Dodaj do ulubionych

Górny Slask - Oberschlesien

IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.02, 08:40
Górny Slask - Oberschlesien /
Wyszukane aspekty (c) Bruno Nieszporek

Znaczenie socjalne slonskij gotki
Dycki jak kiery pado co rychtis po slonsku, slyszy sie mniej lub wiecej
okreslen przejetych z jezyka niemieckiego. Norbert Reiter w ksiazce "Deutsche,
Slawen und Balten" (Bonn 1989) omawia rózne odcienie tego slaskiego zjawiska.
Udzial wtracen niemieckich uzywanych nadal w slonskij gotce jest mniejszy, niz
mialo to miejsce nawet jeszcze dlugo po wojnie. Reiter pisze, ze udzial ten byl
zróznicowany i zalezny nie tylko od terenu, ale takze od pozycji socjalnej
osób. W wielu przypadkach nie mozna bylo nawet okreslic, czy mówiono jeszcze
zniemczonym jezykiem slowianskim, czy jezykiem niemieckim ze slaskimi
wtraceniami. W pozycji socjalnej wyzej ceniono poslugiwanie sie czystym
jezykiem niemieckim lub nieskaleczona polszczyzna. Oba jezyki uwazano za
bardziej wytworne. Poslugiwanie sie jezykiem polskim wyróznialo nawet bardziej,
jako ze czysty jezyk polski byl znany tylko niewielu slazakom, a jeszcze mniej
Slazaków mialo opanowana polska ortografie. Wszystko co lezalo pomiedzy tymi
dwoma czystymi formami jezykowymi, uwazano za mniej wartosciowe. Kiedys, tak
jak i w wspólczesnym spoleczenstwach, uzywany jezyk wskazywal na statut
socjalny. Zamozne i wyksztalcone elity spoleczne poslugiwaly sie z reguly
jezykiem niemieckim, jednak malo który uzywal bezblednego jezyka niemieckiego.
Warstwy biedniejsze, w tym grubiorze i gospodorze godali po slonsku, uzywajac
przy tym duzo niemieckich nalecialosci jezykowych. Reiter podaje przyklad
autentycznego zdania o stosunkowo równym udziale jezyka polskiego i
niemieckiego: "Mach dem kanarek mat die klatka auf, da kann er rein- und
raushopsac." W wielu przypadkach udzial niemieckiego przewyzszal udzial
polskiego. W kolejnym przykladzie zdania ilosc wtracen niemieckich odpowiada
temu, co w zasadzie slonsko gotka zachowala do dzisiaj: "Maryjko ty staro
kryko, ty mos tyn pysk jak stary wertiko." Za germanizmy rozpoznajemy tu
slowa "kryka" (Krücke) i "wertiko". Nalezalo by sie przyjrzec uwarunkowaniom
historycznym, które doprowadzily do tak silnego niemieckiego zabarwienia
potocznie uzywanego na Slasku jezyka. Pominmy tu omawianie czasów niemieckiej
kolonizacji Slaska w wieku XIII. Duzo wazniejsze dla zrozumienia nastalych
stosunków jezykowych byly czasy pruskie, które nastaly w drugiej polowie wieku
XVIII. Król pruski, Fryderyk II, po odbiciu terenu Slaska spod wplywów
austriackich, zastal sytuacje panujace na terenach dzisiejszego Górnego Slaska
za godna rozpaczy. Ludnosc Slaska zyla wtedy w skrajnej nedzy. W relacjach
podróznych po Górnym Stasku z wieku XVIII opisane zostaly wstrzasajace warunki
panujace wtedy na tym terenie. Podrózujacy Anglik tak opisywal swoje
spostrzezenia:

"W oczy rzuca sie opieszalosc. ... Dlaczego zawsze za pracujaca grupa tych
ludzi noszony jest gruby bicz? To nie jest przeciez symbolem zbytniej
pracowitosci. ... Wódka jest bozkiem tych ludzi. Wódka i mysli o niej robi z
tych, którzy sa zazwyczaj tak powolni i opieszali, swawolnych, pogodnych i
beztroskich... Niegodne sluzalstwo, które nie wyraza glebokiego szacunku czy
pokory, wywodzi sie z ucisku, obciazen i ciezaru zelaznych rak wladajacych ta
kraina. ... Jest objawem bluznierstwa dla naleznego sie czlowiekowi szacunku,
gdy ten polsko-slaski czlowiek, któremu strach siedzi gleboko w oczach, pada
przed kazdym ubranym lepiej od siebie na kolana i caluje mu skrawek sukni ..."
Ten opis wskazuje dalej na to, ze cala ludnosc ówczesnego Górnego Slaska, bez
wzgledu na uzywany jezyk, byla wtedy bezgranicznie uciskana i wyzyskiwana przez
wlascicieli ziemskich, którzy na przeciagu wieków okradli ja ze starych,
gwarantowanych praw. Warstwe wlascideli ziemskich z reguly tworzyla
niemieckojezyczna arystokracja, która osadzona zostala przez austriackich
wladców Habsburg w nastepstwie posuniec antyreformacyjnych. Tych nowych wladców
cechowala samowola, z czym godzil sie Wieden pod warunkiem, ze zadbaja o to,
aby ta kraina wrócila do wyznania katolickiego. W tym czasie ludnosc Górnego
Slaska mówila glównie po polsku. Tak nie bylo jednak zawsze. Na tym terenie
jeszcze w wieku XVII byl w silnej mierze rozpowszechniony jezyk niemiecki.
Zdziesiatkowany on jednak zostal w czasie dzialan antyreformacyjnych, w
konsekwencji których duza czesc ludnosci tego obszaru wywedrowania na tereny
Slaska Dolnego. Górny Slask opuscily wtedy nie tylko rodziny niemieckie, ale i
polskie, poniewaz takze w srodowisku polskim wyznanie protestanckie znalazlo
wielu zwolenników. Nalezy jednak przyjac, ze decyzje wywedrowania podjely
glównie warstwy zamozniejsze, a ludnosc biedniejsza, bez wzgledu na uzywany
jezyk, pozostala na Górnym Slasku. W konsekwencji tego kolejne pokolenia
ludnosci niemieckiej zyjacej pomiedzy wiekszoscia ludnosci mówiacej po polsku,
przeszly na jezyk polski. Ten proces nie objal jednak zwartych kolonii
niemieckojezycznych, wywodzacych sie z okresu sredniowiecza, jak Bojków kolo
Gliwic.

W zgodzie z licznymi opisami mozna stwierdzic, ze na terenie Górnego Slaska
panowala ciasnota, bieda i brak higieny. Tes stan rzeczy niepokoil króla
pruskiego Fryderyka II, który podejmowal wiele staran dla polepszenia
paunjacych warunków. Duzo sukcesów jednak to nie przynioslo, jako ze miejscowa
arystokracja sabotowala te starania. Dopiero zainicjowana industrializacja
doprowadzila do duzo zmian. Za podstawe ekonomiczna tego procesu sluzyl wegiel.
Ludnosc miejscowa nie byla jednak w stanie sama przeprowadzic i kierowac
procesem wydobycia wegla. Do tego potrzebne byly wyszkolone sily fachowe, które
sciagnieto ze starych niemieckich centrów górniczych, jak z Gór Harz czy
Erzgebirge. Wydobycie prowadzono pod nadzorem panstwowych urzedów górniczych.
Ludnosc miejscowa znalazla zatrudnienie przy pracach pomocniczych. Pod
kierownictwem niemieckich "hauerow" (Hauer) i "stajgerow" (Steiger) pracowala
ona za "szleprow" (Schlepper), "filerow", czy za "furmana" (Fuhrunternehmer).
Patronat panstwowy zauwazyc mozna latwo w przypadku tradycyjnej "Königshutte"
(Huta Królewska, dzisiejszy Chorzów). Wraz z powstaniem nowych mozliwosci
zarobkowych przy wczesnym w Prusach uwolnieniu chlopów z poddanstwa, doszlo do
duzej mobilnosci ludzi, która pociagla za soba szybki wzrost ludnosci na nowych
miejscach produkcji.

Na Górnym Slansku zostaly juz w wieku XIII zalozone w odstepach po 20 do 30 km
liczne miasta, jak np. Gliwice czy Bytom. Nowe szyby górnicze budowane byly w
poblizu wsi, lezacych pomiedzy miastami, przejmujac przy tym tradycyjna slaska
nazwe pobliskiej miejscowosci. Do nich tez naplywala nowa ludnosc. Wsie te
zmienily w kolejnych 200 latach calkowcie swoje oblicze, przeobrazajac sie do
przemyslowych wsi, a pózniej do wielkich miast, jak Zabrze czy Chorzów.
Pomiedzy przemyslowymi wsiami a miastami panowaly wyrazne róznice socjalne. W
przemyslowych osadach mieszkali grubiorze a nikiedy i gospodorze. W doma godali
oni po slonsku. Znany im jezyk niemiecki uzywali jednak tylko tam, gdzie bylo
to potrzebne. W miastach skoncentrowana byla warstwa ludnosci trudniaca sie
zarzadzaniem, która mówila po niemiecku. Z niej jezyk polski rozumialo tylko
niewielu. Ludnosc ta przyjechala na Górny Slask z terenów Slaska Dolnego i byla
traktowana przez ludnosc rodzima z dystansem. W miastach mieszkali tez
przedstawiciele zawodów akademickich, którzy w coraz silniejszym stopniu
rekrutowali sie z ludnosci miejscowej, która wczesniej uzywala gwary slaskiej.
Dalej w miastach mieszkali inni drobni przedsiebiorcy i rzemieslnicy, którzy
wladali dobrze obydwoma jezykami, oczywiscie z wyraznym zabarwieniem lokalnym.
Ten socjalny podzial mieszkanców Slaska wytworzony zostal na poczatku okresu
uprzemyslowienia. Wokól powstajacych grub zbierala sie ludnosc meska, która
zakwaterowywana byla w prymitywnych i przepel
Obserwuj wątek
    • Gość: Ana&Liza Re: Górny Slask - Oberschlesien IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.02, 08:43
      Ten socjalny podzial mieszkanców Slaska wytworzony zostal na poczatku okresu
      uprzemyslowienia. Wokól powstajacych grub zbierala sie ludnosc meska, która
      zakwaterowywana byla w prymitywnych i przepelnionych kwaterach. Robotnicy,
      którzy oderwani zostali od swojego rodzinnego srodowiska chlopskiego i
      pozbawieni wlasnych rodzin, zatracali szybko dobre obyczaje i zaczynali sie
      rozpijac. To oczywiscie odbijalo sie negatywnie na mozliwosciach awansu w
      pracy, zwiekszalo wypadkowosc i czesto prowadzilo nawet do opuszczania miejsc
      pracy i powrotu na rodzinne strony. Aby ta ciezka sytuacje zalagodzic,
      kierownictwo zakladów pracy zaczelo budowac domy, nie koszary pracownicze, a
      rzedy domów czterorodzinnych lub w podobnych formach. Na ich zapleczu
      znajdowaly sie zabudowania gospodarcze, w których rodzinny robotników trzimali
      gowiedz, jak króliki, kury, kozy czy swinie. Do tych familokow nalezaly równiez
      male poletka, na kierych baby sadzity kartofle, abo inkszo gemiza. W tych
      mieszkaniach z kuchnia, sypialnia i pokojem goscinnym mieszkala z rególy 7-8
      osobowa rodzina. W tych warunkach wazna role odgrywaly baby, kiere musialy
      zorgac o calo familio. Rodziny byly zabezpieczone przed choroba, wypadkiem, czy
      smiercia w górniczych ubezpieczeniach "Knappschaft". Z ta sytuacjo socjalna
      zwiazany byt fakt, ze jezykiem warstwy administracyjnej byl jezyk niemiecki. Z
      nim zwiazana byla szansa socjalnego awansu, z której korzystala równiez duza
      czesc ludnosci miejscowej. Tak tez w trzeciej czy czwartej generacji od
      rozpoczecia okresu industrializacji jezyk ten zaczal byc uzywany i w domu.
      Przez to, ze poslugiwanie sie jezykiem niemieckim z reguly warunkowalo awans
      socjalny, a równoczesnie slasko gotka uzywana byla przez proletariat,
      wykrystalizowala sie zasada, która wiazala jezyk niemiecki z wyzsza pozycja
      socjalna, a slonsko gotka z proletariatem. Jako ze funkcjonowanie spoleczenstwa
      przemyslowego wymaga wspóldzialania i wymieszania sie róznych grup socjalnych,
      na terenie Górnego Slaska doszlo do wytworzenia róznorakich wariacji i stopni
      wymieszania dwóch jezyków. Przy klasyfikacji tego slonsko-niemieckiego tworu
      jezykowego, nie mozna ograniczyc sie tylko do analizy stopnia udzialu
      poszczególnych jezyków, a nalezy takze uwzglednic uwarunkwania socjalne. Kozdy
      handlyrz, kiery nie chciof splajtowac, znal jezyk polski, jezyk niemiecki i
      wszystkie slaskie formy posrednie. Oczywiscie jezyk uzywany przez jego klietów,
      pasowal do ich zachowania i ubrania. I tak, jak prziszla do masarza baba
      owiniynto w szal, to padala: "dejcie mi leberwursztu!". W tej formie wszystko
      do siebie pasowalo, zaden nie mial tez tej kobiecie nic za zle, masorz pogodol
      sie z tom babom o bajtlach i o chlopie i wszystko bylo w porzadku. Jakby jednak
      ta kobieta powiedziala: "Mein Herr, geben Sie mir bitte ein Pfund Leberwurst",
      to zrobila by sie przez to tylko smieszna. Przyszlaby jednak do tego masorza
      jakos dama w pelcmantlu i padalaby "font leberwusztu", zdeklasowalaby sie przez
      to calkiem. Dalej, masarz myslalby, ze to nie jest zadna dama, a yno fajnie
      obleczono dziywka i zaczalby moze jej robic inne oferty. Do tego dochodzi, ze
      prawdziwa dama nie zadalaby "Pfund Leberwurst", a jedynie po cwierc funta z
      calego sortymentu. Oczywiscie nie powiedzialaby tez "krupnioki", a
      jedynie "Graupenwurst", za to poprzednio opisana baba godafa dycki o "krup-
      niokach", a nigdy o "Graupenwurst".

      Ten przyklad uwidacznia znaczenie socjalne jezyka. Slonsko gotka budzila
      rodzinna atmosfere. Tak tez przy bijatyce w szynku abo w doma, wszyjscy gadano
      po slonsku. Ten kto mówil po niemiecku, z zasady nalezal do lepszej sfery i
      przez to sie nie bil, a jak sie prol, to wadziul sie przi tym po slonsku. Jezyk
      niemiecki mial za to zapach jezyka urzedowego. Podzial pomiedzy polskim a
      niemieckim byl jeszcze uwarunkowany rzeczowo. Rzeczy, które byly
      charakterystyczne dla warstwy proletariackiej, okreslano po polsku. Do tego
      nalezy slowo "królik" a nie "Kaninchen", "kokot", a nie "Hähnchen", "koza", a
      mniej "Ziege", przy szkacie "dupek", a nie "Bube". Jednak gry wyzszych sfer,
      jak damka czy szach, nie wprowadzily polskich okreslen.

      Wymieszanie sie niemieckiego z polskim dialektem, którego stopien zalezal od
      sytuacji, rozwazanych osób i pozycji socjalnej, istnialo w przeróznych
      wariantach. To funkcjonowalo, poniewaz ludnosc na tym obszarze od wielu
      generacji byla z soba zgrana. To by nie funkcjonowalo, gdyby na Górnym Slasku
      wystepowala polaryzacja narodowa pomiedzy ludnoscia mówiaca po niemiecku, a
      takimi, co gadali w doma po slonsku. Wystepowalo jedynie zróznicowanie socjalne
      wedlug zawodu, wyksztalcenia, zachowania i róznice wyznaniowe. Wsród ludnosci
      nie wystepowalo jednak zróznicowanie narodowe. Róznice narodowe naplywaly na
      Slask z zewnatrz. Tak tez w oczach Slazaków nie powiodla sie akcja wspierana
      przez berlinskie wladze nacjonalsocjalistyczne, w której przebiegu zniemczano w
      roku 1938 stare slaskie nazwy miejscowosci i nazwiska ludnosci. W srodowisku
      slaskim nowe, obce nazwy nie przyjely sie i nadal poslugiwano sie nazwami i
      nazwiskami w formie tradycyjnej. Takze wladze polskie w latach miedzywojennych,
      a ze szczególna intensywnoscia w latach powojennych prowadzily bezwarunkowa
      polityke polonizacji Slaska i jego tradycji. Jednak opis tego zagadnienia
      wychodzi poza obreb poruszanego tu tematu.

      Ciekawa pozycje na temat procesu tworzenia jezyków przyjal polski socjolog i
      lingwinista Tomasz Kamusell. Podkresla on, ze do dzis przy omawianiu tematów
      zwiazanych ze slaskim jezykiem nadal uzywa sie XIX-wiecznej terminologii. Wtedy
      to jezyk byl traktowany za polityczny instrument w procesie budowania narodów,
      a ówczesni filolodzy byli pod silnym wplywem silnych wtedy ideii
      nacjonalistycznych i czynili to z pasia. Ale pierwotna i zasadnicza funkcja
      jezyka to umozliwienie wzajemmnego porozuminia sie. Jezyka nie mozna mylic z
      forma manifestacji polityczno-nacjonalistycznych, chociaz do dzis wszyscy
      nacjonalisci tak na jezyk patrza. W przeszlosci nie istnialy zadne standardy
      jezykowe, do którego moznaby bylo sie odniesc przy tworzeniu jezyków
      narodowych. Jezyk mówiony zmienial sie od wioski do wioski. Przyjmuje sie, ze
      jezyk uzywany w danej wiosce, tworzyl subdialekt. Ale subdialekty zmienialy sie
      od wioski do wioski.

      Na sredniowiecznym Slasku tylko nieliczni poslugiwali sie jezykiem pisanym. Z
      czasem w osrodkach wladzy powstawaly nowe jezyki pisane, tez budowane na basie
      regionalnych dialektów czy subdialektów, gdyz wlasnie nimi ludzie na codzien
      porozumiewali sie. Te nowe jezyki stawaly sie jezykami kancelaryjnymi i dzieki
      nim zarzadzano i administrowano regionami czy calymi panstwami. Tak tez bylo na
      Slasku. Najpierw uzywano na Slasku laciny, pózniej - zwlaszcza na Dolnym
      Slasku - lacine wyparl niemiecki jezyk kancelaryjny, a na Górnym Slasku coraz
      powszechniejszy stawal sie czeski jezyk kancelaryjny.

      Przez to, ze niemal w calym okresie, w którym tworzyly sie narody Górny Slask
      byl czescia Prus. scieraly sie na jego obszarze dwa kontinua jezykowe:
      zachodnioermanskie i pólnocnoslowianskie. Ludnosc miejscowa nie byla mobilna,
      jedynymi grupami poruszajacymi sie po wiekszym obszarze byly ksieza,
      arystokraci, szlachta, burzuazja. Ci ludzie mówili na Gónnym Slasku po
      niemiecku badz poslugiwali sie lacina. Ale oni stanowili tylko kilka procent
      ludnosci. A cala reszta poslugiwala sie wspomnianymi juz subdialektami, w
      zaleznosci od wioski - zachodniogermanskim, lub pólnocnoslowianskim. Buzliwy
      rozwój przemyslu spowodowal, ze ludnosc zwiazana dotad z ziemia zaczela
      wedrowac za praca. W efekcie powstalych przez to kontaktów ludnosci mówiacej
      dialektami pólnocnoslowianskimi z ludnoscia mówiaca dialektami
      zachodniogermanskimi wytworzyly sie tzw. pidzyny. Sa to mieszane formy
      jezykowe, które sa efektem kontaktów ludnosci poslugujacych sie róznym
      • Gość: Ana&Liza Re: Górny Slask - Oberschlesien IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.02, 08:44
        Sa to mieszane formy jezykowe, które sa efektem kontaktów ludnosci
        poslugujacych sie róznymi jezykami. Ta slowiansko-germanska lub germanksko-
        slowianska mieszanka jezyczna wykszaltowala sie na Górnym Slasku do formy mowy
        codziennej. Przez to przez wiele diesiecioleci mieszkancy Górnego Slaska
        wytworzyli wlasny jezyk z pominieciem standardowego jezyka niemieckiego,
        polskiego czy czeskiego.
    • Gość: sqro Re: Górny Slask - Oberschlesien IP: 157.158.55.* 03.06.02, 11:17
      Jest coś na rzeczy. Słyszałem kiedyś taki tekst
      (niestety nie pamiętam juz nazwiska autora ani
      dokładnego cytatu ale sens był mniej więcej taki: "Z
      gwarą to już przesadzacie, przed wojną śląska
      inteligencja mówiła literackim polskim, literackim
      niemieckim, a gwarą to godała służba" odnosiło się to
      do konkursów gwary i prób jej nobilitacji)

      pzdr sqro

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka