoną" kobietę w jakimś rozsądnym ośrodku do urodzenia i
            adopcji dziecka, to matka specjalnie nie ucierpi moralnie i materialnie, a
            dziecko będzie żyło jak CZŁOWIEK!
            Gazeto, do roboty! Wysupłajcie parę baniek z Agory, zróbcie zrzutę i otwórzcie
            taki ośrodek choćby jeszcze w tym roku. To może być nie mniejsza sprawa niż z
            rodzeniem po ludzku.
          • wj_2000 Czuj sie wyrzutkiem 31.10.05, 15:10
            sheep2 napisała:

            > dokładnie!
            > a poza tym z jakiej racji kobieta ma "robić" za inkubator do cholery i sie 9
            > miesiecy meczyc, tyc, miec mdlosci etc.??

            Jestem bezbożnikiem, zwolennikiem aborcji PRAWIE na życzenie. (Warto wprowadzic
            pewne progi do uzyskania zgody, by umożliwić - być może nielicznym - kobietom,
            pewną refleksję i zmiane decyzji. Znam takie, które odwiedzione od aborcji
            metodą rozumnej i życzliwej perswazji, były potem głęboko wdzięczne).

            Ale taki przejaw buty i egoizmu jakim wykazała się sheep2 mnie po prostu
            poraził.
            To jest manifest przeciwko rodzeniu dZieci w ogóle! To skad maja sie brać, jak
            nie z twojego brzucha?
            Twoje i moje i każdego drzewo genetyczne ciagnie się parę miliardów lat i
            wszystkie, wszystkie matki twojej matki i twojego ojca i matki ich matek i
            matki ich ojców - aż do jakichś myszek, jakichś pierwotniaków - wszystkie
            musiały wydać potomstwo. Jedna jedyna luka w tym gigantycznym drzewie i by cię
            nie było.
            Jeśli jest jakies prawo naturalne, to właśnie tu. Wszelkie odmieńce, u których
            pojawiła się (jak u ciebie) niegotowość do wysiłku rozrodczego, nie przekazały
            (niejako z definicji) tej dewiacji, tego inwalidztwa, kolejnemu pokoleniu, bo
            go nie spłodziły.

            Czuj się inwalidą uczuciowym i wyrzutkiem.
            • wj_2000 miało być genealogiczne, oczywiście, nie genetyczn 31.10.05, 15:11
            • mama-talki Re: Czuj sie wyrzutkiem 02.11.05, 11:47
              wj_2000 napisał:

              > Twoje i moje i każdego drzewo genetyczne ciagnie się parę miliardów lat i
              > wszystkie, wszystkie matki twojej matki i twojego ojca i matki ich matek i
              > matki ich ojców - aż do jakichś myszek, jakichś pierwotniaków - wszystkie
              > musiały wydać potomstwo. Jedna jedyna luka w tym gigantycznym drzewie i by
              cię
              > nie było.
              > Jeśli jest jakies prawo naturalne, to właśnie tu. Wszelkie odmieńce, u
              których
              > pojawiła się (jak u ciebie) niegotowość do wysiłku rozrodczego, nie
              przekazały
              > (niejako z definicji) tej dewiacji, tego inwalidztwa, kolejnemu pokoleniu, bo
              > go nie spłodziły.
              >
              > Czuj się inwalidą uczuciowym i wyrzutkiem.

              Jako,że ja przerwałam drzewo genetyczne ( ale nie genealogiczne!) nie wydając
              dziecka też mam się czuć inwalidą i wyrzutkiem? Kopnij się w łeb!
              Co wiesz o niepłodności. O marzeniu, aby posiadać dziecko? O procesie
              adopcyjnym?

              Jestem mamą adopcyjna i jestem głęboko urażona twoją postawą i obrazą tych
              kobiet, które nie urodziły. Teraz 20% par ma problemy z poczęciem dzieci. i co?
              wszyscy są dla ciebie wyrzutkami?????????

              Może się zastanów nad tym,co piszesz.

              Moj tato prowadzi drzewo genealogiczne i moją adopcyjną córeczkę tam wpisał :P
              • zdanka1 Re: Czuj sie wyrzutkiem 02.11.05, 14:08
                Ale wydaje mi się, że ty też dotknęłaś pewnego problemu...Tych par adopcyjnych,
                które gotowe sa przyjąć dziecko naprawdę nie ma setek tysięcy...Najpierw każdy
                robi co może, żeby leczyć niepłodność i na to schodzi przeciętnie 8 lat, a
                dziecko nie może czekać 8 lat...Nic na to nie poradzimy, że kazdy człowiek,
                chce mieć przede wszystkim swoje, urodzone dziecko...Kiedy wreszcie zawodzą
                sposoby leczenia niepłodności, wreszcie zaczyna mysleć o adopcji

                PS:) Gratuluję córeczki i życzę wszystkiego naj:)
                • mama-talki Re: Czuj sie wyrzutkiem 02.11.05, 19:15
                  zdanka1 - dzieki

                  Par oczekujących jest bardzo dużo. Czeka się około roku, a nawet dwóch.
                  My na swoją księżniczkę czekaliśmy 15 miesięcy.
                  To nie jest tak,ze ktos sie leczy 5 lat to dziecko czeka w DD te 5 lat. Dzieci
                  z uregulowana sytuacją prawną od razu idą do adopcji. Ciężko jest z
                  rodzenstwami powyżej trójki i z dziećmi upośledzonymi umysłowo. Ale to chyba
                  nie ze złych serc wynika tylko z braku możliwości.
                  Aby zająć się dzieckiem upośledzonym nie można pracować, a moło która rodzina
                  może się utrzymać z jedenj pensji........życie.
                  Ale wiele rodzin spoza Polski jest gotowa przyjąć dzieci upośledzone i
                  rodzeństwa. O tyle dobrze........
                  Pozdrawiam
            • biealka Re: Czuj sie wyrzutkiem 09.11.05, 11:58
              Sheep, brak mi słów aby wyrazić to, co czuję po przeczytaniu twojego posta. Współczuję twojej matce, która cie nosiła, w imię czego ona znosiła wszelkie niedogodności ciąży? Jesteś "prawdziwą nagrodą" za te 9 miesięcy bycia inkubatorem.
              • glonojad19 Re: Czuj sie wyrzutkiem 09.11.05, 14:20
                Jest pewna różnica miedzy urodzeniem swojego , ukochanego dziecka, na ktore
                czeka matka i ojciec, a noszeniem przez 9 miesięcy dziecka, którego się nie
                chce, najprawdopodobniej nienawidzi, ktore rozwala ci życie (bo nie kazdy znosi
                ciązę bez mdłości i zwolnień, a zwolnienie na czas ciązy = zwolnienie z pracy
                po powrocie) i które masz potem oddać w szpitalu do adopcji, bo go nie chcesz.
                Jesli ktoś nie widzi roznicy, to niech idzie do okulisty.
          • marchlewska W imię życia drugiego człowieka 31.10.05, 15:12
            Doskonały artykuł, konstruktywny i mądry.
            Gratuluje Pani odwagi i jestem za.
            Będę apelować do mediów o powołanie takiego programu.
          • campbell Re: Polemika z Magdaleną Środą 31.10.05, 15:50
            Jesli nie chce się "meczyć", to nich się najpierw dowie, że jest to naturalna
            konsekwencja uciechy, jaka sobie sprawiła wczesniej. I niech przyjmie do
            wiadomości, że w tym momencie nie jest sama, tylko z dojrzewajacym dzieckiem, za
            ktore jest odpowiedzialna i moralnie i prawnie.
            • wiewiorzasta Re: Polemika z Magdaleną Środą 31.10.05, 16:04
              campbell napisała:

              > Jesli nie chce się "meczyć", to nich się najpierw dowie, że jest to naturalna
              > konsekwencja uciechy, jaka sobie sprawiła wczesniej.

              A jaka to uciecha, jak ktos cię gwałci?
          • bialo_czerwona Re: Polemika z Magdaleną Środą 04.11.05, 23:59
            The grass was greener
            The light was brighter
            The taste was sweeter
            The shit was fouler
          • andrzejto1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 22.12.05, 15:25
            sheep2 napisała:

            > dokładnie!
            > a poza tym z jakiej racji kobieta ma "robić" za inkubator do cholery i sie 9
            > miesiecy meczyc, tyc, miec mdlosci etc.?? w imie czego przepraszam to
            wszystko
            > ma znosic??

            A chociazby z takowego, że była dla kogoś "gościnna". Już chyba nawet dzieci z
            przedszkola nie wierzą w bociany.....
    • ewagabryszewska Re: Polemika z Magdaleną Środą 30.10.05, 12:25
      Pani Dominiko,
      Bardzo gorąco chcę podziękować za wyrażoną opinię. Długo czekałam na taki głos
      w dyskusji, na taką "trzecią drogę", która byłaby alternatywą wobec skrajnie
      liberalnej wizji np. Pani Magdaleny Środy, a jednocześnie odcinałaby się
      wyraźnie od ultraprawicowych nagonek. Dylematy związane z decyzją o tym czy
      urodzić nieplanowane dziecko, jak poradzić sobie dalej, do kogo zwrócić się z
      pomocą są udziałem tysięcy młodych kobiet. Sama jestem młodą mamą, wiem jak
      bywa ciężko, jeśli dziecko jest nie dokońca planowane. Dlatego jak nigdy
      wcześniej chciałabym zaangażować się w taką akcją, jaką zainicjowała Pani na
      łamach Wysokich Obcasów. Jeżeli byłaby szansa na kontakt z Panią, to oferuję
      bezinteresowną pomoc, energię i zpał. Wierzę, że wspólnym wysiłkiem dużo można
      zmienić i dużo dobrego uczynić. Pozdrawiam serdecznie.
    • tomasdyg Istotna troska dla zygoty, nie dla żywych 30.10.05, 15:10
      -Pomysły pani Dominiki Wielowiejskiej, jak zwykle oderwane od życia, takie,
      jakie może mieć osoba, spoglądająca na Polskę z okien Hiltona lub Scheratona.
      Kobieta wszak to przede wszystkim chodząca macica-inkubator. Ta, która zaszła w
      niechcianą ciążę, ma sobie pochodzić przecież 9 miesięcy w ciąży, tak jakby
      miała iść na pączka do Bliklego. To nic, że jeśli, gdy biedna, to straci w tym
      czasie pracę, nie da szansy dzieciom, które już ma. Pani Dominika powie, że
      jest tyle form pomocy, taaak jest, na marsie, bo w Polsce nie. Dalej nie będę
      się znęcał, wystarczająco na ziemię sprowadza hermina5. Bo wszak wiadomo, że
      dla środowisk narodowych i ortodoksyjnie katolickich, liczy się ilość poczęć,
      nie ich jakość, ma nas być dużo, nie ważne po co, jakich i jak żyjących.
      Dlatego państwo bardzo dba, by nowoczesna antykoncepcja, nowoczesne metody
      badań prenatalnych były osiągalne, co najwyżej dla tych z Scheratona.
      A jak skuteczna jest pomoc tych wszystkich, którzy tak dbają o zygotę, zupełnie
      nie troszcząc się o los już narodzonych to odsyłam do poniższego linka:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=31104167
    • wtes2 Ułatwienia w adopcji to dobra rzecz, ale 30.10.05, 16:30
      p.Wielowieyska przemyciła w swoim artykule niebezpieczną tezę: 'szacunkiem
      szczególnym należy otoczyć kobiety które donosiły ciąże i oddały dziecko w adopcje'.
      Każde działanie człowieka powinno być odpowiedzialne a w szczególności jego
      życie seksualne. Pomagajmy tym którym tej odpowiedzialności zabrakło, są słabi,
      ale nie ma żadnej potrzeby czynić z takich kobiet (a także mężczyzn) bohaterów.
      Taka idea, podobnie jak pozwolenie na aborcję, "poluzowuje" odpowiedzialność
      człowieka za własne życie seksualne. Z czasem popularne staną się wypowiedzi typu:
      "musiałam przerwać ciąże bo w mojej wsi nie było punktu 'odbierania' noworodków"
      • kol.3 Re: Ułatwienia w adopcji to dobra rzecz, ale 30.10.05, 16:34
        Punkt skupu noworodkow raczej.
        • wtes2 Nie mam pojęcia co chciałeś przez to powiedzieć 30.10.05, 16:52
          Uzupełnię przy okazji moją poprzednią wypowiedź. Wielu wypowiadających narzeka tu
          na potepienie przez tzw. środowisko, a przecież ta społeczna nietolerancja daje
          wiele dobrego. Nie wszystko da się opisać norammi prawnymi. Dam b.prosty przykład:
          brudne buty nie sprowadzają kary na właściciela, a jednak strach przed obciachem
          zmuszają wielu leniwych do ich wypucowania.
          Jeżeli w tak ważnej sprawie jak życie seksualne i rodzinne zabraknie tych
          krytycznych spojrzeń sąsiadów to wiele osób prowadziłoby życie "rozlazłe".
          Pal licho gdy problemy dotykają tylko dorosłych, ale tu chodzi o bezbronne dzieci.
          • hermina5 Re: Nie mam pojęcia co chciałeś przez to powiedzi 30.10.05, 16:59
            Radzę jednak zweryfikować swoje poglądy , bo bardzo przypominają wiktoriańską
            Anglię...> Krytyczne spojrzenia sąsiadów są bardzo wybiórcze. Zazwyczaj
            dotykają albo kogoś innej wiary, albo kobietę, która oddała dziecko do adopcji
            z prostego powodu - pozwalają dokopać slabszemu i samemu poczuć sie o niebo
            lepszym i moralniejszym, a przede wszystkim znajdują kozła ofiarnego dla grupy.
            O dziwo jakoś krytyczne spojrzenia sąsiadów nie istnieja , jeśli idzie o
            alkoholików tłukących przez ileś lat zonę za ścianą obok, albo ojca
            obmacującego swoje córki...co więcej niedawno, bo zaplodnieniu trzeciej 16
            letniej córki taki ojciec wreszcie po 10 latach stanął przed sadem...10 lat to
            chyba wystarczająco czasu, aby zauważyc, że ojciec współzyje kolejno z kazdą
            dorastającą córką?
            • kol.3 Re: Nie mam pojęcia co chciałeś przez to powiedzi 30.10.05, 17:04
              Facet który zgwałcił to ogier, kobieta zgwałcona to k..wa - to jest właśnie
              opinia publiczna w katolickiej Polsce.
              • wtes2 Należysz do mniejszości dziwaków - dla ludzi 30.10.05, 17:10
                normalnych kobieta zgwałcona to kobieta którą spotkała straszna krzywda.
                Czy to w Twojej miejscowości mówi się "ku.." o kobiecie zgwałconej ?
                Bo w mojej nie.
                • kol.3 Re: Należysz do mniejszości dziwaków - dla ludzi 30.10.05, 17:19
                  W Polsce się tak mówi i to jest norma zwłaszcza w małych miejscowościach. A Ty
                  udajesz, że tego nie zauważasz, bardzo typowa postawa.
                  Podobnie stawiali sprawę posłowie prawicowi dyskutując na temat aborcji i
                  mówiąc, że porządnej kobiety gwałt nie spotka.
                  • wtes2 Re: Należysz do mniejszości dziwaków - dla ludzi 30.10.05, 17:24
                    Może masz rację bo jestem z dużego miasta. Ale co ty chcesz od tych posłów:
                    mają zrobić, aby gwałtów w Polsce nie było, czy zakazać ludziom źle wyrażać sie
                    o bliźnich. Nawiasem mówiąc oba czyny są karalne.
                    • kol.3 Re: 30.10.05, 23:00
                      Ja też jestem z dużego miasta, co nie przeszkadza mi widzieć co się dzieje poza
                      jego granicami. Posłowie mają potępić gwałcicieli a nie gwałcone kobiety.
                      • wtes2 Napisz, proszę, aby zaspokoić moją ciekawość: 31.10.05, 08:07
                        czy Ty rozmawiając ze mną świadomie zastosowałeś "zasady anty-erystyki"
                        Schopenhauera czy zrobiłeś to nieświadomie?
                        Jeżeli nieświadomie - to wiedz, że zastosowałeś zasadę nr 12 -dywersję:
                        moja teza: kobiety nie należy itd -patrz.główny post, Ty odpowiadasz-ale
                        posłowie powinni...itd.(czyli zmieniłeś przedmiot sporu) oraz zasadę
                        15-stosowanie sofizmatów (posłowie powinni...)
                        No bo cóż mam na to odpowiedzieć ? Że nie powinni? I to w roku w którym
                        zaostrzono kary za przestępstwa seksualne w tym przede wszystkim przeciw nieletnim.
                        A znasz jakiegoś posła który krytycznie wypowiedział się o kobiecie zgwałconej?
                        Dawaj go tu! Zapamiętam go sobie i będę jeździł po nim oraz jego partii jak po
                        łysej kobyle! To koniec tego wątku. Jeżeli wrócisz do tematu czyli skrytykujesz
                        mój pogląd to pogadamy.
                        • kol.3 Re: Napisz, proszę, aby zaspokoić moją ciekawość: 31.10.05, 18:57
                          Po pierwsze wtesie jestem kobietą. Po drugie Twoje filozoficzne wywody są
                          zupełnie niepotrzebną paradą pustosłowia, niepotrzebnego w tym miejscu.
                          Chciałeś mi zaimponować? To nie zaimponowałeś.
                          Człowiek który ma coś do powiedzenia, potrafi powiedzieć to prosto.
                          Ten poseł - to Niesiołowski.
                          • hermina5 Re: Napisz, proszę, aby zaspokoić moją ciekawość: 31.10.05, 19:18
                            Niesiołowski to odrębna sprawa...On w ogóle ma coś z głową - znajomy miał z nim
                            zajęcia, kiedy jeszcze wykładał na biologii i jak sie naspeedował , to z równą
                            zaciętością przez miesiac zajęć opowiadał o muszce owocówce, jak kiedyś
                            walczył o ochronę poczętych:))))To taki typ człowieka, który jak sobie coś
                            wbije do głwoy, to dostaje na tym punkcie kręćka. Widać to i teraz, jesli
                            spojrzeć jak niecierpi Kaczyńskich. Z kazdym dniem bardziej.
              • andrzejto1 Re: Nie mam pojęcia co chciałeś przez to powiedzi 22.12.05, 15:40
                kol.3 napisała:

                > Facet który zgwałcił to ogier, kobieta zgwałcona to k..wa - to jest właśnie
                > opinia publiczna w katolickiej Polsce.

                No chyab Cię popaprało!! W jakiej polsce???, gdzieś Ty taką widział??
            • wtes2 Do Herminy5 30.10.05, 17:08
              1.Jakiekolwiek byłyby motywy tego społecznego osądu to ten mechanizm działa i
              "automatyzuje" dobre zachowanie ludzi.
              2.Ludzie potępiają jednak i przemoc w rodzinie, i kazirodztwo. Co więcej jeżeli
              podświadomie ludzie niżej oceniają ojca-gwałciciela niż gangstera.
              Przykład: filmy o "dobrych gangsterach" są oglądane (Ojciec Chrzestny, Arsene
              Lupin), o "dobrym ojcu-gwałcicielu swojego dziecka" - nie słyszałem aby ktos
              taki wyprodukował.
              • hermina5 Re: Do Herminy5 30.10.05, 17:25
                Ten mechanizm nijak nie działa dobrze, bo to ten sam mechanizm, który
                zaprowadził Jezusa na krzyz, czarownice na stos , Giordano Bruno w to samo
                miejsce, a pewna Francuskę na zapadnię dla wieszanych...I nie chodzi w nim o
                dobro - chodzi o to, aby nikt nie wyłamywał się , nie wyrózniał i nie odstawał
                od grupy. Gdyby chodziło o dobro , wstałbyś z krzesła i rozpieprzył drzwi
                sąsiadowi, który tłucze swoją zone i dzieci , a potem policja zabrałaby go
                stamtąd , dostałby nakaz nie zbliżania się w to miejsce pod grozbą o
                więzienia , a kobieta zaostałaby wraz z dziecmi w mieszkaniu. A poniewż działa
                dla grupy, nie jednostki, ty siedziesz, sasiad wali, policja przyjezdza i
                mówi : zalatwcie to państwo mięszy soba, a po rozwodzie on nadal wali, bo nie
                mozna go wyeksmitować. I tak to działa społecznie, nie w filmach.
                • wtes2 Re: Do Herminy5 30.10.05, 17:46
                  W Twojej wypowiedzi jest sprzeczność:
                  Z jednej strony: ingeruj tam gdzie ktoś żle postępuje (mąż bije żonę)z druhiej:
                  nie wtrącaj się bo to "wtrącanie się" doprowadziło do np.palenia czarownic
                  (Jezus Chrystus i Giordano Bruno zginęli z powodu konfliktu z ówczesnymi
                  politykami). Otóż mechanizm społecznego potępienia jest konieczny - utrzymuje w
                  ryzach człowieka gdy brakuje mu odpowiedzialności i solidarności z grupą.
                  Powinniśmy też potępiać palenie czarownic bo wiara w czarownice to ciemnota i
                  złamanie zasady "nie zabijaj", ale właśnie... nawet wtedy odwołujemy się do
                  mechanizmu społecznego potępienia. Dziś nie potrzeba prawnej normy - ktoś kto
                  wierzy w czarownice i chciałby je palić zostanie przez społeczność wyśmiany i w
                  razie czego odizolowany.
                  • hermina5 Re: Do Herminy5 31.10.05, 10:36
                    Nie, tutaj nie ma żadnej logicznej sprzeczności. Czarownice są własnie ofiarami
                    mechanizmu społecznego potępienia, który wg ciebie jest konieczny i dobry , bo
                    utrzymuje społecznośc w ryzach. To nie "wtrącanie się doprowadziło do palenia
                    czarownic", ale nagonka na kozła ofiarnego. Europa była biedna, wyludniona i
                    chora po latach wojen. trzeba było znależć kogoś , kto byłby temu winny , aby
                    ludzie nie zaczęli sie buntować przeciw władzy. A kto jest najlepszym winnym,
                    jak nie kobieta- zielarka, zyjąca na uboczu- czyli nie w centrum grupy, a
                    dodatkowo pomagająca kobietom w nierodzeniu rok w rok mięsa armatniego na
                    kolejną wojne? Takie kobiety, jak róznież Żydzi, Cyganie itp były zawsze
                    idealnym kozlem ofiarnym dla społeczności:) Robi sie nagonkę , że ktoś umarł
                    przez nia i już mamy grupę społeczną ciągnącą ją na stos, za to, ze wg Ciebie
                    brakuje jej solidarności z grupą i odpowiedzialności...A nie powiedziałabym ,
                    że tego brakowało...Polecam "Masę i władzę" Cannetiego
                    Co do tego, że dziś ktoś, kto chciałby palić czarownice na stosie zostałby
                    wyśmiany i potepiony przez społeczeństwo- radzę uważać na takie tezy. Natura
                    ludzka sie nie zmiania. Ponad 60lat temu ofiarą identycznego mechanizmu
                    nagonki stali sie Żydzi, palono ich w piecach, a społeczeństwo ani nie śmiało
                    sie z palacych, ani nich nie odizolowało, ale buchalo entuzjazmem.
                    • wj_2000 Re: Do Herminy5 31.10.05, 15:22
                      hermina5 napisała:
                      > Co do tego, że dziś ktoś, kto chciałby palić czarownice na stosie zostałby
                      > wyśmiany i potepiony przez społeczeństwo- radzę uważać na takie tezy. Natura
                      > ludzka sie nie zmiania

                      Możecie mnie wysmiać, ba na stos, czy cykutę skazać, a ja sie upieram, że fala
                      nienawiści do Minister Jakubowskiej, miała wszelkie znamiona sądu
                      nad "czarownicą". Jedynie środki się zmieniły - już nie stos, a infamia,
                      wygwizdanie, może nawet ze dwa lata, jak dla Rywina.
                      • wtes2 Kol3 zarzuciła mi 31.10.05, 20:17
                        (przepraszam że pomyliłem w pośpiechu płeć) że posługuję się w dyskusji
                        pustosłowiem, a mam mówić wprost. Mówię więc. Nie wyjeżdżać mi tu z
                        Niesiołowskim i Jakubowską ale proszę odnieść się do tezy:
                        W wypowiedzi Wielowieyskiej została przemycona niebezpieczna teza - "kobieta
                        która donosiła ciąże i oddała dziecko w aborcję jest bohaterką". Jej nastepstwem
                        będzie nadal nonszalancki stosunek do życia seksualnego, a nawet mogą pojawić
                        się roszczenia typu: 'dlaczego w naszej wsi są tylko 2 punkty przyjmowania
                        noworodków'
                        Spierajcie się ze mną o to. Nie jesteście moimi koleżankami z magla aby
                        wypisywać to co wam tam akurat w serduszkach zapikało. Trzymajcie się tematu.
                        • hermina5 Re: Kol3 zarzuciła mi 01.11.05, 09:36
                          To teraz zastosuję Twoją metodę podpierania sie Schopenhauerem. To co zrobiłeś:

                          Nie jesteście moimi koleżankami z magla aby
                          > wypisywać to co wam tam akurat w serduszkach zapikało. Trzymajcie się tematu.

                          Wiesz jak to sie nazywa? Klasyczny chwyt deprecjacji statusu intelektualnego
                          rozmówcy przez posrednie wskazanie jego "rzekomej" naiwności/głupoty/obu
                          jednocześnie.
                          A teraz radzę przeczytać dokładnie, co am do tego Niesiołowski. Zapytałe jaki
                          poseł wypowiedział się na temat tego, ze kobieta sama jest sobie winna gwałtu i
                          wspołodpowiedzialna, powinna urodzić itp. To kolezanka ci odpowiedziała
                          NIESIOŁOWSKI, a nie wyskoczyła z tym, co jej w " serduszku zapikało" .
                          Odpowiedziała na Twoje pytanie.

                          Nikt sie jak dotąd ani razu w ogóle nie ustosunkował do Twoejej skądinąd
                          przykrej utopii(przykrej, gdybyś był matką) istnienia dwóch punktów odbierania
                          noworodków we wsi, bo rozmowa dotyczyła czego zupełnie innego, sam brałeś w
                          niej udział, więc dziwne, że nie zauwazyłeś, że sam piszesz, o czymś innym.
                          Konsekwencja w dyskusji nie pozwala na dywersję .



                          • wtes2 Re: Kol3 zarzuciła mi 01.11.05, 11:07
                            1.Magiel - to taki żart, przy pomocy którego chciałem wezwać do dyscypliny w
                            dyskusji. No dobra, nie jesteście z magla.
                            2.Niesiołowski- nie znam tej wypowiedzi- może jakiś odnośnik do źródeł
                            3.Wezwałem do wypowiedzi na temat jednej z tez artykułu Wielowieyskiej-nie widzę
                            wypowiedzi krytycznych do moich uwag, zatem stwierdzam że w sposób genialny
                            wykazałem szkodliwość tej akurat mysli p.Wielowieyskiej.

                • andrzejto1 Re: Do Herminy5 22.12.05, 15:47
                  > dla grupy, nie jednostki, ty siedziesz, sasiad wali, policja przyjezdza i
                  > mówi : zalatwcie to państwo mięszy soba, a po rozwodzie on nadal wali, bo nie
                  > mozna go wyeksmitować. I tak to działa społecznie, nie w filmach.

                  A nie można go wyeksmitować, bo dzięki "Inteligentnym innaczej" pomysłom made
                  in SLD nie można wyeksmitować nikogo na bruk. W związku z tym, żeczona bita
                  małżonka musi swojemu "ukochanemu mężusiowi" zapewnić lokal zastępczy. I dzięki
                  emu wszyscy mają dobrze!!!!
                  A co do policji, to sie im nie dziwię. Ja sam jeszcze przed ślubem ze swoją ex
                  miałem akcję z przyszłym teściem. I po pijaku wyskoczył do mnie z nożem. Miał
                  zły dzień, i peknięte 2 żebra. Kazałem zadzwonić po policje, to go zabrali na
                  izbę wytrzeźwień, ale daltego, że zaczął się do nich stawiać. Jego małżonka w
                  ogóle chciał sprawę odpuścić i mówiła, że on się już uspokoi itp. To po co ci
                  policjanci mieli się w to mieszać??
            • andrzejto1 Re: Nie mam pojęcia co chciałeś przez to powiedzi 22.12.05, 15:40
              hermina5 napisała:

              > Radzę jednak zweryfikować swoje poglądy , bo bardzo przypominają wiktoriańską
              > Anglię...> Krytyczne spojrzenia sąsiadów są bardzo wybiórcze. Zazwyczaj
              > dotykają albo kogoś innej wiary, albo kobietę, która oddała dziecko do
              adopcji
              > z prostego powodu - pozwalają dokopać slabszemu i samemu poczuć sie o niebo
              > lepszym i moralniejszym, a przede wszystkim znajdują kozła ofiarnego dla
              grupy.
              >
              > O dziwo jakoś krytyczne spojrzenia sąsiadów nie istnieja , jeśli idzie o
              > alkoholików tłukących przez ileś lat zonę za ścianą obok, albo ojca
              > obmacującego swoje córki...co więcej niedawno, bo zaplodnieniu trzeciej 16
              > letniej córki taki ojciec wreszcie po 10 latach stanął przed sadem...10 lat
              to
              > chyba wystarczająco czasu, aby zauważyc, że ojciec współzyje kolejno z kazdą
              > dorastającą córką?

              Jasne, a pani prokurator umarza sprawę przeciwko pedofilowi który obmacuje 8
              letnią dziewczynkę, pomimo zeznań złozonych przez nią w obecności biegłego
              psychologa. I pomimo jego opinii, że dziecko "nie konfabuluje". A wszystkie
              czynności "w sprawie" są prowadzone tak, żeby rzeczony pedofil miał czas na
              pozbycie się wszelkich obciążających go dowodów. Ponadto ma czas na
              przekupienie własnych dzieci. Ponadto w tej całej sprawie pomaga mu jego własna
              żona i jej siostra.....
              Prokuratura apelacyjna, też nie wniknęła w szczegóły i olała sprawę. A na
              koniec sędzia stwierdził, że prokurator ma prawo swobodnej oceny dowodów i
              sprawę olał...
              Problem lezy chyba nie tylko w sąsiadach, ale też w tym, że osoby z szeroko
              pojętego "aparatu sprawiedliwości" nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności
              za to co robią....
    • mrlusiek nadmiar prawa, poprostu 31.10.05, 13:46
      każda ocena aborcji jest narażona na stronniczość, nieregulujmy tego żadną
      ustawą, zróbmy chociaż referendum w tej sprawie
      • andrzejto1 Re: nadmiar prawa, poprostu 22.12.05, 16:09
        mrlusiek napisał:

        > każda ocena aborcji jest narażona na stronniczość, nieregulujmy tego żadną
        > ustawą, zróbmy chociaż referendum w tej sprawie

        A dlaczego nie zrobimy referendum w sprawie kary śmierci?? Albo w sprawie
        budowy autostrad? Albo na przykład w sprawie, czy Kwaśniewski może ułaskawić
        Sobótkę, czy nie??? I czy przypadkiem nie powinien schudnąć??
        Miałeś szansę na oddanie głosu w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. I ci
        którzy zostali wybrani podejmują decyzję za Ciebie i w Twoim imieniu. Takich
        wybrała większość naszego społeczeństwa i niestety trzeba z tym zyć...
    • gombek Re: Polemika z Magdaleną Środą 31.10.05, 13:58
      Autorka napisala: zdrowe niemowle z uregulowana sytuacja prawna... czyli wciaz mowimy o
      idealach... a co z niezdrowym niemowleciem? i czy Autorka kiedykolwiek byla w takim miejscu,
      do ktorego trafiaja noworodki przeznaczone do adopcji? 30 maluszkow i dwie opiekunki,
      starajace sie jak tylko mozna bo nie pracuja tam dla pieniedzy tylko dla zasady... ale przeciez
      dwie nie utula 30 placzacych i tesknacych za cieplem niemowlakow................
      • kasiapfk Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 12:10
        Ja byłam.
        Co więcej bywam często.
        Mam dwoje dzieci, jedno urodziłam, drugie adoptowałam. Moje dzieci nie były
        stuprocentowo zdrowe. Bardzi cięzko chore też nie. Średnia krajowa.
        A sa miejsca, gdzie te dzieci sa otaczane opieką od pierwszych dni! Dzieci z
        całej Polski. We Wrocławiu oao dla kilkudniowych dzieci proponuje rodziny
        zastępcze, potem adopcyjne- dfecydują się ci, którzy są gotowi na takie rozwiązanie.
        Pani Dominiko, popieram całą sobą akcję.
        Na moją pomoc organizacyjną też może pani liczyć.

        • kasiapfk Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 12:42
          zapomniałam dodać: feminizuję w poglądach, ale śmieszą mnie walczące działaczki
          ruchów feministycznych i mieszkam na wsi. małej - 190 mieszkańców - dziura
          zabita dechami. I pomysł mi się bardoz podoba. Jako kolejne rozwiązanie.
          • k.kasia1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 19:25
            apomniałam dodać: feminizuję w poglądach, ale śmieszą mnie walczące działaczki
            > ruchów feministycznych i mieszkam na wsi. małej - 190 mieszkańców - dziura
            > zabita dechami. I pomysł mi się bardoz podoba. Jako kolejne rozwiązanie.

            Nie rozumiem czemu cie śmieszą?? Nie bedę tu wypominać ile zawdzięczasz takim
            "walczacym działaczkom", zwłaszcza z onca 19 wieku (te to dopiero były
            śmieszne!!), bo to nie czas i miejsce. Powiem tyle:
            jestem aktywna działaczką ruchu feministyczego, nigdy nie usłyszałam od zadnej z
            koleżanek, że aborcja jest dobra. Wręcz przeciwnie!!!!!
            Każda feministka byłaby szczęśliwa jak norka jeśli ilosć aborcji wykonanych
            przez polskie kobiety byłaby równa 0. Żadna feministka nie traktuje aborcji jako
            "prostego medycznego zabiegu". Dla feministki aborcja to po prostu czasem
            mniejsze zło.
            Twierdzenie jakoby feministki były przeciwko rodzinie, ciązy, dzieciom jest
            idiotycznym, bezsensownym i kłamliwym twierdzeniem.
            Razem z mężem czekamy na nazse dziecko, adopcyjne dziecko.
    • brudny.harry4 Uwielbiam M.Środę 31.10.05, 14:06
      Jako trzecia płeć, daje mi nieustającą wiarę w rzeczy dziwne i straszne!
    • midgeure Re: Polemika z Magdaleną Środą 31.10.05, 14:07
      I to ma być wyjście z sytuacji??? Wyobraża sobie Pani Dominika przestraszaną
      dziewczynę, która ma świadomość swojej ciąży, załóżmy - niechcianej ciąży, i
      według Pani Dominiki ona po prostu przez 9 miesięcy ma o nią dbać, by potem
      oddać dziecko do adopcji - tak po prostu. Jasne! Można założyć, że w
      dziewczynie obudzi się miłość macierzyńska do jej nienarodzonego dziecka. Ale
      nie zawsze tak jest. Zatem mija 9 miesięcy i po narodzinach dziecka zostaje ono
      oddane do adopcji. Wszystko pięknie brzmi. Rzeczywistość bywa bardziej
      brutalna. Dziecko może trafić do szczęśliwej rodziny, ale może też być skazane
      na "poszukiwania" jakiejkolwiek matki i ojca. Z drugiej strony taka dziewczyna,
      już nie przestraszona, znów zajdzie w ciążę i znów będzie borykać się z
      problemem niechcianego dziecka. W tym momencie najbardziej szkoda mi tego
      (jeszcze nienarodzonego) dziecka, bo w gruncie rzeczy to ono będzie cierpieć w
      przyszłości. Matką dziecka (tą dziewczyną) nie przejmuję się, bo ileż dzisiaj
      jest młodych i nieodpowiedzialnych kobiet (dziewcząt), które w dużej części
      absolutnie nie myślą o konsekwencjach życia seksualnego. Ja postawiłabym raczej
      na akcję szeroko dostępnych środków antykoncepcyjnych, refudnowanych przez NFZ,
      no i aż do znudzenia - uświadamianie odpowiedzialności za swoje życie seksualne.
      • andrzejto1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 22.12.05, 16:18
        midgeure napisała:

        > na akcję szeroko dostępnych środków antykoncepcyjnych, refudnowanych przez
        NFZ,
        >
        > no i aż do znudzenia - uświadamianie odpowiedzialności za swoje życie
        seksualne
        > .
        Jasne, do mnie do biura przychodzi ok 4-5 osób w tygodniu, które zbierają kasę
        na leczenie małych dzieci. Na operacje które trzeba robić poza granicami kraju
        i które kosztują furę kasy. Które nb powinny być refundowane przez NFZ. Ciekawy
        jestem ile będzie kosztowało to refundowanie środków antykoncepcyjnych?? I ile
        takich osób zacznie się u mnie pojawiać??

        A uświadamianie odpowiedzialnośći?? Jestem za i to bardzo za, ale w
        wątku "Szkolenia z orgazmu" jest wypowiedź nauczycielki wychowania, która
        pisze, że młode dziewczyny nie chcą słyszeć o negatywnych konsekwencjach seksu.
        A jest to wynik ogólnego braku odpowiedzialności za siebie. Po co masz myśleć??
        Państwo pomyśli za Ciebie!!!
        Poza tym pomysłodawcom refundacji antykoncepcji zadaję pytanie: A może byście
        tak z własnej inicjatywy i za własne pieniądze zrefundowali jakiejś biednej
        dziewczynie pigułki?? Od tego trzeba by zacząć, a nie zwalać to na wszyskich.
    • o_retyy Nareszcie! 31.10.05, 14:42
      To niewiarygodne, że nikt do tej pory tego nie "wymyślił". Podział ludzi na
      oszołomów i oświeconych juz od dawna wyprowadzał mnie z równowagi, zwłaszcza w
      tak delikatnej materii jak życie nienarodzonych. Sama jestem - jak się
      okreslam "feministyczną katoliczką" - wiara jest podstawą mojego życia we
      wszystkich jego aspektach - ale moje życie realizuje z mężem na absolutnie
      partnerskich zasadach, jestem "nowoczesna", oczytana i pewna siebie, z
      krytycznym podejściem do wielu przedstawicieli duchowieństwa - jak do wielu
      ludzi mających bezpośtredni wpływ na kształtowanie naszej rzeczywistość z
      pokusą nadużywania władzy.
      Nieszczęścia dzieci - od ich poczęcia do niemalże dorosłości są dla mnie często
      powodem wielkiego smutku i nierzadko nieprzespanych nocy. Ale zdaje sobie
      sprawę jednocześnie, że nie do mnie należy bezkrytyczna ocena ludzi - i ich -
      nawet najgorszych czynów, bo "tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono". Gdyby
      taka kampania się powiodła byłaby to w Polsce wielka, wielka sprawa. Trzymam
      kciuki - jeśli mogę pomóc, jestem do dyspozycji.
      Pozdrawiam Pani Dominiko
    • tarzynka Re: Polemika z Magdaleną Środą 31.10.05, 15:42
      No cóż, mogę się pod tymi poglądami podpisać. Dziękuję autorce.
      Rzeczywiście aborcja nie jest wg. mnie niczym dobrym. Nie wiem, czy czasami nie
      jest tzw. "mniejszym złem" (myślę tu np. o ekstremalnych przypadkach, że dziecko
      jest wychowywane i zakatowywane przez "rodziców", którzy go nie chcą). Na pewno
      warto postarać się, żeby się zmienił w społeczeństwie odbiór kobiet, które
      zdecydowały się urodzić i oddać dziecko do adopcji. Wymaga to o wiele więcej
      wysiłku i hartu ducha niż aborcja. I nie chodzi o gloryfikowanie ich, ale o
      niepotępianie.
    • janne953 Re: Polemika z Magdaleną Środą 31.10.05, 15:48
      Dobry, madry artykul, niech Pani jednak nie liczy na tzw szerokie zrozumienie.
      Temat emocjonuje wielu i z prawa i z lewa, a ludzie maja tendencje do
      argumentacji "ad personam".
      Zycze powodzenia !
    • figurka_z_porcelany Re: Polemika z Magdaleną Środą 31.10.05, 16:05
      Nie zgadzam sie z Pania Wielowieyską. Nie godząc się na liberalizację ustawy
      godzi się równocześnie na podziemie aborcyjne. Czy tak sie godzi Pani
      Dominiko?? Nota bene, podziemie niedostepne dla uboższych kobiet i dziewcząt.
      Przepis nie nauczy myślenia, w Polsce wykonuje się dziesiątki tysiecy
      nielegalnych aborcji rocznie. Pomoże oświata, powszechna dostepność do środków
      antykoncepcyjnych, ale to w tym kraju jest nadal temat tabu. Zakazać i nic w
      zamian. To zdaje się nasza specjalność, nie tylko w tej sferze. Od tego ma się
      problem rozwiazać??
      Przepraszam za wyrażenie, ale "rynek adopcyjny" i tak nie wchłonąłby wszystkich
      dzieci, które rocznie nie rodzą sie wskutek nielegalnych aborcji. A wiele
      kobiet, które zdecydowałyby się urodzić w wyniku różnych form pomocy cieżarnej,
      dalej nie radziłoby sobie, bo zainteresowanie państwa i różnych wspomagających
      instytucji (na ogół wsparcie duchowe tylko, przekonywanie żeby jednak urodzić)
      kończy się z reguły po narodzinach dziecka. A dalej, wychowanie dziecka, to
      już kosztuje, a państwo nie ma pieniędzy.
      Odpowiada mi model hollenderski, nie ma zakazu ale i poziom uświadomienia oraz
      dostepność do antykoncepcji jest taka, ze Holandia ma jeden z najniższych
      wskaźników nielegalnych aborcji, na co i tak składaja sie "wizyty" kobiet z
      innych krajów o bardziej rygorystycznych przepisach. Dojdziemy może kiedyś do
      tego, ale za kilka pokoleń, bo przede wszystkim musi się zmienić mentalność,
      zniknąć hipokryzja, głoszenie "wartości" ale równocześnie cicha zgoda na
      nielegalne aborcje pod warunkiem, że bedą one problemem kobiet, który to
      problem kobieta ma sobie rozwiązać sama. A państwo zamyka oczy i uszy i udaje
      że jest fajnie, bo oficjalne statystyki to kilkadziesiąt dozwolonych prawem
      aborcji rocznie.
      O presji kołtuńskiego środowiska na ciężarne niezamężne kobiety nie ma co
      pisać - jeśli taka zdecyduje sie urodzić - ma przechlapane. Jeśli się po chichu
      wyskrobie - jest cacy, wszyscy, nawet ci którzy o tym wiedzą, też przymykają
      wtedy oko. TO JEST MORALNE ??
      I jeszcze lekarze: zasłaniajacy sie "wartościami" w szpitalu, ale ochoczo
      skrobiący za duże pieniądze - prywatnie. Takie lobby też bedzie pilnowało
      rygorystycznej ustawy - toż to złoty interes.
      Hipokryzja i raz jeszcze hipokryzja. W takim kraju żyjemy...
      • hermina5 Re: Polemika z Magdaleną Środą 31.10.05, 17:04
        No i myślę, że nic już nie trzeba dodawać:)
      • figurka_z_porcelany Re: Polemika z Magdaleną Środą 31.10.05, 17:46
        figurka_z_porcelany napisała:

        >Holandia ma jeden z najniższych
        > wskaźników nielegalnych aborcji

        Nożesz cholera, człowiek w takkim kraju żyje, że już zapomina, że aborcja może
        być legalna... Oczywiscie mw pierwszym poście mialam na myśli wskaźnik
        LEGALNYCH aborcji w Holandii, a nie nielegalnych, jak napisałam z rozpędu...
        Na marginesie - nie uważam aborcji za "nic takiego", za środek antykoncepcyjny
        n a przykład. Wiele lat już przeżyłam na tym świecie, więc zdaję sobie sprawę z
        tego, jaki to potworny dylemat moralny dla wiekszości kobiet. I też uważam
        aborcję za zło, które powinno być ograniczone. Tyle, że nie głupim zakazem
        powodującym tylko samozadowolenie decydentów, że oto dali na pokaz wzór
        moralności. Bo aż takimi idiotami żeby wierzyli, że to rozwiąże problem, to oni
        nie są, hehe....
      • fforde Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 21:41
        dzieki ci figurko z porcelany. wreszcie jakis rozsądny glos!
      • andrzejto1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 22.12.05, 16:23
        figurka_z_porcelany napisała:

        > Nie zgadzam sie z Pania Wielowieyską. Nie godząc się na liberalizację ustawy
        > godzi się równocześnie na podziemie aborcyjne. Czy tak sie godzi Pani
        > Dominiko?? Nota bene, podziemie niedostepne dla uboższych kobiet i dziewcząt.
        > Przepis nie nauczy myślenia, w Polsce wykonuje się dziesiątki tysiecy
        > nielegalnych aborcji rocznie. Pomoże oświata, powszechna dostepność do
        środków
        > antykoncepcyjnych, ale to w tym kraju jest nadal temat tabu. Zakazać i nic w
        > zamian. To zdaje się nasza specjalność, nie tylko w tej sferze. Od tego ma
        się
        >
        > problem rozwiazać??
        Prosiłbym o podanie skąd się wzięła liczba : dzisiątki tysięcy!! Bo z
        posiadanej przeze mnie wiedzy wynika, że jest to zwykły chwyt propagandowy
        metoda dr Goebbelsa : Kłamstwo odpowiednio długo powtarzane staje się prawdą.
        Słyszałem nawet, że się tych aborcji robi 300.000 rocznie. Ciekawe skąd się
        wzięła taka liczba, skoro w czasie gdy aborcja na życzenie była w tym kraju
        legalna robiło sie ich ok 120.000 ??
    • know lebensborn, to juz bylo 01.11.05, 14:45
      mamy czwarta rzesze, pora na nowy lebensborn ;-(?
    • agnjan Re: Polemika z Magdaleną Środą 01.11.05, 22:23
      Pani Dominiko,

      bardzo serdecznie dziękuję za Pani list, za Pani pomysł. Jako matka adopcyjna,
      wdzięczna dozgonnie kobiecie, która urodziła moje dziecko, mimo że nie mogąc go
      wychowywać nie zrzekła się praw, lecz uciekła i została ich pozbawiona. Przez
      to nasz syn musiał czekać na swój dom, swoje łożeczko i swoich rodziców kilka
      miesięcy w placówce (na szczęście z większą ilością opiekunek i mniejszą
      ilością dzieci niż opisuje to jeden z moich przedmówców).

      Na zdrowe, ale też chore, uregulowane prawnie, ale też zawieszone prawnie (nasz
      syn był w stanie "zawieszenia" ponad pół roku!!!) dzieci czeka masa rodziców
      adopcyjnych.

      Na prawdę JEST TO ALTERNATYWA dla aborcji. Niestety mam świadomość, że trzeba
      zmienić tę zbiorową mentalność, która daje przyzwolenie na zabicie dziecka po
      cichu niż jawne oddanie do adopcji, czyli jawne wyrażenie miłości i troski
      przez kobietę, która nie może go wychowywać i wie, że w ten sposób zapewni
      dziecku miłość i troskę rodziców adopcyjnych.

      Może wyjściem byłoby zapewnienie matce od 4-5 miesiąca ciąży do porodu pobytu w
      innym miejscu niż jej rodzinne piekiełko?

      Pomysł (nie nowy - poczytajcie fora adopcyjne!) jest godzien uwagi, wysiłku i
      pieniędzy. Trzymam kciuki!!!

      Agnieszka
      • know Re: Polemika z Magdaleną Środą 01.11.05, 23:16
        droga agnieszko, rozumiem twoje uczucia, bylo by jednak dobrze, gdybys ty takze
        wykazala sie wspolczuciem wobec innych kobiet. nie jestesmy inkubatorami, a
        urodzenie dziecka i oddanie go do adopcji NIE jest alternatywa dla aborcji, z
        punktu widzenia ciezarnej sa to kompletnie rozne rzeczywistosci. oczekujesz
        zrozumienia dla swojego pragnienia zostania matka, ale sama nie jestes gotowa
        przyznac innej kobiecie prawa do wlasnych pragnien i decyzji. kobieta w
        niechcianej ciazy ma prawo nie chciec jej donosic, urodzic dziecka i sie z nim
        rozstac oddajac w obce rece. czy twoja wrazliwosc jest w stanie objac emocje
        kobiety, ktora musi sie rozstac z dzieckiem, ktore urodzila? nie kazda kobieta
        widzi dziecko w zarodku/plodzie, ktory ma w macicy, ale kazda widzi je w
        noworodku, ktorego urodzila. o tej akcji chetnie porozmawiam, kiedy kazda z nas
        bedzie mogla dokonac wyboru w kwestii czy chce, czy nie chce urodzic dziecka, i
        legalnie i bezpiecznie ten wybor wyegzekwowac. tymczasem, z calym szacunkiem, w
        obecnym stanie prawnym i faktycznym jest ona wyrazem bezmyslnosci i arogancji
        wzgledem kobiet.
        • magdolot Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 01:17
          Podpisuję sie pod postem Know oburącz. Według mnie akcja, którą proponuje pani
          Wielowieyska /doprowadzenie do zmiany postrzegania oddwania dziecci do
          adopcji/ - pomysłem jest niezłym. Tylko należałoby ją przeprowadzić PRZED
          wprowadzeniem ustawy antyaborcyjnej. Kilka innych akcji również.

          Jeżeli chodzi o jej polemikę z profesor Środą... Cóż, uwielbiam słuchać
          pouczania etyka o etyce przez dyletantów. Pani Wielowieyska widać nie słyszała,
          że etyka katolicka nie jest jedyną możliwą etyką, choć zapewne jedyną słuszną
          tu i teraz. I wszystko by było tak pięknie, gdyby nie te cholerne feministki,
          które nie chcą zrozumieć takiej prostej rzeczy. Feministki jednak nie zmuszają
          katoliczek do skrobanek... i nawet nie ośmielają się twierdzić, że katoliczki
          powinny to robić!
          Pani Wielowieyska zapomina też o jednym drobiazgu - więzi, która w czasie ciąży
          tworzy się między matką i jej rozwijającym się dzieckiem. Przerwanie jej nie
          jest łatwe. Dla mnie o wiele łatwiejsza byłaby aborcja, niż oddanie noworodka -
          bo to z pewnością jest dziecko. Dlatego bardzo podziwiam kobiety, które to dla
          dobra dziecka robią... Ale nie ośmieliłabym się nikogo namawiać, ani wyobrażać
          sobie tego jako panaceum na aborcję lub spędzjącą niektórym sen z oczu "małą
          dzietność"! Takie pomysły na pierwszy rzut oka fajnie wyglądają, ale już na
          drugi - jawią się jako poważne nadużycie moralne. Szczególnie, że nie napomyka
          się przy okazji np. o konieczności długiej i bolesnej rozmowy z kobietą, która
          takie doświadczenie ma za sobą - tj otrzymania przez kandydatkę na moralną
          matkę RZETELNEJ informacji, a nie paplaniny w stylu Wielowieyskim, że to tak
          ładnie będzie, moralnie i milusio.
          Rozumiem oburzenie pani Wielowieyskiej z powodu pchania jej do jednego worka z
          ciemnogrodem, choć ja osobiście wolę już ciemnogród od oświeconej hipokryzji.
          • know Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 09:13
            tak sie sklada, ze znam osobiscie kobiete, ktora jako nastolatke zmuszono do
            oddania nowonarodzonego dziecka do adopcji. do dzisiaj, czyli przez trzydziesci
            pare lat, nie wyszla z traumy, a wszystkie jej dzieci powaznie ucierpialy na
            tym "dobrym uczynku" ludzi, ktorzy zmusili dziewczyne do urodzenia i oddania
            dziecka, i tych, ktorzy sobie jej dziecko przywlaszczyli (przepraszam
            agnieszko, pokazuje te piekna akcje z perspektywy, ktora znam). kobieta w
            niechcianej ciazy jest najczesciej w powaznym stresie, czesto jest bardzo
            mloda, albo biedna, a na pewno bardziej bezbronna niz rozmaite hipermoralne
            dominiki wielowieyskie. wywieranie na nia jakichkolwiek naciskow jest
            zbrodniczym pomyslem, a w kraju, gdzie panuje niezla antyaborcyjna psychoza, i
            nie mozna usunac ciazy bezpiecznie i za darmo, proponowanie akcji pod
            haslem "nie zabijaj "dzieciatka", urodz je i oddaj nam, dobrym ludziom" jest po
            prostu wstretne. jak wszystko, co w polsce zwiazane z zakazem aborcji, akcja
            prowadzilaby do sytuacji, kiedy za upojne poczucie wlasnej prawosci jednych,
            inne placa swoim zyciem i cierpieniem. to najlepsza ilustracja tego, ze
            gwalcenie wolnosci sumienia w imie jedynie slusznej doktryny (a ustawa
            antyaborcyjna tym wlasnie jest) musi sie skonczyc cierpieniem i przemoca. pani
            dominiko, pieknie i wszechstronnie sie pani wpisuje w tradycje trzeciej
            rzeszy :-(.
            • wtes2 Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 10:03
              Wywnioskowałem z postów Pań w tym wątku (oprócz AGNJAN oczywiście) że:
              1)dziecko poczęte nie jest jeszcze dzieckiem (człowiekiem)
              2)kobieta ma prawo decydować o ciążym jeżeli miałaby ona pogorszyć warunki życia
              kobiety
              3)istnieją alternatywne systemy etyczne i są one dobre
              4)przeżycia kobiety po oddaniu dziecka są bardziej dramatyczne niż po przerwaniu
              ciąży.
              Ad1. Proszę o dowód że dziecko poczęte nie jest człowiekiem.
              Ad2. Nie mam pojęcia dlaczego tak się porobiło,że kobiety rodzą dzieci i czy
              jest to sprawiedliwe - ale z czego wywodzicie Panie że dobro kobiety stoi wyżej
              ponad dobro nienarodzonego dziecka. No chyba, że nie istnieje człowiek poczęty
              tylko narodzony.
              Ad3. System etyczny służy przetrwaniu społeczeństwa. Przeżyliśmy już rózne
              systemy: Niemcy mieli swoich nadludzi, komuniści- człowieka radzieckiego...
              Wszystkie byłu mało "produktywne" - w sensie materialnym i duchowym.
              Feminizm żyje tak naprawdę dopiero 2 pokolenia. Przewiduję, że zwiędnie on za
              jakieś 30 lat z prostego powodu-pojawi się wśród mężczyzn myśl: po co mi takie
              coś jak żona: seks i tak jest za darmo, gotowanie i utrzymanie domu - taniej na
              mieście i z gosposią, dzieci- no jakoś przeżyję. 1-2 pokolenia - będzie trochę
              zawirowań, eksplozja singli, a potem... wszystko wróci do normy.Udowodnić tego
              nie potrafię bo to tylko moje przewidywania.
              Ad 4. O przeżyciach nie mogę sie wypowiadać - ale i każdy inny na tym forum. To
              są sprawy indywidualne i nawet podejście statystyczne nie byłoby tu słuszne.
              • hermina5 Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 10:34
                Wtes oduśc sobie - ty chcesz dyskutować na pozimie abstraktów , a te kobiety
                pisza o powiększajacym sie brzuchu, bolących piersiach, zejściu czopa i
                samotnym porodzie niechcianego dziecka w jakiejś ruderze, bez lekarza, a
                nastepnie porzuceniu go pod szpitalem, a nie zastanawianiu sie czy 3 dniowy
                zarodek to już człowiek czy to jezcze nie człowiek, czy ma prawa większe niz
                matka czy nie.
                I dobrze bybyło, żeby zejść z tych obłoków człowieczeństwa na ziemię i zacząć
                rzeczywiście pisać o kobiecie, nie dziecku w jej brzuchu, bo przez 9 miesiący
                to kobieta w 80 %decyduje o tym, w jakim stanie to dziecko się urodzi i czy w
                ogóle sie urodzi

                Szczytem hipokryzji jest propozycja , która pada w tym wątku powyżej-----> A
                moze te kobiety w ciązy, od 4 miesiąca powinno zabieraćsie z ich miejsca
                zamieszkania i środowiska i umieszczać w jaimś ośrodku, a nastepnie, jak urodzą
                i oddadzą, to wracałyby do siebie i żyły dalej...Jako zywo przypomina mi to
                utopię Margaret Atwood z "Pamiętnika podręcznej"...

                No to napisze tak - w tym kraju jest grono ludzi, którzy żyją w ubóstwie i
                pracują za najniżzą pensja, albo na czarno. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w
                której kobieta majaca męza i dwójke dzieci, która ledwo wiazy koniec z końcem
                dla tych dzieci, miałaby z tzrecią ciążę, która jest dla całej rodziny zwykła
                tragedią i przypadkiem, zostać zabrana z domu w 4 miesiącu, stracić pracę,
                urodzic komuś dziecko, podczas, gdy mąż pracowalby i wychowywał dzieci, a ona
                jakby nigdy nic wróciłaby potem do domu i w ogóle nie odbiłoby sie to na jej
                dzieciach i życiu...Ludzie, poczytajcie cala pierwszą fale feminizmu - to
                jużprzerabiali w Stanach w latach 50-tych! Rezultat byl taki, ze koniec lat 60-
                tychzaowocował setkami kobiet na leczeniu psychioatrycznym , uzaleznionych od
                piguł, bo wszystkie szuklały dzieci i nienawidziły sie za to, że oddały, a
                raczej zmuszono je do oddania.Nie musze dodawać , ż aborcjaw stanach była wtedy
                nielegalna i adopcję w takowych własnie ośrodkach zaproponowano jako panaceum
                na całe zło swiata. Okazało sie, że zło wróciło innymi drzwiami...
              • hermina5 Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 10:41
                Nie mam pojęcia dlaczego tak się porobiło,że kobiety rodzą dzieci i czy
                > jest to sprawiedliwe - ale z czego wywodzicie Panie że dobro kobiety stoi
                wyżej
                > ponad dobro nienarodzonego dziecka. No chyba, że nie istnieje człowiek poczęty
                > tylko narodzony.

                Nie mam pojęcia, dlaczego tak sie porobilo, ze mężczyżni robia dzieci, a kiedy
                słyszą o ciązy partnerki, mówią :zrób z tym coś albo radź sobie sama, ja nie
                jestem gotowy do bycia ojcem, to Twoja sprawa, zresztą to nie musi byc moje
                dziecko. Ja na nie nie bedę łozył, a ponieważ ustawiłem sie tak, że pracuję na
                zcarno, nie ściągniesz ze mnie alimentów, mówię ci radź sobie sama i spadaj.
                Nie wiem z czego męzczyżni wywodzą, że ich rzekome prawo do woności stoi ponad
                dobrem istory , ktorą stworzyli i która ma sie urodzić. Nie wiem, dlaczego ich
                wolność, ma sprawiać, że nie ponoszą odpowiedzialności, za życie poczęte, a za
                narodzone nierzadko również.
                • wtes2 No co Ty?. W Polsce rezolutna kobieta 02.11.05, 12:12
                  może wycisnąć z faceta taką kasę, że się nie podniesie i nie pomoże mu nawet
                  inwalidztwo. Znam facetów, którzy istotnie mają ochotę na rozstanie z rodziną,
                  ale wiedzą, że wtedy nie ma zmiłuj się.

                  Natomiast postawię tezę która odbiega od tematu tego forum:
                  - Kobiety są same sobie winne, gdyż próbują się wiązać z facetami którzy nie mają
                  "ciągu" do zarabiania kasy. No i co Ty na to?
                  • zdanka1 Re: No co Ty?. W Polsce rezolutna kobieta 02.11.05, 13:58
                    No to ja odpiszę na te tezę :
                    Kobiety sa zawsze winne, męzczyżni nigdy.

                    Jeśli związą sie z psychopatą i pijakiem, to one sa winne( żeby to jeszcze tak
                    każdy gość miał napisane przed ślubem na czole - jestem psychopata i pijakiem i
                    od razu pokazywał się od tej strony), jesli ktoś je zgwałci na ulicy, to
                    sprowokowały, jeśli wiązę sie z facetem , który "nie ma ciągu do zarabniania
                    kasy" , to ich wina, że nie umiały znależć sobie Billa Gatesa, jesli szukają
                    faceta, który ma ciąg do zarabiania kasy - to sa wrednymi materialistkami,
                    które lecą tylko na kasę,jeśli zaszły w ciąze z miłości do kogoś, kto mówił, że
                    je kocha, a potem sie wypiął - to też są idiotkami i same sa siobie winne itp,
                    itd...

                    Z tej tezy wynika jednoznacznie, że mężczyzna nie jest odpowiedzialny za nic,
                    bo za wszystko odpowiedzialne sa kobiety. Fajna teza... Pozwala sie dobrze
                    poczuć.

                    • zdanka1 Re: No co Ty?. W Polsce rezolutna kobieta 02.11.05, 14:05
                      Aha i w tym samym nurcie absurdu, był taki "+dowcip" kiedyś, że Żydzi sa sami
                      sobie winni Holocaustu, bo gdyby wiedeńscy Zydzi przyjęli go do Akademii
                      Plastycznej, to zostałby malarzem, jak chciał, a że go oblali - to zrobił, to,
                      co zrobil.







                      • zdanka1 Re: No co Ty?. W Polsce rezolutna kobieta 02.11.05, 14:13
                        go czyli Hitlera:)
                    • wtes2 No jak to tak? 02.11.05, 14:17
                      Chodzi sobie dziewczyna po świecie, bęc zakochała się, drugie bęc i jest w ciąży.
                      A gdzie te wszystkie reguły: -patrz jak odnosi sie do matki, -nie wierz, że po
                      ślubie go zmienisz, - sprawdź czy jest pracowity.
                      A gdzie zwykła roztropność, takie zwyczajne pytania: czy mam gdzie mieszkać, czy
                      mam oszczędności.
                      Jeżeli kobiety postępują bez niezbędnego namysłu - to już lepiej wprowadzić do
                      kodeksu rodzinnego przepis, że kontakty z mężczyznami mogą odbywać się tylko pod
                      nadzorem ojca, wuja lub starszego brata. Jak mawiają u mnie na wsi: tanio
                      sprzedać, drogo kupić i być w ciąży z palantem to potrafi każda głupia dziewucha.
                      • zdanka1 Re: No jak to tak? 02.11.05, 15:10
                        A czy tobie sie wydaje , że ja nei znam dziewczyny, która była w 7 letnim
                        związku z gościem, który na wieść o ciazy od razu pzrestal być jej facetem, a
                        nie były to dzieci tylko 25 letni ludzie, przy czym on był calkiem pracowity,
                        ale "nie dojrzał do ojcostwa i miał jeszcze życie przed sobą". Po 7 letnim
                        zwiazku, nie znajomości 2 miesięcznej. I nie powiedziałabym, aby nie była to
                        kobieta roztropna. była na tyle, że dziecko sie nie urodziło, a człowiek
                        popamietał , co to znaczy zemsta.
                        Własnie takei stwierdzanie , że być w ciązy to potrafi kazda głupia dziewucha
                        jest powiedzeniem - wychować sama też se wychowa, a jak nie, to jest i tak bez
                        wartości, to po co miałem sie wiązać...Nie lubię tych gadek o aborcji, bo przy
                        nich wszyscy marudzą o tym życiu poczętym, a zapominają zapytać- dlaczego ona w
                        ogóle nie chce urodzić? A nie chce zazwyczaj z takiego powodu, że wszyscy
                        wokół, łącznie z ojcem dziecka się na nią wypieli, że W Polsce kobieta w ciązy
                        zazwyczaj zaraz traci pracę, choć pozornie chroni ja prawo,że sama ledwo wiąze
                        koniec z końcem , a tutaj nagle dziecko, że nikt jej nie nauczył porzadnej
                        antykoncepcji, bo niby kto? Tym sie trzeba zająć, a nie zwalabniem winy z
                        jednego na drugiego .

                        • wtes2 Po kolei ! 02.11.05, 15:24
                          1. Siedem lat w związku i nie wyczuła typa - no cóż zdarza się. Ale najpierw
                          trzeba było zarejestrować związek (obojętnie UC, Kościół). Rejestrowanie
                          małżeństwa wymyślono dla ochrony kobiety i dziecka - po ślubie facet który nie
                          dba o rodzinę ma przewalone. Poza tym ślub z jego procedurami to również filtr
                          odsiewający gości niepoważnych. Potem dopiero pełne życie seksualne. Wolne
                          związki są strasznie niebezpieczne dla kobiet.
                          2. Czy Wy, kobiety naprawdę chcecie i robicie karierę zawodową ? Czy nie lepiej
                          jest mieć zaradnego chłopa i siedzieć se w domu. Ale to jest temat na osobny wątek.
                          3. Środki antykoncepcyjne-jak stosować, jakie są - ludzie przecież to jest
                          wiedza mniejsza niż obsługa pralki automatycznej. A przecież większość kobiet
                          pralkę obsługiwać potrafi. I żeby z tego powodu robić jakieś specjalne kursy w
                          szkole. Naprawdę nie macie pojęcia o środkach antykoncepcyjnych ?
                          • know Re: Po kolei ! 02.11.05, 18:44
                            wtes, niedobrze mi sie robi kiedy cie czytam. dziecko to nie jest kara za
                            uprawianie seksu albo brak psychologicznej intuicji. im wiecej kontroli maja
                            rodzice nad tym kiedy i w jakich okolicznosciach urodzi sie ich dziecko, tym
                            lepiej dla dziecka, to chyba oczywiste.
                            • wtes2 Niedobrze Ci się zrobiło chyba 02.11.05, 19:07
                              zanim zaczęłaś mnie czytać. Nigdzie nie napisałem, że dziecko to kara za
                              uprawianie seksu (a nawet tak nie myślę). Natomiast wykpiłem lekkomyślność w
                              wiązaniu się z facetami-matołami oraz niewiedzę nt.antykoncepcji.
                              I jeszcze ten lament-nie mam kasy i możliwości robienia kariery. Ratunku!!!
                              • zdanka1 Re: Niedobrze Ci się zrobiło chyba 02.11.05, 21:45
                                Gdybys zechciał choć przeczytac, co do ciebie piszą, to wiedziałbys , co piszą,
                                ale ty nie chcesz...
                                Po kolei:
                                1) Niewiedzę na temat antykoncepcji można sobie wysmiewać - gwarantuję ci, że
                                mając 14 lat też nie byłeś orlem w tej dziedzinie i też nie wiedziałeś , gdzie
                                jest jej łechtaczka.;/Ty masz internet, mieszkasz w mieście , masz jakąś tam
                                kasę i stać cie . Dziewczyna ze wsi czy małego maisteczka z jednym prorodzinnym
                                ginekologiem , moze mieć problemy nawet z zakupem antykoncepcji hormonalnej
                                czyli tabletek, bo on jej nie przepisze, gdyż zabrania mu sumienie czy cholera
                                wie co. A prezerwatywy lubią pękać. Dziewczynia na tej wsi nie wie, o
                                postinorze, bo nie ma internetu, a nie piszą o nim na prawo i lewo. Recepta na
                                postinor kosztuje, a sam postinor kosztuje również prawie 70 zł. (to wszystko w
                                mysl zasady prorodzinnej polityki Państwa)...Ja bym nie lekcewazyła tej wiedzy
                                o antykoncepcji- bo nie kazda 17 latka wie wszystko, gdyż dla ciebie to takie
                                oczywiste, że wie. Dla mnie - nie jest to oczywiste, zwłaszcza jak zacznie
                                stosować rozpropagowaną metodę naturalną, o której dowie sie na religii:P

                                2) W Polsce kobiety nie robią zadnej kariety. Pracują, bo muszą. Pracują, żeby
                                utrzymać siebie , dzieci i dom, bo szczerze, nie znam ani jednej rodziny, w
                                której kobieta mogłaby sobie pozwolić na luksus niepracowania, gdyż mąż zarabia
                                3000 miesięcznie. Nie o żadną kariere tu idzie, ale o komorne i jedzenie.
                                Wybacz, ale z 1300 zł nie utrzymasz siebie , żony, dwójki dzieci i domu.

                                3)Nie mam kasy, to nie jest zaden lament. To stwierdzenie faktu. Jeśli dajmy na
                                to, pracujesz w sklepie, a tówj facet pracuje w Boschu, to on zarabia około
                                1300 zł, a ty około 800-900na umowę ( z tym , że oboje zaiwaniacie świątek,
                                piątek i macie weekendy w środku tygodnia...). Razem macie +- 2000- 2200
                                miesięcznie, z czego około 1100 odlicza się na opłaty za wynajem mieszkania,
                                telefon,komorne itp. Reszta zostaje na życie dla dwóch osób i jest to około
                                1000 zł- z tego tzreba odliczyć ileś na dojazdy, itp opłaty z zycia wzięte
                                itp..Generalnie przy dobrych wiatrach zostaje wam na życie miesięcznie na dwie
                                osoby 700 zł.Paczka pampersów kosztuje 25 zł...Nie daj Boże, zeby dzieciak był
                                chory. Warto dodac, ze w momencie urodzenia dziecka ta kobieta już praktycznie
                                nei ma pieniedzy, bo nie pracuje na stalym etacie...I to jest sytuacja
                                modelowa, a my zdaje sie mówimy o sytuacji, w której gość nie chce łozyć na
                                dziecko... Także realizm nie zawadzi.
                                Mozna oczywiście mówić, że wszystkiemu winne są kobiety, które nie wybierają
                                sobie faceta zarabiającego 3000 miesiecznie, problem w tym, ze jakos niewielu
                                jest facetów, którzy ttyle zarabiają...
                                • zdanka1 Re: Niedobrze Ci się zrobiło chyba 02.11.05, 21:56
                                  No i jeszcze jedna logiczna rzecz wynikajaca z Twojego postu...Zdecydowanie
                                  nigdy żaden facet nie powinien z zadną kobieta uprawiać seksu przdmałżeńskiego:P
                                  Jak wiadomo antykoncepcja może zawieść, a ona nie ma jeszcze papierka z USC,
                                  wiec mozna ja nazwać głupią...:P

                                  Sorry, ale wydaje mi sie, ze ja naprawdę rozmawiam z kimś , kto nie bierze pod
                                  uwagę zycia, a jedynie wyobrażenie na temat tego, jakie powinno być zycie.
                                  • wtes2 Re: Niedobrze Ci się zrobiło chyba 02.11.05, 22:16
                                    2200 na miesiąc i macie rodzinę ?!!!! To chyba macie 1 dziecko na 3 rodziny.
                                    Ale macie chyba jakieś oszczędności z czasów gdy nie byliscie rodziną ?
                                    I Twój facet tak sobie spokojnie chodzi do pracy za 1300 na miesiąc ?!
                                    No to podziwiam - ma gość spokojne nerwy! A może wy jesteście z jakieś sekty co
                                    to nie dba o sprawy materialne ?
                                    • hermina5 Re: Niedobrze Ci się zrobiło chyba 03.11.05, 10:18
                                      Nie - ona ci podala klasyczne zarobki, zdaje sie łdzkie(???) - coś mi tak
                                      świta:))))) Np. nauczycielki i gościa pracującego w zakładzie produkcyjnym. Pół
                                      Polski tyle zarabia i jakoś dziw mnie, że w to nie wierzysz????? A niby
                                      dlaczego studenci wyjezdzają zarazpo studiach? Dlatego, że mają tu takie
                                      zarobki włąsnie.
                                      • wtes2 No i Ty naprawdę chcesz aby ci ciężko 03.11.05, 11:16
                                        pracujacy i mało zarabiający ludzie finansowali środki antykoncepcyjne i aborcje.
                                        To już lepiej każdemu Ojcu Rodziny zafundować policyjną pałę i niech leje po tyłkach
                                        (równo: i chłopaków, i dziewczyny)
                                        • hermina5 Re: No i Ty naprawdę chcesz aby ci ciężko 03.11.05, 12:19
                                          Prawda jest taka, że lepiej, żeby finansować antykoncepcję , niż nastepnie
                                          finansować domy dziecka z tych samych podatków, a z tych domów dziecka
                                          wypuszczać w świat ludzi , którzy nie mają najmniejszych szans na mieszkanie i
                                          wielu z nich kończy tak, jak rodzice, którzy ich nie chcieli...Tak sie tworzyz
                                          amknięte koło. Ja nie mówię, że dzieci z domów dziecka są mniej wartośiowymi
                                          ludżmi - w zyciu, ale taka prawda, że słyszałam tylko o kilku akcjach, w
                                          których po skończeniu 18 lat, wychowanek domu dziecka dostaje coś takiego jak
                                          możliwość mieskania w takich kilkunastoosbowych campusie, dopóki nie skończy
                                          studiów , nei znajdzie porządnej pracy i nie dady sobei czegoś wynająć. Reszta
                                          tych dzieciaków po 18 roku zycia, nagle staje wobec zycia kompletnie bezradna -
                                          bez pracy , domu, nawet często umiejętności gospodarowania pięniędzmi, bo dotąd
                                          wszystko robił zanich ośrodek. Operatywni pzretrwają , ale reszta - idzie na
                                          dno.
                                • malgosiak Re: Niedobrze Ci się zrobiło chyba 08.11.05, 10:24
                                  witam, wlacze sie do dyskusji, bo mnie krew zalewa jak widze ze niby wszyscy sa
                                  za akcja informacyjna, ale i tak do gardel sobie skacza, tak chyba dla zasadyy,
                                  zeby duch w narodzie nie zginal.
                                  mala dygresja:
                                  zdanka napisala:
                                  W Polsce kobiety nie robią zadnej kariety. Pracują, bo muszą. Pracują, żeby
                                  utrzymać siebie , dzieci i dom, bo szczerze, nie znam ani jednej rodziny, w
                                  której kobieta mogłaby sobie pozwolić na luksus niepracowania, gdyż mąż zarabia
                                  3000 miesięcznie.
                                  no coz, my jestesmy chyba wyjatkiem, bo moj maz zarabia 2000, a ja nie pracuje,
                                  poniewaz wychowuje corke (syn w drodze). obydwoje naszych skarbow to dzieci
                                  ADOPTOWANE! da sie, tylko trzeba chciec. a jak sie nie chce, to szuka sie
                                  usprawiedliwienia. znam wiele kobiet, ktore "robia kariere", poniewaz musza
                                  miec nowe kafelki w lazience, nowa sofe, nowy trawnik... a dziecko w zlobku od
                                  4 miesiaca. wiec nie generalizujcie mi tu, ze dziecka nie da sie wychowywac w
                                  domu!
                                  a teraz o akcji. skoro wszyscy sie zgadzaja, ze informacja sie przyda, to moze
                                  odlozmy na bok dyskusje na temat aborcji i polityki prorodzinnej w polsce.
                                  zawsze znajda sie ci "za" i "przeciw". pokazmy tym ktorzy nie wiedza, ze moga
                                  zrobic inaczej. i wcale nie mowie o jakiejs wielkeij i dlugotrwalej procedurze -
                                  raczej o zostwieniu dziecka w szpitalu, podpisaniu papierow i potwierdzeniu
                                  ich po 6 tygodniach. czy to wiele?

                                  • zdanka1 Re: Niedobrze Ci się zrobiło chyba 09.11.05, 14:47
                                    Jeast pewna różnica miedzy tym, że Twój mąż zarabia 2000 zł, a tym, że dwie
                                    osoby zarabiają 2000 zł i w momencie ciazy jedenj z nich , automatycznie odpada
                                    jedna pensja... Jesli jej nie widać to napiszę JASNO I WYRAŹNIE - róznica
                                    wynosi 1000 zł, wypadałoby doczytać chocby kawałek o umowach- zlecaniach i
                                    umowach o dzieło,nie? Przynajmniej jesli chce sie polemizować...
                                    Nie znam kobiet, które robią karierę dla kafelków i trawnika - ogóle nie znam
                                    ludzi, którzy maja domy z ogrodami, zeby ten trawnik sobie załozyć - tak wyszo
                                    jakoś. Widać znam tę biedniejszą, neinormalną część Polski, której sie nie
                                    chce... - np. studentki, które po studiach usiłuja znależć jakąś pracę w
                                    mieście i dziecko dyskwalifikuje je na starcie...Ale pewnie sie mylę, im sie po
                                    prostu nie chce.
                              • magdolot Niedobrze mi się robi na upierdliwe mądrzenie! 03.11.05, 00:51
                                wykpiłem lekkomyślność w
                                > wiązaniu się z facetami-matołami oraz niewiedzę nt.antykoncepcji.

                                A nie łaska powykpiwać facetów- matołów i ich niewiedzę na temat antykoncepcji.
                              • figurka_z_porcelany Re: Niedobrze Ci się zrobiło chyba 03.11.05, 09:15
                                wtes2 napisał:

                                wykpiłem lekkomyślność w
                                > wiązaniu się z facetami-matołami

                                No właśnie. Za cholerę bym się z Tobą nie związała....
                                :DDD
                                • wtes2 Tylko mi mie mów, że 03.11.05, 10:01
                                  gotujesz, sprzątasz, prasujesz, przyszywasz guziki, zawsze trzymasz piwo w
                                  lodówce... Bo jeżeli tak to jestem w rozpaczy!
                                  • figurka_z_porcelany Re: Tylko mi mie mów, że 03.11.05, 10:13
                                    wtes2 napisał:

                                    zawsze trzymasz piwo w
                                    > lodówce...

                                    Nie zawsze. Wolę ciepłe. Na szczęście :)
                                    • wtes2 Nie szkodzi i tak złamałaś mi serce! 03.11.05, 10:17
                                      • figurka_z_porcelany Re: Nie szkodzi i tak złamałaś mi serce! 03.11.05, 10:26
                                        Dobrze, że tylko serce. Mogłam np. złamać Ci postawę, albo co.... Ale mi się
                                        nie chce
                                        ;)))
                • andrzejto1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 22.12.05, 16:36
                  hermina5 napisała:

                  > Nie mam pojęcia dlaczego tak się porobiło,że kobiety rodzą dzieci i czy
                  > > jest to sprawiedliwe - ale z czego wywodzicie Panie że dobro kobiety stoi
                  >
                  > wyżej
                  > > ponad dobro nienarodzonego dziecka. No chyba, że nie istnieje człowiek po
                  > częty
                  > > tylko narodzony.
                  >
                  > Nie mam pojęcia, dlaczego tak sie porobilo, ze mężczyżni robia dzieci, a
                  kiedy
                  > słyszą o ciązy partnerki, mówią :zrób z tym coś albo radź sobie sama, ja nie
                  > jestem gotowy do bycia ojcem, to Twoja sprawa, zresztą to nie musi byc moje
                  > dziecko. Ja na nie nie bedę łozył, a ponieważ ustawiłem sie tak, że pracuję
                  na
                  > zcarno, nie ściągniesz ze mnie alimentów, mówię ci radź sobie sama i spadaj.
                  > Nie wiem z czego męzczyżni wywodzą, że ich rzekome prawo do woności stoi
                  ponad
                  > dobrem istory , ktorą stworzyli i która ma sie urodzić. Nie wiem, dlaczego
                  ich
                  > wolność, ma sprawiać, że nie ponoszą odpowiedzialności, za życie poczęte, a
                  za
                  > narodzone nierzadko również.

                  Jak sądze to nie sami mężczyźni robią dzieci, myślę, że współudział kobiet jest
                  w tym niezbędny. No chyba, że będąc ojcem 2 dzieci coś przegapiłem....
                  A dlatego szanowna Pani, że nasz piękny kraj jest takim miejscem, w którym nikt
                  nie uczy odpowiedzialności za siebie. Po prostu. Komuna nauczyła, że mi się
                  należy, a nie, że mam zapracować. A obecny socjal-religijny rząd tę złude
                  podtrzymuje.
                  Tak samo odpowiedzialne są kobiety, jak i mężczyźni. Tyle, że na kobietę spada
                  większy obowiązek. I w związku z tym powinna się wykazać w tej dziedzinie
                  większą odpowiedzialnością. Może zanim sie pójdzie z kimś do wyrka dobrze
                  byłoby się zastanowić, czy aby jestem na to gotowa?? Czy ten facet jakby co
                  będzie dobrym ojcem i partnerem?? Bo nie ma 100% pewnych metod zabezpieczenia
                  się przed ciążą! A nie wypić, i w kibelku na dyskotece.... a potem zmartwienie,
                  co z tym fantem zrobić??? a facet się wypina, bo nie wie, czy to akurat jest
                  jego, czy może franka, który zrobił z nią to samo tydzień temu.....
              • magdolot Wnioski Wtesa 03.11.05, 00:15
                Wywnioskowałem z postów Pań w tym wątku (oprócz AGNJAN oczywiście) że:
                > 1)dziecko poczęte nie jest jeszcze dzieckiem (człowiekiem)
                > 2)kobieta ma prawo decydować o ciążym jeżeli miałaby ona pogorszyć warunki
                życia kobiety
                > 3)istnieją alternatywne systemy etyczne i są one dobre
                > 4)przeżycia kobiety po oddaniu dziecka są bardziej dramatyczne niż po
                przerwaniu ciąży.

                Wnioski wyciagniete logicznie, choć cokolwiek tendencyjnie -pkt 2: nie chodzi
                tylko o warunki życia kobiety i jej wyłączne prawo decyzji.

                >Ad1. Proszę o dowód że dziecko poczęte nie jest człowiekiem.

                A ja proszę o dowód, że nim jest!

                > Ad2. Nie mam pojęcia dlaczego tak się porobiło,że kobiety rodzą dzieci i czy
                > jest to sprawiedliwe - ale z czego wywodzicie Panie że dobro kobiety stoi
                wyżej
                > ponad dobro nienarodzonego dziecka. No chyba, że nie istnieje człowiek poczęty
                > tylko narodzony.

                Człowiek poczęty - to zawłaszczanie języka przez ideolo. Słyszał Pan o króliku
                poczętym?! Jak nadmieniłam wcześniej, to nie dobro kobiety jedynie, ale i dobro
                potencjalnego dziecka się liczy. Bywają także i dzieci narodzone, których dobro
                z pewnością jest nadrzędne w stosunku do dobra zygoty /poczętej/.
                Nie tylko kobieta ma dziecko, do poczęcia trzeba dwojga, do decyzji i
                odpowiedzialności- także.
                Obecne prawo zmusza kobietę do urodzenia dziecka - to jest wyrok ok 20-letni.
                Może zmusić i tatusiów do tatusiowania? Logiczne, prawda?
                Co Pan powiesz na aneks do ustawy antyabo, że ojciec nienarodzonego nie może go
                porzucić, ma nienarodzonego kochać, dbać o matkę jego /widziały gały gdzie
                pchały/ i ma obowiązek nań łożyć i stworzyć mu dom - niewywiązanie się, karane
                pierdlem. Milutko z taką perspektywą?
                A myśl taka postała Panu w głowie, że obecność tatusia, to jakiś argument za
                urodzeniem poczętego dzidziusia? A jak się "ojciec poczętego dziecka" zachować
                powinien, żeby odpowiedzialnie było? Jak to wymusić, żeby nienarodzonemu na
                zdrowie wyszło?!
                A może zmuszanie donikąd prowadzi?! To może kobietom też odpuścić, nie?

                Dzisiejsze doniesienie o śmierci maltretowanej Agatki /18 miesięcy/, a w nim
                trochę danych. Matka:20 lat, jej przyjaciel: 30. Pastwił się kilka tygodni -
                czyli: matka raczej wiedziała, ślady być musiały... Sąsiedzi donieśli, jak ZA
                PÓŹNO było.
                Dziewczyna zaszła w ciążę przed 18-tką. Urodziła. Gdzie ojciec dziecka?!
                Możliwe scenariusze są 2. Albo kobita ciężko pokręcona psychicznie jest, albo
                urodzić musiała, mimo, że do tego nie dorosła, ojciec dziecka nie dorósł
                jeszcze bardziej i finał daleki od happy endu. Sądząc po śladach na dziecku,
                tak wychwalane przez Pana "potępienie społeczne" w postaci donosu sąsiadów na
                policję...spóźnione było.

                Ad3. System etyczny służy przetrwaniu społeczeństwa. Przeżyliśmy już rózne
                > systemy: Niemcy mieli swoich nadludzi, komuniści- człowieka radzieckiego...
                > Wszystkie byłu mało "produktywne" - w sensie materialnym i duchowym.
                > Feminizm żyje tak naprawdę dopiero 2 pokolenia. Przewiduję, że zwiędnie on za
                > jakieś 30 lat z prostego powodu-pojawi się wśród mężczyzn myśl: po co mi takie
                > coś jak żona: seks i tak jest za darmo, gotowanie i utrzymanie domu - taniej
                na
                > mieście i z gosposią, dzieci- no jakoś przeżyję. 1-2 pokolenia - będzie trochę
                > zawirowań, eksplozja singli, a potem... wszystko wróci do normy.Udowodnić tego
                nie potrafię bo to tylko moje przewidywania.

                Sorry Winnetou, to jest bełkot a z bełkotem polemizować się nie da.

                Ad 4. O przeżyciach nie mogę sie wypowiadać - ale i każdy inny na tym forum. To
                > są sprawy indywidualne i nawet podejście statystyczne nie byłoby tu słuszne.

                A nie sądzi Pan przypadkiem, że przekonania nie tylko z teorii się biorą, ale i
                ze zderzania jej z rzeczywistością?! Jak Waść teoretykiem jesteś, to na
                praktykę poczekaj. Ja 3 dzieciaki wychowałam, a kilkaset uczyłam. W tym
                marginesy społeczne, biedę piszczącą, domy dziecka, dzieci maltretowane i
                dzieciaka z gwałtu.

                "Nawet podejście statystyczne nie byłoby tu słuszne" - fakt. I dlatego właśnie
                ustawa antyaborcyjna skasowana być powinna. Bo to są sprawy indywidualne. Bo
                nie można nikomu nakazać posiadania dziecka, ani zmusić do kochania go, pracy,
                cierpliwości i poświęceń! Dla dobra dziecka właśnie. Postawa "pro choice", to
                poparcie świadomego wyboru, bo tylko taki odpowiedzialnym być może. Ja nie
                zabraniam nikomu urodzić dziecka i nie ośmielam się tego nakazywać. Zygota po
                dwóch podziałach komórkowych człowiekiem dla mnie nie jest, ale jeżeli ktoś ma
                inne zdanie, OK, ma prawo. Dla jednego - to biologia, dla drugiego - Duch
                Święty. Ale miejscem dla Ducha Świętego odpowiednim jest kościół, nie kodeks
                karny!
                • wtes2 Re: Wnioski Wtesa 03.11.05, 08:44
                  Ad1 Podaję dowód nie-wprost: załóżmy że po poczęciu (dzień D)ten twór nie jest
                  człowiekiem,czyli D+1 dzień też nie jest człowiekiem, D+2-też nie, D+3miesiące
                  też nie, D+9 miesięcy też nie czyli można dokonać aborcji do praktycznie urodzenia
                  (po wyjściu z macicy?, po przecięciu pępowiny? a może po pierwszym oddechu?)
                  I odwrotnie: załóżmy że dzień (dzien N)przed narodz.jest człowiek,a dzień N-1, a
                  N-3 mies. ? I tak dalej.

                  Ad2. Ponieważ nie udało się udowodnić, że "coś" nienarodzonego nie jest
                  człowiekiem to należy ostrożnie przyjąć że temu "czemuś" należy się pełna ochrona.

                  Ad3. Strasznie wszystcy boją się maltretowania i nędzy w życiu dzieci.Aby w
                  pełni zapobiec maltretowaniu dzieci należałoby wprowadzić "lecencjonowanie"
                  posiadania dzieci: sądowe pozwolenie na pos.dziecka po sprawdz.warunków w jakich
                  zyje rodzina no i oczywiście dalsze monitorowanie (raporty, kontrola w domach
                  np.1 raz w tygodniu). Mamy 8 milionów dzieci i kilkaset spraw o zaniedbania i
                  maltretowanie. Stuknijcie się kobity-czy takiej inwigilacji chcecie.

                  Ad4.Przyszłość feminizmu-to tylko moje przypuszczenia, brak dowodu. Może jest
                  coś na rzeczy, gdyż już wzrasta gwałtownie ilość singli.

                  Ad5. Komentarz do postu - dlaczego nie potępiam facetów-matołów. Potępiam,
                  inaczej nie nazwałbym ich matołami Ale to nie ja mam mozliwość wyeliminowania
                  tej puli genów z gry - po prostu: kobiety nie wiążcie się z takimi.

                  Ad6. Troje dzieci, średni czas pracy w 1 miejscu 3 lata - powód takiej
                  aktywności: mam dzieci,muszę je utrzymać-praca nie jest do lubienia, tylko do
                  zarabiania (żadnych sentymentów)-do pracy chodzę jak na wojnę lub polowanie: po
                  KASĘ.
                  • hermina5 Re: Wnioski Wtesa 03.11.05, 10:36
                    To to robisz specjalnie chyba...
                    Aby w
                    > pełni zapobiec maltretowaniu dzieci należałoby wprowadzić "lecencjonowanie"
                    > posiadania dzieci: sądowe pozwolenie na pos.dziecka po sprawdz.warunków w
                    jakic
                    > h
                    > zyje rodzina no i oczywiście dalsze monitorowanie (raporty, kontrola w domach
                    > np.1 raz w tygodniu). Mamy 8 milionów dzieci i kilkaset spraw o zaniedbania i
                    > maltretowanie. Stuknijcie się kobity-czy takiej inwigilacji chcecie.
                    >

                    Aby w pełni zapobiec maltretowaniu dzieci, nalezy dbać o a ntykoncepcję i
                    trąbić o niej własnie w szkole oraz dać ludziom wedkę, a nie rybę. Nie zasiłek
                    z MOPS-u złożony z kilku groszy, ale robotę w szklarni choćby z comiesieczną
                    pensją - choćby 800zł. Ta 18 latka zaszła w ciązę i 100 % nie chciała tego
                    dziecka, inaczej nie tułałaby się, żeby wreszcie znosić spokojnie psychopate.
                    Jesli wiedziałaby, jak sie zabezpieczyć i a ntykoncepcja byłaby tańsza, tego
                    niechcianego dziecka by nie było(BTW. ojciec dziecka w ogóle się z nim nie
                    kontaktował, o tym też było.)
                    Gdyby antykocnepcja była tania i ogólnie dostepna(nie mówię o prezerwatywach!)
                    łódzka rodzina nie wsadzałaby kazdego kolejnego dziecka do beczki po kapuscie,
                    stosując jak to nazywasz" spóżniona aborcję":P
                    Nie przychodzi ci do głowy, że te dzieci sa katowane i nikt o nie nie dba, bo
                    nikt ich po prostu nie chciał? Łącznie z matką, której nikt własnie NIE NAUCZYŁ
                    antykoncepcji i która żyje z zasilku, wiec ja na t antykoncepcję skuteczną nei
                    stać. Ja wiem, że na wszystko człowiek patrzy z własnegopunktu widzenia, ale
                    jeśli widzisz codziennie 7 latka siągnącego wózek ze złomem, to wiesz chyba, że
                    nie kazdy dzieciak ma komputer,nie? I warto nad tym pomyślec, zanim sie powie,
                    że ktoś nie wybał se bogatego męza.
                    • wtes2 No, zastanów się chwilę. 03.11.05, 11:10
                      Ci którzy wepchnęli swoje dzieci do beczki to prostu źli ludzie byli.
                      Przekroczyli normy. Nie zabijaj- nie: nie zabijaj jeżeli jesteś w komfortowej
                      sytuacji, nie: zabijaj - jeżeli nie wszystko jest po Twojej myśli.
                      Po prostu: NIE ZABIJAJ. Tym mordercom nie pomogą żadne środki antykoncepcyjne,
                      dziś zabili swoje dzieci, jutro zabiją bo potrzebują na flaszkę.

                      Parę postów wcześniej ktoś żalił się że ma tylko 2200 na miesiąc, czyli tak no
                      oko daje 230 na składkę zdrowotną- powiesz mu że ma dać na środki
                      antykoncepcyjne jakimś nastolatkom, gdy on ma problemy z kupieniem pieluch.
                      Trochę litości dla Rodaków.
                    • andrzejto1 Re: Wnioski Wtesa 22.12.05, 16:58
                      hermina5 napisała:

                      > stać. Ja wiem, że na wszystko człowiek patrzy z własnegopunktu widzenia, ale
                      > jeśli widzisz codziennie 7 latka siągnącego wózek ze złomem, to wiesz chyba,
                      że
                      >
                      > nie kazdy dzieciak ma komputer,nie? I warto nad tym pomyślec, zanim sie
                      powie,
                      > że ktoś nie wybał se bogatego męza.

                      Odpowiem na to tak : Pan Szejnfeld kiedyś zadał pytanie panu Ikonowiczowi : Czy
                      aby zna kogoś kto nie ma na chleb i cierpi okropną bidę, o jakiej rzeczony pan
                      Ikonowicz dużo opowiada, ale spełnia dwa warunki
                      1. Nie pije
                      2. Nie pali
                      No i rozmowa po tym pytaniu zrobiła się mocno ciężka.....
                  • magdolot Re: Wnioski Wtesa 04.11.05, 03:15
                    1.Sorko, to nie dowód, tylko wyliczanka.
                    2. Dlaczego temu czemuś należy się pełna ochrona przed urodzeniem, a po - już
                    nie? Ja wolę zacząć od chronienia narodzonych, bo w tym zdecydowanie mamy tyły.
                    3. Tak, bardziej boję się maltretowania narodzonych. Licencje? Prawo przewiduje
                    cofnięcie licencji na dziecko. Ważne, żeby to zrobić na czas. W Stanach głupio
                    wyjść na ulicę z posiniaczonym dzieckiem, bo jak podejrzenie maltretowania
                    jest - doniosą natychmiast. Ale oni symptomy znają i patrzą na zachowanie
                    dziecka w stosunku do rodzica. Jak się boi - dzwonią na policję.
                    Tam prawo działa inaczej - jak nie chcesz dzieci mieć, masz
                    antykoncepcję /tańszą niż u nas znacznie/, a w razie wpadki aborcję /wcale
                    niełatwą, ale za to za 50 dolców/ a jak urodzisz, to masz psi obowiązek o
                    dzieciaka dbać. Nastolatki dostają laleczke elektroniczną na weekend, która
                    wyje tyle, ile niemowlę i kluczyk do uspokajania jej, do nadgarstka przyspawany
                    noszą /żeby mamusia ich nie wyręczała czuła we wstawaniu w nocy/. Laleczkę
                    taszczyć mają w samochodowym foteliku, swoje waży. Takie ćwiczonko czegoś uczy.
                    Ja tak wolę.
                    W biednej Irlandii nastolaty tobołki noszą zamiast elektroniki, też działa. A
                    ichniejsza ustawa małoletniej matce byt zapewnia godziwy i możliwość zdobycia
                    zawodu. Zaś lekarz, na żądanie ciężarnej, namiary na skrobankę w Anglii
                    ZOBOWIĄZANY jest dać. Bratnia Irlandia wygląda inaczej, niż my sądzimy, uwierz.
                    I tak też wolę. Mieszkałam w obu tych krajach.
                    AD 3-5
                    Wedle Wtesowej logiki rozumując:
                    Wariant 1
                    Aneks do ustawy antyaborcyjnej wprowadzający dla facetów licencję na
                    pieprzenie,którą w razie zażaleń się cofa. Żonatego licencję- małżonka ślubna w
                    sejfie przechowywać będzie. A cofnięte licencje - odpowiedni urząd. Za licencji
                    okazaniem się pieprzy. Przecież to sprawiedliwe, żeby obie strony po równo
                    zmuszać prawem, skoro obie do poczęcia są potrzebne. Wtedy matoły płci męskiej
                    roznmażać się nie będą i z puli genów wypadną. Jeżeli o mnie chodzi, licencje
                    facetom może wydawać Wtes.
                    Wariant 2
                    Kasujemy ustawę antyaborcyjną i wtedy porządne kobity i tak zawsze rodzą, bo to
                    je spełnia do spodu przecież. Zaś feministki same się eliminują z puli
                    genetycznej i wszystkich tych, co zygoty za dziecko nie uważają - problem znika
                    sam, a na świecie spokój święty nastaje!
                    Jeżeli feministki takie przerażające są, to przede wszystkim nie należy ich
                    zmuszać do rozmnażania!!!
                    Każdy facet o poglądach Wtesa powinien ostro walczyć o aborcję na życzenie dla
                    feministek. Howgh.
                    • wtes2 Dzięki! Wreszcie ktoś mnie docenił! 04.11.05, 07:27
                      Mógłbym rozdawać licencję ! Jak ja chętnie porządziłbym kobitami, a nie tak jak
                      teraz: "wstawaj Misiu, czas do roboty!!!" .

                      PS.To nie wyliczanka, to dowódzenie przy pomocy indukcji matematycznej (I klasa
                      szk.średniej-przy okazji dowodzenia twierdzeń o ciągach). Ale jak się domyślasz
                      jako antyfeminista (czyli ktoś kto życzy kobietom dobrze!!!) nie chciałbym aby
                      kobiety uczyły się matematyki w szkołach średnich więc Ci to odpuszczam.
                      Pozdrawiam.
                      • totalna_apokalipsa Re: Dzięki! Wreszcie ktoś mnie docenił! 04.11.05, 11:51
                        Problem tkwi w tym, ze dowody logiczne z logiki matematycznej nie sprawdzają w
                        naukach spolecznych i dlatego nei da się wyliczyć, czy matka dziecko pokocha
                        czy porzuci , jesli jest samotna i nie ma żadnego zawodu ani pracy. Bo czlowiek
                        to nie ciąg matematyczny.
                        • wtes2 Studenci socjologii-pomocy!!! 04.11.05, 14:37
                          Ja już nie mam sił!
                      • magdolot Re: Dzięki! Wreszcie ktoś mnie docenił! 04.11.05, 13:21
                        Indukcja matematyczna na manowce prowadzi czasem. Jak mój mąż używa logiki
                        formalnej w rozmowie z policjantem z drogówki- cała sprawa zwykle kończy się
                        źle. Dylemat o którym rozprawiamy w etyce siedzi, a podłoże dla jednych ma
                        biologiczne, dla drugich religijne, dla trzecich pewnie jeszcze inne. Jesteśmy
                        tu i teraz, ustawa jest jaka jest i działa jak działa. Jest produktem
                        rozpanoszonego ideolo, które z rzeczywistością się nie liczy i nikogo niczego
                        nie uczy. Moja córka dowiedziała się w połowie liceum, że w okresie dojrzewania
                        dzieciom rosną włoski w niektórych miejscach. Miała już wtedy i włoski i ostre
                        kompleksy, że tylko jej jednej w klasie nie pika komórka na zażycie pigułki.
                        Tak w mieście jest, a jak w Polsce B?
                        Baby rozumują logicznie, ale w swojej logice zwykle biorą pod uwagę realia.
                        Czysta teoria to luksus, na który nie każdego stać, zaś prawo - rzeczywistości
                        w dużej mierze dotyczy. Większość bab doświadczyła kiedyś tego dławiącego,
                        obezwładniającego /często samotnego/ strachu, i nikomu go nie życzy. Ten strach
                        był obecny nawet wtedy, kiedy aborcja łatwo dostępna była. Teraz musiał
                        urosnąć. Uważam, że urodzenie dziecka to odpowiedzialność wielka i taka decyzja
                        powinna być świadoma.
                        Państwo powinno z głową podchodzić do takich rzeczy. Ergo: oświata +
                        antykoncepcja /dostępna, skuteczna, tania/ + aborcja jako wyjście ostateczne. A
                        sformułowanie "na żądanie" wcale nie znaczy "zgodnie z fanaberią". Taka decyzja
                        powinna być dobrze przemyślana, a kobieta w trudnej sytuacji - dobrze
                        poinformowana na jaką pomoc może liczyć i gdzie. Świadomy wybór pomaga znosić
                        niełatwe konsekwencje urodzenia dziecka. Przymus - nie.
                        Za wysoce niemoralne uważam zaś propozycje pani Wielowieyskiej, aby każdy
                        dzieci rodził i oddawał w adopcję zgodznie z jej fanaberią w tej materii. Gdyby
                        wystąpiła z samą propozycją akcji oświatowej, która zmieni społeczne
                        postrzeganie zrzekania się dzieci /dla ich dobra!/ - byłabym przyklasnęła z
                        mocą. Ale rozumowanie w tym kawałku zaserwowane mnie oburza strasznie, bo to
                        czysta hipokryzja jest.
                        Tu się chyba mniej więcej zgadzamy. Lepiej oddać w kochające ręce niż nie
                        karmić do syta, zatłuc, olewać, zostawić na pastwę losu. Ale to powinna być
                        jedna z opcji, a nie panaceum na aborcję, czy niską dzietność!

                        Wiesz, fajnie by było, gdyby każdy facet rozumował podobnie jak Ty - to jest
                        dziecko, więc idę upolować kasę. Niestety u większości obrońców życia płci
                        męskiej, to jest raczej bałwochwalstwo dla własnej spermy niż odpowiedzialność.
                        Mój ex przed ślubem, w teorii, na bardzo odpowiedzialnego wyglądał. Ja miałam
                        drugą szansę.

                        Pozdrawiam i idę robić karierę. Jednak.
                        • wtes2 No to do jutra! Jutro znów wypowie 04.11.05, 14:36
                          się Kinga Dunin! Komentowanie jej myśli jest moim sposobem tę jesień. Bardzo to
                          zabawne.
                      • kindzie Re: Dzięki! Wreszcie ktoś mnie docenił! 07.11.05, 19:26
                        wtes2 napisał:


                        > PS.To nie wyliczanka, to dowódzenie przy pomocy indukcji matematycznej (I klasa
                        > szk.średniej-przy okazji dowodzenia twierdzeń o ciągach).

                        Dowodzenie przy pomocy indukcji matematycznje, powiadasz? ;-)
                        No, sadzac po tym dowodzie, to z twierdzenia o indukcji zrozumiales tylko tyle,
                        ze do jakichs literek dodaje sie gdzies jakies cyferki.

                        >Ale jak się domyślasz
                        > jako antyfeminista (czyli ktoś kto życzy kobietom dobrze!!!) nie chciałbym aby
                        > kobiety uczyły się matematyki w szkołach średnich więc Ci to odpuszczam.

                        Twoja troska o piekniejsza polowe ludzkosci jest bardzo sympatyczna, ale
                        wychodzisz z blednych przeslanek rzutujac na kobiety swoje odczucia: malo ktora
                        z nich miala takie traumatyczne przezycia zwiazane z nauka matematyki, jakie ty
                        musiales miec.

                        A swoja droga to fascynujace, ze mizgoni wszlekiej masci tak namietnie poszukuja
                        wirtulanego towarzystwa kobiet na wszlekich forach i grupach i dyskusyjnych.
                        Czyzby usilowali w ten sposob sobie zrekompensowac, ze w real'u to towarzystwo
                        jest dla niech nieosiagalne?

                        Wspoczujaco pozdrawiam,
                        Kinga
                        • wtes2 Kindzie!!! 07.11.05, 22:20
                          Gratuluję ! Zostałem złapany - posłużyłem się pojęciem indukcji matematycznej
                          jako przykładem dowodzenia rekurencyjnego, które można zastosowac w odniesieniu
                          do twierdzeń nazwijmy je "socjologicznych". To błąd - usprawiedliwia mnie to, że
                          nie można się tu rozpisywać. Niemniej jednak rekurencyjny sposób dowodzenia
                          "niepewności" co do czasu kiedy "staje się" człowiek wydaje mi się uprawniony.

                          PS. 4 kobiety w domu-sama zostałabys antyfemiistką.
            • mama-talki Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 11:38
              know napisała:

              i oddania
              > dziecka, i tych, ktorzy sobie jej dziecko przywlaszczyli (przepraszam
              > agnieszko, pokazuje te piekna akcje z perspektywy, ktora znam).

              Przywłaszczyli??????? Tak widzisz adopcję?????????
              Jestem oburzona!!!!!!!!!
              Jestem mamą adopcyjną. Adoptowałam prawie dwuletnia dziewczynkę ponad rok temu.
              Nie przywłaszczyłam, tylko przysposobiłam.
              Mama biologiczna chciała zabić dziecko, policja w ostatniej chwili uratowała
              małą, która potem półtora roku była w domu dziecka. Mamusia nie odwiedzała. A
              tyle trwało pozbawienie praw przez sąd, bo biologiczna była w więzieniu.
              Córeczka trafiła do mnie z pustymi oczkami. Serce mi się cieszy jakją teraz
              widzę - szczęśliwą i roześmianą. Szczebioczącą i radosną.
              A tu widzę, że moge być potraktowana jako kradnąca dziecko.......... jakaś
              paranoja.
              • know Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 18:37
                > Przywłaszczyli??????? Tak widzisz adopcję?????????
                > Jestem oburzona!!!!!!!!!

                tak widze te_konkretna adopcje, tak widze wykorzystanie faktu, ze dziewczyna
                zostala zmuszona do urodzenia i oddania dziecka, ze zostala potraktowana jak
                pozbawiony woli i uczuc inkubator, zeby ktos inny mogl sie cieszyc jej
                dzieckiem w poczuciu wlasnej dobroci. coz innego proponuje pani wielowieyska?

                > Mama biologiczna chciała zabić dziecko, policja w ostatniej chwili uratowała
                > małą, która potem półtora roku była w domu dziecka. Mamusia nie odwiedzała. A
                > tyle trwało pozbawienie praw przez sąd, bo biologiczna była w więzieniu.
                > Córeczka trafiła do mnie z pustymi oczkami. Serce mi się cieszy jakją teraz
                > widzę - szczęśliwą i roześmianą. Szczebioczącą i radosną.
                > A tu widzę, że moge być potraktowana jako kradnąca dziecko.......... jakaś
                > paranoja.

                adopcje sa wlasnie dla takich przypadkow. ty, mamo-talki, nie jestes
                beneficjentka akcji, w ramach ktorej ubezwlasnowolnione kobiety w skrajnie
                trudnej sytuacji sa naklaniane do rodzenia dzieci i rozstawania sie z nimi, nie
                wychowujesz swojej corki kosztem cierpienia innej, zrozpaczonej kobiety. zauwaz
                tez, ze ty i twoja corka jestescie ofiarami stawiania rozmaitych abstrakcyjnych
                wartosci ponad dobrem zywych ludzi. najpierw twoja corka urodzila sie kobiecie,
                ktora nie chciala byc matka, ale nie miala innego wyjscia, bo panowie z
                zetchaenu potrzebowali sie poczuc swietymi, a potem w imie procedur twoje
                dziecko spedzilo najwczesniejsze dziecinstwo w sierocincu. pani wielowieyska
                tez ma pomysl na to, jak elegancko, podpierajac sie wartosciami i wiara w
                ludzkosc zarodkow przejechac sie na cierpieniu innych kobiet do nieba.

                mam pytanie do oczekujacych na adoptowanie dziecka: czy posunelybyscie sie do
                naklonienia jakiejs kobiety do urodzenia dziecka po to, zebyscie mialy kogo
                adoptowac? czym sie rozni ta sytuacja od naklaniania kobiety do noszenia ciazy,
                w ktorej ta nie chce byc po to, zebyscie mialy kogo adoptowac?
                • mama-talki Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 19:10
                  know napisała:

                  > mam pytanie do oczekujacych na adoptowanie dziecka: czy posunelybyscie sie do
                  > naklonienia jakiejs kobiety do urodzenia dziecka po to, zebyscie mialy kogo
                  > adoptowac? czym sie rozni ta sytuacja od naklaniania kobiety do noszenia
                  ciazy,
                  >
                  > w ktorej ta nie chce byc po to, zebyscie mialy kogo adoptowac?

                  1) nigdy nie nakłoniłabym nikogo do urodzenia po to, aby adoptowac
                  2) rózni, nie rozmawiam o aborcji, bo to indwidualna sprawa - kazdy przypadek
                  jest inny, przy gwałtach, zagrozeniach zycia i wadach genetycznych - jestem "za"
                  ale nie zamierzam decydowac za kogos

                  jestem za akcją - zamiast na smietnik lub skatowac -> do adopcji.
                  Najważniejsze jest dobro dziecka!
                  • know Re: Polemika z Magdaleną Środą 03.11.05, 10:39
                    > jestem za akcją - zamiast na smietnik lub skatowac -> do adopcji.
                    > Najważniejsze jest dobro dziecka!

                    ja tez jestem za taka akcja, chyba nie ma nikogo, kto by nie byla. tylko, ze
                    nie o takiej akcji pisze pani wielowieyska. pani wielowieyska co prawda
                    zasugerowala, ze chce walczyc z krzywdzeniem dzieci, ale zaraz potem napisala,
                    ze tak naprawde chodzi jej o walke z aborcja i poprawe demografii. zamiast
                    wolnosci sumienia ma dla kobiet wolnosc rodzenia dzieci. pfffffffffffff
              • andrzejto1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 22.12.05, 17:06
                mama-talki napisała:
                Mamusia nie odwiedzała. A
                > tyle trwało pozbawienie praw przez sąd, bo biologiczna była w więzieniu.
                > Córeczka trafiła do mnie z pustymi oczkami. Serce mi się cieszy jakją teraz
                > widzę - szczęśliwą i roześmianą. Szczebioczącą i radosną.
                > A tu widzę, że moge być potraktowana jako kradnąca dziecko.......... jakaś
                > paranoja.
                To nie jest paranoja, tylko rzeczywistośc polskich sądów rodzinnych, dla
                których matka jest święta!! Jak potrafią udowodnić wyższość zawodu prostytutki
                nad zawodem taksówkarza jako rodzica u którego ma mieszkać dziecko...
    • kalina1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 02.11.05, 10:52
      Pani Dominiko, czy pani kiedyś oddawała dziecko do adopcji? albo czy chciałaby
      pani urodzić dziecko zrzec się do niego praw [bo z rożnych powodow sama nie
      mogłaby pani wychowywac dziecka] , i czy jest pani pewna że dalszy los dziecka
      zupełnie by panią nie interesował ? i czy własnie w taki anonimowy sposob
      chciałaby oddac pani dziecko?
      i oczywiscie że powinny być dostępne informacje na temat adopcji, ale
      informacje takie prawdziwe że matka może poznać rodzinę ktorej odda dziecko że
      to nazywa się adopcja ze wskazaniem i jest jaknajbardziej zgodna z naszym
      prawem , i to byłoby uczciwe wobec tych wszystkich kobiet ktore zamiast aborcji
      wybałyby adopcję ................................pozdrawiam panią , jedna z
      matek ktora oddała dziecko i miała wiele szczęścia .
    • halsz Re: Polemika z Magdaleną Środą 03.11.05, 10:46
      Jestem za taką kampanią informacyjną. Dla wielu kobiet aborcja to jedyna
      alternatywa bo o innych nie wiedzą. Wiedzieć o możliwości oddania dziecka do
      adopcji to znaczy móc decydować o jego losie.

      Przeciętny obywatel nie wie o adopcji prawie nic, jedynie jakieś stereotypy,
      często nieprawdziwe. Nie rozumiem dyskusji którą się tu toczy nad tym aby nie
      informować społeczeństwa o możliwościach adopcji.
      • figurka_z_porcelany Re: Polemika z Magdaleną Środą 03.11.05, 11:15
        halsz napisała:

        > Nie rozumiem dyskusji którą się tu toczy nad tym aby nie
        > informować społeczeństwa o możliwościach adopcji.

        To znaczy, że nie zrozumiałaś o czym jest ta dyskusja.
    • sabriel Re: Polemika z Magdaleną Środą 03.11.05, 20:23
      A mnie aż odrzuciło po przeczytaniu tego artykułu.Mam nadzieję że pomysły tej
      pani do skutku jednak nie dojdą.Trudno mi uwierzyć że traktuje ona adopcję jako
      jeden ze sposobów walki z małą dzietnością.
      Ja akurat wielką zwolenniczką adopcji niestety nie jestem(owszem może w
      skrajnych przypadkach).
      Oddanie dziecka to nie jest takie hop-siup.Kobieta po oddaniu swojego dziecka
      będzie cierpieć do końca swojego życia.Będzie przeżywać co sie dzieje z
      dzieckiem, które oddała,czy trafiło w dobre ręcę,jak mu sie żyje.
      Z drugiej strony, świadomość, że nasza matka nas nie chciała i komuś oddała też
      przyjemna niestety nie jest.
      W sytuacji którą przedstawiła autorka bałabym się, że na taką niezamężną,młodą
      dziewczynę w trudnej sytuacji specjalnie wywierana by była presja aby tylko
      oddała komuś dziecko.

      • halsz Re: Polemika z Magdaleną Środą 04.11.05, 20:41
        sabriel,zgadzam się z twoimi wątpliwościami ale jednak jestem za. Niechciane
        dziecko to trudne i bolesne doświadczenie dla kobiety która go nie chce. Dziecko
        już jest w drodze i nie da sie tego anulować. Myślę, że zarówno kobiety które
        dokonują aborcji jak i te, które decydują o oddaniu dziecka do adopcji bedą się
        z tym borykać do końca życia. Jestem za tym aby kobiety wiedziały, że aborcja
        nie jest jedyną drogą na rozwiązanie ich problemu w ich sytuacji nie do
        przejścia. Podziemie aborcyjne istnieje i na to nie ma rady. Presja społeczna w
        przypadku niechcianych dzieci jest właśnie na aborcję - "nie chcesz, to usuń".
        Kobiety w sytuacji niechcianej ciąży powinny wiedzieć, że mogą również szukać
        innych rozwiązań. Jakkolwiek może się to wam nie podobać, to jednak jest jakieś
        rozwiązanie - nie chcę tego dziecka więc pozwolę je zaadoptować ludziom, którzy
        bardzo go pragną. To dziecko nie będzie już moje, to fakt. Ale to dziecko BĘDZIE.

        I tu dochodzimy do sporu o wartość życia, prawda? Skoro się począłem, to czy mam
        prawo być na tym świecie, nawet jeśli moi rodzice lub matka nie mają ku temu
        warunków, chęci czy możliwości.
        • know Re: Polemika z Magdaleną Środą 04.11.05, 21:54
          >Dziecko już jest w drodze i nie da sie tego anulować.

          da sie. wlasnie na tym polega aborcja

          >Podziemie aborcyjne istnieje i na to nie ma rady.

          jest rada, trzeba zalegalizowac aborcje na zyczenie kobiety.

          > Presja społeczna w
          > przypadku niechcianych dzieci jest właśnie na aborcję - "nie chcesz, to usuń".

          nie dzieci, tylko ciazy chyba. a presja spoleczna dziala w kierunku "nie
          chcesz, to zacznij chciec", ze nie wspomne o wielkiej antyaborcyjnej maszynerii
          katolickiej, dzieki ktorej czytamy na przyklad o dzieciectwie moruli i nikt sie
          temu nie dziwi. jezeli ten caly prolajferski szit, to gadanie o dzieciatkach
          szesnastokomoreczkowych i potwornosci syndromu poaborcyjnego to nie jest presja
          spoleczna, to ja chyba znam jakas inna definicje presji :-/

          >Ale to dziecko BĘDZIE.

          jasne, najlepiej zakazac antykoncepcji, albo w ogole wprowadzic obowiazek
          porodowy, bedzie jeszcze wiecej tego BĘDZIA.

          rece opadaja
          • halsz Re: Polemika z Magdaleną Środą 05.11.05, 10:17
            know, piszesz do mnie więc Ci odpowiem, również cytująć Ciebie
            > da sie. wlasnie na tym polega aborcja

            Anulować ciąży się jednak nie da, da się usunąć ciążę. Dla mnie usunąć ciążę to
            jednak znaczy nie dopuścić do rozwoju człowieka, który inaczej by się rozwinął.
            Morula, ze swoim dziecięctwem czy bez, to stadium przejściowe kończące się
            człowiekiem. Zresztą aborcje na etapie moruli to tylko część dokonywanych
            aborcji.

            > jest rada, trzeba zalegalizowac aborcje na zyczenie kobiety.

            to jest inny temat

            > nie dzieci, tylko ciazy chyba.
            Ciąża to wstęp do dziecka, zgadzasz się?

            > a presja spoleczna dziala w kierunku "nie chcesz, to zacznij chciec"

            Może i działa presja ale nie działa informacja co z tym dalej zrobić.

            Wiesz jakie placówki zajmują się pomaganiem kobietom w niechcianej ciąży, tym
            kobietom które jednak chcą te dzieci urodzić i zostawić? A Twoi znajomi wiedzą?
            Rodzina? Sąsiedzi?

            > ten caly prolajferski szit
            no właśnie. Są jednak ludzie pro-life i ci niezdecydowani. I oni mają prawo
            wiedzieć jakie są alternatywy do aborcji.


            Nie chodzi mi o namawianie żadnych konkretnych osób do oddawania dzieci do
            adopcji. Chodzi mi o to, żeby społeczeństwo wiedziało co to jest adopcja, jakie
            są jej formy, jak przebiega, kto się tym zajmuje. Ja widzę ogromną potrzebę
            takiej kampanii.
            • sabriel Re: Polemika z Magdaleną Środą 05.11.05, 10:49
              Nie przesadzajmy-społeczeństwo dobrze wie co to jest adopcja.
              Kobiety wiedzą, że dziecko można po porodzie zostawić w szpitalu.A że niektórzy
              zamiast się wyskrobać/oddać dziecko do adopcji kiszą je w beczkach lub
              porzucają na śmietniku to już oznacza nie brak wiedzy lecz problemy z głową.
              • totalna_apokalipsa Re: Polemika z Magdaleną Środą 05.11.05, 11:08
                Czy to oznacza problemy z głową to ja też nie jestem pewna...Kiedyś non stop
                zdarzaly sie przypadki kobiet, które dusiły dzieci zaraz po urodzeniu...Nawet
                wieszcz narodowy napisał o tym ksiązkę - niejakie "Dzieje grzechu" by
                Żeromski , za co zostal społecznie okrzyczany wichrzycielem ...wynika z tego,
                że spory procent kobiet miała zawsze problemy z głową, w co jakoś nie
                wierzę...Kobiety, które tak zostawiaja dzieci, nei mogą ich zostawić w
                szpitalu, bo one pzrez calą ciązę lekarza na oczy nie widza,bandazują brzuch, a
                rodzą same. To jest bardzo dużo rzeczy na raz i też nie ma sensu mówić -
                urozisz i oddasz, bo moze mamy do czynienia z kimś, kto nei chce być w ciązy
                własnie- nie chce nie tylko urodzić, ale w ogóle być w ciązy, czego zdaje sie
                tutaj wciąz nie rozumiemy...Nie chce przezyć tego roku z ciazą, porodem ,
                połogiem , a pzrecież nie wyjmie sie go z życia na rok...do ośrodka dla
                magdalenek:P jak 150 lat temu..
                • dodik Re: Polemika z Magdaleną Środą 05.11.05, 16:25
                  Tak sobie czytam i czytam to forum i chodzi mi po głowie Astrid Lindgren, której biografię niedawno przeczytałam. Zaszła w ciążę, kiedy miała 18 lat i nie dlatego, że była idiotką, tylko młodziutką, nieuświadomioną dziewczyną. Wyjechała do dużego miasta, znalazła pracę, dowiedziała się o pani adwokat walczącej o prawa kobiet, skorzystała z jej pomocy, urodziła synka i oddała go na "przechowanie" pewnej porządnej rodzinie. Odwiedzała go, kiedy tylko mogła, niedojadając, żeby mieć na bilet kolejowy. W końcu jej życie się ustabilizowało i wreszcie mogli być razem. Taka sobie historia z lat 20-tych ubiegłego wieku. Wnioski? Wolny wybór, dostęp do informacji, pomoc odpowiednich czynników. I niezłomna dusza, że tak powiem patetycznie.

                  Nie wiem, skąd w niektórych ludziach przekonanie, że "aborcja na życzenie" spowoduje jakąś lawinę przerywania ciąży. Jeśli kobieta chce mieć dzieci, to będzie starała się je mieć, żeby nie wiem co. Jeśli zaś będzie musiała je oddać dla ich oraz swojego dobra, to odda. Jeśli nie chce, to usunie ciążę, nawet jeśli będzie to całkowicie nielegalne. Ewentualnie porzuci dziecko po urodzeniu, albo nawet zabije. I to też jest naturalne, bo nawet zwierzęta potrafią zabić swoje młode, jeśli czują, że są w sytuacji bez wyjścia. Państwo powinno zatem dbać o to, żeby jak najmniej było kobiet w sytuacji bez wyjścia. Tu zaznaczę, że są kobiety, dla których nie tylko perspektywa posiadania dziecka, ale sam fakt bycia w ciąży jest już taką sytuacją.

                  Zatem zgadzam się zarówno z panią Wielowieyską, jak i z panią Środą. Uważam zreszą, że list pani Wielowieyskiej nie jest tak naprawdę żadną polemiką, gdyż pani Środa, żądając złagodzenia ustawy, bynajmniej nie nawołuje do aborcji. Chciałabym, żeby kobiety, a także mężczyźni niekoniecznie należący do Rodziny Radia Maryja zrozumieli, że dla feministek aborcja nie jest zwykłym zabiegiem medycznym, ale prawdziwym nieszczęściem i przekroczeniem norm moralnych. Wtedy może rzeczywiście będą mogli się dogadać i wspólnie pomagać kobietom.
                  • jasna77 I co wy na to? 05.11.05, 21:47
                    Kosciol katolicki cierpi na rozdwojenie jazni-z jednej strony czlowiekiem jest
                    dla niego kazda zaplodniona komorka jajowa,a z drugiej-ksieza odmawiaja
                    pochowku dzieciom, urodzonym przed 26 tygodniem ciazy,ktore zmarly po
                    porodzie.Dotyczy to rowniez sytuacji prawnej takich dzieci-dopiero gdy maja 26
                    tygodni i jeden dzien staja sie obywatelami RP.Niezla schizofrenia.
                    • wtes2 Re: I co wy na to? 06.11.05, 17:11
                      Kan. 871 - Płody poronione, jeśli żyją, należy, jeśli to możliwe, chrzcić.
                      Kan. 1183 -
                      § 2. Ordynariusz miejsca może zezwolić na pogrzeb kościelny dzieci, których
                      rodzice mieli zamiar je ochrzcić, a jednak zmarły przed chrztem.

                      Cmentarz katolicki jest terenem prywatnym, (tzn.proboszcz nie ma obowiązku
                      grzebania każdego kto tylko ma na to ochotę) Przeznaczony jest dla osób
                      przyznających się do Kościoła katolickiego. Kościół nie odmawia pochówku
                      dzieciom zmarłym przed narodzeniem pochodzącym od rodziców-katolików.
                      Przed napisaniem postu należy sprawdzić podawane informacje


                      • jasna77 Re: I co wy na to? 06.11.05, 19:18
                        A od kiedy to cmentarz jest wlasnoscia ksiedza?Ciekawostka.A odmowa pochowku
                        pod takim wlasnie pretekstem przydarzyla sie jednej z forumowiczek,niestety nie
                        mam linka.
                        • wtes2 Re: I co wy na to? 07.11.05, 07:13
                          Dawaj tego linka-może jakiś ksiądz przekroczył prawo kanoniczne.

                          Cmentarze mogą być i są prywatne (prywatna właśność osoby prawnej)
                          Każdy może założyć cmentarz (najgorsze do przejścia są problemy z ochroną
                          środowiska).
                  • know Re: Polemika z Magdaleną Środą 06.11.05, 13:30
                    > Chciałabym, żeby kobiety, a także mężczyźni niekoniecznie należący do Rodziny
                    Radia Maryja zrozumieli, że dla feministek aborcja nie jest zwykłym zabiegiem
                    medycznym, ale prawdziwym nieszczęściem i przekroczeniem norm moralnych.

                    hola, czy ty sie za bardzo nie rozpedzilas w tym swoim godzeniu wszystkiego ze
                    wszystkim? o ktorych konkretnie feministkach mowisz? feministki mowia
                    ewentualnie, ze rozumieja, ze niektore kobiety, zwlaszcza te wychowane na
                    prolajferskich spiewograch pod tytulem "dlaczego mnie zabilas, mamusiu?", MOGA
                    i maja prawo odbierac aborcje jako zlo i osobisty dramat. ale NIE MUSZA. dla
                    bardzo wielu kobiet przerwanie ciazy to jest najzwyklejsza procedura medyczna i
                    ich punkt widzenia i przezywania jest rownie uprawniony, jak ten prolajferski,
                    ktory nam nie wiedziec czemu zaprezentowalas jako jedyny. oczywiscie
                    teoretycznie jest uprawniony, bo te kobiety nie maja prawa w polsce dokonac
                    wyboru zgodniego ze swoim sumieniem. na dodatek nie tylko im sie mowi, co maja
                    robic, mowi im sie takze, co maja czuc i myslec. basta.
                    • dodik Re: Polemika z Magdaleną Środą 06.11.05, 17:11
                      Mówiłam dokładnie o sobie i swoich znajomych. Zaś zdanie, które napisałam jest odwróceniem zdania użytego przez panią Wielowieyską: "Chciałabym, aby polskie feministki zrozumiały, że są kobiety, a także mężczyźni niekoniecznie należący do Rodziny Radia Maryja, dla których aborcja nie jest zwykłym zabiegiem medycznym, ale prawdziwym nieszczęściem i przekroczeniem norm moralnych." Faktycznie, powinnam była napisać "nie dla wszystkich feministek aborcja jest zwykłym zabiegiem medycznym." Na przykład dla mnie nie jest, a uważam się za feministkę.
                      Osobiście nie spotkałam kobiet, dla których poddanie się aborcji jest równie łatwe, jak plombowanie zęba. Co nie znaczy, że te, które spotkałam, to reprezentatywna grupa. Ale na pewno nie są to osoby "wychowane na prolajferskich spiewograch pod tytulem >>dlaczego mnie zabilas, mamusiu<<". Spotkałam natomiast dziewczynę o zdecydowanie feministycznych poglądach, która swoje dziecko, pochodzące z gwałtu, urodziła pomimo bardzo trudnych warunków życiowych.

                      Tymczasem ludzie nadal rozwiązuja swoje sprawy po swojemu, patrz tutaj: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3002472.html
                    • andrzejto1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 22.12.05, 17:23
                      know napisała:
                      > ktory nam nie wiedziec czemu zaprezentowalas jako jedyny. oczywiscie
                      > teoretycznie jest uprawniony, bo te kobiety nie maja prawa w polsce dokonac
                      > wyboru zgodniego ze swoim sumieniem. na dodatek nie tylko im sie mowi, co
                      maja
                      > robic, mowi im sie takze, co maja czuc i myslec. basta.

                      Za to mój znajomy mysliwy zgodnie z polskim prawem ale za to niezgodnie z jego
                      sumieniem nie ma prawa odstrzelić jednego pijaczka miesięcznie, na co ma wielką
                      ochotę.
                      Ja też zgodnie z polskim prawem, ale niekoniecznie zgodnie z moim sumieniem nie
                      mam prawa złamać ręki swojej ex, która nie płaci mi alimetów na dzieci od marca
                      2004 roku i wisi mi juz 12000 zł. Gwoli ścisłości na zasiłek dla rodzica
                      samotnie wychowującego dzieci liczyć nie mogę bo niestety zarabiam za dużo.....
                  • k.kasia1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 08.11.05, 12:37
                    HOWGH:))
              • k.kasia1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 08.11.05, 12:34
                Nie, społeczeństwo NIE WIE co to jest adopcja, co widac na tym forum, wida w
                waszych wypowiedziach. Nie macie pojęcia czym jest adopcja i co zanzy dla osoby
                oddającej dziecko, dla ludzi adoptyujących dziecko i dla samego dziecka. To co
                uwazacie za prawdę to wasez spekulacje!!
                A jesli dziecko zostawisz po prostu w szpitalu, nie trafia ono do adopcji, tylko
                toczy się postepowanie, bo matka musi się ZRZEC praw do dziecka, w przeciwnym
                wypadku trwa to miesiącami lub latami.
                I ty twierdzisz, że wiesz co to jest adopcja?? Nie rozśmieszaj mnie.
            • know Re: Polemika z Magdaleną Środą 06.11.05, 13:51
              > Anulować ciąży się jednak nie da, da się usunąć ciążę. Dla mnie usunąć ciążę
              to
              > jednak znaczy nie dopuścić do rozwoju człowieka, który inaczej by się
              rozwinął

              tja. podobnie jak antykoncepcja polega na niedopuszczeniu do rozwoju czlowieka,
              ktory inaczej by sie rozwinal. swieta krowo potencjalna, kiedy cie wreszcie
              trafi jasna cholera?!!! rozmawiamy o zyciu prawdziwych ludzi i ich decyzjach, a
              nie o pielegnowaniu potencjalnych bytow.

              > Morula, ze swoim dziecięctwem czy bez, to stadium przejściowe kończące się
              > człowiekiem. Zresztą aborcje na etapie moruli to tylko część dokonywanych
              > aborcji.

              opowiedz mi prosze wiecej o tych aborcjach na etapie moruli :-D, bo pierwsze
              slysze o czyms takim.
              >
              > > jest rada, trzeba zalegalizowac aborcje na zyczenie kobiety.
              >
              > to jest inny temat

              jak to, nie ten temat????? napisalas, ze sie nie da zwalczyc podziemia
              aborcyjnego, czy nie napisalas?
              >
              > > nie dzieci, tylko ciazy chyba.
              > Ciąża to wstęp do dziecka, zgadzasz się?

              jassne. sorry, ze nie elaboruje, ale sie spiesze, bo musze dac obiad swoim dwum
              ciazom zanim pojda podworko rznac w noge @-)

              > Wiesz jakie placówki zajmują się pomaganiem kobietom w niechcianej ciąży, tym
              > kobietom które jednak chcą te dzieci urodzić i zostawić? A Twoi znajomi
              wiedzą?
              > Rodzina? Sąsiedzi?

              tak, wiem

              > no właśnie. Są jednak ludzie pro-life i ci niezdecydowani. I oni mają prawo
              > wiedzieć jakie są alternatywy do aborcji.

              to niech rusza tylki i wezma do reki pierwsza lepsza ksiazke telefoniczna albo
              se wlacza gugle. aha, naprawde bede wdzieczna, jezeli przestaniemy prezentowac
              oddawanie dzieci do adopcji jako alternatywe dla aborcji.
              >
              > Nie chodzi mi o namawianie żadnych konkretnych osób do oddawania dzieci do
              > adopcji.

              ale pani wielowieyskiej chodzi i dlatego wlasnie z nia polemizujemy
              • halsz Re: Polemika z Magdaleną Środą 06.11.05, 20:56
                know napisał:

                > opowiedz mi prosze wiecej (...)

                chętnie, lecz nie tym razem.

                > swieta krowo potencjalna, kiedy cie wreszcie
                > trafi jasna cholera?!!!

                know, do rozmowy potrzeba trochę kultury

                ps. Jak to się stało, że masz dzieci? Przy twoich poglądach?
                • know Re: Polemika z Magdaleną Środą 07.11.05, 10:44
                  > chętnie, lecz nie tym razem.

                  mysle, ze zadnym razem, na etapie moruli nie przeprowadza sie aborcji :-D.
                  mozna jej najwyzej przeszkodzic w implantacji.

                  > > swieta krowo potencjalna, kiedy cie wreszcie
                  > > trafi jasna cholera?!!!
                  >
                  > know, do rozmowy potrzeba trochę kultury

                  noł ofens, ale do rozmowy trzeba troche sprawnych funkcjonalnie szarych
                  komorek :-D. to nie jest apostrofa do ciebie, tylko do swietej krowy, jaka jest
                  w polsce potencjalne zycie wobec ktorego to realne traci wszelkie znaczenie.
                  chyba, ze do nas stukasz z jakiejs zacisznej macicy. nasz dziennik czasem
                  publikuje prace embrionow, fascynujaca lektura ;-D

                  > ps. Jak to się stało, że masz dzieci? Przy twoich poglądach?

                  domyslam sie, ze nie ma sensu cie prosic, zebys wyjasnil/a zwiazek pomiedzy
                  proczojsowymi pogladami a mozliwoscia posiadania dzieci, bo mi odpowiesz, lecz
                  nie tym razem?
        • dag74 Re: Polemika z Magdaleną Środą 06.11.05, 10:28
          ok rozmawiamy cały czas o dzieciach niechcianych,ale zdrowych.A co ma zrobić
          kobieta,która urodziła dziecko z ciężką chorobą genetyczną i dziecko umiera.
          Następne dziecko ma olbrzymie szanse na tą chorobę. Kobieta się zabezpiecza,ale
          mimo to zachodzi w ciąże. Po badaniach prenatalnych okazuje się ,że następne
          dziecko jest chore.I tu zaczynają się schody... Mimo,że(na razie)prawnie w
          takiej sytuacji można usunąć ciążę,jest to tylko fikcja. Spróbujcie w małym
          mieście znalęźć lekarz,który zrobi to oficjalnie.Graniczy to z cudem. Znam
          przypadek,kiedy w W-wie kobieta nie mogła znalęźć lekarza,który przy
          wskazaniach medycznych by usunął ciążę(obecnie kobieta w wyniku ciąży jest
          niewidoma)I co? Dalej co niektórzy są za zakazem aborcji? Ja akurat znam
          sytuację z autopsji i wiem,żę gdybym teraz zaszła w ciążę i okazało się,że
          następne dziecko będzie chore zapożyczyłabym się ale usuneła. Tyle tylko,że nie
          każdą kobietę stać na to....
          • kol.3 Re: laurkowata rzeczywistość 07.11.05, 19:32
            Właściwie wszystko już zostało powiedziane i każdy zostaje przy swoich
            poglądach. Najbardziej szkodliwe są postawy życzeniowe, które przyjmuje się za
            rzeczywistość.
            Kobieta zaszła w ciążę, urodziła dziecko, oddała do adopcji. Inna kobieta,
            pragnąca dziecka jak niczego bardziej na świecie, adoptowała dziecko - i co
            dalej - wszyscy żyli długo i szczęśliwie? Czy rzeczywiście?

            1. Kobieta oddająca dziecko niejednokrotnie przeżywa katusze do końca życia, bo
            w gruncie rzeczy nie wie, czy jej dziecku, którego ona sama nie zdołała
            wychować, nie dzieje się krzywda. Każdy powie, cóż znaczą jej przeżycia, skoro
            dziecko żyje i trafiło do rodziny, która go wychowa. Czy jednak rzeczywiście
            przeżycia tej kobiety nie sa ważne?

            2. Wiele rodzin adoptujacych dzieci nie radzi sobie z wychowaniem "cudzego",
            nie zawsze łatwego, dziecka,nie tworzy z nim dobrych wiezi, często dzieci te
            wracają do domów dziecka, zwłaszcza kiedy bezpłodna do pewnego czasu matka
            nagle zachodzi w ciążę i rodzi swoje maleństwo, co zdarza się wcale nierzadko.

            3. Czy nawet jeśli matka adoptująca dziecko sprawdza się znakomicie, dane jej
            jest zawsze zaznać szczęśliwego macierzyństwa? Nie zapominajmy, że do adpcji
            trafiają najczęściej dzieci rodzin z marginesu. Dziecko w pieluszkach jest
            słodkim bobasem. Natomiast 17 -letni potomek pijaczki i menela może okazać się
            zwykłym zwyrodnialcem, który w najmniejszym stopniu nie będzie wdzięczny swojej
            przybranej matce na trudy wychowania i stworzy jej trwające latami piekło na
            ziemi.
            Adopcja nie jest sprawą ani prostą ani łatwą i nie gwarantuje szczęśliwego
            życia nikomu. I propagowanie jej jako metody rozwiązania naszych problemów jest
            jak najbardziej mylne.


            • k.kasia1 Re: laurkowata rzeczywistość 08.11.05, 12:46
              1. KObieta ma możliwość dowiedzenia się co dzieje się z dzieckiem za pomocą OAO.
              2. Przypadki oddania adoptowanego dziecka zdarzają się sporadycznie, o wiele
              czesciej biologiczne matki pozostawiaja swoje dzieci w różnego rodzaju
              pogotowiach opiekuńczych, domach dziecka itd. - nie mówię o kobietach oddających
              dziecko do adopcji, tylko PORZUCAJĄCYCH dzieci, krzywdzacych je, zabierających
              im prawa do prawidłowego rozwoju, do szczęścia, normalnego życia.
              3. Czy kazda matka biologiczna jest przykładem "szczęsliwego macieżyństwa"??
              Wątpię. Pijakami, menelami, prostytutkamim, złodziejami, gwałcicielami,
              mordercami i narkomanami oraz zwuykłymi szmatami dopuszczającymi się np.
              przemocy domowej są najcześciej biologiczne dzieci swoich rodziców.

              Zycie nie jest sprawą ani prostą ani łatwą i nie gwarantuje szczęścia nikomu.
              I propagowanie go jako metody rozwiązania naszych problemów jest
              jak najbardziej mylne ;)
            • know Re: laurkowata rzeczywistość 08.11.05, 17:50
              > Nie zapominajmy, że do adpcji
              > trafiają najczęściej dzieci rodzin z marginesu. Dziecko w pieluszkach jest
              > słodkim bobasem. Natomiast 17 -letni potomek pijaczki i menela może okazać
              się
              > zwykłym zwyrodnialcem, który w najmniejszym stopniu nie będzie wdzięczny
              swojej
              > przybranej matce na trudy wychowania i stworzy jej trwające latami piekło na
              > ziemi.

              chcialam skomentowac, ale mi sie same niecenzuralne slowa cisna na usta. moze
              po prostu usypiac wszystkie niemowleta z niewlasciwych srodowisk? jak myslisz,
              kol3? trzy pokolenia i bysmy byli najmoralniejszym narodem swiata.

              co za rzyg
            • agnjan Re: laurkowata rzeczywistość 08.11.05, 18:29
              Czy kol. 3 to "ekspertka adopcyjna" Barbara P.? Cos podobnie pisze... A
              któremu rodzicowi decydującemu się na dziecko chodzi o WDZIĘCZNOŚĆ dziecka?
              trochę chore podejście...

              Oczywiście rozumiem, że zdaniem kol.3 kobieta zabijająca dziecko - vel
              dokonująca aborcji żyje sobie dalej długo i szczęśliwie. Brawo.

              Jeśli rodzina myśli o swoim adopcyjnym dziecku "cudze" to sobie nie radzi.
              Ponieważ powinna wychowywać WŁASNE adoptowane dziecko. W tym sęk.

              PANI DOMINIKO - CZY MOGĘ PROSIĆ O KONTAKT?!

              akcja edukacyjno-informacyjno-pomocowa ma szansę powstać.

              agnjan@poczta.onet.pl lub www.nasz-bocian.pl - forum "dopcyjne dylematy"
              • kol.3 Re: laurkowata rzeczywistość 08.11.05, 19:31
                Do k.kasi - Twoje argumenty nie wykluczają, że moje argumenty są nieprawdziwe.
                Do agnjan - Nie chodzi o wdzięcznośc dziecka (ja w ogóle nie użyłam tego słowa)
                tylko o szczęście posiadania dziecka, o szczęście kochania i bycia kochanym, na
                co mają nadzieję ludzie adptujący dziecko.
                Dużo rodzin myśli o adoptowanym dziecku "cudze" i sobie nie radzi. Wiele osób z
                obawy przed cudzymi genami w ogóle nie decyduje się na adopcję.
                I wierz mi - jakkolwiek makabrycznie to brzmi - wiele kobiet dokonujących
                aborcji żyje długo i szczęśliwie.
                • know Re: laurkowata rzeczywistość 09.11.05, 12:52
                  > I wierz mi - jakkolwiek makabrycznie to brzmi - wiele kobiet dokonujących
                  > aborcji żyje długo i szczęśliwie.

                  kobiety zyjace dlugo i szczesliwie, co za makabra, indeed!!!!
                  @-|
        • sabriel Re: Polemika z Magdaleną Środą 09.11.05, 19:35
          No coż,trochę inaczej na to patrzę.Presji społecznej na aborcję w chwili
          obecnej nie widzę(mało tego odmawia się jej kobietom które mają do tego prawo i
          chcą z niego skorzystać).Tak więc teraz przegina się w drugą stronę.Podziemie
          aborcyjne jest i bedzie(lekarze ginekolodzy zacieraja rączki wiadomo z jakiego
          powodu).
          Nie podoba mi się pomysł propagowania adopcji jak to proponuje
          Wielowiejska.Oczywiście zdarzają się sytuacje, że może ona być dobrym
          rozwiązaniem.Nie przeczę.Lecz żeby odrazu jakies kampanie przeprowadzać w
          mediach czy coś.Myślę że przyniesie to więcej szkody niż pożytku.
          Nie każda kobieta,która jest w ciąży z niechcianym dzieckiem będzię skłonna je
          oddać komuś kto tego pragnie.Bo niby dlaczego miała by to robić? Pragnienia tej
          drugiej strony to trochę za mało.
          Dziecko żyć gdzieś bedzie,ale wyrzuty sumienia,depresja, niepewność do końca
          zycia pozostaną.Zaryzykowałabym stwierdzenie że każda kobieta która oddała
          swoje dziecko bedzie się z tym borykać i nigdy się od tego nie uwolni.
          • k.kasia1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 09.11.05, 20:32
            Pragnienia tej
            >
            > drugiej strony to trochę za mało.

            jasne, ale mamy tu jeszcze trzecią stronę, że tak powiem "żywo zainteresowaną"
            tematem, o ile pozwoli mu sie na to.

            > Dziecko żyć gdzieś bedzie,ale wyrzuty sumienia,depresja, niepewność do końca
            > zycia pozostaną.Zaryzykowałabym stwierdzenie że każda kobieta która oddała
            > swoje dziecko bedzie się z tym borykać i nigdy się od tego nie uwolni.

            a przy aborcji kobiety nie maja wyrzutów sumienia?? różnica jest taka, że
            dziecko nie żyje.
            • sabriel Re: Polemika z Magdaleną Środą 09.11.05, 21:46
              Nie napisałam, że po aborcji kobiety nie mają wyrzutów-są, takie które napewno
              mają i żałują tego co zrobiły oraz takie, które mają za sobą kilka zabiegów i
              jakoś tego nie przeżywają.I raczej nie jest to margines.
              Dużo zależy od światopoglądu danej osoby-nie dla każdego płód to dziecko, a
              przerwanie ciąży to "morderstwo niewiniątek".No, niestety(dla niektórych),ale
              tak to wygląda.
              Ogólnie nie jestem ani za propagowaniem aborcji ani adopcji(propagować to sie
              powinno antykoncepcję).Przyznaję że jestem przeciwna ustawie antyaborcyjnej w
              obecnym kształcie(kobieta sama powinna podejmować decyzje tak jak sie to dzieje
              w innych krajach).Mimo tego nigdy nie doradziłabym jednak bliskiej mi osobie
              przerwania ciąży.To powinna być tylko jej,suwerennna decyzja.
          • k.kasia1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 09.11.05, 20:33
            Aha i mam pytanko: w czym propagowanie adopcji może zaszkodzić??? Bo nie bardzo
            rozumiem.
      • andrzejto1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 22.12.05, 17:12
        sabriel napisała:
        > Z drugiej strony, świadomość, że nasza matka nas nie chciała i komuś oddała
        też
        >
        > przyjemna niestety nie jest.
        > W sytuacji którą przedstawiła autorka bałabym się, że na taką
        niezamężną,młodą
        > dziewczynę w trudnej sytuacji specjalnie wywierana by była presja aby tylko
        > oddała komuś dziecko.
        >
        Dobrze by było dla równowagi napisać też co nieco o Zespole Poaborcyjnym. Po
        szczegóły prosze sobie wpisać w google tą nazwę i jest całkiem sporo do
        poczytania......
    • kol.3 Re: Polemika z Magdaleną Środą 08.11.05, 19:40
      Jeszcze raz do k.kasi - Twoje argumenty nie wykluczają prawdziwości moich
      argumentów.
      • kol.3 Re: Polemika z Magdaleną Środą 08.11.05, 19:48
        Przepraszam,użyłam słowa wdzięczność. Natomiast reszta pozostaje bez zmian.
        • k.kasia1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 08.11.05, 23:18
          No dobra, załóżmy, że nasze argumenty się nie wykluczają. Ale co to oznacza??
          Dla mnie oznacza to tyle:
          Adopcja może być ryzykiem, ale całe życie jest ryzykiem: urodzenie dziecka też
          jest ryzykiem, związanie się z kimś jest ryzykiem, podjęcie pracy jest ryzykiem,
          wyjście z domu jest ryzykiem, ba, gotowanie wody na herbatę jest ryzykiem.
          Całe nasze zycie obarczone jest ryzykiem. Jest niebezpieczne, moczopędne i grozi
          śmiercią.
          Czy to oznacza, ze mamy cały czas o tym myśleć, na tym sie koncentrować i
          ...memento mori, vanitas vanitatum?? Przecież to nie ma sensu!!
          Tak samo jest z adopcją. Wiem, że dziecko, które przyjmiemy do naszej rodziny
          może być
          a) chore,
          b) z tzw. marginesu,
          c) zejść na złą drogę,
          d) wrócić do rodziny biologicznej a nas olać,
          e) zastrzelić nas we śnie a potem obrabować.
          Ale przeciez wiele zależy od nas, od tego jak będziemy to dziecko traktować, czy
          będzie dla nas "cudzym dzieckiem" czy będzie "Naszym Dzieckiem". Głęboko wierzę,
          że jeśli okazuje się ludziom miłość, szacunek, zrozumienie, odpłacają nam tym
          samym. Zawsze tak postępowałam i nie mam zmiaru tego zmieniać.
          A w związku z tym są duże szanse aby nasze dziecko było kochaną, mądrą, dobrą
          osobą. Czy mam z tego zrezygnować ze strachu przed nieznanym, przed ewentualną
          porażką?? Nie sądzisz, ze to nie ma sensu??
          To może od razu położę się do łóżka i poczekam na śmierć!!
          Ludzie, kochani, więcej odwagi, więcej wiary, więcej optymizmu!! Dajmy szansę
          sobie , rodzicom biologicznym oddającym do adopcji, rodzicom adopcyjnym, ale
          przede wszsytkim DZIECIOM. One się na ten świat nie pchają.
          • kol.3 Re: Polemika z Magdaleną Środą 09.11.05, 18:31
            Nie jestem przeciwniczką adopcji, wprost przeciwnie z całego serca życzę tym co
            się na nia decydują, aby im się udało. Ale sprzeciwiam się hurraoprymistycznemu
            i bezrefleksyjnemu podejściu do tej sprawy i rozwijaniu przemysłu adopcyjnego,
            który ma wspomagać przepraszam za słowo "zagospodarowanie" niechcianych dzieci,
            ponieważ adopcja oprócz dobrodziejstw wiąże się z wieloma dramatami, sprzyja
            zjawiskom kryminogennym (handel dziećmi)i nietrudno utracić nad nią kontrolę.
            Natomiast zachwyty i piski radości z powodu inicjatywy pani Wielowieyskiej
            świadczą o braku refleksji.
            Uważam, że w chwili obecnej należałoby rozwinąć szeroko oświatę seksualną,
            która sprzyjałaby świadomemu macierzyństwu i planowaniu rodziny, zapobiegałaby
            rodzeniu dzieci przez nastolatki.
            Najlepiej jednak aby dzieci rodziły się oczekiwane, chciane i zostawały przy
            swoich rodzicach.
            I jeśli GW powinna się za cos wziąć to za oświatę seksualną w szkołach.

            Na marginesie: nie ma się co oburzać na moje sformułowania. Prawda nie zawsze
            jest piękna, ludzie nie zawsze są dobrzy i szlachetni, dobro nie bywa
            nagradzane, a zło potępione.

            • k.kasia1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 09.11.05, 20:28
              Nie znam osoby przymierzającej się do adopcji, która podchodzi do tego
              bezrefleksyjnie i z hurraoptymizmem. Są to działania przemyślane najczęściej
              przez kilka lat, przegadane, przepłakane, itd. Najczęściej wątpliwosci
              rozwiewają się dopiero podczas warsztatów, a czasem nigdy i ludzie rezygnują z
              adopcji bądź osrodek ich odrzuca.Nikt nikomu na warsztatach nie wmawia, ze
              będzie super i cudnie, wręcz przeciwnie!! Mówi się o problemie z tożsamością
              dziecka, o jawności adopcji, o docieraniu do korzeni, czyli szukaniu rodziny
              biologicznej.
              I o jakim przemyśle ty piszesz??!! W ubiegłym roku w całym kraju przeprowadzono
              2622 adpcje, w tym niecały 1000 po zrzeczeniu sie praw przez matkę biologiczną!!!
              W tym czasie wykonano oficjalnie 194 aborcje, a nieoficjalnie ... szacuje się,
              ze ok. 200 000!!!!
              I co nazwiesz przemysłem, co???
              A parafrazując:
              Nie jestem przeciwniczką aborcji, wprost przeciwnie, uważam, że kobieta powinna
              mieć porawo do decydowania o sobie, swoim ciele i życiu. Ale sprzeciwiam się
              hurraoprymistycznemu i bezrefleksyjnemu podejściu do tej sprawy i rozwijaniu
              przemysłu aborcyjnego który ma wspomagać przepraszam za słowo "pozbywanie się"
              niechcianych dzieci,ponieważ aborcja oprócz dobrodziejstwa pozbycia się kłopotu
              wiąże się z wieloma dramatami.
              W dalszej części zgadzm się z tobą. Tylko pliz, nie zarzucaj truizmów o nie
              zawsze dobrym świecie. Chyba nikt tu nie jest dzieckiem.
              • hermina5 Re: Polemika z Magdaleną Środą 10.11.05, 09:58
                sorry, ale ty sobie przeczysz bo, jeśli:

                W ubiegłym roku w całym kraju przeprowadzono
                > 2622 adpcje, w tym niecały 1000 po zrzeczeniu sie praw przez matkę
                biologiczną!
                > !!
                natomiast:
                tym czasie wykonano oficjalnie 194 aborcje, a nieoficjalnie ... szacuje się,
                > ze ok. 200 000!!!!

                No to jeśli nie wykonano by tych 200 000 aborcji i urodziłoby sie 200 000
                dzieci, to ciekawe jakim cudem rynek adopcyjny by je wchłonął, co? Jesli
                pzreprowadzono 1000 po zrzeczniu sie praw przez matkę...Obawiam sie,ze szpitale
                nie nadązałyby z karmieniem pozostawionych po zrzeczniu sie praw niemowląt w
                takim zakładzie produkcyjnym oddawanych noworodków...No litości, trochę
                wyobrażni też tzreba mieć....
                • kol.3 Re: Polemika z Magdaleną Środą 10.11.05, 19:33
                  Bedę niepolularna i powiem więcej.
                  Mamy zakaz aborcji ale nie ma najmniejszych kłopotów z jej nielegalnym
                  wykonaniem jeśli ma się zabezpieczone środki.
                  Ludzie których nie stać na nielegalne usunięcie niechcianej ciąży znaleźli
                  wyjście z sytuacji - wyrzucają noworodki w reklamówkach, zabijają je,
                  zakatrupiają, zamęczają. Robią to już niemal hurtowo. Zabijanie narodzonych
                  dzieci jest obecnie alternatywą aborcji. I trzeba mieć odwagę aby zacząć o tym
                  mowić głośno.
                  K.kasiu - proponowałam rozwijanie oświaty seksualnej która jest obecnie
                  blokowana w szkolach. Brak oświaty seksualnej w Polsce od zawsze, jest
                  przyczyną nieplanowanych ciąż i wielu tragedii.
                  Uważam, że aborcja powinna być dostępna ponieważ jej zakazywanie nic nie daje a
                  wprost przeciwnie przynosi jescze bardziej dramatyczne skutki.
                  Udoskonalanie mechanizmów adopcji jest pomysłem dobrym, ale dla rozwiązania
                  problemu dzieci niechcianych - jednak połśrodkiem.
                  • kol.3 Re: Polemika z Magdaleną Środą 10.11.05, 19:36
                    K. kasiu nie twierdzę, że ludzie chcący adptować dziecko podchodzą do tego z
                    hurraoptymizmem. Z hurraoptymizmem podchodzą do tego ludzie którzy nie mają z
                    tym nic wspólnego, - o czym świadczą głosy na tym forum.
                • halsz Re: Polemika z Magdaleną Środą 13.11.05, 23:40
                  hermina5 napisała:

                  orry, ale ty sobie przeczysz bo, jeśli:
                  W ubiegłym roku w całym kraju przeprowadzono
                  > 2622 adpcje, w tym niecały 1000 po zrzeczeniu sie praw przez matkę
                  biologiczną!

                  To nie jest sprzeczne o ile ktoś ma choć trochę wiedzy na temat adopcji. 2622 to
                  liczba ogólnie przeprowadzonych adopcji w kraju. W tej liczbie mieści się ok.
                  1000 adopcji niemowląt, których rodzice/matka biologiczna sami zrzekli się praw
                  rodzicielskich przed sądem. Pozostałe 1622 to adopcji innego typu - dzieci
                  uwolnionych prawnie od swoich rodziców na podstawie pozbawienia ich władzy
                  rodzicielskiej przez sąd (rodziny dysfunkcyjne), albo dzieci osierocone - tych
                  jest najmniej.
                • andrzejto1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 22.12.05, 17:35
                  hermina5 napisała:

                  > sorry, ale ty sobie przeczysz bo, jeśli:
                  >
                  > W ubiegłym roku w całym kraju przeprowadzono
                  > > 2622 adpcje, w tym niecały 1000 po zrzeczeniu sie praw przez matkę
                  > biologiczną!
                  > > !!
                  > natomiast:
                  > tym czasie wykonano oficjalnie 194 aborcje, a nieoficjalnie ... szacuje się,
                  > > ze ok. 200 000!!!!
                  >
                  > No to jeśli nie wykonano by tych 200 000 aborcji i urodziłoby sie 200 000
                  > dzieci, to ciekawe jakim cudem rynek adopcyjny by je wchłonął, co? Jesli
                  > pzreprowadzono 1000 po zrzeczniu sie praw przez matkę...Obawiam sie,ze
                  szpitale

                  A ja jeszcze raz się zapytywywuję, jak to jest możliwe, ze w roku 1987, gdzie
                  aborcja na życzenie była faktem prawnym i życiowym wykonano 125000 aborcji, a w
                  roku 200x wykonano ich 200.000??
                  • andrzejto1 Re: Polemika z Magdaleną Środą 22.12.05, 17:38
                    andrzejto1 napisał:
                    >
                    > roku 200x wykonano ich 200.000??
                    Ee.. sorki, 125.000 a nie 1.250.000 pomyłka, rozpędziłem się z tymi zerami....
    • batiuszka simone veil 11.11.05, 15:23
      relaz.o2.pl/magazyn-artykul.php?id=483 polecam!
    • trissie Re: Polemika z Magdaleną Środą 04.12.05, 22:54
      Pani Dominiko, dziekuję za to, że wyraziła Pani w tym artykule tak ważne dla
      mnie mysli. Popieram z całego serca
    • kasiiq Re: Polemika z Magdaleną Środą 11.12.05, 01:44
      ja również uważam, że aborcja jest wielką tragedią, stanowi ogromny dramat dla
      kobiety i zawsze tak pozostanie, jednakże powinna być dozwolona, natomiast
      traktwana jako rozwiązanie ostateczne... nie wierzę, że są kobiety, które
      zdecydwały się na aborcję łatwo i bez dylematów...
      o wiele wiekszą tragedią jest dla mnie zmuszanie kobiety zgwałconej do
      urodzenia dziecka, to dość skrajny przypadek, bo niby prawo polskie dopuszcza
      aborcję gdy ciąża jest wynikiem gwałtu, niestety rzeczywistość jest bardziej
      brutalna...
      jestem za legalną aborcją, gdyż prawo, które mamy w polsce spowodowało
      powstanie zjawiska bardzo haniebnego jakim jest podziemie abrcyjne...

      to, że ja nigdy nie zgodziłabym się na aborcję nie daje mi prawa osądzania
      innych kobiet, bo nigdy nie znalazłam sie w ich sytuacji...
      ktokolwiek mówi, że kobiety traktują aborcję jako swoistą antykncepcję jest dla
      mnie bezdusznym kretynem i idiotą...

      jestem za prawem każdej kobiety do aborcji, ale podkreślam jeszcze raz, ma być
      to rozwiązanie ostateczne... niech ta gaśnica stoi w kącie na wypadek pożaru,
      ale oby nigdy nie została użyta

      katarzyna
Pełna wersja