Dodaj do ulubionych

Historie szpitalne

13.07.09, 10:31
Szkoda, że nie próbowała pani porozumieć się z sąsiadką w spornej
kwestii, zwyczajnie porozmawiać, zamiast szukać szpilek.
Obserwuj wątek
    • aurita Re: Historie szpitalne 13.07.09, 11:27
      Niech zgadne: szpital Sw Zofii w Warszawie?
      Ten sam problem mialam po usunieciu ciazy pozamacicznej: pokoj 3 osobowy, ja
      nieprzytomna i krwawiaca probujaca skorzystac z kaczki i dwie pacjentki
      przyjmujace hordy wizyt (w tym panow). Na szczescie przeniesiono mnie do innego
      pokoju....
      • meg303 Re: Historie szpitalne 13.07.09, 22:17
        Pacjent ma prawo aby opiekowała sie nim dowolna ilośc członków rodziny przez
        cała dobę. Na szczęscie nie jest to dokładnie przestrzegane.
        Nie wyobrażam sobie, ze by tak było.
        • hela2 Re: Historie szpitalne 14.07.09, 22:54
          Ale drugi pacjent ma prawo do intymności, zwaszcza jak jest chory nie z
          urojenia.
    • cugier Historie szpitalne 15.07.09, 11:00
      Niestety coś całkiem podobnego spotkało mnie po urodzeniu
      bliźniaków. Nieszczęście - urodziłu się w Wielki Piątek przed
      Wielkanocą. Więc całe święta korowody krewnych i znajomych do
      sąsiadek. Moje pociechy w "wózeczkach" wylądowały pod toaletą. Do
      tej pory mam dreszcze jak sobie przypomnę wstawanie z pociątym
      brzuchem, w kusej koszulinie, brudna i wiecznie czymś zalana na
      oczach niebagadela 10 obcych mężczyzn. Nakarmienie bliźniaków, już
      samo w sobie jest wyczynem, a kiedy jeszcze trzeba się zasłaniać z
      każdej strony, to przestaje być fajnie. Prośby, sugeste itd...
      zostały "olane" pod pretekstem "przecież święta". Tabuny ludzi od
      rana do późnego wieczora - to był główny powód koszmarnych wspomnień
      z pobytu w szpitalu. Dodać należy kompletną bezradność personelu
      szpitalnego, który albo nie mógł albo nie chciał nic z tym zrobić.
      Pomijam mój komfort jako pacjentki (bądż co bądź po operacji) ale
      bezpieczeństwo i zdrowie nowo narodzinych dzieci, dla których
      miejsca w pokoju już nie starczyło.
      • pan_i_wladca_mx Re: Historie szpitalne 15.07.09, 12:46
        jestem zdziwona, ze na odzialach dla poloznic pozwala sie na takie pielgrzymki.
        nie mam za duze doswiadczenia, ale gdy przyjaciolka urodzila w lubelskim
        szpitalu, moglysmy sie spotkac w pokoju odwiedzin, ona przytargala siebie (na
        szczescie miala ksiazkowy porod silami natury i w sumie juz "brykala") i synka w
        tym wozku, tylko w tym pokoju mozna bylo sie spotkac, nawet ojcowie tam czekali.
        nikt nie lazil po ich oddziale!
      • echtom Każde przegięcie jest niedobre 16.07.09, 10:17
        Ja z kolei pamiętam, jak frustrujący był zakaz odwiedzin na oddziale
        położniczym i akcję, kiedy znajoma pielęgniarka w wielkiej
        konspiracji wynosiła w nocy małą do dyżurki, żeby ojciec mógł ją
        zobaczyć. Optymalne rozwiązanie to wspomniany w którymś poście pokój
        odwiedzin, a w wypadku pacjentów niechodzących wyznaczenie na
        odwiedziny na sali kilku godzin w ciągu dnia.
    • j_hani Historie szpitalne 15.07.09, 14:12
      Od drugiej strony: urodziłam w marcu tego roku. 12h bólu "wstępnego", potem
      kolejne 12h walki o życie na porodówce, na koniec cesarka. Stan po- koszmar.
      Miałam wrażenie, że ktoś zapomniał mnie pozszywać. Tak czy inaczej- w szpitalu
      totalne przepełnienie (sale wcześniej 2-osobowe nagle stały się 3-osobowe, a
      personelu wcale nie zrobiło się od tego więcej) i... zakaz odwiedzin. Dla mnie w
      pierwszej dobie problemem prawie nie do przeskoczenia było podniesienie się w
      łóżku, a córcię trzeba było nakarmić, przewinąć, przytulić. Nie chciałam jej
      oddawać pielęgniarkom, bo uważałam za priorytet to, żeby Tosieńka była cały czas
      ze mną i cały czas klęłam, że pokój 1-osobowy (dodatkowo płatny) jest zajęty.
      Tam mąż mógł się przebujać właściwie całą dobę...

      Reasumując, zakaz odwiedzin to dość nietrafiony pomysł, szczególnie jeśli w
      szpitalu jest deficyt personelu, a pacjentki dodatkowej opieki potrzebują,
      natomiast wszystko wymaga taktu. Mój małż (który mimo wszystko do nas zaglądał
      "na momencik"- dokładnie tak jak rodzina pozostałych pacjentek na oddziale) za
      każdym razem dzwonił i pytał, czy dziewczyny nie karmią i czy może wejść.
    • odies Historie szpitalne- 15.07.09, 14:46
      Witam, zmartwił mnie ten list. Serio. Sama kilka dni temu wróciłam
      ze szpitala, leżałam na babskim oddziale, który skupia na ogół
      smutne przypadki i za każdym razem, kiedy do sali wchodził ktoś z
      odwiedzających którąkolwiek panią czy dziewczynę czułam radość.
      Cieszyło mnie to, że rodzina i przyjaciele pamiętają, że nie
      opuszczają nas. Że i sąsiedzi nagle dostają ludzkiej twarzy i
      odwiedzają swoje chore sąsiadki. Pani list był pełen żalu i niestety
      myślę, że jest Pani bardzo samotna. Tutaj zawinił-o ile tak było
      tylko czynnik ludzki - a nie szpital. Pomimo tak niedofinansowanych
      pracowników i szpitali miałam bardzo dobra opiekę, każda z nas
      odczuwała zainteresowanie personelu. Już nie chę suchać o narzekaniu
      na wszystko dookoła. Prawdopodobnie pacjenci nie zawsze zdają sobie
      sprawe z tego, że odwiedzający są nie mile widziani przez innych
      pacjentów. Prawda jest że w takich chwilach każdemu należy się
      wypoczynek - ale o wszystkim można rozmawiać. Nie bójmy się mówić!
      • kochanica-francuza Tak, jest samotna, bo nie lubi 15.07.09, 23:00
        jak jej kupa ludzi chodzi po łóżku i jazgocze nad głową.

        Brawo odies! Brawo za logiczne myślenie!

        Może przeoczyłaś, bo nie było to łopatologiczne, ale w liście pojawił się motyw
        CICHEJ córki współpacjentki i sugestia, że "jednak można cicho, dyskretnie i z
        szacunkiem dla innych chorych".
        • odies Re: Tak, jest samotna, bo nie lubi 16.07.09, 12:17
          dziękuję k-f, dziękuję za wytykanie braku logiki, nie bedziemy się
          przecież obrzucać, bo nie o logike tutaj chodzi. Jednak chyba nie
          czytałaś całego mojego listu i innych poprzednich- nie było napisane
          wprost, że zawinił czynnik ludzki... czyli brak kultury, wyczucia i
          nieznajomość typowych społecznych zachowań. ale nie można winić
          szpitali.
          • pan_i_wladca_mx Re: Tak, jest samotna, bo nie lubi 16.07.09, 15:57
            to nie do konca tak, oddzialy położnicze i ginekologiczne roznia sie od np.
            wewnetrznych, gdzie np. lezy sie caly dzien plackiem i tylko wyczekuje sie
            wizyty brata/ojca/sasiadki, wiem co mowie bo na takich sie wylegiwalam, i wtedy
            nikomu nikt nie przeszkadza (oczywiscie wszytsko zalezy od wspolokatorow, ale
            zalozmy ze to normalni ludzie bez jadu na swiat), jednak na oddzialach gdzie
            kobiety leza po ciezkich operacjach/porodach, nie rzadko w "glupich" pozycjach,
            skrempowane obecnoscia tylu obcych osob? bo jej sie koszula podwinela, albo
            wlasnie zaczela krwawic?

            mysle, ze umiar i takt to sa wlasnie te slowa, ktore powinny byc napisane nad
            wejsciem na oddzial.
    • ewaga1.net Historie szpitalne 20.07.09, 01:04
      a propos szpitalnych odwiedzin. kuzyn starszej daty jest po operacji
      gastrologicznej. lezy w pokoju z drugim pacjentem. "wspóllokatora" odwiedza
      nobliwa pani - żona. pooperacyjne zalecenie lekarskie dla kuzyna - nie
      powstrzymywać gazow. przy żonie wspóllokatora - wstydzi się ich puszczać.
      pękają szwy wewnętrzne, następuje krwotok, stwierdza się zgon. bo cudza żona
      przyszła odwiedzić męza w szpitalu.
      dedykuję, zwlaszcza kochanicy francuza. co wazniejsze ?? dobre samopoczucie z
      powodu satysfakcji, że ktoś pamięta o chorym w szpitalu, czy życie ludzkie dla
      kogoś poza szpitalem (zona, dzieci, wnuki ...)??
      • echtom Re: Historie szpitalne 20.07.09, 23:24
        Bardzo smutna historia. W sumie wiele mówi o funkcjonowaniu szpitala, który nie jest w stanie zapewnić odrobiny prywatności i komfortu pacjentowi w szczególnie trudnej i krępującej sytuacji.
        • ewaga1.net Re: Historie szpitalne 22.07.09, 14:57
          Prawda, że smutna historia ?? I następna: sala położnic, Joanna - pierworódka,
          41 lat i jej córeczka down. Joanna jest, już sierotą, samotną mamą od początku
          ciąży, niezamężna. Tylko ja ją odwiedzam. Moją pierworódkę na sali omija się w
          rozmowach, dziecko - wzrokiem. Obydwoje stanowią dla położnic i tabunów ich
          rodzin - powietrze, są tematem tabu. Horror.
    • kukimonster-online Historie szpitalne 13.02.10, 21:51
      eh, nie polecam leżeć w szpitalu.

      ==============
      łóżka
      szpitalne
    • pochodnia_nerona Historie szpitalne 14.02.10, 15:18
      Też pamiętam swoją operację i nie dość, że leżałam na zapełnionej sali, to
      jeszcze do upierdliwej starej baby (bo inaczej nie można tej pani nazwać),
      leżącej obok, przychodziła córka SKORO ŚWIT i cały bity dzień siedziała przy
      matce (kto jej w ogóle na to pozwalał? Może wtyki, bo ponoć służba zdrowia).
      Może to i oznaka troskliwości, ale ja miałam serdecznie dość i mamusi, i
      córeczki również. Byłam osłabiona, zmęczona i obolała i do tego doszło
      rozdrażnienie. Z ulgą poszłam do domu.
      • easz Re: Historie szpitalne 14.02.10, 16:11

        pochodnia_nerona napisała:

        > Też pamiętam swoją operację i nie dość, że leżałam na zapełnionej
        sali, to jeszcze do upierdliwej starej baby (bo inaczej nie można
        tej pani nazwać),
        > leżącej obok, przychodziła córka SKORO ŚWIT i cały bity dzień
        siedziała przy matce (kto jej w ogóle na to pozwalał? Może wtyki, bo
        ponoć służba zdrowia)

        Brednie. Z moim ojcem też prawie zawsze ktoś był i bardzo się z tego
        powodu cieszę. Gdybym raz z nim nie siedziała, to by się udusił,
        mniejsza o szczegóły - taką miał opiekę w państwowej służbie zdrowia.
        Wystarczy nie myśleć tylko o sobie i zachowywać się adekwatnie do
        miejsca i sytuacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka