Dodaj do ulubionych

Dla konesera

04.10.08, 15:46
Dziewczyno! Piszesz, że wszystko masz i właściwie niczego ci nie
brakuje. Dlatego nie potrafisz zrozumieć ludzi, którzy zmuszeni są
zwracać uwagę na zawartość własnego portfela, liczyć każdy grosz.
Oni po prostu nie mają innego wyboru! Nie stać ich na drogie
komputery i kosmetyki, czy idiotyczne sałatki za 50 zł. Marzysz o
obiedzie w barze mlecznym i piciu z przyjaciółmi taniego alkoholu
pod namiotem, bo znudziłaś się wszystkim, co już masz. Uwierz, że to
byłaby dla ciebie chwilowa odmiana i szybko by ci to zbrzydło.
Uciekłabyś z niewygodnego namiotu, i ciasnego M2. Twoi ubożsi
znajomi również męczyliby się z tobą i twoimi nawykami "koneserki".
Obserwuj wątek
    • littleblackdress3 Re: Dla konesera 04.10.08, 16:03
      ta dziewczyna jest żałosna, głupiutka, zmanierowana i infantylna, po
      raz kolejny sprawdza sie przysłowie że syty głodnego nie zrozumie. Z
      takim lekceważeniem o pieniądzach może wypowiadać sie tylko ktoś kto
      na nich śpi od dziecka, rozpieszczona córeczka dzianych rodziców :/
      Ona nie musi myśleć o pieniądzach bo je po prostu dostaje na
      wszystko czego zapragnie w przeciwieństwie do tych okropnych
      materialistów co to musza sami sobie zarobic bo nikt im nie da. To
      nie jest dziewczyna dla konesera ale jakiegoś wylansowanego gogusia-
      synka bogatych rodziców.
    • fk90 Re: Dla konesera 04.10.08, 21:40
      Ciekawe jak jej "koneser" przełknie jej zarozumiałość...
    • kataplazma Re: Dla konesera 05.10.08, 20:01
      Panienka chce pod namiot, napić się taniego wina i jeść obiad za 10 złotych, a nie sałatkę za 50 - czy można mieć prostsze pragnienia? Dla większości studentów to jest ta śmieszno-straszna codzienność. Problem polega na tym, że żeby wymienione przyjemności miały smak, muszą się dokonać w gronie przyjaciół. I, jak sądzę, to właśnie jest problemem w sytuacji naszej 'dla konesera' koleżanki. Nie da się poznać frajdy biwakowania na dziko bez ubłoconej, spoconej i krzyczącej bandy dookoła. Nie bawi tani obiad bez kolegi narzekającego, że kompot podrożał, albo koleżanki stęsknionej do maminych pierogów. Panna 'ależ-jestem-doskonała' chyba tego jednak nie rozumie, choć, mimo wszystko - swoje marzenia może spełnić bez żadnego problemu. Chyba ją stać?
      Swoją drogą ciekawi mnie, jak bardzo jest się 'dla konesera', kiedy potencjalny koneser albo jest podobnego pokroju zadufkiem, albo chłopcem inteligentnym, oczytanym, przystojnym, miłym i na dodatek dobrym w łóżku, za to zapatrzonym w finansowe wsparcie zamożnych rodziców. Koleżanka patrzy tylko na stronę finansową związku z nowym chłopakiem? A może na pannę 'dla konesera' też ktoś popatrzy nie przez pryzmat brązowych nóg, ale najnowszego komputera i drogiej kawy?
      • mist3 Re: Dla konesera 05.10.08, 20:39
        Dokładnie - ja rozmawiałam ze znajomymi (podejmując prace dorywcze na studiach)
        'ile tam płacą' i często nasze rozmowy były o forsie. Ale z bardzo prostego
        powodu - żeby mieć na bilet do kina i na książkę czy wakacje pod namiotem z
        zupkami w proszku (nie mówiąc o takiej prozie życia jak obiad na stołówce czy
        akademik) musiałam niestety zarabiać. Rodzice dawali ile mogli, ale nie mogli za
        wiele - tak więc rozmowy o forsie często dominowały (szczególnie pod koniec
        miesiąca), co nie znaczy że nie rozmawialiśmy o filmach czy książkach.
        Droga koneserko jak ci źle na garnuszku rodziców, odetnij się od tego źródełka -
        zacznij sama na siebie zarabiać. Obawiam się, że wtedy rozmowy (czy myślenie) o
        forsie mogą zacząć dominować w twoim repertuarze.
        • anmei1 Re: Dla konesera 06.10.08, 20:08
          Zemdlilo mnie w trakcie czytania tego listu. Autorce zycze
          mieszkania w M2 przez reszte zycia. Nie jest sztuka studiowanie,
          naey dwoch fakultetow, gdy ma sie wszystko zapewnione. Panienka jest
          zmanierowana i po prostu glupia. Ciekawe jak sobie poradzi, gdy
          rodzicow zabraknie a maz bedzie niebogaty.
          • internistka Re: Dla konesera 06.10.08, 23:14
            "Damo dla konesera", a jaki problem pójść do baru mlecznego, albo
            kupić tanie wino? Chyba Cię na to stać?
            Straszne masz życie...auaaaa
            • piojac Re: Dla konesera 11.10.08, 17:30
              Ludzie, niee wypisujcie tych oskarżeń tylko dlatego, że jesteście inni bądź wam czegoś brakuje - właściwie że zazdrościcie kasy i kochającej rodziny. Nie rozumiem tej implikacji: ktoś ma kasę, to: jest rozpieszczony/nie zna wartości pieniądza/jest 'zadufkiem, gogusiem'..
              Chociażby można mieć ciężkopracujących rodziców, którzy jednak kochają dzieci i na nie wydają wypracowaną pensję.

              Ja bym chętnie poznał taką dziewczynę, bo reprezentuje sobą jakieś zainteresowania, nie jest opętana wyścigiem do pieniądza i rozsądnie patrzy na własną sytuację.
              • triss_merigold6 Re: Dla konesera 11.10.08, 18:49
                Nie jest opętana wyścigiem za kasą, bo ją po prostu ma. Gdyby nie
                miała to gwarantuję Ci, że jej podejście byłoby inne, bo liczenie
                się z każdym groszem poważnie wpływa na świadomość. Panienka ma
                wybór - wino za 6 zł czy za stówę, wakacje na egzotycznej wyspie czy
                na tanio pod namiotem.
    • gondra Re: Dla konesera 12.10.08, 08:56
      Cóż za pretensjonalna panienka, ten list rozbawił mnie do łez.:)

      Dziewczyno, jesteś naprawdę zaje..sta! Nie dość, że spisz na kasie, którą masz
      bez kiwnięcia paluszkiem, to jeszcze tą kasą gardzisz i chcesz innym (a tak
      naprawdę pewnie sobie) udowodnić jaką jesteś wyjątkową i głęboko myślącą
      indywidualistką.:))) Toć nawet koneser nie jest godzien takiego indywiduum! A
      pewnie wystarczyłby miesiąc na zupach za 3 zł i w ciasnej kawalerce żebyś z
      płaczem wróciła pod maminą spódnicę. Rada ode mnie - znajdź sobie jakieś hobby i
      poznaj jakichś ludzi.
    • skopje Dla konesera 13.10.08, 13:01
      Dziekuje za ciekawy list; fajnie jest spojrzec na swiat z innej
      perspektywy.
      Ja rowniez pochodze z rodziny zamoznej [jak na polskie warunki].
      Skoczylem 2 kierunki, MBA w UK, jako dziecko podrozowalem po Europie
      z Rodziacmi [lata osiemdziesiat] etc.
      Aby sporbowac realnego zycia, po studiach usamodzielnilem sie
      [Rodzice kupili mi fajne mieszkanie] -> staram sie otaczac ludzmi z
      codziennymi normalnymi problemami; zwykle mnie nie dotycza, ale
      poszerzaja moje horyzonty. W ten sposob ucze sie rozniez szacunku
      do innych.
      Konczac, pewnie nie bedzie latwo zyc w Polsce - zawisc jeste
      niestety dosyc popularna [mozna jej nie zauwazac].
      Powodzenia!

      • cartahena Re: Dla konesera 17.10.08, 15:55
        Podrozowales po Europie z rodzicami w latach 80-tych? A kim byli
        Twoi rodzice? Z tego co pamietam, nielatwo i nietanio bylo wyjechac
        z kraju w tych latach. No, niektorym moglo byc latwiej. Na przyklad
        partyjnym bonzom lub tym, co podpisali lojalke. Ciekawa jestem, jak
        to bylo w Twoim przypadku?
        • skopje Re: Dla konesera 22.10.08, 16:14
          Skad ta niechec? Sporo Polakow jezdzilo po Europie [i wcale nie byli
          z PZPR badz z SB]. W moim przypadku faktycznie bylo latwiej; Tata
          urodzil sie na poludniu Europy i wraz w Rodzina wyemigrowali do
          roznych krajow Europey [akurat Tata i Dzidkowie do Polski]. Stad
          jezeli chcesz nawiazac dialog, nie obrazaj innych tak od razu....
          Pozdrawiam slonecznie :-)
      • pochodnia_nerona do skopje 17.10.08, 22:59
        Piszesz, że się usamodzielniłaś, a jednocześnie, że rodzice kupili Ci mieszkanie. To o jakim usamodzielnieniu Ty mówisz?
        Wszystko w życiu zawdzięczasz rodzicom, więc tak naprawdę nigdy nie zrozumiesz w pełni ludzi, którzy codziennie walczą o to, by nie mieszkać pod mostem, by nie żebrac o chleb, by żyć. Co Ty możesz o tym wiedzieć?
        A co do zawiści - ja jej do Ciebie nie żywię. Nie imponuje mi to, że ktoś coś ma, a ja nie, bo chcę sama coś osiągnąć. Podejrzewam, że sporo osób też tak uważa, ale wszelką krytykę odbierzesz właśnie jako zawiść. Widać masz wysokie mniemanie o sobie.
        • skopje Re: do skopje 22.10.08, 16:25
          Witaj - adresuje zawisc jako bezposrednie ataki tylko na to ze "ktos
          ma". Stad sporo jej widze w Polsce. Dostalem wyksztalecenie,
          horyzonty i mieszkanie od Rodzicow; cala reszte wyproacowalem sam w
          ciagu 10 lat [co jest wedlug mnie usamodzielnieniem].
          Po prostu traktujmy dobra materialne neutralnie - niekoniecznie sa
          tematem do rozmowy [po prostu sa...]. Z drugiej strony jezeli mam
          kogos nosic w lektyce tylko dlatego ze sam sie dorabial... szanuje
          taki wysilek i na tym koniec. Sa lepsze tematy... Pozdrawiam :-)
          • gondra Re: do skopje 22.10.08, 21:05
            Wiesz, ja też miałam zamożniejszych rodziców niż moi rówieśnicy. I mogłam sobie
            pozwolić na rzeczy na które nie mogli sobie pozwolić koledzy czy koleżanki. Może
            nie typu apartament w centrum stolicy, ale miałam trochę więcej niż inni. I
            jakoś jeździłam ze znajomymi pod namiot, piłam tanie wina, na wakacjach jadłam
            bułkę z kiełbasą, jeździłam 'na stopa'. Zamiast siedzieć nad sałatką za 50 zł i
            wzdychać jak bym chciała iść do mlecznego baru. Chociaż w droższych knajpach też
            zdażało mi sie bywać. No niesamowite, jakoś można to pogodzić.

            I chyba w tym tkwi problem tej dziewczyny, nie w tym, że "ma" - jej list to po
            prostu pretensjonalne zawodzenie nudnej panienki, która chce sama sobie
            udowodnić jaka jest wyjątkowa, bo mając szmal ma kaprysik żeby pić tanie wina. A
            w czym problem? Ktoś jej zabrania?
            • skopje Re: do skopje 23.10.08, 12:14
              Hmmmm... zgadzam sie z Toba Gondra w tym, by dobra materialne nie
              przeszkadzaly [tak tym ktorzy maja, jak i tym ktorzy nie
              maja...chociaz Ci, ktorzy nie maja, maja trudniej...].

              List odbieram raczej jako okreslenie oczekiwan od osoby/osob
              otaczajacych; taki swoisty Manifest. Nie odbieram tego Listu jako
              listu "pretensjonalnego" badz "zawodzenia" [w rzadnej mierze].
              Dodatkowo, cenie ten List za dosyc klarowne okreslenie oczekiwan...
              Same oczekiwania podobaja mi sie...
    • zenit.e Re: Dla konesera 19.10.08, 11:51
      A ja chciałam zauważyc jedną bardzo prosta prawidłowość. Juz dawno
      uznano, że jesli biednych będzie staćna chleb, po sztukę/kulturę/i
      sprawy "wyższe" siegną sami.. Taka jest hierarchia potrzeb -
      najpierw przeżyć, czyli pytać się o cenę stazu i praktyk, a jesli
      będa pieniądze na życie, pewnie wtedy wszystkich zainteresuje
      kwestia 'co sie na tych praktykach robi'. Uwzględniam też taką
      opcję, że ktoś może być skonczonym matrialistą i do konca życia
      będzie dla niego ważniejsza cena praktyk... ale to juz raczej
      nieuleczane
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka