Dodaj do ulubionych

Niemowlętami się brzydzę

    • praca3d Religia im zakazuje :) 23.07.08, 13:10
      W każdy weekend do ŚWIĄTYNI BOGA HEDONA, niektórzy wolą - CLUBU (nie mylić
      Klubu). Wspólne składanie ofiar, ekstaza czasami... Nie ma czasu na to
      tamto... Religia jest wymagająca. Wymaga poświęceń. Hedon naucza, by się
      zadowalać, a by się zadowalać trzeba harować, by mieć za co się zadowalać.
      Bogini Konsumpcja też żąda ofiary. Głowa na tacy i samorealizacja w kieszeni.
      Instynkt samozachowawczy można wepchnąć do portfela. Spełnieni na drukach
      kredytowych na zawsze będą wypełnieni tym, czym są.

      Nie jestem "dzietny". Chcę być. Ktoś musi. Chyba, że wynajdziecie lekarstwo na
      śmierć i będziecie chcieli żyć dalej. Natura sobie z wami doskonale radzi,
      tylko to niestety trwa. Ale i tak wygrywa :)

      P
      • bubster upraszczasz 23.07.08, 18:04
        ja na przykład nie chodzę do klubów czy clubów :-)
    • chruppp każdego wolny wybór 24.07.08, 22:08
      każdego wolny wybór - takie jest moje zdanie. No chyba że zdarzy się przez przypadek :) to wtedy wyjścia nie ma :)) bo zabójstwa nienarodzonego nie akceptuję i nie polecam.

      Trudno krytykować tych, co wybrali bezdzietność. To dla mnie konsumencki, hedonistyczny styl życia. Nie wyrządza nikomu krzywdy, więc brak jest podstaw, aby być wrogo nastawionym. Ot, tak wybrali. I już.

      Trudno też krytykować tych, co wybrali bycie rodzicami. Zrobili to z pełną świadomością.

      I tu jedna uwaga: nie demonizujmy małych dzieci (restauracje i sklepy - robienie zakupów na pewno wymaga większej uwagi i nie można stać i zastanawiać się przed półką z produktami godzinami nad wyborem ale nie jest jakoś wybitnie trudne). A co do osób bezdzietnych: są w porządku. Nic nie można im zarzucić. To ich konsumencki i hedonistyczny tryb życia, na który dzieciaci raczej nie mogą sobie pozwolić (wyjątki potwierdzają regułę).

      pozdroowka,
      chruppp
    • gondra Re: Niemowlętami się brzydzę 27.07.08, 09:12
      Najbardziej beznadziejne jest to, że w tym artykule, tak jak zawsze i wszędzie,
      bezdzietni się tłumaczą i usprawiedliwiają. "Nie chcę mieć dzieci BO..." Bo
      płyty porozrzucają, bo mnie brzydzą, bo jestem zajęta, bo bym im na wszystko
      pozwalała, etc. Nikt nie powie "po prostu nie chcę, czego sie głupio dziwicie?"
      Jakby brak chęci posiadania potomstwa musiał byc czymś spowodowany, no nie można
      nie chcieć dziecka tak po prostu. Bo niby czemu koniecznie trzeba go chcieć?
      Jakoś dzieciatych nikt nie pyta dlaczego maja dzieci, to przecież takie
      oczywiste, nie? Żałosne.:/
      • gondra Re: Niemowlętami się brzydzę 27.07.08, 19:23
        Przebrnęłam przez cały wątek. 1/3 jest o kupie, 1/3 o kotach. Super.

        Nie lubię ani dzieci, ani kotów, ani psów. To już w ogóle masakra, nienawiść do
        istot żywych.:) Aczkolwiek dzisiaj spędziłam pół dnia z moją ośmioletnią
        siostrzenicą, która jest fajną dziewczynką, lubię ją bardzo i świetnie sie
        bawiłam. Co nie ma nic wspólnego z pragnieniem posiadania własnych dzieci, bo
        tych nie chcę mieć, przynajmniej na razie.

        Co do pytań i nagabywania. Znajoma mojej mamy niedawno raczyła znacząco
        zauważyć, że jej córka będąc w moim wieku (mam 25 lat) miała już trzyletnie
        dziecko. Śmiać sie czy płakać? I takie sytuacje zdarzają sie od czasu do czasu -
        im będę starsza tym częściej będą sie powtarzać.

        Zadziwia mnie nazywanie egoizmem normalnego ludzkiego działania zmierzającego do
        prowadzenia życia wygodnego, takiego jakie nam pasuje i niekomplikowania go
        sobie. Czy jak przebywam we własnym domu, zamiast zrobić z niego noclegownię dla
        bezdomnych, a samej wyprowadzić sie na dworzec, też jestem egoistką?
      • bubster Re: Niemowlętami się brzydzę 27.07.08, 19:47
        bo "powszechnie wiadomo że to normalne"
        bo tak się ten schemat utrwalił mocno, że nikt się nad tym nie
        zastanawia
        bo chęć przedłużenia gatunku jest bardzo silna
        bo ludzie sie boją odmienności
    • magdaksp Re: Niemowlętami się brzydzę 01.08.08, 23:39


      owszem kot w komunikacji miejskiej rzuca sie w transporterze,brudzi i potrafi
      zasmrodzic caly autobus,wiem bo jeden z moich 4 kotow to zrobil,owszem kot budzi
      czlowieka w srodku nocy,powiem wiecej:kot zjada wszelkie rosliny,wykopuje ziemie
      z doniczek,sika do doniczek,robi kupe obok kuwety,obsikuje wszystko co mu sie
      nawinie.kot tez potrafi drzec sie tak glosno ze slychac go przy wlaczonym
      ipodzie.kot rozrabia tak samo jak małe dziecko ,czasem n awet gorzej.
      male pojecie ma pani klara o kotach.
    • anka.wolna Jednak zazdroszczą bezdzietnym 03.08.08, 14:21
      Bardzo lubię ludzi. Uwielbiam rozmawiać, uczyć się, czytać, uwielbiam moją wymagającą.
      Denerwują mnie ludzie, którzy uważają, że posiadanie dzieci daje im większe prawa. Nie lubię tych bezustannych historii o "wspaniałych" dokonaniach pociech,opowieści o bystrości, pomysłowości itp. Nie o to chodzi żeby w ogóle nie mówić o dzieciach, ale nie dajmy się zwariować, nie wszyscy dookoła muszą każdy dzień zaczynać od wysłuchiwania " a wiecie co moja A. B.C. zrobiła wczoraj?" No ale to jest właściwie nielubienie nudziarstwa! Nienawidzę po prostu matek, które krzyczą na dziecko w publicznym miejscu albo nie zwracają uwagi nieznośnemu "diabełkowi", który mnie kopie w autobusie. Nie cierpię ich frustracji, niezadowolenia, umęczenia i zniecierpliwienia w zwykłej codzienności. Problemem NIE SA DZIECI! tylko bezmózgowi rodzice, zanudzający cały świat swoimi "cudami".

      A co do zazdrości, to moja koleżanka, dzieciata, powiedziała: Wiesz, fajnie jest mieć dziecko, ta świadomość że to Twoje, część Ciebie, naprawdę miło jak się przytuli, jak pomyślę, że za kilka lat będziemy rozmawiać ze sobą, tylko wiesz, trochę szkoda, że nie zdążyłam zrobić studiów podyplomowych, że ten doktorat mi umknął... Bardzo zdziwiona mówię, nie no zdążysz zrobić wszystko, to kwestia organizacji... Ona na to: Nie, nie dam już rady, jestem bardzo zmęczona, obiecaj, że zanim dasz się wkręcić w zupy-kupy dokończysz wszystko. Dzieci nie są najważniejsze, choć są fajne...
      Niestety dzietni zazdroszczą bezdzietnym: wolności, możliwości pracy, czytania, wychodzenia wieczorem, kupowania nowych ubrań, wyjazdów, poznawania nowych miejsc i ludzi...
      A ludzie którzy mają kilkoro dzieci zazdroszczą tym, którzy mają jedno-więc mają na lepszą szkołę, książki, wakacje, języki...
      Niesamowite, że dzietni zarzucają egoizm bezdzietny a rodzice wielu dzieci rodzicom jedynaka.
      No cóż, ponoć fajnie mieć dziecko, ja tak nie myślę.
      A tu, na forum widzę całą masę zazdrośników, którzy widząc moją wolność i radość z życia chcą mnie "uszczęśliwić" dzieckiem. Nie, ja myślę co będzie dalej.
      • dean08 Re: Jednak zazdroszczą bezdzietnym 03.08.08, 22:00
        Gdyby rodzice "bezdzietnych z wyboru" myśleli jak ich dzieci to by tych BZW nie
        było (chyba, że są "przypadkowi"). Tyle komentarza.
        • bubster Re: Jednak zazdroszczą bezdzietnym 09.08.08, 01:49
          komentarz na poziomie
          tylko jakim...
      • aurita Re: Jednak zazdroszczą bezdzietnym 11.08.08, 18:39
        > Bardzo lubię ludzi.

        Nie lubisz ludzi (diabelki, bezmozgowi itp)

        > Problemem NIE SA DZIEC
        > I! tylko bezmózgowi rodzice, zanudzający cały świat swoimi "cudami".
        bo w tym momencie Ty nie czujesz sie najwazniejsza? czujesz sie pominieta? nie
        na miejscu? bo czujesz sie glupio nie rozumiejac czym sie ci ludzie zachwycaja?
        Moze oni tez uwazaja ze ty jestes bezmozgowa bo nie widzisz tego co najwazniejsze?

        > Dzieci nie są najważniejsze, choć są fajne...
        a co jest dla Ciebie najwazniejsze?

        > Niestety dzietni zazdroszczą bezdzietnym: wolności, możliwości pracy, czytania,
        > wychodzenia wieczorem, kupowania nowych ubrań, wyjazdów, poznawania nowych mie
        > jsc i ludzi...

        No taaaaaaaaaaaaak, ja pracuje, czytam, kupuje nowe ubrania, wyjezdzam, poznaje
        nowe miejsca i ludzi. Faktem jest ze nie wychodze wieczorem. tzn z mezem nie
        wychodze, ale to byloby do zorganizowania
        I doktorat mam i nawet sie kuzwa za habilitacje wzielam
        I mam dziecko
        Dziecko dzieki IVF
        I zaluje ze nie moge miec drugiego
        Moge zrezygnowac z nowych ubran :>
        A wolnosc to puste slowo: wolnosc nie istnieje skoro nawet ty poczulas sie
        zmuszona do wypowiedzenia sie na temat dzieci.

        > No cóż, ponoć fajnie mieć dziecko, ja tak nie myślę.
        Nikt Ci nie kaze myslec inaczej. Tylko nie dorabiaj ideologii o kotach i wolnosci.

        • keltoi Re: aurita... 14.08.08, 02:33
          aurita napisała:

          > I mam dziecko
          > Dziecko dzieki IVF
          > I zaluje ze nie moge miec drugiego
          > Moge zrezygnowac z nowych ubran :>
          > A wolnosc to puste slowo
          [ciach]
          > Nikt Ci nie kaze myslec inaczej. Tylko nie dorabiaj ideologii o kotach i wolnos
          > ci.

          A Ty, auritko, nie dorabiaj ideologii, że każda babka ma mieć pierdzielca na punkcie posiadania dzieci. I jeśli nie ma, to jest od Ciebie gorsza.
          To, że Ty masz hopelka na punkcie dziecka, bo miałaś problemy z jego poczęciem, a zapewne też donoszeniem, nie znaczy, że każda ma tak mieć. Może jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale tak jest ;>

          Co ja wolę, to inna rzecz. Jaka jest moja wolność - to moja sprawa. Jaką ideologię dorabiam sobie do posiadania Kotów/dzieci/męża/tatuaży/długich włosów, to moja sprawa. I każdy ma do tego prawo. Szkoda tylko, że kiedy Matka opowiada o mitologii macieżyństwa i bezdzietnych egoistach, to masy kiwają główkami jak na przemówieniu Mao; a kiedy BzW mówi o swoich niechęciach i wyborach - o, to już jest chora ideologia...
          :]
          • kropkacom Re: aurita... 16.08.08, 11:54
            > Szkoda tylko, że kiedy Matka opowiada o m
            > itologii macieżyństwa

            Nie wszyscy dorabiają sobie ideo. A dorabianie sobie filozofii śmieszy mnie
            równo u tych z dziećmi jak i bez.
          • maanasasarovara Re: aurita... 20.08.08, 18:22
            keltoi napisała:

            > A Ty, auritko, nie dorabiaj ideologii, że każda babka ma mieć
            pierdzielca na pu
            > nkcie posiadania dzieci. I jeśli nie ma, to jest od Ciebie gorsza.
            > To, że Ty masz hopelka na punkcie dziecka, bo miałaś problemy z
            jego poczęciem,
            > a zapewne też donoszeniem, nie znaczy, że każda ma tak mieć. Może
            jeszcze nie
            > zdajesz sobie z tego sprawy, ale tak jest ;>



            Najlepsze jest to, że o powszechnie rzekomo wsród kobiet
            występującym instynkcie macierzyńskim i tym, że bycie matką i
            służacą dla męża i dzieci jest podstawowym/jedynym powołaniem
            kobiety i ich największym pragnieniem przekonują mężczyźni, kobiety
            które nie moga mieć dzieci lub takie, które same zajmują się
            działalnością publiczną, więc raczej nie siedzą w domu z ukochanymi
            pociechami (różne takie prawicowe posłanki). Typowym przykładem jest
            dla mnie teolożka Alice von Hildebrandt, która (z tego co mi
            wiadomo) dzieci nie miała, a przez całe życie zajmowała się pracą
            naukową, wykładami &c.
            Fakt, że każdy egzemplarz homo sapiens zaopatrzony w macicę posiada
            mityczny instynkt macierzyński wydaje się niepodważalny - a osoby
            takie jak ja - co już zdążyłam przeczytać, powinny poddać się
            leczeniu. Generalnie powinnam poddać się leczeniu - bo nie tylko,
            mimo wieloletniej tresury - poczynając od kupowania zabawek -
            dzidziusiów i zmuszania do opiekowania się dziećmi ,,u cioci na
            imieninach'' - bo przecież to największa radość dla dziewczynki
            (mnie jakoś zawsze udawało się wykręcić) - instynktu macierzyńskiego
            mi nie przybyło, to jeszcze nie czuję się istotą u której emocje i
            empatia (to pierwsze u kobiety to według mnie wyłącznie skutek
            nierównowagi hormonalnej, a więc rzecz fizyczna, wręcz bydlęca - nie
            ma sie nad czym rozpływać; drugiego posiadam mniej niż większość
            mężczyzn) stoją wyżej niż rozum, poza tym, jakoś dziwnie zawsze
            najlepsza byłam z matematyki, a nie - z humanistycznych przedmiotów -
            może to też nadawało się do leczenia, może to wszystko wina mojej
            matki - powinna była to wszystko ukrócić i skierować na właściwe
            tory, och... Wracając do dzieci - moja ,,choroba'' jest tak dalece
            posunięta, że kiedy zbliża się wizyta cudownych szkrabów dziwnym
            zbiegiem okoliczności aż do późnych godzin nocnych nie ma mnie tego
            akurat dnia w domu... Niemowlęta są dla mnie obrzydliwe,
            przypominają jakieś mutanty, poczwarki, miałam nawet koszmary senne
            z tym związane, poza tym, obiektywnie rzecz biorąc - po prostu młode
            homo sapiens są brzydkie - niektóre zwierzęta rodzą się ładne (np.
            koty czy psy - chociaż te drugie nie w przypadku każdej rasy), inne -
            brzydkie - np. różnego rodzaju larwy, robactwo, dzieci... (tak,
            tak - już słyszę: ,,co mówisz podła dziewko, po co cię matka
            rodziła, potworze - na stryczek z takimi jak ty!'') Większe dzieci
            traktuję normalnie - jak ludzi po prostu (bez żadnego ,,tiu-tiu-
            tiu"), ale nie lubię / nie potrafię się z nimi bawić (od dziecka
            zresztą) i wolę twowarzstwo osób bardziej rozwiniętych umysłowo i
            społecznie (choć oczywiście winę za chamstwo pociech i ich
            nieumiejętność przystosowania się do jakichkolwiek zasad ponoszą
            rodzice), a jak raz bawiłam się z bratankiem (parę minut składania
            kolejki) skończyło się tym, że w pośpiechu i zupełnie nieświadomie
            (potem było mu chyba głupio) powiedział do mnie: ,,tato" - to chyba
            o czymś świadczy...
            W tym podkreślaniu, że kobieta nie ucieknie od swojej natury martwią
            mnie jednak dwie rzeczy. Po pierwsze - kobieta jest określana zawsze
            w relacji do kogoś (pani Karolowa Hamilton, Krystyna, córka
            Lawransa, matka kogośtam - tak się zwraca do kobiety w Indiach). Nie
            jest ważna jako niezależny byt, cenny już z racji tego czym jest ze
            swej istoty, liczą się jedynie relacje, w jakie wchodzi, i pełnione
            przez nią funkcje - jest to okrutne odczłowieczenie i
            depersonalizacja - jakże oburzają się meżczyźnie (i słusznie), gdy
            sprowadza się ich wartość do objętości portfela, stanowiska jakie
            zajmują i posiadania lub nie wysokich koneksji - jednak gdy chodzi o
            kobietę nie zauważa się, że jest ona uprzedmiatawiana - przeciwnie,
            uważa się, że w ten sposób oddaje się jej hołd! Tak zawsze
            interpretowałam diabelskie poznanie, które stało się udziałem Adama
            i Ewy - na początku poznawania świata człowiek wyodrębnia przecież
            właśnie podmiot i przedmiot - i dlatego właśnie przeraziła ich
            własna nagość - poczuli się bezbronni, zrozumieli, że odtąd zawsze
            ktoś będzie chciał sprowadzić człowieka do roli przedmiotu, że ,,w
            świecie ducha odbywa się gwałt permanentny''. I niech żadna dewotka
            nie mówi mi jak wspaniałą rzeczą jest rodzenie dzieci - przecież w
            księdze rodzaju mówi się o tym jako o przekleństwie związanym z
            grzechem pierworodnym - innymi skutkami grzechu mają być, m.in.
            śmierć, niemożność poznania, trud zdobycia pożywienia - a więc
            rzeczy jednoznacznie negatywne, więc nawet w ST przedstawia się
            macierzyństwo jako ontologiczne zło, a dla kobiety - osobiste
            nieszczęście! (Przy okazji, ciekawe, dlaczego chce się zabronić
            kobietom w Polsce cesarskiego cięcia na życzenie - pomijając fakt,
            że dla dziecka jest to przecież wygodniejsze niż poród naturalny - a
            przecież tylko dziecko się w naszym pięknym i wszpaniałym kraju
            liczy - matka jest tylko inkubatorem, mleczarnią i służącą w jednej
            osobie - jeżeli niemoralne jest ulżenie rodzącej kobiecie w
            cierpieniu, to może Giertychy i inni niech pójdą uprawiać ziemię -
            bez nawozów sztucznych, nowoczesnych narzędzi &c. - tego domagałaby
            się - dodajmy jeszcze: ichnia - logika)
            Druga kwestia to podkreślanie, że u kobiet dominują emocje, a u
            mężczyzn - intelekt. Co to miałoby oznaczać? Emocje to część duszy
            wspólna ludziom i zwierzętom, więc jeśli zdominowała ona kobiecą
            duszę, a do tego intelekt kobiety jest słaby - to czy jest ona do
            końca człowiekiem - takie pytanie samo się narzuca! Poza tym, jeśli
            jej intelekt jest słabszy niż u mężczyzny, to znaczyłoby, że nie
            rozpoznaje ona dobra i zła, a więc i wola kobiety nie może normalnie
            funkcjonować - więc podwójnie należałoby je sprowadzić do poziomu
            zwierząt, takiego np. pieska, którego można pogłaskać, którym się
            opiekujemy, ale który nie może działać tak jak mu się podoba, robi
            jedynie to, na co mu pan pozwoli. Do czego więc to doszło, że w
            kościele kobietom (a więc, jak już zobaczyliśmy - zwierzętom)
            udziela się nie tylko chrztu ale i komunii - zgroza!!! Ale pójdźmy
            dalej - w świetle naszych odkryć (zresztą: jakich odkryć, o tych
            rzeczach ludzie (=mężczyźni) wiedzieli od tysiącleci) meżczyźni
            rodzą się ze zwierzęcia (no no...) i ze zwierzętami kopulują (za
            wyjątkiem konsekwentnych gejów i celibatariuszy), tak, tak, drodzy
            państwo, niemal wszyscy mężczyźni to zoofile!!! tfu...

            Niektórzy rodzice wygłaszali na tym forum tezy jakoby dzieci uczyły
            prawdziwej miłosci, której w inny sposób człowiek nie zazna - cóż...
            Moim zdaniem większość rodziców i chyba wszystkie matki widzą w
            swoim potomstwie przedłużenie własnej osoby, a więc miłość do
            własnego dziecka jest egoizmem, formą miłości własnej. Najlepsze są
            teksty w stylu - inne dzieci nic mnie nie obchodzą, dla swoich
            dałbym/dałabym, się pochlastać; nie trzeba kochać innych dzieci,
            żeby pokochać własne - to ma być oduczaniem się egoizmu??? A tak z
            praktyki (bo przecież kobietą jestem, a więc istotą nie odnajdującą
            się w abstrakcjach, prawda?) - kobiety, które rodzą dzieci (mogę
            tylko mieć nadzieję, że nie dotyczy to wszystkich) po krótkim
            okresie szoku, paniki i zagubienia stają się najbardziej
            egoistycznymi, nieliczącymi się z uczuciami innych ludzi istotami
            jakie znam (i są z tego dumne!) - odtąd liczy się już tylko dziecko,
            dla którego nie tylko same dałyby się pochlastać, ale dałyby też
            (już zupełnie spokojnie) pochlastać innych. Nie oszukujmy się - to
            tylko zwierzęcy instynkt - zarówno ze strony matki, jak i dziecka.
            • wybierz_albo_wpisz_nowy maanasasarovara - mądrze prawisz 08.02.10, 13:10
              maanasasarovara napisała:

              > W tym podkreślaniu, że kobieta nie ucieknie od swojej natury martwią
              > mnie jednak dwie rzeczy. Po pierwsze - kobieta jest określana zawsze
              > w relacji do kogoś (pani Karolowa Hamilton, Krystyna, córka
              > Lawransa, matka kogośtam - tak się zwraca do kobiety w Indiach). Nie
              > jest ważna jako niezależny byt, cenny już z racji tego czym jest ze
              > swej istoty, liczą się jedynie relacje, w jakie wchodzi, i pełnione
              > przez nią funkcje - jest to okrutne odczłowieczenie i
              > depersonalizacja


              Masz rację. Na co dzień się o tym nie myśli, ale tak właśnie wygląda brzydka prawda. Kobieta to jakby niepełnowartościowa istota, dodatek do "człowieka", czyli mężczyzny. Ile osób tak myśli?:(

              > Poza tym, jeśli
              > jej intelekt jest słabszy niż u mężczyzny, to znaczyłoby, że nie
              > rozpoznaje ona dobra i zła, a więc i wola kobiety nie może normalnie
              > funkcjonować - więc podwójnie należałoby je sprowadzić do poziomu
              > zwierząt, takiego np. pieska, którego można pogłaskać, którym się
              > opiekujemy, ale który nie może działać tak jak mu się podoba, robi
              > jedynie to, na co mu pan pozwoli. Do czego więc to doszło, że w
              > kościele kobietom (a więc, jak już zobaczyliśmy - zwierzętom)
              > udziela się nie tylko chrztu ale i komunii - zgroza!!! Ale pójdźmy
              > dalej - w świetle naszych odkryć (zresztą: jakich odkryć, o tych
              > rzeczach ludzie (=mężczyźni) wiedzieli od tysiącleci) meżczyźni
              > rodzą się ze zwierzęcia (no no...) i ze zwierzętami kopulują


              O tym samym nieraz myślałam, szczególnie gdy gdzieś była mowa o poglądach panujących w średniowieczu (trochę tego pozostało do dziś). Czyli: mężczyzna jest "koroną i panem stworzenia", rozważania, czy kobieta ma duszę itp. Co ciekawe, średniowieczni "myśliciele", całkiem serio uważający, że kobieta nie ma duszy, nie jest człowiekiem, jakoś nie pomyśleli, że tym samym przypinają sobie łatkę zoofila:) Dokładnie to samo, co Ty napisałaś w swoim poście.
              No i kto jeszcze zamierza dowodzić, że mężczyźni myślą logicznie? :/ Poza tym brak konsekwencji: jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B. Kobieta nie jest człowiekiem? Proszę bardzo, ale ty za to jesteś zboczeńcem i zoofilem. Taki pakiet. Nie można jednocześnie odmawiać komuś "duszy" i pozostać niesplamionym przez kontakty z tą "bezduszną" istotą..

              Autorce cytowanego posta gratuluję. Bardzo dobrze mi się go czytało, jest logiczny, sensowny i odważny. Szkoda, że nie ma więcej takich głębszych wypowiedzi, bo niestety znaczna większość zamieszczonych tu postów to bezwartościowe i bezmyślne plucie jadem osób mających klapki na oczach..

          • aurita Re: aurita... 21.08.08, 15:23
            > A Ty, auritko, nie dorabiaj ideologii, że każda babka ma mieć pierdzielca na pu
            > nkcie posiadania dzieci. I jeśli nie ma, to jest od Ciebie gorsza.

            dla nie wtajemniczonych to jest odpowiedz na :

            "Nikt Ci nie kaze myslec inaczej."

            Ty sama sie czujesz gorsza, przykre ale prawdziwe.
        • bubster Re: Jednak zazdroszczą bezdzietnym 02.09.08, 15:42
          aurita napisała:


          > > Problemem NIE SA DZIEC
          > > I! tylko bezmózgowi rodzice, zanudzający cały świat
          swoimi "cudami".
          > bo w tym momencie Ty nie czujesz sie najwazniejsza? czujesz sie
          pominieta?

          bez przesady,
          to ze kogoś zanudza wieczne opowiadanie o dzieciach, nie oznacza, że
          sam chce być na pierwszym miejscu!
          dzieci sa najważniejsze dla rodziców, ale TYLKO dla rodziców
          (ewentualnie dziadków etc) a nie dla całego otoczenia!
          >
          > Moze oni tez uwazaja ze ty jestes bezmozgowa bo nie widzisz tego
          co najwazniejs
          > ze?

          ???
          czyli mamy Jedyną Słuszną Ideologię co jest najważniejsze
          • kropkacom Re: Jednak zazdroszczą bezdzietnym 29.09.08, 11:20
            > dzieci sa najważniejsze dla rodziców, ale TYLKO dla rodziców
            > (ewentualnie dziadków etc) a nie dla całego otoczenia!

            Tak samo jak mnie nie ciekawi co zrobił kotek koleżanki albo że znowu w pracy ma
            jazdy? Czy tylko o dzieciach cicho sza?
            • bubster Re: Jednak zazdroszczą bezdzietnym 29.09.08, 15:19
              jak denerwuje Cię przynudzanie i pracy, lub o kotkach
              to przestajesz z taką koleżanką lub na taki temat rozmawiać

              różnica jest taka, że możesz głośno się przyznać do tego, że nie
              lubisz rozmów o pracy lub że nie lubisz kotów i nikt Cię nie zacznie
              obgadywać i wymyślać Ci od nienormalnych
              a próbuj tylko powiedzieć, że nie lubisz rozmowy o dzieciach
              • kropkacom Re: Jednak zazdroszczą bezdzietnym 29.09.08, 15:26
                > obgadywać i wymyślać Ci od nienormalnych
                > a próbuj tylko powiedzieć, że nie lubisz rozmowy o dzieciach

                Niekoniecznie niestety.

                Mam wrażenie że przy niektórych bezdzietnych trzeba głęboko ukrywać że ma się
                przychówek :)
                • bubster Re: Jednak zazdroszczą bezdzietnym 29.09.08, 16:04
                  skrzywienia w drugą stronę pewnie też się zdarzają
                  ale są BARDZO napiętnowane przez społeczeństwo
                  a zanudzanie otoczenia opowieścią o dzieciach jest społecznie
                  akceptowane
                  nie ma sprawiedliwości, i tyle
                  • kropkacom Re: Jednak zazdroszczą bezdzietnym 29.09.08, 18:22
                    A kto akceptuje? Dla mnie dzieciatej każde przegięcie w jakąkolwiek stronę to po
                    prostu przegięcie.
                    • bubster Re: Jednak zazdroszczą bezdzietnym 30.09.08, 12:06
                      ale jesteś w mniejszości
                      przyjrzyj się kiedyś reakcjom ludzi na to, jak ktoś powie "nie lubię
                      dzieci" i porównaj z reakcją na "nie lubię kotów"
    • kilargis Brawo, dziewczyny! 08.08.08, 04:52
      Nie dajcie się omamić katolsko-mizoginistycznej ideologii. Ja też brzydzę się
      bachorami. I, choćby durne matki-Polki i wojujący mizogini się zesrali, nigdy
      nie będę ich mieć.
    • tu5ka Re: Niemowlętami się brzydzę 20.08.08, 20:47
      Jak wyżej.
      Ok dzieci moze i sa slodkie,pocieszne i takie tam, ale nie dla
      mnie.Nie tyle dziecmi sie brzydze, co ich rozmizianymi mamuśkami,
      które zachwycaja sie wszystkim co zrobi ich maluch.No ludzie!Poza
      tym wybor nalezy do mnie, to ja zadecyduje czy bede matka czy
      nie.Jak rodzina moze ode mnie czegos takiego wymagac?To moje cialo,
      moje zycie, a poza tym to nie gwarantuje ze bede dobra matka,wiec
      dlaczego moje dziecko ma cierpiec?Chce pracowac,uczyc sie, pozanawac
      swiat, a na dziecko bedzie(lub nie) czas.Dlaczego mam marnowac sobie
      zycie?Bo rodzina chce wnuczat?To nie dla mnie.
      M.
    • kobieta-znudzona Re: Niemowlętami się brzydzę 02.09.08, 22:40
      Tytuł może nie bardzo adykwatny do wypowiedzi.Ale masz rację. To jest nowy modej nowoczenej rodziny.
    • dosia2308 Niemowlętami się brzydzę 13.09.08, 20:02
      Boże, jak ja im zazdroszczę.... Dlaczego nie wpadłam na to zanim urodziłam
      troje dzieci? Byłabym dziś wesołą, szczęśliwą dziewczyną a nie babą z kołtunem
      na głowie i deprechą.......
      • bubster Re: Niemowlętami się brzydzę 15.09.08, 10:49
        Mało kto potrafi się przyznać do tego.
        Chyba złamałaś społeczne tabu, uważaj, zaraz polecą młoty na
        czarownice.
      • kropkacom Re: Niemowlętami się brzydzę 29.09.08, 11:18
        > Byłabym dziś wesołą, szczęśliwą dziewczyną a nie babą z kołtunem
        > na głowie i deprechą.......

        Twój problem nie jest w dzieciach tylko w Tobie samej. Tłumaczysz macierzyństwem
        depresję i brak udanego życia. Czy aby na pewno będąc bezdzietną była byś
        szczęśliwa? Ale tego się już faktycznie nie dowiesz.
        • bubster Re: Niemowlętami się brzydzę 29.09.08, 15:21
          a skąd wiesz gdzie jest problem?
          skoro uważasz że dziewczyna nie dowie się czy jako bezdzietna byłaby
          szczęśliwa to skąd niby Ty wiesz, że nie?

          depresja z nadmiaru obowiązków i braku czasu dla siebie nie jest
          niczym nieprawdopodobnym
          • kropkacom Re: Niemowlętami się brzydzę 29.09.08, 15:32
            Bezdzietność do jakiegoś czasu kojarzyła mi się właśnie z wolnością i brakiem
            całej masy problemów około dzieciowych. Ale jak napisałam do czasu. Teraz widzę
            że ma się po prostu inny typ problemów.

            > depresja z nadmiaru obowiązków i braku czasu dla siebie nie jest
            > niczym nieprawdopodobnym

            Oczywiście że tak. Co nie znaczy jednak że jak się pozbędzie jednych obowiązków
            to nie pojawią się inne. Niektórzy zawsze będą nieszczęśliwi. Jak jest u tej
            dziewczyny? Na dwoje babka wróżyła.
    • niematerialnydobrobyt Niemowlętami się brzydzę 15.09.08, 16:20
      NISKI POZIOM WYSOKICH OBCASÓW
      Wysublimowany tytuł jak na WO
      Degrengolada wartości społecznych
      W poszukowaniu nicości
      Brzydota mnie otacza
    • igaaaa pierdołki opowiadacie dzieci... 24.09.08, 23:31
      nie mam siły czytać 600 postów. przeczytałam stówkę i uderzyło mnie
      to że nawracajacy na dzietość to przewaznie rodzice dosć małoletnich
      szczli. Nie wypowiadaja sie ojcowie i matki 17-20 latków.
      wielu szczerze uśmiało by się z tego szczebiotania nad lepszoscią
      człowieka z dzieckiem niz bez. Ja mam takich nastoletnich ananasów w
      domu. I wiele razy z tego domu chciałam pójśc w sina dal . ale
      wszystko przed wami drodzy rodzice smarkatych. nie chce straszyć
      szczególnie tych którzy tak krzyczą "dziecko -the best" a sa dobiero
      w ciaży , czyli w najlepszym momencie rodzicielstwa(potem jest tylko
      gorzej). Rada - wyśpijcie sie teraz właśnie - potem bedzie to już
      niemozliwe. Do konca waszego życia...A bezdzietnych pozdrawiam i
      zycze więcej tolerancji i mniej nauczycieli jedynie słusznej metody
      na życie wokół siebie.
      p.s.
      kiedys zapytałam sie 83 letniej ciotki czemu ciągle piłuje swoja
      bratanicę"kiedy dziecko, bo wy juz powinniscie,itd"?
      odpowiedziała mi z rozbrajająca szczerościa "a co ? ja sie
      wymęczyłam, ty sie meczysz to jej ma być lepiej? niedoczekanie"
    • cafe_justysia Niemowlętami się brzydzę 05.11.08, 04:35
      Mieszkam z dwójką maluchów(dzieci moich współlokatorów,jedno
      rok,drugie 3 lata),uwielbiam je ale sama bym się nie zdecydowała na
      dziecko w tym momencie mojego życia,możliwe,że jak poznam
      faceta,który wyda mi się dobrym tatusiem wtedy się zastanowię...jak
      na razie uważam jednak dzieci za ograniczdnie...
      • sunater Re: Niemowlętami się brzydzę 18.11.08, 11:37
        Cóż.. pogratulować - artykuł był w lipcu a do dziś się go magluje ;) Nie ma jak zwrócenie uwagi na siebie ;P MSZ (moim skromnym zdaniem) każdy żyje jak chce - ja nikomu do łózka i domu się nie wpierniczam i tego samego oczekuję od innych. Dzieci nie mam i szczerze nie chcę mieć -stan na dzień 18 listopada 2008r. Nie ma gwarancji że mi nie odbije i ich nie zachce - ale to tylko moja sprawa. Jeżeli ktoś wybiera drogę pod prąd (czytaj jest bzw,wegetarianinem , ateistą, czy w jakikolwiek inny sposób się wyróżnia) musi mieć twardy łeb i jeszcze twardszą d...e. Niestety. Docinki typu ..a kiedy wy, czemu nie zjesz kotleta czy dlaczego olewasz księdza na kolędzie mnie ani ziębią ani grzeją - przywykłem. Wq...lem sie na serio raz, kiedy kolega z pracy rzucił tekstem " wiesz, jak nie możesz to ci pomożemy" (w domyśle 'zrobić' dzieciaka) . Za coś takiego daję w mordę - reszta mi wisi
        • bura-tino Re: Niemowlętami się brzydzę 18.11.08, 19:48
          Otóż to. Niech każdy żyje po swojemu i nie wtrąca się w sprawy innych. Są tacy co nie chcą mieć dzieci, tacy, co chcą mieć, a nie mogą i tacy co mają dzieci, bo inni je mają i nie wypada ich nie mieć, więc męczą siebie i te biedne dzieciaki (szczerze współczuję ich potomstwu i otoczeniu). I są tacy co mają dzieci, bo chcieli je mieć i są szczęśliwi (jak ja). Mam jedno dziecko (ukochane i fantastyczne, jako maluch bezproblemowe, teraz już dorosłe i żyjące własnym życiem), które całkowicie zaspokoiło mój instynkt rodzicielski i opiekuńczy. Mamy fajny kontakt, nie mam względem niego żadnych zobowiązań, żyję pełnią życia i zajmuję się swoimi sprawami. Odpowiada mi mój model życia, ale nie twierdzę, że jest to model jedyny słuszny. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby kogokolwiek zapytać, dlaczego nie ma dzieci, natomiast żałuję braku odwagi u siebie (w młodości), żeby na pytania typu "kiedy dziecko ?", "dlaczego tylko jedno ?" itp. odpowiadać "a gó... cię to obchodzi". Podziwiam bohaterów artykułu za odwagę życia po swojemu i przyznawania się do tego. Nie zgadzam się z tymi, którzy uważają ich za egoistów. Życie mamy tylko jedno i możemy je przeżyć na różne sposoby, może być ono pełne i bogate w pojedynkę oraz puste i bez sensu w gromadzie. Żyjmy po swojemu i szanujmy się nawzajem.
    • borota Niemowlętami się brzydzę 15.01.09, 22:07
      Pani Laura nigdy nie miala kota. Jesli ma go sie od malego potrafi zasikac
      Pani cale mieszkanie, jesli da Pani mu cos czego nie trawi wymiotty tez Pani
      zaliczy. Gdy kot jest chory, tez z nim Pani mojdzie do weterynarza.
      A ten caly artykul, no jakie czasy tacy ludzie, ja tez podobnie mysle, byleby
      z nas same perfekcyjnie dzialajace i designowsko estetyczne inteligentne
      roboty nie popozostawaly. Ale wczesniej sie powysadzamy w powietrze, albo
      zbudujemy sami na siebie zasadzke w postaci naszej ukochanej planety . Lub
      moze sie szybciej swiat sam skonczy.
    • borota Niemowlętami się brzydzę 15.01.09, 22:12
      Pani Laura nigdy nie miala kota. Jesli ma go sie od malego potrafi zasikac Pani
      cale mieszkanie, jesli da Pani mu cos czego nie trawi wymiotty tez Pani zaliczy.
      Gdy kot jest chory, tez z nim Pani mojdzie do weterynarza.
      A ten caly artykul, no jakie czasy tacy ludzie, ja tez podobnie mysle, byleby z
      nas same perfekcyjnie dzialajace i designowsko estetyczne inteligentne roboty
      nie popozostawaly. Ale wczesniej sie powysadzamy w powietrze, albo zbudujemy
      sami na siebie zasadzke w postaci naszej ukochanej planety . Lub moze sie
      szybciej swiat sam skonczy.
    • kolejnebezpoczty 'Niemowlętami się brzydzę' 22.01.09, 03:41
      ja chyba przechodzę jakieś załamanie nerwowe albo coś, bo nawet niedoczytałam do
      końca art. i nie mogę jakoś zupełnie odebrać takiego tekstu 'niemowlętami się
      brzydzę'. Rozumiem , że nie każdy chce mieć dzieci, ale brzydzić się
      niemowlętami? Tego nie rozumiem. Powiem wam że absolutnie nie potrafiłabym
      mieszkać w Polsce już. Jak byłam w PL jakiś czas temu przez tydzień to czułam
      się jak w psychiatryku i chciałam uciekać. Do domu.
      • sigrun Re: 'Niemowlętami się brzydzę' 23.01.09, 10:21
        Harówka po 12-16 godzin dziennie (w biurze :-P), również w weekendy (patrz
        wypowiedź p. Beaty), kariera, kariera, kariera - tzw. samorealizacja. Dzieci
        won, bo kariera uber alles!
        Napiszę równie brutalnie - byle małpa to potrafi. Tym bardziej, że z mojego
        doświadczenia wynika iż w znacznej większości przypadków te 12 godzin to czysta
        fikcja. Najpierw jest kawka, ploteczki, "surfowanko" po sieci do 13:00, potem
        obowiązkowy lunch, znów kawka, prasówka i ok. 15:50 raptem towarzystwo
        spostrzega, że warto by zająć się obowiązkami służbowymi. Potem trzeba zostawać
        po godzinach żeby wyrobić się ze wszystkim.
        Robić tzw. karierę i wrażenie bez kresu oddanemu pracy to nie sztuka. Sztuką
        jest piąć się po szczeblach kariery, wychowując jednocześnie latorośl. Wyrobić
        się w niecałe 8 godzin w robocie, odebrać dzieciaki ze świetlicy, wrócić do
        domu, posprzątać, ugotować pyszną kolację, przypilnować potomstwo przy
        odrabianiu lekcji. Ba, znajdzie się jeszcze czas na wspólną zabawę, potem
        dziatki do łóżka i można oddać się przyjemnościom: lektura, dobry film,
        intelektualna dyskusja z małżonkiem przy lampce wina lub mniej intelektualna w
        alkowie i hulaj dusza! Na koniec odprężająca kąpiel w pachnącej pianie. I to
        wszystko jeszcze przed 23:00 :-)
        Można też mieć równocześnie kreatywną pracę na etacie, własną firmę, dzieci,
        zwierzaki, kilka tysięcy pozycji literackich i naukowych w biblioteczce,
        kolekcję vynili, rzadkich pocztówek, etc. i na wszystko znaleźć czas oraz - co
        chyba najważniejsze - ochotę. Ale do tego nie można być zadufaną w sobie
        "pseudointelektualną" niby niezrozumianą przez otoczenie (a tak naprawdę pustą)
        istotą.
        P. S. I tak nikogo nawracać nie zamierzam. To się nazywa selekcja naturalna.
        Przetrwają ci najbardziej przystosowani ;-PPP Cytując Star Treka: Live long (i
        niekoniecznie) prosper.
        • bene_gesserit Re: 'Niemowlętami się brzydzę' 23.01.09, 12:54
          Nie wiem, nie wiem - mi to czucie sie lepszym tylko dlatego, ze sie
          ma dziecko wydaje rownie glupie, co postawa przeciwna.
          • sigrun Re: 'Niemowlętami się brzydzę' 23.01.09, 14:22
            Zgadzam się, dlatego napisałam że może być i wilk syty i owca cała, czego nie
            dostrzegają bohaterowie (nie wiem na ile prawdziwi) w/w artykułu. "Me, myself
            and I" to ich motto życiowe.
            Osobiście odnoszę wrażenie, że w obecnym świecie pracy to właśnie osoby
            posiadające rodzinę są niemile widziane (i szykanowane) przez gros bezdzietnych,
            którzy po prostu "en masse" nie umieją sobie zorganizować życia i uważają, że
            potomstwo może być tylko przeszkodą tudzież ostatecznym kresem ich jakże
            upragnionej samorealizacji. Owszem zdarzają się wybitne jednostki Bezdzietnych z
            Wyboru, którzy szanują istnienie osób posiadających dzieci, a nawet są wręcz
            przychylnie nastawieni do matek i ojców. Np. mam obecnie takiego wspaniałego
            szefa, bezdzietnego singla, dla którego liczy się jednostka i jej wyniki, a nie
            ciąża czy liczba dzieci pracownika. Jednak tacy ludzie to ewenement, co mnie
            martwi najbardziej. Aż przykro czyta się o takich SAMOrealizujących się, którzy
            - jak sama nazwa wskazuje - pozostaną SAMI. Ale to już ich karma.
            • kolejnebezpoczty Re: 'Niemowlętami się brzydzę' 27.01.09, 14:01
              sigrun napisała:

              > osoby
              > posiadające rodzinę są niemile widziane

              Kurde, ale ja Nie Rozumje jak to można tak choćby napisać: "posiadając rodzinę".
              Posiadać to jak dla mnie można scyzoryk albo kąputer, ale rodzinę?
          • kolejnebezpoczty Re: 'Niemowlętami się brzydzę' 27.01.09, 13:57
            bene_gesserit napisała:

            > Nie wiem, nie wiem - mi to czucie sie lepszym tylko dlatego, ze sie
            > ma dziecko wydaje rownie glupie, co postawa przeciwna.

            No mnie też.
    • bibistuart1 Niemowlętami się brzydzę 24.01.09, 20:12
      Kto ma pszczoly ten ma miod, kto ma dzieci ten ma smrod.....
    • awroble Skąd się biorą dzieci 05.05.09, 15:47
      Wiecie skąd się biorą dzieci? A przynajmniej nasze dzieci - mamy
      dwójkę i jeszcze jednego chcemy - Z MIŁOŚCI. Mam w sercu wiele
      miłości, kocham męża, świat, słowiki w maju i chcę kochać jeszcze
      bardziej. Chcę kochać moje dzieci, bo zaraz po mężu one najbardziej
      stworzone są do kochania. A nasz dwuletni synek niedawno powiedział
      nam pierwszy raz: Mama! Tata! Kocham! Wiecie, wszystkim tego życzę!
      • nick_ze_hej Re: Skąd się biorą dzieci 12.05.09, 08:27
        awroble napisała:
        A nasz dwuletni synek niedawno powiedział
        > nam pierwszy raz: Mama! Tata! Kocham!

        Normalne, za 12-14 lat powie nienawidzę was. I tez będzie normalnie;)
    • liwia_augusta Niemowlętami się brzydzę 11.05.09, 14:47
      Jedni mają dzieci, drudzy nie - wolny wybór dla każdego.
      Ja mam dzieci, bo wspaniale dzielić czas z osobami, które się kocha.
      Mam dzieci dla tej chwili, kiedy dzieci są dziećmi - bez wybiegania
      w przyszłość. Lubiłam swoim dzieciom zmieniać pieluchy, a teraz
      lubię pakować im śniadanie do szkoły :)
    • jaremaben Niemowlętami się brzydzę 06.09.09, 22:32
      ... wybor prosty, jak w kazdej innej sprawie. Jak ktos chce, ma, nie
      chce - nie ma. Dlaczego ten temat akurat spowodowal ponad 800 wpisow
      (i dlaczego ja sie tu wpisuje?!) Po rozwodzie myslalam, nigdy
      wiecej, nie, nie ma opcji. Teraz, w nowej zyciowej sytuacji
      zastanawiam sie. Tylko - co to kogo? Moja sprawa. Nie rozumiem tego
      podniecenia tematem
    • filipgruszka Niemowlętami się brzydzę 11.09.09, 18:19
      raz: na dziecko nigdy nie jest za pozno, przykladem tego moga byc wloskie rodziny, ktore to marzenie wprowadzaja w czyn nawet w wieku lat 40. dwa: po lekturze tegoz artykulu zdalam sobie sprawe jak bardzo moje dziecinstwo przestalo byc dziecinstwem gdy narodzil sie moj brat i jak od tego czasu zostalam mama... tyle agresji nie bylo we mnie nigdy potem, choc go kocham, to jednak byl to wyraz wzbierajacego bolu, ze tak szybko ma dziecieca wolnosc sie skonczyla. teraz nadrabiam swoim glupawym czesto zachowaniem i nadmniarem emocji...itd. itp. pierwsze dziecko, ktore wychowuje drugie to koszmar. trzy: bezdzietnosc to totalna wolnosc, a jedynym obowiazkiem jaki MUSIMY wypelnic to BYC SZCZESLIWYM. Wole koty.
    • werawera99 Niemowlętami się brzydzę 12.09.09, 07:56
      Bardzo ciekawy tekst. Prawdziwy. Ja też nie cierpię dzieci. Obcych. Lubię
      tylko swoje. Są juz nastoletnie i jest mi z nimi teraz bardzo fajnie.
      Natomiast uciekam jak od pożaru od wrzasku i smrodu innych niemowlaków i
      małych bachorków. To plaga. Drą się w sklepie, w samolocie, w hotelu, na
      plaży, w górach na szlaku, w restauracji...
      Gdy rezerwuję pensjonat na weekend szukam miejsca gdzie wiem że małe bachorki
      nie przyjadą. Wierzcie mi trudno takie znaleźć. Gdy pytam o pensjonat który
      nie przyjmuje zwierząt - psów i kotów (mam uczulenie na sierść) to owszem,
      nikt się nie dziwi, gdy pytam o pensjonat który nie przyjmuje małych dzieci -
      wprawiam właścicieli w osłupienie. Jak to? Tych małych słodkich stworzonek?
      Brrr...
      Dziecko w restauracji to już szczyt chamstwa. Nie da się spokojnie zjeść,
      porozmawiać, napić lampkę wina przy sączącej się muzyce...no nie da się, za
      ścianą w domu też wyje maluch.
      Rodzice - opamiętajcie się.
      • kropkacom Re: Niemowlętami się brzydzę 12.09.09, 09:26
        > ścianą w domu też wyje maluch.
        > Rodzice - opamiętajcie się.

        Twoje nie ryczały? :) Miały pewnie potencjometr i jak co to pyk i cicho, tak?

        Najbardziej denerwujące jest właśnie takie pieprzenie. Moje są ok a inni precz.
        Mam wrażenie że wiekszość ludzi to egocentrycy nadający się do mieszkania na
        bezludnej wyspie. Chyba nie zdążyliście się uspołecznić ...
        • pani_rosomak Re: Niemowlętami się brzydzę 13.09.09, 16:01
          Rozumiem że mamy obecnie baby-boom i jest bardzo trendy mieć małe dziecko (wszystkie moje kumpelki w przedziale 30-40 mają)ale przeradza się to w terror na pozostałych członkach społeczeństwa. Przykład: wakacje w nadmorskich Dębkach, do knajpy wchodzi grupka młodych rodziców z pociechami w wózkach. Pierwsze co robią to jedna sadza dzieciaka na stole, druga rzuca jakąś szmatę, kładzie swojego i zaczyna go przewijać. Przy sąsiednich stolikach ludzie usiłują jeść obiad, ale zaręczam że widok obs ranej pieluchy do tego nie nastraja. A przecież można inaczej, wystarczyło usiąść gdzieś z dala od ludzi na ławce, rozłaożyc kocyk na plaży, cokolwiek. Ale nie , one MAJĄ DZIECKO im się należy, a reszta ma patrzeć i podziwiać. Inny przykład: ja rozumiem że trzeba dbać o rozwój intelektualny swojej pociechy, ale przyprowadzać dwuletnie dziecko na koncert, gdzie wiadomo że będzie przeszkadzać innym słuchaczom bo nie jest przygotowane, nie jast wychowane , nie rozumie gdzie się znalazło. To zwykły brak kultury, nazwijmy to po imieniu CHAMSTWO. jeszcze jeden przykład: elegancki sklep w stołecznej galerii handlowej- na podłodze kłębi się z potwornym piskiem dwoje dzieci, matka nieobecna , przymierza ciuchy w przebieralni. Oczywiście nikt nie zwróci uwagi , bo to takie niepoprawne politycznie, chociaż każdy się zrzyma, dopiero mnie starczyło determinacji żeby złapać jedno z nich z całej siły. natychmiast cisza jak makiem zasiał. Widać że w życiu nie spotkały się z żadną formą wychowania. Obecnie MOŻNA terroryzować wszystkich wokoło swoim niewychowanym bachorem i nikt nawet nie może zwrócić uwagi. To nie jest kwestia egocentryzmu osób bezdzietnych. To kwestia tego że nie wolno w normalnym cywilizowanym społeczeństwie narzucać innym swojego stylu życia. Masz dziecko, to albo użeraj się z nim w domu, albo wyprowadzaj do ludzi wtedy gdy jest na to gotowe. Nie, nie oszukujmy się, wrzask dziecka jest uciążliwy dla każdego. To nieprawda że dziecko musi wrzeszczeć. Moja matka potrafiła swoje dzieci i wnuki uspokajać w oka mgnieniu, wystarczy wziąć na ręce i przytulić. Ale nie, lepiej niech sobie pokrzyczy a matka w tym czasie spokojnie pogada z koleżanką przez komórkę (mam taką kumpelkę, ma 42 lata i prawie 3-letniego synka) Rodzice małych dzieci sami prowokują agresję osób którym nie dane jest doświadczyć "uroków" macierzyństwa na własnej skórze. Apeluję o więcej kultury: ani matka , ani małe dziecko nie sę świętymi krowami. Ich wiolność kończy się tam gdzie zaczyna wolność innych ludzi. Zacznijmy wreszcie o tym pamiętać.
          • kropkacom Re: Niemowlętami się brzydzę 13.09.09, 19:32
            Ja nie twierdze że sytuacje opisane przez Ciebie się nie zdarzają. Ja po prostu
            śmiem zauważyć że wytykanie z taką siłą zachowań nieodpowiednich dzieciom,
            rodzicom kiedy cała reszta społeczeństwa jest (delikatnie mówiąc) na bakier z
            dobrym wychowaniem jest śmieszne. Ale ok. Przewijanie w knajpie na stole nie
            jest zgodne z normami społecznymi (w życiu nie widziałam takiej scenki).
            Ty i Tobie podobni ludzie znaleźliście sobie jednak prostego wroga. Nie
            przyczepimy się do pijaka który wyje w knajpie ale szybko znajdziemy jakiegoś
            malucha który nie jest dość elegancki. Rozumiesz, dla mnie ludzie dzielą się (w
            dużym uproszczeniu oczywiście) na chamów i nie chamów a nie na dzieciatych i
            bezdzietnych.
    • evenjo Niemowlętami się brzydzę 13.09.09, 20:45
      Mój kuzyn ma czworo dzieci. Żona niepracująca-zajmuje się dziatkami od jakichś
      10 lat. On-tyra. Oboje z wyższym wykształceniem-ledwo wiążą koniec z końcem.
      Nie stać go na wakacje, dentystę, buty...żałosne...odechciewa się
      rozmnażania-nawet w przyjemniejszym aspekcie tej czynności..."dzieci
      wypełniają pustkę"-kto śmie twierdzić, że pustka to coś złego dla człowieka.
    • nell696 Niemowlętami się brzydzę 13.09.09, 22:33
      O Boże! To jest straszne, czytałam to i prawie płakałam! To jest po prostu
      niewyobrażalnie straszne!!! Jestem w szoku...
    • amerlyn No i co z tego? (do redaktorek) 15.09.09, 07:57
      No i co z tego? Czy obrzydzenie dziecmi jest karalne? Czy istnieje
      jakas instytucja, prawo, przepis ... no cokolwiek, ktore
      zabroniloby Ci wybrac bezdzietny stan? Jezeli denerwuja cie uwagi i
      rady kolezanek, ciotek, matki to jest TWOJ prywatny problem. Zmien
      srodowisko lub wyraznie zarzadaj, zeby dano ci spokoj.
      Jezeli natomiast nalezysz do tych "wyzwolonych", ktora kazdej
      dzieciatej kolezance musi wytknac jej "glupote" i "zacofanie" to
      sama sobie jestes winna, ze spotykasz sie z negatywnymi reakcjami.

      Kazdy zwierze spoleczne, samiec tez, ma jakas role do odegrania.
      Chcesz miec pieniadze na utrzymanie - musisz pracowac, chcesz miec
      rodzine - musisz prac pieluchy. Nie chcesz? - twoja sprawa! - nie
      pracuj i zacznij np. zebrac, nie zakladaj rodziny tylko hoduj koty -
      Whatever Works!

      Taki feminizm jaki reprezentuje ten (i inne na tej samej stronie)
      artykul baaaaardzo sie juz zestarzal. 20-cia lat temu, w skanynawii
      dano mu przydomek "bitterfitter" czyli "zgorzchniale cipy". Ruchowi
      feministycznemu wyrzadzilo to duze szkody, gdyz wykazyjac wrogosc do
      nwszystkiego co ludzike a kobiece przede wszystkim
      odstraszyl ....kobiety. Kobiety walczace o to, zeby panstwo
      wynagradzalo je za trod wlozony w rodzenie i wychowanie nowej
      generacji nie moga jesnoczesnie uwazac, ze jest to glupie i
      zacofane. Nie mozna skutecznie walczyc o rownouprawnienie na rynku
      pracy przez przypisanie polowy urlopu wychowawczego ojcom, jezeli na
      barykadzie powiewa transparent "macierzynstwo to idiotyzm".
      Feministki w skandynawii zastepuja teraz pojecie "bitterfitter"
      przez "glitterfitter" czyli "mieniace sie (jak balowy brokat) cipy".
      Takie cipy, ktore sa DUMNE z tego, ze sa kobietami, ktore RESPEKTUJA
      swoja biologiczna role i rzadaja tego respektu od instytucji
      panstwowych. Dzieci miec albo nie miec - to od czasu kiedy kobiety
      same pracuja na swoje utrzymanie jest pytaniem wylacznie prywatnym.
      I nie ma co go demonizowac, kiedy zadaje ci je wlasna matka.

      ROZUMIECIE to moje drogie Redktorki? A moze wasza domena jest jednak
      glownie moda i make-up?
      • cartophell Re: No i co z tego? (do redaktorek) 15.09.09, 09:57
        moda, make-up i tanie-szokowanie!
    • xy-0 Niemowlętami się brzydzę 15.09.09, 09:02
      Bardzo smutny artykł...
      Pan Tomasz "Myślę, że jak dziecko się przytrafi, to jakoś to
      przeżyję. Ale lepiej nie". - też tak myślę lepiej NIE! Lepiej dla
      dziecka.
      Każdy ma wybór w tej kwestii.
      Miejmy nadzieję, że poglądy tych ludzi nie zmienią się, kiedy będzie
      za późno na dzieci, bo kot tym także różni się od dziecka, że można
      go sobie zafundować w każdej chwili.
      Nie powinni jednak tak brzydzić się niemowlętami, w końcu Oni też
      robili kiedyś kupki itp. A może nimi też ktoś się kiedyś brzydził...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka