jarek.p
03.10.08, 10:18
Byliśmy na wakacjach, w ciepłych krajach, w malutkiej
miejscowości, w której jednak była kafejka internetowa. Żona
moja któregoś dnia poszła tam jakieś aukcje, które jej się miały wygrać, sprawdzić.
Następnego dnia kontrola poczty i zonk "Twoje konto
zostało zawieszone, blablabla, złamania regulaminu, eciepecie,
tralalala". Oczywiście, napisała z pytaniem, aleocochodzi?
Odpowiedź: "Uprzejmie informuję, że Pani konto zostało
zablokowane ze względu na powiązania z kontem [....] oraz wspólne
transakcje". Krótkie śledztwo pozwoliło stwierdzić, że od
wlaściciela konta [...] (też powieszonego), mieszkającego na
drugim końcu Polski, żona kilka miesięcy temu kupiła buty - to
jest ta wspólna transakcja. A powiązania - te niestety też są.
Właścicielka konta [...] jak się okazało, spędzała urlop w tej
samej miejscowości, w czasie o kilka dni pokrywającym się z
naszymi wakacjami i najprawdopodobniej korzystała z tej samej
kafejki internetowej...
Jak myślicie, odwieszą? Czy będzie wzorem klasyków "nie mamy
pańskiego płaszcza i co nam pan zrobisz?"?
I drugie pytanie: czy ta paranoja pójdzie dalej? Zakaz dokonywania
transakcji między osobami z możliwym do wykazania pokrewieństwem
do 7 pokolenia wstecz? Mieszkających bliżej niż 10km od siebie?
Mających ten sam numer obuwia? Nazwisko na tą samą literę? Czy też może niech allegro pójdzie na całość: któregoś dnia profilaktycznie zawiesi wszystkich a potem odwiesi tylko tych, którzy udowodnią, że nie są wielbłądami.
echhh....
J.