Dodaj do ulubionych

Auto w USA

08.05.06, 19:58
Poglady tej pani sa tylko jej wyobrazeniami na temat tego jak jest w ameryce,
co niezupelnie oddaje stan realnej sytuacji!
Obserwuj wątek
    • cohito Re: Auto w USA 08.05.06, 23:18
      No to może napisz jak jest na prawdę?
    • emma.bovary1 Re: Auto w USA 09.05.06, 16:21
      Oczywiście, że jest tu dużo przesady. Na przykład w stwierdzeniu: "Stałym
      elementem pejzażu są tu samochodowe cmentarze." To nieprawda. Samochodowe
      cmentarze pewnie gdzies są, ale ich nie widać. Poza tym, ludzie również
      biegają, pewnie powszechniej niż w Polsce. Ludzie chodzą, odbywają piesze
      wycieczki. I znowu, pewnie powszechniej niż w Polsce. Fakt, że robią to dla
      przyjemnosci, dla sportu, dla zdrowia. Na chodzenie do sklepu po zakupy szkoda
      czasu. Zreszta zakupy robi się raz na tydzień, to kto by je dotaskał do domu?
      Amerykanie minimalizują niepotrzebny wysiłek i oszczedzają czas, który tu jest
      najdroższy. Samochód w tym pomaga.
      Tylko niekochani nienawidzą.
      Charles Chaplin
      • izalom Re: Auto w USA 09.05.06, 20:26
        Ta pani albo nigdy tu nie byla albo byla zbyt krotko, zeby poznac ten kraj
        • mamacat Dosyc juz tego 10.05.06, 19:04
          Mam juz dosyc artykulow pisanych przez ludzi co to do USA przyjada, posiedza
          kilka tygodniu, popatrza troche i juz wszystko wiedza. Tak bylo w artykule o
          Polakach na Greenpoint, tak jest w tym artykule. Ludzie, dajcie spokoj.
          Samochod tutaj jest tak potrzebny jak lodowka, pralka, czy odkurzacz. Zwlaszcza
          jak sie mieszka na przedmiesciach. Nie posiadam samochodu z milosci tylko z
          koniecznosci. Ludzie, ktorzy mieszkaja w miastach zwykle nie maja samochodow,
          bo nie potrzebuja. Nie przesadzajmy z samochodowymi cmentarzami i kaplicami
          drive-in. Wiem, wiem, sa one w Las Vegas, ale czego nie ma w Las Vegas???
          Jezdzimy, bo musimy. I tyle... Przestanmy to analizowac!
          • jacekjk Re: Dosyc juz tego 11.05.06, 04:24
            Takie generalizowanie, ja znam tylko zachodnio-polnocny skrawek USA i sie to
            nijak ma do opisu z artykulu. Sowoja droga to taka papka dla "Zycia na goraco"
            czy "Vivy", nie wiem co robi w WO.

            J.
          • kicia44 Re: Dosyc juz tego 12.05.06, 03:15
            Ma Pan (Pani ) absolutna racje.Dosc Pajacow piszacych wierszowki,nie najace nic
            wspoklnego z rzeczywistoscia.W Ameryce z samochodu kupuje sie
            lekarstwa,zarcie,i wszystko co komu potrzeba.W Ameryce przez internet kupi sie
            doslownie wszystko,zaplaci wszystko.Zalatwi wszystko.Niech sie o tym pisze.
            Moze lepiej niech osoba piszaca ten artykul,zajmie sie Panem Giertychem,Panem
            Leperem.Wszystkim to wyjdzie na zdrowie.(o Braciach nie wspomne).Przestaniemy
            moze byc posmiewiskiem Swiata.Ja tez mam samochody nie dlatego,ze je
            uwielbiam,tylko dlatego,ze nie mialbym jak dojechac do pracy.Komunikacja
            miejska praktycznie nie istnieje.Poza tym w Ameryce poliwo jest w dalszym ciagu
            o 50% tansze niz w Polsce.A ja zarabiam10 razy tyle co moi koledzy w
            Polsce.Szkoda ,ze moja ulubiona gazeta drukuje takie debilizmy
            Kicia
          • pawka55 Re: Dosyc juz tego 12.05.06, 15:16
            mamacat napisała:

            > Mam juz dosyc artykulow pisanych przez ludzi co to do USA przyjada, posiedza
            > kilka tygodniu, popatrza troche i juz wszystko wiedza. Tak bylo w artykule o
            > Polakach na Greenpoint, tak jest w tym artykule. Ludzie, dajcie spokoj.
            > Samochod tutaj jest tak potrzebny jak lodowka, pralka, czy odkurzacz.
            Zwlaszcza
            >
            > jak sie mieszka na przedmiesciach. Nie posiadam samochodu z milosci tylko z
            > koniecznosci. Ludzie, ktorzy mieszkaja w miastach zwykle nie maja samochodow,
            > bo nie potrzebuja. Nie przesadzajmy z samochodowymi cmentarzami i kaplicami
            > drive-in. Wiem, wiem, sa one w Las Vegas, ale czego nie ma w Las Vegas???
            > Jezdzimy, bo musimy. I tyle... Przestanmy to analizowac!

            Posiadanie samochodu w Ameryce jest rzeczywiscie koniecznoscia. Mieszkam w
            duzym miescie i z ciekawosci probowalem znalezc najdogodniejsze polaczenia
            miejskiej komunikacji, z domu do pracy. Obydwa miejsca polozone sa na bliskich
            miastu przedmiesciach. Stronie internetowa miejscowej firmy komunikacyjnej
            szybko znalazla dla mnie "dogodna marszrute". Wedlug niej, potrzebowalbym ponad
            2 godzin czasu na przebycie dystansu 15 mil (ok. 23 kilometrow). Wiazalaby sie
            ta eskapada z korzystaniem z trzech autobusow i kolejki podmiejskiej. Jesli
            chcecie wiedziec jakie to miasto o tak wspanialej komunikacji miejskiej, to
            moge wam zdradzic iz polozone jest ono nad jeziorem Michigan i posiada
            najwieksza populacje Polonusow, z wyjatkiem jedynie Warszawy.

            Polak z US
        • lukeszbobo Re: Auto w USA 12.05.06, 10:46
          Odezwali sie wielcy amerykanie:/ Polaczki ktorzy z szikago czy grinpointu nawet
          nosa nie wychylili

          Zyjecie w swoich dzielnicach po angielsku slowa nie powiecie a wypowiadacie sie
          o Ameryce?

          Dla was ameryka do szikago grinpoint,dla wybranych jeszcze moze niagara wielki
          kanion i jakies inne popularne miejsca
          Zaden z was nie byl w typowych amerykanskich malych miasteczkachgdzies w centrum
          stanow znacie USA tylkoz duzych metropoli gdzie nie ma amerykanow sa tylko
          emigranci Zwiedzcie troche tej czesci stanow ktora nie jest znana z tv a pozniej
          sie wypowiadajcie
          Typowo polaczkowe myslenie"Wy sie gowno znacie tylko ja mam racje bo jestemw
          stanach 20 lat" szkoda ze prawidlowego zdania po angielsku nie potraficie sklecic

          Akurat te fakty ktore sa w artykule opisane mozna bez zadnych problemow odnalezc
          i udowodnicTylko trzeba troche nos z grinpointa albo z jackowa wychylic:/

          Pozdrawiam cala polaczkowosc
          • laaazy_boy Re: Auto w USA 12.05.06, 11:45
            Ha Panie Mądry, ty zaś na pewno wiesz o USA wszystko i pewnie stąd ten
            protekcjonalny ton.

            Posiadanie samochodu w USA nie wynika z miłości - jest to po prostu konieczność.
            Jak ktoś pisał powyżej - to sprzęt równie niezbędny co odkurzacz, mikser czy
            telewizor. Mieszkając na suburbs nie sposób dotrzeć inaczej do pracy. Co więcej,
            na przedmieściach często nie ma nawet chodników, więc osoba starająca się dojść
            do któregoś z malli na piechotę jest postrzegana jak zjawisko. Są, oczywiście,
            linie autobusowe, jednak korzystają z nich tylko czarni, meksykanie i ludzie
            chorzy, którzy nie są w stanie prowadzić.

            Myślę, że zbyt dużym uogólnieniem jest określanie relacji amerykanów z
            samochodami mianem miłości. Z moich doświadczeń wynika, że samochód jest dla
            nich kolejnym narzędziem pracy/życia. W takich roboczych samochodach na tylnich
            siedzeniach piętrzą się stosy śmieci, puszek, gazet etc. I nic dziwnego, skoro
            auta, ze względu na cenę w stosunku do zarobków, są dla nich dużo łatwiej dostępne.
            • lukeszbobo Re: Auto w USA 12.05.06, 13:48
              laaazy_boy napisał:

              > Ha Panie Mądry, ty zaś na pewno wiesz o USA wszystko i pewnie stąd ten
              > protekcjonalny ton.
              >
              Wszystko moze nie:P Widzialem wszystkie stany wlacznie z portoryko ale nie
              wymadrzam sie ile to ja lat tam nie mieszkam i jakie ta pani glupoty napisala
              Wnikliwy obserwator dopatrzyl bys sie tego samegoAle to nie znaczy ze napisal
              bym taki sam artykul;)

              > Posiadanie samochodu w USA nie wynika z miłości - jest to po prostu konieczność

              no i w czym widzisz problem?Pokaz mi gdzie w artykule Pani napisala ze samochod
              nie jest koniecznoscia? A to ze amerykanie kochaja czy nie samochody to jest
              kwestia sporna ale nie mozna zabronic Pani tak napisacMiala prawo tak sadzic
              skoro rzeczywiscie w USA nie da sie "normalnie" zyc bez samochodu

              Wiadomo w miastach jak szczykago czy NYC jest metro i czasami samochod utrudnia
              zycie Ale kto "normalny" mieszka w srodku metropoli?:P

              Pozdrawiam
          • eres39 Re: Auto w USA 12.05.06, 14:40
            to wyobraz sobie madralo , zycie bez samochodu np w malym miasteczku w stanie
            Vermont . Po jaka cholere piszesz takie bzdury??? Na calym swiecie , piesi nie
            moga sie poruszac po autostradach ...proste, jak konstrukcja cepa.W malych
            miasteczkach , pieszy to naprawde wielka atrakcja...a chodniki wyst. moze na 25
            % drog.Wszedzie daleko , do pracy , do sklepu ...wiec samochod jest tu
            potrzebny do zycia , jak tlen.
    • veronica3 Re: Auto w USA 11.05.06, 23:50
      Mam pytanie do autorki: gdzie w Stanach sa "matury"
    • dunham przesada 12.05.06, 01:10
      przez poltora roku dawalem sobie calkiem niezle rade bez auta, teraz prowadze,
      poniewaz tego wymaga ode mnie moja praca, tak jest wygodniej.
      poza tym ciekaw jestem co by bylo gdyby w Polsce kazda rodzine bylo stac na
      samochod?
      • tow.stalin Re: przesada 12.05.06, 12:13

        nie jest aż tak źle, za 4-5 tysięcy można już kupić zachodniego rumpla, który
        jeździ, więc praktycznie każdą rodzinę dziś stać na jakieś auto. a że psuje się
        co dwa tygodnie? tanich części na szrocie jest zatrzęsienie ;)
      • eres39 Re: przesada 12.05.06, 14:46
        hahaha...co by bylo ...gdyby kazda rodzina miala tyle aut , ile doroslych osob
        w rodzinie. 3-4 samochody na podjezdie domowym , to klasyka w USA.
    • mikejar Re: Auto w USA 12.05.06, 01:14
      Mieszkam w USA od ponad 25 lat i samochod jest mi niezbedny, ale to nie luksus
      tylko potrzeba W mojej trzy osobowej rodzinie sa trzy samochody poniewaz kazdy
      dojezdza do pracy Gdybym mieszkal w N.Y.C ( Manhattan) to nie mialbym
      samochodu bo to duzy klopot Niestety mieszkam w New Jersey i do Manhattanu
      mam 15 minut jazdy samochodem Nie ma normalnego transportu ( autobus lub
      pociag) Utrzymanie tych samochodow to koszt taki jak wspaniale wakacje w
      Europie przez miesiac Wiec nie ma co zazdroscic amerykanom Przecietnie
      kazdy w Ameryce jezdzi do pracy samochodem ponad godzine, oczywiscie jezeli
      nie ma tloku ( korkow) Dlatego mysle ze ta Pani mieszka lub mieszkala w
      polskim piekielku (Greenpoint)i dlatego ma takie wspaniale opinie W polskiej
      dzielnicy rzeczywiscie sa cmentarze samochodowe , tu gdzie ja mieszkam nic
      takiego nie ma bo dbamy o powietrze i spokoj
    • saddamkaczynski Re: Auto w USA 12.05.06, 01:31
      z jednym nie moge sie tu zgodzic - ze amerykanie po 50-ce ledwie chodza..po
      pierwsze amerykanie uprawiaja napewno wiecej sportow i cwicza wiecej niz
      polacy, a poza tym w stanach wiek lat 60 to dopiero poczatek przyjemnej
      emerytury, kiedy zaczyna sie podrozowac i zwiedzac ameryke...ja bym zyczyl
      polakom zeby w starszym wieku byli kiedys tak aktywni jak amerykanie
      • mikejar Re: Auto w USA 12.05.06, 02:10
        Zgadzam sie z toba , bo wlasnie jestem po 50-tce , nie pale , codziennie biegam
        lub cwicze Moi rowiesnicy w Polsce to dziadkowie z mentalnosia co najmniej + 15
        lat. Dla nich sie zycie skonczylo po 55 roku zycia , teraz to tylko 7,30 pm
        dziennik , film i do lozka . Dla mnie 7,30 pm to jescze duzo czasu ,
        rower ,koszykowka lub dlugi spacer ( min. 1 godz.) Czesto obserwuje moich
        sasiadow po 70-tce to oni maja jeszcze plany na zycie . Oczywiscie ktos powie
        ze chodzi o pieniadze i latwosc zycia , ale to tylko czesc prawdy . Tak
        naprawde chodzi o checi do zycia a nie ciagle zamartwianie i rozmowy o
        chorobach - to taka cecha polska
        • mniklas5 Re: Auto w USA 12.05.06, 02:38
          mieszkam w Kaliforni od 15 lat , okolo 50 mil od downtown Los Angeles, do pracy
          mam 26 mil w jedna strone ale freewayem tylko okolo 10 reszte pieknym kanionem
          do oceanu, mam dobry samochod Mercede 320 E , musze miez bo chce wygodnie jezdic
          i mam 51 lat , trzy razy w tygodniu chodze na silownie i plywalnie, raz w tygodniu
          gram w tenisa, zima jestem 2-4 razy po dwa trzy dni na nartach , latem w kazda
          niedziele wyjezdzamy nad ocean,ostatnio zrobilem z zona kurs pletwonurkowy i
          zrobilismy szesc zejsc pod wode w oceanie . Jestesmy aktywni wlasnie zeby nie
          zapomniec jak sie chodzi.Do nastepnego
        • mark.parker Re: Auto w USA 12.05.06, 06:51
          mikejar napisał:

          > Zgadzam sie z toba

          Mieszkam w USA od 30 lat i od początku mam samochód - absolutnie niezbŁdny do
          normalnego życia. Teraz, po udarze mózgu, tym bardziej. Cieszę się, że są takie
          ułatwienia, jak parking zarezerwowany dla niepełnosprawnych, sklepy,
          restauracje, a nawet kawiarnie, w których można coś kupić prosto z samochodu
          albo robić zakupy z wózka iniwalidzkiego zaopatrzonego w kosz, a udostępnianego
          przez sklep. Dzięki temu mogę funkcjonować samodzielnie. Byłem w Polsce w marcu
          - dobrze, że nie zabrałem elektrycznego wózka inwalidzkiego, bo przy przejściach
          przez jezdnię ramp jak na lekarstwo. Albo jest po jednej stronie, a po drugiej
          już nie ma. W sklepach schodki, wysokie progi, w restauracjach toalety na
          piętrze lub w piwnicy - koszmar! Tu, a mieszkam w Nowym Meksyku (po 20 latach w
          Waszyngtonie) wszędzie są ułatwienia, które sprawiają, że czuję się jak
          pełnoprawny członek społeczeństwa. Na dodatek żaden polityk nie woła, żeby mnie
          lać pałą, bo taki błazen długgo by w polityce nie pozimował. Zupełnie inny
          świat. Wcale nie idealny, ale do osiągnięcia takiego poziomu empatii i
          akceptacji Polsce będzie jeszcze potrzeba dużo czasu.
          • usak To przez chorobe. 12.05.06, 12:07
            Chcialem napisac komentarz dotyczacy tekstu zawartego w Twojej sygnaturce, ale
            w ostatniej chwili uswiadomilem sobie, ze jestes po udarze mozgu.
          • mikejar Re: Auto w USA 12.05.06, 15:13
            Trzeba mieszkac w Ameryce aby to wszystko zrozumiec , ze inwalida to tez
            czlowiek i cos mu sie nalezy . Pracuje przy projektowaniu i wykonastwie (
            contruction) i zawsze problem #1 to inwalidzi, ktorzy musza brac czynny udzial
            w zyciu i dla nich sie projektuje windy , szerokie drzwi, rampy , parkingi.
            Polacy ktorzy mieszkaja w Polsce maja zbyt duzo kompleksow aby pewne rzeczy
            zrozumiec Przy okazji zycze duzo zdrowia i pogody ducha m.j.
    • 0k.0k co zdanie, to glupstwo 12.05.06, 02:43
      nie warto komentowac
    • lucky81 Ale bzdury 12.05.06, 02:58
      Mieszkam w USA, ale ta opowieść brzmi jak opis jakiegoś społeczeństwa na marsie,
      albo... jak opowieści o Ameryce które słyszałem w dzieciństwie w Polsce.
      • polonus3 Re: Ale bzdury 12.05.06, 03:20
        Szkoda, ze GW pisze takie bzdury!! Jak widzisz jakies naklejki na samochodzie to
        znak, ze wlasciciel jest niezrownowazonym osobnikiem. Normalni ludzie nie
        obklejaja samochodow. Ze tez takie bzdury moga byc drukowane w GW.
        • dziwak4 Re: Ale bzdury 12.05.06, 03:32

          Ale Wam sie chrzani w tych skolowacialych,polskich glowach.
          W USA samochod jest zwyklym przedmiotem posiadania
          ( nie tak jak w Polsca),to tak jakby w Polsce ktos zawieral slub
          bo ma odkurzacz czy cos podobnego.
          a sluby tutaj zawiera sie na innej zasadzie .
          Niestety bardziej prozaicznej niz w Polsce.
          pozdr.
          • dziwak4 Re: Ale bzdury 12.05.06, 03:51

            Wracajac do tematu,ktorym chyba sa napisy na autach,to poniewaz
            traktuje sie tutaj samochod jak uczen tornister,wiec wypisuje na nim
            co chce,np, "moj syn byl prymusem w tym roku w ostaniej czy tam pierwszej
            klasie","Kocham Boga","Obroncie Ameryke,pokonajcie Busha",....itd.
            Jak rowniez mozna zamiescic za odpowiednia dodatkowa oplata (niewielka)
            specjalna tablice rejestracyjna przekazujaca jakas informacje.
            to wszystko.
            pozdr.

      • d_arek_d Re: Ale bzdury 12.05.06, 08:30
        Bzdury, bzdury, bzdury na kółkach! Za wyjątkiem tych wspaniałych staruszków w
        ich szalejących maszynach.
        • d_arek_d Re: Ale bzdury 12.05.06, 08:48
          Jeszcze jedno. Zamiast tak długiego tekstu ta pani z Greenpointu mogła równie
          dobrze opublikować popularny w Polsce za czasów słusznie minionych wierszyk
          (ciekawe, że po tylu latach akurat podczas czytania tego gniota przypomniał mi
          się - to świadczy o jakości tekstu ;):

          "Moja ciotka w Ameryce
          ma samochód na guziki.
          Jeździ na nim jak na krowie
          i udaje pogotowie".

          Artykuł byłby krótszy, a i wcale nie mniej prawdziwy jeśli chodzi o
          przedstawienie społeczeństwu (które "i tak to kupi" - tak zapewne za pewnym
          wieszczem myślała autorka) motoryzacji od zaprezentowanych wypocin.
    • piesek.leszek U nasz nie zarejestrowaliby takiego auta 12.05.06, 06:30
      No bo jaki to kolor ? I czy sprawny technicznie ?
    • cyborgus Re: Auto w USA 12.05.06, 07:11
      Niestety, musze dolaczyc do chorku: kolejny plaski artykul o Ameryce,
      wykorzystujacy stereotypy, i majacy na celu osmieszenie Amerykanow. A o tych
      nieruszajacych sie 50-latkach to juz totalne przegiecie. Tu 50-latek to
      czlowiek bardzo aktywny, wielu uprawia sporty - jak to sie ma do ich
      rowiesnikow w Polsce?

      Widzialam takie teksty w "Twoim Stylu", ale zeby w Wyborczej? Najwyrazniej
      kazdy moze dzis zostac dziennikarzem. Moze i ja powinnam sprobowac? Wydaje mi
      sie ze mam troche wieksze pojecie o Ameryce niz wiekszosc autorow tego typu
      artykulikow.... kto wie?::)))

      "Life is not fair. Get used to it" - Bill Gates
      • lotoss Re: Auto w USA 12.05.06, 08:23
        Musze przyznac, ze ten caly wywiad byl naprawde malo przemyslany. Opinie i
        informacje w nim zawarte zueplenie mijaja sie z faktyczna prawda. Nie wiem gdzie
        mozna zobaczyc te "Okruchy amerykanskie", ale to chyba jest jedna wielka kiszka.
    • rycerzmowiacyni Ale wszyscy mądrzy 12.05.06, 10:42
      Agnieszka Taborska (ur. 1961) – pisarka, tłumaczka, historyk sztuki, od 1990 roku wykłada historię sztuki w Rhode Island School of Design w Providence w Stanach Zjednoczonych. Jest autorką literackiego reportażu Polubić muzykę country, Dziennik amerykańskiej podróży, powiastki lingwistycznej W malinowym dżemie, esejów o francuskim surrealizmie, kilku książek dla dzieci wydanych w Niemczech, Korei i Japonii, powieści Senny żywot Leonory de la Cruz oraz przekładów Philippe'a Soupaulta i Rolanda Topora.

      Taka durna ta autorka, durny ten wywiad, wszyscy durni ale moje zdanie jest jedyną prawdą objawioną, k...wa tylko krytykować potraficie, mądrale pieprzone
      • myff Re: Ale wszyscy mądrzy 12.05.06, 11:59
        Ale skoro oni tam byli, są itp...to czemu mieli by kłamać? żeby ją ośmieszyć?
        zastanów się!jaki to ma sens i cel, i kto kogo znowu krytykuje?
        • rycerzmowiacyni Re: Ale wszyscy mądrzy 12.05.06, 12:16
          skoro ona tam była, jest, itp... to po co miałaby kłamać ? zastanów się! jaki to ma sens i cel ?

          >i kto kogo znowu krytykuje?

          1. "Ta pani albo nigdy tu nie byla albo byla zbyt krotko, zeby poznac ten kraj"
          2. "Mam juz dosyc artykulow pisanych przez ludzi co to do USA przyjada, posiedza
          kilka tygodniu, popatrza troche i juz wszystko wiedza."
          3. "to taka papka dla "Zycia na goraco"czy "Vivy", nie wiem co robi w WO."
          4. "Dosc Pajacow piszacych wierszowki,nie najace nic wspoklnego z rzeczywistoscia"
          5. "...ja zarabiam10 razy tyle co moi koledzy w Polsce.Szkoda ,ze moja ulubiona gazeta drukuje takie debilizmy"
          6. "Szkoda, ze GW pisze takie bzdury!! Jak widzisz jakies naklejki na samochodzie toznak, ze wlasciciel jest niezrownowazonym osobnikiem. Normalni ludzie nie obklejaja samochodow. Ze tez takie bzdury moga byc drukowane w GW."

          Jeszcze myff....?
      • tztz3 Alergia polonusów na krytykę USA 12.05.06, 13:49
        Zauważyłem dziwną właściwość - jak tylko skyrtykujesz USA to zaraz odezwie się
        chórek iście maniakalnie oburzonych Polonusów - jakby w USA wszystko było
        najlepsze...

        Tymczasem nie jest, choćby wspomnieć fatalny system edukacji na poziomie
        podstawowym, kilkukrotnie większą przestępczość na tysiąc mieszkańców niż w
        Polsce lub otyłość około 50% społeczeństwa... no ale to do Polonusów nie
        dociera, oni widzą tylko dobre strony swojego wyidealizowanego USA :)
        • mikejar Re: Alergia polonusów- do tztz3 12.05.06, 14:56
          Widac ( tztz3)ze nigdy nie byles w USA. Przeczytalem kilka wypowiedzi ,
          szczegolnie tych od ludzi z Ameryki i zgadzam sie z ich pogladami. Trzeba tutaj
          mieszkac byc wsrod ludzi roznych narodowosci zeby oceniac Ameryke.
          Po pierwsze kto ci powiedzial ze poziom edukacji jest tak niski. Moj syn
          chodzil do publicznej szkoly ( # 6 w New Jersey) i zycze wszystkim takich
          nauczycieli i takiego poziomu jaki byl w tej szkole Absolutnie bezproblemowo
          dostal sie na studia ( Fordham University)- to czolowka w Universytetach w USA.
          Jezeli chodzi o przestepczosc - to ja chodze od ponad 25 lat po Manhattanie ,
          Bronxsie , Brooklynie i nigdy mnie nic nie spotkalo zlego. Oczywiscie nie
          szukam guza. Co do tej otylosci to prawda , ale kazdy moze wybrac swoja droge,
          wiele przypadkow to jest wrodzona choroba i jeszcze kilka lat i w Polsce bedzie
          podobna sytuacja jezeli ludzie nie beda panowali nad DIETA Bardzo duzo ludzi
          je HAMBURGERY w Mc Donald itd. Do jedzenia sa dodawane antybiotyki i rozne inne
          rzeczy smakowe To jest jedna z przyczyn otylosci. Tak wiec nie sluchaj madrosci
          Jozka z Greenpoitu i Jadzki z Lomzy bo oni i tak wszystko wiedza lepiej
          Porozmawiaj z ludzmi inteligentnymi to i tobie pomoze na rozwiniencie
          horyzontow . A to co napisal Pan po udarze mozgu - to 100% prawda , gdyz tutaj
          jak sie cos buduje to z mysla rowniez o inwalidach , w przeciwienstwie do norm
          w Polsce . Moj znajomy mieszka na Ursynowie i jest sparaliziwany ,nie ma
          mozliwosci wyjscia z domu poniewaz nie ma rampy na wozek a do pokonania ma 11
          schodkow ( mozesz sprawdzic Meander 1)
          To w krotkich slowach od p o l o n u s a
          • tztz3 Re: Alergia polonusów- do tztz3 12.05.06, 17:09
            > mieszkac byc wsrod ludzi roznych narodowosci zeby oceniac Ameryke.
            > Po pierwsze kto ci powiedzial ze poziom edukacji jest tak niski. Moj syn

            Oceniam USA a nie Amerykę - to po pierwsze, oprócz USA w obu amerykach znajduje
            się też wiele innych krajów.

            Po drugie - oceniam USA przez pryzmat systemu jaki tam działa a nie wypowiedzi
            "Jozka z Greenpoitu i Jadzki z Lomzy" ponieważ z osobami z takich środowisk nie
            mam kontaktu - mam kontakty z Polakami z USA którzy żyją w innych miastach niż
            Chicago lub NY i nie żyją w tzw. "Polskich wspólnotach".

            Miałem także kontakty z amerykanami którzy pracowali w Polsce i to nie takimi z
            Polskimi korzeniami tylko np. z osobami o nazwisku Petersen.

            " Po pierwsze kto ci powiedzial ze poziom edukacji jest tak niski. Moj syn
            > chodzil do publicznej szkoly ( # 6 w New Jersey) i zycze wszystkim takich
            > nauczycieli i takiego poziomu jaki byl w tej szkole Absolutnie bezproblemowo "

            Pewnie wychowanie bezstresowe i ułamki nie w 3/4 klasie jak w Polsce tylko
            pewnie dopiero w High Scholl, College lub na Uniwersytecie ? :)

            Co z trygonometrią, geografią, fizyką, chemią - tego wszystkiego Polskie dzieci
            uczą się w podstawówce i jak takie dziecko przyjeżdża do USA np. razem z
            rodzicami i zaczyna chodzić do szkoły w USA to się zwyczajnie nudzi.

            To ma kolosane znaczenie, później taka osoba dorasta i o czym można z nią
            porozmawiać ? Tyko o tym na co jest ukierunkowana lub o bzdetach typu jaki był
            ostatni wynik netsów.

            Chodzi Pan po Manhattanie, Bronxie ale KIEDY Pan chodzi ?
            Co z innymi dzielnicami ?

            Jedzenie - przed wejściem do UE Polskie jedzenie było bardzo zdrowe, mieliśmy w
            tym zakresie ostrzejsze normy niż te które po akcesji nam narzucono - np.
            dotyczące ilości wody, soli i inny wypełniaczy - ale to nic z porównaniu z tymi
            normami co Wy macie w USA, naprawdę współczuje tego co jecie.

            Niech Pan sobie kiedyś pojedzie - niekoniecznie do Polski - wysarczy do Londynu
            i kupi Polskie żarcie i porówna z tym co Pan je w USA.
        • cyborgus Re: Alergia polonusów na krytykę USA 12.05.06, 15:02
          Alergie to ja mam, ale na uproszczenia i cienkie dziennikarstwo. Zapewniam cie
          w Stanach jest wiele rzeczy do krytykowania (jak w kazdym kraju, lacznie z
          naszym Ukochanym) i moglabym tu sie dlugo wyzywac na temat tego co mnie tu
          denerwuje. Autorka nie tyle krytykuje, co wysuwa jakies malo przemyslane
          wnioski, oparte na analizie ..., no wlasnie, czego? Ten artykul brzmi bardziej
          jak ploteczki przy kawie, takie tam blablanie co komu przyjdzie do glowy.
          Zdarzylo mi sie w GW czytac artykuly opisujace bardzo trafnie to co sie dzieje
          w USA, i jakos nie wywolaly mojej alergii. Bo autor wiedzial o czym pisal.

          Nikt nie kwestionuje poziomu szkol w Stanach, ale jak to sie ma do artykulu o
          samochodach???
          • tztz3 Re: Alergia polonusów na krytykę USA 12.05.06, 17:14
            > Nikt nie kwestionuje poziomu szkol w Stanach, ale jak to sie ma do artykulu o
            > samochodach???

            Nie odnosiłem się bezpośrednio do artykułu tylko do tego co napisał mój
            przed-piszca :)

            Po za tym samochód to jest w USA przedmiot kultu - przynajmniej w kulturze
            (filmy,literatura), z pewnością był on najbardziej rozwinięty w okresie zimnej
            wojny a teraz przygasł, jednak nadal jest obecny jako pewna ikona - jak u nas
            bar mleczny, chociaż została ich garstka.
            • jinx00 Re: Alergia polonusów na krytykę USA 12.05.06, 19:49
              na samym wstepie to artykul jest denny i to tyle.
              ...
              odnosnie systemu edukacyjnego to ten w Polsce jest zenujacy, w Stanach jesli
              chodzi o ogol dostepny dla szerokiej publicznosci to tez nie jest najlepiej,
              ale gdzie polska edukacje porownywac do amerykanskiej. nie chodzi mi o
              porownanie 12-latkow tylko o porownanie dwoch inzynierow dziesiec lat po
              studiach. wiedza to nie tylko to co do lba mozna naklasc, ale tez potem
              umiejetnosc wykorzystywania tej wiedzy. to ze maly Jasio bedzie znal dzialania
              na ulamkach w trzeciej klasie to jest naprawde nic. jak Jan spotka Steven'a w
              weiku 35 lat to wtedy mozna porownac co obaj wiedza i gdzie ta wiedza ich
              zaprowadzila.
              jeszcze jeden ranking, ktory wpadl mi w oko pare lat temu. wymieniano tam 500
              najlepszych uniwersytetow na swiecie. nie wiem dokladnie ile bylo tam szkol ze
              Stanow, ale najmniej ze 150. zgadnij ile bylo szkol z Polski z tymi wszystkimi
              madrymi Jasiami, ktorzy znaja fizyke, geografie, chemie i inne sprawy. zero.
              zero uniwerkow z Polski. zero. przeciez to jest zenujace obojetnie jakie
              kryteria wzieto pod uwage. zadna szkola z Polski nie jest w stanie zlamac 500.

              pozdrawiam
              • tztz3 Re: Alergia polonusów na krytykę USA 12.05.06, 20:26
                > jeszcze jeden ranking, ktory wpadl mi w oko pare lat temu. wymieniano tam 500
                > najlepszych uniwersytetow na swiecie. nie wiem dokladnie ile bylo tam szkol ze

                Pytanie - kto robił ten ranking i jaką metodologią ?

                Bo jak nasi studenci zaczęli wygrywać top-coder to nagle Uniwersytet Warszawski
                znalazł się wysoko w różnych zestawieniach. Może to było tak, że jak uczelnia
                nie była znana w USA lub ogólnie na zachodzie to znaczy z góry, że jest zła ?

                Powiedz mi także dlaczego jest w Polsce tak dużo studentów z USA którzy się u
                nas uczą np. medycyny na UJocie (kraków) albo na UMCS (Lublin) ?

                Dlaczego zagraniczni inwestorzy są bardzo pozytywnie zaskoczeni poziomem
                wykształcenia naszych pracowników (przy okazji: narzekają na biurokracje,
                infrastrukture) - ano dlatego, że wszystkim na zachodzie Polska zawsze jawiła
                się jako chłop na furmance z petem w gębie, nikomu do głowy by nie przyszło że
                my mamy w ogóle jakieś uniwersytety i to jeszcze dobre - ale to się powoli zmienia.

                Prawdą jest to, że uczelnie z USA lepiej przygotowują *praktycznie* - ale to
                akurat można szybko nadrobić w pierwszych latach pracy a później lepsze
                przygotowanie teoretyczne zaczyna owocować - tylko niestety najczęściej za
                granicą a nie w Polsce, bo tylko patryjoci pracują u Nas za takie stawki jakie
                mamy - ewentualnie część zaczyna swoich sił w biznesie ale bez kapitału jest ciężko.
      • gspnstr Re: Ale wszyscy mądrzy 12.05.06, 16:11
        I co z tego. TO ma znaczyc, ze ta pani jest wyrocznia w kwestii USA? Ze to co
        napisala nie jest grafomanstwem w stylu "Asfaltowego Saloonu" Lysiaka?
        Wyglada mi na to, ze ona stara sie udowodnic teze, ktora sama postawila i tylko
        uwypukla te detale, ktore jej pasuja. Kto wie, moze wlasnie pisze na ten temat
        prace doktorska ;o)
        Znamienne jest zreszta, ze przytacza tutaj tylko przyklady z ksiazek ktore
        tlumaczyla sama a nie wspomina w ogole o kontrargumentach.
    • topimek Kto dokonywał korekty artykułu? 12.05.06, 13:12
      "...Autostrady prowadzą na niedostępne szczyty, na które docierają
      niepełnosprawni na wózkach. ..."
      Bardzo niedostepne miejsca skoro można na nie wjechać samochodem. Moze odległe
      od wielkich metropolii, ale zostało to źle napisane...
    • gspnstr Re: Auto w USA 12.05.06, 15:57
      Czy ta pani w ogole zadala sobie trud, aby poznac ten kraj?

      Bo wyglada na to, ze zanim tu przyjechala miala okreslona wizje, teze, ktora
      chce na sile udowodnic i zauwaza tylko te szczegoly, ktore do tej tezy pasuja :o)
      • government Re: Auto w USA 12.05.06, 16:32
        Znam autorkę osobiscie i mogę poswiadczyć, że nie ma pojęcia, o czym pisze. Jej
        doswiadczenia ze Stanami sprowadzają się do paru campusów na wschodnim wybrzeżu
        ("wieże z kosci słoniowej"), gdzie fałszywa wizja Ameryki jest zbiorową mantrą.
    • przyladek.dobrej.nadziei Re: Auto w USA 12.05.06, 16:35
      "W Las Vegas są kaplice drive-in, w których za 30 dol. można wziąć błyskawiczny
      ślub. Co roku 87 tys. par wstępuje w związki małżeńskie, nie odpinając pasów"

      W USA ponad 50% malzenstw sie rozpada i bodajze 30% zwiazkow osob, ktore wziely
      slub drugi raz. Po prostu tragedia.
    • gumienny Re: Auto w USA 12.05.06, 16:37

      >>>'Miłość do samochodu wysysa się w Ameryce z mlekiem dla niemowląt, którego
      puszki rozwożone są do supermarketów gigantycznymi ciężarówkami' - pisze Pani.

      To rzeczywiscie egzotyczne. U nasz mleko w puszkach ciagnie sie do supermarketu
      na plachcie, albo niesie ustawione w piramide na glowie. A potem jedzie sie
      saniami ciagnietymi przez niedzwiedzie na "wakacje w przyrodzie." (a "wakacje w
      przyrodzie" to po jakiemu pani Taborska?
      • alyra11 Auto-/-strady w USA 12.05.06, 17:45
        jedzie sie dlugimi prostymi najczesciej 2 pasmowymi autostradami, o bardzo
        sredniej nawierzchni i przewaznie miekkim poboczu, biada jak nie myslisz na
        czas o tankowaniu, stacje benzynowe sa ok 80-100 km od siebie oddalone. Chcesz
        cos zjesc podczas tych duzych odleglosci, PECH GEHABT! mc Donald albo T. Garden
        czy inne slodkie tluste propozycje.
    • magdalene76 gdzie ta kobieta byla w tych usa??? ja tu mieszkam 12.05.06, 17:54
      kilka dobrych latek i w zyciu az takich dziwactw nie zaobserwowalam jak ona
      hehehe no moze z wyjatkiem miejsc jak NY Las Vegas i moze LA ale przeciez to sa
      specyficzne miejsca wogole nie reprezentujace USA takimi jakimi sa hahahaha
      zalecam jeszcze raz wyprawe do usa jak co podam plan przejazdu :))))
      • tztz3 Re: gdzie ta kobieta byla w tych usa??? ja tu mie 12.05.06, 18:36
        W takim razie jakie miejsce jest takim idealnym, reprezentującym USA jako całość ?

        Może stany z tzw. "Bilbe Belt", gdzie fanatyzm chrześciejański jest tak duży, że
        rydzyk to przy tym uczniak ? Może Floryda z hordamy staruszków wygrzewających
        przed śmiercią kości ?
    • stan561 Re: Auto w USA 12.05.06, 18:07
      Mieszkam w Stanach od dwudziestu lat. Samochod jest tu rzeczywiscie niezbedny,
      ale historyjki jakie opisuje autorka artykulu sa na pograniczu fantazji.
      Przypomina mi sie ksiazka Melchiora Wankowicza "Atlantyk-Pacyfik" pisana w
      latach piecdziesiatych lub wczesnych szescdziesiatych opisujaca
      nieprawdopodobne przygody autora podczas podrozy przez Stany Zjednoczone.
      T.
      • alyra11 autostrady usa 12.05.06, 18:44
        Nix fantazja!! jechalam z ottavy do ny - spory kawalek - a z powrotem dolem
        przez syrakuz jeszcze ciut dalej - za jeziorkiem do chicago i znow do ottavy.
        poza tym stwierdzilam, ze wiekszosc polonusow stamtad jest bardziej amerykanska
        niz sami amerykanie i wszelka krytyke swej nowej ojczyzny , uzasadniona czy
        nie , przyjmuja jak osobista obraze. To samo w jakims sensie dotyczy polonusow
        kanadyjskich. Pieniedzy na podroz do europy lub kraju ojczystego nie maja czy
        co, zeby zobaczyc, porownac pomyslec. A wracajac do drog - nadal jestem
        przekonana, ze tamtejsze maja sie nijak np. do niemieckich . sic!
    • cardosso o co tu chodzi 15.05.06, 02:03
      Amerykanie co wy z tym transportem miejskim? Kurcze to mi w Polsce dobrze. To
      też wolność - nie mam samochodu a do wszystkiego mam dostęp, wszędzie w mieście
      mogę być. No dobra niech będzie od lat kultywowana kultura samochodowa -
      przeczytałem wszystkie posty tego artykułu i pan z Chicago (nie pamiętam nicka)
      opisuję że z jednego przedmieścia Chicago (jak wydedukowałem) na drugie musi
      jechać dwoma autobusami i kolejką podmiejską co zajmuję mu 2 godziny. No to 2
      godziny to w Gdańsku i całym Trójmieście gdzie mieszkam w identycznej sytuacji
      po sprawdzeniu rozkładu kursów nie mam problemu w pokonywaniu odległości (chyba
      że z Gd. Sobieszewo - piękna plaża, ale też jednym autobusem) w mieście bo tego
      żem się czepnął - transportu miejskiego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka