Walec, klepsydra i dzwon

15.09.08, 10:55
Taki mały drobiazg. Norma BMI (za wikipedią) to od 18,5 do 24,9,
napisaliście tak, że jeszcze ktoś się zacznie odchudzać, żeby
zgodnie z normą Światowej Organizacji Zdrowia mieć BMI 18,5.
Lepiej by było tak:
"Rok później wprowadzono bardziej restrykcyjne reguły: w pokazach
mogą odtąd uczestniczyć modelki o indeksie masy ciała (waga
podzielona przez wzrost do kwadratu) powyżej 18, czyli nieco poniżej
MINIMUM wyznaczonej przez Światową Organizację Zdrowia normy, za
którą uznaje się 18,5. Temat względności rozmiarów powrócił jednak z
wielką siłą."
    • aaa202 Wiek kobiety. 15.09.08, 13:24
      "Do udziału w organizowanych przez ministerstwo zdrowia badaniach,
      które trwały rok, zgłosiło się 10 415 kobiet między 12. a 17. rokiem
      życia."

      Osobniczka w wieku 12-17 to najwyżej dziewczyna, by nie rzec
      dziecko.
      • rikol Re: Wiek kobiety. 15.09.08, 16:23
        No wlasnie 12-17 lat to wiek modelek. Jesli krem dla 40-latek reklamuja
        15-latki, to o czym my mowimy. Chore jest, ze wzorem dla dojrzalych kobiet sa
        nastolatki przed okresem dojrzewania.

        Ostatnio modelki zaczynaja sie buntowac przeciw terrorowi chudosci -
        wypowiedzialy sie jak do tej pory Claudia Schiffer, Kate Moss, Erin O'Connor.
        Wlasciwie tylko w Wielkiej Brytanii mowi sie o tym oficjalnie, zbadano tam, ze
        40% modelek ma zaburzenia odzywiania!
        • bubster Re: Wiek kobiety. 18.09.08, 18:08
          tylko czy nie buntują się dlatego, że teraz jest to modne?
    • amambilis Walec, klepsydra i dzwon 16.09.08, 09:58
      Jak zaczęli walczyć z anoreksją to teraz muszą się zmagać z problemem otyłości
      - czy są gdzieś jeszcze normalne kobiety?
      amabilis.blox.pl/html
    • dorsai68 Dlaczego nie wziąć przykładu z męskich ubrań? 16.09.08, 17:07
      My nie mamy problemu.
      Dżinsy są mierzone w calach (obwód w pasie i długość nogawki),
      garnitury to wzrost + obwód pasa + obwód kl. piersiowej,
      koszula to wzrost + obwód kołnierzyka (w lepszych przypadkach również obwód klatki).

      Mężczyzna wie ile ma wzrostu i jaki obwód w pasie czy w klatce bądź obwód szyi, kobiety oszukuje się "zunifikowaną" numeracją, która z jakąkolwiek standaryzacją nie ma dziś nic wspólnego.
      • martvica Re: Dlaczego nie wziąć przykładu z męskich ubrań? 16.09.08, 22:39
        Dlatego że męska sylwetka jest bardziej prosta. Jeśli wezmę męskie spodnie w
        których zmieszczą mi sie biodra, to będą odstawać w talii. Jeśli będę chciała
        dobrać odpowiednie w pasie, to mi sie za przeproszeniem tyłek nie zmieści.
        • buhaj_z_rogiem Z logiką u koleżanki na bakier, jak widzę? 18.09.08, 17:08
          martvica napisała:

          > Dlatego że męska sylwetka jest bardziej prosta. Jeśli wezmę męskie spodnie w
          > których zmieszczą mi sie biodra, to będą odstawać w talii. Jeśli będę chciała
          > dobrać odpowiednie w pasie, to mi sie za przeproszeniem tyłek nie zmieści.

          Męska sylwetka jest "bardziej prosta", i dlatego ubrania dla mężczyzn określane sa dwoma albo i trzema parametrami, a kobieca jest "mniej prosta" i dlatego damskie fatałaszki określane są JEDNYM parametrem? A dlaczego nie co najmniej trzema, optymalnie czterema, skoro "mniej prosta"?
          Z logiką u koleżanki na bakier, jak widzę?
          • martvica Re: Z logiką u koleżanki na bakier, jak widzę? 19.09.08, 21:08
            U mnie nie, u producentów ciuchów. Chciałabym żeby rozmiary były ujednolicone,
            a marzą mi się osobne rozmiarówki dla wysokich/średnich/niskich i z większymi i
            mniejszymi zaszewkami na biust... Ehhh.
      • sigrid.storrada Re: Dlaczego nie wziąć przykładu z męskich ubrań? 18.09.08, 17:16
        > My nie mamy problemu.
        > Dżinsy są mierzone w calach (obwód w pasie i długość nogawki),
        > garnitury to wzrost + obwód pasa + obwód kl. piersiowej,
        > koszula to wzrost + obwód kołnierzyka (w lepszych przypadkach również obwód kla
        > tki).
        >
        > Mężczyzna wie ile ma wzrostu i jaki obwód w pasie czy w klatce bądź obwód szyi,
        > kobiety oszukuje się "zunifikowaną" numeracją, która z jakąkolwiek standaryzac
        > ją nie ma dziś nic wspólnego.

        hmm to też nie zawsze jest takie proste. Wystarczy spojrzeć na umiejętności w
        doborze garnituru niektórych naszych polityków, powstrzymam się od pokazywania
        palcem.
        Poza tym chyba wszyscy mężczyźni z którymi rozmawiałam o garniturach mieli
        jakieś problemy ze znalezieniem odpowiedniego. A to facet jest niski i jego
        rozmiar rzadko jest w sklepie, musi skracać spodnie. A to większość sprzedawców
        wykrzykuje "a co pan taki chudy" - moim zdaniem zupełnie normalna sylwetka. A to
        ręce trochę dłuższe niż producenci myśleli i musi szukać przedłużanych rękawów.
        Więc też nie jest tak prosto:)
        • syn_jana Re: Dlaczego nie wziąć przykładu z męskich ubrań? 22.09.08, 08:16
          Bo tak naprawdę, garnitur powinien być szyty na miarę - a w dobie produkcji
          seryjnej nie jest niczym dziwnym, że przy kupnie garnituru modyfikuje się go
          (nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa) tak, aby pasował na konkretnego
          klienta. Nie ma nic złego w skracaniu spodni!
      • forum0wicz Re: Dlaczego nie wziąć przykładu z męskich ubrań? 19.09.08, 14:13
        dorsai68 napisał:

        > My nie mamy problemu.
        > Dżinsy są mierzone w calach (obwód w pasie i długość nogawki),
        > garnitury to wzrost + obwód pasa + obwód kl. piersiowej,
        > koszula to wzrost + obwód kołnierzyka (w lepszych przypadkach
        również obwód kla
        > tki).

        Hmm, niedawno musiałem sobie kupić parę ciuchów i okazało się, że
        spora ich część miała jakąś dziwną numeryczną miarę. Mocno się
        pogubiłem i musiałem się sporo naprzymierzać.
        Nie było właśnie podziału na wzrost/klatę/pas tylko pojedynczy
        numerek. Najpierw ogłupili kobiety teraz pora na panów...
    • djbg rozmiar na metce 16.09.08, 19:37
      nie miałbym nic przeciwko podawaniu na metce, jaki wzrost, obwód piersi, talii
      i bioder. może w końcu nie musiałabym brać do przymierzalni tej samej rzeczy w
      2 rozmiarach, a potem okazuje się, że jeszcze przydałoby się zmierzyć inny
      rozmiar. tylko mi już się nie chce szukać i ponownie przebierać.
      • ajakamanda Re: rozmiar na metce 17.09.08, 13:14
        Zgadza się. Od zawsze nosiłam rozmiar 36, a od pewnego czasu nie
        mogę znaleźć w sklepie rozmiaru na siebie, do rozmiar 34 na mnie
        wisi i nie dlatego, że jestem taka chuda! Oszukana, zaniżona
        numeracja żeby przyciągnąć klientki! Przecież to chore! Po co się
        oszukiwać! Standaryzacja rozmiarówki ubrań? Jestem jak najbardziej
        za!
        • sigrid.storrada Re: rozmiar na metce 18.09.08, 17:21
          > Zgadza się. Od zawsze nosiłam rozmiar 36, a od pewnego czasu nie
          > mogę znaleźć w sklepie rozmiaru na siebie, do rozmiar 34 na mnie
          > wisi i nie dlatego, że jestem taka chuda! Oszukana, zaniżona
          > numeracja żeby przyciągnąć klientki! Przecież to chore! Po co się
          > oszukiwać! Standaryzacja rozmiarówki ubrań? Jestem jak najbardziej
          > za!

          Ja mam podobny problem. Kiedyś nosiłam 36-38, a teraz w jednym sklepie L, w
          jednym XS, w innym 34, jeszcze gdzie indziej 40. Albo najlepiej w H&M dół
          (spódnice, spodnie) 34 (czasem i tak za duże) a góra 40 bo wszystko niżej za
          krótkie. I na prawdę nie wyglądam jak dziwoląg, ,mam dosyć normalną figurę typu
          "gruszka"
        • emusia Re: rozmiar na metce 19.09.08, 10:13
          fajne jeżeli jest 34. bo najczęściej 36 jest najmniejszy, wisi na mnie z każdej
          strony, a przecież nie jestem chudzielcem! jestem raczej niska, w ramionach
          drobna ale nie mam wklęsłego brzucha, mam trochę w biodrach, zastanawiam sie co
          będzie jak schudnę, zostanie mi chyba szycie ciuchów u krawcowej. fajnie, ze
          chcą zrobić przyjemność paniom bardziej puszystym i kłamać im, że mają rozmiar
          38 zamiast jak dawniej 44, tylko niech w takim razie szyją rzeczy mniejsze niż 36.

          mam wrażenie ze zaniżono też rozmiary butów. żeby paniom które maja rozmiar 40
          nie wydawało sie ze są właścicielkami kajaków, to zmieniono na 38. całe życie
          kupowałam 40, a teraz czasem 38 jest pół numeru za duża. i to nie jest tylko
          moje spostrzeżenie :)
          • moas Re: rozmiar na metce 19.09.08, 10:25
            hehehe,to prawda z tym rozmiarem butów.Zawsze nosiłam 39,40 a tu
            nagle 38 sa na mnie dobre:P
          • lunorka Re: rozmiar na metce 20.09.08, 14:32
            Panie puszyste tez maja przechlapane. Nie jestem jakoś specjalnie gruba i
            kontroluje swoją wagę, ale ostatnio zauważyłam że rozmiary sa przyszywane tak na
            chybił trafił. Np. kiedyś zmierzyłam się według tabeli z pisma o modzie i wyszło
            że powinnam kupować rozmiar 42. A jak przyjdzie do kupowania czegoś konkretnego
            w sklepie to okazuje się że nie mogę się wbić w 48, i dopiero 52-54 jest dobre.
            To samo z rozmiarami XXXXXXXL. Czasami kupuję rozmiar s lub M (damski) dla mojej
            7 letniej córeczki (134cm wzrostu i 22 kg wagi). A w sklepie 5-10-15 kupiłam jej
            spódniczkę na 146 cm bo tylko ta była dobra na nią w pasie.
      • jolunia01 Re: rozmiar na metce 18.09.08, 21:17
        djbg napisała:

        > nie miałbym nic przeciwko podawaniu na metce, jaki wzrost, obwód
        > piersi, talii i bioder...

        W minionym ustroju tak właśnie podawano rozmiary, dzieki czemu mozna
        było znaleźć taki rozmiar, żeby człowiekowi pasował. Oczywiście
        wybór był znacznie mniejszy niż obecnie, ale ubrać się było łatwiej.
    • magdolot Re: Walec, klepsydra i dzwon 18.09.08, 21:28
      No, właśnie.

      Szczęka mi opadła jak wyczytałam, że norma WHO to 18,5, bo do
      najgrubszych nie należę, a BMI mam 20,1. Przy wzroście 176 ważę 65
      kg. To sobie ową normę policzyłam i zamarłam. BMI 18,5 to przy moim
      wzroście 53 kg z groszami. 18,0 - modelka- 52. Brrr.

      PS. Czytałam o badaniach damskiej atrakcyjności, wyszło że worek
      kości z BMI poniżej 20 nie podnieca. O czym z przyjemnością
      zestresowanym niewiastom donoszę.
      • diamondbeach Re: Dzięki 18.09.08, 21:41
        to bardzo fajnie dowiedzieć się, że nie podniecam. Czyli co, szczęście nie dla
        mnie? O związkach mam zapomnieć? W worek pokutny się ubrać i do klasztoru iść?

        Dobrze,że badania sobie a życie sobie i znalazłam kogoś, kto mnie mimo mojego
        odrażającego wyglądu kocha.
        • nessie-jp Re: Dzięki 19.09.08, 00:36
          > znalazłam kogoś, kto mnie mimo mojego
          > odrażającego wyglądu kocha.

          Grubasy też znajdują. Ale to wszystko nie znaczy, że niedowaga i nadwaga są
          zdrowe. Niestety, i chudzielce i grubasy mają problem
          • diamondbeach Re: Dzięki 19.09.08, 17:49
            Ja też "przetestowałam" oba warianty, tylko odwrotnie. I mam wrażenie, że z tą
            dyskryminacją nie do końca tak jest jak piszesz. Owszem, dzieci bywają okrutne i
            złośliwe, do dzisiaj pamiętam te komentarze. Ale już w jakimś lepszym
            środowisku, wśród dorosłych jest jasne, że złosliwości wobec grubych są
            niekulturalne. W normalnym środowisku nawet jak ktoś dogryza grubej osobie to ma
            poczucie, że zachowuje się nieładnie. Jest to uznawane za chamskie.
            W moim towarzysttwie, zresztą dość róznorodnym nikt nie będzie robił uwag grubej
            osobie. Może za plecami coś gadaą.
            Ale ci sami kulturalni ludzie nie mają żadnych oporów, żeby tego typu uwagi
            robić chudym.
            Przykład? Koleżanka w pracy częstuje czekoladkami. Ja mówie, że dziękuje, ale
            nie. I słyszę:ale weź, ty taka chuda jesteś, przecież możesz jeść.
            Wyobrażasz sobie, żeby w tej samej sytuacji ominęła z czekoladkami grubą
            koleżankę i powiedziała np. ciebie nie częstuję, bo ty to się powinnaś
            ograniczać z jedzeniem. Ja jakoś sobie nie wyobrażam.
            Już sam fakt nazywania mnie chudą i unikania nazywania wprost tuszy grubych o
            czymś świadczy.
            Pytania: czy ty w ogole coś jesz też mnie wkurzają. I jakoś nie słyszę pytań:
            czy ty w domu robisz coś poza jedzeniem? Nie, gruby to temat tabu. Trzeba być
            delikatnym, żeby nei urazić.
            chudym można spokojnie powiedzieć, że są odrażający, nie mogą wzbudzać
            pożądania. Owszem, to tylko forum, ale takie komentarze też o czymś świadczą.
            • titta Re: Dzięki 19.09.08, 20:44
              > chudym można spokojnie powiedzieć, że są odrażający, nie mogą
              >wzbudzać pożądania. Owszem, to tylko forum, ale takie komentarze
              >też o czymś świadczą.
              Owszem, swiadcza o kompleksach i zazdrosci (czy slusznych to inna
              sprawa). O tym ze w spolecznej swiadomosci istnieje przekonanie, ze
              lepiej byc chudym, niz grubym, chodzby wlasnie dlatego, ze bezkarnie
              mozna jesc te czekoladki.
              Jak spojrzec na to poprzez swiad mody, to okazuje sie, ze mamy
              problem, bo przecietna, zdrowa kobieta okazuje sie gruba i
              niejednokrotnie tak o sobie mysli.
              • diamondbeach Re: Dzięki 19.09.08, 21:58
                Tylko, że kompleksy nie są usprawiedliwieniem czyjegoś chamstwa.
                Ja po prostu mam dość ludzi, którzy komentują mój wygląd, kształty i sposób
                odzywiania się a przy tym są przekonani, że to w porządku. Zeby chociaż czuli
                niewłaściwość swojego postępowania!

                Nie mam ochoty tłumaczyć się,czy moja figura wynika z tego, że tak mam, z
                odpowiednio przestrzeganej diety czy z choroby.
                Publiczne zadawanie mi pytania: czy ty przypadkiem nie masz anoreksji jest
                naprawdę nietaktowne. Tak jakby zapytać łysego: ty łysiejesz tak poprostu czy
                masz raka? Jakby ludzie nie potrafili zrozumieć, że stan zdrowia to sprawa
                intymna, nie do roztrząsania w towarzystwie.


            • nessie-jp Re: Dzięki 20.09.08, 01:10
              > I słyszę:ale weź, ty taka chuda jesteś, przecież możesz jeść.

              Jesteś przewrażliwiona. W tym kontekście słowo "chuda" oznaczało przecież "to ty
              jesteś normalna, to ty możesz sobie pozwolić na każdą przyjemność, to nie ty
              będziesz potem musiała się męczyć dietą i ćwiczeniami". W domyśle: to nie ty
              jesteś żałosną górą sadła, która się rzuca na czekoladki.

              Przytoczony przez ciebie przykład to przykład na dyskryminację grubych. Jak
              myślisz, jak się poczuły wszystkie grubsze koleżanki, które poczęstowano
              czekoladkami, ale bez komentarza o tym, że "one mogą sobie na to pozwolić"?

              Komentarze o anoreksji są oczywiście przykre, ale trudno mi uwierzyć, że
              jakakolwiek obca osoba coś takiego ci powie. A jeśli mówi to bliska osoba, to
              komentowałaby w taki sam sposób twoją nadwagę
              • diamondbeach Re: Dzięki 20.09.08, 08:23
                To może kobieta z dużym biustem, która nie zyczy sobie na ten temat komentarzy
                też jest przewrazliwiona? bo w końcu to coś fajnego, inne to sobie operacje
                robią...

                Poza tym ja usłyszałam ten komentarz tylko dlatego, że odmówiłam poczęstowania
                się. Analogiczna byłaby sytuacja, gdyby niekulturalny komentarz towarzyszył
                sorzystaniu z poczęstunku przez osobę grubą.

                A z komentarzami dotyczącymi anoreksji... nie zawsze mówią to osoby bliskie,
                czasem znajomi, z którymi na pewno nie jestem w takich kontaktach, żeby omawiać
                stan swojego zdrowia. I nigdy nie słyszałam, żeby którakolwiek z tych osób
                dociekała,czy ktoś jest gruby bo chory czy po prostu się obżera.

                Jeszcze raz to napiszę: bolesne są komentarze dotyczące nadwagi i bolesne sa
                komentarze dotyczące chudości. wiem, bo byłam w obu tych sytuacjach. Te pierwsze
                może nawet gorsze, bo trafiły na mie jak byłam dzieckiem; teraz mam wększy
                dystans do tych spraw. Różnica jest jedna: w normalnym towarzystwie komentowanie
                nadmiernej tuszy jest czymś wstydliwym, tak jak opowiadanie rasistowskich
                dowcipów. Owszem, zdarza się, ale towarzyszy temu poczucie, że robimy coś
                niewłaściwego. I w efekcie takei komentarze zdarzają się naprawdę rzadko. A
                komentowanie chudości nei jest uznawane za coś nietaktownego i nie na miejscu.
                Trochę to przypomina opowiadanie dowcipów seksistowskich - ciągle dużo osób nie
                czuje niewłaściwości takiego zachowania, choc te same osoby nie opowiedziałyby z
                pewnością dowcipu antysemickiego.
                • nessie-jp Re: Dzięki 22.09.08, 16:39
                  > Poza tym ja usłyszałam ten komentarz tylko dlatego, że odmówiłam poczęstowania
                  > się. Analogiczna byłaby sytuacja, gdyby niekulturalny komentarz towarzyszył
                  > sorzystaniu z poczęstunku przez osobę grubą.

                  Zle mnie zrozumiałaś. Ja nie bronię niekulturalnego zachowania osoby, która
                  skomentowała twój wygląd. Mówię tylko, że złośliwość prędzej była wymierzona w
                  osoby, które przed tobą już wzięły czekoladki a nie usłyszały, że "one mogą, bo
                  są chude" (w domyśle: dbają o siebie, nie są tłustymi mastodontami)

                  > To może kobieta z dużym biustem, która nie zyczy sobie na ten temat komentarzy
                  > też jest przewrazliwiona?

                  Ale jakich komentarzy? Np. "Ty możesz sobie tę sukienkę kupić bo masz duży
                  biust" (w domyśle: będzie na tobie dobrze leżeć?) Toż to tylko objaw
                  zakompleksienia osoby, która taki komentarz wygłasza!


                  > I nigdy nie słyszałam, żeby którakolwiek z tych osób
                  > dociekała,czy ktoś jest gruby bo chory czy po prostu się obżera.

                  Ano właśnie. Bo założenie jest zawsze takie, że gruby = leniwy zaniedbany
                  obżartuch pozbawiony silnej woli. Słowem
                • kadanka Re: Dzięki 29.10.08, 20:16
                  ale w ogolnej opinii nadwaga jest postrzegana duzo, duzo gorzej niz
                  niedowaga. ja widze roznice miedzy obrazliwoscia
                  okreslen "chudzielec" a "pasztet". ty nie widzisz? gruba dupa to
                  gruba dupa i wiekszosc przecietnych chlopow, co jest wychowana na
                  reklamach, ckmach i bilbordach zawsze bedzie patrzyla na grubsza
                  kobiete jako na grubą dupe wlasnie. niewazne co mowi, co robi, jest
                  gruba i koniec. nigdy nie uwierze, ze chudzi spotykaja sie z takim
                  samym ostracyzmem, niechecia i stereotypami jak grubi bo tak po
                  prostu nie jest.
      • stary_dywanik Re: Walec, klepsydra i dzwon 19.09.08, 23:39
        magdolot napisała:

        > No, właśnie.
        >
        > Szczęka mi opadła jak wyczytałam, że norma WHO to 18,5, bo do
        > najgrubszych nie należę, a BMI mam 20,1. Przy wzroście 176 ważę
        65
        > kg. To sobie ową normę policzyłam i zamarłam. BMI 18,5 to przy
        moim
        > wzroście 53 kg z groszami. 18,0 - modelka- 52. Brrr.
        >
        > PS. Czytałam o badaniach damskiej atrakcyjności, wyszło że worek
        > kości z BMI poniżej 20 nie podnieca. O czym z przyjemnością
        > zestresowanym niewiastom donoszę.


        Żeby mieć BMI 18.5 przy wzroście 1.76 to trzeba ważyć 57 kg z
        groszami a nie 53 kg z groszami.

        Jeżeli Twoje BMI wynosi 20.1 to musisz bardzo uważać bo niewiele Cię
        dzieli od zostania niepodniecającym workiem kości. Może więc trochę
        mnie agresji??
      • syn_jana Norma BMI 22.09.08, 08:24
        magdolot napisała:

        > Szczęka mi opadła jak wyczytałam, że norma WHO to 18,5, bo do
        > najgrubszych nie należę, a BMI mam 20,1.

        Tak naprawdę 18,5 to jest dolna granica normy (a czasami podawane jest i 19,5),
        która rozciąga się do dwudziestu kilku. Jednym słowem, jest to pogranicze
        niedowagi (wato zauważyć, że anoreksję diagnozuje się - pomijając objawy w
        zachowaniu - przy BMI 17 i niższym!).
    • nessie-jp Walec, klepsydra i dzwon 18.09.08, 22:08
      BMI 18,5 to dolna granica normy dla kobiet prowadzących SIEDZACY tryb życia
    • liza_s Walec, klepsydra i dzwon 19.09.08, 09:03
      Nawiązując do typów sylwetki, wydaje mi sie, że zdecydowana większość damskich
      ubrań szyta jest na sylwetkę "dzwon" - wąskie ramiona, mały biust, wąska talia,
      szerokie biodra. Ja jestem niemal dokładnym przeciwieństwem dzwonu - biodra "w
      rozmiarze" 36/38, talia 40, biust 42. Nie pasuję do żadnego z trzech typów z
      hiszpańskiego raportu, choć kobiet o podobnej budowie jest więcej.
      Na pewno jest potrzebna weryfikacja systemu rozmiarów, uwzględnienie różnic w
      budowie ciała. Ta "klepsydra XXL" wcale nie jest takim głupim pomysłem.
      Biustonosze szyje się w oparciu o 2 wymiary, są buty o różnej szerokości,
      dlaczego by nie szyć w ten sposób ubrań?
      • eriza Re: Walec, klepsydra i dzwon 19.09.08, 15:01
        A ja mam wrażenie że większość ubrań jest szytych na sylwetkę typu walec. Kupno spodni to naprawdę koszmar, noszę prawie same biodrówki, bo nie mogę znaleźć takich które w pasie są węższe niż w biodrach i wygląda to na mnie okropnie. Co do tego że nie ma ubrań dla biuściastych to się zgadzam, chodź mnie samej ten problem nie dotyczy. A co do zaniżania rozmiarów. Zauważyłam to sama już jakiś czas temu. Kilka lat temu, będąc nawet chudszą niż teraz spokojnie nosiłąm 36, a teraz 34 często jest za duże.
        • titta Re: Walec, klepsydra i dzwon 19.09.08, 20:34
          No za to ja, pomimo 10kg na plusie wciaz oscyluje w granicach
          36-38...
    • daslicht Walec, klepsydra i dzwon 19.09.08, 14:25
      U nas też przydałyby się takie badania - tyle, że na dorosłych
      kobietach (18+), a nie na dzieciach. Nie chciałabym kupowac ubrań
      szytych na 13-latkę, bo nie jestem 13-latką i nie będę wyglądac jak
      ona. Swoja drogą, to co mają w sklepach-sieciówkach JEST szyte
      właśnie na dzieci - wszystko krótkie i na figurę typu "patyk" - zero
      biustu, talii i bioder.

      Kiedyś w Polsce były na metkach podawane właśnie wymiary, ale od
      kiedy weszły sieciówki, wszystko jest w niewiadomojakich rozmiarach
      i w szafie mam ciuchy w zakresie XS-XXL lub 36-48 (na wymiary:
      182/109/75/94) - przyznacie, że jest niezły rozrzut? :)

      Moim marzeniem jest sklep, gdzie ciuchy byłyby szyte w wariantach:
      - wzrost: niski, średni, wysoki
      - typ sylwetki: X, A, V, H, I - np ciuchy dla V byłyby poszerzane w
      ramionach, a dla A w biodrach (znajoma o sylwetce gruszki nigdy nie
      może dopiąć dolnych guzików koszuli, mi z kolei bardzo często prawie
      puszczają szwy w ramionach, klepsydry znów potrzebują mocnego
      wszycia w talii)
      - stopień "biuściastości" czyli wypukłości w klatce piersiowej - coś
      jak robi firma Bravissimo, czyli curvy, really curvy, super curvy -
      strzelające guziki w koszulach to już standard :/

      I bym sobie brała ciuch w moim wymiarze w wariancie wysoka + V +
      duży biust i wszystko by leżało jak należy, koniec z ciuchami
      wiszącymi tu i pękającymi tam :)

      Marzą mi się rownież rajstopy dwuwymiarowe szerokość/wysokość, np
      3/5, bo cóż z tego, że kupię rozmiar 5, skoro mi spada, bo nie ma na
      czym się trzymać? Z kolei inna pani kupująca również 5, ale niska i
      grubiutka, będzie sobie te rajstopki zwijać od dołu, bo nie ma czego
      w nie wsadzić - o wiele lepszy byłby wariant odwrotny 5/3.

      Jak już przy szerokości/wysokości jesteśmy, to mogłyby równiez
      pojawić się damskie dżinsy w różnej długości, bo póki co są tylko
      krótkie, a gdy szukam swojego rozmiaru 32/34 lub 32/36, to mogę
      pójśc do działu męskiego - mężczyzna może być wysoki i niski, ale
      kobieta tylko niska.

      To samo ma się do butów - mam nogę długą (42/43), ale wąziutką,
      niestety producenci zakładają, że duży rozmiar=platfus i nie mogę
      utrzymać butów na nodze, a w za małych robią sie z czasem halluksy -
      praktycznie buty, których nie można maksymalnie ściagnąć
      sznurówkami, są do niczego. Gdzie się podziały literki przy
      numerkach - E, F, G, H? Kupowałabym sobie 42E lub F i byłoby git!
      Ktoś z szeroką stopą mógłby sobie kupić np 42H i też byłby
      zadowolony!

      Ych, o ciuchach można pisac i pisac... :)
      • pompompom Re: Walec, klepsydra i dzwon 22.09.08, 15:12
        daslicht napisała:

        > Swoja drogą, to co mają w sklepach-sieciówkach JEST szyte
        > właśnie na dzieci - wszystko krótkie i na figurę typu "patyk" -
        zero
        > biustu, talii i bioder.
        >
        Tak jest najprościej i najtaniej (w produkcji). Nie potrzeba
        zaszewek, zakładek, plisek. Ciachasz niemal równy kawał materiału.
        Zszywasz byle jak po bokach i kiecka gotowa. Doszywasz metkę
        sieciówki i walisz cenę z kosmosu. Koszt produkcji to zapewne kilka
        złotych. Nie potrzeba krawcowej z pojęciem o szyciu. Wystarczy
        przyuczona nastka. Pokażą jej jak przeszyć kilka szwów na maszynie i
        niech trzaska - byle dużo i tanio.
        Podawanie wymiarów - talia, biust, biodra - toż to katastrofa dla
        takich producentów. Nareszcie klient odkryje, że to nie on jest
        niewymiarowy tylko ciuch jest do dupy i tyle.
      • gondra Re: Walec, klepsydra i dzwon 22.09.08, 17:01
        Ze wszystkim sie zgadzam, oprócz długości spodni - 32 i 34 to standard i jest w
        każdym sklepie. Ale jak ktoś ma 30 lub 36 to już ma problem.
        • daslicht Re: Walec, klepsydra i dzwon 23.09.08, 00:24
          Idź i popytaj w sklepach dżinsowych typu Levi's czy Wrangler - na
          początek poproś o rozmiar 32/34 - i mają być to damskie spodnie o
          fasonie współczesnym, a nie "stara ciotka" lub męskie. Jeśli chcesz
          poczuć się bardziej desperacko, popytaj o 32/36. Miłej zabawy :)
          • nessie-jp Re: Walec, klepsydra i dzwon 23.09.08, 17:30
            A myślisz, że co będzie, jak zapytasz o 34/30? Zatrudniona tam nastolatka
            obrzuci cię pełnym zgrozy i wstrętu spojrzenie i powie "Nie, proszem panią,
            TAKICH dużych rozmiarów to się nie produkuje..." :(
    • titta Walec, klepsydra i dzwon 19.09.08, 20:21
      Cztery wymiary na metkach, to bylo by cos... Gdyby jeszcze
      producenci pamietali, ze wiekszasc obwodu w biuscie jest z przodu, a
      nie (prawie) rowno naokolo.
      • daslicht Re: Walec, klepsydra i dzwon 19.09.08, 22:09
        Wiekszość kobiet nosi stanik z za małą miseczką - najczęściej wpycha
        sobie tym sposobem piersi właśnie do tyłu, pod pachy i na plecy.
        Producenci chyba to widzą ;)

        A te 5% kobiet w dobrych rozmiarach staników ma faktycznie na
        plecach elegancki, wbudowany schowek :)
    • mmm-mm Re: Walec, klepsydra i dzwon 21.09.08, 20:04
      W Polsce kupowalam dzieciece koszulki w roz. L, bo rozmiarowki mlodziezowej nie
      ma. W USA jest roz. mlodziezowa: S to dzieciece L, tylko ze dluzsze na
      szczescie, L mlodziezowe to S damskie i tez dluzsze. Jestem niska i nie mam
      waskich bioder, wiec to jest wybawienie dla mnie, bluzki przykrotkie strasznie
      wygladaja. Tylko w niektorych pod pachami robia mi sie dwie faldy z materialu,
      jak uniose ramiona to znikaja, wniosek taki ze paru cm wzrostu brakuje. No i
      wzieloby sie dopasowana bardziej bluzke XS gdyby mi nie splaszczala biustu,
      ktorego i tak nie mam duzego. A S-ki sa czasami w ramionach i talii luzne. No
      ale przynajmniej da sie cos w tym rozm. dobrego znalezc. Ciekawe co robia
      kobiety w wieku mojej mamy, ktore sa mojej postury? Bluzka dla 18-tki nieraz nie
      pasuje 50 latce i na odwrot. A uswiadcz tu XS lub XXS w damskiej rozmiarowce i
      nie przykrotka. Spodnie zas sa az w 3 dlugosciach, szalenstwo normalnie, bo
      krotkie sa za krotkie, a srednie za dlugie. I nie skorzystam z tego
      "udogodnienia". I tak roz. 0 jest w pasie dobry, w biodrach za ciasny, a 2 na
      odwrot. Rzadko mi sie zdarzy upolowac roz. 1 z nieznanych firm (trafi sie albo
      nie). Z tych znanych to przynajmniej wiem, ze moge w slepo brac roz. 2. Gdyby
      tylko wprowadzili
      nieparzyste rozmiary. Mniej znane firmy wogole nie trzymaja rozmiarowki. Z
      butami nie mam problemu, mam krotka i waska stope za to takie na obcasie bez
      zapiecia sa czesto za szerokie przy piecie lub nie dam rady przejsc w nich 10m,
      bo ciezar mojego chudego ciala nie ma sie gdzie rozlozyc. Ubrania idealne sa
      tylko na osoby z waskimi biodrami, z niewielkim wcieciem w talii, z malymi
      piersiami i z dlugimi, bardzo chudymi nogami, ktore sa grubsze w lydkach niz w
      udach. Znacie kogos takiego? Ja chce rozmiary dla kazdego wzrostu i figury!
      Zadnego ujednolicania! Zaraz by sie okazalo, ze ubrania dla gruszek, wazonow,
      klepsydr i kieliszkow ida najpredzej.
    • sharteel Brawo Hiszpania! 28.10.08, 00:16
      Żeby to u nas politycy zajęli się tym tematem... Ach, marzenia ;-)
    • maith Milion euro za kawałek wiedzy dostępnej w necie? 17.01.09, 12:10
      Po wydaniu miliona euro znają już 3 z przynajmniej 12 typów kobiecej sylwetki.
      No gratulacje po prostu ;) Nic dziwnego, że Hiszpanie potrafiący korzystać z
      netu się zdenerwowali, bo pół godziny googlowania daje więcej wiedzy :)

      Z "raportu" wynika niezbicie, że Hiszpanka może mieć duży biust, ale tylko
      jeśli jednocześnie ma szerokie biodra (klepsydra). Ale jeśli ma duży biust a
      wąskie biodra, to już nie (czyli zapomnieli o typie zwanym lizak). Za to
      odwrotnie - szerokie biodra i mały biust mogą być. Tylko nazwę zmienili z
      powszechnie używanej gruszki na dzwon.

      Całkowicie zignorowali fakt, że dowolna sylwetka może występować razem z
      szerokimi albo z wąskimi ramionami. A ileż to razy na kimś bluzki odstawały w
      ramionach, jak reszta była dobra, albo były za wąskie w ramionach, a po
      wzięciu większego rozmiaru reszta wisiała? To są właśnie efekty niedobrania
      wyłącznie w ramionach. Ale o tym zapomnieli.

      Do tego kobiety mogą też mieć krótkie albo długie nogi przy zachowaniu reszty
      proporcji danego typu. No i niższa kobieta może po założeniu bluzki mieć talię
      na biodrach, tylko dlatego, że przy jej rozmiarze i nawet jej typie sylwetki
      uszyli daną rzecz na wyższy wzrost. A wyższa będzie z kolei miała odsłonięty
      pępek, jak bluzka będzie na niższy wzrost uszyta.

      Oczywiście dobrym pomysłem jest zmuszenie producentów, żeby uwzględniali różne
      typy kobiecych kształtów. Ale uznawanie tylko 3 na pewno tu nie pomoże, a w
      niektórych sytuacjach wręcz może zaszkodzić.

      Bo to, czy w stosunku do reszty sylwetki mamy np. szerokie czy wąskie ramiona,
      albo duży czy mały biust nie jest kwestią rozmiaru (jak L czy M) tylko budowy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja