Dodaj do ulubionych

Ogródkowe sprawy

25.06.05, 12:38
Gdziekolwiek bym sie nie obojerzał wszędzie gdzie wzrok sięga tylko
chwasty ... tam gdzie jeszcze niedawno kwitły konwalie ... chwast ... tam
gdzie piwonie ... też to "ono" czyli chwast. Między truskawkami ... chwast,
pod krzakami porzeczek i agrestu ... chwasty. Między rabarbarem ... chwast,
pod śliwą i gruszą ... naturalie "ono" chwast. Tam gdzie marchewką i
rzodkiewką ... oczywiście też chwast. Nawet szczawiu to "ono" chwastowe nie
oszczędzi. Nie pomaga zakładanie specjalnych rabatek tylko dla tego "ona"
chwastowego ... wycinka też jakby syzyfową robotą ... Codziennie to uciążliwe
i chore chwaścisko w kierunku wschodzącego słońca swe hydrowate łby
podnosi ... mimo ciągłej wycinki ...

I jak tu się pozbyć tego wszechobecnego i natrętnego "onowego" chwasta ?


Bye !
Against fascism !
HENRY MORGENTHAU jr. jr.


PS.
Zamierzam zasadzić pokrzywę ... hmmmm ... ciekawe ? czy "ono" (to chwastowe
szkodnictwo pasożytnicze) tam się także pojawi ?
Obserwuj wątek
    • Gość: chwast Re: Ogródkowe sprawy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.06.05, 12:42
      nas lasku po 1921 i 1945 tez widac wszedzie chwasty :)
      • Gość: chwast Re: Ogródkowe sprawy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.06.05, 12:44
        tak zaroslo, ze trzeba przyznac racje Lloydowi i definitywnie stwierdzic, ze
        malpa zepsula zegarek!
      • Gość: cysorzowa Re: Ogródkowe sprawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 12:44
        henry, zaorać, po prostu zaorać. A potem wyrównać i zasadzić nowe. Chyba że cię
        wykupią pod budowę autostrady,, he, he.
        • henry.morgenthau_jr.jr Re: Ogródkowe sprawy 25.06.05, 12:54
          Gość portalu: cysorzowa napisał(a):

          > henry, zaorać, po prostu zaorać. A potem wyrównać i zasadzić nowe. Chyba że
          cię
          > wykupią pod budowę autostrady,, he, he.

          No no ... nie pozostaje nic innego ... złożę wniosek w administracji "POD" o
          zastosowanie chemii ... to krok ostateczny ... ale może pomoże :)


          Bye !
          Against fascism !
          HENRY MORGENTHAU jr. jr.

          PS.
          A to co wyrośnie później ... po tej chemii to wyeksportuję do Frankfurtu ... no
          tego nad Menem i do Hildesheim'u
          • Gość: chwast Re: Ogródkowe sprawy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.06.05, 12:59
            tylko nie zapomnij zmienic podpisu pod wnioskiem. bo kjako HENRY MORGENTHAU
            nikt nie potraktuje ciebie powaznie
            :)
            • Gość: laband Re: Ogródkowe sprawy IP: *.dip.t-dialin.net 25.06.05, 13:00
              Katowice, 13 czerwca 2005 roku

              OŚWIADCZENIE

              Z niedowierzaniem przyjęliśmy wiadomość o udziale Senatora Ziemi Śląskiej
              Kazimierza Kutza w nielegalnym zgromadzeniu zorganizowanym w Warszawie przez
              środowiska homoseksualne.

              Szacunek dla prawa jest jednym z filarów górnośląskiej kultury, którą Kazimierz
              Kutz, jako wybitny reżyser, tak przekonywująco przedstawiał w Swoich śląskich
              filmach. Uczestnicząc, jako parlamentarzysta, w nielegalnej "Paradzie Równości"
              okazał ostentacyjne lekceważenie dla konstytucyjnej zasady demokratycznego
              państwa prawa.

              Wyrażamy oburzenie z powodu udziału Kazimierza Kutza w warszawskim incydencie i
              jesteśmy głęboko przekonani, że podobne przypadki łamania prawa nie znajdą
              uznania wśród mieszkańców Górnego Śląska.


              Prezes Zarządu Ruchu Obywatelskiego
              "Polski Śląsk"
              (...)
              Piotr Spyra
              • Gość: rodack Re: Ogródkowe sprawy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.06.05, 13:02
                wsrod wśród mieszkańców Górnego Śląska nie, wsrod Slazakow tak
                • Gość: gRegor Re: Ogródkowe sprawy IP: *.gliwice.hyperion.pl 25.06.05, 13:07
                  buhahahahaha!Spyra-"Polski Śląsk" ale mnie facet rozbawił.Hahahahahahahaha
                  To tak jakby napisać "Niemieckie Mazowsze" ale mam dobry humor na łikend.
                  Tak nazywacie to czysto po polsku? ŁIKEND?
                  • Gość: łikendowy mesco Re: Ogródkowe sprawy IP: *.dip.t-dialin.net 25.06.05, 13:14
                    ulicami Warszawy przedstawiciele religijnej, seksualnej i intelektualnej
                    większości nazwali żartobliwie swój pochód „Paradą Normalności”. Problem polega
                    na tym, że poprzeczka normalności została przez uczestników marszu postawiona
                    tak wysoko, że niewielu zwykłych Polaków będzie potrafiło sprostać stawianym
                    wymaganiom. Choćby w kwestii odchudzania.

                    Pierwszą przeszkodą jest oczywiście wygląd zewnętrzny. Nie każdy obywatel
                    pogodzi się z koniecznością chodzenia w butach ortopedycznych i utrzymanym w
                    ponurych barwach militarnym stroju. Jako dodatek do ubioru Normalni dopuszczają
                    jak się wydaje jedynie biało-czerwoną flagę niesioną na ciężkim drągu założonym
                    na ramię. Wydaje się, że nawet tak modne w zeszłym sezonie moherowe berety
                    zostały zdystansowane przez ascetyczną fryzurę (a właściwie jej brak).

                    O ile jednak - w trosce o swoją normalność - problemy związane z wyglądem
                    zewnętrznym można jakoś pokonać, o tyle znacznie trudniej poradzić sobie z
                    wyzwaniem moralnym. Normalni krzyczeli podczas swojej parady: „Chłopak i
                    dziewczyna - normalna rodzina!”. Czy twórcy tego hasła bezbożnie nie
                    uwzględniają w „normalnej rodzinie” dzieci? A może to właśnie „chłopak i
                    dziewczyna” są dziećmi nie posiadającymi ani mamy ani taty, pochodzącymi z
                    rodziny niepełnej (a więc według innych Normalnych: patologicznej)? Najbardziej
                    jednak prawdopodobne jest, że bohaterowie hasła to po prostu młodzież, tworząca
                    małżeński związek. Związek taki wiąże się jednak nieodłącznie z pewnymi
                    praktykami, które - wziąwszy pod uwagę domniemaną niepełnoletniość chłopaka i
                    dziewczyny - należałoby uznać za pedofilię i podczas „Parady Normalności” raczej
                    potępić niż adorować.

                    Zwodnicze treści rzeczonego hasła można łatwo wytłumaczyć niewielkim
                    doświadczeniem życiowym Normalnych. Zdecydowaną większość paradujących stanowiły
                    chłopaki. Dziewczyn było tak niewiele, że zawołanie Normalnych przestaje jawić
                    się jako niebezpieczne nawoływanie do nielegalnych i godzących w publiczną
                    moralność czynów, a staje się zupełnie niegroźną gadką erotomanów-gawędziarzy.
                    Erotyczne marzenia są właściwie psychologiczną normą (choć może nie każdy mówi o
                    nich publicznie), więc oddawanie się im podczas „Parady Normalności” nie powinno
                    szokować.

                    Wszystkie jednak te problemy bledną wobec tego największego, z którym trudno
                    będzie się zmierzyć przeciętnemu człowiekowi. Organizatorzy „Parady” twierdzili,
                    że wzięło w niej udział ponad 2,5 tysiąca Normalnych. Telewizja publiczna
                    ustaliła ich liczbę na tysiąc. Inne media mówiły o 800 uczestnikach, policja
                    podawała jeszcze niższe dane, zaś z relacji znanych mi obserwatorów parady
                    wynika, że pod Pałacem Prezydenckim przebywało nie więcej niż 150 Normalnych. A
                    teraz proszę pokazać mi przeciętnego człowieka, który - chcąc sprostać Normom -
                    zmniejszy w ciągu półtorej godziny swoją masę blisko dwudziestokrotnie?

                    Na tę zadziwiającą zdolność Normalnych rzucają światło niedawne wydarzenia w
                    Świnoujściu. Otóż pewna pani założyła tam „Stowarzyszenie Ochrony Czystości Plaż
                    Morskich” i pod hasłem „Grubasy won z plaży” zainstalowała na kąpieliskach
                    zakazy wstępu dla otyłych. Dzielna działaczka uznała, że otyłość jest sprzeczna
                    z Normą. Jej warszawscy sojusznicy w walce o Normalność, aby udowodnić swoją
                    dobrą wolę, schudli podczas Parady z 2,5 tysiąca do 150.

                    Niestety okazało się, że poświęcenie Normalnych było niepotrzebne. Urząd Miejski
                    w Świnoujściu szybko nakazał likwidację zainstalowanych przez stowarzyszenie
                    tablice. Teraz znowu na świnoujskiej plaży Normalni muszą patrzyć na grubasów.
                    Pod tym względem Normalni z Warszawy mają znacznie większe szczęście. Wszak ich
                    walkę o czystość wspiera, świadomy swoich obowiązków w kwestii dbałości o
                    publiczną moralność, prezydent miasta. Chłopaki, na plażę!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka