henry.morgenthau_jr.jr
25.06.05, 12:38
Gdziekolwiek bym sie nie obojerzał wszędzie gdzie wzrok sięga tylko
chwasty ... tam gdzie jeszcze niedawno kwitły konwalie ... chwast ... tam
gdzie piwonie ... też to "ono" czyli chwast. Między truskawkami ... chwast,
pod krzakami porzeczek i agrestu ... chwasty. Między rabarbarem ... chwast,
pod śliwą i gruszą ... naturalie "ono" chwast. Tam gdzie marchewką i
rzodkiewką ... oczywiście też chwast. Nawet szczawiu to "ono" chwastowe nie
oszczędzi. Nie pomaga zakładanie specjalnych rabatek tylko dla tego "ona"
chwastowego ... wycinka też jakby syzyfową robotą ... Codziennie to uciążliwe
i chore chwaścisko w kierunku wschodzącego słońca swe hydrowate łby
podnosi ... mimo ciągłej wycinki ...
I jak tu się pozbyć tego wszechobecnego i natrętnego "onowego" chwasta ?
Bye !
Against fascism !
HENRY MORGENTHAU jr. jr.
PS.
Zamierzam zasadzić pokrzywę ... hmmmm ... ciekawe ? czy "ono" (to chwastowe
szkodnictwo pasożytnicze) tam się także pojawi ?