Dodaj do ulubionych

Różowa rewolta

03.03.08, 14:46
Boze, coz za glupia krowa! Trzy lata "odebrala ze swego zycia aby je
poswiecic corce"! I jest to cytowane jako madrosc!
Corka dobrze zrobi jak, jak nie da sobie odebrac ani jednego roku
zycia jak mamusia bedzie stara i niedolezna. Nie zasluzyla aby sobie
nia zawraca glowe.
Obserwuj wątek
    • rikol Artystka jest szczera 03.03.08, 16:34
      A ile ty poswieciles lat swojemu dziecku (lub poswiecisz)? Pewnie zero. Zona
      wszystko zrobi, jak zwykle.
      Nie dla kazdej kobiety opieka nad niemowlakiem, czyli zywym przewodem
      pokarmowym, jest przyjemnoscia. Zapytaj znajome matki. Zaloze sie, ze powiedza,
      ze chcialyby, zeby to dziecko bylo juz wieksze i mniej absorbujace, zeby chociaz
      miec czas na relaksujaca kapiel czy wyjscie do kina.
    • sabina Re: Różowa rewolta 03.03.08, 20:53
      za duzo slow ? nie chialo sie przeczytac do konca co?
    • codein Re: Różowa rewolta 03.03.08, 21:59
      Gdyby ktoś mi powiedział, że poświęcił dla mnie coś istotnego, czułabym się
      raczej wyróżniona i zobligowana zarazem. Pewnie jesteś facet, który nigdy nie
      docenił tego, że matka wyrwała dla Ciebie kilka(naście/dziesiąt) lat ze swojego
      życiorysu. Stąd ten histeryczny protest. NIC nie rozumiesz.
      • efkoz Re: Różowa rewolta 03.03.08, 22:31
        A możecie mi coś wyjaśnić. We fragmencie tego tekstu jest opisana jej akcja z
        praniem szmat z literami F E M I N I Z M:) Biorąc pod uwagę stan ówczesnej
        świadomości feministycznej - odbiór jest dla mnie jasny. Natomiast wypowiedź
        pana z Łodzi Kaliskiej jest dla mnie zupełnie niezrozumiała - jak to, Bereś
        straciła swoją życiową szansę (szansę na potwierdzenie swojej tezy- chyba tak to
        ujął) nie podejmując wyzwania i nie piorąc tej brudnej koszulki. Nie rozumiem.
        Co miałaby tym potwierdzić. Współczesny feminizm mógłby takie wyzwanie podjąć,
        jako zaprzeczenie stereotypu o tym, że kobieta nie powinna prać brudnych gaci
        faceta. Ale ówczesny feminizm???? Przecież to faza wielkiego buntu. Początku.
        Jeszcze nie narodził się stereotyp feministki, żeby móc z nim walczyć. Co myślicie?
        • lezbobimbo Re: Różowa rewolta 04.03.08, 05:53
          efkoz napisała:
          > A możecie mi coś wyjaśnić. We fragmencie tego tekstu jest opisana >jej akcja z
          praniem szmat z literami F E M I N I Z M:) Biorąc pod >uwagę stan ówczesnej
          świadomości feministycznej - odbiór jest dla >mnie jasny. Natomiast wypowiedź
          > pana z Łodzi Kaliskiej jest dla mnie zupełnie niezrozumiała - jak >to, Bereś
          straciła swoją życiową szansę (szansę na potwierdzenie swojej tezy- chyba tak to
          > ujął) nie podejmując wyzwania i nie piorąc tej brudnej koszulki. Nie rozumiem.
          > Co miałaby tym potwierdzić.

          Ten Rzepecki z Lodzi Kaliskiej to po prostu cham, seksista i egomaniak -
          najpierw wtrynia sie artystce w performance i przeszkadza, a potem okresla to
          jako wielka zyciowa szanse dla NIEJ, bo by podjela i tym samym uznala jego
          "sugestie polepszenia" performance. Szczyt bezczelnosci po prostu z jego strony!
          Ciekawe, czy by sie tak wtrynil artyscie-koledze w jego performance, chyba by
          sie bal albo nawet by nie wpadl na taki pomysl.
          Ale oczywiscie, widzi kobiete, to zaraz jej wskoczy w przestrzen!
          To mial byc jej przekaz i performance, nie jego i gratuluje jej zimnej krwi, bo
          ja bym po prostu strzelila go w pysk po czym takim.
          Ona sobie obmyslila wizje, ze wypierze to co wypierze i koniec.
          • and_nowak Re: Różowa rewolta 04.03.08, 15:48
            lezbobimbo napisała:
            > Ciekawe, czy by sie tak wtrynil artyscie-koledze w jego
            > performance, chyba by
            > sie bal albo nawet by nie wpadl na taki pomysl.

            Nieraz się wtryniał. Często pokazywali, że jedna szpila i uchodzi powietrze z
            balona.

            > Ona sobie obmyslila wizje, ze wypierze to co wypierze i koniec.
            Wielka mi wizja. A on wymyślił swoją wizję, że jej wrzuci gacie, to się przy
            okazji wypiorą. I tez koniec. I wizja Rzepeckiego ważniejsza, bo to bardziej
            znany artysta. ;-)))

    • hel_ena [...] 03.03.08, 22:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • bene_gesserit Re: Zgadzam sie - to pretensjonalna idiotka 04.03.08, 02:18
        W kwestii formalnej: nie tylko matki wychowuja dzieci.
        W artykule nie ma nic o tym, zeby ojciec podczas tych trzech lat
        jakos sie do dogladania dzieciecia dokladal. Ale winna jest, jak
        zawsze i na wieki wiekow matka, ojciec nie musi zdejmowac aureoli.
        • lezbobimbo Re: nie zgadzam sie - nie idiotka 04.03.08, 05:46
          Jasniepan Beres oczywiscie nie zastopowal ani na chwile swojej kariery, tworzyl
          i wystawial, podczas gdy Maria musiala zajmowac sie dzieckiem, co tez odczula na
          swojej karierze (stracila przez to 3 lata i nie nadgonila potem tych lat).
          Ale Maria byla tez bardzo niesprawiedliwa, mówiac o tym swojej córce, a nie
          mezusiowi - to tylko jego powinna byla winic za brak pomocy przy dziecku i za te
          utracone lata. Niewielki to feminizm, jesli we wlasnej rodzinie karze sie
          niewinna córke za bledy mezowskie.
          • and_nowak A jakieś dowody ? 04.03.08, 15:31
            lezbobimbo napisała:
            > Jasniepan Beres oczywiscie nie zastopowal ani na
            > chwile swojej kariery, tworzyl i wystawial,
            A skąd wiesz ? Bo z artykułu niespecjalnie to wynika. Poza tym pan Bereś kiepsko
            karmi piersią.
            Ale nawet jeśli nie przyłożył się palcem, to nie zmienia faktu,
            że wypowiedź Beresiowej jest głupia i samolubna. Pomijam, że złej baletnicy...

            > podczas gdy Maria musiala zajmowac sie dzieckiem,
            > co tez odczula na swojej karierze (stracila przez
            > to 3 lata i nie nadgonila potem tych lat).
            Nie, ona straciła całe życie za wyjątkiem tych trzech lat.
            Takie głupoty, udawanie że to sztuka - powiedzmy sobie wreszcie
            prawdę KRÓL JEST NAGI. To są bohomazy, a nie sztuka. Ładnie ją "zgasili"
            Łodzianie Kaliscy - tylko że ci faceci (dużo bardziej znani od Beresiowej)
            oprócz swoich zabaw ze sztuką normalnie pracowali, zarabiali i wychowywali dzieci.
            • sir.vimes Re: A jakieś dowody ? 04.03.08, 17:35
              > Takie głupoty, udawanie że to sztuka - powiedzmy sobie wreszcie
              > prawdę KRÓL JEST NAGI.

              A ktos inny napisze dokładnie to samo o grupie Łódź kaliska, którą ty, jak
              wnioskuję, cenisz - i co z tego wyniknie? Chyba niewiele.

        • sir.vimes Bene - ale czego winna? 04.03.08, 17:32
          I o co chodzi autorom negatywnych komentarzy?


          Kobieta poświęciła trzy lata tylko dziecku - czyli tak jakby calutki urlop
          wychowawczy (który nie każda matka bierze)?

          Czy wypowiedx artystki irytuje bo jest prawdziwa? Bo zwerbalizowała dokładnie to
          co robią matki - odsuwaja inne sprawy DLA dziecka? Nie dlatego , ze musza tylko
          dlatego , że podjęły taka decyzję?


          Czy artystka powinna powiedzieć "mam dziecko więc sztuka już nie jest dla mnie
          ważna"? O to chodzi?


      • hel_ena Co zostalo ocenzurowane w mojej rozumnej wypowiedz 04.03.08, 10:02
        Napisalam, ze uwazam bohaterke reportazu za idiotke, poniewaz ktos
        kto powtarza cale zycie swojej corce, ze byla niechciana i byla
        marnowaniem czasu kobiety, ktora ja urodzila, jest szkodliwa
        kretytnka, ktora dzis powinna zwrocic corce przynajmniej za
        wszystkie lata terapii, ktorej taka postawa mamusi wymaga. Nie ma
        ona nic wspolnego z feminizmem, za to duzo z bezmyslnoscia i nie
        liczeniem sie z innym czlowiekiem.
        A za cp caly wpis wycieto? Otoz uzylam w nim, na okreslenie tej pani
        artystko polskiego slowa na c (cztery litery), ktorymi czesto
        okresla soie takie pani jak bohaterka reportazu.
        Delikatna duszyczka dyzurnego admina na forum nie zniosla takiej
        obelgi jak poczciwe slowko na "c" (cztery litery). GDybym w swoim
        wpisie uciekla sie do slow rasistowskich, ksenofobicznych czy
        antysemickich, adminowi by to nie przeszkadzalo.Takich wpisow GW nie
        wycina. Przeszkadza mu (pewnie jej) slowko na oznaczenie kobiecych
        narzadow plciowych!
    • dem0kryt "To były trzy lata odebrane sztuce" 04.03.08, 08:57
      A Sztuka ma twórczość tej Pani w... głębokim poważaniu... Jak 99,99%
      współczesnych wypocin tzw. "artystów"... Cóż, każda epoka ma takiego Michała
      Anioła, na jakiego ją stać. Epokę feminizmu stać tylko na takich, jak ta pani...
      • lezbobimbo Re: "To były trzy lata odebrane sztuce" 04.03.08, 09:19
        dem0kryt napisał:
        > A Sztuka ma twórczość tej Pani w... głębokim poważaniu... Jak >99,99%
        współczesnych wypocin tzw. "artystów"... Cóż, każda epoka ma >takiego Michała
        Anioła, na jakiego ją stać. Epokę feminizmu stać >tylko na takich, jak ta pani..

        Masz racje, nie ma to jak stary, dobry, olejami odmalowany jelonek na rykowisku,
        podajacy dzban dziewczynie w cierniowej koronie.

        Jesli nie lubisz patrzyc na jakis rodzaj rzezby albo performance to nie patrz.
        Nikt Ci nie kaze.
        Maria Pininska ksztalcila sie z pracowni Xawerego Dunikowskiego i umiala
        swietnie rysowac "klasycznie" - a jej projekty Xawery od razu zatwierdzal do
        odlewów - ale nie poprzestala na klasyce. Szukala nowej drogi wyrazu i
        eksperymentowala. Na tym sztuka tez polega, czy tego chcesz czy nie.
        Sa w sztuce inne drogi i inne motywy poza monumentalnym przedstawianiem scen
        bibilijnych, jakbys o tym nie wiedzial.
        Skoro nie podobaja Ci sie rzezby miekkie albo aranzacje i instalacje, to
        najwidoczniej nie sa dla Ciebie.
        • dem0kryt Re: "To były trzy lata odebrane sztuce" 04.03.08, 09:59
          Hmm, szukała nowych środków wyrazu? Przypomniał mi się wierszyk Andrzeja
          Waligórskiego, wprawdzie o teatrze, ale chyba nada się w tej wymianie zdań o
          "nowych środkach wyrazu":

          Hej, nie wiadomo zupełnie jak trzeba grać Hamleta,
          Grano Hamleta różnie, bo grała go kobieta,
          Niejaka Modrzejewska, czy też Kwiatkowska nawet?
          I Holoubek i Hanuszkiewicz stworzyli kreacje ciekawe:
          Był Hamlet furiat i wariat, Hamlet cwaniak i Hamlet filozof,
          Nawet Hamlet na motocyklu, Hamlet z pieskiem i Hamlet z kozą,
          Hamlet myśliciel, zbawiciel i Hamlet zrobiony na chama,
          Więc jeden młody reżyser kiedy otrzymał ten dramat,
          To najpierw ze zmartwienia zzieleniał jak jaki ogórek,
          A potem uderzył głową w kamienny, przydrożny murek,
          I płakał i głośno biadolił: - O losie, losie fatalny,
          Co robić, żeby mój Hamlet był całkiem oryginalny,
          I żeby wśród grona krytyków i kompetentnych osób
          Mówiono, że odczytałem Hamleta na nowy sposób?
          I tak się tym wszystkim sfrustrował, tak o tym myślał dużo,
          Że rozpił się, i nie było dnia żeby się nie urżnął,
          A tu już premiera nadchodzi, już wali na salę publika,
          Już znawca siada przy znawcy, a krytyk koło krytyka...
          A wtem się uniosła kurtyna, orkiestra zagrała hopaka,
          I spoza kulis wyleciał reżyser na czworakach,
          Wyłącznie w sztywnych mankietach przymocowanych sznurkiem,
          Z półlitrówką pod lewą pachą oraz z wetkniętym piórkiem,
          I rąbnął ryjem o deski po stracie równowagi,
          A jeden krytyk szepnął: - To aluzja, że król jest nagi!!!
          Tymczasem nasz reżyser czknął, usiadł, potężnie chuchnął,
          Odgryzł zębami butelkę i jął się zalewać matuchną
          I krzyknął do Naczelnika Kultury: - A żebyś trzasnął!
          A potem się wypiął na wszystkich, ziewnął dwukrotnie i zasnął,
          A potem oklaski zabrzmiały i okrzyki: Bis! Brawo! Cudownie!
          Ach jakież to nowe spojrzenie! Dać mu medal, kupić mu auto!
          A jeden młody recenzent nawet rozdarł się "Autor, autor!!!"
          - Ależ panie - wyszeptał kolega - przecież Szekspir nie żyje niestety...!
          Młodzik pobladł i jęknął: - No patrz pan... a ja dzisiaj nie czytałem gazety...

          Tyle na ten temat... A swoją drogą, jeśli komuś Michał Anioł kojarzy się z
          jeleniem na rykowisku... Bez komentarza...
        • and_nowak Re: "To były trzy lata odebrane sztuce" 04.03.08, 15:39
          > Jesli nie lubisz patrzyc na jakis rodzaj rzezby albo
          > performance to nie patrz. Nikt Ci nie kaze.

          Toteż nikt nie patrzy. Naprawdę NIKT. Chodzi tu, żeby nie nazywać sztuką czegoś,
          co nią nie jest. To nie jest kwestia gustu, tylko definicji dzieła sztuki i
          oceny wartości artystycznej. Sprawa szalenie subiektywna, to fakt.


          > Maria Pininska ksztalcila sie z pracowni Xawerego Dunikowskiego

          To od razu Nobla jej dać! A moja córka gra na fortepianie HEBANOWYM proszę pani.


          > i umiala swietnie rysowac "klasycznie" - a jej projekty Xawery
          > od razu zatwierdzal do odlewów - ale nie poprzestala na klasyce.
          A to skąd wiesz ?
          A jak to było z innymi studentami ?


          > Szukala nowej drogi wyrazu i eksperymentowala.
          I nie znalazła. Eksperymenty czasem się nie udają.

          > Na tym sztuka tez polega, czy tego chcesz czy nie.
          Nieprawda. Sztuka nie polega na poszukiwaniu, a na ZNAJDYWANIU.
          Czy tego chcesz, czy nie ;-)))

          > Sa w sztuce inne drogi i inne motywy poza monumentalnym
          > przedstawianiem scen bibilijnych, jakbys o tym nie wiedzial.
          Oj, uderzasz w ton anty-cośtam. Bardzo niedobrze. Wmawiasz
          rozmówcy jakieś paskudne gusty, a potem je wyśmiewasz. Nadużycie i atak
          personalny. Nieładnie i nieprofesjonalnie

          > Skoro nie podobaja Ci sie rzezby miekkie albo aranzacje
          > i instalacje, to najwidoczniej nie sa dla Ciebie.
          Albo malarstwo olejne. Bzdury! "Nie dla ciebie" jest twórczość przez małe "tfu".
          Gnioty i bohomazy. Niezależnie od formy.
          Pranie szmat w balii to jest pranie, a nie sztuka.

          • bene_gesserit Re: "To były trzy lata odebrane sztuce" 06.03.08, 00:51
            and_nowak napisał:

            > Chodzi tu, żeby nie nazywać sztuką czegoś
            > ,
            > co nią nie jest. To nie jest kwestia gustu, tylko definicji
            dzieła sztuki i
            > oceny wartości artystycznej. Sprawa szalenie subiektywna, to
            fakt.

            a potem stwierdzil:

            > Gnioty i bohomazy. Niezależnie od formy.
            > Pranie szmat w balii to jest pranie, a nie sztuka.

            Noi okazuje sie, ze rozmawiamy o twojej szalenie subiektywnej
            ocenie, a nie o sztuce. A to, rozumiesz, nudne.
    • albba Różowa rewolta 04.03.08, 09:35
      Jestem kobietą starą- przedwojenną, teraz dzięki internetowi poznaję świat
      jakiego nigdy nie znałam- wojny damsko-męskiej. Moja babcia owdowiała młodo i w
      naturalny sposób przejęła zarządzanie majątkiem. Prowadziła interesy, prowadziła
      auto. Przed wojną. Nie było w tym nic nienormalnego. Takich kobiet było sporo.
      Moja mama, kiedy wojna pozbawiła nas wszystkiego poszła do pracy, uczyła
      języków, tłumaczyła. Sprzątała, gotowała, ojciec pomagał, odrabiał z nami
      lekcje. Było oczywiste, że dzielą sie pracami domowymi, skoro oboje pracują.
      Choć obiady ojca były raczej śmieszne niż smaczne. Kiedy podrośliśmy pomagaliśmy
      oboje ja i mój brat, po równo. Nie było pojęcia pracy "niemęskiej" czy
      "niekobiecej". Kształcono nas oboje, było to jasne. Wyszłam za mąż, urodziłam
      dzieci, zawsze mogłam liczyć na męża. Obiady zwykle robiłam ja bo wracałam z
      pracy wcześniej. Pranie we Frani robiliśmy razem w niedzielę, mile to wspominam-
      Frania warczy a my siedzimy na brzegu wanny i nareszcie możemy
      pogadać.Dostaliśmy talon na samochód i oboje zrobiliśmy prawo jazdy. Na
      wywiadówki naszych synów chodziliśmy na zmianę, kto miał w tym dniu więcej czasu
      ten szedł. Lekcje dzieci sprawdzaliśmy- ja humanistyczne, mąż ścisłe. Nie
      byliśmy żadnymi dziwolągami, nasi przyjaciele żyli tak samo. Kiedy urodziłam
      naszego pierwszego syna (1955) jak go kapać pokazał mężowi jego kolega, który
      został ojcem wcześniej. W domach moich synów jest tak samo, synowa robiła
      doktorat mając małe dziecko. Nie mogłam im zbyt wiele pomagać- nadal pracowałam.
      Podzielili sie opieką. To nie było żadnym poświęceniem, to było oczywiste. A
      teraz czytam te artykuły i wpisy i już nie wiem czy żyliśmy w jakimś innym
      kraju, czy Średniowiecze wróciło.
      • agata789 Re: Różowa rewolta 08.03.08, 13:54
        Dzięki za ten post - może przemówi choć trochę do rozsądku niektórym nawiedzonym "obrońcom wartości", którzy myślące i szanujące się kobiety uważają za produkt komunizmu lub zachodniej "cywilizacji śmierci". Wychowałam się w domu, gdzie panowały podobne zasady, o jakich piszesz, ale wśród moich rówieśników (koło trzydziestki) obserwuję bardzo wiele postaw, które mnie też kojarzą się ze średniowieczem... Nie wiem, skąd ci ludzie się biorą, bo w pokoleniu moich rodziców podobno takich nie było, a przynajmniej nie byli widoczni.
    • and_nowak Wyprała gacie - co za artyzm! 04.03.08, 14:40
      Jakiż artyzm bije z faktu, że pani Beresiowa wyprała gacie i wywiesiła na
      sznurku - z literek ułożył się napis. Powaliło mnie na kolana. Moją żonę
      również. Ze śmiechu.
      Wiecie po czym poznać artystę? Po jego DZIEŁACH. Nie słownym opisie - przeciwko
      czemu to dzieło ma być, albo co symbolizuje różowy kolor szmatki. Jeżeli artysta
      zrobi kupę, to jest KUPA, a nie dzieło. Mona Liza, czy Słoneczniki są dziełami -
      byłyby nimi, nawet wtedy, gdybyśmy nic a nic nie wiedzieli o ich twórcach. Panie
      Beresiowa dała się poznać jako praczka i średniej klasy krawcowa. Bo dzieł jako
      takich nie ma.

      • bene_gesserit Panie Nowak? Leroy? 06.03.08, 01:03
        He he he.

        Slyszales kiedys o impresjonistach? O Salonie Niezaleznych? Tacy
        jak ty i twoja zona pokladali sie ze smiechu albo zwijali z
        oburzenia ogladajac dziela Moneta, Renoira, Sisley'a, Cezanne'a,
        Pissarra, Degas?

        Krytycy impresjonistow (a szczegolnie niejaki Leroy) przeszli do
        historii tylko z powodu swojej ignorancji. Czego i tobie oraz
        malzonce zycze :)
    • sir.vimes Zastanów się dwa razy 04.03.08, 17:28
      zanim coś napiszesz.

      te trzy lata, jak wynika z wypowiedzi, były tylko dla córki- to ogromny dar i
      poświęcenie. Uważasz, ze powinno sie udawać , ze pojawienie sie na świecie
      dziecka nic nie zmieniło? Że nic się nie stało?

      Uważam, ze potrzeba wyjątkowo złej woli by odebbrać te słowa negatywnie.
      Zresztą, mało kto NAPRAWDĘ odbiera trzy lata swojej pracy, sprawom którym się
      poświeca i jest całkowicie do dyspozycji dziecka.




      • efkoz Re: Zastanów się dwa razy 04.03.08, 20:06
        W kwestii feminizmu - to była wczesna jego faza w Polsce. To, że w tym momencie
        istnieje feminzim dojrzalszy niż pranie szmatek z literami to rzecz oczywista.
        Wydaje mi się, że ta akcja Beresiowej była nie tyle śmieszna (jak to ktoś wyżej
        nazwał) co dość prosta w przekazie. Łódź Kaliska za to przypisuje legendę
        (wypowiedź cytowanego pana była współczesna) do jakiejś niezrozumiałej (dla mnie
        przynajmniej) prowokacji.

        Co do macieżyństwa - nie widzę nic złego w tym, że Beresiowa jest szczera. Skoro
        czuła, że dziecko odbiera jej czas, który chciała poświęcić swojej pasji -
        heloł! Dlaczego nie może mówić o tym głośno?? Rozumiem, że zbulwersowani mają
        inny pogląd na życie ale na szczęście (albo i nie) są też inne opcje.

        Co do samej wartości sztuki Beresiowej. Jak dla mnie - prosty odbiór. Nic dodać
        nic ująć nie można - bo widać gołym okiem op co chodzi. Podoba mi się to, że ta
        baka tak chciała uniezależnić swoją sztukę od męża (kompleks nie bycia
        mężczyzną??), że zmieniła nawet materiał. Godząc się z tym, że jest słabsza
        fizycznie - nie godzi się na ograniczenia w sztuce.

        • sir.vimes Re: Zastanów się dwa razy 04.03.08, 20:26
          > Co do macieżyństwa - nie widzę nic złego w tym, że Beresiowa jest szczera. Skor
          > o
          > czuła, że dziecko odbiera jej czas, który chciała poświęcić swojej pasji -
          > heloł! Dlaczego nie może mówić o tym głośno?? Rozumiem, że zbulwersowani mają
          > inny pogląd na życie ale na szczęście (albo i nie) są też inne opcje.


          Ale ja w ogóle nie widze w którym miejscu jej to macierzyństwo miałoby
          doskwierać? Zwerbalizowała po prostu sytuację - przez 3 lata postanowiła zająć
          sie JEDYNIE dzieckiem, czyli odebrała te lata swojej pracy twórczej a dała
          córce? Czy złe jest to, że uważa , że te 3 lata to było coś ważnego?

          czy naprawde lepiej jest piać głośno , że "tylko dziecko się liczy" 9i pół dnia
          gotować obiadki tudzież wgapiać się w "klan" niż przyznać, że BYŁY jakies sprawy
          z których dla dziecka sie zrezygnowało, że coś oprócz dziecka kiedykolwiek
          było/jest ważne?
          • efkoz Re: Zastanów się dwa razy 04.03.08, 20:54
            > czy naprawde lepiej jest piać głośno , że "tylko dziecko się liczy" 9i pół dnia
            > gotować obiadki tudzież wgapiać się w "klan" niż przyznać, że BYŁY jakies spraw
            > y
            > z których dla dziecka sie zrezygnowało, że coś oprócz dziecka kiedykolwiek
            > było/jest ważne?

            Jak widać w świadomości kobiet bardzo silnie zakorzenione jest poczucie
            przynależności: ja jestem mojego dziecka a dziecko jest moje. W związku z tym,
            że (kolejny pokutujący mit) ta własność (Dziecko) jest upragniona (nawet jeśli
            nie jest - to kobietę zmusza się do tego żeby myślała, że jest!!!) a jeśli coś
            jest upragnione - nie wolno o tym mówić w sposób krytyczny. W końcu nie dość że
            MOJE to jeszcze WYŚNIONE.
            Bereś, jako KOBIETA - artystka , miała pewnie niezłe problemy w związku ze swoim
            pragnieniem wyrażania sztuki. W końcu najpierw jest kobietą, potem rzeźbiarką.
            Jak została matką - ta funkcja zepchnęła rzeźbę na jeszcze dalszy plan. Nic
            dziwnego, że mówi o czasie poświęconym córce jako straconym dla sztuki.
            • hel_ena Re: Zastanów się dwa razy 05.03.08, 22:05
              Problem jest w tym, ze babsko "powtarzalo to swojej corce", co jest
              po prostu kryminalem. Nie mowi sie swojemu dziecku: nie chcialam
              cie, ale zapomnialam pojsc do apteki, no i mialam za swoje. Nie mowi
              sie: wolalabym zajmowac sie sztuka niz toba, bo sztuka dla mnie
              wiecej znaczy niz ty. Nie mowi sie: moglam lepiej i przyjemniej
              wykorzystac trzy lata, gdyby mi bachor nie wisial u cycka.
              A to wszystko zawiera komunikat: oddalam ci trzy lata, ktore moglam
              poswiecic sztuce. I w dodatku corka uslyszla to nie raz, ale mamusia
              powtarzala jej to wielokrotnie. I uznala to za tak wybitna mysl, ze
              sie nia podzielila z dzienniarka.
              To nie ma nic wspolnego z feminizmem, tylko z wybitna glupota tej
              kobiety, nieodpowiedzialnej i pretensjonalnej oslicy - w moich
              ksiazkach.
              • sir.vimes Re: Zastanów się dwa razy 06.03.08, 08:18
                A gdzie ona mówi "nie chciałam cię"

                ??????????
                • bene_gesserit Re: Zastanów się dwa razy 06.03.08, 11:01
                  W wyobrazni autorki tego postu zapewne. Cos mi sie zdaje, ze to
                  wypowiedz skierowana do jej wlasnej matki.
                  • sir.vimes Re: Zastanów się dwa razy 06.03.08, 13:11
                    projekcja jakaś?...


                    • nessie-jp Re: Zastanów się dwa razy 29.03.08, 16:59
                      Ja odniosłam wrażenie, że to właśnie córka Bereś zrobiła z tej wypowiedzi
                      jakąś... bo ja wiem, "symbolikę". Do tej jednej wypowiedzi sprowadziła swoją
                      matkę. Być może taka wypowiedź nigdy tak naprawdę nie padła
    • hel_ena Różowa rewolta 06.03.08, 20:08

      Ona mowi (i powtarza): "P o ś w i ę c i ł a m ci trzy lata ze s w o
      j e g o życia. To były trzy lata o d e b r a n e sztuce".
      Kiedy czloiwiek ma chcianego psa, kota, kanarka, to nie mowi, ze
      opieka nad nim jest poswieceniem i odebraniem sobie.
      Poswiecaja sie i odbieraja te, ktore traktruja dziecko jako dopust
      boze. Moze jej corka byla dopustem bozym. Ale tego sie wlasnej corce
      nie mowi! No, chyba m ze sie jest pretensjonalna oslica (uzylam
      lepszego slowa na c-cztery litery, ale mi nie puszcil moderator
      forum). A ze vylo jej malo, ze zatruwala zyxcie corce, to sie
      jeszcze podzielila tym urbi et orbi. Taka to Artystka! Dla niej nic,
      tylko Sztuka!
      • efkoz Re: Różowa rewolta 07.03.08, 12:28
        Przepraszam bardzo - I CO Z TEGO???? Czy każda matka musi mówić swojej córce, że
        jest jej wyśnionym skarbem???? He_leno, rozumiem że oburzający jest dla ciebie
        fakt, że istnieje coś co jest ważne na równi (sztuka) z wychowywaniem dziecka.
        Mówienie o tym otwarcie irytuje cię? Współczesne kobiety, które "wpadają" i
        muszą na jakiś czas zrezygnować z kariery, pracy, z życia które do tej pory
        prowadziły pewnie też chciałyby krzyknąć to samo. Myślę, że presja pt."matka -
        postać bezkrytyczna" im na to nie pozwala.
        • sir.vimes Efkoz 07.03.08, 12:42
          to nie tak.

          Wiekszość ludzi klepie bez zastanowienia, ze dziecko jest najważniejsze (dla
          nich) a potem znika w pracy na 11 godzin tudzież opędza się od dziecka oglądając
          "Klan" lub poświęca więcej czasu na pucowanie mieszkanka niz zabawę z dzieckiem.

          Dlaczego to co bezmyślnie wyklepane a prawomyślne tak się różnym Helenom podoba
          wbrew faktom?


          Po drugie - każdy kto ma jakąkolwiek pasję wie, ze jest to niesłychanie ważna
          sprawa. Że czas poświęcony pasji to szczęście.

          Pytam raz jeszcze - bo nikt się do tego nie odniósł. Ile osób może z czytstym
          sumieniem powiedzieć , ze poświęciło trzy lata tylko dziecku?
          Bardzo mało. Bo to niesłychana rzadkość. I nie mnie oceniac czy jest to
          rzeczywiście konieczne - mi nie śniło się rezygnować z własnej pasjii na trzy
          lata. Gdybym była rzeźbiarką - pewnie moja córka platała by się po pracowni,
          raczkowała wśród prac i lepiła małymi rączkami własne "dzieła".

          jeżeli ta kobieta potrafiła poswięcić te trzy lata tylko dziecku, odrzucić inne
          WAŻNE potrzeby na ten czas - to szczególnie wyznawcy "matki-polki" powinni być
          zachwyceni i zamiatać przed nią podłogę kapeluszami.

          Poza tym - dla dziecka to właśnie taka postawa moze być źródlem poczucia własnej
          wartości. postawa "zrezygnowałam dla ciebie z czegoś niesłychanie ważnego,
          wielkiego" a nie postawa "całe życie amrzyłam o praniu pieluch i wiekszego
          szczęścia/innego życia nawet sobie nie wybrażam".





    • nessie-jp Różowa rewolta 29.03.08, 17:00
      Pytanie w kwestii formalnej:

      Według podpisów pod fotografiami, przedstawiona na nich osoba to pani Pińska.
      Natomiast artykuł dotyczy pani Pinińskiej.

      Może by tak jakoś, no nie wiem, zuniformizować? ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka