Dodaj do ulubionych

Monte Casino po slonsku?

13.05.05, 10:25
Mamo, jo już niy wróca z tej wojny


Rozmawiał Bartosz T. Wieliński 12-05-2005 , ostatnia aktualizacja 12-05-2005
19:06

Rozmowa o Ślązakach, którzy we Włoszech walczyli po obydwu stronach frontu

Ślązak służący w armii gen. Andersa podczas walk o klasztor na Monte Cassino
dostrzegł grupę Niemców, którzy wdrapywali się na skałę po to, by założyć tam
stanowisko karabinu maszynowego. Nie zastanawiał się długo i zaczął do nich
strzelać. Gdy trafił jednego z nich, tamten odwrócił się do niego twarzą.
Wtedy rozpoznał w nim syna sąsiadki z familoka, który właśnie trafił do
niemieckiego wojska. O Ślązakach, którzy w 1944 r. we Włoszech walczyli po
obydwu stronach frontu, opowiada Alojzy Lysko



Bartosz T. Wieliński: Ilu Górnoślązaków walczyło we Włoszech?

Alojzy Lysko: Tego jak na razie nikt nie policzył, ale na pewno tysiące. O
skali zjawiska niech świadczy fakt, że o Włoszech, a szczególnie o okolicach
Monte Cassino, mówi się, że to jeden z największych śląskich cmentarzy
wojennych. Ginęli tam zarówno ci, którzy służyli w niemieckim wojsku, jak i
ci, którzy walczyli po polskiej stronie.

Udało się Panu odtworzyć historie poległych żołnierzy?

- W wielu przypadkach tak. Kolejarz z Chełma Śląskiego Józef Balion służył w
niemieckiej artylerii. Zimą 1943 r. podczas walk na linii Gustawa [niemiecka
linia umocnień we Włoszech, której częścią było Monte Cassino - przyp. red.]
ranił go szarpnel. Zmarł 26 lutego z odniesionych ran. Miał 33 lata. Tego
samego dnia zginął Józef Białoń. Obydwoje przed wojną służyli jako rekruci w
polskim wojsku. 23 maja 1944 r. tuż po zdobyciu klasztoru na Monte Cassino,
podczas bitwy o Vellatori, amerykański czołg rozjechał grenadiera Konrada
Jochemczyka. Kapral Paweł Ganobis, spadochroniarz, przeżył wprawdzie walki pod
Monte Cassino, ale zginął 2 lipca 1944 r. pod Sieną. We Wszystkich Świętych w
1944 r. odłamek granatu pod Rawenną zabił pochodzącego z Bogucic Jana Adamusa.
Kilka dni wcześniej w pobliżu jeziora Garda odłamek zabił pochodzącego z
Mikulczyc Stefana Gorzałkę. Józef Lysko z Bojszów jako żołnierz Wehrmachtu
dostał się do niewoli, a potem wstąpił do polskiego wojska. Zginął od
zabłąkanej kuli w grudniu 1944 r. pod włoskim miasteczkiem Forli. Pochowano go
jako Józefa Jaworskiego na polskim cmentarzu na Monte Cassino.

Dlaczego zmieniono mu nazwisko?

- To była standardowa procedura. Nazwisko zmieniano każdemu Ślązakowi czy
Kaszubowi, którzy przeszli z Wehrmachtu do polskiego wojska. W ten sposób jemu
i jego rodzinie zapewniano bezpieczeństwo. W przeciwnym wypadku, gdyby dostał
się do niemieckiej niewoli, czekałby go pluton egzekucyjny, a rodzina
trafiłaby do obozu koncentracyjnego. Niemcy nie wybaczali dezerterom, a gdy
nie mogli ich dopaść, to mścili się na ich bliskich.

Dlaczego Ślązacy wstępowali do Wehrmachtu? Mogli przecież powiedzieć:
"Jesteśmy Polakami, do tej armii służyć nie pójdziemy".

- To nie było takie proste, jak się dzisiaj wydaje. Hitler przyłączył polski
Śląsk do Rzeszy, a większość Ślązaków, dawnych obywateli Polski, uznał za
Niemców. Konsekwencją powyższego był pobór do wojska. To był państwowy
przymus. Wyobraża pan sobie, by nie zapłacić podatku? Za karę państwo może
pana puścić z torbami. W latach 40. na Śląsku działał identyczny mechanizm,
tyle że kary były surowsze. Była wojna. Za odmowę odbycia służby wojskowej
zabijano, i to nie tyle samych rekrutów, ale i ich rodziny. Dlatego właśnie
Ślązacy szli na front w niemieckich mundurach.

Ale przecież nie wszystkich mieszkańców Śląska uznano za Niemców. Wielu
odmówiono wpisania na tzw. volkslistę.

- Zgadza się. Tyle że tych wysiedlono do Generalnej Guberni, albo tak obcięto
im przydziały żywności, że żyli na skraju śmierci głodowej. Podpisanie
volkslisty gwarantowało Ślązakom przeżycie. Nie od razu też oznaczało wysłanie
na front. Na początku wojny do Wehrmachtu trafiali tylko ludzie najbardziej
zaufani, ci, którym niemieckie władze przyznały pierwszą lub drugą kategorię
volkslisty. Ale po klęsce pod Stalingradem Niemcy zaczęli potrzebować więcej
rekrutów, bez względu na ich czystość narodową czy polityczną lojalność. Do
wojska trafili Ślązacy z "trójką" i "czwórką". Dochodziło do sytuacji, że
rodzinę, której wcześniej odmawiano wpisu na volkslistę, nagle na nią
wpisywano, tylko po to, by powołać mężczyzn do wojska. Znam przypadki, że do
Wehrmachtu trafiali nawet bracia osób aresztowanych za działalność w polskim
podziemiu.

Ślązacy nie opierali się?

- Na początku wojny młode synki patrzyły na Wehrmacht z podziwem. W pierwszych
dniach września widzieli polskich żołnierzy: rozbitych, źle wyposażonych w
podartych mundurach. Zaraz za nimi nadeszli Niemcy. Mundury mieli jak spod
igły, a sprzęt i morale doskonałe. Nie ma się czemu dziwić, że chłopakom to
imponowało. Czar szybko prysł. Kartki na żywność, plombowanie żaren (by ludzie
nie zmełli więcej mąki niż było wolno), przymusowy pobór do wojska, terror -
to wszystko zniechęciło Ślązaków do Niemców. Poza tym na Śląsku ludzie
wiedzieli, co dzieje się w obozie w Auschwitz. Moje rodzinne Bojszowy od
obozowych baraków w Brzezince dzieliły jedynie 3 km. Ale ludzie szli do
niemieckiego wojska szczególnie wtedy, gdy prosiły o to matki.

Matki?

- Tak. Podam przykład z mojej własnej rodziny. Ojciec przyjechał do domu na
pierwszy urlop. Po powrocie do jednostki miał jechać na front wschodni.
Stwierdził jednak, że do wojska nie wróci i że będzie się ukrywać. Matka padła
przed nim na kolana i zaczęła go błagać, by zmienił zdanie. "Weź wzgląd na to
małe dziecko" - pokazała na mnie, a byłem wtedy niemowlakiem. Ojciec posłuchał
i wrócił do jednostki. Zginął na froncie wschodnim. Gdyby poszedł do lasu,
najprawdopodobniej byśmy dzisiaj nie rozmawiali, bo cała rodzina Lysków
trafiłaby do Auschwitz.

Wróćmy na front do Włoch. Mówi się, że Niemcy nie ufali Ślązakom i traktowali
ich jak mięso armatnie. Posyłali na najgorsze odcinki.

- Jest w tym sporo prawdy. O tym, że Ślązakom nie ufano, świadczy fakt, że nie
powstała ani jedna dywizja sformowana na dawnym polskim Śląsku. Bezpieczniej
było Ślązaków rozproszyć. Niewielu awansowało. Spośród mieszkańców ziemi
pszczyńskiej, których wcielono do niemieckiej armii, tylko jeden dosłużył się
oficerskiej szarży. Faktem jest, że zarówno Niemcy, jak i później Polacy
zauważyli, że Ślązacy są mocni duchem i wykorzystywali to. Pod naporem
przeciwnika wycofywali się zwykle ostatni i strzelali do ostatniego naboju.
Poza tym Ślązacy słynęli z najlepiej skrojonych mundurów. We włoskich
miasteczkach budzili wręcz sensację. Zarówno niemieckie, jak i alianckie
mundury zawsze leżały na nich jak ulał. Pod tym względem byli
bezkonkurencyjni. A powód był prozaiczny. Wielu Ślązaków po prostu znało się
na krawiectwie i poprawiało mundury swoje i kolegów.

Jak Ślązacy opisywali walki o Monte Cassino?

- Jak piekło. Odnalazłem list mojego krajana Wojciecha Czarnynogi do matki.
Pisał tak: "Z pociągu, który odjechał z Hannoweru, zostało nas już tylko
sześciu. Wszyscy zabici. Amerykany biją dzień i noc. Ziemia się trzęsie,
wszystko się pali, nawet kamienie. Powietrze wypełnia nieprzerwany huk.
Kryjemy się w wykutych w skale dołach i płynie na nas jak woda krew zabitych i
rannych. Wszędzie jęki i wołania, ale głowy nie idzie z okopu wyrazić. Mamo jo
już niy wróca z tej wojny. To tu jest niy do wytrzymanio. Ja się cały trzęsa".
Czarnynoga padł 24 listopada 1943 r. na górze Capriati. Walki były szczególnie
ciężkie. Toczyły się na skalistym terenie, a alianci mimo nawały
artyleryjskiego ognia i bombardowań długi czas nie potrafili przełamać
niemieckiej obrony. Między oddziałami dochodziło nawet do walki wręcz.
Słyszałem o przypadkach, że Niemcy i Polacy obrzucali się nawet kamieniami.

Dochodziło do bratobójczych walk?

- Na pewno. Podczas polskiego szturmu na klasztor zdarzało się, brat ginął z
ręki brata albo strzelali do siebie kuzyni. O tym jednak ludzie nie ch
Obserwuj wątek
    • laband Re: Monte Casino po slonsku? 13.05.05, 10:26
      Dochodziło do bratobójczych walk?

      - Na pewno. Podczas polskiego szturmu na klasztor zdarzało się, brat ginął z
      ręki brata albo strzelali do siebie kuzyni. O tym jednak ludzie nie chcą mówić i
      nic dziwnego. Paweł Komorowski nakręcił film pt. "Pięciu", opowiadający o
      górnikach, których zawał uwięził pod ziemią w kopalni. Górnicy, wiedząc, że nie
      mają większych szans na ratunek, spowiadają się kolegom ze swojego życia. Stary
      hajer, weteran Wehrmachtu i armii gen. Andersa, opowiada swoje wojenne
      perypetie. Podczas walk o klasztor dostrzegł grupę Niemców, którzy wdrapywali
      się na skałę po to, by założyć tam stanowisko karabinu maszynowego. Hajer nie
      zastanawiał się długo i zaczął strzelać do wspinających się żołnierzy. Gdy
      trafił jednego z nich, tamten odwrócił się do niego twarzą. Wtedy rozpoznał w
      nim syna sąsiadki z familoka, który właśnie trafił do niemieckiego wojska.
      Podobnych przypadków było wiele.

      Ślązacy chętnie przechodzili z Wehrmachtu do armii Andersa?

      - Raczej tak. Na przełomie 1943 i 1944 roku dla wszystkich było jasne, że Niemcy
      przegrywają wojnę, a Ślązacy wiedzieli, że za służbę u Niemców Polacy będą ich
      rozliczać. Spodziewali się, że może dojść do eksterminacji Ślązaków. Wstępowali
      więc do polskiego wojska po to, by odkupić winy, ratować honor i siebie.
      Oczywiście przechodzenie do Andersa nie było proste. Słyszałem o sytuacji w
      jednym z prowizorycznych obozów jenieckich we Włoszech. Jeńcy niemieccy
      siedzieli na otwartej przestrzeni otoczeni drutem kolczastym. Nagle w obozie
      pojawili się polscy oficerowie i zapytali, kto czuje się Polakiem i chciałby
      wstąpić do polskiej armii. Nikt nie podniósł ręki. Ślązacy wiedzieli, że reszta
      jeńców potraktuje ich jak zdrajców i po prostu zabije. Dopiero gdy oficerowie
      wrócili z kilkoma ciężarówkami, na które Ślązacy mogli się od razu ładować i
      opuszczać obóz, okazało się, że chętnych jest wielu.

      Co po wojnie działo się z żołnierzami ze Śląska?

      - Część wróciła do kraju. Szeregowych nie spotykały żadne konsekwencje.
      Komunistyczna Polska potrzebowała w końcu górników. Niektórzy poznali we
      Włoszech dziewczyny, z którymi potem się pożenili i przywieźli je na Śląsk.
      Gorzej wiodło się tym, którzy osiągnęli jakieś szarże. Tych komuniści
      represjonowali. Wielu nie wróciło. Żyją rozsiani w zachodniej Europie.

      Starzy Ślązacy mówią otwarcie, że służyli w niemieckim wojsku?

      - To dla nich ciągle trudny temat. Pytałem o to, gdy kilkanaście lat temu
      pomagałem starszym górnikom wypisać wniosek o odznaczenie Sztandar Pracy, które
      zapewniało dodatek do emerytury. Ludzie nie chcieli mówić o swoich wojennych
      perypetiach. Po części się bali, po części wstydzili. Na szczęście ludzie się
      zmienili. Starsi mówią o Wehrmachcie otwarcie. Dzieci i wnukowie poległych
      jeżdżą do Włoch na cmentarze. Zdarza się, że kładą kwiaty na grobach na polskim
      i na niemieckim cmentarzu pod klasztorem na Monte Cassino.
      • Gość: ballest Re: Monte Casino po slonsku? IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 13.05.05, 11:12
        Taak, Laband, pod Monte Cassino bylo strasznie, Amerykanie ta gora Fosforem i
        benzyna spalili, w kronikach trudno to znalezc, ale ojciec zawsze to twierdzil.
        Amerykanie to byli pod tym wzgledem najwieksze swinie, zreszta w Vietnamie to
        tez zrobili.
        Oni uszczelniali perfekt swoje bunkry, bo inaczej by sie wszystko do srodka
        wlalo, ze kamienie sie palily to tez godou!
        Polowa w 4 Regimencie I Dywizji Spadochroniarskiej to byli ochotnicy ze Slaska!

        --

        pyrsk

        ballest
    • Gość: sss Re: Monte Casino po slonsku? IP: *.pc.tek.pl 13.05.05, 11:11
      po co ty się tak męczysz ? daj link i wypoczywaj...

      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,2705162.html
      • grba Do balestolabandów 13.05.05, 11:21
        Gentlemans, czytaliście ten tekst uważnie?
        • braid Re: Do balestolabandów 13.05.05, 11:22

          milo poczytac jak Slazak
          opowiada Slaskiemu reporterowi prawde o Monte Cassino ;)))

          "podczas walk o klasztor na Monte Cassino" Hmmmm to jednak takowe byly?
          "tuz po zdobyciu klasztoru na Monte Cassino" hmmmm widac nie czytuja
          naszego mesjasza ;)))
          " Podczas polskiego szturmu na klasztor" ballest sie poplacze albo da
          Bartoszowi Wielinskiemu Ignora ;)))))))

          ktos tu kiedys pisal " nie mozna zdobyc czegos co sie nie zdobywalo" ;))))
          Wlasnie .... ale tez mozna zdobyc to co sie szturmowalo ;))))
          • Gość: ballest Nikt nie neguje polskiego szturmu! IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 13.05.05, 11:37
            Przeciez wiemy, ze zakonczyl sie kleska i to jaka, mam znowu link podac?
            "Nieprzyjaciel otworzył silne, zawczasu przygotowane ognie zaporowe, które
            zadały Polakom dotkliwe straty. Mimo to 2 Batalion Strzelców Karpackich
            opanował w walce wręcz wzgórze 593 i uderzył na wzgórze 569, przed którym
            został zatrzymany. Nieco później tę samą wysokość osiągnął także 1 batalion.
            Oba bataliony 5 Kresowej DP zdobyły Widmo i walczyły o San Angelo. Również i tu
            poniesiono dotkliwe straty. Nieprzyjaciel wykorzystał górzysty, a miejscami
            skalisty teren do stworzenia silnych fortyfikacji nasyconych dużą ilością
            wszelkiego rodzaju broni, artylerii, moździerzy i karabinów maszynowych, które
            swym ogniem zamykały skutecznie wszelkie przejścia — niszcząc łączność
            nacierających, uniemożliwiając zaopatrzenie i ewakuację z pola walki. Trudną do
            przebycia przeszkodę stanowiły też liczne pola minowe i miny-pułapki, których
            saperzy nie mogli skutecznie rozminowywać, gdyż piechota nie była w stanie
            zapewnia im skutecznej osłony od ognia. Nieprzyjaciel próbował też wykonywać
            kontrataki, m. in. z rejonu San Lucia, batalionem spadochroniarzy i, również
            batalionem, naodcinku Castellone — lecz oba te bataliony zostały rozbite ogniem
            artylerii. Najdłużej na zdobytych stanowiskach na wzgórzu 593 i części wzgórza
            569 trwał 2 batalion 3 DSK . Odparł on do godziny 6.18 cztery kolejne
            przeciwuderzenia niemieckie. Do wzmocnienia nadciągfnęła tu kompania kpt.
            T.Radwańskiego z 3 batalionu , lecz sytuacja była nadal ciężka . O godzinie
            8.30 polegli obaj dowódcy czołowych kompanii i dowódca rzutu obronnego mjr. L.
            Rawicz-Rojek, a dowódca batalionu , pplk Brzosko został ciężko kontuzjowany. O
            godzinie 8.44 pod osłoną dymną wyszło kolejne piąte niemieckie
            przeciwuderzenie, wprawdzie odparte, ale nie wróżące już dalszych postępów
            polskiej akcji zaczepnej. Około południa na wzgórzu 593 trwała załoga w sile 1
            oficer i 17 szeregowych , odpierając do wieczora przeciwuderzenia plutonów
            szturmowych niemieckiego 3 pułku spadochronowego i kryjąc się w załomach
            skalnych. Resztę sił sciągnięto do tyłu, aby utrzymać przynajmniej dawne
            stanowiska obronne. Straty 3 DSK w dniu 12 maja wyniosły 700 ludzi, głównie z 1
            i 2 batalionu. Równie trudna sytuacja była na "Widmie" w pasie działania 5
            KDP. O godzinie 11.30 wyszło z Mass Albeneta przeciwnatarcie niemieckie .
            Zostało ono wprawdzie zatrzymaneogniem, ale od godzin południowych na wzgórze
            pozbawione osłon i nękane od świtu przez artylerię wzmógł się ogień niemiecki.
            Straty rosły zstraszająco - np. jedna z kompanii straciła 18 ludzi. Kiedy o
            godzinie 13.00 wyszło na lewe skrzydło 18 batalionu czwarte z rzędu
            przeciwnatarcie niemieckie, ppłk Domoń - pozbawiony łączności z dowództwem -
            zdecydował się wycofać na na podstawę wyjściową , aby uniknąć całkowitego
            zniszczenia swych sił. O godzinie 14.00 dowódca Korpusu wydał rozkaz ogólnego
            wycofania się na podstawy wyjściowe."

            --

            pyrsk

            ballest
            • braid Nikt nie neguje polskiego szturmu na Klasztor 13.05.05, 11:40
              i po co lac tyle wody ...ballest ...

              daj lina do tego wywiadu bartosza i wszystko jasne...

              "podczas walk o klasztor na Monte Cassino"
              "tuz po zdobyciu klasztoru na Monte Cassino"
              " Podczas polskiego szturmu na klasztor"
              • Gość: sss Re: Nikt nie neguje polskiego szturmu na Klaszto IP: *.pc.tek.pl 13.05.05, 11:54
                katarynka się cokolwiek zacięła... ; )))))
              • Gość: ballest Narodowa mitomania polska IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 13.05.05, 11:59
                JUZ tyle swiadkow je , ze nie bylo polskiego szturmu na klasztor 18 maja 1945
                roku!
                "Gość: Tomasz 01.10.2003 15:41 + odpowiedz


                Polacy zajęli Monte Cassino, ale w narodowej mitomanii mysmy tę górę
                "zdobyli". Mitomania to cecha społeczeństw, które nie mają sukcesów
                a potzrebują się jakos dowartosciować. Gdyby tak krytycznie przejsć
                się po całej polskiej historii to niewiele by zostało.

                Pozostaje jednak pytanie co by było gdyby... Niemcom nie groziło taktyczne
                okrążenie? W czasie trzeciego, "zwycięskiego" szturmu nasi dowódcy musieli
                skierować kucharzy, pisarzy i innych dekowników, gdyż szturmowe oddziały
                były już wykrwawione. Mogło się więc zdarzyć, że Monte Cassino zajęliby
                Hindusi lub Południowi Afrykańczycy. "

                --

                pyrsk

                ballest


                • Gość: sss Re: Narodowa mitomania ballest'owa IP: *.pc.tek.pl 13.05.05, 12:01
                  to jak już musisz wklejać ten sam post "na dowód" , to zmień autora , bo się
                  robi nudno , a tobie i tak ujmy nie przyniesie to drobne , kolejne fałszerstwo.
                • Gość: Pit Re: Narodowa mitomania polska IP: 150.254.85.* 13.05.05, 12:03
                  Najwazniejsze, ze musieliscie stamtad spi..dalac. Na wschodnim froncie tyz
                  komunikaty OKW podawaly, ze dzielny wehrmacht z sukcesem zajol nowe pozycje,
                  przy okazji opuszczajac jakies rosyjskie miasto.
                  • Gość: ballest Re: Narodowa mitomania polska IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 13.05.05, 12:05
                    ALE
                    POLACY
                    NIE
                    Z D O BG Y L I !

                    --

                    pyrsk

                    ballest
                    • Gość: sss Re: Narodowa mitomania polska IP: *.pc.tek.pl 13.05.05, 12:07
                      tu mosz recht , nie zdobgyli! ; ))))
                      po prostu ZDOBYLI ! : ))))
                    • braid Re: Narodowa mitomania polska 13.05.05, 12:08

                      nie drzyj sie ballest bo to po chamsku

                      jak masz cos na przeciw to zasyp slazakow mailami i udowadniaj im
                      podtrzymwanie mitow ...
                      to Slazacy redagowali ten tekst i Slazak opowiadal

                      ""podczas walk o klasztor na Monte Cassino"
                      "tuz po zdobyciu klasztoru na Monte Cassino"
                      " Podczas polskiego szturmu na klasztor"


                      I wszystko na ten temat
                    • Gość: mysl272 cudowna flaga :) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.05.05, 21:47
                      Gość portalu: ballest napisał(a):

                      > ALE
                      > POLACY
                      > NIE
                      > Z D O BG Y L I !

                      Jednym slowem bialo-czerwona flaga sama sie na tym szczycie zatknela... A moze
                      zatkneli ja sami Niemcy, tak dla zmylki? ;)))
    • Gość: Pit Re: Monte Casino po slonsku? IP: 150.254.85.* 13.05.05, 12:08
      Nie dyskutuje, wiem tylko ze sie walnie przyczynili do tego ze Nimce musieli
      wiac i tyla.
    • braid I zeby bylo jasne ... 13.05.05, 12:14

      ten kolejny juz watek o Cassino zalozyl znowu laband

      a potem te ciagle placze i brednie ...ze Polacy ciagle...
      • Gość: Pit Re: I zeby bylo jasne ... IP: 150.254.85.* 13.05.05, 12:21
        braid napisał:

        >
        > ten kolejny juz watek o Cassino zalozyl znowu laband
        >
        > a potem te ciagle placze i brednie ...ze Polacy ciagle...




        Braid, on bez tego zyc nie moze...to jest caly sens jego zycia tzn. FG i watki
        o Monte Cassino i polskim szowinizmie.
      • hierowski Re: I zeby bylo jasne ... 13.05.05, 15:45
        A jakie piękne manto Polacy sprawili niemieckiej I Dywizji Spadochroniarzy, w
        Gardzieli, na Albanecie, 593 i San Angelo, na wzgórzu klasztornym zresztą
        też, bo z klasztoru ewakuowano niedobitki.

        O tym jak I dyw.spad. została zmasakrowana przez Polaków niech świadczy to, że
        z 1 batalionu spad. broniącego 593 zdołał uratować się tylko 1 oficer, 1
        podoficer i 1 strzelec.
        • hierowski Re: I zeby bylo jasne ... 13.05.05, 15:47
          "General Henrici dowodzacy w ostatniej fazie
          obrony Berlina,zadzwonil w czasie walk o Seelowskie wzgorza do Hermana Göringa i
          zameldowal z wyrazna satysfakcja w glosie "ci panscy spadochroniarze,bohaterowie
          spod Monte Cassino,poprostu zwiali.Przestraszyli sie i w panice
          uciekli".(Cornelius Rayan,Ostatnia Bitwa).
          Musieli rowniez zwiac spod Monte Cassino.Nawet nie zdazyli zabrac swoich
          rannych.
          Encyklopedia IIwojny swiatowej Christiana Zentnera podaje ze alianci stracili
          pod Monte Cassino 12000 ludzi,natomiast Niemcy 20000."
          • ballest hiero zajeli albo zdobyli! 13.05.05, 15:58
            Nie przytaczaj mi wiecej klamcow i mitologow, ktorzy klamali tylko zeby
            komunistom udowodnic!
            To pisza dzis Polacy na forach:
            "Gość: Tomasz 01.10.2003 15:41 + odpowiedz


            Polacy zajęli Monte Cassino, ale w narodowej mitomanii mysmy tę górę
            "zdobyli". Mitomania to cecha społeczeństw, które nie mają sukcesów
            a potzrebują się jakos dowartosciować. Gdyby tak krytycznie przejsć
            się po całej polskiej historii to niewiele by zostało.

            Pozostaje jednak pytanie co by było gdyby... Niemcom nie groziło taktyczne
            okrążenie? W czasie trzeciego, "zwycięskiego" szturmu nasi dowódcy musieli
            skierować kucharzy, pisarzy i innych dekowników, gdyż szturmowe oddziały
            były już wykrwawione. Mogło się więc zdarzyć, że Monte Cassino zajęliby
            Hindusi lub Południowi Afrykańczycy. "
            • Gość: sss Re: katarynka , katarynka... IP: *.pc.tek.pl 13.05.05, 16:10
              ballest napisała:

              > Nie przytaczaj mi wiecej klamcow i mitologow, ktorzy klamali tylko zeby
              > komunistom udowodnic!
              > To pisza dzis Polacy na forach:
              > "Gość: Tomasz 01.10.2003 15:41 + odpowiedz
              (...)
              ballest poszukaj jeszcze kogoś , bo narazie w kółko cytujesz jedną prywatną
              wypowiedź forumową.prawda.
              komiku ; ))))
              • Gość: gostek Takie tam.... IP: *.range217-42.btcentralplus.com 13.05.05, 17:06
                Obiekt wziety od nieprzyjaciela po natarciu, nazywa sie obiektem zdobytym,
                nawet jezeli jego obroncy sie juz wycofali.

                Obiekt zdobyty bez natarcia(wycofanie sie przeciwnika przed atakiem) nazywa
                sie "przejeciem".

                Oba te slowa dzwiecza olbrzymia roznica, jezeli czyta sie
                dokumenty "Konferencji Haskiej"

                Jezeli zdobylem...moge ustanowic na przyklad, wlasne wladdze administracyjne i
                sadownictwo.

                Jezeli przejalem....bede asystowal.

                Bylo to tylko na marginesie....Ballest ma klopot,ze jego ojciec nie dal sie
                zabic na Cassino.Brakuje mu meczennika,bohatera!
                Zanudza wszystkich zamiast kiedys dola do herbatki kwasu solnego.


                • ballest Oj, oj, ale bladzicie ! 13.05.05, 20:57
                  Nie mozna czegos zdobyc, czego sie nie atakowalo, a wyscig z Anglikami, kto
                  jako pierwszy ruiny zwiedzi nie mozna nazwac atakiem!
                  Tylko w WASZEJ MITOLOGII zostala ta gora zdobyta!
                  • Gość: Braid ballest jak zepsuta katarynka IP: *.net-htp.de 13.05.05, 21:03

                    nie mecz sie ballest bo stulaszna darmo.
                    Wlasnie ten reportarz o Slazakach broniacych i zdobywajacych Cassino
                    przyniosl rozwiazanie...jak ci sie nie podoba to prostuj mysli
                    tych co redagowali ten tekst...
                    a tam stalo jak byk:
                    ""podczas walk o klasztor na Monte Cassino"
                    "tuz po zdobyciu klasztoru na Monte Cassino"
                    " Podczas polskiego szturmu na klasztor"

                    wiec bylo atakowane i zdobywane ...a ty z twoimi bredniami mozesz sie schowac

                    I wszystko na ten temat
                    • ballest Re: ballest jak zepsuta katarynka 13.05.05, 21:33
                      Moze bys przeczatal, kto go napisal, a wtedy masz odpowiedz na talerzu,
                      to przeciez syn desertera, nic wiecej! co on wie o Monte Cassino, jak go tam
                      nigdy nie bylo, tyle co Ty.
                      Tak go w szkole uczyli i tak dali fandzoli!

                      Prawda ?
                      • Gość: Braid Re: ballest jak zepsuta katarynka IP: *.net-htp.de 13.05.05, 21:38

                        na podobnej zasadzie twoje opowiesci to bajki syna hitlerowca
                        i kto w nie uwierzy?
                        Tak cie klamac nauczyli w domu i dalej tak fanzolisz

                        Prawda?
                        • Gość: sss Re: ballest jak zepsuta katarynka IP: *.pc.tek.pl 13.05.05, 21:49
                          Gość portalu: Braid napisał(a):

                          >
                          > na podobnej zasadzie twoje opowiesci to bajki syna hitlerowca
                          > i kto w nie uwierzy?
                          > Tak cie klamac nauczyli w domu i dalej tak fanzolisz
                          >
                          > Prawda?
                          Prawda !!!
    • laband do Ballesta 13.05.05, 22:30
      obejz na jedne nasze wszkryfnincie mosz zaro dziesiyn tak bojowych reakcji ize
      sie aze posmioc idzie - widac tyn temat niyzle im dou popolic, he,he :)
      • Gość: sss Re: do Ballesta IP: *.pc.tek.pl 13.05.05, 22:38
        nie "niyzle im dou popolic" , ale dał niezłą zabawę na łykend , ciapraku ! : )))
        pomasujcie się jeszcze , w odpowiednim momencie przed szczytowaniem wkroczymy !
        ; )))))
        • Gość: gostek ... IP: *.range217-42.btcentralplus.com 14.05.05, 22:40
          Jezeliby Leningrad upadl, po odejsciu jego obroncow,byli by Niemcy, turystami
          czy zdobywcami?
          Od czsow D-day,Alianci byli turystami czy zdobywcami?
          Amerykanie, szczegolnine duzo zdjec pstrykali w opuszczonych przez niemieckie
          wojska miastach.O shit,te miasta nie byly zdobyte.
          Paryz nie zostal zdobyty przez aliantow(Fracuzow ha,ha)albowiem niemiecki
          general poddal miasto.
          Ruscy pod Stalingradem,o maly wlos byliby nazwani turystami,jezeliby nie wzieli
          do niewoli calej 6Armii niemieckiej.
          • Gość: gostek Re: ... IP: *.range217-42.btcentralplus.com 14.05.05, 22:46
            Ballest bedac w Ostropie,nie chcial sluchac moich argumentow,bronil sie
            nieudolnie przed nimi.Stracilem cierpliwosc pewnego dnia...
            www.m90.org/view_image.php?image_id=5190
            • ballest Czytajcie Zycie Warszawy ! 15.05.05, 09:45
              Jesli ktos Zycie Warszawy czyta, tam byl wywiad z Wieczorkiewiczem, to sie
              dowiecie , dlaczego Monte Cassino nie zdobyli tylko zajeli!
              • Gość: gostek Takie tam... IP: *.range81-154.btcentralplus.com 19.05.05, 07:21
                Umknelo Ci,ze Twoj tato byl 17 - letnim chlopakiem podczas tych zmagan.Byl
                dzielny,szkoda,ze nieodwazny.Odwazni, spoczywaja tam,na cmentarzu.
                Uciekl z pola walki,ten Twoj ojcic.Powinienes jezdzic tam co roku i skladac
                kwiaty na grobach tych,co nie uciekli.Twoj ojciec,mlody to fakt,uciekl
                jednak.Zostawil rannych i poleglych kamratow.
                Cmentarz na Cassino, jest poswiecony bohaterom nie tchorzom.Pamietaj to.Twoj
                ojciec, nie ma prawa tam wejscia.
                • Gość: Ballest Re: Takie tam... IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 19.05.05, 08:21
                  Wpierw moj ojciec nie byl wtedy 17 latek tylko mial juz 20 lat.
                  Ty ale nie masz prawa tutaj pisac kto odwazny byl albo nie!
                  Jesli tego nie wiesz, to przypomne, ze ojciec sie w Afryce sie do niewoli
                  francuskiej dostal, W Sidi bel Abes stamtad w trojke uciekli i przy arabskiej
                  pomocy udalo im sie dostac do bizerty a stamtad przez Sycylie wrocil do swej
                  jednoski, jeden z tych trzech ale zginal, bo sie przez front na sycylii przebic
                  musieli.

                  --

                  pyrsk

                  ballest
                • sloneczko1 Re:do Gostka 19.05.05, 09:06
                  "Odwazni, spoczywaja tam,na cmentarzu."--------------uważasz,że ci którzy
                  przeżyli nie byli odważni?czyli wszyscy którzy wrócili z wojny żywi to
                  tchórze?coś tu chyba nie tak-jak myślisz?
                  • Gość: ballest Re:do Gostka IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 19.05.05, 13:04
                    Suoneczko recht mosz 1

                    ;)

                    --

                    pyrsk

                    ballest
          • ballest Re: ... 06.06.05, 16:33
            Byli by turystami!
            :)
            • grba Balciu 06.06.05, 18:26
              Balciu, ja też mam osobisty stosunek do Monte. Walczył tam mój wuj, który jak
              wielu żołnierzy Andersa zaliczył wszystkie atrakcje turystyczne sowieckiego
              Inturistu: aresztowanie, więzienie, zsyłkę na Syberię, morderczą pracę przy
              lesopowałce, tyfus.
              Kiedy trafił do Andersa był chodzącą śmiercią na ostatnich nogach.
              Potem szlakiem Iran, Irak, Palestyna i wreszcie brał udział w prawdziwie
              turystycznej atrakcji, w kampanii włoskiej. Służył 12 Pułku Ułanów Podolskich,
              którego proporczyk został zatknięty na szczycie Monte. W czasie walki został
              ciężko ranny. Odprowadził jeńców na tyły i kiedy wracał został ostrzelany przez
              niemiecki patrol. Dostał cztery kulki, jedna z nich raniła go w głowę... Do
              końca wojny wylizał się.
              Zmarł w Kanadzie.

              • ballest Re: Balciu 06.06.05, 23:45
                Anders wysual na rzez swoich zolnierzy a pozniej zrobili z niego Bohatera, tera
                sie dowiadujemy co to byl za czlowiek!
                • Gość: black Re: Balciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 23:55
                  licz się ze słowami baranie.
                • grba Re: Balciu 07.06.05, 08:29
                  ballest napisała:

                  > Anders wysual na rzez swoich zolnierzy a pozniej zrobili z niego Bohatera,
                  tera
                  >
                  > sie dowiadujemy co to byl za czlowiek!


                  Balciu,
                  Przeczytaj czasem to co piszesz jeszcze raz. Może wtedy uda ci się pomysleć.

                  • Gość: ballest Grba przeczytaj Ty , prosze !! IP: *.lbo.de.add / 62.154.133.* 07.06.05, 12:53
                    Ja wiem, co ja pisze !

                    "Różnica zdań

                    Pomiędzy obydwoma polskimi generałami doszło do dramatycznej rozmowy. Gen.
                    Sosnkowski był wówczas najbardziej doświadczonym polskim wyższym dowódcą. Gen.
                    Anders zajmujący przed wojną stanowiska dowódcy brygad kawalerii nie miał
                    praktycznie żadnego doświadczenia operacyjnego.
                    Historyk rzadko ma możliwość weryfikacji przebiegu tak dramatycznych zdarzeń
                    poprzez porównanie odmiennych stanowisk. W tym wypadku jednak obydwaj
                    antagoniści odnieśli się do konfliktu na kartach swych pamiętników. Gen. Anders
                    zbył go kilkoma ogólnymi zdaniami, sprowadzając spór do różnicy w poglądach
                    taktycznych. Pisał, że naczelny wódz twierdził, iż straty będą ogromne, a Monte
                    Cassino i tak nie zdobędziemy. Możliwość powodzenia widział – podobnie jak gen.
                    Juin – w manewrze oskrzydlającym na lewej flance frontu.
                    Gen. Sosnkowski nie był tak enigmatyczny. Według własnej relacji zarzucił
                    dowódcy 2. Korpusu, że powoduje się przede wszystkim osobistymi
                    ambicjami. "Pióropusz biały panu się śni. Powiedziałem mu jednak wiele więcej" –
                    pisał po latach. "Przede wszystkim, że uważam jego samowolny postępek za
                    naruszenie dyscypliny wojskowej, przy tym bardzo niebezpieczne i wysoce
                    szkodliwe na wygnaniu; powiedziałem mu dalej, że dysponowanie krwią polską w
                    ciężkiej walce politycznej o przyszłość i prawa naszego narodu należy do władz
                    zwierzchnich Rzeczypospolitej; że pomijanie tych władz na rzecz obcych ośrodków
                    dyspozycji ułatwia tym ostatnim wygrywanie ambicji jednostek dla swoich
                    własnych celów, które przecież mogą pozostawać w sprzeczności z naszymi celami
                    narodowymi, jak tego dowiodła konferencja w Teheranie".
                    Chociaż w normalnych warunkach na takie zachowanie dowódcy korpusu należało
                    zareagować odebraniem dowództwa, gen. Sosnkowski zrezygnował z sankcji
                    dyscyplinarnych, obawiając się – i słusznie – skandalu w stosunkach
                    zewnętrznych oraz nieobliczalnych tarć wewnątrz. Co gorsza, za późno było na
                    zmianę samej decyzji, tym bardziej że rozzuchwalony bezkarnością gen. Anders
                    stanął po stronie generałów Alexandra i Leese’a.

                    (Autor jest profesorem Uniwersytetu Warszawskiego.)"

                    --

                    pyrsk

                    ballest
                    • grba Przeczytałem 07.06.05, 18:34
                      Wódz Naczelny gen. Sosnkowski znany był z hamletyzowania. Potafił rewelacyjnie
                      zanalizować sytuację, widział więcej od innych. Niestety jego problemem polegał
                      na braku decyzji. Nie potrafił "myśli przekuć w czyn".
                      Oczywiście militarnie Polacy są zdobywcami Monte; politycznie sojusznicy oddali
                      nas na łaskę sowietów. W czasie bitwy niemiecka propaganda siała ulotkami, że
                      wy Polacy przelewacie tutaj krew a u was Rusek wasze rodziny gnębi.
                      Mój wuj w szpitalu po bitwie dowiedział się, że nie wróci do domu. Ro później o
                      Polakach wszyscy zapomnieli. Na rocznicę zdobycia Monte zaproszono wszystkich
                      wraz z przedstawicielami sowietów, tylko nie Polaków. Wtedy była gorycz, że nie
                      warto było...
                      • ballest Re: Przeczytałem 07.06.05, 18:49
                        Grba, ofiary Polakow byly niepotrzebne, Niemcy i tak sie wycofac musieli, bo
                        Juin sie przedarl, wiec to co zrobil Anders bylo najwieksza glupota, oczywiscie
                        w celach propagandowych wykorzystano ta rzez na Polakach, ale militarnie nic
                        ona nie przyniosua, oprocz paru Wszechpolokowskim hadziajom poczucie
                        zwyciestwa, ktore sie wlasciwie wyscigiem z Anglikami zakoczylo a nagroda
                        bylo - zwiedzenie ruin najstarszego Klasztoru w Europie!
                        • grba Re: Przeczytałem 07.06.05, 19:10
                          Balciu, sam nie wierzysz w to co piszesz. Niemcy w zdecydowanej większości,
                          ogłupieli i do końca wierzyli w zwycięstwo, w Wunderwaffe. Tylko lanie mogło
                          wybić tę wiarę z głowy. Są tacy, którzy twierdzą, że po Stalingradzie, El
                          Alamein był to po prostu strach przed odpowiedzialnością.
                  • braid Re: Balciu 07.06.05, 12:58

                    grba ..sa jeszcze wspomnienia tych co zdobyli Cassino

                    www.tarnow.pl/historia/taka/monte.php
                    • betoniarz-zbrodniarz co tam naoczni świadkowie... 07.06.05, 13:00
                      jeden oszołom z profesorskim tytułem i wszystko jasne!
                      • Gość: ballest Re: co tam naoczni świadkowie... IP: *.lbo.de.add / 62.154.133.* 07.06.05, 13:10
                        "Po bitwie.

                        Straty 2 Korpusu Polskiego w walce o Monte Cassino i Piedimonte były bardzo
                        wysokie i wyniosły 860 poległych (w tym 72 oficerów), 2822 rannych (w tym 204
                        oficerów) i 97 zaginionych (w tym 5 oficerów). Łącznie ze stratami w
                        jednostkach korpuśnych straty wyniosły 4075 żołnierzy. Polegli żołnierze
                        spoczywają niedaleko klasztoru na cmentarzu polskim wzniesionym u stóp wzgórza
                        593. "

                        Jesli kazdy wie, ze te natarcia nic nie przyniosly, bo wrocili po tych
                        natraciach do pozycji wyjsciowach, to wiemy co Anders przskrobau !
                        Pod Sad wojenny powinien sie dostac !

                        Jesli ale ktos uznaje, ze strata 4000 zolnierzy za nic , to sukces, to
                        wychwalajcie Andersa, dla mnie to rzeznik!


                        • braid Re: co tam naoczni świadkowie... 07.06.05, 13:22

                          zgineli ..bo wyzwalali europe od takich jak ty lotrow
                          i chwala im za to ze pomogli to hitlerowskie bandziorstwo pokonac.
                          • Gość: ballest Re: co tam naoczni świadkowie... IP: *.lbo.de.add / 62.154.133.* 07.06.05, 13:24
                            Na rzez ich poslou a Wy z niego BOHATERA zrobiliscie !
                            Powinien byc sadzony !

                            --

                            pyrsk

                            ballest
                            • braid Re: co tam naoczni świadkowie... 07.06.05, 13:26
                              poslal ich zeby nakopali do dupy zielonym diablom ...co i zrobili

                              dlatego ci zal dupe sciska prowokatorze ;)))
                              • Gość: ballest Re: co tam naoczni świadkowie... IP: *.lbo.de.add / 62.154.133.* 07.06.05, 13:33
                                Ja, tak im nakopali ze ponad 4000 ludzi staciyli a ani centymetra se dali nie
                                posuneli!

                                --

                                pyrsk

                                ballest
                                • braid dobrze ze wspomniales 07.06.05, 13:34

                                  w holdzie poleglym nalezy przypomniec piesn napisana dla nich

                                  Czerwone Maki na Monte Cassino

                                  Czy widzisz te gruzy na szczycie?
                                  Tam wróg twój sie kryje jak szczur!
                                  Musicie, musicie, musicie
                                  Za kark wziąć i strącić go z chmur!
                                  I poszli szaleni, zażarci,
                                  I poszli zabijać i mścić,
                                  I poszli jak zawsze uparci,
                                  Jak zawsze za honor sie bić.


                                  Refren:

                                  Czerwone maki na Monte Cassino
                                  Zamiast rosy piły polską krew.
                                  Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
                                  Lecz od śmierci silniejszy był gniew!
                                  Przejdą lata i wieki przeminą,
                                  Pozostaną ślady dawnych dni
                                  I tylko maki na Monte Cassino
                                  Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.


                                  Runęli przez ogień, straceńcy,
                                  Niejeden z nich dostał i padł.
                                  Jak ci z Samosierry szaleńcy,
                                  Jak ci spod Rokitny, sprzed lat.
                                  Runęli impetem szalonym
                                  I doszli. I udał się szturm.
                                  I sztandar swój biało-czerwony
                                  Zatknęli na gruzach wśród chmur.


                                  Refren:
                                  Czerwone maki...


                                  Czy widzisz ten rząd białych krzyży?
                                  To Polak z honorem brał ślub.
                                  Idź naprzód - im dalej, im wyżej,
                                  Tym więcej ich znajdziesz u stóp.
                                  Ta ziemia do Polski należy,
                                  Choć Polska daleko jest stąd,
                                  Bo wolnoć krzyżami sie mierzy -
                                  Historia ten jeden ma błąd.


                                  Refren:
                                  Czerwone maki..
                                  • Gość: ballest Re: dobrze ze wspomniales IP: *.lbo.de.add / 62.154.133.* 07.06.05, 13:36
                                    a wiesz dlaczego czerwone, bo poslal ich na rzez!

                                    --


                                    pyrsk

                                    ballest
                                    • betoniarz-zbrodniarz Re: dobrze ze wspomniales 07.06.05, 13:37
                                      bo z polskiej wzrosły krwi, robaku
                                • braid do slepego prowokatora 07.06.05, 13:36
                                  Gość portalu: ballest napisał(a):

                                  > Ja, tak im nakopali ze ponad 4000 ludzi staciyli a ani centymetra se dali nie
                                  > posuneli!


                                  te zdjecia z polskim sztandarem nad klasztorem to nie makieta
                                  wiec doszli i dali po dupie bochytyrom ... a reszta uciekla gdzie pieprz
                                  rosnie ;)
                                  • Gość: ballest Wycofala sie ale nie po ataku POlakow! IP: *.lbo.de.add / 62.154.133.* 07.06.05, 14:05
                                    Ale skad ty to wiedziec mozesz!
                                    Potym byl wyscig, kto pierwszy Ruiny zwiedz, Polöacy o 5 mimnut szybsi byli!

                                    --

                                    pyrsk

                                    ballest
                                    • braid Re: dostaliscie po dupie i tyle ;))) 07.06.05, 14:09
                                      juz ci udowdniono 100 razy ze zaprzancy w klasztorze w dupe dostali i noca
                                      nawiali zostawiajac nawet rannych na pastwe losu.

                                      Polacy wzgorze zdobywali i zdobyli zatykajac flage w klasztorze
                                      wiec te twoje slonske beranie i fanzolenie nic nie zmieni ;))

                                      a dla przypomnienia piesn bohaterow

                                      w holdzie poleglym nalezy przypomniec piesn napisana dla nich

                                      Czerwone Maki na Monte Cassino

                                      Czy widzisz te gruzy na szczycie?
                                      Tam wróg twój sie kryje jak szczur!
                                      Musicie, musicie, musicie
                                      Za kark wziąć i strącić go z chmur!
                                      I poszli szaleni, zażarci,
                                      I poszli zabijać i mścić,
                                      I poszli jak zawsze uparci,
                                      Jak zawsze za honor sie bić.


                                      Refren:

                                      Czerwone maki na Monte Cassino
                                      Zamiast rosy piły polską krew.
                                      Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
                                      Lecz od śmierci silniejszy był gniew!
                                      Przejdą lata i wieki przeminą,
                                      Pozostaną ślady dawnych dni
                                      I tylko maki na Monte Cassino
                                      Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.


                                      Runęli przez ogień, straceńcy,
                                      Niejeden z nich dostał i padł.
                                      Jak ci z Samosierry szaleńcy,
                                      Jak ci spod Rokitny, sprzed lat.
                                      Runęli impetem szalonym
                                      I doszli. I udał się szturm.
                                      I sztandar swój biało-czerwony
                                      Zatknęli na gruzach wśród chmur.


                                      Refren:
                                      Czerwone maki...


                                      Czy widzisz ten rząd białych krzyży?
                                      To Polak z honorem brał ślub.
                                      Idź naprzód - im dalej, im wyżej,
                                      Tym więcej ich znajdziesz u stóp.
                                      Ta ziemia do Polski należy,
                                      Choć Polska daleko jest stąd,
                                      Bo wolnoć krzyżami sie mierzy -
                                      Historia ten jeden ma błąd.


                                      Refren:
                                      Czerwone maki..
                                      • sss9 Re: dostaliscie po dupie i tyle ;))) 07.06.05, 14:15
                                        braid , widzę , że znowu ćwiczysz hadziaja ballesta. : ))))
                                        • braid Re: dostaliscie po dupie i tyle ;))) 07.06.05, 14:18

                                          tak dla sportu ...

                                          on jest gleboko wierzacy...

                                          tylko wierzy ze klamstwo powtarzane wiele razy uznane zostanie za prawde ;)))
                                          Zachowuje sie jak natretny domokrazca ktorego nikt nie slucha ani nie zaprasza
                                          a on ciagle swoje farmazony ;)))
                                          • sss9 Re: dostaliscie po dupie i tyle ;))) 07.06.05, 14:20
                                            beznadziejny przypadek... ; )))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka