Dodaj do ulubionych

List tygodnia

01.04.06, 10:00
Coz, mylenie prostoty z prostactwem jest powszechne...
Obserwuj wątek
    • idatidat Re: List tygodnia 01.04.06, 23:30
      Seriale składają się z samych stereotypów, bo muszą trafić do niewybrednego
      odbiorcy.
      Ale coś w tym jest. Czy przypadkiem, to nie tak, że - nie obrażając nikogo -
      sami pracujemy i zarabiamy na te stereotypy? Pracuję w dziale z 10 kobietami.
      Wystarczy spędzić wśród nich pół godziny i posłuchać: o czym i jak rozmawiają,
      żeby bezbłędnie wskazać, które pochodzą z mniejszych miejscowości, chociaż
      większość spędziła w dużym mieście większą część swojego dorosłego życia.
      I czemu tak jest? Czy to są wyjątki?, czy o wyjątkach pisze Pani Małgorzata? A
      może wszyscy za mało wymagamy od siebie i za mało nad sobą pracujemy?
    • ereshkigal Brawa ..... 02.04.06, 01:51
      dla autorki listu za łamanie stereotypów ....to rzeczywiście dość powszechny
      problem w naszym kraju ...trzeba z tym walczyć ...tylko tak dalej :)
    • yaponka Re: List tygodnia 02.04.06, 09:54
      To o czym pisze autorka to wyjątki, z resztą wydaje mi sie, że i tak
      przesadzone (Paryż i kółko gospodyń wiejskich???)
      • jojosto Re: List tygodnia 02.04.06, 11:31
        pochodze z miasta a od dziecka jezdze na wakacje, weekendy na wies, tam
        wypoczywam i otoczona przyroda nabieram energii do zycia
        i musze stwierdzic, ze niestety przytaczane w serialach stereotypy to w
        wiekszosci prawda
        mam raczej zle doswiadczenia z mieszkancami wsi jesli chodzi o mentalnosc
        (wszystko pod dyktando ksiedza) z higiena niestety (zwyczaj kapieli raz w
        tygodniu, w sobote), moda (choc to dla mnie nie ma wiekszego znaczenia) a juz
        przed wszystkim stosunkiem do zwierzat, zarowno tz. gospodarskich jak i pupilow
        domowych, rozumianych tak przez ludzi z miasta. Brutalnosc, obojetnosc, brak
        podstawowej opieki weterynaryjnej, brak zwyklego ciepla, ktorym zwierzeta mozna
        obdarzyc - te psy na lancuchach, niektore gdzies w polu pilnujace ziemiakow,
        karmione raz na tydzien, te wychudle konie juz nie przydatne z powodu swojej
        starosci do pracy na roli, koty umierajace pod kolami samochodu to sa obrazki
        jakie pamietam i kojarze wlasnie ze wsia...
        Widac to, o czym pisze pania Malgorzata to wyjatki potwierdzajace regule
        • winka53 Re: List tygodnia 02.04.06, 18:15
          <i o co ten krzyk?
          wies jak wies...przepasc miedzy wsia i miastem byla ,jest i bedzie ....
          sama prawda...sloma z butow....
          • ugly_bad Re: List tygodnia 02.04.06, 19:19
            skoro na wsi tak be, sloma nam z butow wystaje, smierdzimy i nie dbamy o
            zwierzatka - to ja sie pytam: po jaka cholere zasrana warszawka przyjezdza na
            moja wies? stawia sobie warszawka dom obok domu, smieci wyrzuca do mojego lasu,
            halasuje, robi imprezy, chodzi srodkiem mojej wiejskiej drogi udajac swieta
            krowe. a ja musze musze udawac, ze wszystko jest ok i nie moge warszawce
            miastowej zwrocic uwagi, bo to pany przyjechaly na wioche i trzeba wokol
            panstwa skakac... kiedys moj bylo (na szczescie) szef stwierdzil, ze to chyba
            dobrze, ze miasto sie sprowadza na moja wies, bo pracy i zajecia dzieki temu
            mamy duzo. a ja mu odpowiedzialam, ze zadowolona bym byla gdyby tak warszawka
            zostala sobie w Warszawie, a nie przyjezdzala na moja wies, obrazala mnie i
            ponizala. denerwuje mnie stereotypowe myslenie "miastowych" i nie zamierzam byc
            mila dla warszawki pomieszkujacej na mojej wsi, nie zamierzam tolerowac
            buractwa warszawki, brudu, ktory warszawka ze soba przywozi i beznadziejnego
            nawyku warszawski - tzn. smiecenia w moim cudownym wiejskim lesie...
        • ermo Re: List tygodnia 02.04.06, 20:56
          jaaasne, znacznie wieksza humanitarnosc cechuje "wielkodusznych"
          wielkomieszczan, swiadcza o tym te wszystkie pieski, ktore po zakonczeniu
          kazdego sezonu letniskowego zdychaja przywiazane do drzew, slupow, etc... albo
          tych, ktore koncza w lesie po Bozym Narodzeniu, bo sie Waszym rozpuszczonym
          dzieciaczkom znudzily... niech wspomne jeszcze i o wiejskich psach, ktore
          wariuja od huku petard wystrzeliwanych w sylwestra, bo przeciez sylwka to trza
          hucznie, nawet w lesnej gluszy... obluda, krotkowzrocznosc, buractwo i sloma z
          butow owszem - ale ludzi z "miast" i tej "najwiekszej wsi na mazowszu"...
          • nisar Re: List tygodnia 03.04.06, 11:55
            Słonko "największa wieś na mazowszu", jak piszesz, to istotnie dzisiaj bardziej
            wieś niż stolica.
            Tylko zastanówmy się dlaczego?
            Otóż dlatego, że rdzennych Warszawiaków jest u nas coraz mniej - ludność
            napływowa - w tym właśnie z małych wiosek - stanowi coraz większy procent
            mieszkańców stolicy. Wystarczy popatrzeć na drogi wyjazdowe z Warszawy w piątek
            późnym popołudniem: "Warszawiacy" jadą do domu.
            I teraz brutalnie: wszyscy mieszkańcy wsi wyrzekają na "warsiawkę", ale wszyscy
            którzy mogą, pchają się tutaj drzwiami i oknami. Zostańcie sobie spokojnie u
            siebie na wsi! Dopiero wtedy będzie można oceniać Warszawę i Warszawiaków. Na
            razie oceniacie Warszawę i swoich ziomków, których u nas niestety coraz więcej.
            • ugly_bad Re: List tygodnia 03.04.06, 13:31
              Warszawka pcha sie na wiec, wioska pcha sie do warszawki. rownowaga musi byc
              zachowana. Tylko, ze jak wioska jedzie do warszawy, to nie wiezie ze soba
              swoich smieci i nie wyrzuca ich na srodku Marszalkowskiej badz tez chodnika.
              jak wioska jedzie do warszawki, to nie chodzi sobie srodkiem Marszlakowskiej
              jak swieta krowa. No i jak wioska jedzie do warszawki, to nie sra warszawce
              pomiedzy budynkami.
              • nisar Re: List tygodnia 03.04.06, 13:50
                Po pierwsze, podejrzewam że nie wszyscy Warszawiacy tak się zachowują na wsi.
                Po drugie, podejrzewam, że takie postrzeganie "tych z Warszawy" wynika z Twoich
                sporych kompleksów - moje obserwacje na temat "tych z Warszawy na wsi" są
                krańcowo odmienne od Twoich - co nie wyklucza możliwości znalezienia się w tej
                grupie chamów, tacy są wszędzie.
                Po trzecie, przykro mi, ale takiego brudu i śmiecenia jak widać na wsiach, nie
                widać w Warszawie nigdzie.
                I po czwarte w końcu: mieszkam w Warszawie i WIEM jak zachowują się tu ludzie
                spoza niej. Zapewniam Cię, że jakkolwiek faktycznie nie chodzą środkiem
                Marszałkowskiej (bo dostaliby się pod tramwaj, który tamtędy jeździ :)) to ich
                zachowanie jest rażące.
                I jeszcze jedno: nie mam stałych kontaktów z osobami ze wsi, mam je z osobami z
                niewielkiego miasteczka, niecałe 40 km od Warszawy. I jakoś nie mogę się
                zachwycić ani manierami ani poglądami.
                A generalnie: wszędzie mieszkają różni ludzie, ani fakt bycia nawet rdzennym
                Warszawiakiem (takim "z dziada pradziada") nie nobilituje automatycznie, jeśliś
                cham; ani fakt bycia mieszkańcem wsi nie sprawia, "żeś automatycznie cham".
                Uogólnianie jest jednak niestety konsekwencją coraz dalej idącego upraszczania
                naszego życia, również w jego najważniejszych aspektach.

                A na koniec: osobą o największej kulturze osobistej, jaka pracuje u mnie w
                firmie, jest dziewczyna pochodząca z maleńkiej wioski na Mazurach. Druga
                koleżanka - rdzenna Warszawianka - przynosi nam wstyd swoim nieobyciem w
                kontaktach z klientami.
                Reguł nie ma.

                Pozdrawiam
                • ugly_bad Re: List tygodnia 03.04.06, 14:48
                  Owszem, moze nie wszyscy Warszawiacy sie tak zachowuja, ale w takim razie ja
                  mam niesamowitego pecha w zyciu, bo w mojej wiosce sami niewychowani.
                  Kompleksow na temat swojego wychowania czy wiejskiego pochodzenia raczej nie
                  mam. Patrzac na "warszawke", ktora sie "do mnie" sprowadza, to raczej dumna
                  jestem z tego, ze ze wsi jestem, a nie z miasta - bo nigdy bym sie nie chciala
                  zachowywac tak, jak miastowi, ktorzy zamieszkuja moja okolice. Przykladow
                  moglabym podac mnostwo, ale wole juz nie wdawac sie w szczegoly...
                  Rzeczywiscie brudu i smiecenia takiego jak na wsiach nie widac w Warszawie, bo
                  tak ja pisano wczesniej - warszawka przyjezdza do mnie na wiec, nad wode i
                  wyrzuca worki ze smieciami wracajac ze swej wypasionej dzialeczki rekreacyjnej,
                  jak konczy "piknikowanie" na malutkiej plazy badz tez na lesnej polanie, to nie
                  wysili sie aby zabrac ze soba puszki i butelki po browarze, tacki po zjedzonej
                  kielbasce... bo i po co?? wiesniaki niech sie ciesza z miejskiego smiecia...
                  Owszem, wiesniak nie pojdzie srodkiem Marszalkowskiej wlasnie dlatego, ze nie
                  chce sie dostac pod tramwaj. Ale jak "miastowy" przyjezdza do mnie na wiec, to
                  chodzi srodkiem mojej wyasfaltowanej (zeby nie bylo - ze jakiej polnej drozki)
                  drogi i to JA musze sie zatrzymac jak jade samochodem i musze uwazac, zeby
                  pozniej nie miec tego burka miejskiego na sumieniu, bo przeciez swieta krowa na
                  wsi jest i wszystko jej wolno.
                  Ja tez mam kontakt z ludzmi zarowno z miasta jak i ze wsi. Rzeczywiscie i tu i
                  tu znajduja sie kulturalni ludzie, wychowani, wyksztalceni i w kazdej tej
                  grupie mozna znalezc niewychowanego chama. Ale to o kobietach ze wsi K. Szczuka
                  mowi w Duzym Formacie, ze interesuje je tylko ogladanie "M jak Milosc", a nie
                  jakas konstruktywna dyskusja na powazny temat... Dlatego ja czuje sie tym
                  urazona. I wydawac by sie moglo, ze niby taka wyksztalcona osoba, a uogolnia,
                  czego robic nie powinna.
                  Tak, mieszkam na wsi, ale nie czuje, zebym byla w tego powodu gorsza od ludzi z
                  miast. I na pewno nie wystaje mi sloma z butow.
                  • jojosto Re: List tygodnia 03.04.06, 20:05
                    a ja sie pytam co Wyscie tak zeszli na Warszawke?

                    czy w Polsce jest tylko wawa i wies? nie ma innych ciekawszych miast?
                    Jak ktos slusznie zauwazyl, psy przywazywane do drzew w lesie rowniez sie
                    zdarzaja, az zbyt czesto :(
                    Jednak w miastach sterylizuje sie bezdomne psy i koty, dokarmia, dziczki,
                    prowadzi szeroko zakrojone akcje adopcyjne, wylapuje potracone, chore zwierzaki
                    i leczy (pisze z autopsji, w imieniu swoim i znajomych) a na wsiach swiadomosc,
                    ze zwierzeta to istoty czujace jest minimalna
                    • pkownacki Re: List tygodnia 04.04.06, 09:57
                      Jeszcze moj tata mial napisane w aktach pracy pochodzenie robotniczo-chlopskie i
                      wcale nie mam z tego powodu żadnych kompleksów. Klase i charakter po prostu sie
                      ma i pochodzenie nie ma tutaj żadnego znaczenia.
                      Nie będę całej miejskiej spoleczności przekreślal, z powodu Julki, Sunki czy
                      Żaby. Te imiona nie są tutaj podane przypadkowo - to tylko przyklady psów
                      przygarnietych na mojej nieduzej wsi, a wszystkie te 3 suczki zostały porzucone,
                      przywiazane w lesie.
                      Nie będę dochodził, kto to zrobił, po prostu byli to zli ludzie. Nie mi
                      dochodzic skad pochodzili. Szczeniaki porzuconej Sunki sa teraz u mnie i
                      mieszkaja na dworzu w sporej zagrodzie i nie wygladaja na smutne.
                      Napewno maja sie lepiej niz niejeden owczarek czy husky trzymany w bloku.
                      Reasumujac - wstrzymajcie sie z pochopnymi osadami, generalizowanie w każdym
                      przypadku jest przeklamaniem i prowadzi tylko do zaostrzenia sporów a nie do
                      konstruktywnych wnioskow.
                      Jednego tylko nie moge zrozumiec i bardzo mnie to zadziwia, że niektorzy
                      mieszkancy miasta przyjezdzaja na wies i zachowuja sie jakby przyjechali do
                      żywego muzeum. Gdzie wszedzie mozna im wejsc wszystko obejrzec, prywatna
                      wlasnosc nie stanowi dla nich żadnej wartosci (nawet jesli sa tabliczki). Ale ot
                      taka niektorych kultura.:)
                      • ugly_bad Re: List tygodnia 04.04.06, 10:30
                        pkownacki napisał:

                        > Jednego tylko nie moge zrozumiec i bardzo mnie to zadziwia, że niektorzy
                        > mieszkancy miasta przyjezdzaja na wies i zachowuja sie jakby przyjechali do
                        > żywego muzeum. Gdzie wszedzie mozna im wejsc wszystko obejrzec, prywatna
                        > wlasnosc nie stanowi dla nich żadnej wartosci (nawet jesli sa tabliczki). Ale
                        o
                        > t
                        > taka niektorych kultura.:)

                        pamietam te cudowne czasy, jeszcze sprzed 10 lat, kiedy to z "miastowymi" (juz
                        nie wnikam w to czy to warszawka czy co innego) mozna sie bylo nawet
                        zaprzyjaznic. Z niektorymi do tej pory nawet utrzymuje moja rodzina kontakty.
                        Ale to co teraz naplynelo na moja malutka wioske, to mozna nazwac tylko jednym
                        slowem "TRAGEDIA". Nigdy nie zapomne pani (tu niestety warszawka, musialam to
                        napisac), ktore jakies dwa lata temu przeszla sobie przez moje podworko
                        (ogrodzone, ale brama byla otwarta) i poszla na moja łąke z dwoma
                        wiadereczkami, wykopala troche czarnoziemu i hop siup wraca jak gdyby nigdy nic
                        przez moje podworko na swoja dzialeczke. Na szczescie obserwowalam jak od
                        samego poczatku i jak tylko byla w polowie drogi do swojej twierdzy to ja
                        zawrocilam ;-) I pytam co robi, dlaczego chodzi po "mojej ziemi" i sobie bierze
                        co chce. Na to wielce zdziwiona pani odpowiada: "A to jest czyjes?!?". Ot i tak
                        wlasnie wyglada mentalnosc miastowych. Przyjezdzaja i zachowuja sie jak by
                        wszystko na wsi bylo niczyje i mozna by bylo robic co sie chce. Juz nie wspomne
                        ile to razy na moje podworko wjezdzal jakis samochod (na warszawskich blachach)
                        i zakrecal sobie jak gdyby nigdy nic - pomimo tego, ze na poczatku drogi do
                        mnie stoi znak "slepa uliczka" ;->
                        A jezeli chodzi o zwierzeta - to zwierzeta na wsi musza byc trzymane na uwiezi
                        przez "miastowych". Bo to ci z miasta, jak juz wyzej wspomniano, panosza sie
                        wszedzie, chodza i zwiedzaja wlazac na cudze "wiejskie" podworka i
                        jak "wiejski" piesek pogoni to dopiero jest mnostwo krzyku i "DLACZEGO PAN/PANI
                        NIE UWIAZE TEGO PSA?!?!?!" No to ja wiaze tego psa, zeby nie miec pozniej
                        wyrzutow sumienia i problemow z powodu pogryzionego dupska (zeby yblo jasne: na
                        wlasne zyczenie!) jakiejs miastowej paniusi czy tez wyksztalconego, dobrze
                        wychowanego miastowego. Ha ha ha
                        • jojosto Re: List tygodnia 04.04.06, 21:38
                          A jezeli chodzi o zwierzeta - to zwierzeta na wsi musza byc trzymane na uwiezi
                          > przez "miastowych".

                          Tak, tak, oczywiscie tak sobe to tlumacz ...
                          • ugly_bad Re: List tygodnia 05.04.06, 09:43
                            jojosto napisała:

                            >> A jezeli chodzi o zwierzeta - to zwierzeta na wsi musza byc trzymane na
                            uwiezi
                            >> przez "miastowych".

                            > Tak, tak, oczywiscie tak sobe to tlumacz ...

                            tak, tak - tak to wlasnie sobie tlumacze i innym tez to tlumacze, mozna to
                            przeczytac w poscie. a tlumaczylam to obrazujac jak to U MNIE wyglada. a ze sa
                            tacy zwyrodnialcy, ktorzy sie pastwia nad zwierzetami bez powodu (zarowno na
                            wsi jak i w miescie) to ja juz nic na to nie poradze
            • ermo Re: List tygodnia 04.04.06, 10:08
              Slonko - a reprezentujesz ludnosc rdzennej Warszawy? Ona wlasciwie wyginela w
              powstaniu, reszta odeszla i przewraca sie w powazkowskich grobach, widzac co tu
              sie wyrabia i jakiego wrecz perioratywnego znaczenia nabralo okreslenie
              "Warszawiak", czy to w gorach czy na Mazurach. A Warszawa dzis to srednia z
              calego kraju - spotkasz tu i gorala i kaszuba, slazaka i poznaniaka, krakusa i
              mazura... Mozna wiec mowic, ze mamy tu do czynienia z postawami
              charaktersytycznymi dla wiekszosci regionow i miast w polsce, takze zapadlych
              wsi, a jesli tak, to wynik tej sredniej jest zatrwazajacy dla calego kraju.
    • dimanche Re: List tygodnia 04.04.06, 22:07
      Myślę, że scenarzystom "Na wspólnej" chodziło o to, by pokazać, jak z prostej
      dziecwzyny Żaneta przeobraża się w inteligentnaą samoświadomą kobietę - nie
      widze w tym nic złego, poza tym miała być zapewne przeciwieństwem zarozumiałej
      Beatki ze stolicy (wielkiej miłości Grzesia)
    • kapitan.kirk Re: List tygodnia 05.04.06, 10:40
      Nie ma sensu czepiać się akurat scenarzystów (i scenarzystek) serialowych, że
      hołdują obraźliwym stereotypom. Polecam wywiad z p. Szczuką z ostatniego DF:

      "- Ale kiedy miała Pani ostatnio kontakt z kobietami wiejskimi? - Chyba na
      wakacjach w Borach Tucholskich albo może w pociągu do Białegostoku. Nie
      przypominam sobie mojej ideologicznej współpracy z kobietami wiejskimi. Ale cóż,
      nie żyjemy w XIX wieku, kiedy się docierało do robotnic z ulotkami wręczanymi do
      ręki. Dziś one dostają taki zalew ulotek ze sklepów czy z kościoła, że
      informacja o tematyce społecznej nie jest w stanie w żaden sposób się do nich
      przebić. One naprawdę wolą oglądać <M jak miłość> niż mnie na pogadance."

      Jeżeli zatem osoba, sensem działalności publiczej której jest walka z
      dyskryminacją i stereotypami (przynajmniej w sferze deklaratywnej) z taką
      pewnością definiuje środowisko i kobiety, z którymi nigdy - jak przyznaje - się
      nie kontaktowała, to cóż się dziwić twórcom scenariuszy komercyjnych, którzy
      żadnej idei poza marketingiem nie hołdują?

      Pzdr
      • ermo Re: List tygodnia 07.04.06, 21:07
        AMEN.
    • kizia29 Re: List tygodnia 08.04.06, 13:29
      Jestem ze wsi i nie mam pojęcie o czym dyskutujecie na forum. Określanie ludzi
      tylko przez pryzmat ich miejsca zamieszkania, lub bardziej precyzyjnie byłoby
      powiedzieć urodzenia, jest trochę prymitywne. Jesteśmy różni a to skąd
      pochodzimy jest mało istotne. O tym jacy jesteśmy decydujemy sami a nie
      środowisko. Może duży wpływ ma dom rodzinny i to co z niego wyniesiemy. I to
      wszystko.
      Sama urodziłam się i wychowałam na wsi. Moi rodzice mieli gospodarstwo i byli
      przyzwoitymi i porządnymi ludźmi. Ja tuż po maturze wyjechałam uczyć się języka
      na Sorbonie w Paryżu. Skończyłam studia, nawet dwa kierunki: romanistykę i
      ekonomię. Pracuję w centrali banku, w bardzo fajnym i prestiżowym dziale. Tutaj
      nikt nie patrzy na pochodzenie tylko na człowieka, a ci bywają rózni zarówno na
      wsi jak i w mieście.
      • sasanka2411 Re: List tygodnia 08.04.06, 19:38
        a ja zapytam Warszawiakow
        Kiedy nauczycie sie sprzatac po swoich pieskach
        Tak osra...go miasta nie ma w calej Europie
        Kultury kultury i jeszcz raz Nauczcie sie Waeszwiay kultury bo chodniki u Was
        wyjatkowo waski i osr...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka