adamrad1 17.04.06, 14:47 odpowiadając na ostatnie zdanie uważam że żyje się tylko raz Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cziriklo Re: Tylko kurczaki? 17.04.06, 22:39 adamrad1 napisał: > odpowiadając na ostatnie zdanie uważam że żyje się tylko raz Ale jestesmy mniejszoscia i niedlugo bedzie juz tak, ze podwazanie t.zw. "zycia pozagrobowego" zostanie uznane za obraze uczuc religijnych, podlegajaca karze pozbawienia wolnosci, a ci najmniej karze pienieznej.. Co tam zycie pozagrobowe! Juz nawet "nie plakalem po papiezu" jest obraza uczuc! O Kingo, umilowana Kingo Dunin! Dlaczego nie jestes polska krolowa?.... Bylby to o tyle przyjemniejszy, zabawniejszy, madrzejszy kraj...... Odpowiedz Link Zgłoś
barkis Re: Tylko kurczaki? 19.04.06, 17:33 Wydaje mi sie, ze nie masz racji - zwlaszcza w tym ostatnuim watku z koszulkami. Otoz "nie plakalem po papiezu" jest zdrowa, jak najbardziej zdrowa reakcja na histeryczny ton prasy po smierci papieza (np nieustanne uzywanie I osoby liczby mnogiej, ktora to forma gramatyczna wielu z nas po prosu WYKLUCZA ze spoleczenstrwa, narodu, czytelnikow gazet, odbiorcow programow telewizyjnych). Histerycznie takze zachowaly sie wladze panstwowoe zmuszajac do odwolywania na tydzien(Tydzien!) rozlicznych imprez, nie koniecznie rozrywkowych (np polskie wladze usilowaqly zmusic ONZ i Uniwersytet Ameryjkanski w Paryzu do odwolania konferenchi naukowej poswieconej Miloszowi. Konferencja sie odbyla - poniewaz przybylo na nia wiele ludzi z calego swiata, ale bez udzialu przedstawicieli Polski. Zazbaczmy jeszcze, ze konferencjha zwolana byla na poniedzialek po smierci papieza, nie w dniu smierci ani pogrzebu) Ja osobiscie kiedy czytalem na lamach swieckiej Gazety Wyborczej o "moim" papiezu, o tym, ze byl on "moim autorytetem moralnym", czy kiedy jestem namawiany abym opisal swa zalobe po papiezu, to wzbiera we mnie naniewisc i chec przylozenia komus w morde. To nie ma nic wspolnego z papiezem. Natomiast wiele - z przymusem, z zakladaniem, ze Kosciol Katolickji moze dyktowac mi kto jest dla mnie autorytetem w zyciu. Cenie papeiza za rozne posauniecia. I uwazam go za szkodnika z powodu wielu posuniec.Nie musze o tum krzyczec, dopoki nie jestem przymuszany do afirmacji wszystkiego czego nauczal. Jedyny sposob w jaki moge to zamanifestowac swoj sprzeciw wobec papuieskiej obludznej histerii nie narazajac sie na aresztowanie to wlozyc koszulke z napisem etc. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Tylko kurczaki? 19.04.06, 17:55 Mniej więcej potwierdzasz to, co pisałem w moim poście o poczuciu wyalienowania. Chce się tego czy nie, zmarły papież był autorytetem dla znacznej większości Polaków (w tym też i wielu ateistów wszak), których udziałem był w związku z tym autentyczny i szczery żal po nim. Nic też dziwnego, że w mediach czy rozmowach używa się ogólnej formy "Polacy" czy "wszyscy" jako po prostu skrót wyrażenia "prawie wszyscy Polacy". Nikt przecież nie obrusza się na zdania typu "ulubioną potrawą Polaków jest schabowy" czy "mężczyźni lubią blondynki", choć wszak zgodnie z zasadami poprawności politycznej trzeba by dodawać w nawiasach: "z wyjątkiem wegetarian oraz osób nie jadających wieprzowiny" czy "wyjąwszy gejów, aseksualnych i zwolenników brunetek". Bez urazy, ale tylko "wojujący ateista" może robić problem z tego, że w telewizja nie używała słów "Polacy opłakują papieża, z wyjątkiem tych Polaków, którzy papieża z różnych przyczyn nie opłakują, bo go ze względów światopoglądowych nie lubili" (to nawet brzmi jakoś bardziej dyskryminująco chyba). Co do kilkudniowej żałoby, to nikt wszak nie chodził po domach i nie sprawdzał czy żałujesz. Nikt Ci też nie zabraniał urządzania imprez, oglądania komedii w zagranicznych telewizjach lub na wideo, a także noszenia takich koszulek jakie Ci się żywnie podobają - tyle tylko, że nie ma się co dziwić, że gdy czyniłeś to publicznie, to wielu ludzi uznawało Cię a priori za chamidło. Obowiązek bowiem poszanowania praw i wolności mniejszości nie przekłada się wszak na konieczność bezwarunkowej i powszechnej społecznej akceptacji każdego tejże mniejszości zachowania. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
barkis Re: Tylko kurczaki? 20.04.06, 22:52 Nie chcialem urzadzac imprez, jak przypuszczasz, tylko wziac udzial w konferencji w Paryzu, do ktorej polski rzad usilowal nie dopuscic - choc nie byl jej organizatorem. Stawal jednak na glowie aby konferencja sie nie odbyla, kompromitujac (takze i mnie) przed gosci przybylymi z Ameryki, Rosji, Szwecji, Izraela, Kanady, Argentyny - gosci, z ktorych wiekszosc sama placila za swe hotele i transport. Na szczescie sponsoryz i organizatorzy konferencji - UNESCO i Uniwersytet Amerykanski w Paryzu dokumentnie olali polskie wladze i konferencja sie odbyla bez udzialu polskiego ambasadora. Co bylo haniebne. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Tylko kurczaki? 21.04.06, 10:23 Ano cóż robić, zadziwiająco dobrze w tym miejscu pasuje stare przysłowie o tym, jak to niektórzy lubią być bardziej papiescy od samego papieża ;-) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_berlin Re: Tylko kurczaki? 18.04.06, 08:50 Po zimie nadeszla wiosna. Jako ex-fan Pani tworczosci musze przyznac, ze po raz pierwszy od dluzszego czasu mnie Pani zaskoczyla. Ostatnie felietony nie zapowiadaly jakichkolwiek zmian, jakiegos budzenia sie do zycia. Jednak pierwsze promienie wiosennego slonca sprawily, ze i forma i tresc dawnej, dobrej "Dunin" powrocily. Co prawda jedna jaskolka wiosny nie czyni, ale warto sie cieszyc z kazdej z jej oznak. Odpowiedz Link Zgłoś
niespodzianka62 Re: Tylko kurczaki? 18.04.06, 14:31 a ja, liczac, a nwet bedac pewna, ze pani dunin to czyta, pozwole sobie na wspomnienia sprzed 24 lat.. niedawno minely wlasnie 24 lata od dnia kiedy zmarl moj dziadek lezal w szpitalu, po zawale; w ciagu dnia bylysmy z babcia u niego, wieczorem ja uczylam sie /studia-polibuda/, moja babcia ogladala /najdluzsza wojne nowoczesnej europy/ w pewnym momencie krzyk, placz..biegne do babci-ona , ze wlasnie przed chwila dziadek stanal kolo niej, w pidzamie szpitalnej "on umarl" powiedziala pobieglam do telefonu-na komisariat /dla młodych- wtedy nie bylo komorek, telefon w domu byl rzadkoscia, i jeszcze trwal stan wojenny/, zadzwonilam do szpitala..['][']['][']zmarl 5-10 minut temu, lakarka zaniemowila, gdy powiedzialam jej "mam powody przypuszczac ze dziadek nie zyje.." milicjanci zdębieli ze duchy sa tez nikt nie udowodnil! Odpowiedz Link Zgłoś
mario72 pani Kingo Dunin... 18.04.06, 18:15 pisze pani bardzo ciekawe i mądre artykuły, ale momentami mam wrażenie że albo mamy do czynienia z odłudą albo ze strachem, - na początku tego artykułu ma pani jakieś ale do red.Szostkiewicza, jak rozumiem popiera pani akcje z tymi durnymi napisami na koszulkach, sugeruje pani że skoro są osoby, które po papieżu nie płakały, to napis jest ok. a co by pani powiedziała na napis: NIE PŁACZĘ PO OFIARACH HOLOCAUSTU, czy taki napis miałby w Polsce przyzwolenie? pewnie nie a dlaczego? skoro są tacy co nie płakali po papieżu to sa tacy, którzy nie płakali po holocauście, i nie ma tu nic do rzeczy że to dotyczy ludobójstwa, jest wielu młodych ludzi którzy urodzili się grubo po wojnie, nie mają w rodzinie żydowskich korzeni i mogliby spokojnie podpisac się pod tym napisem, bo byłby zgodny z prawdą. czy gdyby ktoś założył koszulkę z takim napisem, też poparłaby pani taką akcję? i tu dochodzimy do sednasprawy do OBŁUDY,jakże łatwoprzychodzi nabijanie z papieżaschorowanego do niedawna starszego człowieka a boimy sie napisac coś złego na tematy żydowskie, bo może ktos wpływowy zadzwoni do naszego szefa i pozbawi nas intratnej posadki... Odpowiedz Link Zgłoś
dusieczka Re: pani Kingo Dunin... 18.04.06, 21:51 artykuł ciekawy aczkolwiek zanim zacznie sie pisać na teamty dotyczące wiary fajnie byłoby mieć odrobinę wiedzy na ten temat np.skąd ta pewność żę ci którzy urodzili sie po Chrystusie nie zostaną zbawienie,czy ci którzy nie zostali ochrzczeni,troszkę wiedzy z najnowszych dokumentów kościoła podkreślam kościoła a nie rydzykolandu, Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Pani Kingo 19.04.06, 14:14 Cytuję Panią: "Kto i po co miałby nosić koszulkę z napisem 'Nie płakałem po Papieżu' - zastanawia się w 'Polityce' Adam Szostkiewicz. I pomija najprostszą odpowiedź - chodziło o zwrócenie uwagi na fakt, łatwy do przegapienia, że tacy też istnieli." Otóż jest to oczywiście nieprawda, gdyż takiej uwagi zwracać po prostu nie trzeba. Wierzący katolicy, stanowiący w Polsce większość, doskonale bowiem zdają sobie sprawę z tego, że żyje wśród nich mnóstwo ateistów, antyklerykałów, ludzi innych wiar itp. - każdy chyba ma takie osoby w rodzinie czy w gronie znajomych i prawie nikt, jak dowodzą badania socjologiczne, nie widzi w tym niczego złego ani osobiście urażającego. Jest to takie zjawisko jak np. deszcz czy obwarzanek; ot, istnieje sobie, ale też trudno miec na jego temat jakieś wartościujące zdanie. Problemem jest natomiast to, że ateizm na skalę masową jest w Polsce zjawiskiem stosunkowo nowym (dopiero zaczął się u nas proces, który społeczeństwa zachodnioeuropejskie przechodzą od kilku dekad), dlatego też większość (choć oczywiście nie ogół) ateistów stanowią jak na razie ludzie młodzi i bardzo młodzi, u których odejście od wiary towarzyszy często uwolnieniu się od opresyjnej rodziny czy środowiska. Stąd też przejście na ateizm nierzadko ma dla nich charakter nawrócenia szawłowego (tyle, że niejako w odwrotną stronę) - bezgranicznie zachwycają się oni prostotą i logiką swoich nowych przekonań, równie bezgranicznie kochają siebie w nowej postaci i, co więcej, pragną aby ten zachwyt podzielało z nimi całe otoczenie. Ze zjawiskiem tym, opisanym niegdyś (w innym skądinąd kontekście) przez Sławomira Mrożka, wiąże się jednak poczucie pewnego wyalienowania i, co za tym idzie, kolejny problem: otóż owo otoczenie (poza może najbliższą rodziną) fakt czyjejś wiary lub niewiary ma z reguły głęboko w nosie, a tezy naukowego ateizmu tyleż je obchodzą co argumenty Świadków Jehowy. A zatem, skoro ktoś nie zwraca uwagi na to w co JA wierzę lub nie wierzę, to trzeba go choćby przemocą zmusić do tego, by zajął jakieś stanowisko; i stąd zapewne obrazoburcza pseudosztuka czy "inkryminowane" koszulki. Chodzi bowiem w tym wszystkim nie o to, czy ktoś płakał czy nie płakał po papieżu, czy jest gejem i czy dokonał aborcji, ale o to czy stosowne jest wywieszanie transparentu głoszącego to wszem i wobec ludziom, których nic to zazwyczaj nie obchodzi lub którzy mogą się wręcz poczuć obrażeni. Intencja obrażenia kogoś jest tutaj bowiem ewidentna - jakoś nie słyszałem by ktoś lansował koszulki z napisami np. "Nie płakałem po Stanisławie Lemie" czy "Nie płakałem po Hance Bielickiej" - i nic dziwnego, bo wszak nie zainteresowała by się tym ani prasa, ani przysłowiowy pies z przysłowiową kulawą nogą. Pani Kingo, proponuję ćwiczenie myślowe: co by było, gdyby nie chodziło tu o papieża, ale np. o Stanisława Kowalskiego, sąsiada z mieszkania obok i ojca licznej rodziny. Dajmy na to, że po jego nagłej smierci wywieszamy na drzwiach bloku napis "Nie płakałem po Stanisławie Kowalskim", zaś zainteresowanym tłumaczymy, że to dlatego, iż zmarły miał inne poglądy polityczne i wyznawał inną wiarę. Można? Pewno, że można i powinno być można, boć wolność słowa jest wartością cenną i fundamentalną. Tyle, że byłoby to jakieś chamstwo w stosunku do osieroconych; czyż nie? Pozdrawiam James T. Kirk Odpowiedz Link Zgłoś
ohmy Re: Pani Kingo 22.04.06, 04:30 kapitan.kirk napisał: > Cytuję Panią: "Kto i po co miałby nosić koszulkę z napisem 'Nie płakałem po > Papieżu' - zastanawia się w 'Polityce' Adam Szostkiewicz. I pomija najprostszą > odpowiedź - chodziło o zwrócenie uwagi na fakt, łatwy do przegapienia, że tacy > też istnieli." > > Otóż jest to oczywiście nieprawda, gdyż takiej uwagi zwracać po prostu nie > trzeba. Nawet jeśli rzeczywiście nieprawdą jest, że 'chodziło o zwrócenie uwagi na fakt, że tacy też istnieli', to nonsensem jest podawanie jako przyczyny takiego skutku zalecenia, że nie trzeba takiej uwagi zwracać. > A zatem, skoro ktoś nie zwraca uwagi na to w co JA wierzę lub > nie wierzę, to trzeba go choćby przemocą zmusić do tego, by zajął jakieś > stanowisko; i stąd zapewne obrazoburcza pseudosztuka czy "inkryminowane" > koszulki. Obecność tematu śmierci papieża w mediach publicznych w formie dalekiej od informacyjnej nie da się sprowadzić do sytuacji typu "ktoś nie zwraca uwagi na to w co JA wierzę" Chodzi bowiem w tym wszystkim nie o to, czy ktoś płakał czy nie płaka > ł > po papieżu, czy jest gejem i czy dokonał aborcji, ale o to czy stosowne jest > wywieszanie transparentu głoszącego to wszem i wobec ludziom, których nic to > zazwyczaj nie obchodzi lub którzy mogą się wręcz poczuć obrażeni. Intencja > obrażenia kogoś jest tutaj bowiem ewidentna - Dla Ciebie ewidentna. Obraża Cię, że jakaś osoba jest jawnie inna niż Ty (potajemnie niech sobie będzie :-)). jakoś nie słyszałem by ktoś > lansował koszulki z napisami np. "Nie płakałem po Stanisławie Lemie" czy "Nie > płakałem po Hance Bielickiej" - i nic dziwnego, bo wszak nie zainteresowała by > się tym ani prasa, ani przysłowiowy pies z przysłowiową kulawą nogą. A dlaczego nie? Dlatego, że media nie kreowały po tych śmierciach atmosfery totalnego misterium rozpaczy, w imieniu wszystkich bez wyjątku, za pomocą uporczywie wszechobecnych prostych chwytów marketingowych (kolor, symbol, muzyka, język). > > Pani Kingo, proponuję ćwiczenie myślowe: co by było, gdyby nie chodziło tu o > papieża, ale np. o Stanisława Kowalskiego, sąsiada z mieszkania obok i ojca > licznej rodziny. Dajmy na to, że po jego nagłej smierci wywieszamy na drzwiach > bloku napis "Nie płakałem po Stanisławie Kowalskim", zaś zainteresowanym > tłumaczymy, że to dlatego, iż zmarły miał inne poglądy polityczne i wyznawał > inną wiarę. Można? Pewno, że można i powinno być można, boć wolność słowa jest > wartością cenną i fundamentalną. Tyle, że byłoby to jakieś chamstwo w stosunku > do osieroconych; czyż nie? Wnioskuję, że deklaracje o braku żałobnych uczuć po papiezu odbierasz jako chamstwo. Twój post był ciekawym eksperymentem myślowym, być może jesteś dobrym ucieleśnieniem statystycznego Polaka. > Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Mam wrażenie, że się nie rozumiemy :-) 22.04.06, 11:43 Istnienie osób o innych poglądach i preferencjach w żaden sposób mnie nie obraża. Dotyczy to tak samo wolności ekspresji (w tym wolności do noszenia nie naruszających prawa napisów na czymkolwiek), którą to wolność uważam za równie fundamentalną jak każdy inny rodzaj wolności słowa i gdyby ktoś został np. skazany za noszenie wiadomej koszulki uważałbym to za skandal i broniłbym go (skazanego, nie skandalu :-) z całą mocą i przekonaniem. Sęk w tym, że dla pewnej grupy którą roboczo nazwałem "wojującymi ateistami", obraźliwe jest samo to, że większość myśli inaczej, zamiast w sposób Właściwy przed duże W. Stąd obruszenie na to, że media wałkują temat papieża w tonacji "dalekiej od informacyjnej" (zatem i wydarzenia z 11 wrzesnia w NY wypadałoby chyba pokazać li tylko w formie suchych informacji, bo wszak istnieje znaczna grupa ludzi usprawiedliwiajacych zamachy; a pewnie i prześladowania Żydów należałoby pozbawić kontekstu "dalekiego od informacyjnego", skoro antysemitów jest w kraju niewątpliwie więcej niż ateistów). Stąd obrażanie się na widok powszechnego smutku i spontanicznych demonstracji (choć nie jest jasne na co ich krytycy właściwie się obrażają). Stąd narzekanie, że telewizja pozmieniała programy (mimo, że przy innych wydarzeniach podobnej lub znacznie mniejszej wagi rónież zmienia i nikt z tego powodu nie wygłasza jeremiad). Wszystkiego nie da się tu wytłumaczyć "kreowaniem przez media". Obawiam się też, że umiem Ci wytłumaczyć co to wszystko znaczyło dla wierzących, tak jak Ty możesz oczywiście opowiadać mężczyźnie jak boli miesiączka i (być może) jakim cierpieniem jest poród, ale on i tak tego nie zrozumie, bo sam nie jest w stanie po prostu tego przeżyć. Ja naprawdę rozumiem, że ateiści musieli się czuć przez ten czas wyobcowani, choc i tak byli w lepszej sytuacji niż np. katolicy i feministki w Chinach lub krajach islamskich - równie nieliczni, ale przy tym pozbawieni większości praw do wolności słowa. Proszę zatem tylko o odrobinę empatii. Jak byś się czuła, gdyby np. na pogrzeb twojej matki przyszła sąsiadka z tablicą "nie warto płakać po matce Ohmy", zaś wszystkim zainteresowanym tłumaczyła, że to z powodu różnic światopoglądowych jakie dzieliły ją ze zmarłą? A przecież taki napis też byłby prawnie dozwolony. Po prostu nawet jeżeli coś można, to niekoniecznie znaczy zarazem, że koniecznie trzeba i wypada; liczy się bowiem nie tylko Twoja potrzeba ekspresji poglądów, ale również ból innych. Pozdrawiam sobotniosłonecznie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ohmy Re: Mam wrażenie, że się nie rozumiemy :-) 22.04.06, 14:08 kapitan.kirk napisał: > [...] gdyby ktoś został np. > skazany za noszenie wiadomej koszulki uważałbym to za skandal i broniłbym go > (skazanego, nie skandalu :-) z całą mocą i przekonaniem. > > Sęk w tym, że dla pewnej grupy którą roboczo nazwałem "wojującymi ateistami", > obraźliwe jest samo to, że większość myśli inaczej, zamiast w sposób Właściwy > przed duże W. Stąd obruszenie na to, że media wałkują temat papieża w tonacji > "dalekiej od informacyjnej" Broniłbyś deklarujących, ze nie płakali po papieżu, gdyby ich ścigano na terytorium prawa, ale tropisz ich w ostępach obyczaju :-). > Proszę zatem tylko o odrobinę empatii. Jak byś się czuła, > gdyby np. na pogrzeb twojej matki przyszła sąsiadka z tablicą "nie warto płakać > po matce Ohmy", Istnieje różnica pomiędzy 'nie warto płakać' a 'nie płakałam', a także pomiędzy cmentarzem w trakcie czyjegoś pogrzebu a wymianą światopoglądów. Odpowiedz Link Zgłoś
jacekpiekara Tylko współczuć pani Dunin! 22.04.06, 06:06 Nie jestem chrześcijaninem, ale wierzę, że kiedy umrę czeka mnie coś więcej niż zgnilizna i robaki. Być może każdy dostanie, to czego się spodziewał. Dla pani Dunin robaki i koniec egzystencji, dla mnie nowy rozdział... Odpowiedz Link Zgłoś
tom1003 Re: Tylko kurczaki? 23.04.06, 14:36 Skąd tyle zgorzkniałości i cynizmu w tej całej Dunin? Wcale nie trzeba być wierzącym, ażeby mieć jeżeli nie szacunek, to trochę pozytywnych odczuć wobec ludzi w stylu Jana Pawła II (podobnież jak do Dalaj Lamy). Afiszowanie się z koszulką "nie płakałem po papieżu" jest szukaniem taniej oryginalności na siłę. Moge nie wierzyć w nic, a jednak babcia w moherowym berecie i z rózańcem w ręku wzbidza we mnie zdecydowanie pozytywniejsze skojazrenia niż rozwrzeszczana tzw. feministka, dla której np aborcja jest czymś w stylu oddania moczu po dłuższej przerwie Odpowiedz Link Zgłoś
pavlikmedvid Zdjęcie Autorki - kapitalna poza, ale fatalne... 28.04.06, 21:58 oświetlenie, które psuje całość. Droga Redakcjo, czy nie należałoby zmienić na fotografię lepszej jakości. Wielokrotnie widziałem p. Dunin podczas odczytów i wygląda świetnie, kiedy słucha swoich oponentów... Ten moment wsłuchania i obmyślania riposty powinien uchwycić wprawny redakcyjny fotograf... Najlepsze pozdrowienia dla Autorki i Redakcji! Odpowiedz Link Zgłoś
kombato Re: Zdjęcie Autorki - kapitalna poza, ale fatalne 04.05.06, 22:47 W sumie może ten kpt to katolicyzujący esbek być. Nikt nie mówił że nie są b.umiarkowanie inteligentni mimo wszystko? Mówię ja. Jaki ma motyw? Co go boli? Tam nie było nic do niego. Co do pani Kingi to choć chce jednym tekstem wszystkich porozstawiać po kątach to w szczegółach przecież ma prawie zawsze rację. Jeszcze częściej co do prawidłowości rozumowań. Na pewno nie są tą nieprowokacyjne teksty. Czasem przyznaję ma kryptowartościujące tezy i zwyczajnie własne swoizmy ale nie posądzajmy ją o nie rozumienie warstwowości świata itp. :))))) pozdro i teges Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Zdjęcie Autorki - kapitalna poza, ale fatalne 05.05.06, 11:16 > W sumie może ten kpt to katolicyzujący esbek być. Nikt nie mówił że nie są > b.umiarkowanie inteligentni mimo wszystko? Mówię ja. Jaki ma motyw? Co go boli? > Tam nie było nic do niego. Ooo, wypraszam sobie. Jestem dyplomowanym oficerem Gwiezdnej Floty (promocja w roczniku 2254), a nie żadnej tam, panie, becji. A do mnie było, bo ja też nie płakałem po papieżu (ze względu na ogólnie niską płaksiwość). Pzdr dla wszystkich kombatantów :-) Odpowiedz Link Zgłoś