Dodaj do ulubionych

Ile wypada mieć dzieci?

18.03.06, 11:31
Autorka urodziła dwójkę i ma ochotę na więcej, cóż kiedy rodzina odwodzi ją
od tego pomysłu, bo koszty utrzymania, zapewnienia dzieciom tego co trzeba...
Autoka jest oburzona, że nikt nie pyta ją o zdanie, ile chciałaby mieć
dzieci. Choć mąż zarabia 900 zł. dzieci mają zapewnione wszystko: soki
jogurty, pampersy, góry zabawek, wakacje nad morzem, płatne szczepionki i
kochającą rodzinę, która nie ugania się za pieniędzymi i ma dużo czasu.
Ciekawa jestem kto finansuje to wszystko, bo przecież nie mąż z 900 złotowymi
zarobkami. Nie zostało to powiedziane, należy przypuszczać,że rodzice lub
teściowie autorki. Typowy przykład nieumiejętności życia na własny rachunek.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 12:06
      Autorce zwyczajnie jeszcze nikt nie powiedział, że rodzina ma dosyć pomagania i
      finansowania jej prokreacyjnych marzeń. Za 900 zł na 4 osoby nie ma możliwości
      finansowania wakacji czy płatnych szczepionek (szczepionki od 100 zł wzwyż).
      Nie panna nie pisze głupot.
    • aneva Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 12:32
      Mój przyjaciel miał kiedyś taką sytuację, że za 1000 złotych musiał utrzymać
      siebie i swoją mamę. Często nie było nic w lodówce. albo był kawałek sera,
      masło, chleb i nic więcej.
      Wiec te 'luksusy' za 900 zł (i to jeszcze dla 4 osób) to niezła bajka, któś ma
      poczucie humoru, nie powiem.:/

      > Autorka urodziła dwójkę i ma ochotę na więcej

      To w kontekście sytuacji jest najlepsze i dowodzi, że myślenie czasami boli.
      Jak dziecko - chcę zabawke! Co z tego, że nie ma pieniedzy, ja chcę!
      • kroolik3 czynsz wynosi 700 03.04.06, 18:01
        ja tyle płacę za mieszkanie własnosciowe w małym mieście w tym prąd woda
        kablówka itp.
    • niteczka13 Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 12:58
      Faktycznie - po przeczytaniu tego listu spadłam z wrażenia z kanapy !!! Przeżyć
      za 900 zł z dwójką dzieci, "którym nic nie brakuje" !!!
      Tak totalnej bzdury dawno nie czytałam. Oczywiście zakładam, że autorka nie
      jest na utrzymaniu mamy, teściów itp.
      Droga autorko - odedzwij się i uświadom takich nieudaczników jak ja "jak
      przeżyć za 900 zł" z dwójką dzieci żeby im nic nie brakowało !
      Rodzenie dzieci nie jest tak trudną sztuką, ale krew się we mnie burzy jak
      osoby które ledwo wiążą koniec z końcem z dumą opowiadają o kolejnym dziecku...
    • yaponka Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 13:42
      Ludzka głupota nie ma granic. 900 zł na cztery osoby, którym nic nie brakuje!
      Za takie pieniądze to jedna osoba może i sie utrzymać, ale na pewno sporo
      będzie jej brakowało.
      I jeszcze to: "gratuluję rodzicom, którzy mają wiecej dzieci niż norma
      społeczna", "ważne, że jadą z nami na wakacje starym polonezem, a nie przed
      domem stoją dwa zachodnie samochody, którymi rodzice znikaja na całe dni w
      pracy". Jakie to cudowne, zaraz sie popłaczę ze wzuszenia, normalnie do PiSu
      czy LPRu powinna się dzielna kobieta zapisać.
      • magtomal Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 14:43
        Potwierdzacie tylko głowną tezę listu, o którym piszecie- osoby, które chcą
        mieć więcej niż dwoje dzieci, są w naszym społeczeństwie atakowane. Skupiłyście
        się na wspomnianych w liście 900 zł, pomijając zupełnie to, o co chodziło
        Autorce listu - od pieniędzy ważniejsza jest miłość i czas dzieciom poświęcony
        (pod warunkiem, że mają zaspokojone najważniejsze, podstawowe potrzeby).
        • niteczka13 Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 15:02
          Mylisz pojęcia. Ja nie zaatakowałam autorki listu, że chciała i chce mieć
          więcej dzieci. Chodziło mi (i chyba innym też) że posiadanie dzieci to też
          odpowiedzialność. Ktoś kto twierdzi że mając przysłowiowe 900 zł może spokojnie
          wychowywać dwójkę dzieci jest w totalnym błędzie. Czy po prostu nie widzisz, że
          za taką kwotę nie sposób normalnie przeżyć ? Czy autorka listu nie nadużywa
          inteligencji czytających ? Czy nie prowokuje stwierdzeniem - "nic im nie
          brakuje" ? Proste wyliczenie wskazuje że po opłaceniu świadczeń zostaję jej
          kilkanaście zł. dziennie na tzw. życie. Życie czy egzystencję ?
          Atakuję ludzką głupotę i atakuję nieodpowiedzialność.
          • jaautorka Re: To ja autorka 18.03.06, 17:50
            Po pierwsze nie napisałam,że to rodzina odwodzi mnie od tego pomysłu.Wręcz
            przeciwnie ich bardzo cieszyą narodziny każdego dziecka.Faktycznie mam od nich
            pomoc finansową,ale zupełnie umiarkowaną,jak to jest w większości rodzin,"babcia
            coś tam rzuci".Oszczędzamy na firmowych ciuchach,knajpach itd.Poprostu inaczej
            dysponujemy pieniędzmi,ale z tego nie będę się tłumaczyć bo nikomu nic do
            tego.Sens listu był zupełnie inny i chodziło mi raczej o opinię
            społeczeństwa.Mogłabym oczywiście napisać jak nam jest ciężko,jak nikt nam nie
            pomaga i napewno wtedy wielu z Was by się przyłączyło i ponarzekało razem ze
            mną,bo to w Polsce wychodzi nam najlepiej.
            • niteczka13 Re: To ja autorka 18.03.06, 17:59
              Dalej nie rozumiem. Po pierwsze nie pisz, że w większości rodzin korzysta się z
              pomocy finansowej mam czy babć. Uważam to za po prostu nieprzyzwoite ! To nie
              jest nagły wypadek, choroba itp. - wtedy OK. Dla mnie - osoby dorosłej jest nie
              do przyjęcia (wybacz za określenie) pasożytowanie na innych w imię własnych
              pobudek typu "lubię mieć dużo dzieci !"
              Po drugie zaraabiam dwa razy tyle, jak Twój mąż, też oszczędzam na firmowych
              ciuchach, nie chodze do knajp i przy jednym dziecku z trudem dopinamy budżet.
        • kjuik123 Slicznie brzmi..milosc:) 19.03.06, 11:35
          tylko ze placimy podatki na ludzi ktorzy zyja miloscia...ale ubiegaja sie o
          dodatki rodzinne, pielegnacyjne itd.. O pomoc spoleczna dobijajac sie slicznie(a
          jakze!) mowia o milosci..Naprawde wzruszajace. Ale ja nie chce utrzymywac dzieci
          ludzi, ktorych na nie nie stac... Sama na razie nie mam wcale, bo jeszcze! nie
          zarabiam tyle zeby utrzymac siebie i malucha. A najpierw robienie dzieci zeby
          potem wyciagac reke do panstwa czy rodziny to totalny brak dojrzalosci.
          • magtomal Re: Slicznie brzmi..milosc:) 19.03.06, 14:51
            W efekcie to dzieci "tych ludzi" będą płaciły na Twoją emeryturę! Piszecie tak,
            jakby posiadanie dzieci było wygodnictwem; dla mnie wygodnictwo to nie mieć
            dzieci. A już obłędem jest atakować tych, co je mają!
        • kol.3 Re: Ile wypada mieć dzieci? 19.03.06, 19:42
          Magtomal nikt nikomu nie broni mieć tyle dzieci ile chce, jeśli sam się
          finansuje.
    • bitch.with.a.brain Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 16:57
      Owszem,autorka nie napisała czy dostaje jakieś dodatkowe pieniądze.a moze ma
      dobrze sytuowanych rodziców lub teściow którzy chętnie pomagaja. Co w tym złego?
      • cilla77 Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 17:07
        bitch.with.a.brain napisała:

        > Owszem,autorka nie napisała czy dostaje jakieś dodatkowe pieniądze.a moze ma
        > dobrze sytuowanych rodziców lub teściow którzy chętnie pomagaja. Co w tym
        złego
        > ?
        >
        Nic, jeśli odpowiada ci życie na cudzy koszt. Ja wolałabym nie być zależna od
        kasy swoich bliskich.
        Jak przeczytałam ten list, a też mam dwoje dzieci, to aż wierzyć mi się nie
        chciało, jak można wypisywać takie głupoty! Bardzo chciałabym, żeby autorka
        przybliżyła jak utrzymuje z pensji męża w wysokości 900 złotych dwoje dzieci i
        poloneza (starego!).
        • gilvicente Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 17:22
          Nie ma nic złego w korzystaniu z pomocy rodziny jeżeli ta chętnie pomaga ale
          autorka pisząc dość pogardliwie o ludziach którzy dużo pracują strasznie
          generalizuje sytuację. Być może Ci ludzie też by chcieli nie uganiać się za
          pieniędzmi ale niestety nie mają "sponsorów". Wywyższanie się w tej sytuacji
          jest nie na miejscu, gdyż to właśnie ci co pracują płacą podatki i z ich
          pieniędzy są wypłacane wszelkie zasiłki również te marne 43zł.
          Życzę "Mamie" aby miała tyle dzieci ile uważa za stosowne bo to będzie tylko i
          wyłącznie jej wybór, są osoby, które rodząc kolejne dzieci nie zastanawiają się
          co jutro dadzą im jeść ale to już inna bajka
          • niteczka13 Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 17:37
            gilvicente - jestem zdumiona Twoim podejściem. A skąd wiesz że rodzina "chętnie
            pomaga" ? Może po prostu egoistyczna i zapatrzona w siebie Mama wymusza tą
            pomoc ?. Czy nie sądzisz, że człowiek dojrzały, dorosły i odpowiedzialny
            najpierw powinien zastanowić się czy zdoła utrzymać i wychować dziecko a
            dopiero później je rodzić ?
            Niestety autorka listu pokazuje swój infantylizm. Do posiadania dzieci trzeba
            dojrzeć nie tylko fizycznie ale i psychicznie.
            • sasanka2411 Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 18:04
              Dobrze .ze chce miec wiecej dzieci
              Ale ja tez nie wiem jak przezyc za 900 zl
              Jak z takiej pensji odlozyc na mieszkanie itd
              Powinna dopisac-duzo pomagaja nam rodzice i moge poswiecic sie wychowaniu dzieci
            • niteczka13 Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 18:13
              sorry gilvicente - źle Cię zrozumiałam. Ale to przez adrenalinę, której mi
              dostarczyła autorka
    • ruda773 Re: Ile wypada mieć dzieci? 18.03.06, 18:00
      Przeczytałam ten list i zastanawiałam się kto tu zwariował. Może ja, może
      jestem najmniej zaradną panią domu, jaką można spotkać. Po macierzyńskim
      wróciłam do pracy. Nie uganiam się za pieniędzmi. Musiałam. MAmy kredyt
      mieszkaniowy, comiesięczne opłaty, dziecko(jedno), któremu zdarza się chorować.
      I choć mąż zarabia więcej od męża autorki, ja też pracuję, czasewm trzeba się
      nagłówkować, żeby starczyło na "wszystko". Nie mamy nawet starego poloneza, a
      wakacje nad morzem też stoją pod znakiem zapytania. Podobnie jak autyorka listu
      nie uganiam się za pieniędzmi, a jednak czasu dla swojego dziecka mam mało.
      Myślę, że nikt nie uwierzy, że za 900 zł można dać dziecku wszytsko. Cały dzień
      po głowie chodzi mi ten list.
      • jaautorka Re: NIe napisałam też że za 900 zl można utrzymać 18.03.06, 18:05
        rodzinę.Wiem,że tak nie jest.Nie mam nic przciwko pracującym mamą.Sama też
        niedługo wybiorę się do pracy na pół etatu.Chodzi tylko o to kto wyznacza
        "normy" w ilości dzieci w rodzinie
        • niteczka13 Re: NIe napisałam też że za 900 zl można utrzymać 18.03.06, 18:20
          Nie napisałaś tego wprost ale wymowa była dla mnie jednoznaczna. Nie wpadłam
          też, przyznaję, że swoje kłopoty finansowe przerzucasz na rodzinę. Nie
          wyznaczam też nikomu normy posiadania dzieci. Jedyną normą jest dla mnie
          poczucie odpowiedzialności właśnie w interesie tych dzieci. To że w moim
          mniemaniu tego poczucia nie masz to mało ważne. Zirytowało mnie jednak, że
          szczycisz się swoją postawą !
          • jaautorka Re: NIe napisałam też że za 900 zl można utrzymać 18.03.06, 18:33
            Jaką postwą?Taką,że chcę żeby moje dzieci miały jak najwięcej mnie i mojej
            miłości przynajmniej przez pierwszy rok swojego życia?Takiej,że obmyślam
            najtańsze menu i oszczędzam każdy grosz,zwroty podatków itd.żeby pojechać z nimi
            na wakacje?Co w tym złego?
            • niteczka13 Re: NIe napisałam też że za 900 zl można utrzymać 18.03.06, 18:53
              jaautorka napisała:

              > Jaką postwą?Taką,że chcę żeby moje dzieci miały jak najwięcej mnie i mojej
              > miłości przynajmniej przez pierwszy rok swojego życia?Takiej,że obmyślam
              > najtańsze menu i oszczędzam każdy grosz,zwroty podatków itd.żeby pojechać z
              nim
              > i
              > na wakacje?Co w tym złego?

              To co teraz piszesz jest oczywiste i zasługuje na szacunek. Ja też tak staram
              się robić, chociaż z przyczyn ekonomicznych NIE MOGĘ nie pracować. I przyznam
              się, że nie mogę stwierdzić, że moim dzieciom nic nie brakuje....I moim
              rodzicom się nie przelewa - myślę, że byłoby z mojej strony nadużyciem sięganie
              po ich pieniądze.
              Chodzi mi o Twoją postawę pt. "najpierw mam dzieci a potem myślę jak je
              utrzymam". Poza tym sądzę, że niepotrzebnie w swoim liście zestawiłaś swoją
              trudną sytuację materialną z tym jak świetne warunki możesz zapewnić swoim
              dzieciom nie pisząc w istocie, że te warunki zapewniają Twoi rodzice.

      • winka53 Re: Ile wypada mieć dzieci? 19.03.06, 21:34
        <Nie klopotaj sie takimi bzdurami...
        wynika,ze to prymityw pisze ...taki,ktory wie,ze natura dala mozliwosc
        rodzenia....i nic wiecej..a gdzie myslenie ???????
    • jaautorka Re: I jeszcze jedno 18.03.06, 18:50
      Te posty dotyczą problemu,który opisałam w liście.Ludzi ocenia się po
      zarobkach(ewentualnie po "pasożytnictwie").NIe jestem głupią nastolatką,która
      zamiast chodzić do szkoły funduje sobie dzieci,które muszą utrzymywać
      dziatkowie.Mam 28 lat, za sobą studia podczas,których pracowałam na własne
      utrzymanie(niestety na umowę zlecenie dlatego teraz nie mam żadnych
      świadczeń).Dobre,kierunkowe wykształcenie z szansą na pracę.Prawie przez dwa
      lata pracowaliśmy z mężem bardzo ciężko,fizycznie za granicą zanim
      zdecydowaliśmy się na dziecko.Kwoty,które podałam są tylko po to żeby pokazać
      jak powierzchownie jesteśmy oceniani,między innymi przez Was,którzy
      wypowiedzieliście się wcześniej.
      • niteczka13 Re: I jeszcze jedno 18.03.06, 19:02
        Wobec tego napisałaś swój list w sposób nierzetelny. Powinnaś napisać w ten
        sposób:
        .....mąż zarabia 900 zł ja nie pracuję, ale mamy oszczędności z dwuletniej
        pracy za granicą i rodzinę, która nas praktycznie utrzymuje .....
        W tym momencie opisywana sytuacja się diametralnie zmienia !

        Wtedy nikt by się do Ciebie nie przyczepił. Tak przy okazji - prawie 900 zł
        kosztują nas z mężem niezbędne opłaty miesięczne. Chiałabym mieć więcej dzieci.
        Tylko jak mam to zrobić ?
        • ruda773 Re: I jeszcze jedno 18.03.06, 19:05
          A zwrot podatków w większości rodzin, które znam idzie na przysłowiowe "łatanie
          dziur". I niestety nijak na wakacje nie straczy nawet dla dwojga.
      • ruda773 Re: I jeszcze jedno 18.03.06, 19:02
        co do narzucanie komuś ilości dzieci, jaką maja posiadać w zupełności się z
        Tobą zgadzam. Nie osądzam też ludzi, którzy maja ich sporo i może nie dają
        im "luksusów" zyją skromnie, ale pewnie szczęśliwie. PO co podajesz zarobki
        męża i piszesz dalej, że dajesz swoim dzieciom wszytsko i na wszystko Cie stać?
        Większość czytelników odebrała pewnie Twój lista, jak ja. My z mężem też
        skonczyliśmy studia i to po dwa kierunki. Też pracowaliśmy na studiach.
        Jesteśmy starsi od Ciebie. Tylko że co z tego? Ludzi nie ocenia się po
        zarobkach! Po co piszesz, że siedzisz z dziećmi w domu (czego Ci zazadroszczę),
        bo nie uganiasz się za pieniędzmi? Może nie do końca przemyślałaś treść swego
        listu, nie bardzo wiedziałaś co chciałaś powiedzieć. I chyba chodziło Ci
        o "dziadków". POzdrawiam
        • gilvicente Brawo Ruda 18.03.06, 19:56
          Wyjełaś mi to z ust, Ruda.
          Pochodzę z wielodzietnej rodziny i znam wszystkie "uroki" tej sytuacji. Mam
          dwoje dzieci i świadomie raczej nie zdecyduję się na kolejne, nie tylko z
          powodów finansowych ale chociażby dlatego, że chciałabym mieć czas na bycie ze
          swoimi dziećmi (ciągle zmęczona i zaganiana mama - to mi utkwiło z dzieciństwa)
          Proponuję nie dręczyć już autorki - nieodpowiednio ubrała w słowa to co chciała
          przekazać, niech nie traci zbędnie czasu i zajmie się swoimi maleństwami :)))))
          Pozdrawiam :))))))
          • jaautorka Re: Brawo Ruda 18.03.06, 20:18
            Mamy pracujące po 8-10 godzin zawodowo też są strasznie zmęczone nawet jak mają
            dwójkę dzieci. Pozdrawiam
        • jaautorka Re: To wróćmy do tematu 18.03.06, 20:14
          Wysokość pensji podałam po to żeby [pokazać na jakiej podstawie ludzie sugeruję
          liczbę dzieci w rodzinie (dużo osób nie wie o pracy za granicą).Zresztą te
          pieniądze przeznaczyliśmy na mieszkanie i opłaty za nie, a na wydatki codzienne
          idzie pensja.Ale więcej o pieniądzach nie będę pisać.Wiadomo,że nie do końca
          miałam moją osobę na myśli pisząc ten list.Podałam tylko swój przykład i
          stosunek do mojej sytuacji bo nie mam prawa pisać o innych rodzinach.A mam
          takich znajomych i różnych "nieznajomych" tylko takich o których się
          "słyszy",właśnie dlatego,że mają więcej dzieci niż dwoje.Koleżanka,która jest w
          moim wieku ma czwórkę.Nie przelewa im się, to fakt. Ale dzieci nigdy nie są
          głodne.Są zadbane,zdrowe i szczęśliwe.Ona też.Tylko dlaczego prawie codziennie
          słyszy(wprost lub za plecami)jaka jest nieodpowiedzialna,zacofana,pewnie nie wie
          co to jest antykoncepcja itd.(jakby miała conajmniej 15).Czy po przekroczeniu
          magicznej liczby 2 stajemy się "dzieciorobami bez wyobraźni"?Mam też
          znajomych,którzy zarabiają po około 2 tys.na osobę.Dzieci siedzą cały rok na
          okrągło w żłobku do godziny 17.(po 19 chodzą spać).Znajomi nie narzekają jak
          mało mją kontaktu z dziećmi tylko ile idzie na nie pieniędzy i jak ciężko
          wytrwać im do końca miesiąca.Nigdy nie wyjechali z dziećmi na wakacje,bo zawsze
          coś im wypada.Teraz właśnie kupili nowe auto i muszą go spłacać więc 'na nic ich
          nie stać".KIedy porównam opinie na temat tych dwóch rodzin to wygląda to
          tak:pierwsi to nieodpowiedzialni rodzice,którzy robią dziecią ogromną krzywdę
          decydując się na kolejnego potomka,a drudzy to odpowiedzialni,światowi i
          oświeceni, wspaniali rodzice, którym społeczeństwo napewno "pozwoliłoby" na
          kolejne dziecko.I myślę,że to jest przypadek nie tylko z mojego "podwórka"
          • k_j_z Re: To wróćmy do tematu 18.03.06, 20:26
            ja mam sześć sztuk.
            nie mają wszystkiego.
            Nie mają własnych oddzielnych pokoi, bo mają leniwą matkę, której nie chce się
            wykańczać domu.
            Ale: uczą się w dobrych szkołach (najlepszych, na jakie pozwala miejsce
            zamieszkania), chodzą do prywatnych szkół językowych, (przepraszam prywatnej
            szkoły), Ci, którzy chcą rozwijają też swoje talenta muzyczne i taneczne.
            Na wakacje jeżdża czasami.
            I na pewno każdy z nas ma taka chwilę, kiedy wolałby byc sam.
            Każdy ma też być może taką chwilę, kiedy wolałby kupić sobie bardziej "markowy"
            ciuch.
            Ale każdy ma też taką chwilę, kiedy czuje ogromną radość zasiadając razem do
            stołu, , bawiąc się na podwórku i wiele wiele innych.
            Rzeczy tak naprawdę nie xsą bardzo ważne.
            Ważne jest coś innego i oto chodziło z pewnością autorce tego listu.
            Ps.
            Wcale nie uważam, że twoja postawa jest niewłaściwa.
            A rodzicom i dziadkom sprawia radość, że mogą się na coś przydać.
            Ja też korzystam z pomocy babć, które np. zawoża mi córkę na tańce czy prowadzą
            do dentysty.
            Ja niestety pracuję, ale tak ustawiam sobie pracę, zeby spędzać dużo czasu z
            dziećmi, które tego chcą i póki jeszcze chcą.
            A żeby było jeszce smieszniej do tego wszystkiego jeszcze studiuję.
            pozdrawiam wszystkich zdegustowanych większą niż norma ilością dzieci.
            Ostracyzm jest straszny.
            • winka53 Re: To wróćmy do tematu 19.03.06, 21:41
              <Oj,jezu..tacy tez sa,,matko boska,,,pozycz sto zlotzych...bo jak nie pozyczysz
              -beda klopty...pozdrawiam...hiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii,beznadzieja....,
      • mmoni Re: I jeszcze jedno 18.03.06, 20:38
        To nieszczęsne 900 zł, które wymieniłas w liście, a które równiez wprawiło mnie
        w osłupienie, sprawiło, że Twój list miał taką wymowę: "Za 900 zł spokojnie
        można utrzymać 4-osobową (lub nawet większą) rodzinę, a ludzie, którzy urabiają
        sobie ręce po łokcie, aby zarobić 1200, to już puści materialiści". Piszesz, że
        czujesz się atakowana, ale ten list sprawił, że ludzie, którzy nie mają zaplecza
        finansowego w postaci oszczędności z saksów, pomocy rodziny itp. i w związku z
        tym pracują oboje oraz ograniczają liczbę dzieci w rodzinie, sami poczuli się
        zaatakowani
        • jaautorka Re: I jeszcze jedno 18.03.06, 20:51
          Bo wszyscy skupiają się na pensji,której wysokość ma wyznaczać ilość dzieci w
          rodzinie.Ja sama tak jestem oceniana i dlatego mnie atakują jak mówię o trzecim
          dziecku,a przecież nie mam ochoty i obowiązku tłumaczyć innym czy mam jakieś
          dodatkowe pieniądze,czy nie.Ważne,że moim dziecią nic nie brakuje
          • ruda773 Re: I jeszcze jedno 18.03.06, 22:03
            Nie mam nic przeciwko wielodzietnym rodzinom. Gdybyś nie podala zarobków męża
            nikt by pewnie nie komentował. Ale sama powiedz, gdybyś nie miała jakiś
            dodatkowych pieniędzy tylko to 900 zł myślałabyś o kolejnym dziecq? MNie
            zupełnie nie obchodzi ile masz forsy w portfelu i skąd ją bierzecie, to nie
            moja sprawa, ale Twój list w pewnym momencie zabrzmiał, jak oskarżenie pod
            adresem matek pracujących, które też by chciały mieć ten luksus i siedzieć
            chociaż do roku z dziećmi. Zaszło nieporozumienie (raczej niedomówienie)i tyle.
            A teraz życzę paniom dobrej nocy! POZdrawiam
          • calinek1 Do jaautorka 18.03.06, 22:09
            Ciekawi mnie jak oceniasz ludzi, którzy nie mają dzieci. Często się słyszy, że
            mają tyle kasy, ciągle pracują, kupują nowe ciuchy, samochody, a na dzieci nie
            mają czasu.
            Jestem ciekawa, bo stoję po drugiej stronie. Mam kasę na te ciuchy, samochody,
            wakacje, ale nie mam dzieci. Nie mogę. Leczę się ponad dwa lata, na razie bez
            efektu.
            Piszesz, że jesteś atakowana, ze względu na liczbę dzieci. Ja jestem atakowana
            ze względu na ich brak. Nie mam ochoty każdemu tłumaczyć, że nie mogę, ale tylko
            tego pragnę. Ciągle słyszę, że nie mogę się dorobić i lecę tylko na kasę.
            Piszę to, żeby zwrócić uwagę na ten problem.
            Nie powinniśmy oceniać innych, bo nigdy do końca nie wiemy w jakiej są sytuacji.
            • jaautorka Re: Do jaautorka 18.03.06, 22:56
              zupełnie się z Tobą zgadzam.Nie powinniśmy wyceniać ile powinno się mieć dzieci
              i oceniać ludzi po ich liczbie.Dlatego nikt nie powinien się wtrącać do tego,że
              ktoś ma czworo jak i do tego,że nie ma wogóle.I nie mam nic przeciwko
              ludziom,którzy mają dużo kasy tylko przeciwko tym,którzy nie dają biedniejszym
              prawa do posiadania gromadki dzieci.Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę
              wymarzonych 2 kresek na teście
              > Nie powinniśmy oceniać innych, bo nigdy do końca nie wiemy w jakiej są
              sytuacji =masz zupełną rację,bo nigdy do końca nie wiemy jaka jest sytuacja,ale
              mnie też po tych pozorac oceniają
              • daniel40 Re: Liczba posiadanych dzieci to osobista sprawa 19.03.06, 09:55
                • daniel40 Re: Liczba posiadanych dzieci to osobista sprawa 19.03.06, 10:15
                  Ale w Polsce staje się sprawą narodową. Jeżeli masz 6 dzieci i w dodatku stać
                  cię na ich utrzymanie, to w oczach innych i tak jesteś dzieciorobem, który nie
                  słyszał o antykoncepcji i leniem pasożytującym na mężu czy rodzicach. Jeżeli
                  jesteś młodą, wykształconą i, nie daj Boże, dobrze zarabiającą kobietą, która
                  nie ma dzieci, bo albo nie może, albo ma inne priorytety, marzenia i po prostu
                  nie chce mieć dzieci, to w oczach innych i tak jesteś żałosną egoistką,
                  fanatyczną feministką, babochłopem, który rezygnuje ze swej kobiecości i
                  jedynego powołania kobiety.
                  LUDZIE, zajmijcie się wreszcie TYLKO WłASNYMI rodzinami i nie wtrącajcie
                  się do innych!!!!!!
              • ruda773 Re: Do jaautorka 19.03.06, 10:15
                MAsz rację jak pisałąm to już pare razy, że nikt nie "wyceniać ile powinniśmy
                miec dzieci". Jednego nie możesz zrozumieć. Twój list zabrzmiał jak
                manifestacja; "Mam 900 zł i świetnie sobie radzę!" Ludzie nie decydują się na
                większą liczbę dzieci nie dlatego, że nie będą mogli im kupić grzechotek za 20
                zł, maty edukacyjnej, potem sanochodu czy mieszkania. Boją się że nie bedzie na
                mleko, na chleb. SAma chciałam miec trójke dzieci i nigdy nie myslałm o
                pieniądzach. MAm jedno dziecko (wierzę, że nie ostatnie) i dopiero teraz wiem
                ile ono kosztuje. Nie daję mu wszytskiego co najlepsze. Dostaje to czego
                potrzebuje, ale to też spory wydatek. U nas nie ma państwa proprodzinnego.
                POzdrawiam
        • jaautorka Re: I jeszcze jedno 18.03.06, 20:53
          No i postawa prorodzinnego państwa.Dlaczego nikt nie pisze o tych 43 zł.
          rodzinnego.Czy to nie jest kpina?Szczególnie dla rodzin wielodzietnych
          • gilvicente Ja o tym napisałam 18.03.06, 20:56
            może rodzinne niewielkie ale za to becikowe to już coś
            • graga05 Re: Ja o tym napisałam 19.03.06, 07:01
              Przyklad z zycia. Matka jednego kilkunastoletniego dziecka pracuje, uczy sie,
              jakos prowadzi dom , przygotowuje prace seminaryjne, uczy sie do egzaminow i
              jest bardzo zajeta i uwaza ze, 14- latkowi za malo poswieca czasu. Przeciez
              trzeba czasem pomoc, przepytac, sprawdzic, dowiedziec sie co w szkole,
              upewnic, ze wszystko do ubrania jest w porzadku, a od czasu do czsu cos
              dokupic. Matka szeciorga dzieci wszystko godzi, prace, nauke, wychowywanie i
              prowadzenie domu. Moze jeszcze egzaminy zdaje na najwyzsze oceny? a te nauki to
              wieczorami, czy w weekendy? Cos tu sie nie zgadza.
              • niteczka13 Dużo dzieci - why ? 19.03.06, 10:28
                Mam pytanie do kobiet , które mają albo chcą mieć wiele dzieci. No co najmniej
                czwórkę....
                Co wami powodowało, dlaczego się na to decydowałyście ?. Mam oczywiście na
                myśli zupełnie świadomy wybór, a nie na zasadzie wpadek.
                Ale czy nie uważacie, że coś Was w życiu ominie/ominęło ? Satysfakcja z pracy,
                osiągnięcia zawodowe, kariera, więcej czasu dla męża, zwiedzanie świata ?.
                Czy nie uważacie, że świat też coś traci bo wychowywując dzieci nie macie czasu
                ani energii aby dać światu jakieś genialne dzieło ?

                Tylko proszę nie piszcie, że można mieć szóstkę dzieci i dostać nagrodę Nobla
                itd tzn. praca, podróże, kariera. Nie ma lekko - jest coś za coś. Również
                argument, że nie ma nic lepszego w życiu niż gromadka szczęśliwych dzieci
                pałętających się po domu średnio mnie przekonuje, bo moje jedno - też jest
                szczęśliwe.
                Czy nie jest tak - pisząc prowokacyjnie i wprost - że ucieczka "w dzieci"
                bierze się z nieumiejętności znalezienia sobie innej, trudniejszej drogi w
                życiu ? Żeby się wybić w jakiejś dziedzinie trzeba mieć talent, zdolności
                włożyć mnóstwo pracy i wysiłku w tym intelektualnego itp. A rodzenie dzieci -
                sorry - nie wymaga specjalnych predyspozycji.....
                Ja wiem, że wychowanie to też wysiłek i praca ale taka, którą może wykonać
                każda kobieta niezależnie od wykształecenia, zdolności itp. A takiego głupiego
                doktoratu już każda z nas nie zrobi.
                Żeby nie było nieporozumień - kobieta mająca wiele dzieci nie jest dla
                mnie "gorsza" i nie patrzę na nią "z góry". Ja po prostu pytam....
                • daniel40 Re: Zgadzam się! 19.03.06, 14:34
                  Dlatego ja i moja partnerka mamy jedną córeczkę i nie planujemy już więcej
                  "biologicznych" dzieci. Dzięki temu mamy czas ( i pieniądze ) na rozwijanie
                  swoich karier, zainteresowań, na podróże. Oczywiście nie potępiamy kobiet,
                  których jedynym marzeniem jest posiadanie i wychowywanie gromadki dzieci, ale my
                  mamy inne marzenia i inny sposób na życie. A w przyszłości planujemy wyjazd za
                  granicę na stałe i adopcję starszego dziecka.
                  • magtomal Re: Zgadzam się! 19.03.06, 15:33
                    Piszecie tak jakby posiadanie dzieci wykluczało kariery, zainteresowania,
                    podróże. Mam troje dzieci, skończyłam dwa rodzaje studiów podyplomowych, mąż
                    robi karierę naukową, mamy mnóstwo zainteresowań. I zapewniam wszystkie Panie,
                    które marzą o większej gromadce dzieci: nie bierzcie sobie do serca tych bzdur!
                    To można pogodzić! A i tak najwięcej radości mnie akurat dają dzieci!
                    • niteczka13 Re: Zgadzam się! 19.03.06, 16:21
                      magtomal napisała:

                      > Piszecie tak jakby posiadanie dzieci wykluczało kariery, zainteresowania,
                      > podróże. Mam troje dzieci, skończyłam dwa rodzaje studiów podyplomowych, mąż
                      > robi karierę naukową, mamy mnóstwo zainteresowań. I zapewniam wszystkie
                      Panie,
                      > które marzą o większej gromadce dzieci: nie bierzcie sobie do serca tych
                      bzdur!


                      Piszesz że masz troje dzieci - ja pytałam o czwórkę i więcej. To jednak jest
                      różnica ! Myślę, że przy trójce jest jeszcze możliwe pogodzenie rzeczy, o
                      których pisałam. Przy większej ich liczbie - po prostu nie wierzę w pogodzenie
                      kariery i swoich ambicji pozarodzinnych z wychowaniem. Chciałabyś mieć ciastko
                      i zjeść ciastko !
                      PS. Zauważ jednak, to mąż robi karierę naukową - ale nie Ty !!!

                • kamyk4 Re: Dużo dzieci - why ? 19.03.06, 15:46
                  Ja chce miec drugie bo okazalo sie ze posiadanie jednego jest tak cudnym przeyciem ze chce miec tych przezyc wiecej. MOge miec i troje. Natomiast czworki juz nie bo tu sie zmieniaja relacje rodzic-dziecko i najstarsze staje sie rodzicem dla reszty. Bycie z dzieckiem jest najpiekniejsa rzecza na swiecie ale nie kosztem siebie. Mysle ze da sie to wyposrodkowac: miec dzieci i czas dla nich, fascynujace prace i kochenego meza. NIkt tylko nie twierdzi ze to latwe.
                  A do autorki listu w WO. Szlag mnie trafil jak napisalas o tych 900 zl. Bo to troche jak policzek: patrzcie ja nie pracuje, mam dwoje szczesliwych dzieci, 900 zl i swietnie sobie radze a wy jestescie do bani bo chodzicie do pracy i zostawiacie wasze maluchy w zlobkach. NIe dziw sie wiec ze twoj list wzbudzil tyle emocji. Za to co sie mowi i pisze trzeba byc odpowiedzialnym. Wystarczylo pomyslec nad tym jaki ma wydzwiek i jak brzmi to co napisalas i albo zmienilasbys ten list i napisala prawde albo w ogole mialby inna tresc.
                • k_j_z Re: Dużo dzieci - why ? 20.03.06, 07:30
                  odpowiadam, że głupi doktorat zrobic może prawie każdy jeśli tylko będzie
                  odrobinę chciał.
                  a co znaczy słowo "pałętająca" ? bo jakoś nie rozumiem znaczenia.
                  • niteczka13 Re: Dużo dzieci - why ? 20.03.06, 08:23
                    k_j_z napisała:

                    > odpowiadam, że głupi doktorat zrobic może prawie każdy jeśli tylko będzie
                    > odrobinę chciał.
                    > a co znaczy słowo "pałętająca" ? bo jakoś nie rozumiem znaczenia.

                    To lekko nie wiesz o czym piszesz. Szcególnie w naukach ścisłych do zrobieniu
                    doktoratu potrzebny jest talent, uzdolnienia i tzw. iskra boża. Możesz nawet
                    bardzo chcieć ale nigdy nie zostaniesz wybitnym naukowcem, dziennikarzem,
                    artystą, lekarzem itd jeśli nie masz do tego predyspozycji nałożonych na wielka
                    pracę. Akurat - przepraszam, że trywializuję - urodzenie dziecka jest jedną z
                    łatwiejszych rzeczy. W kategoriach biologicznych z dziesięcioro dzieci może
                    urodzić własciwie każda z nas. A więc można być mało inteligentną, mało zdolną,
                    mało ambitną a urodzić wiele dzieci i być znakomitą matką. Zaznaczam - to żadna
                    aluzja !!!! i prosze nie traktuj tego osobiście. Nie napadam i nie krytykuję
                    nikogo. Każda z nas ma prawo do włąsnego wyboru ! Oczywiście mądre i
                    inteligentne matki też mają prawo rodzenia wielu dzieci.
                    Piszę o zjawisku jako takim, że samorealizacja w dzieciach może wynikać
                    paradoksalnei z pewnej konieczności.

                    A więc powtarzam - dla mnie posiadanie b. dużej rodziny wynika czasem z braku
                    możliwości znalezienia sobie innego miejsca w życiu. To też rodzaj kariery -
                    nazwijmy to rodzinnej i wcale nie twierdzę że gorszej. Natomiast twierdzę, że
                    być może łatwiejszej ! Wydaje mi się że większym wysiłkiem jest
                    urodzenie/wychowywanie 1-2 dzieci z równoległa pracą zarobkową, zaspakajaniem
                    ambicji osobistych i zawodowych niż skupienie się wyłącznie na wychowywaniu
                    bardzo dużej gromadki dzieci.... przy założeniu, że sparwy materialne są jakoś
                    ułożone. Oczywiście - z pewnością są wyjątki

                    Pałętające się dzieci - to u mnie żartobliwe i ciepłe określenie dzieci
                    przemieszczających się po domu.
                    • k_j_z Re: Dużo dzieci - why ? 21.03.06, 07:24
                      pisałaś o "głupim " doktoracie.
                      Więc pewnie historia do takich należy.
                      Po drugie przepraszam cie bardzo ale wybitny naukowiec z doktoratem li tylko ?
                      Po trzecie skoro każda może urodzić to skąd biorą się dziewczyny leczące się
                      całymi latami inie mogące zajść w ciążę?
                      Upraszczasz nieco wszystko próbując trywializować.
                      Nie odbieram tego osobiście, bo akurat wiem, że jestem osobą bardzo zdolną
                      bardzo inteligentną, a że nie ambitną coż?
                      Trudno.
                      I doskonale wiem o czym piszę pisząc o zrobieniu doktoratu, ale to już jest bez
                      znaczenia.
                      A ty gdybyś czytała uważnie (umysłom ścisłym też przydaje się czasami
                      umiejętność czytania ze zrozumieniem) to zauważyłabyś, że nie skupiłam się li
                      tylko na wychowywaniu dzieci.
                      A wybitnym się nie zostaje tylko się jest.

                      a href="http://www.pinezka.pl">Pinezki zostały rzucone</a>
                    • aurita Re: Dużo dzieci - why ? 21.03.06, 15:20
                      niteczko, mam 36 lat i tylko jedno dziecko: 7 miesieczna coreczke. Mam doktorat
                      z nauk scislych.
                      Bardzo zaluje ze nie mam wiecej dzieci. Dle mnie urodzenie tego jednego dziecka
                      nie bylo rzecza latwa: przykro to mowic ale niestety nie kazda z nas moze
                      urodzic dziesiecioro dzieci. Ja nie moge bo jestem nieplodna.

                      Chcialabym miec wiecej dzieci bo posiadanie jednego jak mowila kamyk jest czyms
                      tak cudownym ze pragne takich chwil przezywac wiecej i wiecej. Moze uda mi sie
                      to jeszcze raz? Zapewniam Cie ze mam wieksza satysfakcje z narodzin corki niz z
                      doktoratu, studiow itp. Satysfakcja z pracy jest niczym w porownaiu z pierwszym
                      usmiechem dziecka. Niczym niteczko.
                      • daniel40 Re: Dużo dzieci - why ? 22.03.06, 20:15
                        .

                        Zapewniam Cie ze mam wieksza satysfakcje z narodzin corki niz z
                        > doktoratu, studiow itp. Satysfakcja z pracy jest niczym w porownaiu z pierwszym
                        > usmiechem dziecka. Niczym niteczko.
                        Dla ciebie na pewno, ale to tylko twoja subiektywna opinia. Nie pisz nigdy w
                        imieniu wszystkich, bo nie jesteś pępkiem świata. Dla niektórych nie ma nic
                        piękniejszego niż satysfakcja z pracy, rozwijania swoich pasji, kariery naukowej.
                        • niteczka13 Re: Dużo dzieci - why ? 23.03.06, 09:51
                          daniel40 napisał:

                          > .
                          >
                          > Zapewniam Cie ze mam wieksza satysfakcje z narodzin corki niz z
                          > > doktoratu, studiow itp. Satysfakcja z pracy jest niczym w porownaiu z pie
                          > rwszym
                          > > usmiechem dziecka. Niczym niteczko.
                          > Dla ciebie na pewno, ale to tylko twoja subiektywna opinia. Nie pisz nigdy w
                          > imieniu wszystkich, bo nie jesteś pępkiem świata. Dla niektórych nie ma nic
                          > piękniejszego niż satysfakcja z pracy, rozwijania swoich pasji, kariery
                          naukowej.

                          Kompletnie mnie nie zrozumiałeś Danielu ! Nie wartościuję i nie porównuje
                          kariery zawodowej i kariery rodzinnej i nie pisze w imieniu wszystkich a tylko
                          we własnym.
                          Wyraziłam natomiast subiektywna (i pewnie prowokacyjną) opinię, że ŁATWIEJ jest
                          wyłącznie rodzić i wychowywac duża gromadkę dzieci niż łączyć karierę zawodową
                          z urodzeniem i wychowaniem nawet 1-2 dzieci. Mało tego - rodzenie dzieci jest
                          właściwe i dostępne właściwe dla wszystkich kobiet - to załatwia instynkt i
                          biologia; natomiast generowanie sukcesu w pracy zawodowej czy naukowej wymaga
                          predyspozycji i talentu (nie pisze o patologiach - typu ktoś komuś ułatwia
                          karierę....). Słowem trywializując - każda pani doktor/dyrektor itp. może być
                          mamą ale nie każda mama może być doktorem/dyrektorem .... I o to mi chodziło.
                          • daniel40 Re: Dużo dzieci - why ? 23.03.06, 13:49
                            niteczka13 napisała:


                            >
                            > Kompletnie mnie nie zrozumiałeś Danielu ! Nie wartościuję i nie porównuje
                            > kariery zawodowej i kariery rodzinnej i nie pisze w imieniu wszystkich a tylko
                            > we własnym.
                            Ja również piszę tylko i wyłącznie we własnym imieniu. Nie napisałem wcale, że
                            kariera zawodowa czy naukowa jest ZAWSZE ważniejsza od rodzinnej. Napisałem
                            tylko, że dla NIEKTÓRYCH kariera zawodowa, naukowa czy inne pasje są
                            najważniejsze. Zarówno dla mnie jak i mojej partnerki kariera zawodowa oraz
                            pielęgnowanie swoich pasji jest równie ważne jak nasza córeczka.
                        • aurita Re: Dużo dzieci - why ? 24.03.06, 22:08
                          nie bardzo rozumiem: "Nie pisz nigdy w imieniu wszystkich, bo nie jesteś pępkiem
                          świata."
                          Kto i kiedy pisal w imieniu wszystkich?? kto sie uwaza za pepek swiata?
                          Jak fajnie jest umiec czytac...
                          • daniel40 Re: Dużo dzieci - why ? 26.03.06, 18:06
                            Napisałaś:" Satysfakcja z pracy jest NICZYM w porównaniu z pierwszym uśmiechem
                            dziecka. Niczym, niteczko." To nie jest bezstronna opinia. Trzeba było napisać
                            tak: Satysfakcja z pracy jest DLA MNIE NICZYM w porównaniu z pierwszym uśmiechem
                            dziecka. Taa, umiejętność jasnego formułowania myśli i czytania ze zrozumieniem
                            to naprawdę fajna sprawa, więc może spróbujesz ją posiąść:)
                            • aurita Re: Dużo dzieci - why ? 27.03.06, 22:20
                              Napisalam takze ze jestem nieplodna. Czy to tez napisalam w imieniu ludzkosci? w
                              Twoim imieniu?
                              Opinia nie moze byc bestronna. Przemysl to sobie :)

                              Nie pouczaj ludzi co i kiedy maja pisac. Wyglada to malo powaznie, niegrzecznie
                              i traci troche... smarkateria.
                              Tak czytanie to wielka rzecz a rozumienie podstawowych pojec.....
                              • daniel40 Re: Dużo dzieci - why ? 28.03.06, 01:42
                                aurita napisała:

                                > Napisalam takze ze jestem nieplodna. Czy to tez napisalam w imieniu ludzkosci?
                                > w
                                > Twoim imieniu?
                                A w którym miejscu ci to zarzuciłem?
                                > Opinia nie moze byc bestronna. Przemysl to sobie :)
                                Nie napisałem, że opinia nie może być bezstronna, tylko, że TWOJA opinia nie
                                jest bezstronna.

                                > Nie pouczaj ludzi co i kiedy maja pisac. Wyglada to malo powaznie, niegrzecznie
                                Nie narzucaj ludziom swoich poglądów. To mało poważne i niegrzeczne.
                                > i traci troche... smarkateria.
                                Dobrze, że wspomniałaś o smarkaterii. Twoje posty coraz bardziej przekonują
                                mnie, że sama jesteś jej przedstawicielką:) A ten doktorat z nauk ścisłych to,
                                niestety, tylko w swerze twoich marzeń:)

                                • aurita Re: Dużo dzieci - why ? 28.03.06, 09:01
                                  ROTFL
                                  • daniel40 Re: Dużo dzieci - why ? 28.03.06, 19:27
                                    LOL
              • k_j_z Re: Ja o tym napisałam 20.03.06, 07:28
                nie wszystkie na najwyższe oceny, ale większość.
                W przerażjącej większosci w weekendy.
                Co ci się nie zgadza?
                o, że ktoś może być sprawniejszy logistycznie a ktos mniej?
          • mako69 Re: I jeszcze jedno 19.03.06, 18:31
            moja droga nie bardzo mnie interesuje utrzymywanie z moich podatków w formie świadczeń rodzinnych twoich dzieci, możesz ich mieć ile tylko dasz radę utrzymać bez moich podatków. Ja mam swoje dzieci i wolę przeznaczać podatki, które są i tak bardzo wysokie na coś innego niż twoje macierzyństwo
      • ar11 Re: I jeszcze jedno 12.04.06, 10:40
        Może nie na temat, ale rodzice rodziców to dziadkowie - nie "dziatkowie". Są
        dziatki ale to trochę inna inszość.
    • zazulka.1 Re: Ile wypada mieć dzieci? 19.03.06, 15:34
      Przy pensji 900zł na rodzinę to się chyba otrzymuje jakąś pomoc od państwa. Nie
      znam sie na tym ,ale wiem że można dostać jakieś ubrania ,żywność, pieniądze na
      węgiel. Dzieciaki mogą mieć sponsorowane obiady w szkole ,książki. Może tak
      sobie dają radę . Bo inaczej to ja sobie tego poprostu nie wyobrażam.
      • kol.3 Re: Ile wypada mieć dzieci? 19.03.06, 19:53
        Najbardziej mnie rozbawiło jak autorka napisała, że oszczędza na knajpach i
        markowych ciuchach. Albo rodzice jej dokładają krocie, albo ona w ogóle nie wie
        ile co kosztuje. Mamy jedno dziecko, pracujemy oboje z mężem, a knajpy są
        niezmierną rzadkością tak jak i markowe ciuchy.
    • barabara6 Re: Ile wypada mieć dzieci? 19.03.06, 20:22
      Zawsze jest jakiś powód, żeby nie mieć dziecka
      Studia, brak mieszkania, bezrobocie...
      Z drugiej strony, mnie też trafia szlag, gdy czytam o 13 spalonych dzieciach (2
      sie uratowało, bo było w szkole)
      Może gdyby gość nałożył kilka razy kondoma to mieliby 2 czy 3 i reszta nie
      spłonęłaby żywcem
      I codziennie widzę w drodze do pracy dzieci spłodzone, ale bezpańskie
      No więc moim zdaniem ta dyskusja jest trochę bez sensu. Ci, co chcą mieś
      dzieci - będą je mieli
      Ci, co nie chcą - zawsze znajdą dojście
      A mitomanką (tfu, "matką") się nie przejmować. Ten post napisał pewnie jakiś
      niedopieszczony LPR-uch. Bo dojrzała kobieta, matka i żona, nie będzie się
      przejmować opinią otoczenia - po prostu urodzi - i już!
    • mikimat Gdzie wyście to wszystko wyczytali? 20.03.06, 09:31
      Wczoraj przeczytałam list "ile wypada mieć dzieci" i byłam mile zaskoczona,że
      ktoś stanął po stronie rodzin wielodzietnych.Dzisiaj jak poczytałam forum to
      jestem w szoku.
      Po pierwsze:pani która pisze nie posiada gromadki dzieci i niewiadomo czy
      kiedykolwiek będzie ją posiadać.Nie ma kłopotów finansowych,może im się nie
      przlewa,ale dzieci mają wszystko.Skąd więc aluzje,że jest
      nieodpowiedzialna,pożycz pieniądze,pasożytuje na innych?Nawed jeżeli pomaga jej
      rodzina jak niektórzy "wyczytali" to nie wasza sprawa.A co do odpowiedzialności
      to jest wręcz przciwnie,bo jak napisała na forum to wcześniej zarobiła
      pieniądze,żeby teraz zajmować się dziećmi i co w tym złego?
      po drugie:problem o którym pisze w naszym kraju jak widać po Waszych postach
      istnieje.Rodzina wielodzietna to jest jednoznaczna z rodziną
      patologiczną.Wszystkie dzieci z "przypadku" pałętają się po domu, a zapracowana
      i nieszczęśliwa matka płacze w poduszkę bo nie spełniła się zawodowo, nie
      zrobiła kariery i nie napisała doktoratu.
      po trzecie:dlaczego mieszacie w to politykę i od razu przypożądkowujeci autorkę
      do jakiś partii?gdzie to jest napisane do jakiej partii należy?
      Ludzie czytajcie to co jest napisane,nie dodawajcie własnych błędnych i często
      krzywdzących faktów.Pozdrawiam bardzo autorkę i panią,która ma sześcioro
      dzieci,bo chyba tylko ona zrozumiała treść listu.
      • kotekkk Re: Gdzie wyście to wszystko wyczytali? 20.03.06, 11:02
        gdzie można znaleźc ten list?
        chciałabym go przeczytać
        • mmoni Re: Gdzie wyście to wszystko wyczytali? 20.03.06, 11:49
          Był w ostatnich Wysokich Obcasach, ale tylko w drukowanej wersji.
    • nisar Re: Ile wypada mieć dzieci? 20.03.06, 11:36
      A ja niestety pewnie wsadzę kij w mrowisko i zostanę (wirtualnie) oskalpowana,
      ale uważam, że "gromadka" dzieci to kompletny brak odpowiedzialności WOBEC TYCH
      DZIECI.
      Znam kilka rodzin posiadających rzeczoną "gromadkę", żadna nie jest
      patologiczna, ale...
      Siłą rzeczy (oraz czasu i siły rodziców) wyznaczane są w tych domach priorytety
      i głównie one są załatwiane. Na resztę nie starcza: czasu, siły, energii,
      możliwości pomyślenia itd.
      Przykłady? Ależ proszę.
      Dba się o jedzenie tych dzieci, ale już nie wszędzie o ich rozwój - koleżanka
      Młodej z rodziny wielodzietnej do dziś (sic!) ma problemy z płynnym czytaniem.
      Nikt niczego z tym nie próbuje zrobić. Dziewczynka ma czworo młodszego
      rodzeństwa i siłą rzeczy musi sama pomóc przy nich, a nie oczekiwać uwagi dla
      siebie.
      W innej rodzinie na zebrania w szkole do chłopca z klasy VI nigdy nie
      przychodzi nikt. co gorsza nikt nie przychodzi także na szkolne święta,
      zakończenia roku itd. Rodzice chodzą do młodszych dzieci, bo on już duży i tego
      tak nie oczekuje.
      I tak dalej.
      Żeby było jasne: nie pogardzam rodzinami wielodzietnymi, ale uważam, że tak jak
      zaniedbane bywają dzieci z rodzin b. zamożnych, gdzie rodzice głównie siedzą w
      pracy, podobnie rzecz się ma często w rodzinach wielodzietnych, gdzie jedna
      robota goni drugą, choroby idą falą po całej rodzinie i naprawdę nie ma czasu
      na to, żeby usiąść z nastolatką i spokojnie z nią porozmawiać o tym co myśli i
      czuje.
      • gilvicente Re: Ile wypada mieć dzieci? 20.03.06, 12:30
        www.cpo.org.pl/rodzinarodzinie/rodzina_wysz_rez_zawans.php?wojewodztwo=22&miejscowosc=&wysokosc_dochodow=&il_dzieci=5&pomoc=&Submit2=szukaj

        To wybrałam tak przykładowo rodziny z pięciorgiem dzieci, brakuje im przede
        wszystkim żywności i pracy
        Na tej stronie jest zarejestrowanych ponad 600 rodzin których sytuacja jest
        potwierdzona
        Ja staram się czasami coś wysłać rodzinie, która ma 11-cioro dzieci

        Nie chcę już komentować innych wypowiedzi a szczególnie pani z sześciorgiem
        dzieci bo jej wypowiedzi w beztroskim tonie są najbardziej niepoważne
        • gilvicente Zachęcam do pomocy 20.03.06, 12:34
          www.cpo.org.pl/rodzinarodzinie/rodzina_wysz_res.php?id=607&Submit3=wybierz
      • mikimat Re: Ile wypada mieć dzieci? 20.03.06, 12:43
        Masz rację, takie przypadki są bardzo częstę,ale u nas w kraju się wszystko
        generalizuje i to właśnie wyczytałam z listu.Ludzi najczęściej ocenia się po ich
        zarobkach.A jak ktoś nie narzeka, a nawet jest zadowolony to już musi z nim coś
        być nie tak.Myślę,że ten list powinnien być skierowany do tych,którzy dobrze
        zarabiają,a wiecznie nie wystarcza im do pierwszego. Chciałabym dodać jeszcze
        kilka słów do osób,które pisały o pasożytowaniu na dzidkach,wykorzystywaniu ich
        itd.My z mężem oboje pracujemy,pensje mamy całkiem przeciętne,ale nigdy nie
        mieliśmy problemów finansowych.Jednak przez kilka dobrych lat nie kupowałam moim
        dziecią nic do ubrania bo wszystko dostawały po dzieciach starszej siostry i
        poprostu nie musiałam, dostawały też zabawki z których tamci wyrośli,no i ciągle
        jakieś od znajomych,którzy do nas przychodzili.Mama często zaprasza nas na obiad
        i wyjeżdżamy od niej z siatami jedzenia.Piecze bułeczki,chlebek,robi
        konfitury,pierogi.Czasami przez tydzień nie kupuję prawie nic do jedzenia.Tato
        zawsze wetknie mi i wnuką parę groszy bo jeszcze pracuje.I rodzice są
        przeszczęśliwi,że mogą coś dla swojej rodziny zrobić.Czują się potrzebni,a my
        dzięki temu oszczędzamy całkiem niezłe pieniądze za które na wakacjach zwiedzamy
        Europę.I co w tym złego,że rodzice nam pomagają?
        • triss_merigold6 Re: Ile wypada mieć dzieci? 20.03.06, 12:54
          W tym, że rodzice pomagają (skoro chcą i mogą) nie absolutnie NIC złego. Tyle,
          że wtedy nie należy pisać o tym jak bardzo jest się samodzielnym i
          samowystarczalnym.
          Autorka list npisała w stylu "Mamy 900 zł na całą rodzinę i starcza na
          przyzwoite życie" nie dodając ile z oszczędności i rodzinnej pomocy do tego
          życia dokłada.
          IMO jak najbardziej liczba dzieci powinna być uzależniona od dochodów i
          bezpieczeństwa materialnego, strzelanie sobie kilkorga z nadzieją, że Bóg i
          dobrzy ludzie pomogą jest nieopowiedzialnościa.
          • kotekkk Re: Ile wypada mieć dzieci? 20.03.06, 13:10
            odpowiadając na pytanie: Ile wypada mieć dzieci - tyle ile chcemy bo to nasza
            sprawa i tyle ile mozemy samodzielnie wychowac i UTRZYMAC - niestety.

            pomoc rodziny powinna być tylko milym dodatkiem( a co będzie kiedy twoi rodzice
            będą wymagali pomocy bo się po prostu zestarzeją?) a wyciąganie ręki po pomoc
            państwa pozostawiam bez komentarza
            • mikimat Re: Ile wypada mieć dzieci? 20.03.06, 13:28
              I to jest właśnie najpiękniejsze w posiadaniu rodziny,że moi rodzice teraz mi
              pomagają, bo to lubią i mają takie mozliwości,ale wiedzą też,że jak tylko
              zachorują lub w inny sposób potrzebują mojej pomocy to zawsze im pomogę.I w ten
              sposób nikt z nas nigdy nie zostanie sam
              P.S o jakiej pomocy państwa piszesz,bo nikt o nią nie prosi
          • mikimat Re: Ile wypada mieć dzieci? 20.03.06, 13:22
            Ale nikt nigdy nie pisał,że strzelanie sobie dzieci z nadzieją,że będzie dobrze
            nie napisał i nie jest to nawet temat do dyskusji.A co do autorki to my nic o
            niej nie wiemy,żeby ją krytykować,a wręcz przeciwnie należy chwalić,że sobie
            radzi.Wszyscy krytykanci z forum zareagowali tak jakby autorka napisała:Ludzie
            pomocy narobiłam sobie dzieci inie mam ich teraz jak wyżywić,przekażcie mi swoje
            ciężko zarobione pieniądze,a ja sobie wtedy strzelę jeszcze jednego dzieciaka.To
            co niektórzy tu napisali to tak jakby wogóle nie czytali listu.Przez nich
            przemawia chyba tylko zazdrość,że ktoś sobie lepiej radzi chociaż ma mniej.Może
            autorka ma pole z ziemniakami,marchewką i innymi warzywami z których robi zapasy
            na całą zimę i codziennie gotuje obiady,może piecze własne bułeczki,albo
            znajduje inne sposoby na oszczędzanie.Na wakacje może jadą na 4-5 dni nad morze
            pod namiot,albo na przykład do zaprzyjaźnionej rodziny.Do tego czasem nie trzeba
            mieć góry pieniędzy tylko wyobraźnię,a najważniejsze jest żeby dzieciaki miały
            wakacje i pobyły razem z rodzicami.Czy to,że ktoś nawet w drudnej sytuacji
            dobrze sobie radzi i nie narzeka zawsze musi spotkać się z krytyką?Dlaczego u
            Nas dopóki wszyscy narzekamy to jest o.k?
            • kotekkk Re: Ile wypada mieć dzieci? 20.03.06, 13:30
              nie pisałam wyłącznie o autorce. Myśle że na forum poruszono ogólniejszy problem
              Tak wiec podtrzymuje swoje zdanie :)
              pozdr.
              • aga302 Re: Ile wypada mieć dzieci? 20.03.06, 14:00
                Po przeczytaniu postu niteczki13 byłam zbulwersowana jej stwierdzeniem, że
                posiadanie dużej rodziny może być ucieczką od innych problemów życia, pracy,
                kariery. Ale po przemyśleniu musze stwierdzić, że coś w tym jest !
                • kol.3 Re: Ile wypada mieć dzieci? 20.03.06, 20:28
                  Rodzice są szczęśliwi, że mogą pomóc - napisał ktoś powyżej. Jedni są
                  szczęśliwi, inni są zmuszeni. Znam przypadki kiedy mamusie fundują sobie
                  gromadkę dzieci a potem wiadomo - pieniędzy nie ma i starzy rodzice muszą pomóc
                  finansowo choć im się wcale nie przelewa, albo 70 letnia schorowana babcia musi
                  zakasać rękawy, bo grupka pociech czeka aż babcia ugotuje, nakarmi, przewinie
                  co młodsze, popierze, poprasuje, bo rodzice w pracy. Nie mam nic przeciw
                  rodzinom wielodzietnym, ale trzeba mierzyć siły na zamiary.
                  • mikimat Do kol.3 21.03.06, 13:47
                    Zaczęłaś tą dyskusję od postu w którym napisałaś,że:
                    -dziewczyna chce mieć więcej dzieci,a rodzina ją od tego odwodzi- gdzie ty to
                    wyczytałaś,bo ja dokładnie przeanalizowałam list i nie ma tam nic na temat
                    rodziny.Kłamałaś.
                    -wyciągasz wnioski,że rodzina lub teściowie finansują wnuki-skąd te
                    przypuszczenia,nigdzie nie jest napisane np."rodzice mi pomagają",więc znowu
                    wprowadzasz innych w błąd.Nie twój interes skąd autorka ma pieniądze, a nawet
                    jeżeli ma je od rodziny to także nie Twoja sprawa.Może rodzice jej pomagają z
                    własnej woli może nie,może ona żyje w małym miasteczku lub na wsi,a tam są
                    zupełnie inne realia niż w dużym mieści.Dlaczego na podstawie własnych niczym
                    nie potwierdzonych wymysłów zarzucasz autorce,że jest nieodpowiedzialna,a przy
                    tym rozpętujesz dyskusję,nie na temat samego list i problemu w nim zawartego
                    tylko na temat własnych przypuszczeń i insynuacji.Jesteś jedną z tych osób, o
                    których pisze autorka,którzy oceniają ludzi na podstawie portfela(nieznając
                    nawet do końca jego zawartości)
                    • kotekkk Re: Do kol.3 21.03.06, 14:19
                      autorka "jaautorka" bązd osobba która sie za nią podajawała napisala że
                      rodzice im pomagają.
                      Przeczytaj dokladnie wszystkie posty zanim się wypowiesz - dyskusja zresztą
                      potoczyła sie tak, ze ludzie zaczeli dyskutowac o problemie jakim jest brak
                      odpowiedzialności ludzi którzy decydują sie na dużą ilość dzieci nie mając do
                      tego warunków.
                      • mikimat Re: Do kol.3 21.03.06, 14:27
                        Ale kol.3 nie wyciągała wniosków z dyskusji,tylko postawiła swoją tezę na
                        podstawie listu.A autorka nie pisze,że rodzice ją utrzymują.Twoje dzieci nie
                        dostają żadnej kasy od dziadków?Co to ma wspólnego z odpowiedzialnością?
                        • kotekkk Re: Do kol.3 21.03.06, 14:43
                          nie moje dzieci nie będą dostawać pieniędzy od dziadków.
                          Bo to pytanie chyba zostało skierowane do mnie.

                          A co do autorki listu... zazceliśmy omawiać ogólniejszy problem i wyniknęła
                          ciekawa dyskusja.
                          list był tylko pretekstem.


                          ps. naprawdę myślisz że za 900zeta utzrymasz 4osobową rodzinę włązcajac to
                          potzrzeby kulturalne i edukacyjne na podst. poziomie?
                          • mikimat Re: Do kol.3 21.03.06, 18:36
                            A jakiej edukacji i kultury potrzebują maleńkie dzieci?
                            Jeżeli dzieci nie głodują(a jest wręcz przeciwni) i nie dzieje się im krzywda to
                            nie jest moja sprawa(ani nikogo innego) za ile i z czego utrzymuje się rodzina.
                            • mama_kotula Re: Do kol.3 22.03.06, 23:11
                              mikimat napisała:
                              > A jakiej edukacji i kultury potrzebują maleńkie dzieci?

                              Choćby zakupu kilku książeczek raz na jakiś czas. Zakupu kredek (tak, już
                              roczne dziecko może rysować), bloku czy gry planszowej bądź loteryjki. Pójścia
                              do teatrzyku lalkowego.
                              Można bez tego przeżyć, oczywiście.
                              Ale dla mnie stwierdzenie, że "jeśli dzieci nie głodują to jest ok" to jakaś
                              paranoja. Wszak nie samym chlebem człowiek żyje.
                              I jestem zdania, że za 900 zł nie sposób utrzymać 4-osobowej rodziny, o ile nie
                              mówimy tu o życiu na skraju nędzy.
                              • mikimat Re: Do kol.3 23.03.06, 10:36
                                Ale dlaczego cały czas zakładasz,że autorka i jej dzieci żyją na skraju
                                nędzy?Sama pisze,że tak nie jest.Zresztą myślę,że gdyby tak było to podjęłaby od
                                razu pracę,bo przecież nie poto studiowała,żeby teraz głodzić rodzinę.Tu chodzi
                                raczej o wybór czy żyć na zupełnie przeciętnym poziomie,czy oddać dzieci do
                                żłobka i widywać je po 3,4 godziny dziennie,ale za to mieć luz
                                finansowy.Myślę,że autorka pisze o zupełnie małych dzieciach
                                (pamapersy,szczepionki),które w pierwszym roku życia nikogo tak bardzo nie
                                potrzebują jak mamy(oczywiście nie każdy ma taką możliwość,ale dużo mam ma,lecz
                                nie wyobraża sobie życia na troche niższej stopie).Nie pisze,że zamierza do
                                końca życia siedzieć w domu.Może jak dzieci skończą rok czy dwa lata i
                                automatycznie będą potrzbowały mniej mamy, a za to inne atrakcjie jak
                                np.teatrzyk kukiełkowy to Mama podejmie jakąś pracę.W nawiązaniach do pensji
                                chodziło chyba bardziej o zaznaczenie,że tak decyzja wiąże się z pewnymi
                                wyrzeczeniami,ale napewno nie kosztem dzieci.I myślę,że na książeczki i kredki
                                napewno autorkę stać jak potrafi wykąbinować trochę pieniędzy na wakacje nad morzem.
                                A co do wysokości pensji to tak naprawdę tysiące Polaków utrzymuje się właśnie z
                                takich dochodów.I nie są to wcale rodziny patologiczne,gdzie ojciec przpija
                                połowę pensji,ani rodziny skrajnie ubogie.Są to normalne rodziny,często z
                                wyższym wykształceniem.W większości małych miejscowości średnia pensja to trochę
                                ponad 700 zł,zarówno na stanowiskach państwowych jak i prywatnych.Często ludzie
                                z wyższym wykształceniem zarabiają 800,900 czy 1000 zł,często też są to jedyne
                                pensje w rodzinie.Za to samo stanowisko co w dużym mieście dostaje się o wiele
                                mniej pieniędzy w małym mieście.Ale też warunki i realia życia są zupełnie
                                inne.Co nie znaczy,że biedne.Dużo ludzi z taką pensją nie ma tv
                                kablowej,komórek,internetu,zciągniętych kredytów,pożyczek czy innych długów do
                                spłacania.My w dużych miastach płacimy za to wszystko automatycznie i nie
                                wyobrażamy sobie,że bez tago mozna żyć.W małych miastach nie wydaje się fortuny
                                na komunikację miejską,dojazdy do pracy,nie zostawia się niepotrzebnej kasy w
                                super marketach.No i na teatrzyki lalkowe,czy jakieś inne tez nie potrzeba
                                pieniędzy bo takich teatrzyków poprostu nie ma,nie ma też kina,czy tak
                                zwanych"kulek"dla dzieci.Jak mama karmi długo dzicko piersią, zupki gotuje z
                                własnych warzyw,ubranka ma po rodzinie i dobrze gospodaruje to wierzę,że przez
                                rok czy dwa jest w stanie żyć z takiej pensji i oczywiście nie mówię o życiu w
                                nędzy, tylko na normalnym poziomie
                                • basiabjork Do mikimat 23.03.06, 21:45
                                  Mikimat, w zupelnosci sie z toba zgadzam. Pochodze z malej wsi i wiem, ze
                                  mieszkajac w domu wielopokoleniowym, gotujac wspolnie, majac wlasny ogrod
                                  warzywny, pare kur, mozna zapewnic dzieciakom swietne dziecinstwo. Moje
                                  dziecinstwo bylo takie i takie tez dziecinstwo beda mialy moje dzieci. Nie wiem
                                  ile ich bedzie, dwojka, trojka? Poki co - robie to, o czym pisaly inne
                                  forumowiczki - zwiedzam swiat, awansuje w pracy, duzo czytam, duzo sie ucze.
                                  Tylko ze ten nowy samochod nie cieszy az tak bardzo, jesli sie jedzie nim tylko
                                  na kolacje, a nie na wycieczke za miasto z dzieciakami, ten kot chodzi jakis
                                  niedopieszczony, bo go nie glaszcza male lapki, babcie czekaja z utesknieniem
                                  na wnuki - obie jeszcze mlode i obie marzace o wnukach, dzialaja charytatywnie,
                                  zeby robic cos waznego dla innych, ale chcialyby dla nas, u nas, przy nas. Maz
                                  mowi, ze chcialby czworke... Ja nie wiem, nie mowie nie. Zaczniemy zreszta od
                                  jednego i zobaczymy jaka bedziemy rodzinka. Pewnie fajna. Pieniadze... jesli
                                  bedzie nam wystarczac na satysfakcjonujacy nas poziom zycia to nie widze
                                  problemu. Nigdy nie chcialam robic doktoratu,lubie moja prace, ale nie uwazam,
                                  ze zyje po to, zeby pracowac. Wole odwrotnie!
                                  • mikimat Re: Do mikimat 24.03.06, 07:45
                                    Nikt nie napisał tu jeszcze nic mądrzejszego.
                                  • aga302 Do basiabjork 24.03.06, 08:59
                                    Każda z nas może mieć swój pogląd.
                                    Zwracam Ci jednak uwagę, że prezentujesz jedno z wielu możliwych podejść do
                                    życia - i określanie go przez mikimat "jako najmądrzejsze" jest tak samo
                                    subiektywne jak nieprawdziwe.
                                    Zwrócę Ci tylko uwagę na dwie rzeczy. Piszesz, że Twoje babcie czekają z
                                    utęsknieniem na wnuki. Jedne czekają - inne nie czekają. Moja mama ma niewiele
                                    ponad piędziesiątkę, pracuje zawodowo w atrakcyjnym zawodzie i stawianie jej
                                    pod ścianą na zasadzie - musisz nam pomóc w wychowaniu wnuków jest dla mnie
                                    totalnie nieuczciwe.
                                    Po drugie nikt nie chce żyć po to żeby pracować. Ale jako lepszą alternatywę
                                    dla tego stwierdzenia stawiasz rodzenie/wychowanie dzieci. Chcę Ci tylko
                                    powiedzieć, że bywają zawody i prace, które wykonujesz z przyjemnością i
                                    satysfakcją. I to też jest życie ! Popieram niteczkę, że samoograniczanie się w
                                    życiu do dzieci to rodzaj ucieczki i niemożności realizowania innych ambicji !

                                    Ja na razie łączę udanie i karierę i wychowywanie mojego maluszka. Pewnie
                                    zdecydyją się na jeszcze jedno dziecko. Ale jedno-dwójka dzieci w zupełności
                                    zaspakaja moje matczyne i macierzyńskie zapędy. Nie żyje się wyłącznie po to
                                    żeby rodzić i wychowywać dzieci !
                                    • skp110 Re: Do basiabjork 24.03.06, 22:56

                                      > Pewnie zdecydyją się na jeszcze jedno dziecko

                                      WĄTPIĘ, a ich wycucany jedynak nie bedzie na pewno lepszy od tych z rodzin
                                      wielodzietnych
                                      • aga302 Re: Do basiabjork 25.03.06, 11:22
                                        skp110 napisała:

                                        >
                                        > > Pewnie zdecydyją się na jeszcze jedno dziecko
                                        >
                                        > WĄTPIĘ, a ich wycucany jedynak nie bedzie na pewno lepszy od tych z rodzin
                                        > wielodzietnych


                                        Oj czyżby jakieś kompleksy przez Ciebie przemawiały ? Jakość i styl życia każda
                                        z nas sobie może wybrać ! Ja osobiście widzę świat trochę szerzej niż
                                        pieluchy...
                                        A mój (na razie) jedynak jest wychowywany w zdroworozsądkowy i na pewno
                                        nie "wycucany" sposób.
                    • kol.3 Re: Do mikimat 21.03.06, 18:55
                      Niestety wyrzuciłam już papierowe WO i nie mogę zacytować fragmentu listu który
                      mialam na myśli, a w wersji elektronicznej nie mogę listu znaleźć. "Kłamałaś"
                      to chyba niewłaściwe słowo w tym miejscu. Nie chodziło mi o to by atakować
                      zbytnio autorkę, choć to chyba raczej ona celowo nie podzieliła się z nami całą
                      prawdą.
                • delfina77 Re: Ile wypada mieć dzieci? 26.03.06, 14:37
                  Oczywiście, że coś w tym jest:) Sama planuję dziecko i łapię się na myśli, że
                  nareszcie odpocznę od pracy i posiedzę sobie na macierzyńskim... Oczywiście
                  opieka nad dzieckiem też jest pracą ale innego rodzaju. Nie przyszłoby mi
                  natomiast do głowy rodzić szóstkę - ktoś napisał, że małe dzieci nie potrzebują
                  wiele, ale te dzieci przecież nie będą wiecznie małe i co wtedy - do beczek z
                  nimi? Czy wysłać do pracy w fabryce? Wolę mieć mniej dzieci i dać im to co
                  najlepsze (możliwość nauki w najlepszych szkołach, wakacje z rodziną itp.) niż
                  wpędzać je w biedę od samego początku życia...
                  • rude_jest_pikne Re: Ile wypada mieć dzieci? 26.03.06, 16:00
                    a dlaczego zakładasz, że jeśli masz więcej niż jedno dziecko to musisz je
                    skazywać na biedę?
                    Ja wyczytałam, ze 'posiadaczka" szóstki radzi sobie całkiem dobrze.
                    dzieci chodzą do dobrych szkół, jeżdżą na wakacje.
                    Może dziewczyna jest zaradna i dobrze sytuowana?
                    A w ogóle to nie rozumiem, dlaczego traktujecie wszystkie dzieci tak, jakby
                    kobiety były samoródkami.
                    Przecież dzieci ni e ma się w pojedynkę.
                    dziwni jesteście.
                    Niby piszecie o braku tolerancji, dla waszych poglądów, ale już innym nie
                    dajecie działać w innym stylu niz wasz.
                    Ta, co ma sześćioro nikogo nie namawiałą do tego, zeby inni mieli więcej, ale
                    każdy, kto ma jedno uważa, że to jedyna słuszna droga, bo przecież więcej dzieci
                    to prawie patologia.
                    • delfina77 Re: Ile wypada mieć dzieci? 26.03.06, 19:31
                      Spokojnie, ja pisałam o swojej sytuacji finansowej i o tym, dlaczego JA nie
                      zdecydowałabym się na szóstkę dzieci. Jeśli kogoś stać to oczywiście nie widzę
                      przeciwskazań, tylko jak ktoś zauważył, najwięcej dzieci rodzi się nie w tych
                      rodzinach gdzie powinno...
                    • niteczka13 Re: Ile wypada mieć dzieci? 26.03.06, 19:43
                      rude_jest_pikne napisała:

                      > a dlaczego zakładasz, że jeśli masz więcej niż jedno dziecko to musisz je
                      > skazywać na biedę?

                      No bo niestety tak często (nie piszę "zawsze" !) jest. Popatrz na fakty wzięte
                      z rzeczywistych badań (artykuł w ostatniej Polityce):

                      - połowie rodzin wielodzietnych w Polsce brakuje na jedzenie
                      - prawie połowa nie ma niezbędnych ubrań
                      - w rozdzinach wielodzietnych jest największy odsetek biedy
                      - 22% ojców w rodzinach wielodzietnych pije nałogowo
                      - tylko 38% procent ojców w rodzinach wielodzietnych bawi się z dziećmi

                      Mało ????
                      • skp110 Re: Ile wypada mieć dzieci? 26.03.06, 23:19
                        A gdzie miejsce na uczucie

                        A ile bogatych rodzin łączą tylko finanse?
                        A ile bogatych dzieci zarzywa narkotyki?
                        A ile bogatych dzieci chodzi obskórnie ubranych?
                        A Ile bogatych matek nie zajmuje sie dziećmi?

                        Jak Ci mało popatrz wnikliwie po bogatych sąsiadach a zobaczysz ocean patologi
                        • delfina77 Re: Ile wypada mieć dzieci? 27.03.06, 08:22
                          Niemniej jednak trzeba się dobrze zastanowić jeśli planuje się dużo dzieci, bo
                          dzieci to ogromna odpowiedzialność, nie tylko finansowa. A ludzie są w dużej
                          części po prostu nieodpowiedzialni. Często skazują własne dzieci na dół
                          społeczny
                          • skp110 Re: Ile wypada mieć dzieci? 27.03.06, 23:13
                            >Często skazują własne dzieci na dół społeczny

                            Naprzykład przez wychowanie w dobrobycie i nie przyzwyczjenie do ciężkiej pracy
                            młody człowiek szuka łatwego zarobku i wchodzi na drogę przestemstwa
                            • abra2006 Re: Ile wypada mieć dzieci? 29.03.06, 08:45
                              My z mężem nie mamy dzieci a 1000 zł nie staracza nam na miesiąc.Sama opłata
                              mieszkania wynosi 500zł.a reszta? a jeszcze żyć trzeba.
                              Nie zgodzę sie z tym że dzieci mają wszystko.Może o dwójke dzieci mają a biede
                              klepią straszną,na pewno.Chyba że facet dorabia gdzies na boku,kolejny tysiąc
                              • mikimat Re: Ile wypada mieć dzieci? 29.03.06, 10:37
                                Dlaczego wiekszość z Was ocenia innych przez pryzmat własnego "Ja".
                                -Jeżeli Ja nie utrzymam się za 1000 zł to inni napewno też nie-tylko,że ten kto
                                zarabia 2000 nie potrafi sobie wyobrazić jak można wyżyć za 1000,a ten kto
                                zarabia 5000 to za 2000 nie przeżyłby pól miesiąca itd.
                                -jeżeli Ja nie potrafie poradzić sobie z jednym i dwójką dzieci i karierą to
                                kobieta z szóstką napewno wogóle nie daje sobie rady-łatwo oceniamy innych
                                zamiast zastanowić się,że to może z nami jest coś nie tak,to może nasza rodzina
                                nie funkcjonuje tak jak trzeba.
                                -jeżli nasza babcia nie chce się zająć wnukami i nie daje im od czasu do czasu
                                jakiś pieniędzy na małe przyjemności- to jak tak jest u innych to znaczy,że
                                tamci dziadkowie są napewno do tego zmuszani i nie pozostawia się im żadnego wyboru
                                -itd,itd
                                Może zamiast tak bardzo wpatrywać się w siebie i oceniać świat przez "własny
                                obiektywizm",przyjmijy poprostu racje innych,dotyczących Ich życia.Bo każdy z
                                nas znajduje się w innym punkci,innych rzeczy do tej pory się dorobił,mieszka w
                                innych miastach i wydaje całkiem inne pieniądze na utrzymanie,ma tez inne
                                rodziny,a przede wszystkim jak widzę ma inne wartosci w życiu.Przyjmijmy,że to
                                co inni piszą to jest prawda,bo to jest ich prawda,a nie całego świata.Jeżeli
                                ktoś sobie świetnie radzi z tym co ma i świetnie dogaduje się ze swoją rodziną
                                to jakim prawem i w jakim celu inni mają to podważać?
                                • david1970 Re: Ile wypada mieć dzieci? 29.03.06, 20:23
                                  To napisz jeszcze ze 2 dodac 2 jest 5 bo tak to subiektywnie widzisz.
                                  • mikimat Re: Ile wypada mieć dzieci? 30.03.06, 11:21
                                    Życie to nie matematyka nie możesz sobie wszystkiego dokładnie zaplanować i
                                    wiedzieć z góry jaki będzie wynik
                                    • david1970 Re: Ile wypada mieć dzieci? 30.03.06, 19:50
                                      Osobiście jestem za planowaniem dzieci ....;-)
                                      • mikimat Re: Ile wypada mieć dzieci? 31.03.06, 09:04
                                        Nie chodzi mi oczywiście o planowanie dzieci,bo to jest jasne.Ale tak samo można
                                        zaplanować swojego jedynaka,jak i trzecie,czwarte czy piąte dziecko.Większ ilość
                                        dzieci nie musi opznaczać,że są to dzieci nieplanowane!Ale nie można
                                        zaplanować,że nasze dziecko nawet jak będzie jedynakiem,(którego rodziców na
                                        wszystko stać),to będzie zdrowe,mądre,pełnosprawne itd.
                        • niteczka13 Re: Ile wypada mieć dzieci? 27.03.06, 09:48
                          skp110 napisała:

                          > A gdzie miejsce na uczucie
                          >
                          > A ile bogatych rodzin łączą tylko finanse?
                          > A ile bogatych dzieci zarzywa narkotyki?
                          > A ile bogatych dzieci chodzi obskórnie ubranych?
                          > A Ile bogatych matek nie zajmuje sie dziećmi?
                          >
                          > Jak Ci mało popatrz wnikliwie po bogatych sąsiadach a zobaczysz ocean patologi

                          A co ma piernik do wiatraka ??? Ja pisałam o badaniach i statystyce w rodzinach
                          wielodzietnych. Chyba oczywiste że jest im trudniej żyć.
                          Nie przeciwstawiam też bogatych i biednych - to niemądry podział. Patologie
                          zdarzają się wszędzie, ale znów - częściej w rodzinach ubogich.
                          I chyba gubisz istotę dyskusji - idzie o to, że oprócz uczucia i miłości
                          każdemu dziecku jest potrzebne jest rozsądne minimum egzystencji. I to my
                          jesteśmy odpowiedzialne za nasze dzieci. Przerzucanie tej odpowiedzialności na
                          naszych rodziców, czy państwo świadczy...o naszej nieodpowiedzialności.

                      • rude_jest_pikne Re: Ile wypada mieć dzieci? 27.03.06, 11:22
                        to podaj jeszcze te statystyki odnosnie rodzin nie wielodzietnych i wtedy
                        bedzie porównanie.
                        Bo na razie to nie ma punktu odniesienia.


                        a statysztycznie i tak można udowodnić wszsytko.

                        Co nie znaczy, że nie zgadzam się ze zdaniem, że trzeba mieć większą wydolność
                        finansową mając więcej dzieci.
                        Ale! rzeczy nie powinny przesądzać istoty sprawy.
    • wzr1 Re: Ile więcej tym lepiej 20.03.06, 23:13
    • basiabjork Re: Ile wypada mieć dzieci? 28.03.06, 00:42
      Nie generalizujmy - ja wlasnie przygladam sie z niedowierzaniem dzieciom
      jednego z wlascicieli firmy, w ktorej pracuje. Ojciec - uczciwy czlowiek,
      genialny inznier, zaangazowany w prace, same pozytywy, dzieci - trojka. Z czego
      dwojka, powiedzmy sobie, ma problemy - narkotyki, alkohol, trudnosci na
      studiach. Dzieci pracuja dorywczo u nas w firmie robiac rozne malo w sumie
      wazne rzeczy. Aha, no i jedno ma juz trzydzieche na karku, drugie dwadziescia
      kilka lat. I ja sie teraz zastanawiam, czy:
      a. szef mial za malo dzieci, ta trojka zawsze dostawala wszystko co chciala i
      nie jest teraz przystosowana do normalnego zycia,
      b. mial ich az troje i nie poswiecal im tyle uwagi ile trzeba (choc matka byla
      zawsze w domu...)
      c.uwarunkowanie srodowiskowe, moze wrodzona podatnosc na nalogi - czy wiec taki
      czlowiek jak szef powinien miec w ogole dzieci???
      Wedlug kryteriow tej dyskusji szef ze swoim zapleczem finansowym, fajna i
      stapajaca mocno po ziemi zona, byliby idealnymi rodzicami - mogliby stworzyc
      genialna rodzine wielodzietna. A tu guzik. Dlaczego?


      • niteczka13 Re: Ile wypada mieć dzieci? 28.03.06, 08:57
        Otóż to - piszesz nie genaralizujmy, a większość dyskutujących wyciąga wnioski
        na podstawie jednostkowych przypadków i przykładów. W ten sposób żadna dyskusja
        do niczego nie prowadzi a jeśli już - to do absurdu bo np. zawsze można
        stwierdzić, że "wśród księży sa pedofile", "kierowcy autobusu piją wódkę",
        a "sąsiad X pije codziennie żonę". Jeśli w czyjejś miejscowości ktoś kradnie to
        czy można z tego wyciągac jakikolwiek wniosek ?

        Dla mnie jest rozsądne posługiwać się w dyskusji argumentami, które
        są "większościowe". Pisać o tendencjach a nie o konkretnych przypadkach
        wymykających się regułom. Chyba się trudno nie zgodzić, że prawdziwe jest np.
        twierdzenie "rodzinom wielodzietnym żyje się trudniej pod względem
        materialnym ?" Rzecz jasna można wyciągnąc jednostkowe przypadki milionerów w
        rodzinach wielodzietnych - tylko po co ?

        Moja teza w tej dyskusji była taka, że nie można być w życiu wiecznie piękną,
        bogata i młoda , że jest coś za coś czyli już poważnie i konkretnie : rodząc i
        wychowując wiele dzieci MUSISZ poświęcić inne priorytety w życiu. A ja dalej
        uważam, że dla niektórych kobiet właśnie duże ognisko domowe to jedyna szansa
        na zaistnienie, dowartościowanie i poczucie się ważną.. dla męża i właśnie
        dzieci. Może to wynika z kompleksów, braku innych uzdolnień, charakteru i
        myślenia typu - nic mi się w życiu (oprócz dzieci) nie udaje/nie uda więc
        inwestuję w dzieci i co rok to prorok.... Ja się przeciw temu buntuję.

        Duża rodzina - to duża polaryzacja obowiązków w domu. Mąż musi jakoś zapracować
        na ten dom - więc kiedy ma się zajmowac dziećmi ??? Staje się coraz bardziej
        gościem w domu. Albo pisząc wprost i brutalnie. Kiedy jest czas na spokojny i
        upojny seks przy takiej gromadce dzieci ?. Dla mnie i mojego męża - to ważne.
        Tylko nie piszcie, że nie ma z tym problemu, bo nie uwierzę. No chyba że ktoś
        ma skromne potrzeby.

        Oczywiście zawsze można znaleźć przykład, że jakaś mama urodziła piątkę dzieci
        i robi genialną karierę a ojciec przewija niemowlaka, odrabia lekcje ze
        starszymi dzieciakami i jest Casanovą w łóżku (uczciwie - ja nie znam takich
        przykładów).
        Tylko ja na ten jeden przykład, znajdę 100 - zupełnie przeciwstawnych.
      • wzr1 Re: Ile wypada mieć dzieci? 02.04.06, 16:29
        > Wedlug kryteriow tej dyskusji szef ze swoim zapleczem finansowym, fajna i
        > stapajaca mocno po ziemi zona, byliby idealnymi rodzicami - mogliby stworzyc
        > genialna rodzine wielodzietna. A tu guzik. Dlaczego?


        A jak was socjalizm ograniczyła do spraw materialnych (Niektórzy jak niteczka
        dodają jeszcze seks). Może powodem że rodzina sie sypie jest to że przykladano
        zbyt wiele uwagi do strony finansowej, albo do osiągania sukcesów - byćia
        kimś , a nie było miłości
        • niteczka13 Re: Ile wypada mieć dzieci? 02.04.06, 19:58
          Niektórym coś (być może socjalizm !) ogranicza jasność wypowiedzi....
          • wzr1 Re: Ile wypada mieć dzieci? 03.04.06, 22:36
            Wypowiedź była jasno zformułowana, że są inne sposoby myślenia niż pokazuje to
            kobieca prasa, ale d;a ludzi ograniczonych z jakiegoś powodu trudno coś takiego
            pojąć
            • niteczka13 Re: Ile wypada mieć dzieci? 04.04.06, 09:57
              wzr1 napisała:

              > Wypowiedź była jasno zformułowana, że są inne sposoby myślenia niż pokazuje
              to
              > kobieca prasa, ale d;a ludzi ograniczonych z jakiegoś powodu trudno coś
              takiego
              > pojąć

              Sformułuję ;-) to może po swojemu. Mało mnie obchodzi co pokazuje kobieca
              prasa - myślę i piszę samodzielnie. Rozumiem jednak, że o szerokich horyzontach
              myślowych i braku ograniczeń świadczą wypowiedzi typu "im więcej (dzieci) - tym
              lepiej".
              W tym momencie cieszę się jednak, że jestem z jakiegoś powodu ...ograniczona !
              Mam nadzieję, że nie zostaną wprowadzone kary za posiadanie zbyt małej liczby
              dzieci !
              • patrycja855 Re: Ile wypada mieć dzieci? 06.04.06, 20:28
                > W tym momencie cieszę się jednak, że jestem z jakiegoś
                powodu ...ograniczona !

                Twoje lenistwo ( a może i egocentryzm) za to jest nieograniczone.
                • niteczka13 Re: Ile wypada mieć dzieci? 07.04.06, 07:44
                  patrycja855 napisała:

                  > Twoje lenistwo ( a może i egocentryzm) za to jest nieograniczone.

                  Rozumiem, że wprowadziłas własnie nowa definicję lenistwa:
                  "Leniem jest ta kobieta, która rodzi mniej niż trójke dzieci"
                  Jestem pod wrażeniem Twojej przenikliwości!

                  Dzieci są wspaniałe, ale naprawdę smutnym jest jeśli są jedynym powodem do dumy
                  i satysfakcji. Jako patentowany leń mam tą przewagę, że mam satysfakcję i z
                  dziecka i z pracy.
                  • patrycja855 Re: Ile wypada mieć dzieci? 07.04.06, 23:52
                  • patrycja855 Re: Ile wypada mieć dzieci? 08.04.06, 00:00
                    > Dzieci są wspaniałe, ale naprawdę smutnym jest jeśli są jedynym powodem do
                    > dumy

                    Nie jeżeli jest jeden powód do dumy to już jest dużo a na pewno nie jest smutno

                    > Jako patentowany leń mam tą przewagę, że mam satysfakcję i z
                    > dziecka i z pracy

                    Od razu przychodzą na myśl dwa pytanka
                    Z czego jest większa satysfakcja. Czy inni mają też satysfakcje z twojej pracy.

                    Ciekaw jestem skąd przekonanie, że należy zrezygnować z pracy zawodowej, jeżeli
                    mówi się coś "negatywnego" o pracy zawodowej kobiet to jako negacja
                    feministycznego hasła - karjera zawodowa przed rodzina, lub kosztem rodziny
              • anu_anu Re: Ile wypada mieć dzieci? 09.04.06, 15:34
                Moja mama mawiała: nie dasz dziecku czegoś - czego nie masz.
                I nie miała na myśli wyłącznie spraw materialnych. Jeżeli chcesz dać dziecku
                szczęście - musisz być szczęśliwa, chcesz przekazać spokój - bądź spokojna.
                Nie da sie nauczyć tolerancji - gdy się krytykuje każdy pogląd inny niż mój ani
                nauczył łagodności poprzez codzienne lanie.
                Dla niektórych z nas szczęście oznacza jedno dziecko, dla niektórych brak
                dziecka, a dla niektórych dzieci powinno być kilkoro. Nikomu nic do tej decyzji.
                Bo każdy musi sam zdefiniować swoje szczęście. Czasy, w których inni wiedzieli
                lepiej co jest dla mnie dobre - na szczęście już minęły.
                • wzr1 Re: Ile wypada mieć dzieci? 09.04.06, 23:25
                  > Bo każdy musi sam zdefiniować swoje szczęście. Czasy, w których inni wiedzieli
                  > lepiej co jest dla mnie dobre - na szczęście już minęły.

                  A czasy w których każdy jest przemądrzały i nikogo nie chce nawet słuchać
                  obfitują w niesamowita ilość ćpunów, alkocholików i łajdaków maści wszelakiej.
                  Jedynak dla matki jest wygodny (leń nazwie to szczęściem), ale czy jedynak w
                  dorosłym życiu będzie szczęśliwy, albo czy otoczenie jedynaka będzie z niego
                  zadowolone?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka