Dodaj do ulubionych

szef policji na Slonsku

14.05.05, 08:38
Służby specjalne zatrzymały generała Mieczysława Kluka, byłego szefa śląskiej
policji. Jest podejrzany o współpracę z mafią paliwową. Miał przekazać
gangsterom tajne dokumenty o działających w Centralnym Biurze Śledczym grupach
do walki z gangami paliwowymi. Zawierały one nazwiska wszystkich
zaangażowanych w operację policjantów i ich zadania
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: szef policji na Slonsku 14.05.05, 21:09
      Kalisz wstrząśnięty zatrzymaniem b. śląskiego komendanta policji

      Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Ryszard Kalisz powiedział
      w piątek dziennikarzom, że jest wstrząśnięty zatrzymaniem byłego śląskiego
      komendanta wojewódzkiego policji nadinsp. Mieczysława Kluka.


      Ryyyysiek! , jak się dowiedział to schudł momentalnie całe 5 kilo. Cóż- pomyślał
      Rysiek ocierając pot z czoła - ta robota mnie wykańcza, nie mogę się tak
      przejmować wszystkim - podniósł telefon i zaczął wykręcać numer do
      Kwaśniewskiego.


      "Sprawa zaczyna się rypać. Coraz większy popłoch w naczalstwie.
      A to dopiero początek pracy "oszołomów" z komisji. Będą kolejne dowody
      i aresztowania. Lepiej było się rozwiązać. Do jesieni nie będzie kogo
      wystawić na liście wyborczej."
      -powiedział przez telefon Rysiek
      • laband Re: szef policji na Slonsku 14.05.05, 22:37
        rozumia ize policja je tukej zamiyszano niy ino we kontakty ze mafiom, ale i we
        polityka - no to sie moge z tego fajny smrod zrobic ...
        • ballest Re: szef policji na Slonsku 15.05.05, 10:39
          W to nie wierze, ta nieskazitelna Polska, nie nie uwierze !
          • athanazyja_zmij boki zrywam!!! 23.05.05, 10:55
            > W to nie wierze, ta nieskazitelna Polska, nie nie uwierze !

            MITOMANIE! Kto to mowi, ze jakis kraj jest nieskazitelny? (procz ciebe, ze
            niemcy). Sam tworzysz mit nieskazitelnej polski i go obalasz!!
            Czy ty masz mozg wiekszy od zaby...? Czy ewolucja u ciebie utknela w
            stadium "malpujacej" malpki?
    • laband Re: szef policji na Slonsku 23.05.05, 05:41
      Gang w Komendzie Głównej Policji


      Zobacz powiększenie
      Komenda Główna Policji zajmuje się paserką klimatyzatorów?
      Fot. Karolina Sikorska / AG

      Tomasz Patora, Marcin Stelmasiak 23-05-2005, ostatnia aktualizacja 22-05-2005 20:49

      Wysocy oficerowie Komendy Głównej Policji współpracują z gangsterami
      napadającymi na tiry. Przestępcy pod osłoną policjantów hurtowo handlują
      skradzionym z ciężarówek towarem i bronią. Jednym z paserów jest policyjna
      centrala - w biurach szefów KGP pracują kradzione klimatyzatory

      W piątek informowaliśmy o tym, jak policjanci z Komendy Głównej Policji
      rozpracowują łódzkie CBŚ. Tamtejsi funkcjonariusze sprzedawali zarekwirowaną
      gangsterom kokainę i heroinę. Dziś mamy kolejną historię jak z kryminału o
      skorumpowanej policji. Tym razem policjantów z komendy głównej tropią policjanci
      z Centralnego Biura Śledczego.

      Dwa miesiące temu dostali oni sygnał od tajnego współpracownika: pewien gang
      szuka na czarnym rynku kupca. Ma na sprzedaż dużą ilość kradzionych
      klimatyzatorów. Funkcjonariusze - udając potencjalnych kupców - nawiązali
      kontakt. Gangsterzy zaoferowali im długą listę "fantów" z napadów na tiry. Plus
      broń, narkotyki oraz fałszywe dokumenty z "pewnego źródła".

      CBŚ przygotowało prowokację. Funkcjonariusze zamówili ciężarówkę pełną
      klimatyzatorów. Byli też oczywiście zainteresowani bronią - na początek
      poprosili o dwa pistolety. I zaczęli obserwację hotelu w Nidzicy, w którym -
      zgodnie z umową - mieli pojawić się przestępcy.

      Ci przyjechali w czterech, ale bez towaru. Nie znali kupca, chcieli się więc
      upewnić, czy to nie zasadzka. Grali na czas, przy okazji przez tydzień bawili
      się w hotelu - urządzali balangi, sprowadzali prostytutki.

      Policjanci wykorzystali ten czas, żeby zidentyfikować gangsterów. Jednym z nich
      okazał się pracownik sztabu Komendy Głównej Policji.

      Po tygodniu zmęczeni balowaniem przestępcy powiadomili kupców, że towar
      przyjechał. Policjanci obejrzeli 24 klimatyzatory (miało ich być 200, ale w
      ostatniej chwili bandyci "obcięli" dostawę), pistolet i rewolwer. Chwilę później
      zatrzymali trzech gangsterów, w tym pracownika KGP. Czwartego przestępcę, który
      dzień wcześniej wyjechał, by sprzedać transport zrabowanych butów z innego tira,
      zatrzymali po kilkunastu godzinach.

      Cała czwórka trafiła do aresztu. Bandytom postawiono m.in. zarzut "udziału w
      zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym". Zatrzymani szybko
      "się posypali", złożyli w prokuraturze obszerne wyjaśnienia. Potwierdziły one
      to, co policjanci wiedzieli od momentu, gdy założyli przestępcom podsłuchy -
      gang miał silne umocowanie w komendzie głównej. Współpracowali z nim
      przynajmniej dwaj wysocy oficerowie KGP.

      Z dotychczasowych ustaleń śledztwa wynika, że funkcjonariusze dostarczali
      gangsterom fałszywe dokumenty, a także - prawdopodobnie - broń. Co więcej,
      kupowali od nich - dla komendy głównej - część łupów z napadów na tiry. To
      dzięki nim do biur szefów polskiej policji trafiły pod koniec ubiegłego roku
      m.in. kradzione klimatyzatory. Z tej samej partii, której część kupili później w
      trakcie prowokacji funkcjonariusze CBŚ.

      Gdy okazało się, że w gangu byli ludzie z KGP, sprawę przejęło Biuro Spraw
      Wewnętrznych (policja w policji), które w ścisłej tajemnicy prowadzi dalsze
      śledztwo. - Krótko mówiąc, w komendzie głównej działała zorganizowana grupa
      przestępcza. Takiego numeru jeszcze nie mieliśmy - przyznaje jeden z
      prokuratorów, który zna akta sprawy.
      • laband Re: szef policji na Slonsku 23.05.05, 06:27
        Policjo, złap się sama


        Józef Krzyk 19-05-2005 , ostatnia aktualizacja 19-05-2005 17:15

        Mam nadzieję, że przez najbliższe kilka lat nie usłyszę i nie przeczytam nigdzie
        ani słowa o wspaniałych sukcesach naszej policji. Zawsze będą mi przypominały,
        jak kiedyś chwalił się generał Mieczysław Kluk.

        Pan generał do wszystkich swoich sukcesów - tworzonych wspólnie z ówczesnym
        wojewodą kwadratów bezpieczeństwa, zapuszkowanych bandziorów - nie dodał jedynie
        aresztowania komendanta śląskiej policji Mieczysława Kluka. Za to od kilku dni
        zamknięciem Kluka chwalą się inni policjanci. Nikt ich jednak nie pyta o to,
        gdzie byli i co robili, gdy ich szef - jeśli oskarżenia są prawdziwe - popełniał
        przestępstwo. Ja też ich nie zapytam. Przez wrodzoną delikatność, ale także
        dlatego, że jak długo tylko się da, wolę myśleć o Kluku jako niewinnej ofierze
        albo jako arcymistrzu przestępstwa, który wystrychnąłby na dudka całą policję
        świata, więc dał radę przechytrzyć też swoich podwładnych i szefów.

        Tak dobrze jednak nie ma. Kluk pewnie ma coś na sumieniu, ale nie jest też takim
        bandziorem, jakim przedstawiają go dziś niektórzy moi koledzy po piórze.

        Jego największym przestępstwem było to, że zgorszył takich jak ja, maluczkich,
        którzy chcieliby ten świat widzieć bardziej uporządkowanym. W moim świecie
        bandziory się zdarzają, ale nie mają lekkiego życia, bo policja wciąż depcze im
        po piętach. Stróż porządku może przymknąć oko, gdy ktoś przebiegł ulicę w
        niedozwolonym miejscu, ale nie będzie udawać, że czyhający przed katowickim
        Supersamem na ofiarę dilerzy narkotyków i kieszonkowcy to grzeczni chłopcy na
        wycieczce. Goni bandziorów, a nie staruszki, bo nie musi się rozliczać przed
        przełożonymi z liczby nałożonych mandatów. A jeśli narzeka na niską pensję, to
        nie bierze łapówki i nie dorabia jako ochroniarz w szemranych firmach. Łapie
        bandziora i przez głowę mu nie przeleci myśl: "co ja z tego będę miał?".

        Potem oddaje bandziora w ręce prokuratora. Ten też zna się na rzeczy i ma łeb na
        karku. Raz-dwa zbiera dowody i stawia zarzuty, a sprawa trafia na wokandę.
        Sędzia, niczym Barbara Piwnik w jej najlepszych latach, nie da sobie w kaszę
        dmuchać, grać na zwłokę i zastraszać świadków, więc bandzior rychło trafia za
        kratki.

        Czy mam za duże wymagania? Czy też może jest tak, że od lat życie dostarcza nam
        wciąż nowych przykładów na to, że ludzie wymiaru sprawiedliwości sami są na
        bakier z prawem? Sędzia Andrzej H., były wiceprezes Sądu Okręgowego w
        Katowicach, oskarżony jest o branie łapówki. Podobnie Jerzy H., były prokurator
        apelacyjny. Inny prokurator - Zbigniew T. z Cieszyna - został już skazany za
        spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego. Policjanci zresztą nie lepsi.
        Dzielnicowy z Rybnika po służbie bił się z policjantami na stadionie jako
        szalikowiec, oficer z Bytomia korumpował swojego podwładnego, żeby wyłudzić
        kilka tysięcy odszkodowania, a dwaj pijani policjanci wdali się w strzelaninę z
        suterenami w Katowicach. Czy po czymś takim można mieć jeszcze zaufanie do
        stróżów prawa?

        Jeden Kluk w areszcie wiosny nie czyni. Poczekam, co będzie dalej. Śledztwo
        pewnie będzie długie. Może się jeszcze okazać, że w sądzie niczego mu nie
        udowodnią. Dla policji, prokuratury i sądów będzie to jeszcze powód, żeby się
        pochwalić wspaniałym sukcesem.
        • Gość: ballest Re: szef policji na Slonsku IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 23.05.05, 10:59
          Laband, - strach czytac !

          --

          pyrsk

          ballest

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka