Dodaj do ulubionych

Tylko kurczaki?

17.04.06, 14:47
odpowiadając na ostatnie zdanie uważam że żyje się tylko raz
Obserwuj wątek
    • cziriklo Re: Tylko kurczaki? 17.04.06, 22:39
      adamrad1 napisał:

      > odpowiadając na ostatnie zdanie uważam że żyje się tylko raz

      Ale jestesmy mniejszoscia i niedlugo bedzie juz tak, ze podwazanie t.zw. "zycia
      pozagrobowego" zostanie uznane za obraze uczuc religijnych, podlegajaca karze
      pozbawienia wolnosci, a ci najmniej karze pienieznej..
      Co tam zycie pozagrobowe! Juz nawet "nie plakalem po papiezu" jest obraza
      uczuc!
      O Kingo, umilowana Kingo Dunin! Dlaczego nie jestes polska krolowa?.... Bylby
      to o tyle przyjemniejszy, zabawniejszy, madrzejszy kraj......
      • barkis Re: Tylko kurczaki? 19.04.06, 17:33
        Wydaje mi sie, ze nie masz racji - zwlaszcza w tym ostatnuim watku z koszulkami.
        Otoz "nie plakalem po papiezu" jest zdrowa, jak najbardziej zdrowa reakcja na
        histeryczny ton prasy po smierci papieza (np nieustanne uzywanie I osoby liczby
        mnogiej, ktora to forma gramatyczna wielu z nas po prosu WYKLUCZA ze
        spoleczenstrwa, narodu, czytelnikow gazet, odbiorcow programow telewizyjnych).
        Histerycznie takze zachowaly sie wladze panstwowoe zmuszajac do odwolywania na
        tydzien(Tydzien!) rozlicznych imprez, nie koniecznie rozrywkowych (np polskie
        wladze usilowaqly zmusic ONZ i Uniwersytet Ameryjkanski w Paryzu do odwolania
        konferenchi naukowej poswieconej Miloszowi. Konferencja sie odbyla - poniewaz
        przybylo na nia wiele ludzi z calego swiata, ale bez udzialu przedstawicieli
        Polski. Zazbaczmy jeszcze, ze konferencjha zwolana byla na poniedzialek po
        smierci papieza, nie w dniu smierci ani pogrzebu)
        Ja osobiscie kiedy czytalem na lamach swieckiej Gazety Wyborczej o "moim"
        papiezu, o tym, ze byl on "moim autorytetem moralnym", czy kiedy jestem
        namawiany abym opisal swa zalobe po papiezu, to wzbiera we mnie naniewisc i
        chec przylozenia komus w morde. To nie ma nic wspolnego z papiezem. Natomiast
        wiele - z przymusem, z zakladaniem, ze Kosciol Katolickji moze dyktowac mi kto
        jest dla mnie autorytetem w zyciu. Cenie papeiza za rozne posauniecia. I uwazam
        go za szkodnika z powodu wielu posuniec.Nie musze o tum krzyczec, dopoki nie
        jestem przymuszany do afirmacji wszystkiego czego nauczal. Jedyny sposob w jaki
        moge to zamanifestowac swoj sprzeciw wobec papuieskiej obludznej histerii nie
        narazajac sie na aresztowanie to wlozyc koszulke z napisem etc.
        • kapitan.kirk Re: Tylko kurczaki? 19.04.06, 17:55
          Mniej więcej potwierdzasz to, co pisałem w moim poście o poczuciu wyalienowania.
          Chce się tego czy nie, zmarły papież był autorytetem dla znacznej większości
          Polaków (w tym też i wielu ateistów wszak), których udziałem był w związku z tym
          autentyczny i szczery żal po nim. Nic też dziwnego, że w mediach czy rozmowach
          używa się ogólnej formy "Polacy" czy "wszyscy" jako po prostu skrót wyrażenia
          "prawie wszyscy Polacy". Nikt przecież nie obrusza się na zdania typu "ulubioną
          potrawą Polaków jest schabowy" czy "mężczyźni lubią blondynki", choć wszak
          zgodnie z zasadami poprawności politycznej trzeba by dodawać w nawiasach: "z
          wyjątkiem wegetarian oraz osób nie jadających wieprzowiny" czy "wyjąwszy gejów,
          aseksualnych i zwolenników brunetek". Bez urazy, ale tylko "wojujący ateista"
          może robić problem z tego, że w telewizja nie używała słów "Polacy opłakują
          papieża, z wyjątkiem tych Polaków, którzy papieża z różnych przyczyn nie
          opłakują, bo go ze względów światopoglądowych nie lubili" (to nawet brzmi jakoś
          bardziej dyskryminująco chyba).

          Co do kilkudniowej żałoby, to nikt wszak nie chodził po domach i nie sprawdzał
          czy żałujesz. Nikt Ci też nie zabraniał urządzania imprez, oglądania komedii w
          zagranicznych telewizjach lub na wideo, a także noszenia takich koszulek jakie
          Ci się żywnie podobają - tyle tylko, że nie ma się co dziwić, że gdy czyniłeś to
          publicznie, to wielu ludzi uznawało Cię a priori za chamidło. Obowiązek bowiem
          poszanowania praw i wolności mniejszości nie przekłada się wszak na konieczność
          bezwarunkowej i powszechnej społecznej akceptacji każdego tejże mniejszości
          zachowania.

          Pozdrawiam
          • barkis Re: Tylko kurczaki? 20.04.06, 22:52
            Nie chcialem urzadzac imprez, jak przypuszczasz, tylko wziac udzial w
            konferencji w Paryzu, do ktorej polski rzad usilowal nie dopuscic - choc nie
            byl jej organizatorem. Stawal jednak na glowie aby konferencja sie nie odbyla,
            kompromitujac (takze i mnie) przed gosci przybylymi z Ameryki, Rosji, Szwecji,
            Izraela, Kanady, Argentyny - gosci, z ktorych wiekszosc sama placila za swe
            hotele i transport.
            Na szczescie sponsoryz i organizatorzy konferencji - UNESCO i Uniwersytet
            Amerykanski w Paryzu dokumentnie olali polskie wladze i konferencja sie odbyla
            bez udzialu polskiego ambasadora. Co bylo haniebne.
            • kapitan.kirk Re: Tylko kurczaki? 21.04.06, 10:23
              Ano cóż robić, zadziwiająco dobrze w tym miejscu pasuje stare przysłowie o tym,
              jak to niektórzy lubią być bardziej papiescy od samego papieża ;-)
              Pzdr
    • pawel_berlin Re: Tylko kurczaki? 18.04.06, 08:50
      Po zimie nadeszla wiosna. Jako ex-fan Pani tworczosci musze przyznac, ze po raz
      pierwszy od dluzszego czasu mnie Pani zaskoczyla. Ostatnie felietony nie
      zapowiadaly jakichkolwiek zmian, jakiegos budzenia sie do zycia. Jednak
      pierwsze promienie wiosennego slonca sprawily, ze i forma i tresc dawnej,
      dobrej "Dunin" powrocily. Co prawda jedna jaskolka wiosny nie czyni, ale warto
      sie cieszyc z kazdej z jej oznak.
    • niespodzianka62 Re: Tylko kurczaki? 18.04.06, 14:31
      a ja, liczac, a nwet bedac pewna, ze pani dunin to czyta, pozwole sobie na
      wspomnienia sprzed 24 lat..
      niedawno minely wlasnie 24 lata od dnia kiedy zmarl moj dziadek
      lezal w szpitalu, po zawale; w ciagu dnia bylysmy z babcia u niego, wieczorem
      ja uczylam sie /studia-polibuda/, moja babcia ogladala /najdluzsza wojne
      nowoczesnej europy/

      w pewnym momencie krzyk, placz..biegne do babci-ona , ze wlasnie przed chwila
      dziadek stanal kolo niej, w pidzamie szpitalnej
      "on umarl" powiedziala

      pobieglam do telefonu-na komisariat /dla młodych- wtedy nie bylo komorek,
      telefon w domu byl rzadkoscia, i jeszcze trwal stan wojenny/, zadzwonilam do
      szpitala..['][']['][']zmarl 5-10 minut temu, lakarka zaniemowila, gdy
      powiedzialam jej "mam powody przypuszczac ze dziadek nie zyje.."

      milicjanci zdębieli

      ze duchy sa tez nikt nie udowodnil!
      • mario72 pani Kingo Dunin... 18.04.06, 18:15
        pisze pani bardzo ciekawe i mądre artykuły, ale momentami mam wrażenie że albo
        mamy do czynienia z odłudą albo ze strachem, - na początku tego artykułu ma
        pani jakieś ale do red.Szostkiewicza, jak rozumiem popiera pani akcje z tymi
        durnymi napisami na koszulkach, sugeruje pani że skoro są osoby, które po
        papieżu nie płakały, to napis jest ok. a co by pani powiedziała na napis: NIE
        PŁACZĘ PO OFIARACH HOLOCAUSTU, czy taki napis miałby w Polsce przyzwolenie?
        pewnie nie a dlaczego? skoro są tacy co nie płakali po papieżu to sa tacy,
        którzy nie płakali po holocauście, i nie ma tu nic do rzeczy że to dotyczy
        ludobójstwa, jest wielu młodych ludzi którzy urodzili się grubo po wojnie, nie
        mają w rodzinie żydowskich korzeni i mogliby spokojnie podpisac się pod tym
        napisem, bo byłby zgodny z prawdą. czy gdyby ktoś założył koszulkę z takim
        napisem, też poparłaby pani taką akcję? i tu dochodzimy do sednasprawy do
        OBŁUDY,jakże łatwoprzychodzi nabijanie z papieżaschorowanego do niedawna
        starszego człowieka a boimy sie napisac coś złego na tematy żydowskie, bo może
        ktos wpływowy zadzwoni do naszego szefa i pozbawi nas intratnej posadki...
        • dusieczka Re: pani Kingo Dunin... 18.04.06, 21:51
          artykuł ciekawy aczkolwiek zanim zacznie sie pisać na teamty dotyczące wiary
          fajnie byłoby mieć odrobinę wiedzy na ten temat np.skąd ta pewność żę ci którzy
          urodzili sie po Chrystusie nie zostaną zbawienie,czy ci którzy nie zostali
          ochrzczeni,troszkę wiedzy z najnowszych dokumentów kościoła podkreślam kościoła
          a nie rydzykolandu,
    • kapitan.kirk Pani Kingo 19.04.06, 14:14
      Cytuję Panią: "Kto i po co miałby nosić koszulkę z napisem 'Nie płakałem po
      Papieżu' - zastanawia się w 'Polityce' Adam Szostkiewicz. I pomija najprostszą
      odpowiedź - chodziło o zwrócenie uwagi na fakt, łatwy do przegapienia, że tacy
      też istnieli."

      Otóż jest to oczywiście nieprawda, gdyż takiej uwagi zwracać po prostu nie
      trzeba. Wierzący katolicy, stanowiący w Polsce większość, doskonale bowiem zdają
      sobie sprawę z tego, że żyje wśród nich mnóstwo ateistów, antyklerykałów, ludzi
      innych wiar itp. - każdy chyba ma takie osoby w rodzinie czy w gronie znajomych
      i prawie nikt, jak dowodzą badania socjologiczne, nie widzi w tym niczego złego
      ani osobiście urażającego. Jest to takie zjawisko jak np. deszcz czy obwarzanek;
      ot, istnieje sobie, ale też trudno miec na jego temat jakieś wartościujące zdanie.

      Problemem jest natomiast to, że ateizm na skalę masową jest w Polsce zjawiskiem
      stosunkowo nowym (dopiero zaczął się u nas proces, który społeczeństwa
      zachodnioeuropejskie przechodzą od kilku dekad), dlatego też większość (choć
      oczywiście nie ogół) ateistów stanowią jak na razie ludzie młodzi i bardzo
      młodzi, u których odejście od wiary towarzyszy często uwolnieniu się od
      opresyjnej rodziny czy środowiska. Stąd też przejście na ateizm nierzadko ma dla
      nich charakter nawrócenia szawłowego (tyle, że niejako w odwrotną stronę) -
      bezgranicznie zachwycają się oni prostotą i logiką swoich nowych przekonań,
      równie bezgranicznie kochają siebie w nowej postaci i, co więcej, pragną aby ten
      zachwyt podzielało z nimi całe otoczenie. Ze zjawiskiem tym, opisanym niegdyś (w
      innym skądinąd kontekście) przez Sławomira Mrożka, wiąże się jednak poczucie
      pewnego wyalienowania i, co za tym idzie, kolejny problem: otóż owo otoczenie
      (poza może najbliższą rodziną) fakt czyjejś wiary lub niewiary ma z reguły
      głęboko w nosie, a tezy naukowego ateizmu tyleż je obchodzą co argumenty
      Świadków Jehowy. A zatem, skoro ktoś nie zwraca uwagi na to w co JA wierzę lub
      nie wierzę, to trzeba go choćby przemocą zmusić do tego, by zajął jakieś
      stanowisko; i stąd zapewne obrazoburcza pseudosztuka czy "inkryminowane"
      koszulki. Chodzi bowiem w tym wszystkim nie o to, czy ktoś płakał czy nie płakał
      po papieżu, czy jest gejem i czy dokonał aborcji, ale o to czy stosowne jest
      wywieszanie transparentu głoszącego to wszem i wobec ludziom, których nic to
      zazwyczaj nie obchodzi lub którzy mogą się wręcz poczuć obrażeni. Intencja
      obrażenia kogoś jest tutaj bowiem ewidentna - jakoś nie słyszałem by ktoś
      lansował koszulki z napisami np. "Nie płakałem po Stanisławie Lemie" czy "Nie
      płakałem po Hance Bielickiej" - i nic dziwnego, bo wszak nie zainteresowała by
      się tym ani prasa, ani przysłowiowy pies z przysłowiową kulawą nogą.

      Pani Kingo, proponuję ćwiczenie myślowe: co by było, gdyby nie chodziło tu o
      papieża, ale np. o Stanisława Kowalskiego, sąsiada z mieszkania obok i ojca
      licznej rodziny. Dajmy na to, że po jego nagłej smierci wywieszamy na drzwiach
      bloku napis "Nie płakałem po Stanisławie Kowalskim", zaś zainteresowanym
      tłumaczymy, że to dlatego, iż zmarły miał inne poglądy polityczne i wyznawał
      inną wiarę. Można? Pewno, że można i powinno być można, boć wolność słowa jest
      wartością cenną i fundamentalną. Tyle, że byłoby to jakieś chamstwo w stosunku
      do osieroconych; czyż nie?

      Pozdrawiam
      James T. Kirk
      • ohmy Re: Pani Kingo 22.04.06, 04:30
        kapitan.kirk napisał:

        > Cytuję Panią: "Kto i po co miałby nosić koszulkę z napisem 'Nie płakałem po
        > Papieżu' - zastanawia się w 'Polityce' Adam Szostkiewicz. I pomija najprostszą
        > odpowiedź - chodziło o zwrócenie uwagi na fakt, łatwy do przegapienia, że tacy
        > też istnieli."
        >
        > Otóż jest to oczywiście nieprawda, gdyż takiej uwagi zwracać po prostu nie
        > trzeba.

        Nawet jeśli rzeczywiście nieprawdą jest, że 'chodziło o zwrócenie uwagi na
        fakt, że tacy też istnieli', to nonsensem jest podawanie jako przyczyny takiego
        skutku zalecenia, że nie trzeba takiej uwagi zwracać.


        > A zatem, skoro ktoś nie zwraca uwagi na to w co JA wierzę lub
        > nie wierzę, to trzeba go choćby przemocą zmusić do tego, by zajął jakieś
        > stanowisko; i stąd zapewne obrazoburcza pseudosztuka czy "inkryminowane"
        > koszulki.

        Obecność tematu śmierci papieża w mediach publicznych w formie dalekiej od
        informacyjnej nie da się sprowadzić do sytuacji typu "ktoś nie zwraca uwagi na
        to w co JA wierzę"


        Chodzi bowiem w tym wszystkim nie o to, czy ktoś płakał czy nie płaka
        > ł
        > po papieżu, czy jest gejem i czy dokonał aborcji, ale o to czy stosowne jest
        > wywieszanie transparentu głoszącego to wszem i wobec ludziom, których nic to
        > zazwyczaj nie obchodzi lub którzy mogą się wręcz poczuć obrażeni. Intencja
        > obrażenia kogoś jest tutaj bowiem ewidentna -

        Dla Ciebie ewidentna. Obraża Cię, że jakaś osoba jest jawnie inna niż Ty
        (potajemnie niech sobie będzie :-)).


        jakoś nie słyszałem by ktoś
        > lansował koszulki z napisami np. "Nie płakałem po Stanisławie Lemie" czy "Nie
        > płakałem po Hance Bielickiej" - i nic dziwnego, bo wszak nie zainteresowała by
        > się tym ani prasa, ani przysłowiowy pies z przysłowiową kulawą nogą.

        A dlaczego nie? Dlatego, że media nie kreowały po tych śmierciach atmosfery
        totalnego misterium rozpaczy, w imieniu wszystkich bez wyjątku, za pomocą
        uporczywie wszechobecnych prostych chwytów marketingowych (kolor, symbol,
        muzyka, język).

        >
        > Pani Kingo, proponuję ćwiczenie myślowe: co by było, gdyby nie chodziło tu o
        > papieża, ale np. o Stanisława Kowalskiego, sąsiada z mieszkania obok i ojca
        > licznej rodziny. Dajmy na to, że po jego nagłej smierci wywieszamy na drzwiach
        > bloku napis "Nie płakałem po Stanisławie Kowalskim", zaś zainteresowanym
        > tłumaczymy, że to dlatego, iż zmarły miał inne poglądy polityczne i wyznawał
        > inną wiarę. Można? Pewno, że można i powinno być można, boć wolność słowa jest
        > wartością cenną i fundamentalną. Tyle, że byłoby to jakieś chamstwo w stosunku
        > do osieroconych; czyż nie?

        Wnioskuję, że deklaracje o braku żałobnych uczuć po papiezu odbierasz jako
        chamstwo.

        Twój post był ciekawym eksperymentem myślowym, być może jesteś dobrym
        ucieleśnieniem statystycznego Polaka.
        >
        • kapitan.kirk Mam wrażenie, że się nie rozumiemy :-) 22.04.06, 11:43
          Istnienie osób o innych poglądach i preferencjach w żaden sposób mnie nie
          obraża. Dotyczy to tak samo wolności ekspresji (w tym wolności do noszenia nie
          naruszających prawa napisów na czymkolwiek), którą to wolność uważam za równie
          fundamentalną jak każdy inny rodzaj wolności słowa i gdyby ktoś został np.
          skazany za noszenie wiadomej koszulki uważałbym to za skandal i broniłbym go
          (skazanego, nie skandalu :-) z całą mocą i przekonaniem.

          Sęk w tym, że dla pewnej grupy którą roboczo nazwałem "wojującymi ateistami",
          obraźliwe jest samo to, że większość myśli inaczej, zamiast w sposób Właściwy
          przed duże W. Stąd obruszenie na to, że media wałkują temat papieża w tonacji
          "dalekiej od informacyjnej" (zatem i wydarzenia z 11 wrzesnia w NY wypadałoby
          chyba pokazać li tylko w formie suchych informacji, bo wszak istnieje znaczna
          grupa ludzi usprawiedliwiajacych zamachy; a pewnie i prześladowania Żydów
          należałoby pozbawić kontekstu "dalekiego od informacyjnego", skoro antysemitów
          jest w kraju niewątpliwie więcej niż ateistów). Stąd obrażanie się na widok
          powszechnego smutku i spontanicznych demonstracji (choć nie jest jasne na co ich
          krytycy właściwie się obrażają). Stąd narzekanie, że telewizja pozmieniała
          programy (mimo, że przy innych wydarzeniach podobnej lub znacznie mniejszej wagi
          rónież zmienia i nikt z tego powodu nie wygłasza jeremiad). Wszystkiego nie da
          się tu wytłumaczyć "kreowaniem przez media". Obawiam się też, że umiem Ci
          wytłumaczyć co to wszystko znaczyło dla wierzących, tak jak Ty możesz oczywiście
          opowiadać mężczyźnie jak boli miesiączka i (być może) jakim cierpieniem jest
          poród, ale on i tak tego nie zrozumie, bo sam nie jest w stanie po prostu tego
          przeżyć.

          Ja naprawdę rozumiem, że ateiści musieli się czuć przez ten czas wyobcowani,
          choc i tak byli w lepszej sytuacji niż np. katolicy i feministki w Chinach lub
          krajach islamskich - równie nieliczni, ale przy tym pozbawieni większości praw
          do wolności słowa. Proszę zatem tylko o odrobinę empatii. Jak byś się czuła,
          gdyby np. na pogrzeb twojej matki przyszła sąsiadka z tablicą "nie warto płakać
          po matce Ohmy", zaś wszystkim zainteresowanym tłumaczyła, że to z powodu różnic
          światopoglądowych jakie dzieliły ją ze zmarłą? A przecież taki napis też byłby
          prawnie dozwolony. Po prostu nawet jeżeli coś można, to niekoniecznie znaczy
          zarazem, że koniecznie trzeba i wypada; liczy się bowiem nie tylko Twoja
          potrzeba ekspresji poglądów, ale również ból innych.

          Pozdrawiam sobotniosłonecznie :-)
          • ohmy Re: Mam wrażenie, że się nie rozumiemy :-) 22.04.06, 14:08
            kapitan.kirk napisał:


            > [...] gdyby ktoś został np.
            > skazany za noszenie wiadomej koszulki uważałbym to za skandal i broniłbym go
            > (skazanego, nie skandalu :-) z całą mocą i przekonaniem.
            >
            > Sęk w tym, że dla pewnej grupy którą roboczo nazwałem "wojującymi ateistami",
            > obraźliwe jest samo to, że większość myśli inaczej, zamiast w sposób Właściwy
            > przed duże W. Stąd obruszenie na to, że media wałkują temat papieża w tonacji
            > "dalekiej od informacyjnej"

            Broniłbyś deklarujących, ze nie płakali po papieżu, gdyby ich ścigano na
            terytorium prawa, ale tropisz ich w ostępach obyczaju :-).


            > Proszę zatem tylko o odrobinę empatii. Jak byś się czuła,
            > gdyby np. na pogrzeb twojej matki przyszła sąsiadka z tablicą "nie warto
            płakać
            > po matce Ohmy",

            Istnieje różnica pomiędzy 'nie warto płakać' a 'nie płakałam', a także pomiędzy
            cmentarzem w trakcie czyjegoś pogrzebu a wymianą światopoglądów.
    • jacekpiekara Tylko współczuć pani Dunin! 22.04.06, 06:06
      Nie jestem chrześcijaninem, ale wierzę, że kiedy umrę czeka mnie coś więcej niż
      zgnilizna i robaki. Być może każdy dostanie, to czego się spodziewał. Dla pani
      Dunin robaki i koniec egzystencji, dla mnie nowy rozdział...
    • tom1003 Re: Tylko kurczaki? 23.04.06, 14:36
      Skąd tyle zgorzkniałości i cynizmu w tej całej Dunin?
      Wcale nie trzeba być wierzącym, ażeby mieć jeżeli nie szacunek, to trochę
      pozytywnych odczuć wobec ludzi w stylu Jana Pawła II (podobnież jak do Dalaj
      Lamy). Afiszowanie się z koszulką "nie płakałem po papieżu" jest szukaniem
      taniej oryginalności na siłę.
      Moge nie wierzyć w nic, a jednak babcia w moherowym berecie i z rózańcem w ręku
      wzbidza we mnie zdecydowanie pozytywniejsze skojazrenia niż rozwrzeszczana tzw.
      feministka, dla której np aborcja jest czymś w stylu oddania moczu po dłuższej
      przerwie
    • pavlikmedvid Zdjęcie Autorki - kapitalna poza, ale fatalne... 28.04.06, 21:58
      oświetlenie, które psuje całość. Droga Redakcjo, czy nie należałoby zmienić na
      fotografię lepszej jakości. Wielokrotnie widziałem p. Dunin podczas odczytów i
      wygląda świetnie, kiedy słucha swoich oponentów... Ten moment wsłuchania i
      obmyślania riposty powinien uchwycić wprawny redakcyjny fotograf...

      Najlepsze pozdrowienia dla Autorki i Redakcji!
      • kombato Re: Zdjęcie Autorki - kapitalna poza, ale fatalne 04.05.06, 22:47
        W sumie może ten kpt to katolicyzujący esbek być. Nikt nie mówił że nie są
        b.umiarkowanie inteligentni mimo wszystko? Mówię ja. Jaki ma motyw? Co go boli?
        Tam nie było nic do niego.

        Co do pani Kingi to choć chce jednym tekstem wszystkich porozstawiać po kątach
        to w szczegółach przecież ma prawie zawsze rację. Jeszcze częściej co do
        prawidłowości rozumowań. Na pewno nie są tą nieprowokacyjne teksty.
        Czasem przyznaję ma kryptowartościujące tezy i zwyczajnie własne swoizmy ale nie
        posądzajmy ją o nie rozumienie warstwowości świata itp. :)))))
        pozdro i teges
        • kapitan.kirk Re: Zdjęcie Autorki - kapitalna poza, ale fatalne 05.05.06, 11:16
          > W sumie może ten kpt to katolicyzujący esbek być. Nikt nie mówił że nie są
          > b.umiarkowanie inteligentni mimo wszystko? Mówię ja. Jaki ma motyw? Co go boli?
          > Tam nie było nic do niego.

          Ooo, wypraszam sobie. Jestem dyplomowanym oficerem Gwiezdnej Floty (promocja w
          roczniku 2254), a nie żadnej tam, panie, becji.

          A do mnie było, bo ja też nie płakałem po papieżu (ze względu na ogólnie niską
          płaksiwość).

          Pzdr dla wszystkich kombatantów :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka